Szynszyle.Info :: Forum Miłośników Szynszyli

o szynszylach => Ostry dyżur => Wątek zaczęty przez: Pippinka w 18 Gru, 2017, 07:45

Tytuł: Omdlenia
Wiadomość wysłana przez: Pippinka w 18 Gru, 2017, 07:45
Po śmierci Pippi w moim życiu pojawił się chłopiec - Mniszek. Obecnie ma ok. 8 m-cy. Jest bardzo żywiołowy na wybiegu, słowo "bardzo" jest tu kluczowe, bo to moja pierwsza tak hiperaktywna kulka, poza tym rozgadana, niebywale towarzyska. I tu pojawia się problem. Miesiąc temu mały zemdlał na wybiegu (omdlenie trwało kilka sekund). Uszy gorące, przyspieszony oddech, chwilowa utrata przytomności. Otwarcie okna, wachlowanie sprawiło, że błyskawicznie doszedł do siebie i zaraz po tym, jak gdyby nic jadł, pił i chciał kontynuować szaleństwa. Jako że to była noc, to rano udaliśmy się do weta,; wet osłuchał, obejrzał i powiedział, że może się przegrzał, przeforsował, dojrzewa etc., etc. Krótko mówiąc: nie przeżywać, obserwować.Wczoraj jednak sytuacja się powtórzyła (prawie równy miesiąc po pierwszym omdleniu): mały znów na chwilę zasłabł (uszy gorące, znów okno, wachlowanie i błyskawiczna poprawa, uszy zimne). Zachowanie normalne, apetyt, picie, mocz, odchody w porządku (po omdleniu je znacznie więcej, od razu pędzi do misek i siana).Temp. w pokoju po całkowitym wyłączeniu ogrzewania 25 stopni (stała), często wietrzę, unikając oczywiście przeciągów. Podczas wybiegów dostaje coś na ząb, by uniknąć nagłego spadku cukru. Zatem ten aspekt można wykluczyć. Dziś znów wybieramy się do weta, choć w styczniu planuję podróż do Warszawy na szczegółowe badania, bo w moim mieście - jak już pisałam kiedyś - pomoc raczej doraźna. Boję się, że to coś sercem i nie bardzo wierzę, w to, co mówi wet. Dziewczyny mi nigdy nie mdlały, choć ich aktywność, co prawda to prawda, była skromniejsza. Macie jakieś pomysły, możecie coś podpowiedzieć?

PS Już po wizycie. Wygląda na to, że mały ma epilepsję. Drgawek wprawdzie nie ma, ale podobno nie zawsze one występują. Po omdleniu podawałam pyłek pszczeli (ja w ogóle mu go podaję w małych ilościach) - podobno dobrze robię. Wet kazał jeszcze dołączyć do diety wapno w płynie (kostki ma i chętnie je gryzie)-  kilka kropelek codziennie. Mam w domu sanosvit dla dzieci, bananowy - podawałam Pippi, więc będę podawać i jemu. Leków żadnych nie dostałam, bo raz na miesiąc to podobno nie jest tak często (?) i się nie podaje. Poza tym zarodki pszenne raz na kilka dni ze względu na fosfor, ale nie częściej, bo odwapnia. Nic nowego, bo i to podawałam wcześniej. Dieta pozostaje bez zmian. Wybiegów też mam mu nie ograniczać (wypuszczam go na około 5 godzin). Co jeszcze mogę zrobić, czy ta diagnoza ma sens? Pytam, bo nie dowierzam swoim miejscowym wetom (po leczeniu Pippi).  Będę wdzięczna za wszelkie rady, porady, sugestie. Ach, i jeszcze jedno. Mam wstrzymać się z towarzyszem (chciałam przygarnąć mu kolegę). Na razie mam dalej obserwować... i reagować, jak dotychczas.
Tak czy siak, w styczniu zabieram go do Warszawy na szczegółowe badania serca, krwi etc.

Tytuł: Odp: Omdlenia
Wiadomość wysłana przez: dream* w 18 Gru, 2017, 16:31
Warto sprawdzić serce oraz wykluczyć epizody hipoglikemii.
Jeśli wybierasz się do Warszawy mogę Ci polecić NiuniaWet.