hypothetical
14 Paź, 2019, 01:22

Autor Wątek: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.  (Przeczytany 30561 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline coolmamcia

  • POMOCNA DŁOŃ
  • ~Kierownik Klatki~
  • ***
  • Autor wątku
  • Wiadomości: 863
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Zozu, Herbi, Kacper (vel Siusiek)
Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« dnia: 17 Sty, 2009, 19:16 »
LAMBLIOZA / GIARDIOZA to choroba pasożytnicza układu pokarmowego ludzi i zwierząt.
Najczęściej spotyka się lambliozę wątrobową i jelitową, jednak pasożyt może zasiedlić również jelito grube, drogi żółciowe, trzustkę, dwunastnicę.

Lamblie (Giardia- Lamblia, Lamblia intestinalis, Giardia intestinalis), które są pierwotniakami, występują w dwóch postaciach:
-trofozoit wielkości 10-20 mikronów (0,01-0,02 mm)- dorosła, aktywna postać, okresowo przekształca się w cysty,
-cysta wielkości 8-12 mikronów (0,008-0,012 mm)-  wydalana jest z kałem i stanowi formę inwazyjną dla innych organizmów.

Objawy, które mogą wystąpić to: podwyższona temperatura, brak apetytu, spadek wagi, biegunki, wzdęcia, sfermentowane cuchnące bobki, apatyczne zachowanie, objawy neurologiczne. Jednak najczęściej zakażenie przebiega bezobjawowo, a pasożyt żyje z żywicielem w swoistej symbiozie. Choroba może się ujawnić w momencie osłabienia organizmu i obniżenia odporności. Lamblie powodują zaburzenia we wchłanianiu węglowodanów i tłuszczów co w efekcie prowadzi do niedożywiania, szczególnie rozwijających się osobników.

Z obserwacji własnych:
Jedyne objawy jakie wystąpiły u mojego szynszyla to gwałtowny spadek wagi z ok 800g na 538g ( sukcesywnie spadała jeszcze do 460g) i widoczny brak apetytu. Z codziennej porcji zjadał dosłownie kilka pałeczek Chinchilla Complete, apetyt na zioła był nieco większy.
Zaobserwowałam niesamowity wzrost agresywności wobec pozostałych szynszyli. Można go tłumaczyć rozchwianiem hormonalnym związanym z dorastaniem samczyka lub też chorobą. Bardzo często lamblioza u dzieci fałszywie diagnozowana jest jako nadpobudliwość psychoruchowa, towarzyszy temu wzrost agresywności. Nie znalazłam niestety żadnych informacji o  takich reakcjach u zwierząt, tłumaczenie to jest więc tylko przypuszczeniem. Zachowanie wróciło do normy bezpośrednio po wyleczeniu.


Gdzie szynszyl może się zarazić:
- na fermie, w sklepie, w domu od innych szynszyli/chorych zwierząt,
- u weterynarza, jeśli nie jest zachowana odpowiednia higiena,
- wodą kranówką (niestety istniały przypadki znalezienia cyst w wodzie pitnej),
- poprzez zjedzenie świeżych nieumytych ziół/traw/gałązek zebranych z terenów, które mogły być odwiedzane przez inne zwierzęta,
- poprzez kontakt z ziemią (cysta w wilgotnej ziemi może przetrwać bardzo długo 4-5 miesięcy).

Po ujawnieniu choroby zastanawiałam się nad tym jaką drogą zaraził się Zozu. Możliwości jest kilka, i tak naprawdę znalezienie źródła niczego nie zmieni. Istotniejsze jest wyeliminowanie ewentualnych zagrożeń. Wiadomo, że wizyt u weterynarza nie unikniemy, ale jeśli nie jest to konieczne nie zabierajmy ze sobą szynszyla (np. konsultacja wyników, odrobaczanie). Zwróćmy uwagę na to, by wybieg odbywał się w tych pomieszczeniach, po których nie chodzimy w butach. Przyniesienie „obcego” na podeszwie nie jest rzadkością. Szynszyl ma z taką podłogą bezpośredni kontakt. Ziemia doniczkowa- przecież nie wiemy skąd pochodzi i co po niej chodziło. Jeśli znajdziemy w ziołach lub sianku ziemię (mi zdarzało się kilkukrotnie znaleźć ziemię w ziołach Zuzali) to wyjmijmy ją razem z kępką ziół. Woda- tylko przegotowana, mineralna lub źródlana. Zebrane zioła, jeśli koniecznie chcemy podać świeże- spłuczmy je dokładnie wodą i osuszmy papierowym ręcznikiem.
Jeśli karmimy zwierzątko, bawimy się z nim- umyjmy wcześniej ręce! Lamblioza zwana jest chorobą brudnych rąk.


Diagnoza:
Jeśli mamy podejrzenie, że nasz szynszyl jest ofiarą choroby pasożytniczej badamy jego bobki.
Jednokrotne badanie bobków pod mikroskopem jest błędem!
Aby badanie mikroskopowe było w miarę wiarygodne, powinno być przeprowadzone kilkukrotnie, (minimum 3), w odstępach kilkudniowych (dane dotyczące ilości dni przerwy między pobieraniem bobków są sprzeczne- spotykałam się z liczba 7 dni, ale również 2-3). Odstępy te są spowodowane okresowością siewu cyst. Po prostu możemy trafić w okres kiedy trofozoity nie przekształcają się w cysty.

Najbardziej wiarygodne jest badanie immunoenzymatyczne metodą ELISA lub EIA. Badania te polegają na wykrywaniu białek, które produkowane są przez trofozoity. Nie musimy bać się, że nie trafimy w okres siewu cyst. Jeśli są lamblie test je wykryje.

Orientacyjne koszty badań:
badanie parazytologiczne pod mikroskopem na obecność jaj i cyst pasożytów 6 zł
Test ELISA 70 zł
test EIA 26 zł
Ceny są zróżnicowane, zależą od laboratorium.

Zasady leczenia:
Jest taka zasada w leczeniu lamblii, że na pierwszy rzut idą leki słabsze. Wszystko po to, aby mieć w rezerwie lek mocniejszy, który zastosujemy jeśli pierwsza tura leczenia nie przyniesie skutku. Leki działają bowiem na osobniki dorosłe, nie na cysty. Powtórne zainfekowanie jest więc wysoce prawdopodobne.
Lek, który zastosowałam na pierwszy ogień kompletnie się nie sprawdził, a testy kontrolne wyszły silnie dodatnie, więc ciężko mi oceniać słuszność tej zasady.
Druga ważną zasadą, którą należy bezwzględnie przestrzegać jest to, że leczymy wszystkie zwierzęta, bez względu na to, czy są zdrowe, czy nie.
Trzecią- badamy siebie i członków rodziny.

Po przeszukaniu internetu, po rozmowach z kilkoma weterynarzami i laborantami doszłam do wniosku, że ich zdania są zbyt podzielone i jednoznacznej odpowiedzi nie znajdę. Przyjęłam zasadę, że człowiek może zarazić się od zwierzęcia lub odwrotnie. Tym bardziej, że opisywano przypadki skażenia lamblią wód gruntowych przez zwierzęta (bobry) i przeniesienie choroby na ludzi.

Leki i dawkowanie:
Lekiem pierwszego rzutu był FURAZOLIDON 17 mg/ 5 ml zawiesina doustna.
Ma działanie bakteriobójcze, ale również pierwotniakobójcze.
Dawkowanie: 2 x 0,5 ml dla szynszyla o wadze ok 500g
                      (2 x 0,4 ml dla szynszyla o wadze ok 400g)
Długość leczenia: 7 dni
Leczenie nie przyniosło efektu.

Lekiem drugiego rzutu był METRONIDAZOL (tabletki 250 mg) oraz nadal FURAZOLIDON.
Działanie Metronidazolu jest szersze niż Furazolidonu, jest również silniejszy.
Dawkowanie: Metronidazol- 2 x 20 mg na kg masy szynszyla
                      (dawka dobowa dla szynszyla o wadze 1 kg powinna wynosić 40 mg)
                       Furazolidon- 3 x 0,5 ml dla szynszyla o wadze ok 500g
                      ( Furazolidon- 3 x 0,4 ml dla szynszyla o wadze ok 400g)
Długość leczenia: 10 dni
Dawkowanie Metronidazol + Furazolidon ustaliła lek. wet. Milena Wojtyś, za co jestem bardzo wdzięczna.

Leczenie było skuteczne, badanie immunoenzymatyczne wykazało brak antygenu giardia/lamblia po ok 10 dniach od zakończenia leczenia,  po ok 6 tyg od poprzedniego badania, oraz po 4,5 miesiąca od wyleczenia.
Badanie kontrolne trzeba przeprowadzić 2-3 krotnie.
Jeśli jesteśmy niecierpliwi- pierwsze immunoenzymatyczne można wykonać min. 10 dni po zakończeniu leczenia, natomiast pierwsze mikroskopowe ok 4-5 tyg od zakończenia leczenia (trofozoity muszą mieć czas, by przekształcić się w cysty). Następne po ok 6 tyg od pierwszego badania, i ostatnie po kilku miesiącach od wyleczenia.

Moje szynszyle miały ok 500g w okresie leczenia, tabletkę powinnam więc dzielić na 25 części, aby uzyskać dawki 10 mg, jednak ponieważ straty „białego proszku”, czyli skruszonej na pył tabletki były duże (część zostawała na papierze, cześć na ściankach strzykawki) dzieliłam ją na 20 części. Technicznie wyglądało to tak, że z bardzo dokładnie rozkruszonej tabletki tworzyliśmy równy wałeczek, po czym dzieliliśmy go na równych 20 części. Waga apteczna byłaby bardzo pomocna.

Zachowanie higieny:
Jeśli zrobiliśmy badania i wykryto u nas lambliozę, leczymy się w tym samym czasie co nasze zwierzaki- zasada jest taka sama- leczą się wszyscy domownicy bez względu na wyniki badań.
Jeśli wyniki są ujemne, zachowujemy szczególną ostrożność w kontaktach z chorymi szynszylami:
- najlepiej zaopatrzyć się w dużą ilość rękawiczek jednorazowych (do kupienia m.in. w aptece), w których wykonujemy wszystkie prace przy zwierzątkach- karmienie, podawanie leków, sprzątanie. Po każdorazowym użyciu rękawiczki wyrzucamy,
- bobki staramy się sprzątać regularnie (robiłam to 2 razy dziennie), aby szynszyle miały jak najkrótszy kontakt z możliwym siewem cyst,
- sprzątamy miejsce wokół klatki z bobków, podłogę najlepiej przemywać wrzątkiem (do wiadra wlewałam wrzątek, który zabija cysty lamblii w kilka sekund, mopem zmywałam podłogę wokół klatki, po czym zanurzałam mopa we wrzątku dla dezynfekcji; w ten sposób powtarzałam czynność kilka razy),
- codziennie zlewamy wrzątkiem miseczki na pokarm, jeśli zauważymy, że oprócz jedzenia znalazły się w nich także bobki, usuwamy zawartość i wsypujemy nową porcję (najlepiej, aby porcje były mniejsze, gdyż obecność bobków w miskach z jedzeniem jest dość częsta i szkoda wyrzucać większe ilości),
- pokarm podajemy w ten sposób, aby nie wkładać rąk w rękawiczkach do całego opakowania (przygotowywałam sobie wcześniej porcje na kartce papieru),
- na czas leczenia rezygnujemy z wybiegów, wszystko po to, aby cysty nie były roznoszone po większej przestrzeni,
- rezygnujemy z kąpieli piaskowych ze względów ekonomicznych (piasek po każdej kąpieli powinien być wyrzucany, basen dezynfekowany),
- na około 2 dni przed końcem leczenia robimy gruntowne porządki w klatce (całkowita dezynfekcja klatki najlepiej poprzez zlewanie wrzątkiem- półeczek, miseczek, hamaczków, tunelików, konarów itd.),
- kąpiel szynszyli -niestety jest to konieczne, aby zmyć ewentualne cysty z ich futerka. (Do przygotowanej zdezynfekowanej klatki włożyłam szynszyle dopiero po kąpieli. Prysznic w ciepłej wodzie trwał dość długo- ok 10 min, w jednej ręce trzymałam szynszyla w ten sposób, że palec wskazujący i kciuk zacisnęłam pewnie wokół szyi, a w drugiej ręce trzymałam słuchawkę natryskową, na koniec zlałam także pyszczek, uszka kładąc szczelnie na główce. Szynszyle wycierałam w szmatki, które wyrzuciłam, potem suszyłam letnim powietrzem z odległości ok 40 cm.)
- na około 2 dni przed końcem leczenia robimy porządek wokół klatki, najlepiej w całym pomieszczeniu, w którym klatka przebywa (ja zrobiłam w całym mieszkaniu, używając do tego odkurzacza z filtrem HEPA i wrzątku, ścierałam szmatkami meble, ściany, mopem podłogi, co chwilę zanurzając we wrzątku, prałam firanki, zasłonki).

Generalne porządki w pokoju/ mieszkaniu mają na celu zabezpieczyć przed zakażeniem wtórnym. Leki pierwotniakobójcze nie działają na cysty, które nawet w czasie leczenia mogą jeszcze być wydalane przez zwierzę. Panuje pogląd, że lamblie uodparniają się na stosowany lek, dlatego w każdej następnej turze leczenia powinno się zastosować inny.

Dieta:
Ważnym zaleceniem jest, aby nie podawać od momentu stwierdzenia lamblii produktów zawierających cukier (obojętnie w jakiej formie) np. owoców, pyłku pszczelego, gdyż cukier ułatwia namnażanie się pasożytów. Odstawiłam także granulat Vitakrafta, który zawiera w swoim składzie melasę. To samo dotyczy mleka i pochodnych, w przypadku szynszyli chodzi o niepodawanie preparatów probiotycznych, które w składzie mają mleko odtłuszczone np. lakcid.
Jeżeli zauważymy drastyczny spadek apetytu w czasie leczenia wskazane jest dokarmianie i dopajanie. Dokarmiać możemy Gerberem brokułowym, papką z granulatu.

Preparaty dezynfekujące:
Virkon S- bardzo żrąco działa na ocynkowane elementy klatki. Zawiera w swoim składzie mononadsiarczan potasu - związek antybakteryjny, przeciwwirusowy, grzybobójczy (np. niszczy grzyby pleśniowe) i pierwotniakobójczy.
Nobactel- zdecydowanie łagodniejszy, nie powoduje korozji, jednak nie wiadomo, czy zabija cysty lamblii ( w informacji znajduje się jedynie nota, że działa na oocysty kokcydii.
Moim zdaniem najbezpieczniejszy i najskuteczniejszy jest wrzątek. Kilkusekundowy kontakt z wrzątkiem zabija cystę, w ciągu kilku minut ginie w temperaturze ok 60 stopni.

« Ostatnia zmiana: 28 Sty, 2009, 14:58 wysłana przez coolmamcia »




Offline Zieffka

  • TUPACZ NOGĄ W SPRAWIE UPRAWNIEŃ
  • ~Przewodnik Stada~
  • ****
  • Wiadomości: 2260
  • Uzbierane migdały: 1
  • Płeć: Kobieta
  • Sfera i Czarna, XXL i Ptysia
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #1 dnia: 18 Sty, 2009, 12:02 »
ja mam pytanie-czy test EIA/ ELISA można kupić w aptece? czy to gotowy test do użycia, czy jakiś do wykonania w laboratorium?
ja mam na czwartek wizytę u okulistki u dr Wojtyś i mam zanieść próbki kału również. czy jeśli będę dwa razy dziennie kał zbierać od dziś wieczór do czwartku rano to powinno dać w miarę wiarygodny wynik? zechcę poprosić dr Wojtyś o wysłanie próbek do dr Ryś. z racji ciągłych problemów z oczkiem u Sfery, chce jednak się dr jeszcze upewnić, czy to nie jest coś związanego bezpośrednio z okiem. podejrzana na razie jest kokcydioza. ale badania na lablie, giardie też zechcę przeprowadzić. niby reszta nie ma objawów, ale boję się o kulki :(

szynszylowy jest po prostu żywot mój

na zawsze w pamięci - Dziaba, Buba, Wacław

Offline coolmamcia

  • POMOCNA DŁOŃ
  • ~Kierownik Klatki~
  • ***
  • Autor wątku
  • Wiadomości: 863
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Zozu, Herbi, Kacper (vel Siusiek)
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #2 dnia: 18 Sty, 2009, 13:47 »
Bobki muszą być świeże, tzn, że trzymane ok 24 godziny. W innym wypadku powinny być zamrożone do dnia badania (tak postępuje się z kałem ludzkim)- tu najlepiej zapytać weterynarza, czy laboratorium.
Większość źródeł podaje, że siew cyst odbywa się co 7 i więcej dni, w takim wypadku mogłabyś nie trafić.
Nigdy nie pytałam, czy testy te można kupić w aptece, wydaje mi się, że w grę wchodzi tylko lab. ELISA mogłam zrobić od ręki, a EIA jest wykonywany w laboratorium do którego chodzę raz w tygodniu. Myślę, że jest to ściśle związane z ceną.

Offline Zieffka

  • TUPACZ NOGĄ W SPRAWIE UPRAWNIEŃ
  • ~Przewodnik Stada~
  • ****
  • Wiadomości: 2260
  • Uzbierane migdały: 1
  • Płeć: Kobieta
  • Sfera i Czarna, XXL i Ptysia
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #3 dnia: 18 Sty, 2009, 17:30 »
coolmamciu-czy mam dobrze rozumieć, że nie w lodóweczkę pudełeczko z bobkami a w zamrażarkę aż?

szynszylowy jest po prostu żywot mój

na zawsze w pamięci - Dziaba, Buba, Wacław

Offline Bożena

  • ~Przewodnik Stada~
  • ****
  • Wiadomości: 3903
  • Uzbierane migdały: 6
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #4 dnia: 18 Sty, 2009, 18:19 »
Też mnie to Olu interesuje bo jak wiesz bobki chłopców pojadą na badanie do Niemiec.A  chciałbym żeby wynik był dokładny

Offline Zieffka

  • TUPACZ NOGĄ W SPRAWIE UPRAWNIEŃ
  • ~Przewodnik Stada~
  • ****
  • Wiadomości: 2260
  • Uzbierane migdały: 1
  • Płeć: Kobieta
  • Sfera i Czarna, XXL i Ptysia
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #5 dnia: 18 Sty, 2009, 18:47 »
właśnie-i jak je wysłać zamrożone do dr Ryś????? mi dr Wojtyś kiedyś powiedziała, że po prostu kupki w torebeczce wsadzić w kopertę bąbelkową. ale coś mi tu nie gra. skoro na codzień mrozić to na czas wysyłki kilku dni mają dotrzeć w byle jakim stanie? co prawda chodziło wcześniej o same kokcydia. ale teraz...

szynszylowy jest po prostu żywot mój

na zawsze w pamięci - Dziaba, Buba, Wacław

Offline coolmamcia

  • POMOCNA DŁOŃ
  • ~Kierownik Klatki~
  • ***
  • Autor wątku
  • Wiadomości: 863
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Zozu, Herbi, Kacper (vel Siusiek)
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #6 dnia: 18 Sty, 2009, 21:23 »
Żeby rozwiać te wątpliwości musicie skontaktować się z laboratorium lub weterynarzem, które/który będzie robił badanie.
Ponieważ testy EIA wykonywane są w chorzowskich laboratoriach raz w tygodniu, laboratorium zbiera materiały przez cały tydzień i zamraża je do czasu badania. Powód- zachowanie świeżości.
Ja zbierałam bobki w dniu poprzedzającym badanie (zbierałam wybiórczo od popołudnia, zamiatałam resztę z półeczek i znów po kilku godzinach zbierałam świeże, i tak kilkukrotnie aż do późnego wieczora, każdorazowo chowałam do lodówki na dolne piętro). Oddawałam rano w dniu badania.
Z tego co się orientuję, testy Elisa są przeprowadzane indywidualnie i wykonuje się je od ręki- mogę jedynie podać namiary na laboratorium w Chorzowie.
 
Co do szczegółów musicie więc pytać w konkretnych laboratoriach, każde ma swoje procedury.
Z tego co się orientuję, wiele osób wysyłało kupki do wet Ani Ryś i najprawdopodobniej czas 24h został przekroczony- tu warunkiem musi być naprawdę szczelne zapakowanie kupek, najlepiej w woreczek strunowy i np. kopertę bąbelkową. Czyli zbierasz kupki od wieczora do rana i zaraz rano wysyłasz. No i trzeba zrobić te badanie wielokrotnie.
Zieffko, chcesz zbierać kilka dni, więc moim zdaniem mrożenie, ale najlepiej spytać samą Anię Ryś
Bożenko o wysyłkę do niemieckiego lab musisz zapytać już w lecznicy na Brynowie- nie wiem w jaki sposób zabezpieczają świeżość, prawdopodobnie mrożą.

Offline dream*

  • Administrator
  • ~Szynszylomaniak Do Kwadratu~
  • *****
  • Wiadomości: 7219
  • Uzbierane migdały: 43
  • Płeć: Kobieta
    • moje CV
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #7 dnia: 17 Cze, 2009, 02:02 »
Cytat: B. Barabasz; Szynszyle - Chów fermowy
Giardioza Wywołują ją lamblie (Giardia duodensalis), które osadzają się w przednim odcinku jelita a w końcowym znajdują się już inwazyjne cysty, wydalane z kałem do środowiska zewnętrznego. W przebiegu giardiozy często dochodzi do zapalenia jelit. Zwierzęta chudną, siedzą smutne z wygiętym grzbietem i zamkniętymi powiekami.


jak to wyglada w praktyce?

zdjecie

u nas objawy były wypisz wymaluj książkowe. tym bardziej boli brak reakcji ze strony weterynarzy :(

Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to co oswoiłeś.
Pedro&Wacik&Alvin//Yuki*Ciacho*Elo*Filip

Offline dream*

  • Administrator
  • ~Szynszylomaniak Do Kwadratu~
  • *****
  • Wiadomości: 7219
  • Uzbierane migdały: 43
  • Płeć: Kobieta
    • moje CV
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #8 dnia: 15 Mar, 2010, 14:55 »
Objawy:
(z zaobserwowanych) spadek wagi i masy ciała w tym masy mięśniowej, lekko zmniejszona aktywność, lekki spadek apetytu, u beża zaobserwowałam też zmiany w wypigmentowaniu - nagle przybyło mu piegów i sciemniało mocno futro (przemiany te zachodziły szybciej niż u normalnych, dorastających beżyków) - możliwe, że było to związane z funkcjonowaniem wątroby, produkcją melaniny i przyswajalnością witaminy D - ale to moja osobista spekulacja, w późniejszych etapach choroby zaobserwowałam lekkie zmatowienie okrywy włosowej i blednięcie ząbków (chociaż dalej były ciemno-żółte, czyli wg opinii "zdrowe" - to już nie były soczyście pomarańczowe jak przed chorobą.), Ciacho który zaraził się najprędzej, i który akurat przeżywał silny stres w okresie zarażenia więc choroba szybko u niego postępowała nagle zmarkotniał, miał lekko zapadnięte boki (jak przy odwodnieniu), zrobił mu się widoczny, wystający kręgosłup (mimo, że wtedy jeszcze dużo na wadze nie stracił) i przybierał przygarbioną pozycję spoczynku.

schemat zarażenia:
główną drogą zarażenia jest spożycie odchodów chorego zwierzęcia, bądź wypicie zanieczyszczonej odchodami wody (co jest częste przy używaniu misek zamiast poideł)
Odchody, zawierają poza witaminami z grupy B, K itp obumarłe bakterie flory jelitowej, u człowieka szacuje się, że stanowią one ok 50% kału, u szynszyli zapewne mniej, ze względu na dużą zawartość substancji balastowych w diecie, jednak wciąż są bardzo istotnym elementem składu kału. Nawet przy kompletnej diecie, bogatej w witaminy i minerały, zwierzęta te sięgają po odchody swoje, bądź współlokatorów celem uregulowania flory jelitowej. Robią to szczególnie chętnie w sytuacjach gdy ta jest zachwiana np przez stres bądź zmianę diety. Warto też pamiętać, że odchody nowego osobnika w stadzie będą atrakcyjniejsze ze względu na inny skład biologiczny (inną florę, gdyż nowy zwierzak ma zazwyczaj inną dietę od naszych rezydentów)
Z powyższych informacji widać wyraźnie, że mechanizm zarażenia się lambliami u szynszyli jest dość przebiegły: do zarażenia dochodzi głównie w sytuacjach gdy spada odporność zwierzęcia, dojdzie do rozregulowania flory układu pokarmowego (wtedy zwierze chętnie sięga po odchody zawierające cysty). Daje to lamblią duże pole do popisu, ponieważ większość bakterii żywi się cukrami podobnie jak lamblie, w sytuacji gdy dochodzi do zaburzenia flory, te mają okazję do szybkiego namnażania się ze względu na dużą dostępność pokarmu. Co więcej, osobnik który będzie pierwszym ogniskiem choroby często przechodzi ją bezobjawowo (jego flora jelitowa jest unormowana, co gwarantuje lepsze przyswajanie substancji pokarmowych i mniej rzucające się w oczy objawy chorobowe - np mniejsze spadki wagi)

Diagnoza:
Niestety, podobne objawy daje multum chorób, więc od lekarzy weterynarii nie dowiedziałam się nic szczególnego, od 2ch niezależnych usłyszałam, że kulka jest zdrowa tylko albo źle żywiona, albo niedożywiona, sądzę, że każdy właściciel jest w jakiś sposób intuicyjnie zżyty ze swoim zwierzęciem i ta intuicja podpowiada nam kiedy jest źle, nawet gdy autorytety mówią inaczej - nie należy tu moim zdaniem upatrywać się niekompetencji - to my znamy swoje zwierze na codzień, nie lekarz weterynarii który widzi je pierwszy raz w życiu i słyszy o objawach które mogą wkazywać na wszystko i na nic. Diagnozę więc postawiłam sama, a później zaniosłam kupy do analizy laboratoryjnej, mikroskopowej które diagnozę potwierdziły.

Leki i dawkowanie:
lekiem który zaproponował mi weterynarz był oczywiście metronidazol. Jest to lek dla szynszyli dość silnie hepatotoksyczny, jednak na ten temat pewnie napisałaby więcej Bożenka i coolmamcia które go stosowały. Nawet w dobrze dobranych dawkach, stosowanie go obciążone jest sporym ryzykiem, nie tylko patologicznych zmian wątrobowych, ale też zaparciami, wzdęciami, wynicowaniami odbytu - bo tłucze równo także całą florę jelitową. W polskich źródłach długoby szukać jego hepatotoksycznych własciwości, ale odsyłam także tu: http://www.wedgewoodpharmacy.com/monographs/metronidazole.asp

ja zastosowałam albendazol w postaci zentelu, nie obciąża on tak wątroby ponieważ jego wchłanialność jest znikoma. (ponoć mniej niż 5%)
dawkowałam 0,3ml codziennie przez 2 tygodnie. Po zakończeniu kuracji a nawet w jej trakcjie zaobserwowałam, że waga zaczęła powolutku ruszać w górę, badania kału potwierdziły skuteczność terapii. (muszę tu zaznaczyć, że było to leczenie eksperymentalne)
Nie tak dawno, odrobaczyłam jeszcze swoje kulki dodatkowo fenbendazolem w dawce 0,3ml podawanej codziennie przez 3 dni.
przebadane zostały dodatkowo odchody psa który jak każdy pies, wykazuje duże zainteresowanie odchodami zwierząt roślinożernych (także ze względu na florę) - i nie wykazało cyst.

podczas stosowania leków podawałam ornitynę regulującą cykl mocznikowy, bo to w nim właśnie metabolizowany jest albendazol.
całą tabletkę hepatilu rozkruszałam, i podawałam w zawiesinie wodnej dzieląc na swoje 3 kulki, po skończonej kuracji farmakologicznej zastosowałam essentiale forte - fosfolipidy odbudowujące zmiany w obrębie miąszu wątroby - tak w dużym uproszczeniu tłumacząc. Podobno dobrze je stosować przez 3 miesiące, zaś wątroba regeneruje się do 6 miesięcy.


Zachowanie higieny:
nie popadłam w jakiś dezyinfekcyjny szał, wymieniłam drewniane półki i wszelkie porowate elementy wnętrza klatki które miały kontakt z odchodami - takie jak hamaczki itp.
wiadomo, że podłogi itp zostały pozmywane, szczególnie dokładnie w otoczeniu klatki, kuweta zdezyinfekowana VirKonS'em.
podczas choroby moje kulki nie biegały w ogóle, czyli około 3 tygodni.



Dieta:
Jeśli chcemy ją zmienić, należy robić to stopniowo i bardzo powoli, proces ten powinien trwać około 2ch tygodni, mieszając starą i nową karmę w coraz większych proporcjach na korzyść nowej. Ta stopniowość ma na celu zachowanie równowagi flory. Przy leczeniu albendazolem nie istotny jest udział cukrów w diecie. Ja stopniowo zmieniałam dietę na Chinchilla Care + Beapharu, z racji tego, że jest to karma wysokoenergetyczna, karma ta to ekstruder o 20% zawartości łatwoprzyswajalnego białka, z dodatkiem witamin i minerałów. Zauważyłam, że u zwierząt z lambliami dochodzi do rozchwiania gospodarki wodno-elektrolitowej, min dlatego wpierw myślałam, że Ciacho był odwodniony. Z tego względu nie należy podawać ziół moczopędnych, dobrze też zaopatrzyć się w jakiś preparat mineralny, a w przypadku podawania karmy care + powinniśmy zwrócić aby miał on w składzie sporo wapnia, to samo tyczy się pomysłu podtuczenia zwierzaka za pomocą zarodków pszennych - gdyż zawierają dużo fosforu który utrudnia wchłanianie się wapnia, a zauważyłam, że niedobory tego minerału w diecie chorych szynszyli pojawiają się dość szybko. Z preparatów które polecam to Vita-Wet, Repti-Sol (sery), Roboran H. Warto zamienić standardowe gipsowe wapienko na sepię dla papug a
kolby klejone kleikiem glukozowo-piekarniczym na proso senegalskie dla ptaków, które jest dość wysokoenergetyczne, chętnie jedzone, i... ciężej przyswajalne przez lamblie niż typowe kolby.
generalnie należy pamiętać, że wątroba naszych kuleczek jest obciążona przez leki, lamblie i nie chodzi o to żeby bardzo szybko zapaść swojego pupila obciążając jego wątrobę jeszcze bardziej.
Dieta powinna być zdrowa, zrównoważona i kompletna - przy takiej diecie zwierzak zdrowo i bez efektów ubocznych nabierze na masie gdy tylko jego organizm upora się z chorobą.


Typowe jest, że po wyjsciu z choroby, zwierzak zacznie nam mocno przybierać na wadze, często, jego waga przerośnie wagę początkową - dzieje się tak dlatego, że wyczerpany organizm, po chorobie ma wolniejszy metabolizm, odkłada się więcej substancji zapasowych, to naturalna reakcja większości organizmów, którym uda się wyjść z okresu niedożywienia. Po tym okresie, nadchodzi okres ponownego spadku wagi, nie jest on już jednak tak nagły jak podczas choroby, następuje stopniowo, zwiększa się też nieznacznie aktywność zwierzęcia, metabolizm znów przyśpiesza, gdy się to stanie, nadchodzi okres stabilizacji wagi, w tym okresie różnice wagi sięgają ok +/- 10 gram na przestrzeni doby bądź kilku dni - i nie wiążą się z utratą masy ciała, a raczej z "wypełnieniem układu pokarmowego" :)


na koniec graficzny przebieg choroby:


i wartości z przebiegu rekonwalescencji na karmie Chinchilla Care + Beapharu.

Filip: 530 / 553 / 576 / 587 /550 / 569 / 624 / 637 / 663 / 664 / 667 / 592 (571)
Yuki: 467 / 480 / 479 / 507 /498 / 517 / 564 / 587 / 613 / 624 / 623 / 615 (537)
Ciacho: 495 / 509 / 514 / 519/ 509 / 522 / 541 / 562 / 591 / 594 / 600 / 609 (554)

Chciałabym przy okazji tabeli poruszyć pare kwestii:
zwierzęta które najgwałtowniej przytyły po okresie krytycznym, i których różnica między wagą wyjsciową przed chorobą (wagą optymalną) a wagą po rekonwalescencji była największa, tj Filip i Yuki dostały nagniotków, skóra na tylnich łapach na których spoczywał największy ciężar ciała zaczęła się deformować i odkształcać na boki, a u Filipa kości pięty przebiły skórę na wylot, tworząc rany. Właśnie dlatego ważne jest aby nie tuczyć zwierząt na siłę, tylko zachować racjonalną, zdrową dietę, i pozwolić im przybierać na wadze w równomiernym, harmonijnym tępie.
Leczenie ran ogólnie nie było trudne, najpierw zostały potraktowane wodą utlenioną, bo ta ładnie zamyka naczynia krwionośne, następnie zdezyinfekowane ateocortinem, na następny dzień gdy już się nie sączyły i nie ropiały, smarowałam Avilinem, a po wygojeniu oliwką przez około tydzień aby zmiękczyć i uelastycznić zrogowaciałą skórę by już nie pękała. zamiast podłoża zastosowałam Stop-Smell - bawełnę do klatek.

chciałam zwrócić szczególną uwagę, że moim kulom daleko do wagi krytycznej, uznawanej już jako górną granicę otyłości, nie zbliżyły się nawet do wagi "dużych" szynszyli czyli do 800gram
ich waga w zasadzie była przeciętna, w sumie po środku normy, a mimo to, doszło u nich do nadwagi i otyłości, dlatego apeluję, przy uwzględnianiu kondycji swoich zwierząt na podstawie wagi, nie sugerujmy się normami (od 300 do 1000g dla dorosłego osobnika) i nie oceniajmy wg tej skali - bo to my najlepiej znamy nasze zwierzęta, ich budowę ciała (drobną bądź "przysadzistą") itp - każdy organizm ma swoją wagę optymalną którą utrzymuje przy zachowaniu homeostazy - tak naprawdę, otyłość bądź zachudzenie powinno się wyznaczać w odniesieniu do wagi optymalnej a nie w odniesieniu do norm - gdyż to tak samo jakby osobę o masie 90kg mającą 120cm i 190cm postawić w jednym rzędzie grubasów. Prawda, że absurdalne? Słowem, kulka o masie 500gram może być zatuczona a może być zachudzona - i sama wartość nic tak naprawdę nie mówi - bez odniesienia do indywidualnych uwarunkowań zwierzaka. Objawy otyłości to nie tylko spory zapas tkanki zapasowej, ale właśnie min nagniotki, a już ewidentnym objawem, że masa ciała zwierzęcia przekracza jego możliwości jest deformowanie się skóry tylnich łapek.

« Ostatnia zmiana: 20 Maj, 2010, 00:30 wysłana przez dream* »

Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to co oswoiłeś.
Pedro&Wacik&Alvin//Yuki*Ciacho*Elo*Filip

Offline dream*

  • Administrator
  • ~Szynszylomaniak Do Kwadratu~
  • *****
  • Wiadomości: 7219
  • Uzbierane migdały: 43
  • Płeć: Kobieta
    • moje CV
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #9 dnia: 18 Sie, 2010, 20:05 »
ostatnio kolega w jakiś swoich notatkach ze studiów czy innych pomocach naukowych znalazł, że dawka dla szynszyli to 20-50mg albendazolu/fenbendazolu na kg masy ciała  przez 3 dni - co powinno skutecznie zawalczyć z lambliami :)

Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to co oswoiłeś.
Pedro&Wacik&Alvin//Yuki*Ciacho*Elo*Filip

Offline svistakk

  • ~Szynszyla Szara~
  • **
  • Wiadomości: 6
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #10 dnia: 18 Cze, 2014, 09:41 »
Dziękuję za możliwość przebadania zwierzaków - choć wyniki nie są zbyt pocieszające bo w kale były cysty Giardia duodenalis  :(

Carla i Zaz kulki dwie

Offline Basia_W

  • DOBRA DUSZA FORUM
  • ~Przewodnik Stada~
  • ****
  • Wiadomości: 3784
  • Uzbierane migdały: 3
  • Płeć: Kobieta
  • Pusiek + Pusia + Bunia Kinia[*]
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #11 dnia: 18 Cze, 2014, 18:56 »
Jaką metodą są badane próbki ?

Svistakk współczuję, pozbyć się tego świństwa nie jest tak prosto :/.
« Ostatnia zmiana: 18 Cze, 2014, 18:58 wysłana przez Basia_W »

reszta odchowanych maluszków - Mikuś, Figa, Miś, Żabuś, Fikuś, Kubuś, Misia, Edi, Czaruś, Pysia, Krusio, Pimpuś, Miluś, Fredzio, Spidi.

Offline dream*

  • Administrator
  • ~Szynszylomaniak Do Kwadratu~
  • *****
  • Wiadomości: 7219
  • Uzbierane migdały: 43
  • Płeć: Kobieta
    • moje CV
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #12 dnia: 19 Cze, 2014, 15:35 »
Dziękuję za możliwość przebadania zwierzaków - choć wyniki nie są zbyt pocieszające bo w kale były cysty Giardia duodenalis  :(

ja się pozbyłam ich jakiś czas temu ale w sumie czy na dobre to się okaże jak wyślę próbki :)))

Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to co oswoiłeś.
Pedro&Wacik&Alvin//Yuki*Ciacho*Elo*Filip

Offline Mysza <")))/

  • DUCH SZYNSZYLA
  • Administrator
  • ~Szynszylomaniak Do Kwadratu~
  • *****
  • Wiadomości: 7774
  • Uzbierane migdały: 47
  • Płeć: Kobieta
  • Beza,Bunia. Ciri,Mimi,Diana,Dantusia w pamięci.
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #13 dnia: 21 Cze, 2014, 10:38 »
To teraz powiedzcie mi jak skutecznie wyleczyć te giardie? Skoro wyszło, że moje szylki ją mają ;/ Kurcze, nigdy nie było żadnych objawów przez tyle lat. Jestem zafrasowana :(

Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz...

Offline 5zy5zka

  • ~Opiekun Stada~
  • *
  • Wiadomości: 1185
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Tofik, Pysia, Psotka, Pchełka
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #14 dnia: 21 Cze, 2014, 10:58 »
@Mysza <")))/ bo w sporej ilości przypadków Giardia jest bezobjawowa. U mnie wyszła na jaw przez regularne biegunki Pysi. Niby jednodniowe, nie jakieś ostre. Jak pójdziesz do weterynarza to pewnie na pierwszy rzut dostaniesz dla swoich kosmatych Fenbendazol (czy jakoś tak to się nazywa). Wygląda to jak maść/krem no i ze strzykawki trzeba to podawać do pysia przez 5 dni o ile dobrze pamiętam.

Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.

(*) Dukat - ze mną 09.08.2012r. - 02.02.2013r.

[-chomik-] [-chomik-] [-chomik-] [-chomik-]

Offline Mysza <")))/

  • DUCH SZYNSZYLA
  • Administrator
  • ~Szynszylomaniak Do Kwadratu~
  • *****
  • Wiadomości: 7774
  • Uzbierane migdały: 47
  • Płeć: Kobieta
  • Beza,Bunia. Ciri,Mimi,Diana,Dantusia w pamięci.
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #15 dnia: 21 Cze, 2014, 11:36 »
Teraz jeszcze jedno pytanie. Skoro można się zarazić od szylek giardiami, to czym leczy sie ludzi? Też tym samym lekiem dostępnym u weterynarza? :)

Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz...

Offline 5zy5zka

  • ~Opiekun Stada~
  • *
  • Wiadomości: 1185
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Tofik, Pysia, Psotka, Pchełka
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #16 dnia: 21 Cze, 2014, 11:49 »
@Mysza <")))/ Fenbendazol jest lekiem weterynaryjnym z tego co wiem. Ludziom zapisuje się chyba tinidazol, pewnie lek ma podobny skład co ten dla zwierząt.

Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.

(*) Dukat - ze mną 09.08.2012r. - 02.02.2013r.

[-chomik-] [-chomik-] [-chomik-] [-chomik-]

Offline dream*

  • Administrator
  • ~Szynszylomaniak Do Kwadratu~
  • *****
  • Wiadomości: 7219
  • Uzbierane migdały: 43
  • Płeć: Kobieta
    • moje CV
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #17 dnia: 21 Cze, 2014, 11:59 »
Fenbendazol albo ludzki albendazol, ja tak walczyłam z lambliami, ale poczytaj w poradniku coolmamci, ona leczyla metronidazolem i czymś jeszcze, nie pamiętam. Ten ostatni lubi być hepatoroksyczny a fenbendazol raczej jest delikatny, ale myślę, że lekarz weterynarii sam dobierze optymalny lek. Napewno dieta niskocukrowa i probiotyk ułatwia walkę.

Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to co oswoiłeś.
Pedro&Wacik&Alvin//Yuki*Ciacho*Elo*Filip

Offline dream*

  • Administrator
  • ~Szynszylomaniak Do Kwadratu~
  • *****
  • Wiadomości: 7219
  • Uzbierane migdały: 43
  • Płeć: Kobieta
    • moje CV
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #18 dnia: 21 Cze, 2014, 12:18 »
A tak w ogóle ciekawa jestem skąd taki wysyp lamblii. :( może to teraz plaga na fermach? A chyba każdy z nas ma fermowca/sklepowca? A może to wina zbieranych samopas ziół? Albo tego, że nie wszyscy przed kontaktem ze zwierzęciem myją ręce bo więcej mówi się o myciu po a nie przed? Nie mam pojęcia :(((

Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to co oswoiłeś.
Pedro&Wacik&Alvin//Yuki*Ciacho*Elo*Filip

Offline 5zy5zka

  • ~Opiekun Stada~
  • *
  • Wiadomości: 1185
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Tofik, Pysia, Psotka, Pchełka
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #19 dnia: 21 Cze, 2014, 12:23 »
@dream* mi weterynarz mówił, że jest straszny wysyp tego świństwa i to od miesięcy, że najwięcej tego bierze się niestety z hodowli/ferm.

Szczerze mówiąc zaskoczyłaś mnie tym, że ludzie nie myją rąk przed dotykaniem zwierząt. Ja nie wyobrażam sobie dotykania swoich futrzaków po tramwaju/autobusie bez porządnego umycia rąk :/

Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.

(*) Dukat - ze mną 09.08.2012r. - 02.02.2013r.

[-chomik-] [-chomik-] [-chomik-] [-chomik-]

Offline Mysza <")))/

  • DUCH SZYNSZYLA
  • Administrator
  • ~Szynszylomaniak Do Kwadratu~
  • *****
  • Wiadomości: 7774
  • Uzbierane migdały: 47
  • Płeć: Kobieta
  • Beza,Bunia. Ciri,Mimi,Diana,Dantusia w pamięci.
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #20 dnia: 21 Cze, 2014, 15:03 »
Ja jeśli chodzi o mycie rąk to jestem pedantka, jak przychodzę do domu to od razu ręce pod kran, nawet jak byłam tylko w sklepie na zakupach, a juz zawsze przed włożeniem produktów do lodówki i głaskaniem szylek. No i po głaskaniu, przytulaniu rzecz jasna. Jeśli nie zarażenie zwierzaka przez zwierzaka, to pozostaje siano, zioła itd... bo jakoś nie wierzę w gwarancję, że zbierane siano jest z nieskażonych obecnością spalin, ludzi i zwierząt terenów, toć nawet przelatujący nad łąka ptak może na nią na***ć i rozpowszechnić pierwotniaki lub bakterie, które potem trafiają do paczek :(

Ja jestem ciekawa czy w tych badaniach trafią sie zwierzaki 100% bez pasożytnicze (chodzi mi o gryzonie). I jaki ogólnie będzie ich procent na przebadaną populację/ilość próbek. To mnie strasznie ciekawi. Czy taką informację będziemy mogli uzyskać na koniec badań? Czy badania są ściśle tajne? ;]

Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz...

Offline klaudynqa1989

  • ~Szynszyla z Ambicjami~
  • ***
  • Wiadomości: 12
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Joti&Jeti&Jogi&Jupi-w separacji
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #21 dnia: 21 Cze, 2014, 15:14 »
Mysza rozmawiałam z Panem Dawidem przez telefon i mówił mi, że w większości próbek, które do tej pory dostali były lamblie. U moich szyli też są, u dwóch z czterech, pies jest czysty. Ale to nie powiedziane, że nie ma, bo powinno się zbadać 3 próbki zbierane co kilka dni. Teraz leczę wszystkie zwierzaki a w poniedziałek idę przebadać siebie.

Offline Mysza <")))/

  • DUCH SZYNSZYLA
  • Administrator
  • ~Szynszylomaniak Do Kwadratu~
  • *****
  • Wiadomości: 7774
  • Uzbierane migdały: 47
  • Płeć: Kobieta
  • Beza,Bunia. Ciri,Mimi,Diana,Dantusia w pamięci.
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #22 dnia: 21 Cze, 2014, 15:16 »
@klaudynqa1989   Przynajmniej 2 zwierzaki masz zdrowe :) Zapewne na czas leczenia trzeba będzie je rozdzielić, zdrowe na prawo, chore na lewo ;p

Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz...

Offline klaudynqa1989

  • ~Szynszyla z Ambicjami~
  • ***
  • Wiadomości: 12
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Joti&Jeti&Jogi&Jupi-w separacji
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #23 dnia: 21 Cze, 2014, 15:21 »
No właśnie nie, leczy się wszystkie, gdyż prawdopodobne jest, że pozostałe też mają. Później badanie kupek i druga seria.

Offline Mysza <")))/

  • DUCH SZYNSZYLA
  • Administrator
  • ~Szynszylomaniak Do Kwadratu~
  • *****
  • Wiadomości: 7774
  • Uzbierane migdały: 47
  • Płeć: Kobieta
  • Beza,Bunia. Ciri,Mimi,Diana,Dantusia w pamięci.
Odp: Lamblioza. Giardioza. Giardia- lamblia.
« Odpowiedź #24 dnia: 21 Cze, 2014, 15:28 »
To teraz pytanie z drugiej strony leczenia. Jak oddziałuje ono na organizmy naszych podopiecznych i czy jest sens leczenia, jeśli giardie nie dają objawów? Znam wetów co uważają, że jeśli zwierzę nie choruje (nie ma objawów, biegunek, nie chudnie, nie jest apatyczne itd.), nie musimy leczyć, ponieważ leki te są bardzo szkodliwe dla wątroby. Czyli mniej więcej: jest nosicielem, ale nie choruje. Jaka jest prawda? A może wypowie się lekarz? :)

A abstrahując od giardii, czytałam opinie, że gdyby gruntownie przebadać człowieka, to moglibyśmy się zdziwić jak bogate mamy "życie wewnętrzne". ;]
« Ostatnia zmiana: 21 Cze, 2014, 15:31 wysłana przez Mysza <")))/ »

Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz...