Szynszyle.Info :: Forum Miłośników Szynszyli

o szynszylach => Rady, porady... => Wątek zaczęty przez: Kamil w 28 Lis, 2003, 23:19

Tytuł: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kamil w 28 Lis, 2003, 23:19
Mam pytanie, dokupilem drugiego szynszyla do towarzystwa mojego, ktory ma okolo roku. Maleństwo, które przyniosłem ma jakies trzy miesiace. Mój starszy caly czas ugania sie za maluchem (choć on też jest chłopcem) i traktuje go jak samiczke (kopuluje). Czy to normalne? Male pisczy i ciagle ucieka.

/scaliła dream*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: milka004 w 29 Lis, 2003, 11:59
hehe... wiem ze to tak wyglada, jak kopulacja, ale jesli napewno oba sa samczykami to jest to poprostu proba dominacji ;;) Maly bedzie piszczal i uciekal ale z czasem powinny do siebie przywyknac :) Pamietaj ze trzeba duzo miec cierpliwosci przy laczeniu szylek- to tak samo jak przy oswajaniu :) Poczytaj sobie o laczeniu tu ;)  (http://www.bialy_pegaz.webpark.pl/informacje%20o%20szynszylach/3-800.htm)
To jest strona Grazki (http://www.bialy_pegaz.webpark.pl)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kamil w 29 Lis, 2003, 12:07
Dzięki bardzo. Już jest lepiej, teraz nawet śpią przytulone do siebie. Nie mogę jednak otworzyć podanej przez Ciebie strony. Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: milka004 w 29 Lis, 2003, 12:23
A mozliwe duzo osob ma z tym problemy po zmianach jakie wprowadzila wp. Mam nadzieje ze Grazka mi wybaczy jesli wkleje tu tekst z jej strony. Tylko pamietajcie ze to ze strony Grazki==> www.bialy_pegaz.webpark.pl

"Łączenie w pary


Szynszyla towarzystwa potrzebuje jak roślina słońca. Bez towarzysza zabaw, bez możliwości przytulenia się, staje się jedynie cieniem samej siebie. Większość czasu spędza wtedy na drzemkach, skulona w kąciku klatki. Jest smutna, spokojna, wręcz osowiała. Jedynie od czasu do czasu wyjdzie na chwilę rozprostować łapki lub zaspokoić głód czy też potrzeby fizjologiczne.
Natomiast szynszyla, której okazano zainteresowanie - nie ma znaczenia czy tą drugą osobą jest istota ludzka czy towarzysz tego samego gatunku - rozkwita jak kwiaty po deszczu. Staje się ciekawska, pełna niespożytej energii, która pozwala na nieustające - i w jej wykonaniu chwytające za serce - eksplorowanie świata. Zaczynają się zaczepki, zaproszenia do zabawy, gonitwy i przytulanki. Te ostatnie dotyczą głównie innych "szynszylich" członków rodziny, ale przy odrobinie cierpliwości i serca i my możemy doczekać się cieplejszych gestów: skubania po brwiach, posiedzeń na rękach, czy łaskawego przyzwolenia na okazanie jej naszej ludzkiej czułości - co oznacza pomizianie za uszkiem, po brzuszku lub pogłaskanie po łapce.

Oczywiście najlepszym towarzystwem dla szynszyli jest druga szynszyla. Jeśli jednak macie dotychczas tylko jedno zwierzątko i rozważacie zakup drugiego, to jedynym kryterium wyboru, czy ma to być samczyk czy samiczka - pozostaje pytanie: czy planujecie powiększenie waszego stada o maleńki przychówek? Jeśli tak, to rozważcie proszę dobrze kwestię - co zrobicie z maleństwami. Oddawanie ich w obce (nawet bardzo dobre ręce) zawsze jest bolesne. A pozostawienie ich w rodzinie oznacza albo sterylizację któregoś z jej członków (co z kolei niesie ze sobą pewne ryzyko), albo nową klatkę dla podrośniętych już futrzaczków. W przeciwnym razie szybko zostaną one rodzicami kolejnych uroczych pokoleń.

Płeć nowego domownika w zasadzie nie ma znaczenia. Co prawda z moich doświadczeń wynika, że panie są nieco bardziej niezależne, o silniej zarysowanej osobowości i wyraźnym instynkcie terytorialnym. W stadzie to one zawsze wiodą prym - z natury są też nieco większe od samczyków. Samczyki zaś są jakby spokojniejsze i łatwiej godzą się z innymi członkami stada i w ogóle z losem. Jednak na pewno nie jest to żadna obowiązująca zasada, a jedynie lekka tendencja, jaką postrzegam z perspektywy kilku lat i wielu członków mojej szynszylej rodziny. Każde z tych stworzeń ma tak przebogatą, indywidualną osobowość, że wpasowanie ich w jakiekolwiek ramy i klasyfikacje jest praktycznie niemożliwe. Mam więc np. z gruntu nieufnego i dzikiego, poruszającego się z prędkością fotonu Promyczka, który zadziwia nas swoją inteligencją podczas każdej wieczornej łapanki, obliczając w ułamku sekundy różne możliwe trajektorie ucieczki, i to z uwzględnieniem odbić, szybkości reakcji człowieka i wykorzystaniem stref cienia. Schwytanie go jest dla nas zawsze wyzwaniem! Z drugiej strony mam też spokojne i zrównoważone samiczki, które na swoim terytorium zaakceptują każdego obcego, szczególnie jeśli wygląda on na bezbronnego i potrzebującego opieki. Tak więc to charakter, nie zaś płeć decyduje o tym jakie okaże się we współżyciu nasze zwierzątko.

Kiedy już podjęliście decyzję czas dokonać zakupu. Pozostaje jeszcze kwestia płci kupowanego zwierzątka - czyli jak kupić dokładnie takie zwierzątko, jakie chcemy. Rozróżnianie płci, szczególnie początkującemu hodowcy może sprawiać pewne problemy. Dlatego najlepiej zasięgnąć porady sprzedawcy lub dotychczasowego właściciela zwierzątka. Jednak - i ta metoda nie jest stuprocentowo pewna i czasami (szczególnie w przypadku zwierzątek młodych) mogą zdarzać się pomyłki. Przykładem na to może być moja Gapcia, która aż do czasu urodzenia pierwszego dziecka funkcjonowała szczęśliwie pod imieniem Gapciuszek. Do końca życia zresztą właśnie na to imię reagowała.
Cały szkopuł w tym, że we wczesnym wieku zewnętrzne atrybuty płci mogą być u szynszyli łudząco podobne. Niemniej istnieje jednak klika generalnych cech, na które należy zwrócić uwagę, a które pozwolą nam z dużym prawdopodobieństwem określić płeć zwierzątka. Pomocne mogą być w tym względzie zdjęcia:

(http://www.bialy_pegaz.webpark.pl/informacje%20o%20szynszylach/samiczka.jpg) (http://www.bialy_pegaz.webpark.pl/informacje%20o%20szynszylach/samczyk.jpg)
 

A oto i ich opis:
U samiczki zewnętrzne narządy płciowe znajdują się bardzo blisko odbytu. Ujście cewki moczowej umiejscowione jest na końcu brodawki, która może do złudzenia przypominać prącie młodego samczyka. Jednak cechą charakterystyczną szynszylki jest niemal całkowity brak odstępu pomiędzy odbytem zwierzątka, a wspomnianą już brodawką cewki moczowej. W okresie międzyrujowym (i podczas ciąży) znajdująca się tam pochwa jest zamknięta i praktycznie zupełnie niewidoczna.
Tymczasem u samczyka odległosć ta jest nieco większa i z wiekiem rośnie. Stopniowo uwidaczniają się też ukryte początkowo pod futerkiem jądra. U aktywnego płciowo samczyka są one dobrze widoczne i z reguły dość duże. Ponadto prącie jest nieco dłuższe (choć w stanie "spoczynku" jest to naprawdę niewielka różnica) niż u samiczki i ma kształt nieco esowaty.


Jeśli już sprowadziliście do domu towarzysza życia waszego podopiecznego to oprócz kilku dni potrzebnych nowej szynszyli do zadomowienia się czeka Was jeszcze ciężki okres łączenia zwierzątek w parę. Będzie to czas bardzo dla Was (obserwatorów) i dla nich (osobiście zaangażowanych) bardzo trudny. Na pewno (albo prawie na pewno) pojawią się bójki, mogące mieć nawet bardzo gwałtowny przebieg. Mogą zdarzyć się porwane uszy, ponadgryzane nosy i odgryzione palce. Mogą... ale nie muszą. Nieoczekiwanie dla Was samych, Wasze zwierzątka mogą po pierwszym próbnym obwąchaniu nosków zapałać do siebie ogromną sympatią lub też... po prostu się zignorować. W obu przypadkach macie już właściwie problem z głowy. Jedyne co Wam zostało do zrobienia, to obserwować je uważnie przez pierwszą dobę, a potem kontrolnie jeszcze kilka dni, czy aby nie pojawiają się u nich symptomy jakiejkolwiek antypatii. Absolutnie nie wolno zostawiać takich zwierzątek bez nadzoru, jako że ich agresja może pojawić się po kilku godzinach pozornego spokoju i przybrać formę niebezpieczną nawet dla życia jednej ze stron.

No dobrze - to była wersja optymistyczna. Teraz bardziej prawdopodobna.
Otóż Wasze dotychczasowe zwierzątko poczuje się zagrożone obecnością nowego osobnika na swoim terytorium (w szczególności dotyczy to zadomowionych już samiczek) i postanowi za wszelką cenę przepędzić go z zajmowanego przez siebie obszaru - używając zębów, moczu i specyficznych, zarezerwowanych wyłącznie dla tej sytuacji warkotów. Reakcja taka może wystąpić natychmiat po spotkaniu się obu zwierzątek, lub też nawet po okresie kilkugodzinnego pozornego spokoju. Co więc zrobić? Cóż - musimy je przekonać, że będą odtąd żyły pod jednym dachem i ... pogodzić je.
Oczywiście zanim zaczniecie je zapoznawać - wcześniej pozwólcie przez kilka dni zadomowić się naszemu nowemu podopiecznemu, nie dopuszczając w tym czasie do kontaktów z innymi członkami stada. Niech poczuje się on bezpiecznie i w miarę pewnie w nowym miejscu.
Zwierzątka łączyć jest najlepiej w wieku ok. 6 miesięcy. Wyjątek stanowi jedynie łączenie ze sobą par mieszanych, gdyż samiczka nie powinna raczej zachodzić w ciążę przed ukończeniem 10 m-ca życia - zwierzątka można ze soba zapoznać, jednak nie powinny mieszkać do tego czasu w jednej klatce. Wiek 6-ciu miesięcy jest też najlepszym wiekiem dla odłączenia szynszylątka od matki, gdyż jest ono już wystarczająco samodzielne, dojrzałe i socjalizowane przez stado i rodziców, a jednocześnie wystarczająco młode by z łatwością dopasować się do nowych dla niego warunków.
Na porę zapoznawania ze sobą naszych małych domowników najlepiej wybrać środek dnia - czas, gdy są one zaspane i ociężałe. Nie wykazują też chęci do biegania za kimkolwiek, czy czymkolwiek. Mogą oczywiście całkowicie zmienić zdanie, gdy wyczują obcego szynszyla - jednak generalnie lepiej robić to w dzień.
Dobrze jest też jeżeli samczyk (w przypadku łączenia par o różnej płci) jest nieco straszy od swojej partnerki, a przez to bardziej doświadczony i zrównoważony - być może ma już jakieś doświadczenia z innymi paniami, które ułatwią mu obłaskawienie nowej... To on bowiem będzie celem ataków, przed którymi nawet nie zawsze próbuje się bronić - z reguły po prostu ucieka, tak długo, jak długo wystarczy mu na to sił.

Są różne szkoły i sposoby łączenia szynszyli. Opiszę je zatem po kolei.

Swobodny wybieg
Oba zwierzątka - zarówno nowo przybyłe, jak i Waszego dotychczasowego podopiecznego wypuszczacie wspólnie w jednym pokoju, który służy im za wybieg. Pokój taki musi być oczywiście odpowiednio zabezpieczony pod względem bezpieczeństwa szynszyli, czyli musi być po prostu "szynszyloodporny". Zresztą jeśli posiadacie już jednego futrzaka, to pomieszczenie takie przygotowaliście na potrzeby wybiegu zapewne już dawno temu. Jeżeli jednak jeszcze tego nie zrobiliście - to teraz właśnie jest na to odpowiednia chwila.
Pomocne może być skropienie obu szynszyli kilkoma kroplami jakiegoś aromatycznego olejku, lub wody toaletowej. Szynszyla posługuje się głównie zmysłem słuchu i węchu. Wprowadzenie nowego zapachu, zmyli ją (przynajmniej na jakiś czas) i da nowemu przybyszowi choćby drobną szansę na neutralne przyjęcie. Tyle teorii. Ja osobiście uważam jednak, że twierdzenie, iż zmiana zapachu wprowadzi w błąd nasze zwierzątko, jest nieco przesadzona. Wygląda bowiem na to, że nie tylko zapach decyduje o rozpoznawaniu członków stada - i po krótkiej (nawet bardzo krótkiej) chwili dezorientacji moje szynszyle natychmiast rozpoznawały obcego. Niemniej - jest to jednak sposób wart wypróbowania, jeśli istnieje nawet nikła szansa na oszczędzenie im niepotrzebnego stresu.
W dużym pomieszczeniu zwierzątka mogą skutecznie się rozmijać przez dłuższy czas, nie wchodząc sobie w drogę i stopniowo oswajając się ze swoją obecnością i nowym zapachem. Jeśli podzielą pokój pomiędzy siebie, egzekwując jedynie niezależność swojego terytorium i goniąc partnera w przypadku, gdy ten zapędzi się na cudzy rewir - wtedy możemy się spodziewać rychłego rozejmu. Musimy tylko kontynuować procedurę oswajania ze sobą szynsznyli przez kilka dni, ani na chwile nie spuszczając ich jednak przy tym z oka! Prawdopodobnie bardzo szybko ciekawość zwycięży wrogość i będziemy mogli spróbować umieścić je we wspólnej klatce. Ale również wtedy musimy je bacznie obserwować.
Jak rozpoznać, że zwierzątka się zaakceptowały? Jeśli obwąchują sobie noski, dotykają się pyszczkami, pocierając podbródkami o podłogę, albo jeszcze lepiej - iskają sobie wzajemnie futerka, oznacza to, że są na najlepszej drodze do zawarcia wspaniałej przyjaźni. A nam pozostało jedynie kontrolowanie sytuacji.
Może się jednak zdarzyć, że samiczka z wyraźną agresją i furią rzuca się na samczyka, korzystając z każdej nadarzającej się ku temu okazji. A nawet szuka go po całym pokoju, byle tylko pogonić intruza. Moja Ginka wydawała nawet przy tym dźwięki podobne do warczenia! Po prostu furia ucieleśniona... W tym wypadku pozostawienie ich wspólnie na swobodnym wybiegu doprowadziłoby prawdopodobnie do skrajnego wyczerpania odpierającego ataki lub po prostu uciekającego samczyka. Nie mówiąc już o ogromnym stresie zwierzątka.
W tym przypadku należy więc zastosować inną metodę.


Dwudzielna klatka
Drugim sposobem, który daje dość dobry skutek jest przegrodzenie klatki siatką drucianą na dwie części tak, by zwierzątka wzajemnie się widziały, czuły i słyszały, nie mając jednak żadnych szans na bezpośrednią konfrontację. Metoda ta jednak zawodzi w przypadku łączenia ze sobą dwóch samiczek - jeśli obie są agresywne i próbują dominować będą się rzucały na siatkę raniąc sobie wzajemnie pyszczki i łapki. Jeśli jednak łączymy parkę to często przynosi ona zadowalające rezultaty.
Po 12 godzinach przegrodę należy usunąć i uważnie obserwować zwierzęta. Jeśli samiczka nadal jest agresywna - siatkę należy włożyć na kolejnych klikanaście godzin. Po ich upływie, w zależności od zachowania partnerów - przegrodę albo usuwamy pozwalając szynszylom na bliższy kontakt (oczywiście pod naszą baczną kontrolą) albo stosujemy inną metodę.


Schron do kojarzenia
Metodą polecaną przez hodowców - szczególnie w przypadku samiczek bardzo agresywnych w stosunku do partnera - jest kojarzenie szynszyli za pomocą specjalnych schronów drewnianych, wyposażonych w kręty kanał, o wymiarach 30x45x13 cm (tunel najbardziej przypomina chyba obrócone względem siebie o 180 stopni i włożone jedna w drugą dwie duże litery U) . Zabezpiecza on częsciowo samczyka przed atakiem partnerki, w znacznym stopniu ograniczając obojgu swobodę ruchów. Ponadto samiczka nie czuje się w tej sytuacji zbyt pewnie.
Inną odmianą tego samego sposobu jest umieszczenie zwierzątek obok siebie tak, by stykały się one bokami nie mając jednak absolutnie żadnej możliwości ataku (można to zrealizować w małej klatce transportowej, dodatkowo czymś wypchanej), czy też wreszcie możemy wywołać podobny efekt wstawiając samiczkę w małym transporterku do klatki samca.

Którą z metod wybierzecie zależeć będzie od Was samych, jak też od charakteru Waszych podopiecznych. Ze szczególnym wskazaniem na temperament samiczki. Mogę tylko powiedzieć, ze każda z tych metod jest na swój sposób skuteczna, a wybrać należy przede wszystkim najpierw taką, która sprawia szynszylom najmniej przykrości.
I jeszcze jedno... temperamentu samiczki nie sposób ocenić po jej dotychczasowych reakcjach i stosunku do nas samych - jej rakacja na samczyka może nas bardzo zaskoczyć. Niekoniecznie przyjemnie. Jak już mówiłam - czas łączenia szynszyli jest dość trudny dla nas wszystkich. "
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kamil w 29 Lis, 2003, 13:46
Dzięki. :D . Moje zwierzaki chyba się już polubiły - śpią przytulone do siebie, widzialem jak sie dotykały pyszczkami i duży iskal futerko małego.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: milka004 w 11 Lut, 2004, 18:02
Przedstawiam jedna z metod laczenia szylkow. Jest ona podobna do metody ciasnego transponterka ale zwierzaki nie maja wogle mozliwosci dotykania sie pyszczkami. Tak wiec wzielam 2 buteli po wodzie 1,5l i odcielam dol w obu, z przodu zrobilam pare dziurek i odkrecilam korek i jeden szylek do jednej drugi do drugiej i polaczylam butelki, szylki czuly sie, obcieralu dupkami ale nie mogly sie poruszac i co najwazniejsze pokaleczyc. Farmerek byl wtedy jeszcze na tyle maly ze potrafil sie obrocic w butelce i wtedy skrobal przyjacielsko Dianke w dupke(ktora oczywiscie sobie tego nie zyczyla). Tylko ze szylki nie moga tak siedziec dluzej jak kilka minut bo sie bardzo zgrzeja w butelkach, ale sesje mozna powtarzac, (chyba ze butelki cale ponabijamy ze beda wygladaly jak sito, tylko trzeba dziury robic od srodka aby szylki sie nie pokaleczyly- wtedy moga siedziec dluzej, a nawet dluuudo...) u mnie po butelakch nastapila poprawa. Tylko trzeba zwrocic uwage na wielkosc szylek i butelek, bo Farmer byl tak maly ze mogl sie obracac a Dianka ciut prz duza ze miala problemy z wydostaniem sie.

-# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --# --
Dla lepszego zobrazowania: Kliknij!! (http://members.lycos.co.uk/oiuye/roz/laczenie_butel.JPG)

Musicie mi wybaczyc tak narysowane szylki, ale to bylo w pospiechu  :roll: ;;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: becia w 14 Lut, 2004, 21:09
To one się w ten sposób mogą ze sobą zapoznać i nie będą się już potem gryzły? W którą stronę te butelki i szylki mają być zwrócone? :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Elanor w 15 Lut, 2004, 12:28
moje szylki się znają. Spędziły razem rok już. Po sześciu miesiącach znajomości zaczęły sie kłucić. A wczoraj je puściłam razem na chwilkę i przez jakiś czas było spokojnie. Nie zbliżały się do siebie za bardzo, ale jak Lucek pokicał za łórzko a Wans za nim to tam zaczęły się bójki... a szkoda bo mogło być pięknie :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: emlcia w 28 Lip, 2004, 11:42
Bardzo fajny rysunek ale chyba raczej nie spróbuje twojej metody chociaż wydaje sie dość skuteczna. :mrgreen:  :mrgreen:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Sugar Honey Ice w 24 Wrz, 2004, 00:42
jak juz wczesniej moze gdzies przeczytaliscie probuje oswoich ze soba moje dwa starsze szylki i nowa samiczke, najpierw ich klatki przez dwa dni staly obok sobie, to "podgryzaly" sobie noski przez klatkia, a jak je wkoncu wypuscilam to samiec niedosc ze zaczal ganiac i atakowac nowa samiczke, wyrywajac jej siersc, to jeszcze na dodatek to samo robil ze swoja, stara samiczka...

kompetnie nie wiem co mam teraz zrobic :(((
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Ebe w 24 Wrz, 2004, 12:16
Hm, może stara parka była tak dobrana że nowy osobnik trktowany jest jako zagrożenie. A może samczyk ma problemy je odróżnić? Nie mam pojecia, ale napisze do Milki bo ostatnio jest zajeta - może ona coś poradzi.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Fiolka w 24 Wrz, 2004, 16:48
...musisz sie uzbroić w cierpliwość :wink:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Sugar Honey Ice w 24 Wrz, 2004, 18:11
to mam czekac az wyrwa sobie cale futerko? czy mam ich razem nie puszczac? jesli tak to jak mam je oswajac? :((
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Ebe w 25 Wrz, 2004, 18:24
Skoro leci tyle futra, to moze nie wypuszczaj ich w trójke dopóki  nie przestaną fuczeć na siebie w klatkach. Albo spróbój wypuszczać po dwie sztuki, może sie przyzwyczają.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agniecha w 20 Lis, 2004, 17:56
Mam pytanie: moze ktoś sie orjętuje czy trudno jest sprzedać małe szynszyle i mniej więcej w jakiej cenie powinny być sprzedane. :?:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: milka004 w 20 Lis, 2004, 18:19
Moim zdaniem znalezienie odpowiedniego domku szynszylom to bardzo trudne i odpowiedzialne zadanie.

A co do ceny... hmmm dziwi mnie to pytanie, tym bardziej ze przeczytalam twoje ogloszenie, czy chcesz aby maluchy sie urodzily tylko w celu zarobku?? Bo tak to przynajmniej zabrzmialo.

A jesli tak bardzo chcesz znac kwote- symboliczna, wazne jest aby trafily w dobre rece.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agniecha w 20 Lis, 2004, 20:39
Zdecydowanie nie dla zarobku! Mam wrazenie ze moja Mysza jest samotna, ale decydując sie na rozmnozenie jej musze liczyć sie z tym ze nie wszystkie małe u mnie zostaną. Dlatego zadałam takie pytania...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: milka004 w 20 Lis, 2004, 20:48
A ile maluchow moglabys zostawic u siebie??

I jeszcze cod o rozmnozenia to aby u szylek doszlo do zaplodnienia musza sie naprawde lubic, nie znane sobie szylki nie zaczna odrazu kopulowac wiec np. jednorazowe spotkanie w celu zaplodnienia nie wchodzi w gre, musisz sie z tym liczyc. Pozatym uwazam ze raz poznane szylki nie powinny byc juz rozdzielane, przytocze moj stary post:
"Jesli u szynszyl dojdzie do zaplodnienia to znaczy ze szylki naprawde sie polubily, a rozdzielenie ich byloby dla nich okropne.
Wiem to z wlasnego doswiadczena, gdy w krotkim odstepie czasowym zmarl Farmerek i oddalam 2 ich dzieci (przypomne ze z jedna coreczka zostala do dzis) to Dianka byla bardzo przygnebiona, w ogole nie chciala biegac i odbilo sie to tez na jej zdrowiu, wychudla, mniej jadla i przez jej wyczerpany organizm zlapala grzybice, poza tym swoja coreczke traktowala zle, tak jakby nie chciala jej, caly czas ja gryzla i wyganiala ze schronu, widac bylo ze teskni za dziecmi i Farmerkiem.
Tak wiec na pewno lepiej dokupic szylka i pozwolic im zostac ze soba do konca niz rozdzielac i narazac je."
Takie jest moje zdanie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agniecha w 20 Lis, 2004, 20:56
poniewaz mieszkam w mieszkaniu i mam jeszcze 2 psy nie jestem w stanie trzymać więcej niz 2 szynszyli. A więc mam zamiar zatrzymać jeszcze jedną. I mam pytanie do ciebie: Czy ten samiec był twój? Bo jest różnica...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: milka004 w 20 Lis, 2004, 21:10
Tak Farmerek byl moj.
Ale nie widze tu wiekszej roznicy, po pierwsze (j/w) szynszyle zaczna kopulowac gdy sie dobrze poznaja, czyli musza ze soba byc jakis nie okreslony czas, po drugie mozemy nie trafic na ruje samicy wiec futrzaki beda musialy spedzic ze soba jakis nie okreslony czas w ciagu ktroego zdaza sie ze soba zzyc.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agniecha w 20 Lis, 2004, 21:24
Ja jednak różnice widze. Twoje szynszyle spędziły ze sobą większość życia, a w moim przypadku nie był by to tak długi okres czasu. Ale jak narazie nie bede nic mówić bo nie mam pewności ze mój pomysł wogóle wypali... I jeszcze jedno, jak teraz sie czuje i zachowuje twwoja szynszyla???
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: milka004 w 20 Lis, 2004, 21:30
No niestety to nie byla taka wiekszosc zycia- Farmerek umarl- nie wybudzil sie po zabiegu kastracji- nawet rok u nas nie byl, pozatym ich lacznenie trwalo strasznie dlugo... no ale nie chce juz o tym pisac.

A z Dianka juz wszystko dobrze- Farmerek umarl rok temu.


Cytat: Agniecha
Ale jak narazie nie bede nic mówić

Mow, mow, przeciez po to jest forum ;;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agniecha w 20 Lis, 2004, 21:41
Bardzo mi przykro z powodu Farmerka... Mimo twoich uwag i zastrzezeń chyba nadal bede szukać samca do rozmnazenia. Nie chce mieć aż tylu małych ( co ja bym z nimi robiła??? ) A samiczki nie wezme bo sie będą gryźć!  ;D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: milka004 w 20 Lis, 2004, 21:49
Cytat: Agniecha
A samiczki nie wezme bo sie będą gryźć!

A to niestety kolejny pokutujacy przesad rozgloszony przez zle uswiadomionych sprzedawcow sklepow zoo.

Tak wiec samiczki moga zyc ze soba i nie beda sie gryzc a jedynie moga sie dluzej do siebie przyzwyczajac.

Gryzienie owszem moze wystapic przy laczeniu ale to i tez w parze mieszanej (Dianucha strasznie przystrzygala Farmerkowi futerko, gryzla uszka i nosek).

Moge ci tez powiedziec ze znam nie bezposrednio bo jest to duze zgrupowanie, dziewczyne ktora ma stadko 4 samic, Andreas z naszego forum ma 4 samcow, tak wiec szylki jednej plci moga zyc ze soba i nie sa skazane na smierc przez zagryzienie jak przedstawiaja to niektorzy niedouczeni sprzedawcy sklepow.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agniecha w 20 Lis, 2004, 22:00
A wiesz czy te szynszylki są z jednej rodziny czy moze były kupowane osobno co jakiś czas? Chociaż gdybym już zostawiła u siebie jakieś młode byłaby to samiczka  :>
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: milka004 w 20 Lis, 2004, 22:02
Kupowane osobno co jakis czas ;;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agniecha w 20 Lis, 2004, 22:07
Aha no tak... Ale myśle ze gdybym kupiła samiczkę moja Myszka byłaby źle nastawiona do tej drugiej. Ona ma taki charakter...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: milka004 w 20 Lis, 2004, 22:17
Laczenie nie jest przyjemne ani dla szylek ani dla nas (chociaz czasem to my sie bardziej sresujemy niz nasze kuleczki).
Na forum jest troche napisane o laczeniu, uzyj wyszukiwarki a na pewno cos znajdziesz.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agniecha w 20 Lis, 2004, 22:24
Wielkie dzięki za pomoc!  :mrgreen: Myślisz ze szynszyle mogą sie powaznie pogryźć??
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: milka004 w 20 Lis, 2004, 22:29
Tak byly nawet przypadki zagryzienia na smierc (takze w parach mieszanych) tak wiec jesli szylki do konca sie jeszcze nie zaakceptowaly nie mozna zostawiac ich bez nadzoru.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agniecha w 20 Lis, 2004, 22:35
No to mały problem... :(  A samica moze nie akceptować małego? Moze coś mu zrobić czy raczej są to opiekuńcze zwierzaki?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: milka004 w 21 Lis, 2004, 13:14
Samica nic nie zrobi malemu- bedzie sie nim zajmowac- tylko jak maluch podrosnie tez mu sie bedzie dostawalo po uchu tak jak doroslej szylce.

I jeszcze co do tego laczenia- nie obawiaj sie, jesli szylki beda pod stala kontrola nic sobie nie zrobia, wystarczy tylko w opowiednim momencie zareagowac, a np. w czasie kiedy nie  bedziesz mogla ich pilnowac beda siedziec w osobnych klatkach.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Ebe w 21 Lis, 2004, 13:46
No widze że Milka postraszyła Cie na dobre, faktycznie szynszyle są bardzo wrażliwe psychicznie, ale pozagryzać od razu sie nie powinny - szczególnie pod czujnym okiem właściiela :wink:

A ja troche z innej beczki: Jaktrudno sprzedać? To zależy głównie od..ceny. Kolorowe szyle mają je bardzo wysokie, ale wiekszości właścicieli bardziej zależy na znalezieniu dobrego domu, niż pieniążkach. Oddaja wiec pupilki za sumy symboliczne - lub wogóle za darmo - takie ogłoszenia są nawet na tym Forum. Jeśli jednak bedzie Ci sie spieszyć z białym potomkiem przy obniżeniu ceny, nie bedziesz mieć problemu bo jest wielu chetnych...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agniecha w 21 Lis, 2004, 13:58
No to dobrze. A czy z pomieszania 2 białych szynszyli mogą wyjść albinoski? Bo słyszałam ze tak... Chociaz jak widz jest problem ze znalezieniem białego chłopczyka dla mojej Myszki... :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Ebe w 21 Lis, 2004, 14:04
Agniecho, gdzies na Forum był link do tabelki -prawdopodobieństwo mieszania kolorów u potomstwa szynszyli -poszykaj przez lupke (jak nie to ja później Ci wyszperam, bo teraz nie za wiele mam czasu - i dopisze do wątku).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: milka004 w 21 Lis, 2004, 14:19
Ebe przypadek zagryzienia sie zdarzyl, ale to naprawde odosobnione przypadki, wiec jesli bedziemy maluchow pilnowac to nic sie nie stanie ;;)

Tu masz kalkulator szynszylowy: http://www.silverfallchinchilla.com/genetics/ChinCrossCalculator.aspx
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agniecha w 21 Lis, 2004, 14:49
dzieki za pomoc  :D  Moze jednak nie bede szukać białaska :mrgreen:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 22 Lis, 2004, 09:23
Z moich obserwacji wynika że im STADO robi się wieksze tym więcej szyle staraja się o dominację w stadzie ... zatem najbardziej optymalnie jest gdy trzymamy parkę szynszyli i "rozdajemy" potomstwo" lub połaczymy ze sobą dwóch samców lub dwie samiczki.
Oczywiscie mozna miec więcej szynszyli i takze stadko moze zachowywac się zgodnie ale ZAWSZE trzeba miec je pod baczną obserwacją. Bardzo częstym przypadkiem jest wśród samców walka o domiancję w przypadku ojca i syna - niestety. Gdy syn uzna ze jest na tyle silny i dorosły że moze być osobnikiem alfa ;-) zaczyna próbowac zdetronizować swojego tatusia (jeśli ten aktualnie jest przywódca ...)
Czy mogą zrobić sobie krzywde ? Tak moga się poranić - przede wszystkim wygryzione futro, pogryzione paluszki, naderwane uszka ...
Nie chcę żeby to zabrzmiało jak straszenie - ale zawsze trzeba uważać ...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agniecha w 22 Lis, 2004, 16:35
No to mam nadzieje ze dwie dziewczynki będą mniej brutalne. Wiem ze zawsze coś sie moze stać i trzeba je pilnować ale mam nadzieje ze nie bedzie źle... ;D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 22 Lis, 2004, 19:45
Z dziewczynami podobno jest trudniej na początku ... sikają strasznie i ganiają się mocno ...
Ale jak juz raz się pokochaja i połączą to wtedy nie ma problemu z przyszlymi walkami o przewodnictwo w stadzie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: marta1 w 22 Lis, 2004, 22:00
Mam samczyka i zastanawiam się nad kupnem druhiego. Tylko czy nie będą się gryzły? Niestety nie mogę sobie pozwolić na drugą klatkę.  
PS. Poradźcie mi, bo ja chcę dobrze dla szylka
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: iwonka w 22 Lis, 2004, 22:22
Niestety na początek konieczna jest  2 klatka może możesz pożyczyć od kogoś. na miesiąc lub dłużej szylki zawsze troche się gryza ale jak sie juz poznaja to uciecha ze niewiem jak nie masz klatki dla szylka to może klatke dla papug lub królika troche przystosowac i na zapoznanie sie wystarcz,
życze powodzenia
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 23 Lis, 2004, 09:45
Tak - niestety konieczny jest okres przejsciowy. Samce zwykle przez jakiś czas powinny się zapoznawać jedynie na wybiegu a klatki mieć osobne. Przecież przez całą noc nie będziesz w stanie ich dopilnować. Te małe stworzonka potrafią się całkim dotkliwie poturbować gdy zaczynają ze soba walczyć.
Ale nie smuć się - jak napisała wyzej koleżanka - możesz pożyczyć na chwilę klatkę od znajomego. Moim zdaniem zdecyduj się na kupno drugiego szylka. One sa bardzo towarzyskimi zwierzątkami. Jak są samotne to raczej się im "nudzi"
Gdy kupisz drugiego szynszyla poznasz jak bardzo te zwierzatka potrafią rozmawiać ze soba ;-)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: marta1 w 23 Lis, 2004, 15:25
nie chodzi o pieniądze na klatke, tylko o to że już nie mam w pokoju miejsca. No chyba że przez jakiś czas nowy przybysz byłby ze świnką morską...? Albo jakbym dokupiła samiczke?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 23 Lis, 2004, 15:35
Samiczka też będzie na początku starała się wziąć w posiadanie terytorium. Raczej powinnaś mieć w uwadze druga klatkę. Na początek mozesz kupić najmniejszą dostepną - taką która posłuzy jedynie jako domek na kilka dni. Wtedy bedziesz starała się szylki połaczyć. Moze się okazac że się pokochaja od pierwszego wejrzenia. Ale jeśli zdarzy się że nie ? Nalegam żebyś miała przygotowana zapasową klateczkę ...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: marta1 w 23 Lis, 2004, 17:52
no jeżeli chodzi o taką malą to mam coś małego. No ale drugiej dla szylka nie miałabym nawet gdzie postawić no i mama by się nie zgodziła.  Czyli jeżeli szylki by się mogły nie polubić... to ja może zrezygnuje z drugiego.

No i jeszcze jedna rzecz: szylka mam jakieś dwa miesiące a jak go kupiłam był jeszcze mały. Jakbym się jednak zdecydowała to też na malucha

PS. JAK TO JEST Z TYM SIUSIANIEM SAMICZKI??
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agacik w 23 Lis, 2004, 20:06
Czasmi bywa, że szynszyle sie nie mogą pogodzić, ale zdarza się to bardzo żadko, a okres przejściowy jest bardzo różny u nas to było od 1h do dwóch miesięcy zależy to indywidualnie od szyszek. Co dwa szynszylki to nie jeden :P  zawsze im raźniej i są zdecydowanie weselsze :) . W jakim wieku masz szyszkę? Jeśli jest ona już "dorosła" to warto by było żeby drugi był w poodbnym wieku bedą mieli równe szanse, maluch zakupiony bedzie w gorszej troszke pozycji jako "przyjezdny" dlatego polecam z doświadczenia łączyć szyszki w podobnym wieku.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: marta1 w 23 Lis, 2004, 21:42
ile rozumiesz przez podobny wiek? nie wiem ile ma mój szylek ale sądze że nie jest jeszcze "stary". Kupiłam go 2 miesiące temu i od tego czasu sporo podrosnął
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agacik w 26 Lis, 2004, 19:52
Jeśli kupiłaś szyszka 2 miesiące temu to pewnie ma ok 5-6 miesięcy polecam szukanie kulki w podobnym wieku :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: marta1 w 27 Lis, 2004, 12:19
no to jeszcze jedno pytanko:
przez pewien czas szynszyl byłe ze świnką morską i na nią właził, a ta zaś krzyczała na cały dom. Czy jak by był drugi samiec też miałabym taki kłopot?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agacik w 27 Lis, 2004, 12:42
Szynszyle mają pewnie zachowania zakodowane w swojej naturze i nie zawsze te zachowania podobają sie innym gatunkom stąd pewnie krzyk świnki :) . Szyszki zawsze się ganiają, bawią, zaczepiają a jeśli coś którejś się nie podoba to szczekają na siebie, chciaż nie spotkałam się np żeby się próbowały pokryć dwie dziewczynki u facetów to jest częstsze ale niech wypowie się osoba mająca np. samie dwie samiczki bo mogę się mylić. Może twoja szylka chciała się poprostu przytulić do świnki a tej się to nie podobało?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: marta1 w 27 Lis, 2004, 22:41
nie. Było wyraźnie widadać że mój szylek chciał ze świnką robić barabara a świnka tego nie chciała
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 29 Lis, 2004, 10:33
Przecież to dwa różne gatunki. Dodatkowo szynszyle są aktywne w nocy a świnki bardziej aktywne są za dnia.
Nie można - po prostu nie można zostawiać ich razem w jednej - tej samej klatce.
Mogą razem pobyć na wybiegu, pod kontrolą - ale zamkniecie ich razem w klatce to nie jest dobry pomysł.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: marta1 w 29 Lis, 2004, 12:08
Były razem przez jakąś dobę. No ale teraz chodzi mi o to czy jak dokupiłabym drugiego szylka to czy ten na tamtego nie będzie "właził"?   No i ten szynszyl jest oswojony, czy przy drugim by nie zdziczał?

PS. Ja tak wypytuje ale jeszcze nie wiem czy uda mi sie mame przekonać
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 29 Lis, 2004, 13:10
Drugi szynszyl - jeśli bedzie tej samej płci bedzie starał się pokazać kto jest górą. Czyli bedzie "właził" na drugiego osobnika. Nie zawsze "włażenie" wiązę się z ... barabara. Szynszyle w ten sposób pokazuja kto dominuje - kto jest góra i kto jest u władzy.
Dlatego mozesz się spodziewać takich zachowań.
Czy drugi zdziczeje ? Hmmm - moze zdarzyc się tak że Panowie bardzo się zaprzyjaźnia a w związku z tym bardziej beda zainteresowani swoim własnym towaryzstwem niż zabawą z Tobą. Ale ... wtedy Ty bedziesz starała się przekonywac obydwa zwierzaki że wciaż jesteś w stosunku do nich przyjacielem.
Na pewno korzyścią posiadania wiecej niz jednego szynszyla jest jego kontakt z drugim osobnikiem, mnogosć dzwieków jakie usłyszysz (beda ze soba rozmawiały ...) oraz zwielokrotnienie psotów i harców (beda się nawzajem nasladowały ...) No i niezapomniany widok jak beda juz pogodzone i beda wspólnie spały - przytulone i wtulone w siebie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: marta1 w 06 Gru, 2004, 13:48
Mam drugą szynszylę!!!!!!!!!! POmóżcie mi wymyślić imie! To trochę dzikusek, a ja za bardzo nie wiem jak go oswoić. Jeżeli chodzi o wiek to nie jest taki malutki
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mycha2801 w 16 Gru, 2004, 17:17
Witam Wszystkich ktorzy tu weszl by mi pomoc!!!
(Prosze nie wychozicie tylko przeczytajcie)

Zaczne od poczatku.

We wrzesniu postanowilam kupic szylka (zawsze go chcialam miec). Kupilam z prywatnego domu sliczna samiczke. Nie mam z nia problemow jest kochana, przychodzi na zawolanie. Ostatnio pomyslalam ze ja jej nie wystarcze kiedy siedzi sama w klatce. Postanowilam kupic jej kolezanke (nie kolege gdyz nie chcialam miec problemu z malymi).
Dokupilam druga samiczke.
Wiedzialam ze oswajanie czy samiczki z samcem czy samiczki z samiczka nie jest proste. Gdyz samiczki posiadaja silny instynkt terytorialny.
Ich pierwsze spotkanie wypadlo niezle. Powachaly sie i odeszly. Lecz drugie i trzecie - masakra - moja stara Lusia gania nowa Milke wygryza jej futerko, walczy z nia, atakuje, nie daje jej spokoju,  nie chce wcale sie zaprzyjaznic - co mnie martwi. Kiedy wlozylam je do oddzielnych klatek stara Lusia w ogole nie fuka i nie rzuca sie na nowa Milke. Lecz za to Milke kiedy ja tylko zobaczy odrazu fuka i piszczy (wydaje taki dzwiek jakby szczekala). Moja stara Lusia zrobila jej krzywde - odgryzla kawalek paluszka - bardzo sie tym zaniepokoilam. Nie wiem co mama zrobic. Tak bardzo bym chciala by sie zaprzyjaznily. Bardzo prosze o pomoc - Jak je do siebie przyzwyczaic. Juz nie chodzi mi by sie uwielbuialy. Chodzi mi o to by sie tolerowaly i mogly azem mieszkac w klatce, by nie walczyly ze soba. Bardzo prosze o rady. Jest to dla mnie bardzo wazne. Nie chce oddawac nowej Milki, bo jest naprawde rownie kochana jak moja rozbrykana stara Lusia.

Jezeli to pomorze to dodam ze:
Lusia ma 6 miesiecy, a
Milka ma 4 miesiace.

Prosze o pomoc!!!!!!!

Zdesperowana JUSTYNA.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: iwonka w 16 Gru, 2004, 19:17
Zajrzy na posty o oswajaniu . czasem to trwa nawet 3 miesiące zanim nowe koleżanki się polubią dlatego muszą mieszkać w oddzielnych klatkach. ale spróbuj kompać je w tym samym piasku
Napewn kiedyś się zaprzyjaźnią
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Wariat w 16 Gru, 2004, 23:21
Witaj!
Jutro odbieram druga samiczke,a moja pierwsza jest ze mna od miesiaca i ma 6miechow tak jak Twoja.Jak przyniose nowego mieszkanca to dam znac bo spodziewam sie tego samego co u Ciebie,to moze razem przez to przebrniemy.Informuj jak sprawa stoi u Ciebie a ja bede pisal co u mnie.Pozdrowki
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Wariat w 18 Gru, 2004, 18:23
Poczytalem o oswajaniu ze soba dwoch samcow i ponizszy temat o dwoch samicach,ale moje sa straszne!!!Jedna ma 6miesiecy i jest ze mna od miesiaca a druga 5cio miesieczna czarna aksamitna przynioslem wczoraj rano.Od razu wybieg i az puch lecial.Co najdziwniejsze nie tylko starsza nowsza ale i ta nowa tez nie byla dluzna.Dwie klatki przez pierwszy dzien,ale potem zamienilem miejscami i umylem ta stara klatke.Dzis po nocy wrzucilem je razem i starsza pomerdala ogonkiem i zaczela sie wgryzac w futro nowej,az ugryzla ja w ucho.Potem caly dzien stara na poleczce a nowa pod nia i spaly.Juz sie cieszylem ale jak sie obudzily to wojna.Strasznie sie ganiaja i gryza.Juz nie wiem co zrobic.Chcialem zeby moja szylka miala towarzystwo ale zal mi tych futerek moich.Teraz wieczorkiem je wypuscilem to ta starsza ganiala mloda i gryzla.Moze one nie moga byc we dwie?i trzeba jedna oddac?POMOCYYYYYY!!!!!!!!!!!!!!!!


/scalone przez Mysza, dubel usunięty.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Cathy w 18 Gru, 2004, 19:06
Za wczesnie zacząłes je łączyć. Trzeba było dać się zadomowić "nowej". Nie wolno tak szybko wpuszczać je do jednej klatki! Wszystko chciałeś zrobić za szybko...
Może z czasem się przyzwyczają, przecież to nie kwestia dnia czy dwóch! moje się polubiły po 2 tygodniach!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 20 Gru, 2004, 11:45
Za szybko ... za szybko ...
Poczekaj az się oswoją ze swoim zapachem przez pręty klatki a potem pomalutku dawaj im pobiegać wspólnie pod kontrolą.
Własnie z takiego wzgledu ZAWSZE radzimy osobom kupujacym nowa szynszylę żeby być przygotowanym na dwie klatki na poczatek.
Jeśli poczekasz i cierpliwie bedziesz starał się je oswajac ze soba - na pewno się polubia i bedą mogły zamieszkac razem. Łączenie samic jest dłuzsze ale raz połaczone kobietki bedą ze sobą bezproblemowo mieszkały razem. Faceci czasami sie kłóca mimo iż znają się dobrze.
Cierpliwosci - pisz o postepach - na bieżąco bedziemy Ci pisac o własnych doswiadczeniach, zwłaszcza np. Freman który własnie z sukcesem połaczył dwie samiczki ....
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kuba12 w 21 Gru, 2004, 17:09
Ja swoje szylki oswajałem jakieś 3 miesiące i są parką. Trzeba dużo czasu. Połóż klatki niedaleko siebie i poczekaj pare dni i dopiero wypuść je razem (wypuszczaj kiedy je trzymasz osobne każde z osobna). Muszą wiedzieć że poświęcasz im dużo uwagi. Wiedz że muszą mieć też kogoś kto się o nie zatroszczy. Kochaj je tak samo o one odwzajemnią to uczucie. Pamiętaj szynszylek to nie żaba  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Wariat w 25 Gru, 2004, 11:27
Witajcie!!
Wykorzystalem pomysl z wstawieniem malego transporterka do duzej klatki.Zmienialem przy tym szylki miejscami co 12 godzin.Oswoily sie po jakichs 2dniach i zobaczylem cos pieknego-niesamowite jak sie godza i jak potem bawia sie razem.NIESAMOWITE!!!!!Chociaz na poczatku po wstawieniu transporterka przy kazdym kontakcie probowaly sie gryzc.Dzieki za rady.Pozdrawiam!!!!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Freeman w 25 Gru, 2004, 12:38
No, stary... greetz!! Dobry pomysł z tym transporterkiem... jakby dwie klatki ale jedna. Mam nadzieję, że sobie nic nie uszkodziły podczas walk..
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Wariat w 25 Gru, 2004, 15:43
Na wybiegu strasznie sie gryzly i razem w klatce tez,ale po wlozeniu jednego do transporterka tylko przelotnie probowaly sie gryzc.Nic sobie nie zrobily i przywykly do siebie po okolo 12godzinach.Przestaly reagowac na siebie i przyzwyczaily sie do swojego zapachu.Puscilem je wspolnie na wybiegu jednak po 48 i juz sie razem bawily.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 26 Gru, 2004, 20:35
Super że tak się to potoczyło. Dla osób które na przyszlośc beda chcialy wykorzystac ten patent malutka uwaga ... otoż w takich przypadkach moze zdażyc się że jeden z szynszyli mógłby odgryzć drugiemu paluszek ... dlatego transporterek powinien mieć bardzo wąskie szczeliny tak zeby szynszyli paluszek nie wystawal na zewnatrz ...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Niunia w 23 Sty, 2005, 12:24
 :D Witam !! Mam pare pytan ;)
chce dokupic mojej szmatce nowego towarzysza,moze moj dzikusek sie troszku oswoi jak bedzie mial kogos przy sobie :P
a wiec tak:chcialam sie was spytac jak reagowal szynszyl(on) na nowego osobnika?Czy samiec bedzie walczyl o swoje terytorium z samiczka lub drugim samcem??(ok,wiem,ze to zalezy od temperamentu,charakteru etc.) wszedzie piszecie o dwoch samicach,a jak to jest z samcami  :???: napiszcie mi jak reagowal wasz pupilek na "nowego" ahh...jeszcze jedno ;) Czy nowa samica bedzie od poczatku probowala zdominowac samca czy jest tak przewaznie wtedy,gdy to ona byla "pierwsza" domowniczka  ;D  czekam na wasze odpowiedzi !!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Asienkha w 23 Sty, 2005, 14:06
Miałam na początku chłopczyka, był ze mna ok roku, jakies 2 miesiace temu dokupilam dziewczynke, jest od niego troche młodsza. Na początku była bardzo przestraszona, więc wpuściłam ją do klatki a chłopiec biegał wokół niej, klatka była zamknięta, a on bardzo sie ią nteresował. Zaglądał, wąchali się, biegał dookoła klatki. Pierwszą noc spędzili osobno(ona w klatce, a on w pomieszczeniu pozbawionym wszelakich możliwości zagrożenia jego życia)u mnie to było w łazience. Myśle, że przez tę noc odswoili się ze sobą, rano puszczalam ich pobiegać razem, oczywiscie ich pilnowałam. BArdzo sie polubili, wachali sie i skakali na siebie nawzajem(taka forma okazania dominacji-podobno:))Obserwowalam ich caly dzien i byli grzeczni, wiec poszli spać już razem. Od tamtej pory sie bardzo polubili, przytulają sie, mój szylek jest bardziej szcześliwy ze ma towarzyszke. A jeżeli nie chcesz mieć małych to lepiej kup jakiegoś samczyka. Słyszałam, że 2 samce lepiej się dogadują niż 2 samice, i bardziej żyją w zgodzie. Samiczki raczej chcą dominować u szynszyli, ale u mnie się bardzo dobrze dogadują i się bardzo lubią.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Niunia w 23 Sty, 2005, 14:46
dzieki za odpowiedz,co do malych to nie wiem...naczytalam sie o porodach,jakie moga byc ciezkie i jeszcze nie wiem co zrobie...w piatek kupuje wielgachna klatke i 2 szylke,tamta mala przyda mi sie jak bede czyscic nowa klatke i na czas oswajania! ;p patrzylam w 2 zoologach i sa samczyki...moze to nawet lepiej  :???: juz sie nie moge doczekac kiedy nunus(tak sie bedzie wabila 2 szylka)juz bedzie u mnie w domq ;)
p.s. czekam na wypowiedzi kolejnych osob,do piatku jeszcze troche czasu zostalo  :mrgreen:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 24 Sty, 2005, 09:51
Hej, dwa samce także potrzebuję "okresu przejsciowego" zeby się przyzwyczaiły że sa razem.
Jeśli zdecydowałaś się na samca - powinnaś później konsekwentnie "rozwijać" stado męskie lub najlepiej pozostać przy dwóch sztukach. Dołączenie w przyszłości samicy spowoduje że dwa samce bedą walczyły o jej względy.
Gdy przywieziesz nowego samca - postepuj tak jak w przypadku łaczenia dziwczyn - powolutku i pod kontrolą. Jak już ustalą sobie hierarchię wszystko powinno być w porządku. Pierwszy szylek powinien bardziej tęsknić za towarzystwem niż wykazywać ze to terytorium należy do niego ...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Niunia w 24 Sty, 2005, 11:54
nie wiem jak to bedzie bo Szmata strasznie nie lubi mojego psa,fuczy na niego,ale chyba sie boi bo mam takiego glupiego kundla,ze drze sie na wszytskich,jest strasznie nerwowy takze nie tylko szmatka nie moze z nim wytrzymac :/ mam nadzieje,ze dogada sie z 2 szyla!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Rossi w 06 Lut, 2005, 13:11
Odkąd Miszka urodziła małe Pusio siedzi w osobnej klatce...minoł już ponad miesiąc jak tak siedzą osobno razem tylko biegają po pokoju ale wtedy zaczyna się wojna...Puszek niewyżyty erotoman jakiś ciągle za Miszką...a ona nie chce..futerko leci..Miszka siuśka po nim już nie mówiąc jak próbowałam zamknąc ich w jednej klatce  :shock: Jak ich znowu połączyć a raczej jak pohamować "apetyt" Puszka na Miszke.. :???:
Czy sterylizacja samczyka byłaby dobrym wyjściem? Słyszałam też o zastrzykach antykoncepcyjnych dla samiczki ale cóż to da skoro ona i tak nie chce...pozatym nie chciałabym żeby były małe...poród był ciężki a Misza o mało nie zdechła na samą myśl kręcą mi sie łezki
I CO JA MAM POCZĄÆ W TEJ SYTUACJI :?:  :!:  :?:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: niezapominajka w 06 Lut, 2005, 21:13
Szkoda ,że rozdzieliłaś szylki na tak długo , po porodzie wystarczy oddzielić samca na ok 10 dni żeby nie doszło do ponownego zapłodnienia , ale po tym  okresie  powinno się umożliwić "tatusiowi" wychowywanie dzidziusia . W tej sytuacji wygląda na to ,że rozłąka przyczyniła się do tego ,że samczyk chce nadrobić zaległości  :wink: , może być jeszcze tak że po takiej przerwie musi przypomnieć samiczce  kto  u nich rządzi i dlatego gania za nią "namiętnie"
Myślę ,że trzeba im dać troszkę czasu zanim nie zaczną się zgadzać i ich relacje się nie naprawią .
Jeżeli będziesz miała problemy przeczytaj sobie poradnik :  OSWAJANIE - PORADNIK  (http://szynszyle.aplus.pl/forum/viewtopic.php?t=2842)
Jeżeli chodzi o kastrację szylka to faktycznie po takim zabiegu jego temperament   może się zmniejszyć . Jak również będzie to dobre dla samiczki bo jeżeli miała ciężki poród to może oznaczać ,że jej organizm nie jest w stanie poradzić sobie z takim wysiłkiem .

pozdrowionka [kwiatek]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Rossi w 07 Lut, 2005, 11:15
Niezapominajko właśnie już od 10 dnia po porodzie próbowałam ich połączyć - ta sama sytuacja ... biłam sie z myślami ... już chciałam oddać "tatę" ale nie umiem się z nim rozstać :) i tak do dziś dnia próbuje je połączyć aż zapytałam o rade tu :) Codziennie biegają razem po pokoju troche poganiaja aby zaraz się "wojować" :( Szkoda mi Puszka siedzi taki bidulek. W tym związku "rządzi" Miszka  :lol: on jest taki spokojny i kochany, uległy.. bardzo bym chciała je w końcu połączyć próbuję praktycznie codziennie. Nie wspomne o zamknięciu ich razem w klatce - aż się kotłowało :(
Chciałabym sie zapytać o te kastracje-czy po tym zabiegu szylek będzie cierpiał, albo czy zmieni się jego zachowanie?? Czy sam zabieg jest kosztowny? I czy istnieje coś takiego jak zastrzyki antykoncepcyjne dla szynszylka (znajoma mi powiedziała że chodzi na taki z psem..i że zastrzyki są dla każdego zwierzęcia tylko zależy to od ich wagi  :???:  )
Dziękuję ślicznie za pomoc  :pls:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: niezapominajka w 07 Lut, 2005, 12:18
Są różne opinie ale większość z którymi się spotkałam popierały kastrację . Szylek po takim zabiegu  będzie spokojniejszy jego temperament w tej sferze się zmniejszy i może dzięki temu szylki będą mogły być razem .Myślę że Twoja samiczka również się ucieszy ponieważ ponowne zachodzenie w ciążę  może być dla niej niebezpieczne .
Taki zabieg może kosztować w granicach 50 - 150 zł zależy od weterynarza i pamiętaj jeżeli się zdecydujesz to poproś o narkozę wziewną ,ponieważ jest bezpieczniejsza da szylka .
Jeżeli chodzi o  antykoncepcję  to myślę że koleżanka miała na myśli zastrzyki które daje się  pieskom ,żeby nie dostały cieczki  i w ten sposób są zabezpieczone przed niechcianą ciążą .

pozdrowionka  [kwiatek]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Rossi w 09 Lut, 2005, 11:18
No i już siedzą razem w klatce :] Nie obejdzie sie jeszcze bez "awantur" ale jest lepiej  :D  ...dałam do klatki 2 budki dzięki czemu pomalutku sie do siebie zblizają ale siedzą jeszcze osobno :) Wczoraj już się "iskały" cały czas więc myślę że będzie coraz lepiej. Teraz tylko zastanawiam się po czym poznam kiedy samiczka ma rujkę  :???:  albo co jaki czas występuje rujka.
Pozdrawiam  :jumper:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Smutna Magda w 09 Mar, 2005, 21:15
Od jakiegoś czasu rozważam dokupienie Dolciowi przyjaciela (oczywiście, niestety tej samej płci), ale boję się, że go nie zaakceptuje. Od ok 1,5 roku nie mial kontaktu z innym Szynszylem (nawet  w zoologicznym byl sam). W dodatku nawet chomika próbuje atakować (co prawda chomik to nie szyl...). Sądzę, że samiczkę by zaakceptował, ale nie mogę sobie narazie pozwolić na Szyle Maleństwa. Nie wiem co robić. Może gdyby przypomnial sobie swoje dzieciństwo w stadku szylów (chyba, że był jedynakiem :? ) to by nie atakował tego nowego. A jeżeli go kupię i niezaakceptują się na wzajem to bedzie pięknie! Niestety nie mam warunków na trzymanie dwuch Szylów w dwuch różnych klatkach.... Co robić???
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: becia w 19 Mar, 2005, 19:11
Mój szynszylek (samczyk) był sam przez ok. 2, 3 lata. Pomimo tego niemal od razu zaakceptował swoją towarzyszkę. Nie mam doświadczenia w zaprzyjaźnianiu ze sobą samców, ale myślę, że powinno ci się udać. Szynszyle są towarzyskimi zwierzątkami i na pewno po jakimś czasie chłopcy by się polubili :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ANUNIA w 20 Mar, 2005, 10:34
Od  7 miesięcy mam szynszylke samczyka ma na imię DIDUŚ, chciałabym dokupić mu samiczke ale troche się boję, ponieważ kilka miesięcy temu gdy przebywał u mojej kolezanki od której go wzięłam został pogryziony przez jej szynszylke.Teraz gdy ona z nia przyjdzie DIDUŚ najchętniej by ją zagryzł. On ma ponad rok, napiszcie mi czy da rade podjąć próbę a by sie nie pozagryzali. :)) Czy zaakceptuje ją?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Balbinka w 20 Mar, 2005, 13:20
One się gryzły dlatego, że każdy z nich bronił swojego terytorium.
Uważam, że to dobry pomysł kupić Didusiowi towarzyszkę. Na pewno od razu się nie polubią, ale po jakimś czasie na pewno. Pamiętaj tylko, żeby na początku mieć drugą klatkę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: puzuna w 20 Mar, 2005, 14:35
mam okolo 1,5 rocznego samca szynszyla i chcialabym mu sprawic kumpla w przyszlosci. czy jest to wogole mozliwe aby sie zaprzyjaznily? w jaki sposob postepowac by sie na poczatku razem nie pozabijaly lobuzy :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: niezapominajka w 20 Mar, 2005, 16:43
Oczywiście że jest to możliwe ...wręcz nawet wskazane ponieważ szylki to stadne zwierzaczki i potrzebują towarzystwa jak powietrza . Wiadomo na początku może być troszkę sprzeczek pod tytułem kto rządzi itp, ale po  ustaleniu hierarchii powinno być wszystko w porządku .  :D

odsyłam Cię do poradnika który powinien poprowadzić Cię przez pierwszy etap zaprzyjaźniania szylków :
OSWAJANIE - Poradnik  (http://szynszyle.aplus.pl/forum/viewtopic.php?t=2842)

pozdrowionka  [kwiatek]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Fiolka w 20 Mar, 2005, 17:27
:( nieraz moze to potrwac i posypac sie sporo futra :? ale mysle ze chec przebywania z drugim szylkiem jest silniejsza :mrgreen:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: MAG w 20 Mar, 2005, 22:42
Jest dobry patent na to ,sama kiedyś zastosowałam.Najlepiej miec 2 klatki lub jedną skutecznie przedzielić ale tak żeby szynszylki się widziały i czuły.W ten sposób trzymać je przez kilka dni a nawet dłużej to zależy co zaobserwujemy.Jeśli widać że lubią swoją bliskość a nawet witają się noskami itp to znaczy że już czas i można je połączyć. :D Tylko uwaga!Jeszcze przez jakiś czas po połączeniu trzeba obserwować żeby nie doszło do jakiegoś niemiłego incydentu.Z tego co zauważyłam a też słyszałam samiczki są bardziej ,,bojowe,, :wink:
Spróbuj zastosować.Powodzenia!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ANUNIA w 21 Mar, 2005, 10:29
Wielkie dzięki :))) jutro kupuję towarzyszke dla DIDUSIA jest poprostu śliczna. Umówiłam się że wezmę ją na tydzień na próbę i zobaczę jak się będą zachowywać, mam nadziję że się polubią :))
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Claudi w 21 Mar, 2005, 11:52
Pamiętaj Aniu o tym, że:
Druga klatka powinna stać w odległości co najmniej 5 cm od pierwszej - szylki potrafią machać łapkami i jeśli przeciwnikowi uda się złapać ząbkami za drobne paluszki u przednich łapek - mogą je odgryźć.

Daj się nowo przybyłej wykąpać w piasku Didusia. Jeśli jest to młoda szylka, dojdą według mnie bardzoi szybko do porozumienia. Wypuszczaj je na wspólny wybieg ale kontroluj co się dzieje. Według mnie szybko się polubia, jest to kwestia mniej więcej tygodnia, może szybciej (tym bardziej, że rujka blisko).

Zastanów się co zrobisz z małymi szylkami, jeśli się pojawią - na Twoim miejscu przyjąłbym, że nie należy ich odtsawiać od rodziców przed upływem 4-5 miesiąca (wtedy nie tylko fizycznie ale i psychicznie będą lepiej przystosowane do zmiany miejsca zamieszkania).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: puzuna w 21 Mar, 2005, 20:34
wielkie dzieki! jak dojdzie do ich spotkania to napisze jak bylo
pozdrawiam
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ANUNIA w 23 Mar, 2005, 08:12
Czy to normalne aby ta moja nowa szynszylka tak piszczała w nocy??? Od 4 rano :) czy coś jej jest, czy one tak z siebie wydają dzwięki?Bo mój samczyk tak nie robi.Więc wole zapytać:) Gdy go wczoraj puściłam dobiegł do jej klatki powąchali się a po chwili jedno uciekło w jedna stronę a drugie w druga, albo dobiega do klatki i szarpie za pręty ona to samo robi bo chce z niej wyjść. Dziś spróbuje je puścić razem mam nadzieję że się nie pogryzą. Pozdrowionka:)[glow=darkred][/glow]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kea w 23 Mar, 2005, 09:09
pewnie jest przerazona, w koncu to calkowicie nowy dom
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Antenka w 07 Kwi, 2005, 20:25
Moj  Tuptuś  ma  ponad  dwa  lata.  Chcialabym  kupić  drugiego  samczyka.  Czy  nie  jest  na  to  za  późno  i  w  jakim  wieku  powiniem  być  drugi  szynszyl?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Claudi w 07 Kwi, 2005, 20:56
Cześć!

Według mnie nigdy nie jest za późno na powiększenie stadka. Na twoim miejscu myślałbym o jakimś młodziaczku, powidzmy 6-9 miesięcy najdalej. Wydaje mi się, że wtedy zwierzątka szybciej się do siebie dopasują.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: juleczka w 09 Kwi, 2005, 16:51
Już kiedyś na forum poruszyłam ten temat... Ostatnio moja zaprzyjaźniona pani w zoologicznym powiedziała, że dwa samce w żadnym wypadku się nie zgodzą i że szylki to zwierzątka bardzo zazdrosne o właściciela... Mój Oskarek ostatnio iskał mojego ogromnego kocura. Wygląda na to, że Oskarek jest bardzo przyjaźnie nastawiony do innych zwierzątek :lol:  Może zachował się tak bo Miłek(mój kocurek) jest szary i mięciutki(prawie jak szylki :D )? Myślę, że z innym szyszkiem dogadałby się na pewno!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 12 Kwi, 2005, 09:58
A moje "stado" to czterech samców ... Ciekawe co na to Twoja Pani z zoologicznego by powiedziała ;-)
Szynszyle to "stadne" zwierzatka - najlepiej czuja się w stadzie a przynajmniej majac towarzysza. Tej samej lub róznej płci.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ewa i juz w 12 Kwi, 2005, 10:16
tak samczyki się dogadają moi chłopcy Pusiaczek i Puniaczek kochają się niezwykle - dodać mogę tylko że Pusio przyjął Punia jak swoje dziecko i wychował go jak prawdziwy przywódca stada. (o dziwo chłopcy odrazu zamieszkali razem - bez klatki przejściowej i Pusio (starszy) dla Punia znosił jedzonko)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anonymous w 14 Kwi, 2005, 19:08
bardzo prosze o szybka porade bo wlasnie moje szyle biegaja.otoz od wtorku mam nowego szyla i mam pytanie: maja wybieg osobno i nie wiem czy skoro stary uderza nowego pyszczkiem przez kraty i jest raczej agresywny to czy powinnam mimo wszystko dopuscic je do siebie zeby sie obwachaly czy jeszcze czekac?a co jesli po dlugim czasie stary nie przestanie na nowego fukac??bardzo prosze o rady
pozdrawiam
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kotecek w 14 Kwi, 2005, 21:02
ja zazwyczaj maluchy zapoznawalam ze soba w srodku dnia - wtedy sa ospale i nie chce im sie zabardzo ruszac,
staram sie jeszcze tego samego dnia (co sie pojawia nowy maluch) zapoznac je ze soba
niektorzy stosuja perfumy ( tzn lekko skrapiaja futerko maluchow zeby stracily swoj zapach) - ja osobiscie tego nie stosuje - uwazam ze powinny od poczatku wiedziec z kim maja do czynienia
jesli zaczna sie atakowac to poprostu je rozdziel ( i postrasz paluchem :P) u mnie to skutkuje:D
pozdrawiam :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Niunia w 14 Kwi, 2005, 21:20
hey! sluchaj poczytaj sobie w innych watkach,jest o tym chyba maxymalna jaka moze byc ilosc wiadomosci na ten temat  :wink:
patrz tu :
 Forum Szylek Strona Główna » Rady, porady... » Jak je znowu połączyć?
 no a reszte sam(a) szperaj :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anonymous w 14 Kwi, 2005, 22:25
przeczytalam juz chyba wszystko co tu jest na ten temat :) i wlasnie nie wiedzialam czy jest juz odpowiednia pora na to by dac im sie poznac blizej ni tylko przez prety klatki bo stara szczyla jest agresywna.jutrro popoludniu sprobuje zadzialac ospale moze beda spokojniejsze.3mcie kciuki by sie nie rozerwaly
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Niunia w 15 Kwi, 2005, 13:33
elol!tylko pamietaj,aby nie zamykac klatki zeby jakby co szybko zwinac "nowa" z pola bitwy... napisz jak szyle zareagowaly na  swoje towarzystwo ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: puzuna w 15 Kwi, 2005, 14:09
wlasnie szyle przed chwila razem sobie biegaly.stary schowal sie wpudle i jak maly przechodzil obok rzucal sie na niego jak kot :D troche pofukaly ale generalnie stary wiekszosc czasu przesiedzial w pudle i nie reagowal chyba ze nowy sam zaczepial.potem wsadzilam je razem do klatki i troche pofukaly i mlody probowal na starego caly czas wlazic i staly na tylnych lapach gotowe do walki.ku mojemu zaskoczeniu to ten nowy byl bardziej agresywny i tak dziwnie szczekal zebami za to stary oblal go sikami(niezly widok)w sumie siedzialy razem w klatce z pol godz i obylo sie bez wiekszej zadymy.teraz juz kimaja osobno . wieczorem wspolny wybieg ciag dalszy
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Niunia w 15 Kwi, 2005, 14:24
na wybieg? ale chyba w jakims malym pomieszczeniu?? ja jak juz myslalam,ze moje sie oswoily i je puscilam razem to byla masakra jak sie gonily ( i to wcale nie wygladalo na zabawe) moze narazie nie dawaj ich razem na wybieg,niech sie oswoja w klatce...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: puzuna w 15 Kwi, 2005, 14:31
biegaly dzis razem i w sumie bylo oki .bede nad nimi stac i na nie baczyc!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Claudi w 15 Kwi, 2005, 17:19
Cześć!

Bardzo ciekawy opis pojawił się dziś na szynszylowej liście na Yahoo - mam nadzieję, że Deelo pozwoli go zamieścić go również i tu.

Szylki muszą ustalić sobie - trochę inaczej niż ludzie - kto tu rządzi. Nie zwsze dochodzą do zgody, a futro sypie się czasami gęsto. W przypadku samcó można to załagodzić, lecz animozje powrócą, gdy panowie poczują zapach rujki i samiczki. Na szczęście często są to krótkie waśnie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: puzuna w 15 Kwi, 2005, 18:35
wlasnie moje szylki biegaja razem!!!jak wejda sobie w droge skacza na siebie a potem uciekaja nie gryza sie tylko popychaja.nowy chce chyba zdobyc dominacje bo gania tego starego i probuje na niego wlezc :D potem same weszly do klatek(nowa do klatki starej i a stara do klatki nowej)potem same wlazly do jednej klatki i chwile tam razem siedzialy bez rzadnej bojki.jestem dumna z moich szczyli :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Niunia w 16 Kwi, 2005, 08:49
@puzuna, no to super,widze,ze bardzo szybko sie zaprzyjaznily ;) jak sie nazywa nowa szynszyla tak wogole ? to parka czy 2 samce(samice) ?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: puzuna w 16 Kwi, 2005, 15:26
mam dwa dorodne samczyki!puzun i gonzo :) puzun ma 1,5 roku a gonzo 7 miesiecy i jest od puza dwa razy mniejszy. napewno  wkrotce pstrykne im wspolne zdjecie :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: puzuna w 17 Kwi, 2005, 21:27
chcialam sie pochwalic ze moje szyle od 18 biegaja w zgodzie a do tego iskaly sobie nawzajem futerka i razem wskoczyly sobie do klatki na maly odpoczynek.nawet galazke wcinaly wspolnie!!pierwsze lody przelamane
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Nela w 17 Kwi, 2005, 22:48
no to gratulacje :D
teraz to juz bedzie  tylko lepiej :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Madzior w 18 Kwi, 2005, 18:45
Ja bardzo bym chciała mieć drugiego szylka.Tylko mam pewne obawy co do Szysi :ona mogłaby być zazdrosna ,i co wtedy??? :???:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: puzuna w 18 Kwi, 2005, 23:01
o nie!!!puzun probuje kopulowac z nowym (panna z nausznikow mu nie wystarcza :D )kurcze co zrobic malemu to sie nie bardzo podoba nie wiedzialam ze puzun jest gejem :D wspolczuje gonzowi :cry:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Niunia w 19 Kwi, 2005, 15:18
@puzuna, to normalne... ;) nie ma sie co przejmowac ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: puzuna w 19 Kwi, 2005, 22:58
dzisiaj maluchy spedzaja  pierwsza noc wspolnie dostaly z tego powodu nowy hamaczek(stary niestety zostal obszczany przy okazji oblewania nowego kolegi) jak wszystko dobrze pojdzie to zostanie zakonczony etap oswajania.dodalam ich wspolne zdjatka do albumu
noc byla spokojna grzecznie sie zachowywaly i teraz sobie spia!!!chyba oswoilam szyle :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Niunia w 20 Kwi, 2005, 13:23
no to gratuluje  :!!:  :!!:  :!!:  :cmok: jak juz "przezyly"noc razem to  juz niech tak zostana,nawet,gdyby sie jeszcze troszke klocily ze soba ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: puzuna w 20 Kwi, 2005, 13:50
dziekuje wszystkim na forum!!!to dzieki waszym radom udalo mi sie tak szybko i bezbolesnie oswoic szyle :cmok: gdyby nie wy pewnie odrazu wsadzilabym je razem do klatki i futro lataloby stad do mexyku :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: xenarthra w 20 Kwi, 2005, 14:06
moze i ja niedlugo bede miec drugiego szylka i rady napisane tu dla ciebie przydadza sie tez mi :D mam nadzieje, ze mi tez uda sie polaczyc szylki tak jak tobie. pozdrawiam i gratuluje  :brawo:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: niezapominajka w 21 Kwi, 2005, 22:31
Cytat: puzuna @ Pon 18 Kwi, 2005 23:01
o nie!!!puzun probuje kopulowac z nowym (panna z nausznikow mu nie wystarcza :D )kurcze co zrobic malemu to sie nie bardzo podoba nie wiedzialam ze puzun jest gejem :D wspolczuje gonzowi :cry:


puzuna to że szylki ze sobą kopulują oznacza nic innego jak to że ustalają w ten sposób hierarchie i nie ma tu znaczenia czy są tej samej płci . Postaraj się to traktować to z przymrużeniem oka . :wink:

pozdrowionka  [kwiatek]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: puzuna w 21 Kwi, 2005, 22:40
wiem wiem tylko puzun od jakies czasu jest bardzo pobudzony seksualnie ma 1,5 roku i kopulue ze wszystkim z czym sie da :D od maskotek po butelki. ma nawet swoja oblubienice z nausznikow a teraz cala swoja energie przeniosl na nowego i smiesznie to wyglada :) tzn wygladalo bo nowy stanowczo dal mu do zrozumienia ze sobie tego nie zyczy i wrocil do nausznikow :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Grażka w 22 Kwi, 2005, 07:59
hmm.. z czasem gdy się polubią nie jest wykluczone, że nauszniki znów pójdą w zapomnienie.. ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 14 Lut, 2006, 15:13
Mam pytanie. Ponieważ posiadam aktualnie 8 miesięczną samiczkę, chciałam jej dokupić koleżankę, żeby jej nie było smutno. Czytałam już jakie mogą być konsekwencje, jak łączyć samice i że jest to trudne. Co by było gdybym kupiła 2 nowe (dla mojej Weronki) z różnych miejsc, w zbliżonym wieku (różnica 2-3 miesięcy)? Musiałabym mieć 3 klatki na początek. Myślałam, że lepiej by było kupić w przeciągu kilku miesięcy, ale to niestety niemożliwe. Więc jak by było z łączeniem 3 samiczek? Bo im we wcześniejszym wieku bym je dołączyła tym lepiej - to wiem, ale co z ilością? Czy ktoś ma może 3 samiczki w jednej klatce? Bardzo proszę o poradę.

/scaliła dream*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 14 Lut, 2006, 15:52
Trudne - ale nie niemożliwe. Teoretycznie wprowadzenie dwóch nowych samiczek wcale nie musi być niekorzystne. Cieżko cokolwiek przewidzieć. Na pewno musiałabyś mieć trzy miejsca odosobnienia - na wypadek totalnej wojny. Ja pewnie poszedbym "na żywioł"  i na wybiegu futra trochę polecieć musi.
Bezpieczniej jednak dołączać je pojedyńczo.
Dlaczego chcesz kupić 2 nowe - z dwóch różnych miejsc ?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 14 Lut, 2006, 16:12
Obydwie chcę ratować przed smutnym losem - tak to można ująć. Obydwie są z ferm futrzarskich... A jeśli chodzi o miejsca odosobnienia - znaczy to, że nie moga być w jednym pokoju, mimo że siedzą w klatkach? A czy wiek wpływa korzystnie na łączenie? Bo to wyglądałoby tak - moja Weronka - 8 miesięcy, jedna nowa - ok. 6 miesięcy, a druga nowa - 4-5 miesięcy.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: alika77 w 14 Lut, 2006, 18:06
miejsce odosobnienia dla każdej = 3 klatki lub b.b.b.b.bardzo duże transporterki
Wiek niema większego znaczenia choć lepiej łączyć szylki w podobnym wieku.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 14 Lut, 2006, 18:16
No to są w mniej więcej tym samym wieku... czyli, jeśli dobrze rozumiem, to szylki potrzebują tylko 3 oddzielnych klatek, ale mogą być w tym samym pokoju. A w jakiej kolejności je łączyć? Czy najpierw te młodsze, a później z Weronką obydwie, czy najpierw Weronkę i nową...? Trochę to zagmatwane. Pomocy, ładnie proszę :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Agacik w 15 Lut, 2006, 14:44
ja mam 3 baby razem ;) wszystko w lączeniu zależy od charakteru panienek moze być tak że nastąpi milość od 1 wejrzenia a może być wojna, u mnie baby bylo latwiej laczyć niż panów :) musisz na wyczucie zobaczyć co i jak bo moze dwie da sie polaczyć a potem do nich 3 ale jak tez bym zrobila jak Andreas na żywiol wszystkie 3 na raz wtedy nie ma roszad 2 na 1 i może bedzie latwiej :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Ulesia w 28 Lut, 2006, 15:05
Ja mam np taka sytuacje ze pierwsza samiczka z pierwszego miotu  nie toleruje swoich mlodszych braci ? czy jakos da sie je pogodzic? co prawda b. dawno sie nie widzialy a teraz znowu musze je do jednego mieszkania zwiesc wszystkie i chcialabym aby byly w jednej klatce albo chociarz biegaly razem na wybiegu. Wszystkie szynszyle ktore mam sa jedna rodzina.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Fiolka w 13 Sie, 2006, 15:16
Chciałam dodać otuchy tym ,którzy są zniechęceni i zrezygnowani,jeśli chodzi o łączenie szylek.  :e_angry:
U mnie historia była dość skomplikowana-juz kiedyś o tym pisałam.w skrócie napisze,że samiczka odrzuciła samca po rocznym pobycie razem w klatce i 2 krotnym miocie dzieciaków(wcześniej też łączenie było trudne-trwało 3 mies.).Odłączyłam więć samca i w tym momencie miałam 3 szylki w osobnych klatkach.
Nie pozostało mi nic innego jak spróbować zaprzyjażnić samców(samiczka zaraz jak przywieżlismy 2go samca odgryzła mu paluszek i jak tylko go poczuła dostawała ,,wścieku,,-więc nie było mowy o ich zaprzyjażnianiu).Starszy samiec Czapek po rozstaniu z samicą był b. smutny i wręcz ,,wył,, za nią-bardzo nam było go szkoda ,ale cóz-nie mieliśmy na to rady.Zaczęliśmy chłopaków razem wypuszczać-starszy przeganiał go bardzo i za każdym razem wyrywał mu siersć z grzbietu-w końcu Dibek miał strup na strupie :40x15becze:Robilismy przerwy-znowu wspólne bieganka ,a ja na środku pokoju i przeganiałam Czapka.Dibek bardzo chciał się z nim zaprzyjażnić i podbiegał nawet sam do Czapka,ale jak tylko Dibek się odwrócił,to tamten napadał na niego od tyłu i już miał sierść w zębach.Byłam przerażona-bardzo ufny Dibuś zamienił się w dzikuska i zaczął się chować po kątach prawie nie biegającBYło tez takie zdarzenie(Dibek byl wtwedy w klatce)a czapek biegal ze odgryzl mu opuszek paluszka-załamałam się wtedy :e_angry:Pamiętajcie-nigdy nie wypuszczajcie tak,żeby ten bezbronny był w klatce ,ale był do niego dostęp-wtedy 2 szynszyl natychmiast to wykorzysta :s_nienie: :(A szczególnie jak obecna jest w domu samiczka ,która ma ruję ,a oni walczyli by o nią! :e_unhappy:.Pomyślałam ,że go wydam-szkoda było mi patrzeć na jego krzywdę ,a nie mamy na tyle czasu ,żeby biegały 3 tury osobno.Jak powiedziałam córce,to się rozryczała i powiedziała,że ona będzie ich osobno wypuszczać i damy radę.Zaczęłam ich wypuszczać w d.pokoju-tutaj mniej zakamarków i Dibus miał 2 takie miejsca ,gdzie Czapek go nie dosięgał.Jak wslkakiwał na półeczkę,a czapek poniżej to Dibek go iskał po uszkach i mordeczce-b. mu to pasowało chociaż chwilami szczekał ostrzegawczo. :DMyślę ,że tym zdobył czapka :grin:choć na wybiegu jeszcze go przeganiał-juz bez wyrywania futra.Minęło jeszcze trochę czasu-nadal biegali razem i zdarzało się ,że Dibek odważył się naskaiwać na Czapka-zaczął się bronić-hurra pomyślałam -jestem w domu-będzie dobrze [bounce].Faktycznie-od tego czASU cZAPEK NIE ZAATAKOWAŁ JUZ dIBKA-i po 5 miesiacach karkołomnego łączenia koszmar się skończył.Na 2 dzień dałam ich razem do klatki i od tego czasu(od 21.07) sielanka trwa ,a my cieszymy sie jak dzieci widząc jak przytulaja się do siebie,iskaja ,razem kąpią itp.Niemożliwe stało się możliwe,a razcej CUD [hophop] [poklony] [-chomik-] [-chomik-] [-chomik-]
Dodam tylko,że samiczka jest b. zadowolona,że mieszka sama-na bieganku cały czas przychodzi do nas na głaskanko i smyranko -niesamowita pieszczocha :grin:
    Nie traćcie nadzieji-cuda się zdarzają!!! [szynszylek]

/scaliła dream*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: jodus w 21 Sie, 2006, 12:48
tak to jest przykład ludzi odpowiedzialnych i dzielych :D jestem pełna podziwu że mieliście siłe żeby połączyc pare urwiskow :)
zadowolona jestem że nie poddaliście się jak większość i nie oddaliście jednego ze zwierzaków ttylko walczyliście dalej...i jak widać sa efekty i najlepsza jest ta RADOŚÆ i usmiech który pojawia sie na twarzy kiedy widzimy nasze szylki wtulone w siebie :) wiem cos o tym bo całkiem nie dawno ja łączyłam ze soba 3 samców :) ale trwało to krócej bo nie całe 2 tygonie
POZDRAWIAM :*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Jagna w 29 Sie, 2006, 22:22
GRATULUJĘ! dzięki, że to napisałaś to dało mi nadzieję na oswojenie moich 2 samiczek - no i przekona mojego męża, żeby je wreszcie puszczać razem, bo jak będa wypuszczane osobno to nigdy się nie zaprzyjaźnią.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 29 Sie, 2006, 22:27
Futro przy łączeniu musi polecieć ... ale z opisów i doświadczenia wydaje mi się że najlepszym zestawem jest "para' szynszyli ... one naprawde sa towarzyskie i potrzebuja drugiego osobnika. Bardzo dobrze czuja się w parach mieszanych (of course ...) ale takze w parach tej samej płci (...z Holandii - czy jak ? ...) Po prostu - są stadnymi zwierzątkami ...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aneta_117 w 29 Sie, 2006, 23:38
no ja niestety nie mogłam dołączyć drugiej samiczki do parki i tez nie miałam na tyle zimnej krwi, żeby patrzeć jak jedna  gryzie drugą, zwaszcza po pierwszym starciu, gdzie młodsza z dziewczyn była poobgryzana do krwi :/, ale moje zdanie jest takie, że jeśli kupiłam kolejnego zylka i samiczka jej nie zaakceptowała to nie oddam jej sppowrotem(jak to często bywa), ale po prostu zoorganizowałam jej osobne miejsce zamieszkania :) niestety malutka przez długi czas była sama ale teraz już od conajmniej dwóch miesięcy ma wspaniałe towarzystwo, nielubiana koleżanka urodziła jej najlepsza przyjaciółkę no i przygarnęłam Budrysa Szyszunki, no i trójkącik z ni9ch wspaniały :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: korkinsson w 30 Sty, 2007, 21:18
No dobra XD dawno mnie tu nie było ale szczególik... to mam taki problemik
Po porodzie... jak zwykle odstawiłem 2 samczyki od samicy... no potem po 2-3 tyg normalnie wkładałem do klatki... tylko ze teraz się nie da o_O strasznie samica gryzie moje kochane szylki co zrobić?? Nie wiem czy broni malucha czy coś innego... no po prostu :/
Proszę o szybką odpowiedz pozdro
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Julia w 31 Sty, 2007, 10:33
To potrzymaj je jeszcze osobno.Cierpliwości .Przyjżyj się samiczce może coś jej dolega?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: mad w 31 Sty, 2007, 15:41
czasem gdy rozdzielenie trwa za długo, to podobno trzeba je od nowa do siebie przyzwyczajać.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kris w 07 Maj, 2007, 22:38
Witajcie!

Dawno mnie tu nie było ;)
Zaczne od początku od niedzieli mam mała towarzyszke dla mojej ponad rocznej Zmory, oczywiście jako ze to mała terrorystka nic nie jest piękne.
Chciałem sprawić jej towarzystwo i małe stadko a tu problem. Najprawdopodobniej popełniłem błąd na samym początku ale...
Gdy przyniosłem maleństwo (jeszcze bezimienne) po umyciu i wymienieniu trociń, włożyłem ją do klatki Zmory, wiedziałem ze nie mam co liczyć na pełną akceptacje od samego poczatku i jakąs miłosc od pierwszego niuchniecia, ale nie było tak źle, Zmora ją obwączhałą sprowadziła do parteru przeczesałą ją całał łapkami i zębami, potem skupiła sie na pysku wibrysach i uszach.
Mała cały czas 'płakała' po szynszylemu widac było ze jest przestrachana ale krzywda jej się nie działa więc nie inegerowałem myślałem " niech sie dzieje wola..." puki się nie gryza do krwi to je zostawiłem.
Maluch zaczłą uciekac od Zmory a ja wypuściłem terrorystke na wybieg po pokoju, mała została w klatce i odsypialą stres. Tego samego dnia wieczorem obie biegały po pokoju tyle ze maluch uciekał na widok Zmory a ta jakoś specjalnie jej nie goniła tyle co ją miała w zasiegu wzroku, ogołnie to nie ganiała jej bo co sie w jej kierunku obruciła lub przybliżyła to maluch był gdzie indziej. Tak samo było dzis na wybiegu.
Zatem szaleńczych gonitw nie ma! (to chyba plus)
Krwi ani uszczerbków w futrze ani wibrysach nie ma (to chyba tęż plus?)
A problem jest taki ze gdy próbuje je łączyć w klatce Zmory to maluch sie boi i  ucieka obijajac sie o pręty a Zmora  próbuje ją złapać, 'capnąć' i łapami przygnieśc do podłoża, czasem jeszcze uszczypnąc w ucho lub zbliża się do pysia małej swoim pyskiem.
Ogólnie jest rwetes płacze i obijanie sie o klatke.

Boje się ze one się mogą w taki sposób nigdy nie 'zaprzyjaźnić' bo gdy sa na dużej przestrzeni naogoł sie mijają a w małej jest dzicz i pisk.
Noce oczywiście spędzają w osobnych obok siebie postawionych klatkach.

Czy jest szansa że będą w komitywie?
Czy mam czekac aż maluch podrośnie i zmężnieje? (Czy wtedy nie bedzie zapóźno?)
Poradźcie coś :(

Pozdrawiam
Kris i dwie myszy

/scaliła dream*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 07 Maj, 2007, 23:06
Kris, poczekaj kilka dni. przecież dopiero minał jeden pełny dzień. Daj im obu szanse. Takie łaczenie moze potrwać i miesiąc i to jest normalne. Jeśli możesz, to jak najwięcej wypuszczaj je na wybieg razem, ale niech nadal śpią sobie w swoich klatkach. Dopiero gdzieś za tydzień spróbuj łaczenia czyli wsadzania do jednej klatki. To normalne, że mała boi się Zmorki, i normalne, że Zmorka od razu nie pokocha nowej lokatorki. To tak jakby Tobie wprowadził się nagle ktoś obcy do pokoju: "cześć, od dziś mieszkamy razem". Też byś był w szoku. Póki krew się nie leje, to wszystko jest jak najbardziej ok. Skakanie i próba sprowadzenia do parteru jak, to nazwałeś, też jest w normie. To próba sił i dominacji. U mnie łączenie Dantusi z Mimi trwało ok.tydzień w osobnych klatkach i kilka dni w dużej klatce. Jak doszłą trzecia myszka, to miesiąc, bo wszystkie układy pomiędzy dwoma wcześniejszym wzięło licho. Daj im więęęcej czaaasu... W końcu Mała zrozumie, że od strony Zmorki nic jej nie grozi i przestanie panikować. A Zmorka przestanie ją gonić, bo teraz robi to z ciekawości, przecież tak długo nie miała towarzysza/-ki ze swojego gatunku. Głowa do góry, będzie ok :)

Acha, mozesz też zamienić je klatkami. Zmora poczuje sie mniej pewnie nie w swoim domku. Niech tak pomieszkają kilka dni. Jedna poczuje zapachy drugiej bez zbytniej nachalności właścicielki i zdążą się do nich przyzwyczajić.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kris w 08 Maj, 2007, 08:13
Hej!

No ja im daje szanse nie twierdze ze juz się nie udało łączenie :P Ani też nie oczekiwałem komitywy od samego początku
Wiedziałem że nie bedzie od razu 'cacy' ale chciałbym wiedzieć co dalej.
Ok czyli wspólne bieganko na ktorym praktycznie nie mają kontaktów ma je jakos połaczyć :???: Ok niech i tak będzie nie będe wkładął małej do klatki Zmory tylko wspólnie je puszczał na wybieg.
Mała gdy wychodze z domu jest i tak zamknieta w klatce Zmory, za tewm nie raz się w nia juz zsikałą i nie jest to obcy zapach dla terrorystki :) a Zmora jest wtedy na wybiegu.

Pozdrawiam i czekam na jeszcze inne opinie ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 08 Maj, 2007, 11:02
Powinieneś postąpić tak jak napisała Mysza. Maluch po zakupie powinien najpierw przez jakieś trzy dni zaznajomić się z klatką i nie powinieneś go jeszcze wypuszczać. Potem powinien pozwiedzać pokój sam i zwiedzić wszystkie kąciki do których w razie czego mógłby się schować. Dopiero wtedy powinieneś je zaznajomić na wybiegu. Maluszek przeżył szok - nowa klatka, nowe otoczenie, nowy pan i nowy większy szynszyl, a to wszystko spotkało go jednego dnia.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kris w 08 Maj, 2007, 18:50
Ehhh
Ale mała już zna klatke i pokój też zna! Swobodnie ucieka przed Zmorą, po za tym powtarzam Zmora na wybiegu jej nie terroryzuje jedynie potruchta za nią pare kroczków gdy ta nawinie jej się w obrębie jej wzroku.

Prosił bym o porady co dalej?!
Wiem ze mała może mieć uraz do Zmory i pewnie jakiś ma ale chciałbym wiedzięc czy pozwolić by Zmora ganiałą ją po dużej klatce? Czy raczej tak jak teraz separowac je od siebie??

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 08 Maj, 2007, 21:24
Ja miałam identyczny problem. Romcia bała się Weronki i od niej uciekała, a Weronka nie była agresywna. Cały czas wspólnie biegały, aż Romcia przyzwyczaiła się do obecności Weronki. Trwało to bardzo długo :P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: AB-BA w 08 Maj, 2007, 21:36
Drogi Krisie!
Miałam doczynienia z takim wątkiem i wiem jak sobie z tym radzić.
Większość osób ma racje. Osobne klatki postawione blisko siebie, bieganie razem,
aż po tygodniu jedna, ta sama klatka.
Jeżeli szylki znów będą się bać, to odstaw je jeszcze na tydzień
I SIĘ NIE MARTW! szczypanie, czy gryzienie po pyszczkach, to oznaka przyjaźni. Dziwnie to okazują prawda?  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kris w 09 Maj, 2007, 07:54
Hej Hej AB-BA

Ja Wiem że szczypanie i te wszystkie czyny które robiła starsza szylka są ok ale teraz ona robi je bardzo agresywnie wręcz skacząc na małą.
Chcialem wiedzieć czy przy takim lękliwym maluchu uciekającym od niej, wogole możłiwe jest ich połaczenie?
Bo jak mawiają "cały w tym ambaras aby dwoje chciało naraz" a umnie obie się zlewają na wybiegu a w klatce jedno ucieka rozbijając się o pręty.
Ehhh
Ok zatem dalej bedzie wspolne bieganko i noce w osobnych klatkach.
Mała (nadal bezimienna:() spędze dni w klatce Zmory (starszej szylki).

Pozdrawiam
Kris i myszy
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: AB-BA w 09 Maj, 2007, 14:25
Drogi Krisie!
Posłuchaj. Nie łącz ich za wcześnie. Często jest tak,
że gdy dochodzi nowa szynszyla, to ta starsza jest zazdrosna.
Są też przypadki, gdzie starsza szynszyla zagryzła młodszą na śmierć.
Trzeba do tego podchodzić spokojnie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kea w 09 Maj, 2007, 18:46
tez mialam taka sytuacje, ale w koncu sie udalo polaczenie :) po hm.. 3 miesiacach? ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kris w 09 Maj, 2007, 21:04
Kiwi Kea nie przerażajcie mnie  :shock: Myslalem ze jednak uda sie ciut szybciej.
Boje sie że kiedy Mała Mi (jej imie w wersji roboczej:P) podrośnie to mogą byc ostre walki ze Zmorą :(
Ab-Ba Ja wiem ze łączenie może byc niebespieczne uwierz mi czytąłem dużo o łączeniu i wogołe o szylkach zanim sie zdecydowałem ponad rok temu na Zmore :D

A dodam ze Mi jest nie oswojona:( Przyznam ze było to dla mnie nie jakim szokiem ponieważ Zmora juz pierwszego dnia do ręki mojej podchodziła a po dwóch  pierwszych biegankach skskala po mnie.

Ehh nie dość ze oswajac je ze sobą to jeszcze Małą Mi ze mną musze.

Pozdrawiam
Kris i myszy
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: AB-BA w 10 Maj, 2007, 07:58
 :D Po tobie skakała?  :D Mnie czasem przychodzi obudzić o... ... piątej rano, otwierając sobie klatkę.
Ale oswojona już jest  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kris w 10 Maj, 2007, 10:21
Hej


Ano Zmora była przyzwyczajona do człowieka i wogole myślę jakas taka oswojona była gdy teraz porównuje ja do maleństwa.
Z mmaleństwem jest taki problem ze ona jakoś specjalnie za rodzynkami i innymi smakołykami pomagającymi oswoić nie szaleje :(
Ale mam newsa wczoraj muszy jadły z jednej michy i maleństwo podbiegało do Zmory ;)
Widze światełko w tunelu ;) Taki promyczek nadzieji ze się do siebei zbliżą ;)

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 10 Maj, 2007, 10:31
Kris gratuluję maleństwa  :D. Ja mam też mam nową ślicznotkę.Kupiliśmy 30 kwietnia dziewczynkę.Malina ma 9 m-cy a nowa jakoś 4-5 m-cy.Mała różnica wieku i od razu trzymałam je razem.Było tylko kilka fuknięc i dogadały się prawie od razu.Także potwierdzam,że najlepiej się łączy szylki młode.
Wiesz co? Nowa (chyba nazwę ją Jagoda)też nie jest łasa na przysmaki.Nie wiem czym jej się podlizac.

To że Twoje już jadły z jednej michy to myślę sukses....GRATULUJĘ.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 10 Maj, 2007, 22:16
To, że szylka nie chce jeść smakołyków to zapewne dlatego, że pochodzi z fermy. Mój Pusio też był takim fermowym dzikuskiem i nie chciał tknąć nawet migdałka. Wiadomo że na fermach karmią je tylko granulatem i nie ma mowy o fanaberiach typu orzeszki i rodzyneczki. Ja czasami na siłę wkładałam Pusiowi do pyszczka jakiś smakołyczek i jeśli mu zasmakował to od tej pory już go sam chciał jeść.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: AB-BA w 11 Maj, 2007, 14:13
Racja, ale granulat zwykle sie daje jak malenstwo sie urodzi i odzwyczai sie troszeczke od mleka matki.
Slyszalam ze na fermach, oprocz granulatu i reszty naturalnych smakolykow, daja glog, czy roze.
(Takie smakolyki mozna dostac w Auchan)  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Katrin w 11 Maj, 2007, 15:18
AB-BA jakie według Ciebie na fermie szylki dostają ''naturalne smakołyki''?? Czy Ty wiesz co to są fermy??
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: AB-BA w 11 Maj, 2007, 16:58
Ależ ja napisałam, że o tym słyszałam. Wiem co to są fermy i tez sie zastanawiam jakie to moze byc naturalne jedzenie. :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kris w 17 Maj, 2007, 07:48
Hej Hej
Wszystko jest na dobrej drodze dziewczyny są ze sobą w klatce w ciągu dnia i na wybiegu oczywiście ;)
Na noc nadal mała Luzia idzie do osobnej klaty.
Heh no moze spóbuje wpychania jej na siłe ale bardziej wole by ona nauczyła się tego poprzez obserwacje Zmory, któa ostatnio zrobiła się chyba okrąglejsza.
Boszesz ja będe musiał odchudzić szylke niedługo  :shock: Pewnie przy konkurencji wiecej je.
Zapraszam do albumu ;) Tam widac jak Zmora traktuje Luzie jako podręczną puchatą podusie, oraz dlaczego mała dostała na imię Luzia (od luźnego spania).

Pozdrawiam
Kris & myszy

P.S. Pora najwyższa zmienić podpis w profilu:)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: mieniek w 17 Maj, 2007, 08:34
no to gratuluje kris :) w koncu zapanowal pokoj i widzisz wcale to tak dlugo nie trwalo...no jas to mialam farta ze jeden dzien :d hihih to teraz twoja zmora to tsk samo jak moj giziek robi sobie poduszke z malucha....a twoja luzia spi jak moj matrix doslownie tez sie caly rozciaga :D chcialam wkleic to zdjecie ale za duzo pixeli...moze pozniej jakos to zrobie...pozdrawiam
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 17 Maj, 2007, 10:07
Kris, ta twoja Luzia wcale nie zachowuje się jak fermowa szylka, skoro tak rozkłada się na półkach. Ja przez 6 lat tylko ze trzy razy widziałam mojego Pusia jak leży i to tylko w domku, tak żeby go nikt nie widział. U Kiniusi też trwało to może z rok albo dłużej zanim się położyła na widoku.
Rzeczywiście totalnie wyluzowany ten twój zwierzaczek  :D.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kris w 17 Maj, 2007, 10:19
No włąsnie!! Moja Oswojona z człowiekiem Zmora też od wielkiego dzwonu zamykała oczy i rozpłaszczała się na pólce!
A to to odrazu pierwszego dnia w kimono tak uderzyło, szok przeżywałem każdego ranka przez pierwsze 3 dni gdy ją widziałem w dziwnych pozycjach to pierwsze co to pukałem ją palcem sprawdzając czy żyje i powiem szczerze nie zawsze budziła się przy pierwszym puknięciu, włąsnie w tych chwilach serce mi stawało !!
Aaaa ile stresu przynoszą te zwierzaki a niby hodowla zwierzątka uspokaja ludzi :D

To były ujęcia z pierwszych dni kiedy panicznie bała się Zmory i od rana puszczałem Zmore po pokoju a maluch mógł poznawać klatke itp. wtedy mogła się rozkładać na półkach teraz gdy Zmora j est z nią zazwyczaj Luzia pełni role poduszki :?

Pozdrawiam
Kris & Zmora
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 17 Maj, 2007, 11:16
He he czyli i w tym przypadku wszystko zakończyło się szczęśliwie? A po zdjęciu od razu widać, że sie różnią i chybe nie masz problemu z rozróżnieniem ich ? :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kris w 17 Maj, 2007, 11:24
Heh
No jasne ze teraz się różnią!! To takie szynszylowe wersje Davida i Goliata :D

Od wczoraj coś jakby częsciej sie sprzeczały:( Czyżby to ze one na noc sa rozłączane a o poranku spowrotem łaczone moze źle wpływac na ich 'przyjaźń'?
Myślałem ze lepiej by było gdybym tak podkniec przyszłego tygodnia je juz zostawił na noc razem ale może powinienm wcześniej?
Co myślicie?

Pozdrawiamy
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 17 Maj, 2007, 11:28
A ja myślę, że skoro zaprzestały już walk i nie dochodzi do gonienia i wyrywania futra, to zostaw je na dzisiejszą noc razem.
Zmora chyba zaakceptowała malucha i wie, że jest silniejsza. Nie sadzę, żeby chciała wykorzystać swoja przewagę aż w zapędach morderczych. Dziewczyny już sie lubią, to lepiej ich nie rozdzielać. Małe sprzeczki, tak jak napisałeś, będą sie jeszcze zdarzały nie raz, ale nie są powodem do rozdzielania. Po prostu trzeba je obserwować i być odpornym na ich zagrywki. Teraz będzie już tylko dobrze :D

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kris w 17 Maj, 2007, 11:46
:D Aga ale one nigdy nie prowadziły walk i ani razu nie było wyrywania futra ani gonitw:D
Zmora dość obcesowo 'bada' Luzie (jej uszy, ciągnie za wibrysy, zagląda do pyska) a Luzi nie zawsze się to podoba i poprostu skrzeczy. Czasem Zmora da jej kuksańsa pyskiem w głowe ale Luzia wie że musi być uległa nigdy nie oddawał.
Ale walką bym tego przenigdy nie nazwał ;)
No coż to niech będzie ale na waszą (twoją szczególnie:P) odpowiedzialnosć.
Panny dziś będą nocowały razem ;)

Kris i mychy
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 17 Maj, 2007, 12:08
Ja Ci powiem na moją odpowiedzialność...łobuzie... hi hi. To sam oceń czy już czy jeszcze nie? Zawsze możesz je rozdzielić w nocy jeśli działyby się jakieś dramaty. Ale myślę, że będzie dobrze :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kris w 17 Maj, 2007, 12:20
A Gdzie tam jak juz usne to mam mocny sen:p Mogły by się mordowac a ja bym nie usłyszał co się dzieje w kuchni:(
Narazie to dropne sprzeczki zaspanych szylek ;) No big deal

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 17 Maj, 2007, 14:03
To może na kilka nocy nie wynoś ich z pokoju, co? Może sie nie wyśpisz, choć nie powinny hałasować, we dwie tak jak sama Zmorka. Jest to jakieś rozwiazanie, bo będziesz wiedział jak układy między nimi w godzinach najwiekszej aktywnośći. Poza tym weekend przed nami więc odeśpisz w dzień :p
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kris w 17 Maj, 2007, 22:16
No niestety nie ma opcji by zostały w pokoju!

Hałasować będą napewno. Wiesz teraz mam gorący okres z mgr. wiec ogolnie nie bardzo mam czas na dzienne odsypianie.
No nic spróbuje zobaczymy będe dawał znac napewno

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: natka2 w 06 Lip, 2007, 12:56
Witam
Od paru dni próbuje połączyć moją parkę szynszyli, ale narazie za dobrze się nie zapowiada. Samczyk gryzie samiczkę, zawsze wydawało mi się że to jest na odwrót, że z reguły samica gryzie samca. Róznica wieku miedzy nimi jest niewielka bo samiczka jest tylko młodsza o miesiąc.
I tu się pojawia moje pytanie czy jest szansa że stworzą udaną parkę? I czy może okazać się też tak że faktycznie do siebie nie pasują? Narazie są w jednej klatce, ale przedzielonej. Z góry dziękuję  [-chomik-] [-chomik-] [-chomik-]
Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 06 Lip, 2007, 16:08
Tak - szansa jest - oczywiście. Czy masz tylko te dwa szylki ? Czy samiec nie był wczesniej z inną samiczką ?
Być moze "pamieta" że mieszkał kiedyś z inną kobitka ... i tej nie chce zaakceptować ?
Powinnaś starać się wciąż je "łaczyć" na wybiegu i stale obserwować. Z czasem powinni się przekonać do siebie ... a już ostatecznie i finalnie - samiec na pewno się przekona gdy ... samiczka bedzie miała rujke :-)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 06 Lip, 2007, 16:57
Hi hi, u zwierzątek nie ma czegoś takiego jak "niepasują". Niepasują do siebie różne gatunki, ale przedstawiciele obu płci tego samego gatunku pasują zawsze. Zwierzątka nie mają cichych dni, "wymówki boli mie głowa"..., nie tworzą filozoficznych poglądów na temat dobierania par (jak ludzie), nie wierzą w horoskopy, ani nie dobierają się pod względem wyglądu :p Dlatego my za nie uważamy na chów wsobny czyli łączenie ojca z córką, lub matki z synem lub rodzenstwa, żeby nie było kazirodztwa i chorób wrodzonych z powodu małej puli genów.

Parka chyba pogodzi się zawsze?! Zwłaszcza, jak to już napisał Andreas, kiedy natura da znać o sobie :D
Samczykowi przejdzie. Musi minąć trochę czasu...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
(za to, ja mam teraz wojny siostrobujcze....)

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: natka2 w 07 Lip, 2007, 11:16
Mam jeszcze jednego szylka oprócz parki, a ten co gryzie samiczkę wcześniej nigdy nie miał żadnej samiczki, to jego pierwsza:) Więc mam nadzieję że mu przejdzie jak się już do niej bardziej przekona :) [-chomik-] [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 10 Lip, 2007, 14:46
Czyli jak dobrze rozumiem - masz parkę ... i jednego samczyka który gryzie samiczkę z tej parki ?
... No to - to nie jest dobry układ ...
Bo w przypadku gdy samiczka będzie miała ruję - doświadczysz ładnej walki samców :-/ ...
A ten drugi samczyk - pewnie czuje zapach kolegi - i atakuje nie sprawdzajac kogo atakuje ...
2 samce i 1 samiczka ... to niestety bardzo niedobry układ :-/ ... na fermach jest wręcz odwrotnie - 4 - 6 samic i 1 samiec ...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Szynszylusia w 21 Wrz, 2007, 17:32
Jak wiecie mam dostać szynszyle. Więc stąd moje pytanie Jak ich oswoić tak żeby się nie gryzły ? Ponieważ tamte 2 będą zaprzyjaźnione ze sobą. I się boję że Bobi nadal zostanie sam!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Martynka146 w 29 Wrz, 2007, 12:38
jak mam rozpoczac poznanie sie dwoch szyluni? rozumiem ze nie moge ich odrazu ze soba "połaczyc" tylko wstawie mniejsza klatke do tej wiekszej ale jak dlugo maja tak sobie stac?skad bede wiedziala ze juz sie polubily?no i co bedzie jak juz wpuszcze je razem a one zaczna sie grysc?

/scaliła dream*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Katrin w 29 Wrz, 2007, 12:49
Napisz najpierw jaka płeć i jaki wiek szyli ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 29 Wrz, 2007, 12:55
 [uwaga] Nigdy przy łączeniu nie wstawiajcie klatki do klatki. Szynszyle lubią sie gryźć i jeden drugiemu może odgryźć paluszki lub całą łapkę!
Poza tym ten w mniejszej klatce czuje się wtedy zastraszony. Klatki muszą stać obok siebie, ale nie mogą się stykać prętami, przerwa pomiędzy klatkami ma mieć z 7 cm, bo gdyby jeden wystawił łapkę, to drugi wtedy nie dosięgnie go jego paluszków.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Szynszylusia w 29 Wrz, 2007, 14:02
Moje szylki łączę ze sobą tak: 2 te co dał mi Claudi są razem a obok jego klatki jest klatka z moim i przerwa między nimi wynosi 5 cm. Codziennie są wypuszczane na godzinę RAZEM BIEGAJĄ. I jest coraz lepiej nie ganiają się robią postoje obok siebie i nie gryzą się. O teraz piszczy ten duży Mikuś coś mu się śniło bo śpią.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Martynka146 w 29 Wrz, 2007, 17:27
Napisz najpierw jaka płeć i jaki wiek szyli ;)
moja szylunia jest samiczka i ma 7 miesiecy

[uwaga] Nigdy przy łączeniu nie wstawiajcie klatki do klatki. Szynszyle lubią sie gryźć i jeden drugiemu może odgryźć paluszki lub całą łapkę!
Poza tym ten w mniejszej klatce czuje się wtedy zastraszony. Klatki muszą stać obok siebie, ale nie mogą się stykać prętami, przerwa pomiędzy klatkami ma mieć z 7 cm, bo gdyby jeden wystawił łapkę, to drugi wtedy nie dosięgnie go jego paluszków.
dzieki za informacje niewiedzialam ze nie wolno
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Julia w 03 Paź, 2007, 12:53
   w tej chwili mam 4 samczyki w jednej klatce, raczej w dwóch, ale zestawiam je włazami do siebie i mogę w razie potrzeby rozdzielić chłopakow. W dzien tworzą jedną wielką kulę futra i już zapomniali o wojnach szylowych.
 łaczenie zawsze odbywalo sie stopniowe czyli :
  1. Nowy szylek trafia do mojego domu- musi mieć osobną klatkę,wypuszczam go samego na bieganko, niech oswoi się z przestrzenią i poczuję się pewnie.( Trwa to 1-3 dni)
2. Nowy szylek nadal ma osobną klatke i wypuszczam wszystkich razem na bieganko. Musza się obwąchac ,poganiać, musi trochę futra polecieć.Gdy robi sie zbyt gorąco , zamykam największego agresora w klatce i obserwuję reszte.( też kilka dni)
 3.Zamykam na krotko  nowego szylka w jego klatce z któryms ze starych,  z najbardziej spokojnym, i obserwuję , zazwyczaj nowy chowa się w domku ( domek ma być!) i warczy , ale pózniej wychodzi, siedza na różnych pólkach , ale nie gryzą się.Zamykam szylki razem co raz dłuzej .Ale pod ciągłą kontrola.( tęż przez kilka dni ).
4. Wpuszczam szylków do " cudzych " klatek - mają przesiąknąć się zapachem.
5. W nocy klatki stawie obok siebie niech przyzwyczają sie do widoku kolegi, i odwąc***a sie.
6. Po bieganku zestawiam klatki włazami do siebie szylki swobodnie przechodzą z jednej do drugiej- zaczną walczyć -rozdzielam.
   Łaczenie trwa od tygodnia do ......to załeży ,
 ostatnio łączyłam 2-kę zżytych ze sobą szaraczków,z  Jumperkiem od Cłaudjego i prawie w tym samym czasie z Piratem (ślepym),
                zajeło to 40 dni.
 Najgorzej mial Pirat, bo nie widzial napastników, i musiał trochę dłużej niz normalny szynszył uczyć się poruszania się w terenie.
 
 Tymczasowa  klatke mozna pożyczyć. Ja mam mala klatkę  po szczurzę,która zazwyczaj mi słuzy za tymczasową.

są sytuacji że szylków po-prostu nie da się połaczyć , ale jak na razie (odpukać), mi kilkakrotnie się udalo.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: irek854 w 08 Paź, 2007, 14:25
Witam.

Jestem tu nowy więc na początek pozdrawiam wszystkich forumowiczów.

A teraz do rzeczy, Mam ok 1,5 roczną samiczkę która jest u mnie od dzieciństwa i jest już oswojona i przyzwyczajona do domowników.
Jeśli chodzi o charakter to w stosunku do mnie jest bardzo spokojna i zrównoważona.

Przedwczoraj przygarnąłem niechcianą samiczkę... Z tego co udało mi się ustalić to ma ok 1 roku, ale wygląda na więcej (przynajmniej 2 lata)
Jest sporo większa od Goni (moja pierwsza szylka) ale za to jest bardzo cicha i spokojna, zero agresji. Na razie jest dosyć dzika
bo większość życia spędziła w klatce. Wcześniej przebywała z samczykiem jednak tamten po długiej chorobie padł. No i miała małe.

Problem polega na tym że jak postawie klatki koło siebie to przez chwilę jest spokój (wąchanie itp) a po chwili Gonia zaczyna fuczeć na nowego domownika.
Cały czas skacze za nową samiczką i bardzo się wścieka podczas gdy tamta stara się zachować spokój.

Przeczytałem wątek o łączeniu samiczek jednak za nim cokolwiek zrobię chciałbym mieć pewność że żadnemu nie stanie się krzywda.

Co proponujecie? Z góry dziękuje za wszelką pomoc i porady.

/scaliła dream*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 08 Paź, 2007, 14:54
Łączenie polega właśnie na tym co już przeczytałeś w innych wątkach na ten temat. Obojętne czy dotyczy samców czy samiczek czy też parki mieszanej. Jednak samiczki są bardziej terytorialne i dlatego łączenie jest bardziej burzliwe niż łączenie dwóch samców.

Pewnie się powtórzę, ale łączenie może potrwać nawet i miesiąc i musimy być przygotowani na ewentualność stania przez ten czas klatek obok siebie, w odległości kilku cm, żeby nie obgryzły sobie łaputek.
Najlepszy sposób, to wspólne wybiegi oraz zamienianie myszy klatkami na noc, tak by każda była w nieswojej klatce i żeby wymieszały się zapachami oraz żeby zapach "rywalki" stał się ich zapachem. W przypadku samiczek skuteczna jest "metoda transporterka" lub ciasnej małej klatki, wtedy łagodnymi perfumami psikamy po razie na grzbiet każdej samiczki i umieszczamy obie w transportertku, małej klatce. A wtedy następuje już ich próba cierpliwości i ugody. Może się polać krew, warto mieć pod ręka rivanol do przemywania ran. Jednak metody transporterka tez nie polecam z biegu, a dopiero po kilku dniach lub tygodniu spędzonym obok siebie, wtedy walki są mniej zażarte i z reguły polegaja na skakani, fukaniu i sikaniu na przeciwnika :p
Zasada jest taka, do póki krew się nie leje nie ingerujemy, bo myszy muszą ustalić hierarchię pomiędzy sobą. Dajemy im smakołyki i patyczki do gryzienia (wyładuja na nich ewentualną złość). Po 2-3 godzinkach spędzonych razem w transporterku przekładamy obie do jednej klatki, wtedy obecność drugiej szylki już nie będzie aż tak frustrująca, bo i miejsca jest wiecej..
Po pierwszym dniu obserwacji jeżeli jest wszystko ok, mychy moga zostać juz razem, najgorsza jest pierwsza noc. Jeżeli spędzą ją nie "zabijając się" a jedynie na przeganianiu i pojedynczym fukaniu, to myślę, że jesteśmy już na dobrej drodze. Jeśli do rana juz nic okropnego sie nie wydarzy to mychy uważa sie za połączone. Pozostaje nam tylko baczna obserwacja przez kilka dni czy agresja u którejś nie powraca, ale powinno już być dobrze.

Hmm.. chyba możesz się wziąć za łączenie :) najlepiej rozpocząć je w dzień, kiedy mamy wolny czas na obserwacje, podczas łaczenia musimy być obecni w pokoju i jeżeli nie podglądamy myszy, to musimy chociaż słyszeć co się dzieje w transporterku.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: irek854 w 08 Paź, 2007, 17:20
Dzięki za porady.

Dzisiaj planuję jeszcze wypuścić nową szylkę samą w pokoju aby dobrze zorientowała się w terenie.
Poza tym podmienię osikane żwirki z obu klatek a na noc zamienię im klatki.
No i będę dawał im ten sam piasek do kąpieli.
Mam nadzieję że to wystarczy na początek i jak je wypuszczę razem w pokoju to się nie pogryzą.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: mala__76 w 27 Paź, 2007, 17:56
mam samiczke w wieku 2,5roku i samca w wieku 4,5 sa razem dopiero od marca i chcialabym dokupic mlodego szylka jest to samiczka.Czy zaakceptuja ja czy lepiej dac sobie spokoj z mlodym?

/scaliła dream*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 27 Paź, 2007, 18:46
Stadko typu 1 samiec + 2 samiczki jest mozliwe do zaakceptowania. Ale zastanów się po co Ci to?

Czy to tylko zwykły kaprys posiadania małych szylków? Bo jeśli tak to zastanów się nad wszelkimi problemami związanymi z utrzymaniem dwóch samiczek, które 4 razy w roku będą w ciąży itd. powiją od 1-3 młodych, względnie 4.
Nagle w domy będzie  Samiczka to nie fabryka.10 szynszyli wraz z rodzicami... Czy dasz radę podołać z opieką, nocnym dokramianiem maluchów co 2 godziny, bo w ciazach mnogich to jest oboowiazek, matka nie wykarmi wszystkich, a małe bija się o mleko itd.
Poczytaj najpierw na froum uwaznie wątki o macierzyństwie i ciążach szynszyli i na spokojnie przemyśl sobie czy dasz radę, czy stać cie na to, czy masz czas, czy znajdziesz wszystkim maluchom "dobre domy" przez duże D.. czy wogóle warto, żebyś robiła sobie problemy i narażała szylki jakby nie było na stress przy tak dużej liczbie ciąż i maluszków.
Dla szyli nie ma antykoncepcji! :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: mala__76 w 27 Paź, 2007, 19:00
wiem,wiem o tym wszystkim to nie chec malych szylkow moze ich wcale nie byc jezeli chodzi o mnie.JUz wczesniej o tym pomyslalam jak bralam samca,ze jak beda czesto mlode to go wykastruje bo nie chce zeby ja zameczyl.A slyszalam,ze sa pary,ktore zadko maja mlode i dlatego zdecydowalam sie na samca.Tak naprawde wolalam samiczke ale nie moglam dostac i najpierw zapytalam weterynarza czy jest problem z kastracja szylka jak powiedziala,ze nie to go kupilam.SZczura i swinki jest niebezpieczna dlatego wolalam wiedziec bo po co narazac tego samca jakby mialbybyc problem.A chcialabym miez teraz biala dlatego pytam czy mozna do nich dolaczyc bo sama juz nie wiedzialam czy samca lepiej czy samiczke zeby sie zatolerowaly


to myslicie,ze moge ja sprowadzic do mojej parki?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Katrin w 27 Paź, 2007, 19:53
Sama zastanawiałam się kiedyś nad kastracją samczyka... Ale zostało mi to wybite z głowy przez "dobrego" weta uswiadomił mnie że jeżeli nie ma poważniejszych przesłanek jest to najzwyklejsze okaleczanie zwierzaka a i istnieje duże ryzyko ze mały nie wybudził by sie z narkozy...   :???:

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: mala__76 w 27 Paź, 2007, 21:01
to ja widocznie rozmawialam z niezbyt dobrym weterynarzem:(a szkoda bo nie bralabym wtedy samca a tak to juz po fakcie mam parke i juz nic nie zrobie.A zaszkodze im jak dodam im towarzystwo?chodzi mi o to,zeby bylo im wesolo a przy okazji ja mialabym wymarzona bialaske tylko boje sie ze nie zaakceptuja a nie chce jej trzymac osobno.Doradzcie mi prosze co mam robic skoro i tak juz parka jest
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 27 Paź, 2007, 21:06
To lepiej zostan przy parce, bo nigdy nie wiadomo co "nabroją" ;P
A jak samiczki sie nie polubią to miałabyś jeszcze większy problem, a jakbyś chciała je oddzielić to w końcu musiałabyś porobić osobne klatki dla pań i osobne dla panów, podział wg płci. A samce mogłyby sie bić o sacmiczki jeśli wyczułyby rujkę.
Zostań przy parce. Wazne że sa razem i że nie są samotne. To do towarzystwa im wystarczy :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: mala__76 w 27 Paź, 2007, 21:21
dzieki bardzo za rade w sumie to towarzystwo nie jest im potrzebne skoro sa razem a sa bardzo kochane choc nie mam ich dlugo bo samca od marca a samiczke we wrzesniu byl rok jak u mnie mieszka
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: marcia_k w 08 Lis, 2007, 20:41
Myślałam że mojej szynszylce przyda się drugi szynszylek bo byla sama nie miala sie z kim bawic... no i przynioslam inną szynszylkę... nagle moja zaczela ją atakować, nie gryzła jej ale dziwnie sie na nia rzucala szczegolnie jak zaczynała jeść. Nie wiem teraz czy zwrocic szynszylke bo wzielam ja od kolezanki (miala mame i dwa mlode) czy poczekac zeby sie oswoiły? boje sie zaś zostawić je w jednej klatce, mam jeszcze jedna klatke ale ona jest malutka i mi służy do tansportu. Nie wiem juz co mam zrobić... gdy puscilam obydwie na podlogę moja podgryzała drugiej ogonek:(

/scaliła dream*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 08 Lis, 2007, 20:45
Poczytaj te wątki, tu wszystko jest opisane :)
http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=7666.0
http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=7499.0
http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=4897.0
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: marcia_k w 08 Lis, 2007, 21:26
dzięki:) przeczytałam wszystko.. i teraz sie zastanawiam czy dam radę je ze sobą  połączyć. A jeśli chodzi o wiek szynszylek  kupowalam moja szylke od hodowcy i mi powiedzial ze ma 2,5 miesiaca (wtedy nie wiedzialam ze jest za mloda) czyli teraz mialaby okolo 3.5miesiaca albo wiecej ale ona az taka malutka nie byla, a teraz gdy przyprowazialam szynszylke co ma 6-7 miesiecy widac ogromną roznice w wielkośći. Jest taka mlodziutka a nie chce zaprzyjaznic sie z drugą . Zastanawiam sie tylko dlaczego ten hodowca sprzedawal takie mlodziutkie szynszyle a niby były z fermy, naszczescie moja Niunia jest zdrowa i chowa sie dobrze
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kacperd w 11 Lis, 2007, 11:38
Witam
Wybudowałam niedawno moim kulkom dużą klatkę. Dwupiętrową bo Zuzia po 3 porodzie stała się bardzo agresywna i musiałam rozdzielić ją z Albertem jej dotychczasowym partnerem.
Teraz Albert z ich synkiem Ziutkiem mieszkają w górnej części klatki, a Zuzia w dolnej.
Żal mi było Zuzi, choć jędza ale i tak ja kocham, więc dokupiłam jej koleżankę.
Wiedząc jaka jest specjalnie wybrałam dorosłą samiczkę z pobliskiego zoologa. Właścicel kupił ją od kogoś, gdy już była w ciąży.
Jej także mi żal było bo siedziała sama w nie wielkiej klatce, w miseczce w której jak twierdziła pani był piasek (więcej tam było siana i kupek niż tego piasku :( )
Sprzedawczyni twierdziała, że szylka jest sama bo jest agresywna i dzika (kobieta bała się nawet dwóch rąk włożyć do klatki, żeby ją złapać).
Pomyślałam sobie, że ta kulka to sobie w kaszę napluć nie da i może trochę Zuzi charakterek utemperuje.
Okazało się coś zupełnie innego. Nowa szylka (a propo nie mamy jeszcze dla niej imienia, więc "biała" wołamy) jest wystraszona i wcale nie taka wojownicza.
Zuzka za to jakby dostała napoju energetyzującego. Przed przybyciem "białej" siedziała osowiała na półce i tylko schodziła coś zjeść, a teraz to nawet w dzień szarpie klatką, rzuca się, fuka gdy tylko nową zobaczy.
Imałam się już różnych sposobów narazie bez efektu. Ostatecznie stanęło na tym, że Zuzia wróciła do starej klatki, a "biała" zajęła dolną część klatki. Obie klatki stoją bardzo blisko siebie, tak że dziewczyny dobrze się widzą i czują.
Skutkuje to "dzikim szałem" u Zuzi, na co "biała" odpowiada "salwą z moczu". Trochę to studzi zapały agresora ale gdy dziewczyny są razem na wybiegu to "biała" nie ma szans w starciu z Zuzą.
Doszło do tego, że przestałam je razem puszczać, po tym jak któregoś razu chciałam odgonić szarżującą Zuzkę i włożyłam rękę miedzy goniące baby. Jakie było moje zdziwienie gdy mój środkowy palec znalazł się w pyszczku Zuzi  :???:. Sama agresorka była zdziwona co znalazło się w jej pyszczku zamiast futra "białej".
Narazie skończyły mi się pomysły jak połączyć dwie moje baby, więc siedzą w oddzielnych klatkach, jednak blisko siebie.
Jeśli macie jakieś pomysły jak ostudzić Zuzkę to proszę o pomoc. Większość pomysłów z forum wykorzystałam już przy całkowitym braku efektów :(


/scaliła dream*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 11 Lis, 2007, 13:01
Możesz psiknąć obu dziewuchom na grzbiet jakimiś perfumami żeby pachniały tak samo. Ja dzisiaj mam zamiar wypróbować ten sposób, bo na forum Mysza go polecała :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 11 Lis, 2007, 14:32
A... przepraszam, bo nie zauważyłam w tej historii fazy zwanej "oswajaniem samiczek"...?!
O ile wnioskuje z tego co napisałaś, to "nową" szylke bachnęłaś, ot tak po prostu do klatki oswojonej ze swoją posesją domowniczki. Tak się nie robi, bo to w przypadku samiczek nie przejdzie.

Tu jest właśnie różnica w oswajaniu samiczek i samców. Samce nad takim "wskoczeniem domtorowi do klatki" mogłyby przejść do porzadku dziennego: 'o fajnie że jesteś, razem będzie nam milej :)'. Z samiczkami to nie wypali. Trzeba przebrnąc przez oswajanie i problem dwóch klatek koło siebie na przestrzeni czasowej od kilku dni do miesiąca w przypadku dorosłych samiczek, lub dłuższym jeśli łączymy maluszka z dorosłą samiczką.

Poszukaj wątków o oswajaniu, bo juz kilka takich było i były tam bardzo pomocne rady. Te z perfumami też :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kacperd w 11 Lis, 2007, 17:20
Właśnie nie ani nie bachnęłam "nowej" tak poprostu do Zuzki, ani Zuzka jeszcze nie zadomowiła się w nowej klatce. Dlatego wogóle spróbowałam włożyć "białą" do klatki z Zuzą. Za każdym razem obserwowałam dziewczyny i gdy robiło się ostro zabierałam "białą". Gdybym ją zostawiła z Zuzką to do rana była by goła  :(
Może rzeczywiście zaszybko i zaintensywnie chciałam zapoznać dziewczyny ze sobą. Ale obawiam się że gdy Zuzka nie będzie wszędzie widzieć i czuć nowej koleżanki to jej nigdy nie zaakceptuje tak jak Alberta.
Po porodzie bardzo go oskubała i potem ciągle była agresywna więc bałam się ich nawet razem puszczać, a teraz jest już zapóźno bo Zuzka już się zacięła w swojej agresji.

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 11 Lis, 2007, 18:12
Uhum.. to widać Zuzka jest typem szynszyla zacietrzewionego i musisz oswajanie podzielić na fazy w któych klateczki stiją obok siebie, wspólne wybiegi, zamianę klatek i dopiero łączenie za pomocą transporterka i perfum. Taki systtem działa najlepiej.
Na pewno się uda Kacpered, tylko musisz mieć masę cierpliwości i dać im trochę czasu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: marcia_k w 11 Lis, 2007, 23:00
Pisalam 3 dni temu ze mój szynszylek nie zaakceptował drugiego..., moja kolezanka miała 3 szylki mamę i dwa młode, niestety oddalam jej ta szylke którą wzięłam gdyż moja po prostu szału dostawała jak ją widziała. Moja kolezanka juz znalazła inny dom dla niej w którym mieszka sama i jest wszystko dobrze:) Za to moja koleżanka poprosiła mnie o zaopiekowanie sie tamtymi dwoma gdyz ona wyjechała (w sumie często wyjeżdza i zostawia komuś szynszyle;/  nie popieram tego ale cóż)  Nagle stalo sie coś dziwnego  gdy juz miałam w domu te dwie szylki moja Niunia zakochała sie w tej mamie(ma 2 lata) zupelnie inaczej niz w jej dzieciach podchodzi do ich klatki dotykają sie pyszczkami cały czas przy niej siedzi może widzi w niej matkę?? tylko nie pokoi mnie to ze nie moze sie zaprzyjaźnic z młodymi. Może gdy będzie blisko tej matki zaprzyjaźni sie tej z jej dzieckiem ? Cały czas się zastanawiam czy nie zostawic sobie tych dwóch szylków, skoro moja nie wykazuje agresji.Tylko mam pytanie czy obie te młode nie będą zazdrosne o siebie? A wiem że u mnie napewno by się lepiej czuły niż u tej koleżanki, przynajmniej bym nie podrzucała ich każdemu;/ przecież one są straszne dzikuski przez to trafianie do innych ludzi:( Moja mama mi mówi żebym je zostawiła żeby dobrze się nimi zając. Tylko po prostu boje się że jak będą na wybiegu to mogą te młode się pogryżć bo w klatkach są oddzielone. Może ktoś miał podobną sytuacje i mi coś pomoże:)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 11 Lis, 2007, 23:02
a jakiej płci są maluchy? skoro Twoja nie wykazuje agresji to wszystko jest na dobrej drodze.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: marcia_k w 11 Lis, 2007, 23:10
Wszystkie szylki to samiczki
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 11 Lis, 2007, 23:20
to nie widze przeciwwskazań, jeśli się nie gryzą to kwestią czasu jest tylko kiedy się polubią ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Moncia16 w 30 Lis, 2007, 13:32
Witam!! dzis przyjechał do mnie szynszyl... Wpusciłam go do klatki i wszytko było ok dopuki Chico się nie obudził.. Zaczął od razu atakować nowego..Wyrywał mu sierść.. Gryzł go!! Od razu zabrałam nowego.. Dodam ze obydwaj to samce.. Chcio ma 6 miesiecy a Nowy(Bo jeszcze nie ma imienia) 8miesiecy!! Pomózcie co mam zrobić.. W tej  chwili Chico siedzi w klatce a Nowy biega po pokoju... Nie wiem co robić..

/scaliła dream* - Moncia, po to jest spis treści tego działu żeby z niego korzystać i nie zakładać nowych tematów kiedy można się dopisać do już istniejących ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Yoko w 30 Lis, 2007, 13:35
Daj im trochę czasu, Chico zauważył intruza na swoim terytorium.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Moncia16 w 30 Lis, 2007, 13:43
Tyle tylko ze chico nawet nie daje mu dojsc do klatki bo fuka przez kraty...:(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 30 Lis, 2007, 13:53
Moncia, a od kiedy łączenie polega na wrzuceniu "nowego" do klatki zaborczego domownika? nie czytałas wątków o łączeniu i metodach?!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Moncia16 w 30 Lis, 2007, 14:25
zeby nie było.. Czytałam.. To było tak.. Najpierw Chico spał.. ja wsadziłam powoli nowego i Chico się obudził... poprostu byłam  w szoku ze mam nowego i bezmylsnie go wsadziłam do klatki.. Teraz dzieki radom Puszkii chłopaki się nie gryzą.. Ale i tak bede pewnie całą noc siedziec przy klatce..
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 30 Lis, 2007, 14:37
Przynajmniej przyznałaś, że to było bezmyślne :wink: Następnym razem nie beziesz ise juz tak spieszyła, a teraz na spokojnie przypomnij sobie wszystko co czytałas o łaczeniu i zastosuj sie do tych rad. Z samczykami podobno jest łatwiej :) Powodzenia.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Moncia16 w 30 Lis, 2007, 15:39
Bede sie stosowała:)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: irek854 w 02 Gru, 2007, 14:10
Witam wszystkich.

Od 2 miesięcy próbuję połączyć dwie samiczki - bezskutecznie.
Obie szylki mają ok 2 lat, jednak nowa jest dużo większa (chyba dlatego że miała małe)

Próbowałem wielu metod i nic nie pomaga. Regularnie wypuszczałem je na wybieg ale Kirgis (moja pierwsza szylka) na widok Goni wpada dosłownie w furie.
Kirgis gania ją po całym pokoju i każdy kontakt kończy się wydartym futrem. Gonia (nowa szylka) w ogóle się nie broni tylko ciągle ucieka.

Gdy postawie klatki obok siebie to potrafią siedzieć w odległości 1cm od siebie przez cały dzień, wygląda to nawet jakby chciały się przytulić (na początku rzucały się na siebie)

Próbowałem także zamykać je w transporterkach, jednak Gonia bardzo źle to znosi (raz zaczęła wyrywać sobie futerko i wąsy), Kirgis bez problemów siedzi w trasporterku
tylko nie jestem do końca pewny czy lepiej zamykać agresywną szylkę aby nowa się do niej przyzwyczaiła czy na odwrót.

Oczywiście obie kąpią się w tym samym piasku, mieszam im żwirek i co jakiś czas zamieniam klatkami.


Bardzo martwi mnie że po 2 miesiącach nie ma praktycznie żadnych efektów, tym bardziej że od stycznia nie będę miał zbyt wiele wolnego czasu.
A naprawdę nie chciałbym oddawać żadnego zwierzaka gdyż bardzo się do nich przywiązałem.

Jedyny pomysł jaki mi w tej chwili przychodzi do głowy to podanie agresywnej szylce jakiegoś środka uspokajającego aby trochę ochłonęła, tylko nie wiem czy jest to bezpieczne.
Jutro skonsultuję się z weterynarzem.


Proszę o pomoc doświadczonych forumowiczów gdyż bardzo zależy mi na pogodzeniu zwierzaków gdyż nowa szylka jest przygarnięta i przez 2 lata u poprzednich właścicieli
miała ciężkie życie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 02 Gru, 2007, 14:43
jeśli już środki uspokajające to tylko naturalne, np. melisę!
Szynszyle organy wewnętrzne są bardzo wrażliwe na takie środki, do tego bardzo ciężko dobrać odpowiednią dawkę.
Zresztą, wydaje mi się, że to na niewiele się zda. ;)
polecam też poczytać tu (http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=3974.0)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: irek854 w 02 Gru, 2007, 15:11
Czytałem już ten temat i wypróbowałem większość zawartych tam metod.
Nie wiem tylko na czym polega metoda kłaczkowa czy coś takiego ???

Na boku jednej klatki przymocowałem gęstą siatkę i przystawiam klatki bezpośrednio obok siebie. Czy wstawienie przegrody do jednej klatki dałoby lepszy efekt?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 02 Gru, 2007, 15:38
przeczytaj porady Myszy (http://szynszyle.info/forum/index.php?action=shout_archive;start=20)
myśle, że to dobry sposób ;)
chodzi też o to, że żeby zakceptować się, zwierzęta muszą się powąchać. Przeważnie gdy jedno do tego dąży, 2gie się boi i gryzie np. po nosku co rodzi agresję no i tu koło się zamyka. zbliżenie jednej szynszyli tyłem aby 2ga mogła ja powąchać jest pod tym względem genialne bo nawet gdy pierwsza ugryzie tamtą w tyłek to i tak nie zrobi jej krzywdy gdyż nie przebije się ząbkami przez grube futro, a więc jest to bezbolesna metoda. ;)
Ja robiłam to tak, że
brałam nowego szynszylka i dawałam przez kraty do powąchania, jeśli nie widzę agresji to.. otwieram drzwiczki klatki i wąchają się bez prętów między sobą.. z bezpiecznej odległości. Jeśli się nie pogryzą to wpuszczam nowego do klatki, wtedy on zwykle chowa się w kącie, Filipy chcą go powąchać więc nowy fuka i jak się zbliżą za bardzo to gryzie.. ale póki nie gryzie w uszka, łapki, nosek to nie ingeruję, bez kłębów futra raczej się nie obejdzie ale to nie jest ani groźne ani bolesne, co innego pogryzienia w nosek, uszka czy łapki - wtedy lepiej szynszyle rozdzielić ;) przeważnie zwierzęta wolą sobie nie wchodzić w drogę i unikają siłowej konfrontacji więc z początku się unikają i siedzą po przeciwnych stronach klatki, często się tylko obserwując. Po paru dniach nabierają do siebie zaufania i powoli się ze sobą zaprzyjaźniają. To opis oswajania szynszyli-ciepłych-kluch. Innych doświadczeń nie mam więc nic innego Ci nie podpowiem. :((

polecam także lekturę Grażkowej strony (http://www.bialy_pegaz.webpark.pl/informacje%20o%20szynszylach/3.htm)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: karmelka w 04 Gru, 2007, 19:04
dzis dołączyła do mojej Tosi samiczka mozaika:) piękna,niedługo zamieszczę jej zdjęcia;)
oswajanie zaczęłam od wypuszczenia nowej na samotny wybieg,ganiała po pokoju pół dnia aby się zapoznac z terenem. potem postanowiłam sprawdzic jak moja mała zareaguje na nową-nadspodziewanie dobrze ja przyjęła,nie bło mowy o zadnych wojnach rwaniu "piór" itd- Tosia wykazuje pełen entuzjazm i zainteresowanie,obwąchiwały się,poganiały(oczywiscie pod moim nadzorem aby nie doszło do scen) pomiziały noskami troche pofurczały na siebie- i kazda poszła w swoja stronę.
nowa widac ze jest nieufna,ale cóż-nowe otoczenie nie ma sie co dziwić. wpuscilam ja do klatki Tosi,a samą Tosie zostawiłam na wybiegu aby nowa zapoznała się z "architekturą"-upatrzyła sobie domek co mnie cieszy bo Tosia woli kółko więc nie będzie o to wojen. zachęcona ładnym zachowaniem Tosi wpusciłam ją na troche do klatki- ciekawa co będzie- wiem że ryzykowne,ale to byl jedynie krótki test- małe się ciągle obwąchują,Tosia włazi nowej na plecy- cóż,chce rządzić. mała jest otwarta nadal żadnych wojen. co prawda na noc i najbliższe dni zamierzam zrobić przegrodę bo boję się aby małe nie zaczęły szaleć ze sobą gdy będą aktywniejsze,ale oceńcie sami- moje pierwsze efekty oswajania są imponujące ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 04 Gru, 2007, 19:12
ja podobnie miałam z łączeniem moich ciepłych kluch i powiem Ci, że przegrody nie były konieczne ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: karmelka w 04 Gru, 2007, 19:23
serio?a czy Lolek też był takim małym nieufkiem na początku? różnica między dziewczynami w wieku to pół roku więc mam nadzieję że się szybko polubią,ale więcej czasu minie zanim Zuźka sie oswoi ze mną i moją ręką.. coś czuję w ogóle że moja Zuza ma w sobie coś z Twojego Yukiego- widać że indywidualistka ;P a w ogóle akto kupiła braciszka i kuzyna przyrodniego mojej małej,tak więc jesteśmy teraz szynszylowo spokrewnione  [good]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 04 Gru, 2007, 19:44
Mój Yuki na początku taki był i później też mimo, że udało mi się go oswoić na tyle żeby podchodził do mnie na wybiegu.
Teraz ostatnio, nie wiem czemu zrobił się maksymalnie dziki i agresywny a kiedyś taki nie był. A nic mu złego przecież nie zrobiłam po czym mógłby stracić zaufanie. nie wiem co się stało, ale czasem to mi się płakać chce jak otwieram klatkę a on w popłochu ucieka do domku i kiedy przystawiam rękę a on mnie gryzie. Yuki to moja wychowawcza klęska. Poświęcam mu bardzo dużo czasu, ciepła i smakołyków, ale on mi chyba zdziczał jeszcze bardziej ostatnimi czasy. Tym bardziej, że nie wymagałam od niego wiele, chciałam tylko żeby nie uciekał przed moją ręką, nie gryzł jej i nie obfukiwał bo na wybiegu jest super (http://video.google.pl/videoplay?docid=5325772718529316996&hl=pl)

Myślę, że Twoja zuza jest troszkę przestraszona bo urodziła się na fermie i nie miała kontaktu z człowiekiem. A mój Yuki miał chyba za młodu za dużo swobody i dlatego taki indywidualista wyszedł mimo, że z domowego chowu. {całe dnie był poza klatka bo przeciskał się między prętami} albo może to ja jakiś błąd popełniłam wychowując go, już sama nie wiem :((
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: karmelka w 04 Gru, 2007, 19:53
właścicielka fermy zachowuje się jakby byłą hobbystką,odkąd mała jest u mnie już 2 razy dzwoniła jak się nowa zachowuje czy wszystko z nią ok. powiedziała że jakby się coś działo to mam dzwonić,w ogóle odkąd znalazłam Zuzę na allegro i się z panią skontaktowałam dzwoniła do mnie po kilka razy aby się upewnić że małej będzie u mnie dobrze,mówiła na prawdę z miłością o tych zwierzaczkach- nie wiem doprawdy jak ona się rozstaje z szylami które idą wiadomo gdzie z fermy... myślę że jej mąż się tym zajmuje bo kobieta jest na prawdę do rzeczy,akto z resztą pewnie potwierdzi;)
co oczywiście nie znaczy że nie boi się człowieka,bo myślę że masz rację.ale będę pracować na zaufanie:)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 04 Gru, 2007, 20:33
Nie martwcie się, to tylo ja mam takie spasione kule, które wprost uwielbiają być kiziane, miziane, czochrane za uszkiem i pod bródką, same włażą na ręce, wskakują na kolana i czyszczą mi dłonie, sweter i spodnie, z niewiadomo czego :wink:
przybiegaja na szelest papierka i proszą o migdała lub pół pokoju potrafia przejść na dwóch łapkach za smakołykiem z miną: "jeszcze troszkę, juz cię mam.. och! amciu!"
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: karmelka w 05 Gru, 2007, 15:42
mój debiut w dziedzinie oswajania zakonczył się pełnym sukcesem:) nie robiłam żadnej przegrody,kulki się tulą i iskają. uwielbiam moją Tośkę bo zapewne gdyby miała wredny charakterek nie przyjęłaby Zuzi tak ciepło:) [polecam]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: akto w 05 Gru, 2007, 20:14
 Karmelka, to super... Ja bym moim nie zaufała i nie zostawiła z nimi maluchów. Bo te dwa po pierwsze mają po 3 latka, są rozpuszczone, rozwydrzone i niewychowane i gonią wszystko co tylko da się gonić (czytaj kota też)...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Rapsodia w 06 Gru, 2007, 00:22
amm nie wiemna czym to polega ale juz drugi raz w kilka godzin polaczylam szylki ze sobie razem leza :)
najpierw sie niuchaly, potem je wypuscilam... zaczely sie ganiac ale raczej tak zabawowo niz jakas walka;) pozniej wsadzilam nowa do klatki- obwachala wszystkie zapachy, oswoila sie i wybrala poleczke. Kiedy wyszla to Ryjek wrocl do klatki i sie tez pooswajal z zapachami. Szynszylica zasnela mi w rekawie a w tym czasie Ryjek sie oswajal z sytuacja. Pozniej w sumie chwile na siebie powarczaly w klatce ;-) a wtedy im dalam migdaly- jadly razem z mojej reki zupelnie zgodnie i od tej chwili sa zadwolone z zycia. Jedzenie razem laczy - nie tylko ludzi xD obwachaly sobie pyszczki i leza. Sa jeszcze nieufne, ale w ogole nie agresywne.
Chyba dlatego tak latwo poszlo, bo Ryjek to tchorzem jest a Migotka to straszny przytulak:P Ktory jest 2 razy od niego wiekszy:P wiec wystarczylo fuknac i po sprawie ;-) hmm no i Ryjek sie mnie slucha :)

Mam nadzieje ze sie im nic nie odmieni...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: bronto w 08 Gru, 2007, 11:51
Jak tak czytam te historyjki, to się zaczynam przekonywać. Wczoraj przypadkowo zobaczyłam w jednym z zoologów maluśkie szylki. Są naprawdę malutkie, nie maja jeszcze 3 miesięcy. Jeden to aksamitek, albo mieszanka aksamitka ze standardem. Strasznie mi go żal. pomyślalam, że gdyby był samczykiem, to bym go wzięła dla Che. Ale nie mam drugiej klatki. Che nie jest w ogóle agresywny, jest jeszcze młody, więc może obejdzie się bez drugiej klatki? cały czas myślę...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 08 Gru, 2007, 12:05
kup na allegro królikówkę za 30zł, mała bo mała ale na czas oswajania może być no a poza tym.. jak będziesz gdzieś jechała to ma ten plus, że jest składana więc możesz zabrać ją ze sobą nie dźwigając wielkiej klaty szynszylowej ;) tak sobie myślę, że ciężko będzie jeśli się nie zaakceptują a chłopcy się nie pokochają odrazu. ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 08 Gru, 2007, 12:23
Naprawdę warto zainwestować w drugą choćby niedużą klatkę. Lepiej być przygotowanym na ewentualne fochy szynszylek. Łącząc moje zrobiłam ten błąd i nie miałam w pogotowiu klatki. W związku z tym musiałam przedzielić klatkę mojego pierwszego szynszyla. Montowanie przegrody zajęło mi sporo czasu, a nowy przybysz siedział sobie wtedy w łazience. Naraziłam go na dodatkowy stres. Zupełnie niepotrzebnie.
Mój pierwszy szynszyl też wydawał mi się łagodnie usposobiony, jednak podczas spotkania kolegi pokazał ząbki  :>. Dodatkowa klatka przydaje się nie tylko podczas łączenia ale również podczas choroby któregoś z szyli (tfu tfu tfu i odpukać) więc warto mieć ją na wszelki.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Rapsodia w 09 Gru, 2007, 19:54
nom ja mam druga klatke w ktorej laduje samczyk jak sie mlode urodza;-) a moje szylki po 4 dniu razem lubia sie coraz bardziej:) spia tulac sie do siebie i nie kloca sie w ogole o jedzenie ani o nic:)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: myszagi w 21 Gru, 2007, 19:47
Nie wiem już co mam robić. Jak wiecie jakiś czas temu zawitał do mnie Lucek i jak narazie jeżeli chodzi o oswajanie to jest różnie. Chłopaki mieszkają w osobnych klatkach Odi i Chico w dolnej a Lucek w górnej. Czują się nawzajem i biegaja wszystkie razem na wybiegu po parę godzin - oczywiście pod ścisłą kontrolą- kąpią się w tym samym piachu (bo kąpielisko jest poza klatką) i chłopaki czasami wchodzą do klatki Lucka na wybiegu a Lucek tylko staje w progu ich klatki i nie wchodzi dalej. Chico niby dogadał się z Luckiem ale chyba bierze go za samiczkę bo Lucek ma strasznie pozlepiane futerko od nasienia, ale Lucek nie pozostał dłużny i również dorwał Chica tylko już ten nie ma aż tak pozlepianego futerka.Czasem Chico potrafi go też pogonić ale już nie tak jak wczesniej. Problem natomiast jest z Odim bo on jak narazie gania Lucka i futro leci - co prawda nie tak jak na samym początku ale jednak. Do tego wszystkiego wydaje mi się że Chico broni Lucka (czy też walczy o samice  :???: ) i potrafi nieźle pogonić Odiego. Dzisiaj zamknęłam aż Chica w klatce bo Odi strasznie został przez niego pogoniony i stracił dużo futra. Normalnie strasznie mi się go szkoda zrobiło bo później schował się i popłakiwał w kącie. Wzięłam go na ręce obejrzałam dokładnie- nic mu nie zrobił, powyjmowałam tylko to wyrwane futerko i przytuliłam a on wtulił się we mnie i tak siedział z 5 minut. Wiem że możliwe, że panikuję, ale Odi jednak zawsze był tak jakby ukochaną kulką pańci taki przymilny i kochany a Chico zawsze zadziora i spryciarz - wszystkich kocham tak samo, ale strasznie mi szkoda Odiego no i Lucka zresztą też.
Co o tym sądzicie? Kurcze nie wiem co z tym zrobić.  :icon_frown:   
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: myszagi w 22 Gru, 2007, 23:12
Proszę o radę bo naprawdę nie wiem co teraz. Dzisiaj chłopaki zostały wypuszczone i oczywiście zaczęły się Chicowo - Luckowe orgie  :?  i znowu Odi ganiał Lucka (nadal go nie akceptuje) a na koniec został (Odi) zmasakrowany przez Chica i futro pofrunęło  :icon_frown: . Nie wiem czy naprawdę Chico myśli że Lucek to samica i tak zaciekle walczy o niego czy co. Nie wiem też dlaczego Odi nie akceptuje Lucka(chociaż wiadomo że to za jaki czas zaakceptuje zależy tylko i wyłącznie od charakteru kulki). Dzisiaj znowu z przerazenia zamkęłam Chica do klatki później jak mąż wrócił do domu nie wypuścił go i znowu ten zaczął gonić Odiego - więc zamknęliśmy Odiego w Luckowej klatce (po wyprzytulaniu biedaka) żeby sobie troszę odsapnął i przestał się bać. Za to Chico i Lucek wskoczyli do dolnej klatki (tzn Chico wszedł a Lucek pognał za nim) - zamknęliśmy klatkę żeby zobaczyć co się będzie działo i nie było między nimi agresji wręcz przeciwnie oczywiście znowu zaczęła odbywać się orgia  :? . Teraz Chico uciekał przed Luckiem, który ciągle za nim ganiał (role się zamieniły). Pomyśleliśmy sobie, że nie dobrze tak rozdzielać "starych" chłopaków i schowałam Lucka do jego klatki (górnej) a Odiego spowrotem do jego i Chica klatki (dolnej). Chico strasznie pogonił Odiego więc zamknęłam go (Chica) do klatki transportowej żeby ochłonął. Niestety niby ochłonął ale jak wrócił do dużej klatki to Odi strasznie na niego fukał coś tam krzyczeli na siebie i Odiczek siedzi w domku i nie wychodzi stamtąd a Chico jakby nigdy nic wlazł na górną półkę i wydzierał się nawołując Lucka (jakby się zalecał) a teraz przycupnął na tej półce i udaje, ze jest grzeczny - przysypia. Odi nadal siedzi w domku - strasznie mi go szkoda :(  . Proszę poradźcie coś  :help:   
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aska69 w 22 Gru, 2007, 23:58
czy jesteś pewna że Lucek to samiec??  :???:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: myszagi w 23 Gru, 2007, 17:40
Lucek to napewno samiec to jest chłopaczek z tego wątku http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=7516.0 ... inaczej myliłabym się ja, Kiwi, szynka, julitka_82 oraz dream . Do tego on też nie pozostaje dłużny Chico i również odwdzięcza się tym samym i Chico też ma pozlepiane futerko  :? .
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 23 Gru, 2007, 18:46
No to znaczy, że panowie nie inaczej jak mają te swoje "aktywne dni" i nic na to nie poradzicie, taki okres. Przejdzie im niedługo samo :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zielonooka w 23 Gru, 2007, 21:31
JA mam podobną sytuację. Mój Odi był pierwszy. Kilka dni temu dołączył do niego Tito, który jest najsłodszą przytulanką na świecie, ale Odi traktuje go jak samicę. Biedny tito cały czas się boi, Odi go "******" jak sa w jednej klatce, albo na wybiegu. Szczekają do siebie i zgrzytają zębami(Tito do Odiego), Odi jak widzi Tito to macha ogonem. Nie gryzą się. Tylko Odi goni Tito, a ja bym chciała wiedzieć co robić, żeby Odi zaczął traktować Tito jak kolegę a nie jak samiczkę. Tito się go boi, ucieka w kąt klatki i nie broni się, tylko ucieka. Co robić?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: bronto w 23 Kwi, 2008, 19:43
No więc tak: przywiozłam w ubiegłą sobotę Che do nowego domu, w którym jest 2letni szylek. Che zamieszkał przejściowo w klatce, która stoi obok klaty Maxa.
Powoli oswaja się z nowym otoczeniem i właścicielką, pozwala się już miziać, nie fuka na obcych, chętnie biega po nowym wybiegu, nie marudzi przy jedzeniu- można powiedzieć, że zaklimatyzował się dość szybko. Jako, że jestem jeszcze na miejscu w Wawie, to go odwiedzam, bo też nie mogę się z nim łatwo rozstać.  Szylki mimo, że mają klatki obok okazują całkowity brak zainteresowania sobą. Siedzą w odległych kątach klatek i nawet nie próbują się powąchać. Tylko w pierwszą noc stały naprzeciw siebie jak dwie godzille i straszyły się wzajemnie, w tej chwili udają, że drugi nie istnieje. Gdy Max biega, Che chodzi po jego klatce i na odwrót. Kąpią się w jednym piasku. Gdy biorę na ręce Che i zbliżam do klatki Maxa, to wykręca się w drugą stronę i chowa mi podpachą, Max ucieka w najdalszy kąt i nie podchodzi bliżej na cm. Dzisiaj minie 5 dzień, odkąd Che jest w nowym domu. Myślimy, żeby spróbować puścić jutro szyle na wsólny wybieg, ale nie wiem czym to się skończy? Czy to możliwe, że szyle żyjąc każdy osobno i sam przez tyle czasu (2 lata i rok) będą się do końca ignorować, albo walczyć i nie ma szansy na przyjaźń między nimi? Czy instynkt stadny wygra w każdym przypadku? Nie wiem po prostu czy jest tu jakaś szansa na połączenie tych dwóch kulek. Właścicielka maxa twierdzi, widząc jakim pieszczochem jest Che, że bardziej garnie się on do ludzi niż do drugiego zwierzaka i że zawiązał on "stado" ze mną. Poza tym Max jest terytorialny i zazdrosny. Jak myślicie, próbować dalej? Jest szansa??
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Rapsodia w 24 Kwi, 2008, 00:09
Poki co z tego co opisujesz to wyglada to dosc normalnie ;) ja bym sporobowala, znaja juz swoj zapach, sa swiadome swojej obecnosci, moze wcale nie bedzie tak zle ;) zawsze mozesz je rozdzielic jesli zauwazysz ze sie robi niebezpiecznie. Jesli pierwsza proba sie nie uda to moze potrzebuja wiecej czasu na "niuchanie sie" wklatkach obok. Powodzenia! :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: bronto w 24 Kwi, 2008, 23:35
Dzisiaj mysze wybiegły razem na wybieg. Jestem już spokojna, wszystko chyba będzie dobrze, bo nie było żadnych przejawów agresji z żadnej strony. Na początku omijały się łukiem i każdy buszował w innym kącie, potem jeden się chował pod szafką a drugi przybiegał i go zaczepiał- tylko wtedy na siebie fuczały. I tak na zmianę, bo jak tamtem wybiegał spod szafki, to wbiegał tam drugi. Che wbiegał na wyższe meble, żeby mieć teren pod kontrolą a Max cały czas podbiegał do niego ciekawski. Niuchały się noskami, ale żaden nie rzucił się na drugiego z zębami. Poganiały się trochę i zagoniły pod szafkę. Jak Che przysypiał w międzyczasie zmęczony to Max popiskiwał niepocieszony, że nie ma za kim ganiać. Prześmieszny był moment kiedy oba wspięły się na tylnie łapki zaczęły niuchać, po czym oba na raz próbowały sobie wskoczyć na plecki i skręciły się w taki puchaty obwarzanek i tańczyły wokół siebie. Aż się nam wtedy łzy zakręciły w oczach, bo wiedziałyśmy, że nie będzie wojny. Kamień spadł mi z serca. Wygląda na to, że zwierzaki mają szansę na wspólny żywot. Najbardziej cieszy mnie to, że ganianina i przepychanki przebiegły bez pogryzienia i utraty futra. Czyli chyba wszystko będzie na dobrej drodze. W najbliższym czasie zamieszczę zdjęcie, bo to był cudny widok.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: bronto w 26 Kwi, 2008, 09:14
Szyle śpią już w jednej klatce:) Zaczynają się już iskać. A to zdjęcie szumszaków razem.

[załącznik usunięty przez administratora]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aleksandrossa w 26 Kwi, 2008, 12:02
U mnie jest szansa na drugiego szylaka :) Ja bym chciała białą samiczkę :) Rodzice powiedzieli, że jak będzie kasa to na dzień dziecka może dostanę... A jak niedawno się pytałam, bo miałam już uzbieraną kasę to powiedzieli, ze nie, bo i tak mamy dużo zwierząt.. No ale może jednak będzie :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: adka1312 w 29 Kwi, 2008, 18:34
ja mam narazie jednego szynszylka, ale planuje kupić drugiego :D :D czy moge go wpuscic do tej samej klatki czy raczej osobno?  :???:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Lu w 06 Maj, 2008, 15:58
Swoją szylke chłopca zakupiłam 2 tygodnie temu. Po przeczytaniu informacji o nich w książkach i na forum zastanawiam sie czy nie zakupić jeszcze jednej by ta nie była samotna.Zakupiłam ja od znajomej która ma jeszcze jej braciszka i siostrę.co zrobić?wstrzymać sie czy połączyć je w rodzinkę ?ale tylko chłopca bo małych niestety nie mogę mieć a wysterylizować trochę  sie obawiam.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 06 Maj, 2008, 18:30
Jak najbardziej polecam wzięcie drugiego szylka ( braciszka). Szylusie już się znają i nie będziesz miała kłopotów z łączeniem.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ambiwalencja w 06 Maj, 2008, 20:40
Popieram Basię  [polecam]
To super pomysł, żeby wziąć od razu rodzeństwo [pod warunkiem, że nie jest mieszane!] :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 06 Maj, 2008, 21:37
POPIERAM Koleżanki!!!!!!!!

Dobra Dream*, możesz to usunąć :P


/hehehe

/a popieram Mysze  [polecam] [-chomik-] [bardzopolecam]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Lu w 06 Maj, 2008, 22:47
Postanowione.Dwa maluszki zamieszkają razem.Dziękuje za odpowiedź. :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ambiwalencja w 07 Maj, 2008, 14:55
Lu, tylko pamiętaj, żeby wziąć braciszka dla Twojego chłopaczka, bo z siostrzyczką niestety mógłby się rozmnożyć, a to mogłoby się naprawdę źle skończyć dla mamy i dla młodych  [wykrzyknik]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: justyskal w 28 Maj, 2008, 10:29
Chcę dokupic mojej Żelce koleżankę w najbliższym czasie. Tak się u mnie porobiło, że została ona sama, dwie jej córeczki wzięła moja znajoma, jednego samca znajoma znajomej a czwartego małego też dopiero co oddałam. Nie pomyślałam wcześniej, bo mogłam zostawić jedną samiczkę, ale obie już były "obiecane" dużo wcześniej i głupio było mi się wycofać. No i teraz mam problem, zastanawiam się czy może lepiej dla Żelki byłoby poczekać z towarzystwem, czy lepiej nie czekać i odrazu postarac się o towarzyszkę. Kiedy jej będzie latwiej zaakceptować nową? I czy prędzej zaakceptuje młodą czy już dorosłą?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: justyskal w 02 Cze, 2008, 18:40
Dziekuje bardzo za odpowiedz... :? Dzis dokupilam Żelce towarzyszke w sklepie zoologicznym, ponoc ma trzy miesiace aczkolwiek jakos nie chce mi sie w to wierzyc, chyba ze jest wyjatkowo malutka. Jak narazie juz siedza razem w klatce i juz sie nawet przytulaja do siebie. Myslalam, ze bedzie gorzej, a na pocztaku Żelka nie zwrocila szczegolnie uwagi na to, ze w jej terytorium jest ktos jeszcze. Narazie mala obwachuje cala klatke i musze ja chyba nauczyc pic z poidelka, bo wydaje mi sie, ze nie umie z niego korzystac, ale jak do niego podchodzi, by go obwachac i ja wyciagam reke by nacisnac poidelko, tak by troche wody wycieklo, to ona ucieka. Mysle ze narazie bedzie potrzebny jakis sloiczek maly z woda.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: cindirella w 02 Cze, 2008, 18:56
moze ona sie po prostu boi pic kiedy ty jestes obok? na pewno jest jeszcze bardzo zestresowana
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: justyskal w 02 Cze, 2008, 19:56
byc moze ale odeszlam od niej teraz tak ze ona mnie nie widzi ale ja widze ją dobrze i jak narazie tylko obwachuje. poczekam jeszcze troche
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aska69 w 02 Cze, 2008, 21:24
skoro jest w  klatce z drugą szylką to nauczy się od niej jak pić z poidełka jeśli jeszcze nie umie :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: justyskal w 02 Cze, 2008, 22:53
falszywy alarm :D albo sie szybciutko nauczyla od Żelki albo juz umiala...no to ulga
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: sisi88 w 04 Cze, 2008, 22:42
ja na poczatku tez mialam obawy ze Misiu nie umie pic z poidelka bo w zoologu nie mieli poidelka ale młody szybko sie nauczyl :] Justyskal bez obaw szylki to madre stworzonka :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamilla w 16 Cze, 2008, 19:56
witam. jestem calkiem nowa na tym forum.. mam problem. niedawno kupilam szylka-samczyka. mam go jakis tydzien i bardzo szybko sie zaklimatyzowal, kupilam dzisiaj drugiego bo podobno im wczsnij sie je laczy tym lepiej. dzisiaj dowieziony szylek jest takze samczykiem i ma dopiero 3 miesiace. szimi jest od niego duzo wiekszy. Nie zwrocil jednak na niego wiekszej uwagi, byl troche zaciekawiony lecz po kilku sekundach odpuscil i wrocil do drzemki na półce.. maluszek po wpuszczeniu do klatki byl przerazony i skakal po calej klatce.. w koncu wskoczyl do schronu i siedzi tam skulony popiskujac.. co mam robic?? zostawic je w takiej sytuacji i obserwowac?? czy rozdzielic juz siatka?? no cos co najbardziej mnie meczy.. dlaczego maluch byl taki wystraszony?? szimi gdy przybyl do nowego otoczenia zachowywal sie calkiem spokojnie.. prosze o szybka odpowiedz..
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 16 Cze, 2008, 22:06
Jak sama napisałaś poprzedni szylek jest już starszy i pewnie dlatego szybciej się zaaklimatyzował, najlepiej aklimatyzują się szylki 5 - 6 miesięczne i wtedy właśnie należy je oddzielać od rodziny. Ten drugi maluszek został oddzielony zbyt szybko i dlatego jego reakcja jest taka a nie inna, niestety jest to dla niego potężny stres. Oprócz wieku duże znaczenie ma skąd wzięłaś szylka, czy jest z fermy czy z domowej hodowli, wiadomo że z fermy będzie bardziej spanikowany.
 Jeśli starszy szylek nie robi krzywdy temu mniejszemu to ja bym ich nie rozdzielała tylko obserwowała. Skoro żaden nie wykazuje agresji to może obejść się bez sensacji i za niedługo będą się tulić do siebie. Maluszek będzie potrzebował blizkości, a ten starszy zapewne nie poczuł się po tak krótkiej obecności u ciebie panem na włościach i wszystko może się ładnie potoczyć. Obserwuj kuleczki w nocy i napisz później jak się sprawy mają  :).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: justyskal w 16 Cze, 2008, 22:45
 u mnie bylo dokladnie tak samo. Ja swoich pupili nie rozdzielilam, bo uznalam, ze nie ma takiej potrzeby. Mala szybko sie przyzwyczaila do nowego miejsca. Daj malemu teraz troche spokoju, niech oswoi sie z nowym otoczeniem i kolega.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamilla w 17 Cze, 2008, 09:36
dziekuje za rade. starszy jest wziety od prywatnego hodowcy wiec moze przez to jest taki spokojny. maluszek natomiast byl kupiony w zoologicznym.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamilla w 17 Cze, 2008, 16:58
juz chyba jest w miare ok. wlasnie weszlam do pokoju i szylki razem spia w budce ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 17 Cze, 2008, 21:58
No proszę jak gładko poszło  :D.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamilla w 18 Cze, 2008, 15:20
wiecie jednak nie wygląda to tak dobrze jak myślałam... wczoraj strarszy szylek wyganiał cały czas młodego z budki .....  nie wiem co o tym myśleć!! A rano znowu razem sobie spali...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 18 Cze, 2008, 16:16
to normalne, drobne sprzeczki będą Ci towarzyszyły prawdopodobnie cały czas, a narazie trwa walka o dominację w klatce i stąd czasem może to wyglądać nieciekawie. ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 18 Cze, 2008, 21:39
Musisz także wziąć pod uwagę czy ten domek jest odpowiednio duży dla dwóch kulek. Jeśli jest zbyt mały to będą toczyć o niego walkę, jeśli jednak jest odpowiednio duży to jest tak jak Dream* pisała.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: majka886 w 20 Lip, 2008, 11:19
Hej mam pytanie:) Moj Czinczil ma skonczone 2 latka kupilam go jak mial 4miesiace. Teraz chcialam mu dokupic towarzysza- tez samczyka. Czy to dobry pomysl? Czy one sie polubia? Facet w sklepie zoologicznym powiedzial mi ze nie wolno kupowac miec dwoch samco bo beda sie gryzc. Na forum czy talam ze to nie ma roznicy czy samiec czy samiczka. Juz nie wiem co robic. Samiczki nie kupie bo nie jestem przygotowana na potomstwo. Co mi radzicie kupic samca czy zostawic mojego Czinczila samego. Czy one sie ze soba zgodza. Dodam ze Czinczil jest z hodowli i jest takim indywidualista, zawsze robi na zlosc i przez klatke chce ugryz mojego psa.
Aha i jeszzce sprawa klatki. Mam klatke o wymiarach: wys: 55cm, dl: 57, szer: 29cm. Czy nie bedzie za mala na 2 szynszyle?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aska69 w 20 Lip, 2008, 12:35
http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=8557.0   tu masz temat z kalkulatorem Dream* który przelicza ile szyli zmieści się w klatce, jednak mi się ta Twoja klatka wydaje mała nawet jak dla jednego zwierzaka....

a co do towarzysza, skoro twój zwierzak jest agresywny w stosunku do psa to może nie zaakceptować innego szyla :? a przynajmniej łączenie może być trudne :P a no i do łączenia szynszyli potrzebujesz dwóch klatek, nie możesz przynieść nowego szynszyla do domu i włożyć go od razu do klatki starego, bo to się może źle skończyć. więcej w temacie: http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=10005.0 i na stronie : http://www.bialy_pegaz.webpark.pl/informacje%20o%20szynszylach/strona%201024x768.html

zaś co do 2 samców ogólnie, to lepiej łączy się samce niż samiczki albo pary mieszane, w przypadku szynszyli to samiczki są bardziej terytorialne, a samce raczej spokojne(na własnym przykładzie to mówię :P )
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 20 Lip, 2008, 17:16
majka886 nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na to, czy szynszyle się zgodzą. To zależy od wielu czynników, nie tylko od charakteru Twojego szynszyla lecz w dużej mierze od charakteru tego nowego. Nowy i bardzo często młodszy szynszyl, wcale nie musi szybko podporządkować się starszemu. Tu masz przykład (http://picasaweb.google.pl/coolmamcia/Laczenie3Samcow/photo?authkey=e2nij57oq88#5217052995580084162) 3 miesięcznego szczawia, który nie daje się zdominować ok. 15 miesięcznemu. Poza tym samczyki też bywają bardzo terytorialne, jestem właścicielką takiego- indywidualista, samotnik, dominant względem kolegów, ufny i odważny względem człowieka.
Decydując się na kolegę dla Czinczila musisz jednocześnie wziąć pod uwagę to, że istnieje jakiś tam % szansy, że zwyczajnie się nie polubią. Jeśli masz miejsce na trzymanie 2 klatek i czas na organizowanie dwóch wybiegów to nie ma problemu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: olek19 w 21 Lip, 2008, 22:54
czesc :)  mam  jedna szynszylke samiczke... i zastanawiam sie nad kupnem drugiej... :D  problem w tym ze boje sie ze moja szynszylka ktora ma podand rok nie zaakcptuje nowej kolezanki.. :( czytałam o tym jak je zakolegowac ale posiadam rowniez chomika na ktorego ona fuczy... i zastanawiam sie czy tak samo zachowywała by se wobec obcej szynszyli :???:  i czy w praktyce samiczki sie akceptuja... czy sa dobrym zestawem... :pytam_pytam_pytam: prosze o pomoc [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 21 Sie, 2008, 18:26
Witam !
Szyszek(7mcy) jest z nami 4 m-ce od 14 dni mieszka u nas tez krokiet(9mcy)mieszkaja od poczatku w 2 klatkach postawionych scianka w scianke;) i tak- powinni juz znac swoj zapach (zmieniamy ich klatkami co 2-3 dni) aczkolwiek kiedy wczoraj wypuscilismy obu(pierwszy wspolny spacer) szyszek z zabkami wyskoczyl na krokieta.Ten jakby niczego nie swiadom chcial sie bawic i macha do szyszki ogonem(widac chce przyjazni) natomiast szyszek pilnuje terenu;).Moze bledem bylo ze wypuscilismy obu na teren ktory szyszka zna od 4mcy a krokiet dopiero od 2 tyg.Moze dzis sprobojemy na neutralnym gruncie co o tym myslicie?.Pytanie moje jest nastepujace czy w momencie ataku rozdzielac ich natychmiast ,czy poczekac chwilke.(fakt jest taki ze szyszek nie probuje go zdominowac a przegonic gdyz uzywa zebow))Kiedy sa w klatkach obwachuja sie przez kraty i  machaja ogonami.Jeszcze jedno czy machanie ogonami u szynszyli to tak jak u pieskow -oznaka radosci czy sie myle?Z gory dzieki za odpowiedzi.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: UnLe96 w 21 Sie, 2008, 18:37
radze spróbować na terenie neutralnym ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 21 Sie, 2008, 20:35
jest pełno porad w tym temacie, wpisz sobie łączenie w naszą wyszukiwarkę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 21 Sie, 2008, 22:46
Machanie ogonami szylków nie ma nic wspólnego z radością. Związany jest z zaznaczaniem terytorium i ustalaniem dominacji- przeważnie występuje w czasie łączenia (choć może zdarzać się w parach połączonych już od dłuższego czasu). 18 stron lektury :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Jolanta ;] w 21 Sie, 2008, 23:12
Witam. Czy jest sens łączenia ok. 3 letniego szylka (samiec) z innym? Tak się zastanawiam czy nie jest mu smutno tak samemu w klatce?? Chciałabym dołączyć do niego samiczkę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 21 Sie, 2008, 23:30
Machanie ogonami szylków nie ma nic wspólnego z rado&para;ci&plusmn;. Zwi&plusmn;zany jest z zaznaczaniem terytorium i ustalaniem dominacji- przeważnie występuje w czasie ł&plusmn;czenia (choć może zdarzać się w parach poł&plusmn;czonych już od dłuższego czasu). 18 stron lektury :)
Tutaj niestety bym się z tobą nie zgodziła. Niejednokrotnie widziałam kiedy mama machała do swoich dzieci ogonem świszcząc przy tym, i było to ewidentnie wyrażenie radości i miłości ( jeśli można wogóle o takowej mówić wśród szynszyli  :) ). Nieraz cała rodzinka wspólnie macha ogonkami i poświstuje radośnie. Machanie ogonkiem jest
również oznaką zalotów. Być może jest więcej rodzajów machania ale ja zaobserwowałam  do tej pory dwa rodzaje : 1). kilkukrotne machnięcie ogonem jako radosne i zalotne z poświstywaniem, 2). machnięcie tylko jeden raz, przy czym machający jest wtedy bardzo czujny i ewidentnie wygląda to na jakiś sygnał, a szylka czeka na reakcję innych.

Witam. Czy jest sens ł&plusmn;czenia ok. 3 letniego szylka (samiec) z innym? Tak się zastanawiam czy nie jest mu smutno tak samemu w klatce?? Chciałabym doł&plusmn;czyć do niego samiczkę.

Oczywiście że jest sens sprawienia twojemu szynszylowi towarzystwa, myślę jednak że mniej kłopotliwe będzie sprawienie mu kolegi.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Jolanta ;] w 21 Sie, 2008, 23:34
Mi się jakos tak zdaje że z koleżanką będzie mu łatwiej. Co masz na mysłi mówiac 'kłopotów'?? Myślałam że z samcem nie bedzie mu sie dobrze dagadywało?? A w jakim wieku mam szukac szylka ?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 21 Sie, 2008, 23:51
Tak samo dobrze może się dogadać z samcem jak i samiczką, to kwestia indywidualna ich charakterków. Pisząc o kłopotach miałam na myśli konsekwencje trzymania parki mieszanej, czyli kilku maluchów rocznie i problemów z tym związanych, a także późniejszym znalezieniem im domu.
Myślę że dobrym wiekiem kolegi dla twojego szylka byłby samczyk ok. 1/2 - 1 roku, ale to ciężko powiedzieć bo ze starszym też może się dogadać. Jeśli chodzi o wiek samiczki to musiałaby mieć 10 miesięcy, bo młodszą musiałabyś do tego wieku odseparować od samca.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 22 Sie, 2008, 10:22
Niejednokrotnie widziałam kiedy mama machała do swoich dzieci ogonem świszcząc przy tym, i było to ewidentnie wyrażenie radości i miłości ( jeśli można wogóle o takowej mówić wśród szynszyli  :) ). Nieraz cała rodzinka wspólnie macha ogonkami i poświstuje radośnie. Machanie ogonkiem jest
również oznaką zalotów.

Machanie ogonem pojawia się u samców w okresie rujki samicy i być może (choć wątpię) ma ono coś wspólnego z radością ;D A poważnie-
tu rozpatrywałyśmy relację  samiec- samiec w czasie łączenia. Po machaniu ogonem następuje atak, próba dominacji- wejście na plecy,  lub energiczna pogoń kończąca się przegonieniem, a może też nic nie nastąpić. Mogą również machać jednocześnie. Tu jest  filmik z naczelnym machaczem Zozem  (http://picasaweb.google.pl/coolmamcia/Laczenie3Samcow/photo?authkey=e2nij57oq88#5217081873714195922) zrobiony w czasie drugiego spotkania z małym Kacprem. W klatkach ustawionych obok siebie również umilali sobie czas wystawiając pyszczki i machając ogonami (no, szarpanie prętami też było). Samo machanie zdaje się być podkreślaniem swojej ważności w stadzie, rozprzestrzenieniem swojego zapachu.
Nie wiem, czy machanie ogonkami jest charakterystyczne dla damskiego stadka, biorąc pod uwagę teorię "ważności" myślę, że tak. To samo może dotyczyć samicy z młodymi, która "porządkuje" swoją rodzinkę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 22 Sie, 2008, 11:51
Nie wiem, czy machanie ogonkami jest charakterystyczne dla damskiego stadka, bior&plusmn;c pod uwagę teorię "ważno&para;ci" my&para;lę, że tak.
tak, jest charakterystyczne, tylko nie machają wszystkie a tylko ta bardziej starająca sie zastraszyc drugą stronę. I tak np. w przypadku łączenia 4,5 miesięcznej Bezy z dorosłymi paniami, to mała cały czas pyskowała i machała ogonem, ale nie tak jak Twój Zozu, tylko tak w kółko, jak muszkieterowie tymi piórami od kapeluszy :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 22 Sie, 2008, 20:49
Bedziemy chccieli sprobowac z zapachami aczkolwiek perfumy odpadaja bo przeciez jest to chemia ,moga wystapic reakcje alergiczne plus jesli dostaly by sie do oka lub ucha wiadomo co moze sie stac.Znajomy hodowca od ktorego kupilem krokieta powiedzial ze perfumy odpadaja a jedyne co sie powinno zrobic chcac "oszukac zapachem" to pomyziac noski obu szylek olejkiem do ciasta (najlepiej vanilla).Eliminuje to niepotrzebne pryskanie futerek i daje 100% pewnosci ze odbiora nowy zapach kolegi w 100%.Tak czy inaczej nie wiem czy to jest dobry pomysl po 2 tyg razem klatka obok klatki gdyz znaja juz swoj zapach wiec podejrzewam ze zmylic sie nie dadza.Ale sprobujemy.Mam bardzo wystrachana zone ktora nie moze patrzec jak szyszek doskakuje do krokieta wiec chcialbym aby odbylo sie to jak najlagodniej.Moze powinienem im dac wiecej czasu na wybiegu jak sie pstykaja moze tylko chodzi im o ustalenie kto tu rzadzi a w tym czasie zone wyslac na gore do sypialni;)Co myslicie?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: cindirella w 23 Sie, 2008, 12:50
musisz im dac szanse ustalic hierarchie (nie wiem jak to sie pisze ;p) jesli zona za bardzo panikuje to niech tego nie oglada i tyle :) z tego co sie naczytalam to dopoki nie leje sie krew nie nalezy reagowac.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 23 Sie, 2008, 14:19
Mi się jakos tak zdaje że z koleżanką będzie mu łatwiej. Co masz na mysłi mówiac 'kłopotów'?? Myślałam że z samcem nie bedzie mu sie dobrze dagadywało?? A w jakim wieku mam szukac szylka ?

Myślę, że nie wskazane jest łączenie Twojego samczyka z samiczką, mogliby się rozmnażać jeszcze tylko dwa lata, co później? kastracja w takim wieku? Czy rozdzielenie przyzywczajonych do siebie zwierzątek?
Nie mówiąc już, że dwa samczyki łączy się zwykle łatwiej.
Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 23 Sie, 2008, 15:44
musisz im dac szanse ustalic hierarchie (nie wiem jak to sie pisze ;p) jesli zona za bardzo panikuje to niech tego nie oglada i tyle :) z tego co sie naczytalam to dopoki nie leje sie krew nie nalezy reagowac.
Dominacje to sobie ustala jak sie juz zaakceptuja a to jest ewidentna zlosc i agresja szyszka na krokieta ze sie pojawil.Co do tego ze "jesli krew sie nie poleje..." absolutnie sie nie zgadzam i wiem napewno  nawet jesli bedzie to trwac jeszcze troche to postaram sie je wypuszczac razem ale przy wiekszych awanturach beda rozdzielane.Posiedza dluzej w osobnych klatkach.Moim zdaniem lepiej niech dluzej sie poznaja niz ktorys mialby pozniej bez palca biegac etc.Dam znac co sie bedzie dzialo i jak sie sie maja do Siebie napewno.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 23 Sie, 2008, 16:57
utrata palca to jeden z najczęstszych urazów jeśli chodzi o te poważniejsze-spokojnie-szynszyla bez palca czy dwóch u łapki świetnie sobie radzi :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: cindirella w 23 Sie, 2008, 17:29
tylko ze z tego co wiem to one najpierw sie bija i ustalaja dominacje, dopiero potem ewentualnie sie zaakceptowuja i polubiaja, my o tym nie decydujemy. oczywiscie jesli robi sie niebezpiecznie to trzeba rozdzielac, ale musza troche powalczyc i nie da sie tego uniknac.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 23 Sie, 2008, 18:01
moja do dzis ma farfocel zamiast ładnych nozdrzy z lewej strony noska. ale żyje i ma sie dobrze chociaż się nie dogadały panie :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 23 Sie, 2008, 22:49
Mam nadzieję że jutrzejsze spotkanie Dudusia i Toffi przebiegnie pomyślnie a futro poleci symbolicznie .Mam nadzieję że Toffi szybko sie zaaklimatyzuje.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 24 Sie, 2008, 11:51
Toffi vel. Karmelek? ten od Dream*? :)
p.s. trzymam kciuki-moje futra (to aspołeczne także) też :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 24 Sie, 2008, 13:07
Ciekawa sprawa.Wczoraj oba futrzaki przeniesione na hall (neutralny teren) nie chcialy poprostu wyjsc z klatek.Nie lubia jak im sie grzebie w klatkach i nie lubia wyciagania z klatek wiec nie biegaly, dzis proba nr 2.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Inanna w 24 Sie, 2008, 18:10
A powiedzcie mi czy dla drugiego szyla jest mi potrzebne drugie poidełko i karmidełko, oraz czy powinnam wieszac drugą kolbę?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 24 Sie, 2008, 18:41
No i zaczęło się łączenie Karmelka i Dudusia vel Toffi .Duduś przegania Karmelka z ulubionych miejsc ale futro na razie nie naruszone.Noc spędzą oddzielnie.Nie będę ryzykować walk.Będzie ok.Na razie znają się ok.6 godzin.Muszę dać im czas.Karmelek jest słodziutki i milutki.Teraz śpi jak susełek.Dream* jeszcze raz dzięki
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 24 Sie, 2008, 20:00
eee-będzie dobrze...wszystko,co dream* zasiała pozytywną energią kiełkuje. a faceci są w miarę zgodni, skoro futro sie karmelka trzyma :D liczymy na powodzenie i miłość wielką :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 24 Sie, 2008, 20:03
oby twoje słowa były prorocze
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 25 Sie, 2008, 09:31
A powiedzcie mi czy dla drugiego szyla jest mi potrzebne drugie poidełko i karmidełko, oraz czy powinnam wieszac drug&plusmn; kolbę?

Ja na 4 szylki mam jedno poidełko i miseczkę  :).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 25 Sie, 2008, 11:20
eee-będzie dobrze...wszystko,co dream* zasiała pozytywną energią kiełkuje.  faceci są w miarę zgodni, skoro futro sie karmelka trzyma :D liczymy na powodzenie i miłość wielką :)
co do mojej pozytywnej energii to niestety obawiam się, że nie zawsze kiełkuje, ale są przesłanki dające nadzieję, że w tym wypadku jednak będzie inaczej i wyrośnie z tego coś... przyjaźn na lata? :) No ale to tylko kwestia czasu :)
Futro Karmela się trzyma, a raczej nie trzyma - Ciacho wydziabał mu jego większość futra na tyłku, aż dziwię się, że on jeszcze ma tam jakieś włosy [zaczeski chyba sobie robi] bo jak się dmuchnie to niestety widać tylko rozległe połacie łysej skóry z pięknymi strupkami.
Zresztą, Bożenka widziała jaki karmel to sierota - obawiam się więc pierwszej ich konfrontacji klatce ;) Naprawdę, Filipy jeszcze nikogo ni pogryzły, łącznie z myszoskoczkiem którego mogły zjeść jednym kęsem, więc skoro dał się Filipom to to o czymś świadczy. [choć później i Karmel dokazywał :P]

No cóż, zobaczymy, ja liczę na happy end :) A i tak już dla mnie jest happy bo Karmel trafił gdzie trafił i chyba lepiej nie mogl. :)
Za to duduś to moja wielka miłość, bo jest świetny ;) i choć teraz kręci noskiem na nowego słodziaka to wierzę, że w koncu ednak polubi karmelki :>
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 25 Sie, 2008, 11:38
Stalo sie cos dziwnego (jak dla mnie) druga proba wybiegu wspolnego i... jak wczesniej szyszek pan i wladca swojego terytorium gonil krokieta teraz sytuacje sie odmienily.To krokiet poganial szyszka przez bite 25 min (polecialo troche futerka przez co zona tez zona poleciala na gore;))Szyszek byl taki zestresowany ze chcial wracac do klatki, ale wlasnie i tu moje pytanie czy zostawiac im klatki otwarte by mogly sie schowac pytam poniewaz gdyby tak krokiet w pogoni wpadl za szyszkiem do jego klatki i wskoczyli na sama gore (3 poziom) tam on tam ma zewnetrzna plastikowa rure(zdjecie) idaca z jednej strony klatki do drugiej i gdyby sie dorwali tam nie ma szans na rozdzielenie(gorny poziom nie jest osiagalny dla ludzkiej reki;))Wiec jak bylo u Was przy takiej gonitwie moze sie zdarzyc ze wbija do jednej klatki?
 Pozdrawiam. :)

[załącznik usunięty przez administratora]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 25 Sie, 2008, 11:41
Tutaj klatka ktora zajmowal wczesniej szyszek( teraz zamieniam ich miejscami takze juz nie ma klatki tego czy tego obie sa wspolne ;)

[załącznik usunięty przez administratora]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 25 Sie, 2008, 11:43
I to co lubia najbardziej...

[załącznik usunięty przez administratora]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 25 Sie, 2008, 11:56
no, klatki to mają fantastyczne :D :brawo: widac, ze u was maja to co najlepsze. niech panowie latają sobie jak chcą, nawet jak wejda do rury, to jest to jedna z metod łączenia! tak, istnieje cos takiego jak wciśnięcie dwóch zwierzątek w ciasne miejsce tyłkami do siebie. nie martw sie one sobie poradzą. Czy w przyszłości można połaczyc te dwie klatki w jedną wielką? byłaby fantastyczna! moze za pomocą tej rury?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 25 Sie, 2008, 12:32
no, klatki to mają fantastyczne :D :brawo: widac, ze u was maja to co najlepsze. niech panowie latają sobie jak chcą, nawet jak wejda do rury, to jest to jedna z metod łączenia! tak, istnieje cos takiego jak wciśnięcie dwóch zwierzątek w ciasne miejsce tyłkami do siebie. nie martw sie one sobie poradzą. Czy w przyszłości można połaczyc te dwie klatki w jedną wielką? byłaby fantastyczna! moze za pomocą tej rury?
Witam te klatki sa wlasnie tak skonstruowane ze bez problemu mozna je polaczyc.Wyciaga sie tylko odpowiedni druty ktory spajaja dwie sasiednie sciany dostawia sie druga klatke (rownierz bez tej sciany i wsuwa sie druciki zpowrotem  tyle ze tym razem lacza dwie sciany dwoch klatek.Co do metalowej szuflady poprostu odgina sie scianki.Powiem ze nie mozemy sie doczekac by je zlaczyc  bo wtedy chcielibysmy jeszcze 2 takie korytzrze z rur im dopiac do istniejacego juz i bedzie istna platanina mozliwosci.Kochaja to!
Tak wogole to plan na kolejne kilka miesiecy jest taki azeby dolaczyli do nich jeszcze 2 samce (bialutki i czarny aksamit):) ale tutaj ciezko o te barwy:( co nie znaczy ze nie mozna dostac:)Powiem jeszcze ze odkad mamy szynszyle to spedzamy z nimi tak duzo czasu ze brakuje nam dnia (raczej nocy haha).Corka na wakacjach z babcia od 2 m-cy wiec smiejemy sie z zona ze mamy rownierz 2 synow.Naprawde najwspanialsze zwierzeta jakie udalo mi sie spotkac.Moze jestesmy zbyt ostrozni ale co do laczenia mamy dystans.Przy nastepnych bedzie latwiej.Myslicie ze klatka po polaczeniu "utrzyma" 4 samce;)?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 25 Sie, 2008, 12:52
nie wiem skąd wniosek, że przy następnych łączeniach będzie łatwiej :P
raczej nie łudziłabym się, bo teraz wystarczy, że połączysz ze sobą 2 wojujące samce, później zaś będziesz musiała łączyć 4, będzie to prawdopodobnie sytuacja w której nawet połączone ze sobą wczesniej kulki nagle zaczną ze sobą walczyc, bo jest to dla nich szansa na awans w grupie. Ale oczywiście, masz dwie klatki, więc gdyby się nie udało to jakoś bardzo tego nie odczują a i czas Cie nie nagli :)
tu możesz policzyć czy klatki nadają się dla 4 kuli (http://kam.pl/~alinka/kalkulator.html)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 25 Sie, 2008, 13:10
nie wiem skąd wniosek, że przy następnych łączeniach będzie łatwiej :P
raczej nie łudziłabym się, bo teraz wystarczy, że połączysz ze sobą 2 wojujące samce, później zaś będziesz musiała łączyć 4, będzie to prawdopodobnie sytuacja w której nawet połączone ze sobą wczesniej kulki nagle zaczną ze sobą walczyc, bo jest to dla nich szansa na awans w grupie. Ale oczywiście, masz dwie klatki, więc gdyby się nie udało to jakoś bardzo tego nie odczują a i czas Cie nie nagli :)
tu możesz policzyć czy klatki nadają się dla 4 kuli ([url]http://kam.pl/~alinka/kalkulator.html[/url])

1.Latwiej w sensie mniejszego stresu i dystansu z Naszej strony (zona nie bedzie juz uciekac na gore: widzac latajace futro)O to mi chodzilo,swego rodzaju  doswiadczenie przy oswajaniu szyli.
2.Znaczek kolo danych oznacz mezczyzne tak?;) wiec "musiala" nie pasuje ;) :) :)
3.Czas to najlepszy doradca wiec nie spieszno nam (mi i mojej zonie;)) napewno;)
Dzieki za kalkulator szynszylowy :) ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 25 Sie, 2008, 13:14
a wybacz, nie patrzyłam na ten znaczek bo nick typowo żeński mi się wydawał - tj tak mam zakodowane, że zwykle jeśli konczy się na 'a' to kobieta, odruchowo, przepraszam :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 25 Sie, 2008, 13:16
Nic sie nie stalo:), dream* ty masz 3 szyszki od razu byly 3 czy dostawialas po kolei?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 25 Sie, 2008, 13:19
dołanczałam po kolei :) najpierw był Filip i był u mnie z 5 miesięcy sam, pozniej był Filip i Yuki, też ok 5 miesięcy no i pozniej dołączył Ciacho :) nie mówiąc o przewijających się: Martynce, Salvadorze, fermowcu, aksamicie, karmelku :)
ale moje kluchy to zupełnie inna bajka jeśli o łączenie chodzi :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 25 Sie, 2008, 13:20
Rozwin prosze...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 25 Sie, 2008, 13:23
tzn, że u mnie łączenie polega na wrzuceniu nowego do klatki, Filipy rzucają się na niego z iskaniem i przytulaniem i łączenie jest zakonczone. Z Karmelem było trochę inaczej, bo Ciachowi teraz hormony do głowy strzelają i się troche agresywny zrobił, więc w nocy przetrzepał trochę Karmelowi tyłek, ale już nastepnego dnia razem się tulili. Także u mnie łączenie to nie łączenie a sielanka. min dlatego kulek na tymczasie przewinęło sie przez nasz domu :) mimo braku zapasowej klatki [tylko martynka była w osobnej poki nie zdiagnozowałam u niej ciąży a więc i braku ryzyka ciąży]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 25 Sie, 2008, 13:32
No to tylko pozazdroscic.Jednym slowem idziesz na zywiol a reszte to sami sobie ustalaja...Zdarzyly sie jakies powazniejsze pogryzienia?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: owiabiks w 25 Sie, 2008, 13:44
Gratuluję Bożenie beżyka. Cała moja rodzina żałuje, że nie udało się nam go wziąć. Mam nadzieję, że szylki szybko się zaprzyjaźnią. Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 25 Sie, 2008, 13:54
nie na żywioł, bo jeszcze nigdy zaden nie został pogryziony, uszczerbkow na futrze tez nie było, może Filip który zaraz idzie iskac nowego po pyszczku notorycznie miał pogryziony nos bo nowy jednak takim zaufaniem się nie odznaczał wobec nowych towarzyszy ;)
barziej brutalne wyjątki to Karmel, pare strupów na tyłku, dwa na uszku, wszystkie w sumie lekkie, żadnych głębokich ran, malutkie, ładnie gojące się strupki. to dlatego, że Karmel rok spędził sam memłany przez 6letnią dziewczynke, chyba to go nauczyło przesadnej pokory i łagodności więc kiedy był gryziony to nawet nie stawał charakterystycznie na 2ch łapkach eksponująć pomaranczowe ząbki i 'bulgocząc' sobie pod nosem tylko... się dawał.
no a Ciacho nie widząc oporów wykorzystał moment - normalnie przy pierwszym prychaniu sobie odpuszczają.
także o zadnym zywiole mowic tu nie mozna ;)
troche inaczej jest z łączeniem szynszyli w sklepie - tam mamy naprawde wielką wolierę, ostatnio połączyłam 3 panienki i jednego samca - oczywiscie wczesniej sie nikt ze sobą nie znał. tyle, że tam przestrzeń jest taka, że i uciekać przed oprawcą jest gdzie a gdy wszyscy zmęczą się pościgiem to w ramach odpoczynku tulą się do siebie w kąciku :)


Może mam po prostu szczęście bo los wie, że słabo mi się robi na widok krwi i oszczędza mi takich krwawych widokow :)


Gratuluję Bożenie beżyka. Cała moja rodzina żałuje, że nie udało się nam go wziąć. Mam nadzieję, że szylki szybko się zaprzyjaźnią. Pozdrawiam.

no, niestety tego dnia którego byliscie w stolicy ja byłam w pracy :( a tam nie mogłabym Ci przekazać Karmela bo byłoby to bardzo źle widziane [wszak mamy  sprzedazy beże]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 26 Sie, 2008, 18:55
Dream*-a jak łączycie szylki i one w tej dużej wolierze zostają to co robicie z koszatniczkami :D? i po jakim czasie je z powrotem wpuszczacie:)? bo koszatniczka taka mała przy szynszyli...strach się bać co by było, jakby pod łapkę szylową wpadła :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 27 Sie, 2008, 10:04
Ok wiec tak kolejna proba dla szyszka i krokieta okazala sie  troszke zabawa szyszek biegajac odbijal sie od krokieta na co ten jakos nie reagowal czasem podskakujac i probujac go capnac(ale nie jest to juz definitywnie agresja tylko takie zaczepki) Widac ze chcialy by sie pobawic ale jeszcze troche, mysle ze dzis moze jutro bedzie rozejm.Jak stoja kolo siebie to sie obwachuja i czasem krokiet podskoczy do szyszka ale nie jest to ciagly atak tylko cos w stylu: odczep sie wiesz;) nastapila kolejna zmiana klatek(nie wiem juz ktora;)) Wieczorem dam znac jak po dzisiejszym wybiegu.Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 27 Sie, 2008, 20:53
Właśnie zakończyła się kolejna próba początkowo wybieg standardowo w kuchni (dużo miejsca) z czasem przeniósł się do przedpokoju gdzie w 2 metrach kw musieli sie zmiescic co dalo im mniejsze szanse na mijanie sie + nieznany teren.Początkowo ok bez problemów szyszek zaczepiał krokieta on czasem odparsknął i dał mu kuksańca (pchnął go) Po chwili podeszli do siebie troche się powąchali i ...mocne zgrzytanie zębami + parskanie + spięcie niczym zapaśnicy, futro furgało a my po 30sec postanowilismy ich rozdzielic, bo gryzły sie okropnie.Krokiet poszedł do klatki, a szyszek wystraszony usnął w kącie na przedpokoju.Co wy na to?Miałem pozniej wyrzuty że może powinienem je zostawic ale zareagowałem jak zareagowałem co radzicie następnym razem ...i co oznaczają te zgrzytania zębami.Objawy złości??
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 27 Sie, 2008, 21:15
Zgrzytanie zębami jest naturalne-objaw stresu i tego, że popisują się siłą...ale często szynszyle podchodzą do siebie i robią przy łączeniu popisy zgrzytania i fruwania wąsami, ale sie nie ugryzą..pokazują tylko, kto tu ma większe zęby...jeśli się poważnie tarmoszą, no to trzeba rozdzielić...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 27 Sie, 2008, 21:38
Czyli proponujesz by w razie czego rozdzielac ale generalnie dac im szanse na szarpanine tak?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 27 Sie, 2008, 22:18
Jeśli to straty tylko w futrze i któryś nie jest ewidentnie maltretowany i tylko ganiany z kąta w kąt, aż się totalnie zmęczy, to chyba nie jest źle. co innego jak szyla biega za drugim ciągle aby go po prostu pogryźć...ale to obserwować trzeba :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 28 Sie, 2008, 09:00
No wlasniie i tak sie dzialo kiedy zmniejszylismy im "oszar dzialania" to najpierw zgrzytanie a potem skoczyly do siebie jak wsciekle psy i nie byla to gonitwa tylko targajaca sie kula latajacego futra i piskow.Nie wiem ale po 3 tygodniach juz trace w cokolwiek wiare.Zachowuja sie jak w pierwszy dzien.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 28 Sie, 2008, 18:55
życzę ci szyszko żeby twoje kulki szybko się ze sobą pogodziły.Moje są na etapie gonitwy po domu.Ale i tak juz postęp.Suszonego bananka jadły w bliskiej odległości,później się zignorowały i każdy pobiegł do innego pokoju.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 28 Sie, 2008, 23:46
Dream*-a jak łączycie szylki i one w tej dużej wolierze zostają to co robicie z koszatniczkami :D? i po jakim czasie je z powrotem wpuszczacie:)? bo koszatniczka taka mała przy szynszyli...strach się bać co by było, jakby pod łapkę szylową wpadła :)

no nie, kosze zostaja, kosze to najwieksze agresory :) i małe wcale nie są, wykąp szynszyla to zobaczysz, że jest tej samej wielkosci tylko ten puch nadaje mu objętosci.
akurat koszatnice sobie swietnie radzą a często, mimo małych gabarytów, zastraszają większe zwierzęta.

ja mam opinię mało delikatnej osoby i idę na zywioł, interweniuje tylko jak zaczynają się zagryzać co jeszcze mi się nie przytrafiło.
wyznaję zasadę, że im bardziej my się cackamy i rozdrabniamy tym dłużej i bardziej stresują się zwierzaki, dlatego z boku moze to wyglada okrutnie, ale bynajmniej sadystka zadna nie jestem :) [a juz Bożena sie smiała, że się nie cackam z łapaniem szynszyli :p]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 29 Sie, 2008, 06:01
Dream* właśnie złapałam chłopców twoją metodą [polecam] czyli szybko i prawie w locie.Potem ich wymiziałam .Dalej biegają za sobą.Tyle że teraz to Karmelek powarkuje na Dudusia
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 29 Sie, 2008, 10:00
życzę ci szyszko żeby twoje kulki szybko się ze sobą pogodziły.Moje są na etapie gonitwy po domu.Ale i tak juz postęp.Suszonego bananka jadły w bliskiej odległości,później się zignorowały i każdy pobiegł do innego pokoju.
U mnie jest dokladnie tak samo kiedy sa na otwartej przestrzeni ganiaja sie i nowy probuje starego przeganiac wachaja sie chwilke i uciekaja w drugie strony,ale w momencie ograniczenia tej przestrzeni do 2 metrow kwadr. zaczyna sie walka.Jak wyglada to u Ciebie puszczasz je w mniejszych pomieszczeniach?Wkladasz je do wspolnej klatki choc na moment.Ja jeszcze nie probowalem i chyba nie predko sprobuje.Pozdr
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 29 Sie, 2008, 10:01
życzę ci szyszko żeby twoje kulki szybko się ze sobą pogodziły.Moje są na etapie gonitwy po domu.Ale i tak juz postęp.Suszonego bananka jadły w bliskiej odległości,później się zignorowały i każdy pobiegł do innego pokoju.
U mnie jest dokladnie tak samo kiedy sa na otwartej przestrzeni ganiaja sie i nowy probuje starego przeganiac wachaja sie chwilke i uciekaja w drugie strony,ale w momencie ograniczenia tej przestrzeni do 2 metrow kwadr. zaczyna sie walka.Jak wyglada to u Ciebie puszczasz je w mniejszych pomieszczeniach?Wkladasz je do wspolnej klatki choc na moment.Ja jeszcze nie probowalem i chyba nie predko sprobuje.Pozdr
Co z tym mizianiem??
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: mieniek w 29 Sie, 2008, 20:12
ja mogę się pochwalić, bo moje szylki już się prawie oswoiły z nowym malym Wallym. No ale mam problem, bo z szarym już się dogadał miziają się i w ogóle zostawiłam dwójkę na noc i było spOkojnie a jak sie obudziłam rano to były wtulone...rano do klatki wsadziłam białego który gania malucha (bałam się zostawić na noc wiec spał w drugiej klatce) i odrazu zaczal sie pisk małego ,mały sie go boi i ciagle reaguje łapkami w strone Matrixa nawet jak ten go chce tylko powachac.kiedy matrixa do siebie dopusci i czy  jesli siedza ze soba drugi dzien w klatce i nic sie nie dzieje to czy jest mozliwosc ze zaatakuje malucha w nocy??? bo troche sie boje... a mam problem bo jutro musze wyjechac na weekend i nie wiem czy zostawic cala trojke w jednej klatce...czy jak??? :/ POMÓŻCIE!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 29 Sie, 2008, 21:33
Dzisiejszy dzien dla nas i dla szyszka do najlepszych nie należał mianowicia na wybiegu który trwał uwaga...15min został on agresywnie potraktowany niezliczoną ilosc razy(garsc futra) a krokietowi nie było mało.Nie piszcie mi że powinienem je tak zostawic bo sobie dominacje ustalają bo gdybym to zrobił to krokiet zdominowałby trupa szyszki(nie toleruje szyszki i nie akcepyuje jego poddania bo widac ze szyszka nie ma do niego żadnego "ale")Fakt jest taki że żona próbując ich rozdzielic dostała od krokieta porządnie po łapce i polała sie ciurkiem krew(żony oczywiście)Nie mam pojęcia co dalej Klatki stoją blisko wymieniamy je między nimi ,wybiegi maja, wczoraj nawet porozmawiali troche, a nowy dalej wojuje.I atakuje coraz zacieklej i agresywniej.Pasuje...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 29 Sie, 2008, 22:55
Szyszka, czasami tak jest, że szylków nie da się połączyć. Jest to dość mały procent, ale jest... Są takie osobniki, które (nam się wydaje, że bez powodu) z wielką pasją i upodobaniem wyżywają się na pasywniejszych szynszylach. Mam takiego łobuza w domu. Choć jego łączenie z drugim naszym szynszylem było dośc krótkie (po tygodniu zamieszkali razem, choć mogło być krócej, ale byłam wtedy jeszcze straszną panikarą w tej kwestii) i długi czas byli uzależnieni od siebie, to po pewnym czasie Zozu stał się wyjątkowo agresywny wobec towarzysza i chłopców musieliśmy rozdzielić. Trafił do nas trzeci chłopaczek, zaprzyjaźnił się dość szybko z drugim szynszylem, jednak Zozu pozostał w opozycji. Wybiegi były różne, spokojne i bardzo agresywne na przemian. I zawsze obiektem ataków Zoza był jego dawny towarzysz życia. Być moze dlatego, ze jest mega neurotyczną ciapą i tylko od wielkiego święta lub w totalnej panice na kogoś fuknie. Wyrwane tony futra i ranki na pupie... Mimo tego wspólne wybiegi nadal trwały, tylko zwiększyliśmy czujność. Przy zbyt dużej agresji stosowaliśmy mgiełkę do kwiatów (jedno psiknięcie przerywało atak) lub silne klaśnięcie blisko Zoza. Na wiele fuknięć, zgrzytów zębami, gonitw przymykaliśmy oko.
W tej chwili zaprzestaliśmy łączenia, nie z powodu ataków, lecz z powodu choroby naszego stadka. Mam jeszcze nadzieję, że ta wielka agresja Zoza jest spowodowana właśnie nią (chodzi o lambliozę, która szczególnie u dzieci, powoduje wzmożone pobudzenie, nerwowośc i zachowania agresywne- niestety nie dotarłam do żadnych danych nt zachowań chorujacych zwierząt).
Mimo tego wszystkiego nie tracę wiary w ich połączenie. W tej chwili mieszkają w takiej konfiguracji- Zoz na górze woliery, Herbi i Kacper na dole. Jak tylko wyniki będą w porządku (tu z moją nadzieją jest już gorzej) rozpoczniemy łączenie od nowa. Byc może jest to kwesia czasu, być może nie da się ich połączyć. Przestałam się już tym stresować. To  będzie wybór Zozka. Jeśli zdecyduje żyć sam, tak się stanie. Nie tylko wśród ludzi "rodzą" się odludki :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 30 Sie, 2008, 11:31
Właśnie rozmawiałem ze znajomym od którego kupiłem krokieta(miłasnik zwierząt 36 szyli 2 psy i 3 wiewiórki australijskie) i po krótkiej charakteryzacji nie mógł uwierzyc jako że u niego żył z 2 innymi w 1 klatce ibył charakterny ale nie odludek.Ben okazał się  w porządku bardzo gdyż powiedział że jesli nie dajemy rady oswoic ich to może go wziąc spowrotem i że nie bedzie problemu bo nie chciałby abym go oddał do zoologa(nie ma szans na to już bym wolał by byli w osobnych klatkach).Umówilismy sie że damy im szanse jeszcze przez tydzien i jak nic sie nie zmieni to zamieniamy krokieta (będzie ciężko po 3 tyg. bardzo sie do niego przyzwyczaiłem i pokochałem, przyznaje sie jakem facet;)) na 2 standardy (zaprzyjaznione ze sobą).Może te same maści(kolory) się dogadają, lecz mamy nadzieje że nie będzie to konieczne.Zobaczymy.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 30 Sie, 2008, 12:06
A co jeśli i tym razem się nie uda? Znów wrócą do poprzedniego właściciela?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aska69 w 30 Sie, 2008, 12:35
szyszka, kolorek szynszyli nie ma tutaj znaczenia.
ja mam 2 szaraki i się ze sobą też nie dogadują. czasem uda mi się je połączyć, ale po ok tygodniu Lady znowu zaczyna atakować Mańka i znowu trzeba je rozdzielać... ostatnio straciłam nadzieję na połączenie i zastanawiałam się nad dokupieniem Mańkowi towarzysza, ale póki co zrezygnowałam, bo ostatnio to on próbował zagryźć Lady... no i nie wiedziałam w sumie jaką płeć mu wybrać, bo samiczka mogłaby się trafić tak samo zacięta jak Lady, a znowu samczyk w czasie rujki mógłby się z Mańkiem gryźć, bo Lady i Maniek są w jednej klatce i nie mam możliwości jej rozdzielenia.
nie brałeś pod uwagę dwóch oddzielnych klatek? na pewno już się przyzwyczailiście z żoną, zwierzak też się do was przywiązał. masz o tyle łatwiej że oba szyle to samce i temu nieagresywnemu możesz bez obaw dokupić towarzysza o spokojnym usposobieniu :wink: ja doszłam do wniosku że skoro Lady żadnym sposobem nie chce zaakceptować Mańka to widać nie jest jej potrzebne towarzystwo, bo  gdyby go potrzebowała to nie próbowałaby się go pozbyć za wszelką cenę. Co prawda trochę mi szkoda Mańka że jest sam, ale myślę że z biegiem czasu znajdę jakieś odpowiednie towarzystwo dla niego. albo że w końcu uda mi się je na stałe połączyć:P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 30 Sie, 2008, 12:46
maść tu nie ma większego znaczenia.
moje trzy paskudy, każdy w innym kolorze kochają się na śmierć i życie - jednego z klatki wystarczy wyjąć a już niespokojnie go nawołują, beżowe ciacho z beżowym karmelem za to gryźli się tak, że nie poznałam ani tej ciapy karmelkowej, ani mojej beżowej ciepłej kluchy.
Na to nie ma zasady. Choć jeśli tamte się lubią i znają to pewnie sprawa wygląda łatwiej,
Moim zdaniem pomysł z wymianą po tygodniu jest kiepski, tydzień to naprawdę krótko. A zwierzaki zestresowane łączeniem, nowym miejscem, znów mają zmienić miejsce pobytu?
Nie chcę być złym prorokiem, ale raz, że jest to dla nich bardzo stresujące a dwa, że odporność spadnie im prawie do zera.
dlatego nasza beżowa samiczka, choć okaz zdrowia, nagle zaczęła chorować na grzybicę, sytuacja była identyczna, zmiana miejsca, łączenie, ale na szczęście już bez ponownej zmiany miejsca, jak widac to wystarczyło :(

przemyśl to, skoro jesteś już do nich przywiązany.
moim zdaniem warto iść na żywioł, wrzucić je luzem do łazienki, przestrzen organiczona acz mała więc nie powinny się dotkliwie pogryzc, poczekac az sie zmecza gonitwą, wtedy powinno juz isc łatwiej, wrzucic je do jednej klatki, wyjac tylko jesli dojdzie do rozlewu krwii. Moim zdaniem powinno byc tak, ze kazdy bedzie siedział w innym koncu rogu i fukał jak inny za bardzo sie zblizy, i tyle.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aska69 w 30 Sie, 2008, 12:50
dream* a jak krew się leje to jakie rady przy oswajaniu? :wink: najczęściej to krew Mańka i osoby która je rozdziela, czyli moja, ale ostatnio Lady się też oberwało. i już nie mam pomysłu jak je łączyć, Lady dosłownie poluje na Mańka na wybiegu, do klatki ich już nawet nie wpuszczam razem bo bym miała ograniczoną możliwość interwencji :?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 30 Sie, 2008, 13:26
Asia, nie wiem, w sumie łączyłam ok 15 szynszyli ze sobą i jeszcze do rozlewu krwii nie doszło. Owszem, Karmel miał strupki na tyłku, ale rozlewem krwii tego nazwać nie można, raczej zadraśnięciami, tak samo sklepowe, jeden miał strupki na uszku i nosku a 2gi na przedniej łapce ale moim zdaniem też to zadrapania tylko.
rozlewu krwii nie widziałam jeszcze nigdy i moim zdaniem gdyby doszło do takowego, nie pozostaje nic innego jak kupić kaganiec dla cziłała i poskromić agresora raz na zawsze hehe :) a poważnie, pewnie bym rozdzieliła, agresora złapała w ręce, przekręciła brzuchem do góry, przytrzymała i podstawiła pod nos nieagresywnego. ot, dlatego, że brzuch to najwrażliwsze mniejsce zwierzaka a odwracanie na brzuch napewno miło im się nie kojarzy i zniechęca do kolejnych pogryzień.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 30 Sie, 2008, 14:07
A co jeśli i tym razem się nie uda? Znów wrócą do poprzedniego właściciela?
Nawet jesli to wiem że u Bena mają dobrze i nawet jesli krokiet wróci tam to nic mu sie nie stanie.Jak juz pisałem nie oddajemy go teraz mają jeszcze szanse przez tydzien.A i pózniej nie wiem dokładnie jak to bedzie bo żona jak żona ale ja go polubiałem bardzo.

szyszka, kolorek szynszyli nie ma tutaj znaczenia.
ja mam 2 szaraki i się ze sobą też nie dogadują. czasem uda mi się je połączyć, ale po ok tygodniu Lady znowu zaczyna atakować Mańka i znowu trzeba je rozdzielać... ostatnio straciłam nadzieję na połączenie i zastanawiałam się nad dokupieniem Mańkowi towarzysza, ale póki co zrezygnowałam, bo ostatnio to on próbował zagryźć Lady... no i nie wiedziałam w sumie jaką płeć mu wybrać, bo samiczka mogłaby się trafić tak samo zacięta jak Lady, a znowu samczyk w czasie rujki mógłby się z Mańkiem gryźć, bo Lady i Maniek są w jednej klatce i nie mam możliwości jej rozdzielenia.
nie brałeś pod uwagę dwóch oddzielnych klatek? na pewno już się przyzwyczailiście z żoną, zwierzak też się do was przywiązał. masz o tyle łatwiej że oba szyle to samce i temu nieagresywnemu możesz bez obaw dokupić towarzysza o spokojnym usposobieniu :wink: ja doszłam do wniosku że skoro Lady żadnym sposobem nie chce zaakceptować Mańka to widać nie jest jej potrzebne towarzystwo, bo  gdyby go potrzebowała to nie próbowałaby się go pozbyć za wszelką cenę. Co prawda trochę mi szkoda Mańka że jest sam, ale myślę że z biegiem czasu znajdę jakieś odpowiednie towarzystwo dla niego. albo że w końcu uda mi się je na stałe połączyć:P
Własnie co do klatek to plan jest taki że bedą połączone w jedną dużą (mniej miejsca zajmuką, praktyczniejsze w sprzątaniu a i dla szyszek duuużo więcej miejsca w środku).Staramy sie jak możemy w łączeniu i jeszcze mam nadzieje.Jak długo masz  już swoich walczących.

maść tu nie ma większego znaczenia.
moje trzy paskudy, każdy w innym kolorze kochają się na śmierć i życie - jednego z klatki wystarczy wyjąć a już niespokojnie go nawołują, beżowe ciacho z beżowym karmelem za to gryźli się tak, że nie poznałam ani tej ciapy karmelkowej, ani mojej beżowej ciepłej kluchy.
Na to nie ma zasady. Choć jeśli tamte się lubią i znają to pewnie sprawa wygląda łatwiej,
Moim zdaniem pomysł z wymianą po tygodniu jest kiepski, tydzień to naprawdę krótko. A zwierzaki zestresowane łączeniem, nowym miejscem, znów mają zmienić miejsce pobytu?
Nie chcę być złym prorokiem, ale raz, że jest to dla nich bardzo stresujące a dwa, że odporność spadnie im prawie do zera.
dlatego nasza beżowa samiczka, choć okaz zdrowia, nagle zaczęła chorować na grzybicę, sytuacja była identyczna, zmiana miejsca, łączenie, ale na szczęście już bez ponownej zmiany miejsca, jak widac to wystarczyło :(

przemyśl to, skoro jesteś już do nich przywiązany.
moim zdaniem warto iść na żywioł, wrzucić je luzem do łazienki, przestrzen organiczona acz mała więc nie powinny się dotkliwie pogryzc, poczekac az sie zmecza gonitwą, wtedy powinno juz isc łatwiej, wrzucic je do jednej klatki, wyjac tylko jesli dojdzie do rozlewu krwii. Moim zdaniem powinno byc tak, ze kazdy bedzie siedział w innym koncu rogu i fukał jak inny za bardzo sie zblizy, i tyle.
Moje dwie kulki są już razem 3ci tydzien i z dnia na dzien krokiet ten nowy agresywniej atakuje szyszka.Jak juz pisałem wczesniej kiedy biegają po kuchni-5-6 metrów kwadr. jest tak że krokiet go przegania i spiecia są czasami natomiast kiedy puscilismy ich na hall(2m kwadratowe powierzchni)zgrzytanie zębów i atak był non stop ze strony krokieta)Szyszka po minucue takiej jadki by nie żył gwarantuje.Co do wpuszczenia do wspólnej klatki wacham sie i mysle ze powinienem ale wiecie jak to jest.Mam 2 klatki i używają ich na zmiane, gdy je połącze i będzie ciężko będe musiał znów je rozpinac.DILLEMA:(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aska69 w 31 Sie, 2008, 01:15
szyszka, Lady mam rok i prawie 2 miesiące, Mańka miesiąc krócej.

dream* jeśli Lady mnie ugryzła w palca tak że kość było widać to wyobraź sobie jak by wyglądał Maniek gdybym nie zareagowała :? ona od razy do noska, brzuszka i szyi leci z zębami, dosłownie poluje na Maniusia i boję się żeby go nie zagryzła :? świnka mojej koleżanki w ten sposób właśnie pozbyła się samca którego koleżanka kupiła jej do towarzystwa, a moja chomiczka dotkliwie pogryzła swojego partnera(który miał być również samiczką...) i dlatego tak się boję, ale spróbuję tego co napisałaś z brzuszkiem, co prawda już w zasadzie pogodziłam się z tym że będą oddzielnie, ale nie zaszkodzi spróbować :wink:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 31 Sie, 2008, 11:22
No to kawałek czasu , damy im szanse jeszcze długo (nie chcemy beżyka stracic,bo sam nie jest taki zły ale w parce goni jeszcze krokieta)Jesteżmy dobrej mysli.Podpowiedzcie jeszcze jakies sposoby  na "polubienie"szyli dream* podpowiedziała z wywimieciem agresora brzuchem up i podstawienie szyszce który bał sie i nawet nie myślał aby dziabnąc a krokiet leżał jak sparaliżowany.Po 4 razach(za kazdym razem po ataku) chyba jakos tak zelżało choc ataki są ale już nie tak ciągłe.Słuchajcie może to byc spowodowane tym że u Bena nie biagały(36 szyli w dużym pokoju po około 3 szt w dużej 3 pietrowej klatce)nie wiem czy nie biegały ale tak sobie pomyślałem no bo jak urządzac wybieg tylu szylom.Właśnie mu zadałem to pytanie i wiem że odpowie mi szczerze bo to dobry i szczery chłop ;) I tak sobie mysle że może dac mu jeszcze szanse na oswojenie z wybiegiem solo.
Moje argumenty na powyższe:
-szyszek sam wyskoczy z klatki po otworzeniu ,krokieta trzeba wyciągnąc.
-szyszek biega od razu po całej kuchi, krokiet pomału okrężnymi ruchami powiększa sobie pole wokół klatki.Czasem nawet wbiega po niej na góre i widac że sie cały czas boi(nie biega wogóle pewnie tylko cały czas "na oriencie")
-krokiet chowa sie po katach, szyszka nigdy
Może o to chodzi , wiecie myślałem całą noc i tak sobie pomyślałem bo to jest niemożliwe że kiedy szyszek juz zdominowany dalej musi uciekac przed oprawcą;).Może po prostu o to chodzi.Piszcie co myslicie może ktos miał podobne sytuacje z nowym który atakuje bo nie znał nigdy takiego stanu rzeczy jak bieganie poza DUŻĄ klatką.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 31 Sie, 2008, 11:34
szyszka, skoro ataki zelzały to ja bym kontynuowała tą metodę. pisałeś mi na GG, że kiedy zluzowałeś uścisk wtedy agresor poczuł szansę i postanowił jednak ugryźć, ale to jest raczej normalne. Skoro widać efekty jakieś to ja bym się narazie nie poddawała.


Choć z 2giej strony, z tego co mi opisujesz, agresor możliwe, że wcale agresorem nie jest, z tego co opisujesz, wydaje mi się, że on jeszcze nie oswoił się z nowym otoczeniem i agresję wywołuje u niego nie jego charakter a po prostu strach.
Dlatego właśnie dobrze jest dac mu trochę więcej czasu, no ale widzę, że sami już podjęliście taką decyzję, bardzo się z tego cieszę i jestem dobrej myśli.

W takim wypadku jeśli faktycznie metoda odwracania brzuchem do góry daje jakieś, nawet małe efekty, to bym ją kontynuowała, napewno jest to zabieg mocno stresujący obecnie, ale wbrew pozorom sprzyja budowaniu zaufania  bo zwierze widzi, że jest bezbronne i może paść łatwym łupem a mimo to nic złego mu się nie dzieje. U fretek po tygodniu takie praktyki zupełnie łagodzą wszelkie objawy agresji i sprzyjają budowaniu więzi fretka-właściciel ;) [sprawdzone w warunkach sklepowych]

trzymam kciuki za szybkie połączenie i oswojenie ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 01 Wrz, 2008, 18:18
a cóż to za metoda brzuszowa??
może moje jakoś na to pójdą :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: mieniek w 01 Wrz, 2008, 21:21
hej.jestem na etapie oswajania ze soba szylków.maluch zaprzyjaznil sie juz z jednym natomiast z drugim nie za fajnie to wyglada...starszy biały ciagle gania malca.dobrze ze ten poki co jest szybszy...ale mam wrazenie ze chce go zaatakowac... :( co o tym myslicie. nie zostawiłam ich jeszcze na noc wszystkich 3 w jednej klatce bo sie boje.z gizkiem juz spal i przytulali sie.tu mam wrazenie jakby oboje chcieli dominowac moze dlatego nie moga sie dogadac? ? ? pomóżcie.jak biały się zbliza to maluch odrazu piszczy i go odgania biały szczerzy zeby....hm....skoro goni malca to znaczy ze chce mu zrobic krzywde??? powiedzcie co o tym myslicie?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 02 Wrz, 2008, 13:10
szyszka, Lady mam rok i prawie 2 miesiące, Mańka miesiąc krócej.

dream* jeśli Lady mnie ugryzła w palca tak że kość było widać to wyobraź sobie jak by wyglądał Maniek gdybym nie zareagowała :? ona od razy do noska, brzuszka i szyi leci z zębami, dosłownie poluje na Maniusia i boję się żeby go nie zagryzła :? świnka mojej koleżanki w ten sposób właśnie pozbyła się samca którego koleżanka kupiła jej do towarzystwa, a moja chomiczka dotkliwie pogryzła swojego partnera(który miał być również samiczką...) i dlatego tak się boję, ale spróbuję tego co napisałaś z brzuszkiem, co prawda już w zasadzie pogodziłam się z tym że będą oddzielnie, ale nie zaszkodzi spróbować :wink:
U nas nie jest jeszcze tak zle ,krokiet poprostu pogania szyszka i odgania jesli ten sie zblizy, w mniejszych pomieszczeniach zgrzytaja zebami i skakaja ku sobie(krokiet agresywniej, szyszek w obronie)Ale mamy nadzieje ze sie dogadaja.Jako ze pracujemy nie mamy czasu ich wypuszczac na dlugie wybiegi, wiec tutaj moze tkwi chaczyk(max razem biegaly 45 min.)Druga sprawa kiedy krokiet zacznie szyszka gonic to juz nie przestaje a tamten ucieka (bez sensu).Jako ze teraz mamy 2gie zmiany to tez czas na wybieg maja mocno ograniczony (godz. wieczorem) choc zdecydowalem sie nie wyjmowac krokieta "na sile" bedzie chcial to go wypuszcze moze musi sie jeszcze zaklimatyzowac.Po otwarciu klatki szyszka on jest w mig na dloni gdy otworze krokietowi on nawet nie reaguje.Nie biegal 2 dni(przytrzymam go pomyslalem) i wczoraj kiedy siedzielismy kolo klatek krokiet zeskoczyl na dolny poziom i zaczal tak dziwnie pochukiwac w naszym kierunku oparty o klatke(wiec chyba chcial wyjsc).Dzis bedziemy w domu kolo 22iej wiec szyszek pojdzie pierwszy a za nim krokiet(jesli sam wyjdzie).Dam znac co i jak.Pozdr.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 05 Wrz, 2008, 15:49
A wiec tak chwilowo zaprzestalismy wspolnych wybiegow i puszczamy je pojedynczo ale wtedy szyszek(spokojny) podbiega do klatki krokieta i obwachuja sie bez cienia agresii.Kiedy zamkne szyszka w klatce to krokiet podbiega do klatki szyszka i zaczyna z nim rozmawiac.Moze jeszcze nie wszystko stracone.Mam tez pomysl na dzisiejszy wieczor.To bedzie jeden z moich patentow na przyjazn szyszow(oswojenie sie z drugim "z bliska").Opisze to wieczorem i wrzuce fotki.Mysle ze dobry pomysl mam...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 06 Wrz, 2008, 01:51
Więc zrobiłem z kilku niepotrzebnych półek których nie używam na korzyśc deseczek małą klatke 2 działową, wpuściłem do niej szyszke i krokieta.Ten pierwszy miał drzwiczki trzymane przez żone która w sytuacji kryzysowej miała poprostu zwolnic uchwyt, krokiet miał je zamknięte za pomocą spinki do kabli.I tak pierwszy moment dezorientacja  lecz po chwili kiedy zauważyły siebie obaj staneli na tylnych łapach i zaczęło sie zgrzytanie zębów szyszka przy tym zaczął szczekac a pochwili krokiet położył uszy i zaczął piszczec :spoko: Zaczeli się obwąchiwac parskając przy tym ale nie przestawali , pózniej kiedy jeden odwrócił się od druguego ten z tyłu chciał drugiego podgryzac (kratki są wyst. gęste że nie było szans) i tak na zmiane.Siedziały tak bitą godzine Ale po 40 min krokiet przestał zupełnie cokolwiek robic  i siadł sobie na co szyszka odpowiedział obwąchaniem kolegi  odwrotem i próbą wydostania się (znudziło mu sie chyba :) ).Po pierwszym dniu stwierdzam iż pomysł jest b. dobry, czynnik stresogenny jest na początku ale przynajmniej po obu stronach a nie tylko po stronie uciekającego szyszka.Dwa mają czas i szanse obwąchac się dokładnie czego nie mogą za bardzo zrobic w dużych  klatkach (120cm wys) które nawet blisko siebie nie dają aż tak dokł. mozliwosci bo przeważnie siedzą lub spią na różnych półkach.Trzy mają swgo rodzaju kontakt cielesny bo gdy się odwracają szukając wyjscia dotykają sie futrem i ogonami(zapach sie przenosi).Będe opisywał kolejne dni co i jak myśle że pomysł "ciasna klatka" się sprawdzi i da porządane efekty.Pozdrawiam wszystkich.Big thanx dla dream* za pomoc i mobilizacje i dla Bożeny za nie tracenie wiary.Napewno się uda.PS fotki będą tutaj pod tekstem lub w albumie gdyby się nie dało wkleic ich tutaj.PA
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 06 Wrz, 2008, 08:16
a ktoś ma takie cudo zrobione w Warszawie do pożyczenia? :D i jak takie coś na 3 szyle by wyglądało? jakieś zdjęcia w album czy cuś dajcie :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 06 Wrz, 2008, 08:22
Szyszko,super pomysł z tą klatką.Ja też sprubuję jak tylko przyjedzie woliera to małą klatusię(Służyła szylkom za wc) podzielę i będzie ok.TRZYMAM KCIUKI!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 06 Wrz, 2008, 13:11
a ktoś ma takie cudo zrobione w Warszawie do pożyczenia? :D i jak takie coś na 3 szyle by wyglądało? jakieś zdjęcia w album czy cuś dajcie :)
Ta klatka ma własnie jeszcze jedno miejsce na kule i jest ono po lewej stronie ekranu(żona wkłada przez nie ręke by przytrzymac szyszce drzwiczki)Ale wtedy ten w środku musiałby byc regularnie zmieniany.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszka w 07 Wrz, 2008, 01:32
Dzisiaj po 20 min szyszka dostał po łapkach od kroksia i polała się pierwsza krew (o jak była żona zdenerowana)Zadrapanie paluszka okazało sie minimalne ale było.Więc nie "docierali" się  tak długo jak wczoraj.Klatka właśnie została przeze mnie zmodernizowana (podwójna scianka dzieląca) w związku z tym jutro spędzą w niej 2 godzinki.Dobranoc
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 07 Wrz, 2008, 02:14
(o jak była żona zdenerowana)
Ooo jak ja ją rozumiem. Moje pierwsze łączenie szynszyli wspominam jako mieszankę nerwów i łez. Cieszę się, że macie tyle wytrwałości i życzę tego, by Krokiet wreszcie odpuścił.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 07 Wrz, 2008, 06:43
Rozumiem szyszka twoją żonę,wczoraj polała się krew Dudusia oczywiście w ilości śladowej ale tak rozpaczał w swoim języku że poryczałam się jak bóbr.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: UnLe96 w 15 Wrz, 2008, 18:10
No więc napiszę, jak tam łączenie.Wczoraj wpuściłam ich do jednej klatki, najpierw sie obwąchiwali, ruszali wąsami, skrzeczeli i raz beżyk najwidoczniej raz podrapał zenka, bo miał na pyszczku troszkę coś czerwonego, potem Zenek gryzł mu tak jakby futerko, od tylnej nóżki aż do uszka, 2 razy ugryzł beżyka w uszko, ale żadnego śladu nie było - beżyk tylko prychnął i Zenek się odsunął. Potem było coś takiego : http://szynszyle.info/album/displayimage.php?album=3&pos=82 ( zenek wskakiwał na  beżyka), a potem coś takiego http://szynszyle.info/album/displayimage.php?album=3&pos=39,  z tym że wtedy prychali, ruszali wąsami i lekko zgrzytali zębami. W nocy było cicho. Rano, gdy się obudziłam ( zostawiłam ich w jednej klatce), siedzieli koło siebie, blisko siebie, nie byli tak bardzo w siebie wtuleni, ale chyba się czuli :) Teraz Obaj śpią, na osobnych półeczkach. I chciałam jeszcze dodać, że jak wychodzę z domu to są w osobnych klatkach, A imienia da beżyka nie mam. Rodzice chcą żeby był Klaudiusz, żeby był rym z Zenobiusz, ale mi się nie podoba ( Klaudiusz to była chyba jakaś postać historyczna, największą pasją taty jest historia)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 15 Wrz, 2008, 18:20
Ten drugi link to przypomina mi starcie Dudusia i Karmelka.Super że twoje szylki  mogą być razem w klatce.Pewno szybko się oswoją.Co do imienia to Duduś w zasadzie miał być Antosiem ale rodzina stwierdziła że nie powinno się nazywać zwierząt mieniem ludzi a Karmelek imię już miał.Miś natomiast też miał imię nadane w sklepie a miał by Leon.Z powodu pasji historycznej mojej siostry jej pies został ochrzczony Ramzesem.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: UnLe96 w 15 Wrz, 2008, 18:26
A Twoje się gryzą jak są w jednej?  A ile już ich łączysz? PS. Zenobiusz miał od poprzednich właścicieli :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 15 Wrz, 2008, 19:23
Oczywiście że łącze,ale na wybiegu bo do klatki razem pójdą dopiero po próbie małej klatki(takiej jaka używał szyszka).Niestety klatka jest dopiero w montażu z przyczyn ode mnie nie zależnych .Osobnik płci męskiej zachorował na bardzo cięzką chorobę(przeziębienie )i zmusić go do roboty nie potrafię. Mam nadzieję że eksperyment szyszki i u mnie odniesie zamierzony skutek.A jak nie to trudno.Najwyżej będą mieć osobne apartamenty.Nic na to nie poradzę. Choć nie powiem że  nie chciałabym zobaczyć wtulone w siebie kulki [kizi mizi]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: UnLe96 w 15 Wrz, 2008, 19:25
juz pisałaś gdzieś o chorobie osobnika płci przeciwnej. i to o wkulonych kulkach też ;p Ale ile czasu już je łączysz? ^^
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 15 Wrz, 2008, 19:34
masz rację,pisałam.Melek jest z nami 3tydzień ale w łączeniu była przerwa bo Duduś miał miękkie bobki a później rankę na paluszku .Niestety nie będę ryzykować z duża klatką.Na razie chłopcy się mijają na wybiegu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Chamaedorea w 16 Wrz, 2008, 19:08
To teraz i ja dołączę do grona osób muszących oswoić ze sobą dwa szyle.
U mnie syt. taka,ze Pulpa odeszła, Bella została sama 2 dni temu. A już dziś jest nowa lokatorka z przypadku - z zoologa ponad trzymiesięczny maluch, dziewuszka oczywiście.
Bella ma prawie 1,5 roku, młoda 3 ponad trzy miechy. No i Bella była tą bezkonfliktową siostrą w duecie Pulpa + Bella. Cicha, spokojna, przytulaśna (tylko do 2 szylki bo u ludzi to tak średnio) dziewuszka.
Młoda jest wystraszona, a jaka jest dowiemy się później...

Mimo, że teoretycznie wszystko wiem o łączeniu, choć miałam 2 siostry, bo czytałam dużo, ten wątek też. Także z ciekawości, bo chciałam w przyszłości dołaczyć 3 dziewuszkę do Pulpy i Belli, ale Pulpeciątko nie dożyło...

Na razie Rilla siedzi w transporterze (kocim, który służy mi jako szynszylowy) obok klatki. Bella jest w klatkowym królestwie.
Młoda jest wystraszona, na razie spokojna, zaczyna rozrabiać nieco kiedy jestem cicho/nie ma mnie w pokoju. Bella była przez piersze godziny niespokojna, skakała po klatce, zaniepokoiły ją nowe zapachy.

I teraz nie wiem jak to rozegrać - znam sposoby, ale który z nich bdzie najlepszy? Kurczę. Trudne to.
wiem, że w zoologu Rilla z inną szylą łączona była poprzez to, że klatka była rozdzielona na pół przez jakiś czas, a potem nie było żadnego problemu. Ja nie mam możliwości jakiegoś odgrodzenia na pół klatki, więc to odpada.
Zastanawiam się nad włozeniem transportera młodej do klatki - teoretycznie się zmieści, ale w sumie nie wiem.
Albo wymienianie - tzn. kilka dni posiedzą sobie tak jak teraz, a potem Bellę włożę do transporetra, młodą do klatki, taka wymiana. Po jakimś czasie zapoznanie na wybiegu.
Czy może nich tak posiedzą i zrobić w dzień kiedy będą senne zapoznanie na neutralnym terenie zapoznanie, zobaczyć jak reagują?
Ew. mogę jeszcze sięgnąć po chomiczą klatkę (dużą jak na choma, bo mniej więcej wielkości tego transporterka), tam kontakt wzrokowy, dotykowy jest większy, ale z drugiej strony w tym jak Bella byłaby zbyt nachalna to młoda może wejść w głąb transportera i już kontakt mniejszy...

I tak to jest. Niby wiem, ale w praktyce i tak wszystko widzę z innej perspektywy.

Sama nie wiem, doradźcie coś bo zwariuję...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 16 Wrz, 2008, 19:50
śmiało stosuj wspólne wybiegi z tym ze najpier daj przez kilka godzin poznać nowej pokój, żeby wiedziała gdzie moze sie schowac/uciekac przed Bella za jakieś 2 dni,. No i za jakis tydzień mozesz rozpoczac oswajanie "zamianą miejsc". Przy dwóch i tak masz mniej roboty niż ja miałam przy 4 :P więc głowa do góry. Uważaj na momenty kiedy Bella przybiegnie do transportera a mała będzie miała oparte łapki na kratkach, Belka moze jej capnąc paluszki lub nosek. Także narazie nie wstawiaj transportera do klatki, to nie jest bezpieczne i jest na to za wczesnie. Daj nowej kilka dni na oswojenie, moze dostać np. biegunki ze stresu prze pierwsze dwa tygodnie, spokojnie to minie samo. :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Chamaedorea w 16 Wrz, 2008, 20:06
Ok.
Na razie mloda mi szczeka, a Bella ma wszystko gdzies i w najlepsze sie obzera, a w tym momencie na poleczce oddalonej od transportera zbiera sie do drzemki. ;)

A ja teraz jestem chora i do niedzieli przynajmniej bede w domu, wiec mam je na oku.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 16 Wrz, 2008, 22:33
tylko pamiętaj-jeśli to wirusowe przeziębienie nagłe to uważaj-bo ode mnie już szylki kichały...i ja byłam zasmarkana i one...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Chamaedorea w 17 Wrz, 2008, 15:03
No wlasnie moja p. doktor uwaza ze wirusowe ;).
Ale z szylami juz nie jeden raz chorowalam, na razie nie chorowaly razem ze mna i oby tak zostalo :).
Ale faktem jest, ze faszeruje je nieco pylkiem kwiatowym no i nie kicham na nie i nie kaszle, a przynajmniej sie staram :P.

[jest opcja "zmień"]

tak sobie myślę o tych wspolnych wybiegach i mam pytanie.

co jeśli rzucą się na siebie i poleci futro? patrząc na Bellę można taką reakcję przypuszczać, może akurat nie, ale sama nie wiem.
rozdzielać wtedy? czy może spryskać wodą (czytałam o tym gdzieś, możliwe że na tym forum ale nie jestem pewna, mówię o spryskaniu, nie zlaniu ;))? czy dać spokój, o ile prócz wyrywania futra nie będzie lała się krew?
Bella niby z każdym dniem spokojniej podchodzi do tego, że w domu jest druga szyla i już tak się nie rzuca na pręty klatki wychodzące na Rillę, ale nie wiem co w tej jej główce siedzi :).

sprzeczne opinie słyszę nt. tego rodzielania, czy nie rozdzielania podczas wyrywania sobie futra przez szyle. jedni mówią, że nie rodzielać o ile nie leje się krew bo inaczej szyle nigdy ze sobą nie dojdą do ładu, inni że spryskać nieco wodą, inni rodzielają. czuję się zagubiona xD.

edit:
Mysza, wiem, że jest opcja zmień, tyle tylko, że pod postem pierwszym a drugim ktoś się wcześniej wypowiadał, a potem skasował chyba wypowiedź ;).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 19 Wrz, 2008, 17:58
Sprzeczne opinie bo i temat trudny... Ile ludzi tyle podejść, każdy ma inną granicę wytrzymałości...
Z tym rozdzielaniem kiedy futro leci sprawa nie jest łatwa. Już tłumaczę dlaczego.
W czasie łączenia mojej trójki, futra leciało od groma. 2 najstarsze szynszyle toczyły największe boje, mały ucierpiał najmniej, prawdopodobnie dzięki swojej zwinności. Po każdym wybiegu sprawdzałam ich futerka, łysych placków pojawiało się coraz więcej. Kiedy futerko jest mocniej przerzedzone (łysych miejsc jest kilka) o rany w trakcie starć jest zdecydowanie łatwiej. Ich grzbiety i zadki nie są już tak bardzo chronione, a dostęp zębów do skóry łatwiejszy. Jestem oczywiście mądra po szkodzie. Po którymś z wybiegów tyłek jednego z tych starszych był mocno sfatygowany (kilka rozcięć naskórka). Podczas następnych wybiegów, jak widzialam Zoza pędzącego w kierunku (poranionego) Herbiego stosowałam psiknięcie spryskiwaczem do kwiatków ustawionym na mgiełkę.
Czasami sprytne szczyle stosują metodę "rozgrzebię - ugryzę" i pod pozorem iskania futerka dobierają się do skóry towarzysza.
Podczas w/w zachowań musimy być po prostu czujni i obserwować caly czas nicponie, co jakiś czas sprawdzając stan plecków i zada. Jeśli nie ma ranek i ewidentnej agresji, łączenie można ciagnąć dalej. Jeśli rany się pojawiły należy podjąć decyzję co dalej. Ja kontynuowałam (niestety efektu końcowego nie mam, łaczenie przerwala choroba) ale częściej wkraczałam w ich bitwy.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Chamaedorea w 19 Wrz, 2008, 18:19
oby tylko z moich futro nie leciało, ale mam coraz mniej nadziei ;). w każdym razie, przed ich pierwszym współnym wybiegiem zaopatrzę się w spryskiwacz z wodą, tak na wszelki wypadek. tylko muszę najpierw znaleźć bo wiem, że gdzieś mam, tylko nie wiem gdzie ;).

Bella włsśnie była na wybiegu. tak przez pół godziny w ogóle nie wskoczyła na łóżko gdzie jest klatka Rilli. potem, chcąc zastosować skrót na przejście do drugiej części pokoju, wskoczyła.
no i zauważyła klatkę, a w niej Rillę ;).
przysiadłam sobie obok i obserwowałam, gotowa wziąć Bellę gdyby ta zamierzała odgryźć paluchy Rilli.
Bella obskoczyła dookoła klatkę i zaczęła rzucać się na pręty - Rilla była w komfortowej sytuacji bo po prostu mogła się odunąć. ale nie zrobiła tego - podniosła się trochę i... najwyraźniej usiłowała Belli odgryźć paluchy ;). Bella co jakiś czas próbowała z innej strony, w każdym razie była wyraźnie zaskoczona tym, że Rilla atakiem odpowiada na atak - i trochę Bellowata przystopowała. Bella starała się głównie atakować pychol Rilli, a Rilla - łapska Belli. tyle, że pręty są rozstawione co 1cm w klatce Rilli toteż istniało tylko prawdopodobieństwo odgryzienia paluchów ;).
Rilla wydawała różne odgłosy - od pisku (bardziej było to ciche popiskiwanie, ale nie z bólu bo Bella nie zdołała jej nic zrobić, tak samo jak ona Belli) po szczek. ALE wydawała mi się być taka... rozluźniona nieco. spokojnie sobie obserwowała co robi ta wariatka która skacze wokół jej klatki.
no i jeszcze jedna dziwna sprawa - kilka razy podczas gdy Bella rzucała się na pręty, Rilla sobie... ziewała. w każdym razie mogłam podziwiać jej piękne zółte zęby bo do tej pory nie miałam jak tego sprawdzić, bo za bardzo ją stresowałam.

a, no i jeszcze jedno - zdawało mi się, że te dzisiejsze ataki na pręty klatki Rilli przez Bellę były mniej natarczywe niż jeszcze przedwczoraj kiedy to Bella rzucała się na pręty, tyle że swojej klatki tylko widząc Rillę. w każdym razie było parę chwil zadumy i spokojnego siedzenia przed Rillą w klatce, przyglądania się.
teraz Bella też jest w klatce swojej, przed chwilą gapiła się na Rillę - ale już nie rzucała się na pręty co jeszcze przedwczoraj zaciekle robiła gdy tylko widziała Rillę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: katakumby18 w 19 Wrz, 2008, 23:09
Czytając posty wnioskuję, ze miałam wielkie szczęście w łączeniu moich szylek  [-chomik-] [-chomik-]
Moje szynszylki zakumplowały się po jednym dniu. Ciri była wcześniej Sissi przyjechała tydzień po niej i tego samego dnia wsadziłam je do klatki. Były małe zgrzyty a poszło głownie o schronienie za domkiem w nocyy spały razem wtulone w siebie. I rano nawet na krok siebie nie odstępowały  [-chomik-] [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: UnLe96 w 20 Wrz, 2008, 09:53
mam pytanko : Czy to normalne że Zenek tak jakby miętoli w pyszczku sierść orzeszka?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 20 Wrz, 2008, 12:05
może to oznaczac wrogość-przy oswajaniu szynsyzli stosuje się metodę wypadniętego futra.wrzucasz do klatki jednego szyla kawałek futerka drugiego. jeśli je jakby miętosi w pyszczku, to oznaka złości na zapach(oznakę obecności) innego szyla...

Chamaedorea-ta Twoja Rilla to całkiem luzacka szynszyla :D numer z tym ziewaniem podczas obskakiwania jej klatki przez Bellę...to musiało być boskie :D
a skoro Bella trochę spauzowała, to są dobre perspektywy:) a spryskiwacz jest zdecydowanie bardzo dobrym pomysłem-używałam go ja do rozpędzania szynszyli-zawsze działa praktycznie. nawet w apogeum rozjuszenia. chociaż rękawica kuchenna też się przyda, jak będzie trzeba własne paluchy podłożyć pod czyjeś zęby, żeby ratować koleżankę-szynszylicę...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: UnLe96 w 20 Wrz, 2008, 15:51
no nie wiem, wydaje mi się że się już zaprzyjaźniły. Wtulają się w siebie, nie fukają już nawet...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Chamaedorea w 22 Wrz, 2008, 11:38
no... to Rilla i Bella mają za sobą pierwszy wybieg. obie smacznie spały kiedy je wybudziłam ;).

wybieg był krótki, ale nie z mojego powodu ;).
otóż wypuściłam panny - najpierw Bellę [bo wiem, że ona dodatkowo sie nakręca jak widzi Rillę biegającą koło jej klatki], a chwilę później Rillę.
panny przez jakieś 20 minut były mistrzyniami unikania siebie ;). jedna w jednym kącie pokoju, druga w drugim :). ja zaś nie spuszczałam z oka Rilli bo to ona w tym domu ma jeszcze głupawe pomysły z wpychaniem się w różne miejsca ;).

po 20 minutach Bella przyszła do mnie po suszone jabłuszko - i już myślałam, że rzuci się na Rillę bo miała ją praktycznie przed sobą, ale nie - ona zajęła się jedzeniem... Rilla też i była ciha komitywa w odległości 20 centymetrów.

ale jak tylko Bella podjadła dwa jabłuszka to się zaczęła akcja. pogoniła za Rillą z wyraźną chęcią wyrwania młodej nieco futra. jedfnak Rilla na dotychczasowych wybiegach dość dobrze poznała pokój i dzielnie zwiewała, nie poleciało dużo futra z powodu właśnie tej bieganiny. po 15 minutach pogoni z przerwami panna Rillia wpadła do... swojej klateczki i wyjść już nie chciała, choć drzwiczki miała otwarte ;).

a teraz Rilla siedzi w wielkim królestwie Belli, a Bella w niewielkim królestwie Rilli.

uff, myślałam, że będzie gorzej. na razie ani rękawica kuchaenna, ani spryskiwacz z wodą się nie przypadły na szczęście.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: UnLe96 w 22 Wrz, 2008, 15:07
heh, na pewno się niedługo oswoją. Jak jeszcze nie używałaś ani rękawicy kuchennej, ani spryskiwacza, to jest OK :) [polecam]
Co do  orzeszka i Zenobiusza, to przypatrzyłam się temu dokładniej - Zenobiusz jakby wtula pyszczek w jego sierść, tak jakby nie mógł sobie znaleźć wygodnego miejsca, ale chciał się do niego wtulić. O co im chodzi?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 22 Wrz, 2008, 19:33
Po prostu tulą się do siebie i takie "poprawianie pozycji" i przy tym iskanie jest zupełnie normalne.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kiwcio w 25 Wrz, 2008, 20:27
Od dwóch lat mam szylka. Od początku był trochę dziwny. Nie lubił trzymania na rękach, wyrywał się. Od roku mamy również psa - Kiwi stał się bardziej agresywny i zimny. Jedyne co lubi to drapanie pod bródką i siedzenie na moim ramieniu. Ostatnio myślałam o kupnie nowego szylka - czy Kiwi stałby się łagodniejszy mając odpowiadające mu towarzystwo ? I czy klataka Kiwcia jest dość duża...może mi ktoś podpowiedzieć ? Wymiary to : Szerokość 70 cm Długość 40 cm a wysokość 65 cm. W środku są dwie półki. Domek jest dość duży. Czy kupić młodego szylka ? Nie chce żeby to była samiczka. Błagam niech ktoś popowie.

 [-chomik-] pozdrawi@m 
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Cathy w 25 Wrz, 2008, 21:41
Ja bym polecała troszkę większą klatkę, jeśli planowałbyś zakup drugiego szylka.. - to po pierwsze :)
Kiwi ma taki charakter i myślę, że drugi szczyl tego nie zmieni. Z reguły szylki nie lubią trzymania na rękach, głaskania, tarmoszenia i nadmiernego przytulania, chociaż zdarzają się i takie, które to uwielbiają. Myślę, że Twój po prostu nie jest typem przytulańca i tyle. Ale drugi szylek do towarzystwa jak najbardziej by się przydał, to zwierzęta stadne i w większości nie przepadają za życiem w pojedynkę. A tak poza tym.. mój też się wyrywa, kiedy chcę go przytulić, tyle że ja mam go od tygodnia :D Za to wskakuje mi na kolana już nawet bez wołania, nawet już bardzo nieśmiało zaczyna mi włosy plątać :P.
Jednak pokazuj mu dalej, jak go kochasz, chociażby poprzez dawanie w rozsądnych ilościach smakołyczków z ręki etc. Może w końcu sam przyjdzie się przytulić ;)
Powodzenia :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kiwcio w 26 Wrz, 2008, 20:06
No niewiem... nie mam kasy na większą klatkę, a taka zawsze trochę kosztuje no nie ? A później jeszcze kasa na drugiego szylka... mam 50 złotych i do tego dojdą kieszonkowe czyli około 30 złotych...niewiem...nie mam pojęcia. :???:  i to jest najgorsze...  [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Cathy w 26 Wrz, 2008, 20:26
Ja w Brico bodajże widziałam za 130zł na prawdę przepiękną, dużą klatkę z chyba trzema czy czterema półeczkami, poważnie dlatego rozważam jej zakup :D

Myślę, że w zależności od możliwości finansowych rodziców dobrze by było, gdybyś wziął kieszonkowe np. miesiąc czy dwa do przodu i od razu kupić większą klatkę, bo w końcu kiedyś możesz pomyśleć też o trzecim szczylu i wtedy znowu będziesz musiał kupić nową, większą klatkę. To wg. mnie tylko zbędny, nikomu niepotrzebny, dodatkowy wydatek, którego można uniknąć :P. Ja zrobiłam taki błąd kupując Fikusiowi małą klatkę, teraz kombinuję z dokupieniem drugiej, większej, bo jutro będę miała drugiego szczyla i będę musiała połączyć tą klatkę z inną. Więc radzę na prawdę od razu kupić większą, niż później wydawać kasę drugi raz. Ew. zrobić samemu, wtedy koszty też są w jakimś stopniu mniejsze, szczególnie jeśli np. pójdziesz do hurtowni, gdzie mają na wyprzedaniu różne deski, wkręty etc. (moja koleżanka tak zrobiła i ma klatkę dla dwóch świnkek morskich za 50zł, która wielkościowo jest podobna do klatki mojego Fika), oczywiście mogą nie mieć nic na wyprzedaniu itp., ale może Ci się akurat trafi ;).
Myśl i kombinuj, a na pewno osiągniesz sukces, jak to mówi moja babcia xD
Powodzenia :D

P.S. Zapomniałam! Jeszcze możesz połączyć klatki, np. kupując małą i łącząc z poprzednią. :) To rozwiązanie też jest dobre, bo na początku miałbyś dwie na wypadek, gdyby ciężko się oswajały :P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kiwcio w 27 Wrz, 2008, 13:53
Teraz niewiem czy dostanę kieszonkowe do przodu, bo mamy remont w domu i z kasą trochę cięzko... chyba że...mam kilka pomysłów. Tylko nie wiem gdzie tą klatkę teraz władować. Mam nadzieje, że gdzieś się zmieści. Dzięki za odpowiedź. Jestem niezwykle wdzięczna ;) A sama klatki raczej niepotrafiłabym zrobić... a jeśli chodzi o Kiwiego, to nie wiem dlaczego, ale jakoś się uspokoił. Wczoraj grzecznie siedział na moim brzuchu a ja drapałam go pod bródką XD Ale za to zbił mi moje lustro i trochę się wściekłam ... ale co zrobić ? Taki jest ten Kiwi. Jeszcze raz dzięks za odpowiedź.  [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Cathy w 27 Wrz, 2008, 14:49
Nie ma za co.. ^ W końcu forum służy do pomagania chyba, nie? xD
Widzisz, to już pierwszy krok, skoro grzecznie siedzi na brzuchu i pozwala się drapać. ;)
Jeśli teraz nie możesz dostać kieszonkowego i uważasz, że w tym momencie "z kasą trochę ciężko", to może poczekaj jeszcze troszkę z zakupem drugiego szczyla i nowej, większej klateczki ;). Spróbuj na razie dalej oswajać Kiwiego, a następnego szczylka kup już po remoncie :P. Ale oczywiście zrobisz, jak chcesz :].
Pozdrawiam. ;*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kiwcio w 27 Wrz, 2008, 19:34
Jeśli chodzi o klatkę, to postanowiłam : kupię trochę mniejszą klatkę niż mam teraz i połączę  je obie. Do tego z dwie półki i zrobię jakieś zabawki no i hamaczek. To na razie. A potem pomyślimy o szczylu.  I tu jedno pytanko : kupić młodego szynszylka ? I czy są one drogie ???  [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Cathy w 28 Wrz, 2008, 15:57
Myślę, że skoro Kiwi ma dwa lata, to najlepiej dokupić mu kolegę, który ma od pół do jednego roku, ale ja dokupiłam do mojego podobno półrocznego samczyka kolegę, który ma trzy lata, a Mysza z tego co czytałam ma samiczki i najmłodsza jest o 4 lata młodsza od najstarszej, więc nie ma kokretnej reguły :). Drogie.. to zależy, jaki kolor byś chciała mieć - przejdź się po zoologach i popatrz ceny (u mnie wachają się pomiędzy 80-100zł za półrocznego samca, a samiczki ok. 130-140zł - uwaga, standardy!), ale u Ciebie mogą być zupełnie inne ceny. Polecam również napisanie w dziale "Przyjmę szynszyla" i zaadoptowaniu kulki, może uda się kupić za małą kwotę, a ew. zaadoptować bez żadnych kosztów maluszka, który szuka domku :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kiwcio w 28 Wrz, 2008, 19:02
|Jutro planuje odwiedzić każdy sklep zoologiczny w mojej okolicy w poszukiwaniu klatki no i szyszorka. Najgorsze jest że z kasą cienko...Ale młode szynszyle 80 dych ?! Kiwi kosztował 58 złotych. Ale dziwnie to brzmi...nie lubię mówić o zwierzęciu jak o rzeczy. Ale mniejsza. Mam nadzieję, że szyszorek nie będzie tak drogi jak u ciebie. Sprawdzałam ,,oferty" na forum ale nikt nie mieszka w poznaniu... Nie ma żadnych ferm w województwie Wielkopolskim...no i kicha...Jakoś se poradzę... ;) 

[edit]

Niespodziewana zmiana planów...to może wydać się okrutne ale... będę miała nową szylę. A co z Kiwim ? Nie wiem.. Wiem, że nie mogę mieć dwóch szczylów w domu. Wiem że Kiwi mnie nie lubi, widzę, jak to okazuje. Mam wrażenie, że wszystko robi mi na złość. A teraz siedzi na moim ramieniu obrażony i gryzie moją bluzkę, a kiedy chcę go pogłaskać, to piszczy. Będę miała nową szylkę, młodą i zacznę oswajanie od nowa. Może dam Kiwcio komuś ze znajomych ? Nie wiem. Ale mam nadzieję, że będzie szczęśliwszy niż jest teraz. Bo widzę, że zbyt dobrze mu się tu nie żyje. Tak więc może będzie mu lepiej z kimś innym... Będe za nim tęsknić, ale do dla jego dobra. A nowa szylcia będzie młodziutka i mam nadzieję...z łagodniejszym i bardziej przyjaznym charakterkiem. Może to będzie ona ? A i pytanko...jak młodą szylkę kupić ? Dziękuję za wszystkie podpowiedzi dotyczące Kiwiego. Ale teraz wiem, że jeśli trafi to jakiejś prywatnej hodowli, gdzie nie dają szlek na futro, na perwno będzie szczęśliwszy. Ja nie mogę zapewnic mu towarzystwa jego gatunku a mnie niezbyt lubi i całymi dniami siedzi osowiały w klatce. Możecie uważać mnie za podłą istotę, ale robię to, co uważam za słuszne. Kiedyś chciałam, mieć tchórzofretkę, ale zrozumiałam, że szczylek to najwspanialszy zwierz na świecie i nikt ani nic tego nie zmieni...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: lilix4 w 28 Wrz, 2008, 22:58
Chciałam sie spytać czy jeśli kupię teraz samca w wieku 3 miesięcy do mojego Puszka który ma 5 miesięcy czy nie będą się gryzły?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 29 Wrz, 2008, 14:46
nie, bo to maluszki jeszcze, powinny sie szybko zaprzyjaźnić :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: mieniek w 30 Wrz, 2008, 08:56
kiwcio tak czytam twoja wiadomosc i szczerze mowiac jestem troche w szoku. ten nie bo mnie nie lubi to cos z nim zrobie kupie drugiego....  :???: przeciez to nie rzecz...tylko zwierzatko... i kazde ma swoj charakterek. ja mam trzy szylki jeden jest typowym indywidualista nie cierpi byc na rekach i jak go probujesz zlapac to nawet moze ugrysc i czy z tego powodu mam go komus oddac??? pozostale dwa szylki do rany przyłóż mogę je wytarmosić i łatwo złapać.  rozumiem ze nie mozesz miec dwohc kulek  bo rodzice sie nie zgadzaja sprobuj ich przekonac ze jedna czy dwie to naprawde zadna roznica, tylko wiecej kupek do sprzatnięcia po wybiegu!! no ale jesli sie nadal nie beda zgadzac przemysl czy chcesz oddac kiwiego.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 30 Wrz, 2008, 09:35
Kiwcio szynszyl nie będzie zachowywał się jak pluszowa maskotka, ani jak przyjazny pies etc. Szynszyl chodzi swoimi drogami, a siedzenie na ramieniu człowieka to naprawde duży stopień zaufania. Wątpię, żebyś z następnego szynszyla wykrzesała wiecej przyjaźni i uległości. Szynszyle po prostu takie są. Te opisy przyjaźni, które czytasz na forum, nie zawsze mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Człowiek ma tendencje do nadinterpretacji zachowań zwierząt, co oznacza, że jeśli będzie chciał, dopatrzy się nawet uśmiechu na pyszczku szynszyla. Kiwcio jest z Tobą 2 lata, to długo, ale jeśli nie darzysz go sympatią i każde jego zachowanie odbierasz aż tak negatywnie, to być może słusznie myślisz o oddaniu go. Jednak zanim kupisz nowego szynszyla zastanów się nad tym, czy jest to zwierzątko dla Ciebie.
Nie wiem ile czasu spędzałaś z Kiwciem na codzień, aby go oswoić i jak oswajanie wyglądało. Być może zbyt mało czasu spędziliscie razem.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 30 Wrz, 2008, 13:28
a gdzie Kiwcio mieszka? może ktoś zaadoptuje szylka :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Cathy w 30 Wrz, 2008, 14:51
Sprawdzałam ,,oferty" na forum ale nikt nie mieszka w poznaniu... Nie ma żadnych ferm w województwie Wielkopolskim.
Zieffka, na podstawie tego tekstu można myśleć, że w Poznaniu, ew. okolicach, w każdym razie woj. Wielkopolskie :P


Niespodziewana zmiana planów...to może wydać się okrutne ale... będę miała nową szylę. A co z Kiwim ? Nie wiem.. Wiem, że nie mogę mieć dwóch szczylów w domu. Wiem że Kiwi mnie nie lubi, widzę, jak to okazuje. Mam wrażenie, że wszystko robi mi na złość. A teraz siedzi na moim ramieniu obrażony i gryzie moją bluzkę, a kiedy chcę go pogłaskać, to piszczy. Będę miała nową szylkę, młodą i zacznę oswajanie od nowa. Może dam Kiwcio komuś ze znajomych ? Nie wiem. Ale mam nadzieję, że będzie szczęśliwszy niż jest teraz. Bo widzę, że zbyt dobrze mu się tu nie żyje. Tak więc może będzie mu lepiej z kimś innym... Będe za nim tęsknić, ale do dla jego dobra. A nowa szylcia będzie młodziutka i mam nadzieję...z łagodniejszym i bardziej przyjaznym charakterkiem. Może to będzie ona ? A i pytanko...jak młodą szylkę kupić ? Dziękuję za wszystkie podpowiedzi dotyczące Kiwiego. Ale teraz wiem, że jeśli trafi to jakiejś prywatnej hodowli, gdzie nie dają szlek na futro, na perwno będzie szczęśliwszy. Ja nie mogę zapewnic mu towarzystwa jego gatunku a mnie niezbyt lubi i całymi dniami siedzi osowiały w klatce. Możecie uważać mnie za podłą istotę, ale robię to, co uważam za słuszne. Kiedyś chciałam, mieć tchórzofretkę, ale zrozumiałam, że szczylek to najwspanialszy zwierz na świecie i nikt ani nic tego nie zmieni...
Wydaje mi się, że oddawanie szylka, który był z Tobą już dwa lata nie jest zbyt dobrym pomysłem, jednak jeśli na prawdę nie masz dla niego czasu i czujesz, że ani Ty, ani on nie kochacie się nawzajem, bycie razem nie daje Wam szczęścia, to lepiej oddać go teraz, niż np. za dwa lata, kiedy jeszcze bardziej się z Tobą zwiąże.
Szczerze? Kupując szynszyla (i jednego, i drugiego) wiedziałam, jaka to odpowiedzialność, obowiązek, wiedziałam że mogą mi się "trafić" bardzo dzikie stworzonka, które oswoją się dopiero po latach. Od razu "zakodowałam" sobie w głowie, jakie to są stworzenia, ile czasu potrzeba na ich oswojenie ze mną, a kupując drugiego szczylka, ile czasu potrzeba na oswojenie ich obojga. Mimo to, że Fikuś i Cukierek nie są w sobie zakochani, to do głowy by mi nie przyszło, żeby któregokolwiek oddać. Pomyśl sobie, jakbyś się czuła, gdyby Twoi rodzice oddali Cię teraz do adopcji i zaadoptowali maleńką córeczkę, bo z małym jest mniej problemów, małe mogą od nowa wychować, nie popełnią już tych samych błędów wychowawczych. Może to tylko zwierzę, ale będzie czuło się tak samo.
Ostatnio "zaadoptowałam" za drobną dopłatą mojego Cukierka. Ma on trzy latka, był u właściciela od ok. 3-4 miesiąca swojego życia. Mimo to, że staram się jak mogę - czyszczę klatkę, daję mu smakołyczki i kolby, karmię go, przytulam (ojj, przytulanie to on uwielbia), i tak nigdy nie dorównam jego poprzedniemu właścicielowi. Może i już mnie akceptuje, ale nie do końca.. Poprzedniego właściciela - mimo to, że troszkę go zaniedbywał, nie miał aż tak czysto, nie był wypuszczany na tak długie wybiegi i ogólnie nie był tym oczkiem w głowie - nie gryzł, a mnie gryzie. Jednak zwierzę powinno do końca swego życia być z jedną osobą, bo tak na prawdę tylko jeden jest taki człowiek, którego zwierzę toleruje na dobre i na złe. Cukier jest bardzo ufny, jednak wiem, co musi czuć po tym zdarzeniu.
Przemyśl do końca swoją decyzję o oddaniu Kiwcia. Jeśli zdecydujesz się jednak (w co nadal wierzę i czego Ci życzę) na pozostawienie Kiwiego ze sobą, to poświęcaj mu znacznie więcej czasu, próbuj różnych metod oswajania. Jeśli go oddasz, to potem nie płacz i oddaj go tylko do DOBREGO domu.
Omg.. Ale się rozpisałam. :P
Takie małe przemyślenia.. ^
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 30 Wrz, 2008, 15:41
kiwcio - zwierzę to nie zabawka.A jak drugi szylek  też nie będzie skory do zabaw z tobą? To też go oddasz?A może ty po prostu nie nadajesz się na właściciela szylka.Zastanów się może nad kupnem innego zwierzątka najlepiej rybek.One nie czują, można akwarium oddać w dowolnym momencie.Nie potępiam ludzi którzy oddają szyle, każdy ma jakiś powód.Dzięki temu mam Karmelka.Ale wymiana tak jak u ciebie szylka na młodszy model to już szczyt wszystkiego!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kiwcio w 30 Wrz, 2008, 20:33
Wiedziałam, że lepiej zachować to dla siebie. Jestem z Kiwim od dwóch lat, tak ? I ja znam go najlepiej prawda ?! Widzę, że nie jest szczęśliwy, może nawet gorzej, a ludzie tego nie rozumieją. Z resztą Kiwi był źle oswajany...Kiedy moja pierwsza szyla zdechła, byłam na wakacjach. Nic o tym nie wiedziałam. Mama kupiłą nową - myślałam że to była moja stara Dudi. Rozbiłam z nim wszystko co  z Dudi - Tarmosiłam, głaskałam przytulałam, goniłam. Dowiedziałam się że to inna szyla po 3 miesiącach. Właśnie dlatego Kiwi mnie nie lubi - i jeśli tego nie zrozumiecie, nie zrozumiecie również mojej decyzji. Wolałabym, żeby był szczęśliwszy z jakimiś innymi szczylkami niż ze mną - osobą której nie lubi najbardziej zaraz po moim psie. Nie wiecie, jaka jest w tej chwili nasza sytuacja - tego nie można ot tak sobie wszystko napisać. Wiem, że szyl to nie rzecz. Nie wiem, dlaczego ludzie zarabiają na sprzedaży tych stworzeń. Kiwi jest taki jaki jest i nie zmieni to jego nastawienia do mnie. Nie rozumiecie ? Wasza sprawa. Ja wiem jaka jest ytuacja, więc proszę, bez komentarza.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 30 Wrz, 2008, 20:57
Skoro nie życzysz sobie komentarzy i wiesz wszystko najlepiej to po co w ogóle piszesz na forum.Nie bardzo chyba byłaś związana z dudi skoro nie zauważyłaś  że masz innego szylka.Oczywiście że lepiej poszukać mu domu tylko co zrobisz jak kolejna szylka cię nie zaakceptuje?Bo przecież też tak może być.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 01 Paź, 2008, 13:09
poza tym-szynszyle będące w pojedynkę z właścicielem, nie mające szynszylowego towarzystwa zachowują się skrajnie:
A) akceptują tylko właściciela-człowieka jako "szynszylową bratnią duszę" i nie akceptują innych szynszyli tak naprawdę
lub
B) nie akceptują człowieka i stopniowo stają się outsiderami, wpadają w depresję

czasami te dwa stany psychiczne potrafią nawet stopniowo się mieszać u jednej i tej samej szynszyli wraz z jej wiekiem-tak jak u mojej Buby.
Alina mi uświadomiła, że Buba mnie traktuje chyba serio jako szynszylę(wiem, dziwne). Buba 6 lat nie widziała innych szynszyli i już kiedy inne zamieszkały nagle w jej pokoju, nie może tego "przeskoczyć" psychicznie, mimo, że czuje się samotna. To daje marne szanse na oswojenie.

Zastanów się-czy kupienie kolejnego szynszyla w liczbie sztuk 1 (z zamiarem nie zwiększenia ilości szynszyli w klatce do przynajmniej 2) to dobry pomysł? czy nie pójdzie sprawa w kierunku rodem z przysłowia "Zamienił stryjek siekierkę na kijek"? to niestety zwierzęta stadne. jeśli trafisz na w miarę przyjaznego, to będzie jak u mnie i większości ludzi którzy mieli szyle-single:najpierw są przywiązane, ale im starsze, tym bardziej im czegoś brakuje, ale zwierze samo chyba nie wie co to-po prostu odzywa się silniejszy instynkt stadny.mimo zazdrości i niemożności znoszenia obecności innych stworzeń w otoczeniu-w końcu zawsze były "te jedyne i kochane". moja sobie futro wygryza, jest osowiała, ma do mnie dystans, a jednocześnie pragnie być gdzieś w pobliżu zawsze(ale właśnie na pewną odległość).

Sfera i Wacek żyją w jednej klatce i mimo, że oboje średnio mi ufają, to razem im raźniej. mają ze mną mniejszy kontakt niż można w młodym wieku z singlem-szylem złapać. wolą po prostu swoje towarzystwo. ale jak już podejdą-nie mają dystansu. nieraz leżąc na podłodze i widząc jak się bawią nagle zaczynały mimo płochliwości po mnie skakać, kilka razy z rozpędu zarobiłam wyprężoną do odbicia się z mojej głowy tylną łapą w oko (wiem jak to brzmi).

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: cindirella w 01 Paź, 2008, 18:27
ale co to znaczy 'nie lubi mnie' 'jest na mnie obrazona'? po czym to stwierdzasz? gryzie cie? nie pozwala sie dotknac? pytam z czystej ciekawosci, bo przeciez wiele osob ma szyle - dzikusy, ale jeszcze nikt nie zalil sie ze kula go nie lubi wiec musi ja oddac. a siedzenie na ramieniu i podgryzanie ubrania to raczej objaw braku leku, czy nawet zaufania. moj jak sie na mnie zdenerwuje to mnie ofukuje albo gryzie, natomiast strzelenie focha wyglada tak, ze ucieka przede mna gdzie pieprz rosnie, spokojne siedzenie na ramieniu i obrazanie sie to raczej dwie sprzecznosci. naprawde jestem ciekawa dlaczego w ten sposob odbierasz zachowanie swojego zwierzatka.

PS kiwcio ile masz lat?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 01 Paź, 2008, 19:10
mało kto ma szynszyle dajace sie miziac i ganiac za nimi ....
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Chamaedorea w 01 Paź, 2008, 19:13
Idąc Twoim tokiem rozumowania, Kiwcio, powinnam gdzieś oddać moją Bellę :?. Bo przecież ona nie lubi siedzenia na rękach i ewentualnie posiedzi na kolanie, da się kilka razy pogłaskać, a o siedzeniu na ramieniu nie ma mowy. No, może mnie nie gryzie, ale przecież widocznie mnie nie lubi. [tak, to wszystko to coś wpadającego w ironię... bo nie wyobrażam sobie takiej sytuacji...]

Poza tym, faktycznie, musiałaś/eś być niezbyt przywiązana/y do poprzedniej szylki, bo ja np. nie wyobrażam sobie syt. w której nie poznałabym, że podmienili  mi szynszylę. Wiedziałabym nie tylko po wyglądzie, ale również po charakterze, zachowaniu.
I nie rozumiem rodziców, którzy robią takie rzeczy - niestety, czasem z ukochanym zwierzątkiem trzeba się pożegnać, ja nie chciałabym by moi rodzice w takiej sytuacji okłamali mnie, jakkolwiek by nie chcieli dobrze. Ale moi rodzice nigdy nie roztaczali nade mną klosza ochronnego, usiłującego chronić mnie przed całym złem tego świata [i za to jestem im wdzięczna, zwłaszcza że takie rzeczy się nie udają].

Według mnie... Powinnaś się przede wszystkim zastanowić, czy w ogóle powinnaś rozważać kupno kolejnej szynszyli. Bo ja myslę, że dla Twojego szylka teraz będzie lepiej jeśli go oddasz do dobrego domu - bo wg mnie większe zachodzi prawdopodobieństwo, że to Ty go nie kochasz i ni jesteś do niego przywiązana, a nie że on cię nie lubi. No niestety. Gdybyś kochała szynszyle, to lepiej rozumiałabyś ich dośc duży indywidualizm i to, że co jedna to inna z charakteru.
Szkoda mi tego szylka, bo już siedząc na ramieniu okazuje Ci zaufanie. To dużo.

Ja wręcz chwalę się moją Bellowatą indywidualistką, która żadnego człowieka do szczęścia nie potrzebuje, chyba że chodzi o jedzenie ;), a
Ty najwyraźniej szukasz szynszyli którą sobie wyobraziłaś, albo może drugiego wcielenia Dudi. A jeśli tak, to masz nikłe szanse na znalezienie tej swojej wymarzonej szynszyli, więc może lepiej nie krzywdzić zwierząt i nie przerzucać ich z domu do domu? I ew. wybrać zwierzątko, które jest bardziej przytulaśne...?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 01 Paź, 2008, 19:55
to jak wszyscy to wszyscy?! bo moja Ciri jak chce ją wziąc na ręce to wyrywa sie jak upiór, wyobraźcie sobie wyrywające się, żywe kilo! trudno ja utrzymac, ale obok  mnie posiedzi sobie czasem chwilke, lubi drapanko za uszkiem i łaskotanie pod stópką. A Bezę też mam oddać bo mnie podgryza kiedy sprzątam w klatce? ;P bez przesady, kiwcio po prostu nie umie dostrzec dobrych stron charakteru swojej szylki, myślę, że musi sobie i jej dać jeszcze szanse i zaczac ja "oswajać od poczatku", fakt rodzice zrobili błąd podstawiając nową szylkę pod tą która umarła, chcieli dobrze i na pewno w dobrej wierze, zwierzątko jednak nie wiedziało co sie dzieje. Przecierz, moc migdałka jest wielka :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Chamaedorea w 02 Paź, 2008, 23:15
Oj, źle się dzieje u Rilli i Belli :(.
Jak sa w osobnych klatkach- agresji wobec siebie praktycznie nie ma, pojedyncze incydenty rzucania się na klatkę, poza tym uprzejme zainteresowanie i obwąchiwanie na odległość.
A na wybiegu - tragedia. Ok, nie tragedia, ale Rilla ma już w jednym uszku dwa ubytki - zadrapanie i dziurkę na wylot... Przemyłam jej oczywiście wodą utlenioną, ona sama nic z tym nie robi, nie zwraca na to uwagi.
No i na wybiegu oczywiście leci futro, głównie młodej. Poza tym innego rozlewu krwi (na razie...? :() nie było.
Dzisiaj musiałam je rozdzielić bo zauważyłam tą dziurkę na wylot, no i Bella zdenerwowana mnie użarła, dość mocno, no ale trudno. Pierwszy raz w życiu mnie ugryzła tak naprawdę na poważnie (boli jak... nie powiem co...), musiałam ją ze swojego palca dosłownie strząsnąć (klęczałam na podłodze, żeby nikt nie pomyślał, że upuściłam ją z pozycji stojącej).

Rilla po każdym wspólnym wybiegu z Bellą jest normalnie "nieobecna". Siedzi jak trusia i pozwala robić ze sobą wszystko. Wchodzi mi wtedy też pod bluzę lub przytula się do szyi. Normalnie - jak ma swój wybieg, to jest raczej nieufna, ale po wybiegach z Bellą jest taka... oszołomiona. Mija jej to oczywiście po jakimś czasie, ale mimo wszystko...

Ech, nie wiem co robić.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 03 Paź, 2008, 01:02
pilnmuj, aby na wybiegu było w miarę nie za ciepło. Moje się przegrzewały na wybiegach. A te stany są normalne-trzeba tylko spokój zachować. Niech odpocznie w klatce, daj smakołyk, nawet jak nie zje i duuużo wody.
Sianko tez pomaga ukoić nerwy
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Cathy w 08 Paź, 2008, 16:40
Jak niektórzy już wiedzą, wczoraj odszedł mój kochany Cukiereczek :(
Myślę poważnie o zakupie kolejnego kolegi dla mojego Fikusia.. Ale do rzeczy. :)
Fikusia kupiłam w zoologicznym, wzięłam go od dwóch pozostałych szczylków, z którymi był w klatce. Czy jeśli dokupię jeszcze jedną kuleczkę z tego samego sklepu, tą, z którą wcześniej był już w klatce i się z nią zgadzał, to zaakceptują się szybciej? Czy w takim przypadku mogę liczyć na bardzo łatwe oswojenie ze sobą maluchów? Wszystkie w sklepie są mniej-więcej w tym samym wieku, Fiki jest u mnie równe trzy tygodnie. :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 08 Paź, 2008, 17:25
Prawdopodobieństwo ponownego oswojenia jest na pewno duże, choć nowy szynszylek w innym otoczeniu może zachowywać się mniej spokojnie niż poprzednio w sklepie. Na plus przemawia ich młody wiek i fakt, że Fiki jest u Ciebie krótko, więc nie stał się jeszcze "panem" całego terytorium.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 08 Paź, 2008, 21:13
Coolmamcia jak zawsze dobrze rzecze...mniemam, że dobierasz kolejnego samca, więc rokowania obiecujące są. zastanów się tylko, czy nie lepiej wybrać towarzysza z fermy. chodzi o to, czy Cukierek był wzięty ze sklepu, gdzie można wstępnie wykluczyć sposób jego przetrzymywania tam jako czynnik przyczyniający się do podupadnięciu na zdrowiu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 08 Paź, 2008, 21:29
Cukierek był wzięty od innych włascicieli u których nie miał zbyt dobrej opieki.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Cathy w 08 Paź, 2008, 21:35
Cukierek, jak już napisała Basia, nie był brany z tego sklepu zoologicznego, tylko od innych właścicieli po trzech latach nie za dobrej opieki. W sklepie mają tylko młode, a Fikuś jest jak najbardziej zdrowy. Chcę wziąć kolegę z tego samego sklepu, który siedział wcześniej z Fikusiem w jednej klatce, dlatego pytałąm się, czy to będzie miało jakiś wpływ na oswajanie malców ze sobą :).
Dziękuję za odpowiedź, prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu wybiorę się do sklepu po nowego towarzysza ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Chamaedorea w 09 Paź, 2008, 20:47
Coooraz mniej podoba mi się to łączenie.
Na razie wspólne wybiegi odwołane - powód? Rilla jest cała pogryziona, Bella stosuje metodę "przedrzeć się przez to futro i gryźć skórę". Krwi nie ma, ale jak Rillę dokładniej obmacać to jest pogryziona. Uszko ładnie się goi.

Ogólnie, panny mają ostrą stresówę. Bella zaczęła mi gubić futro ze stresu (na razie strasznie nie jest, ale jak jest większa syt. stresowa to zostawia mi na rękach kłaczki), jest nerwowa, mniej mi ufa.
Rilla chyba aż tak zestresowana i nerwowa nie jest jak Bella. W każdym razie na rqazie nie gubi futra, chyba, że Bella jej je wyrwie.

Jak są w osobnych klatkach obok siebie, nie ma agresji. Przy kontakcie - ostra agresja Belli.

Boże, czemu Pulpa musiała odejść... Wszystko było tak pięknie, a teraz mam sytuację stresową na 10,5 m2. Włącznie ze sobą - jeszcze nie ryczę, ale chyba zacznę. A pewnie mój stres wcale kojąco na łączenie nie wpływa.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Rapsodia w 09 Paź, 2008, 21:28
moze potrzebuja wiecej czasu na niuchanie sie przez kraty? wypuszczaj je moze pojedynczo, jedna po drugiej a dopiero pozniej razem. ale moze najpierw pozwol sie tej jednej kulce wygoic bo to napewno nie nastawiajej przyjaznie...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Chamaedorea w 09 Paź, 2008, 21:45
Rapsodia, oczywiście, że teraz już ich razem nie wypuszczam, mają osobne wybiegi, zresztą właśnie to napisałam. Właśnie z powodu gojenia się ran Rilli, które na szczęście goją się bezproblemowo, chociaż dziurka w uszku już jej zostanie.
Na razie kontakt mają tylko przez pręty no i tyle.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Cathy w 09 Paź, 2008, 22:14
Chamaedorea, a próbowałaś z tym, co Mysza napisała w innym wątku? Cytuję ;)

Myślę, że mogłabyś spróbować tak zrobić, wziac delikatne perfumy i psiknąc obu na grzbiet, po czym ubrac sobie grube rękawice i wziąc obu na kolana, trzymając ich do siebie pleckami (ale musisz mieć czas ok 1h) i posiedzieć tak z nimi. Ja wiem że to stresujące i meczące dla obu, ale działa. musisz deliaktnie ze wzgledu na rany Charliego, powycierac ich o siebie bleckami, potem trzymac Emila a Charliemu pozwolić, na to zeby obrócił sie do Emila przodem i przestał bać sie zapachu jego futra, ten lęk musimy takze pokonać. Po jakimś czasie chłopaki powinni trochę "zmięknąc" ci w rękach, poczyjesz dosłownie jak przestają sie napinac, ale nie zwalniaj trzymania, oni tak celowo, żeby uciec. Charlie jako ze jest przodem do Emila powinien po jakimś czasie zacząc skubać futerko Emila, a Emilowi nie mozna pozwolić udziabać Charliego, chociaż bedzie próbował. Obok siebie gdzies na półce miej pod reką smakołyki, podaj obu po migdałku niech przytuleni zjedzą cos dobrego, to ich odciągnie od walki i uzmysłowi że ten drugi to nie konkurencja do miski i przysmaków. Takich sesji trzeba wykonac ze 3. Widzisz ja mam 4 panienki, podziałało, a różnica wieku pomiędzy najstarsza a najmłodszą jest prawie taka jak u ciebie, bo 4 lata.

Kolejny punkt programu, Emil do klatki Charliego a Charli do emila i tak zostawic na 2 dni. Do kapieli wspólny, nie zmieniany piasek, oczywiscie o ile rany charliego pozwalaja na kąpiel.

Musisz to zrobic dla dobra chłopaków. a Jeszce jedno, wyszoruj dobrze przedpokój, zeby nie pachniał emilem, poukładaj jakies pudło kartonowe czy dwa, rolkę po papierze, gałązki do obgryzania, kuwetkę na siusiu z trocinami i wypuść panów na zwiedzanie, obydwoje zgłupieją, bo zmienisz im otoczenie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: lilix4 w 10 Paź, 2008, 15:28
Witam chciałam sie pochwalic że moja koleżanka i ja stałyśmy się dumnymi posiadaczkami szynszyli.Ja mam 2 samce a Ona ma samca i samice. [-chomik-] [-chomik-]             [-chomik-] [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: pinula30 w 16 Paź, 2008, 19:08
witam... ja też niedawno kupiłam szynszyle. miało by 2 chłopcow a okazało się że parka :( nie mam możliwości trzymac ich w oddzielnych klatkach a wiem że trzymanie ich razem może się żle skończy dla samiczki która na domiar złego jest młodsza od samczyka :(
moja koleżanka też ma parkę szynszyli. Jej szynszylowa jest już zaszynszylona (w ciąży) wiec zastanawai sie co dalej bo nie chce wiecej ich rozmnażac (do tej pory też byla przekonana że ma 2 chłopców)
wiec zastanawiamy c\y aby sie nie wymienic tymi szynszylami tak że ja wezmę od niej chłopcai będe miałą 2 chłopców a ona będzie miała 2 samiczki
tylko nie wiemy czy jest to dobre rozwiązanie
i nie wiemy kiedy to zrobi :( czy lepiej jak najszybciej czy povzeka jeszcze
dodam że ja mam szynszyle od 2 tygodni i juz czuja sie pewnie u mnie sa wesołe poznałe już każdy ką na wybiegu, orzychodza do mnie, jedza z ręki więc można powiedzie że pierwsze lody oswajania zostały przełamane.. szynszyle koleżanki maja jakieś 8-9 mc.
co o tym sądzicie>??
prosze o rady i opinie  [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Inanna w 21 Paź, 2008, 23:19
Ja muszę powiedzieć, że oswajanie moich szynszyli poszło bez przeszkód. To pewnie dlatego, że Gizmo bardzo tęsknił za towarzystwem i nigdy nie był agresywny, a Nemo znowu jest młody i przyzwyczajony do uległości wobec starszych szynszyli. Pluszaki spędzają coraz więcej czasu razem, aczkolwiek często jeszcze biegają oddzielnie. Bardzo mnie cieszy ta sytuacja, jednakże żałuję, że Gizmo nie zachwouję się w stosunku do mnie tak jak wcześniej. Nie podchodzi tak często, a jeśli podejdzie to już mnie nie zaczepia, nie bawi się ze mną, prawie nie daje się głaskać... Czy to kiedykolwiek jeszcze wróci? Nemo jest bardzo ciekawski i podchodzi częsciej niż Gizmo, ale nie daje się tak głaskać. Czy będą kiedyś zachwoywać się w stosunku do mnie tak jak Gizmo przedtem? Bardzo bym tego chciała.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 22 Paź, 2008, 10:28
Inanno niestety coś za coś. Ta sytuacja kiedy miałaś bardzo dobry kontakt z Gizmem może nie wrócić, teraz ma towarzysza który rozumie wszystkie jego gesty i pomrukiwania, no i oczywiście jest z nim przez cały czas. Sama miałam przez rok samotnego Pusia ktory uważał mnie za swoją partnerkę i po czasie stalo się to dla mnie naprawdę meczące. Nie żałuję że dokupiłam samiczkę i mam okazję patrzeć na to jak się przytulają i bawią, wiem że jest szczęśliwszy i to zastępuje mi ten mniejszy kontakt z nim jaki miałam kiedyś. Przyglądanie się dwóm kuleczkom na wybiegu jest o wiele przyjemniejsze niż patrzenie na jedną, która bezskutecznie zaczepia do zabawy jakiegoś pluszowego  zwierzaka.

witam... ja też niedawno kupiłam szynszyle. miało by 2 chłopcow a okazało się że parka :( nie mam możliwo&para;ci trzymac ich w oddzielnych klatkach a wiem że trzymanie ich razem może się żle skończy dla samiczki która na domiar złego jest młodsza od samczyka :(
moja koleżanka też ma parkę szynszyli. Jej szynszylowa jest już zaszynszylona (w ci&plusmn;ży) wiec zastanawai sie co dalej bo nie chce wiecej ich rozmnażac (do tej pory też byla przekonana że ma 2 chłopców)
wiec zastanawiamy c\y aby sie nie wymienic tymi szynszylami tak że ja wezmę od niej chłopcai będe miał&plusmn; 2 chłopców a ona będzie miała 2 samiczki
tylko nie wiemy czy jest to dobre rozwi&plusmn;zanie
i nie wiemy kiedy to zrobi :( czy lepiej jak najszybciej czy povzeka jeszcze
dodam że ja mam szynszyle od 2 tygodni i juz czuja sie pewnie u mnie sa wesołe poznałe już każdy k&plusmn; na wybiegu, orzychodza do mnie, jedza z ręki więc można powiedzie że pierwsze lody oswajania zostały przełamane.. szynszyle koleżanki maja jakie&para; 8-9 mc.
co o tym s&plusmn;dzicie>??
prosze o rady i opinie [-chomik-]

Pinula30 myslę że pomysl z zamianą kuleczek jest dobry, są jeszcze mlodziutkie i nie powinno być większych klopotów, tylko że jeśli parka koleżanki będzie miała młode, to może dopiero po odchowaniu maluchów, chyba że koleżanka ma drugą klatkę do której mogłaby wsadzić twoją samiczkę ( nie wiadomo jak zareagowałaby na maluszki, no i oczywiście przyszła mama na nią ).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 22 Paź, 2008, 10:31
Inanna wiele zależy od Twojej pracy nad bliskością z nimi. Jednak prawda jest taka, że samotny szynszyl będzie bliżej człowieka niż szynszyl stadny (pewnie od tej reguły bywają niewyjaśnione wyjątki). Zainteresowanie człowiekiem słabnie, czasami zanika, kiedy powiększamy stadko z jednego na dwa. Nie rezugnuj z okazywania kulkom bliskości i czułości. Brak zainteresowania jest przejściowym etapem (u nas trwał ok 1,5 miesiąca) jednak trzeba być świadomym tego, że poprzednie więzi mogą nie wrócić lub wrócić w osłabionej formie. Pocieszające jest to, że charakter szynszyla ulega zmianom w zależności od sytuacji, hormonów... Agresywny odludek może zmienić się w kanapowego kota (mój Zozu w chwili obecnej :)).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 22 Paź, 2008, 10:59
szynszylowa zamiana jest wskazana.jednak ciężarna samica nie może być narażona na stres w trakcie rozwoju ciąży i karmieniu po porodzie. dlatego tak jak wyżej napisano-niech koleżanka (jeśli zdecyduje się na taką zamianę) odseparuje samiczkę z małymi po porodzie od samca (i tak będzie trzeba to zrobić-nawet jeśli nie zdecyduje się na zamianę) i tobie go odda po kilku dniach jak się uspokoi, a sama weźmie Twoją samiczkę. trzeba być tylko świadomym, że to ona będzie miała "pod górkę". jej samica będzie miała młode, będzie agresywniejsza wobec obcych szynszyli nawet kiedy minie już trochę czasu od porodu. po prostu walczy o bezpieczeństwo młodych. dlatego nawet jeśli Twoja samiczka wyląduje u niej, to albo początkowo nie tylko w osobnych klatkach, ale nawet i pokojach (chyba, że młoda mama będzie na tyle czuła się bezpiecznie, że klatka innej szynszyli w drugim kącie pokoju nie będzie jej niepokoić). okres jednak odkarmienia maluchów do momentu jak zaczną przechodzić na pokarm stały musi być dla matki jak najspokojniejszy-to absolutny priorytet. żeby nie było akcji typu odrzucenie maluchów ze stresu, agresja poporodowa z powodu obcego zapachu szynszyla i związanej z tym agresji wobec maluchów na oślep, czy po prostu zatrzymania laktacji
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Chamaedorea w 22 Paź, 2008, 22:56
Ehh :(.
Zrobiłam dzisiaj wybieg łazienkowy...
Obie panny nigdy tam nie były, łazienka malutka, zupełnie nowy teren...
Wypuściłam i...
Bella jak tylko Rillę zobaczyła to atak, nieważne, ze ona terenu nie zna ani nic.
Atak - wyrywanie futra młodej, z próbą gryzienia, ale tym razem uszy Rillowate nie ucierpiały [przypomnę, że miała na uszach już dwie rany, zupełnie na wylot i takie zadrapanie]. Sama Bella nie ucierpiała praktycznie wcale. No i Bella jest taka, że nie tylko wyrwać futro, ale dobrać się do skóry i gryźć, jak się na karku głaszcze głębiej Rillę to ma strupki...
W pewnym momencie była walka na mocz, zostałam obsikana równo - ucierpiały moje skarpetki, bo jedna sikała z jednej strony mojej stopy, a druga z drugiej ;).
Młoda tak po piętnastu minutach przyszła do mnie i mi w rękaw swetra weszła i już wyjść nie chciała. A Bella niejako uwolniona od przykrego towarzystwa w najlepsze zaczęła zwiedzać.

No... Rilla ze mną oswaja się błyskawicznie. Włazi na mnie, przychodzi do mnie jak jest wyczerpana po bitwie z Bellą, jestem dla niej schronieniem...
Natomiast tracę kontakt z Bellą... Ona teraz gotowa jest mnie nawet gryźć, co nigdy wcześniej jej się nie zdarzało...

I zaczynam żałować, że kupiłam Rillę. Mogłam już Bellę samą zostawić, trudno. A teraz tracę nadzieję na oswajanie ich. Bella jest strasznie bojowa, jak się okazało i nie toleruje innej szynszyli, prócz rodzonej siory... A moja mama oczywiście wściekła, nie da sobie wytłumaczyć, że szynszyli nie idzie czasem połączyć na hop-siup.
Mam doła w związku z tym...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Aśińska w 22 Paź, 2008, 23:29
Wcale Ci się nie dziwię ze jesteś załamana  :( ale, cóz  zrobić ? musisz być ślila i jakoś dwie baby połączyć.Zyczę powodzenia.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kitka123 w 03 Lis, 2008, 18:54
Widzę, że mam identyczny problem.
I moja mama też marudzi...
Nie wiem co zrobić.Próbowałam już wszystkich możliwych sposobów.  :icon_frown:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 03 Lis, 2008, 21:54
Łączenie  moich chłopców też idzie opornie,od czasu do czasu leci futro.Na zamieszkanie razem  nie ma widoków.Zarówno Karmel jak i Duduś nie chcą ustąpić.Każdy chce być przywódcą w stadzie.  :( :( :( :( :( :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: strusiek w 06 Lis, 2008, 13:21
Właśnie połączyłam swoje 2 samiczki, a trwało to prawie 2 tygodnie. Przez ten czas mieszkały w osobnych klatkach, parę razy wpuszczałam jednak starą do domku nowej i odwrotnie żeby oswoiły się ze swoimi zapachami. Przez pierwszych parę dni, nie wypuszczałam szyli razem, żeby nie zestresować malutkiej, poźniej już tak. Moja stara szylka cały czas goniła nową, atakowała i wyrywała jej futro. Czasami aż serce mi się krajało, kiedy Francicha przepędzała malutką w róg pokoju, a ona tam siedziała taka smutna (w swoim rodzinnym domu była przyzwyczajona do towarzystwa). Tosia (malutka) starała się za wszelką cenę zbliżyć do Franki, nawet jeśli wiązało się to z utratą futra. I to trwało ponad tydzień.
Parę dni temu wyszorowałam klatkę starej żeby zneutralizować zapach, ponad włożyłam tam Tosię, a po paru godzinach Frankę. Zaczęła się wojna. Szyle skakały sobie do gardeł (dosłownie), bałam się żeby sobie czegoś poważniejszego nie zrobiły. Trzymałam je w tej klatce ok. 40 min ( w tym czasie cały czas się biły). Potem wypuściłam starą, a nowa poszła spać do domku. Na drugi dzień powtórzyłam całą operację, wpuściłam Frankę do małej (tym razem akurat Tosia spała w domku). O dziwo, Franka nie była agresywna jak dotychczas, próbowała nawiązać kontakt z malutką, ta jednak zajęta była spaniem i za każdym razem gdy Franka chciała jej wejść do domku, fuczała na nią i ją obsikiwała (pewnie straciła zaufanie do starej i bała się, że znowu zostanie zaatakowana).
Zostawiłam je w tej klatce na caly dzień, popołudniem znów zaczęły się walki, ale ku mojemu zdziwienium, to malutka atakowała pierwsza, sikała z furią na Frankę i wydawała różne odgłosy. Cały dzień pilnowałam obu, dopiero wieczorem wypuściłam je na wybieg, i nastąpił zwrot akcji- Franka zaczęła atakować (może chciała się odegrać za te ataki w klatce?) Czyli, za wybiegu stara atkowała nową, a w klatcę odwrotnie.
Już myśłałam, że nic z tego nie będzie, trzeciego dnia jednak znowu wpuściłam obie do jednej klatki, a potem razem na wybieg. Ataki małej w klatce ani trochę nie złagodniały, za to na wybiegu Franka nie czepiała się już z taką zaciętością Tosi. Zdecydowałam się zatem pozostawić je w jednej klatce na noc, tym bardziej, że nawet jeśli się biły, każda pozostawała w swoim rewirze klatki i raczej nie wchodziła na teren drugiej. W nocy parę razy słyszałam jak się tłuką, fukają i gryzą, tymczasem wstaję dziś rano.... a tu cud :):) szyle śpią obok siebie na jednej półeczce, przytulone.
Uważam, że umieszczenie szylek w jednej klatce na noc, jest chyba najlepszą metodą ostatecznego oswajania. Nawet przebywanie w tej klatce w dzień nie działa w takiej mierze jak wspólnie spędzona noc :) Oczywiście nie polecam tego rozwiązania w pierwszych dniach, dopiero kiedy szynszyle dokładnie poznają już swój zapach, ale żadna nie będzie chciała dojść do porozumienia, wtedy wspólna noc jest chyba jedynym wyjściem. Zwierzaki się potłuką, obsikają, ale ostatecznie ustalą hierarchię :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 06 Lis, 2008, 13:53
Ooo, własnie miałam pytac jak przebiega łaczenie bo nie dawałas znaku życia.
Struśku, obserwuj je jeszcze kilka dni, sytuacja moze być zmienna, ale nie bedzie juz tak drastyczna. Cieszę sie bardzo, że łączenie sie udało :) I moja klateczka w tym troszkę pomogła mam nadzieję?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: strusiek w 06 Lis, 2008, 14:00
Twoja klateczka okazała się nieoceniona :) Dziękuję Ci bardzo Myszo  :) jak tylko będę pewna, że szylki zostały przyjaciółkami na zawsze, wyszoruję klateczkę i Ci ją zwrócę :) A znaku życia nie dawałam, bo miałam problemy z internetem  :?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: blaszka w 13 Lis, 2008, 22:09
Witam. Mam pytanie, posiadam roczną szynszylkę, i chciałabym dokupić jej towarzysza. Czy lepiej kupić mlodego ok.3-4 miesiecznego czy 1,5 rocznego samca (bo mam taką mozliwosc) ?

/scaliła coolmamcia
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 14 Lis, 2008, 09:46
Blaszko, jakie masz doświadczenie w opiekowaniu się szynszylami? Rozmnażanie to poważna decyzja... Wiedza musi być znacznie szersza, oczywiście jeśli chcesz świadomie do tego podejść :)
Czy nie myślałaś o tym by stworzyć stadko jednej płci?
Prawdopodobnie młodszy samczyk szybciej podporządkuje się samicy, ale jak piszę prawdopodobnie, gdyż wiele zależy od charakteru szynszyla. Są przypadki, że zwierzątek nie można połączyć.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Nikita85 w 14 Lis, 2008, 13:36
Jeśli mogę coś doradzić, to proponuję dokupić drugą samiczkę, bo za trzy-cztery lata i tak będziesz musiała wykastrować samczyka lub wysterylizować samiczkę, bo 5-letnia samiczka nie powinna już mieć młodych bo to zagrożenie dla jej życia, poza tym jest tyle niechcianych szylków, że nie ma sensu przyczyniać się do ich rozmnażania, bo potem tułają się niechciane po świeicie i tylko cierpią :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: strusiek w 17 Lis, 2008, 21:40
Mam pytanie dotyczące moich szyszek- Tosię mam od miesiąca, od 2 tygodni mieszka w klatce z Franką, dogadują się dobrze, czasami się jeszcze pokłócą, ale mam problem z wypuszczaniem ich razem. Zwierzaki albo nie są sobą zainteresowane albo atakują się (a raczej mała atakuje wiekszą). Mam wrażenie, że Tosia chce się odegrać na Frani, bo to ona rządzi w klatce (widziałam parę razy jak wchodziła na małą, śpi też na niej), a być może mała ma w pamięci czasy w których Francicha atakowała ją na wybiegu i teraz po prostu chce wyprzedzić jej ewentualny atak? Jak je nauczyć bawić się razem poza klatką?
I jeszcze jedno- mała nie umie kąpać się w piasku :( wchodzi do pudełka i ewentualnie pogrzebie w piasku łapką, ale wcale się w nim nie kąpie... Tarza się za to na półkach, kiedy Franka rozsypie trochę piachu, ale naprawdę mikroskopijne są to ilości ;) Próbowałam już dawać jej całkiem czysty piasek, bez zapachu Franki, próbowałam zmienić pudełko na bardziej płaskie, nie działa- jak ją nauczyć piaskowych kąpieli?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 17 Lis, 2008, 23:32
[ot]
I jeszcze jedno- mała nie umie k&plusmn;pać się w piasku :( wchodzi do pudełka i ewentualnie pogrzebie w piasku łapk&plusmn;, ale wcale się w nim nie k&plusmn;pie... Tarza się za to na półkach, kiedy Franka rozsypie trochę piachu, ale naprawdę mikroskopijne s&plusmn; to ilo&para;ci ;) Próbowałam już dawać jej całkiem czysty piasek, bez zapachu Franki, próbowałam zmienić pudełko na bardziej płaskie, nie działa- jak j&plusmn; nauczyć piaskowych k&plusmn;pieli?

Spróbuj więc nasypać do naczynia kąpielowego minimalną ilość piasku, taką szczyptę, którą znajduje się zwykle na półeczkach po kąpieli. Jeśli załapie, możesz dosypywać codziennie troszkę.
[/ot]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mycha2801 w 20 Lis, 2008, 22:03
Witam!

Mam pytanie do forumowiczów. Czy komuś udało się oswoić dużo starszą samiczkę z młodym samczykiem? Byłabym wdzięczna za odpowiedź.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 20 Lis, 2008, 22:21
Chyba odpowiadałam Ci na pw na to pytanie...
To, ze komuś się udało ni oznacza sukcesu u Ciebie. Tak to niestety z tymi szynszylami jest, że to sprawa jednostkowa, zależąca głownie od usposobienia łączonych kulek.
Z tego co pamiętam twoja samiczka ma 4 lata więc rozmnażanie jej może potrwać jeszcze rok, a co dalej?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aska69 w 20 Lis, 2008, 22:24
po 1 tak jak coolmamcia mówi, samiczka już stara jest jeśli chcesz rozmnażać
po 2 mnie nie udało si połączyć niewiele starszej samiczki z samczykiem, więc na twoim miejscu ni liczyłabym na to że samiczka zaakceptuje młodego samczyka, zwłaszcza jeśli trafi się taki spokojny jak mój Maniek.

żeby nie było- ja nie zamierzałam rozmnażać szyli tylko wykastrować samczyka.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 20 Lis, 2008, 23:19
statystycznie rzecz ujmując masz na to nikłe szanse ... ale zawsze jakieś są. pytanie tylko "po co?" i czy ma to sens i jest bezpieczne...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kea w 21 Lis, 2008, 11:30
mi sie udalo, tyle ze Paproch jest wykastrowany, wiec nie wiem, czy sie liczy ;) Jest miedzy nimi roznica hmm pewnie z 3 lat
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 27 Lis, 2008, 12:36
czy twój wykastrowany samiec też jest ostoją łagodności? bo mój kastrat to dałby sobie wszystko zrobic przez inna szynszylę-nigdy by na nią nie parsknął nawet(chyba, że by zapiszczał z bólu ugryzienia:P )
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Leo w 12 Gru, 2008, 21:09
Mam jedną drugą mała szynszyle. Dzisiaj dokupiłam małą...Ale Dla wpuszczam je razem do klatki DUża Wchodzi na małą i podgryza jej uszy i futerko. Co zrobić:( Mama na mnie krzyczy!Błagam!

/scaliła coolmamcia
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 12 Gru, 2008, 21:20
Cięzko się rozeznac w Twojej wypowiedzi, ale czy podgryza jej uszka do krwi, czy tylko iska?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Leo w 12 Gru, 2008, 21:23
Tak iskała nie wygryzła do krwi BŁAGAM ODP ale dokładnie nie wiem bo szybko ją odciągnęłam:(Plis
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 12 Gru, 2008, 21:29
Jesli starsza wchodziła na nową, iskała jej futerko mniej więcej w okolicach karku, to oznacza chęć zdominowania przybysza. To są dwie samiczki? Są razem w klatce (bo nie zrozumiałam pierwszego posta)?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Leo w 12 Gru, 2008, 21:31
Tak obydwie samiczki:( Co mam robić?? NArazie są w dwóch różnych ale jak ją na chwilę włożyłam razem to tak się stalło
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 12 Gru, 2008, 21:33
Moim zdaniem najkorzystniej jest przeczekać kilka dni, aż nowa zaadoptuje się do nowej sytuacji. Jesli już chcesz je łączyć to na wspólnym wybiegu a nie w klatkach.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Leo w 12 Gru, 2008, 21:35
Okej dzięki BARDZO  ale jest opcja że się wogóle nie polubią?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 12 Gru, 2008, 21:41
Leo jeśli je połączyłaś na chwilkę i jesteś pewna, że w ich wzajemnych relacjach nie było agresji, to możesz spróbować ponownie, ale jak pisałam na bezpiecznym wybiegu- nie w klatce. Cięzko przewidzieć. Czasami bywa tak, że początkowo nowa szynszyla zestresowana sytuacją jest podległa i dopiero po czasie próbuje dominować starszą. Wtedy mogą zacząć się utarczki. Fakt, że pierwsza reakcja była spokojna jest obiecujący.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dorcia w 30 Gru, 2008, 09:49
Nie bardzo wiem gdzie mam umiescic to pytanie, a jakos nie moge znalesc odpowiedzi na nie, moze przeoczylam?
Na Swieta bylam u mojej mamy w odwiedzinach  i tam tez poszlam do sklepu zoologicznego no i stalo sie zobaczylam
szylcia i ja to moze jeszcze nic, ale moj maz o rany ten blysk w oku, maluch mial 1,5 miesiaca, kupilam karme i pojechalam
do domu mojej mamy, bo juz wyjezdzalismy do domu, wiec obiad, zapakowalismy rzeczy no i ... przed samym zamknieciem
sklepu zdarzylismy zabrac szylka (Sioni) do domu.
Dopiero w domu zaczelam sie zastanawiac na co ja sie zgodzilam, bo jak go zobaczyli Skipi(chlopak 10 miesiecy) i Siapi(chlopak 6 miesiecy) to oszaleli.
Postawilam tak jak z Siapi (za pierwszym laczeniem) klatke na przeciwko, , zeby sie mogli widziec.
Pierwsza noc to byl istny horror nie dla nowego Sioni, on jakby sobie wszystko puszczal kolo uszu,
ale Skipi i Siapi latali po klatce jak opetani. A no i jeszcze bardzo wazne Sioni jest od tej samej mamy co Skipi.
Na drugi dzien dalam im go powachac przez druciki, a oni do gryzienia, wiec maluch sie przestraszyl oczywiscie.
Zaraz go zabralam, na wybieg, acha jest diabelnie szybki w porownaniu do Skipi i Siapi, mam naprawde problem z jego zlapaniem
do tego jest taki maly.
Teraz wypuscilam Sioni, zeby sobie pokical troche obok klatki chlopakow (jakos nie bardzo jest nimi zainteresowany, bardziej tym co jest
dookola klatki, a wtedy Siapi go cap i wyrwal mu przez ta klatke kilka wloskow. Do tego Skipi i Siapi tez zaczeli walczyc miedzy soba, zaczynam sie bac
czy nie bede ich musiala wszystkich trzymac oddzielnie?
Wiec sie martwie, czy oni sie dotra?
Od kiedy mam im pozwolic razem biegac? Sioni jest taki malutki, ze nie bedzie w stanie sie obronic.
Czy Skipi wie, ze Sioni to jego braciszek?

/scaliła coolmamcia
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 30 Gru, 2008, 16:52
maly musi podrosnac tak zeby mial z 4 m-ce, musi mieszkac narazie osobno ;/
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dorcia w 30 Gru, 2008, 18:04
dzieki, kurcze szkoda, ze tak dlugo, no ale chyba przez kratki to chyba mozna im sie dawac wachac?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 30 Gru, 2008, 18:16
Łączyłam 3miesięcznego malucha, to ciut mniej niż pisze Mysza- zamieszkał ze starszym samczykiem, więc wiele zależy od akceptacji przez resztę stadka. Z jednej strony takiemu maleństwu przydałoby się futro do przytulania- namiastka mamy, ale z drugiej strony jeśli reszta zareaguje agresywnie...
Co do obwąchiwania się przez pręty, kratki itp.- trzeba być ostrożnym, wtedy najczęściej dochodzi do ugryzień w pyszczki i odgryzień paluszków. Jeśli mocno będziesz trzymała szynszyla w rękach i nie pozwolisz opierać się łapkami to powinno być ok.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dorcia w 30 Gru, 2008, 18:34
tego malucha jakos nie bardzo interesuja juz stali bywalcy mojego domu, on jakos ich ignoruje,
zobacze moze sprobuje tak co 2 dzien im sie powachac, malego bede mocno trzymac
(oczywiscie nie tak zeby mu oczy na wierzch wyszly) :shock:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: jaszelma w 04 Sty, 2009, 12:42
Właśnie zakupiłam wielką wolierę przystosowaną dla szynszyli i teraz zaczynam szukać towarzysza dla Bibiego.
Mam pytanie do bardziej doświadczonych właścicielli:
-Lepiej kupić młodego samca czy wziać w adopcję starszego?
Widziałam, że jest do adopcji szylek z Krakowa ,ale 3-letni.Czy można spróbować z szlkiem w tym wieku?
Dodam, że Bibi ma już ok 1,5 roku.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 04 Sty, 2009, 15:45
Oczywiście że można :)Szynszylkom i tak będzie dobrze bez względu na wiek :)Pod warunkiem że się oswoją  :e_smile: :wink:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: jaszelma w 22 Sty, 2009, 11:34
Widzę, że na wybiegu moi chłopcy zachowują się poprawnie - Bibi nie jest już nachalny, a Ogonek już sie go nie boi.
Teraz zaczęłam sie zastanawiać nad przeniesieniem Ogonka do Bibiaka, ale nie wiem czy to juz ten moment.
Może na chwilę go wpuścić i zobaczyć co się będzie działo? A może lepiej jeszcze poczekać? Sama nie wiem  :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 22 Sty, 2009, 12:18
niech chłopaki najpierw się dobrze dotrą na wspólnym małym wybiegu, gdzie nie ma się jak schować. jeśli po tygodniu wypuszczania będzie pełen rozejm i love, to ja bym wpuściła panów do nieurządzonej klatki całkiem (że jak panów na humorki i bitkę najdzie, to o nic się nie uderzą skacząc itp.). żadnego na razie bym zapoznawczo z osobna do niej nie wpuszczała-chodzi o to, że tern, co ją zeksploruje pierwszy, mógłby drugiego traktować jako intruza na SWOIM terenie, nie dopuszczając myśli dzielenia się klatką. a tak jak panowie będą z wybiegów dłużej się znać i już siebie na stałe kojarzyć i być w miarę pokojowo nastawieni, to nowa klatka, będąca wyzwaniem równym dla obu panów wyrówna ich szanse.
tak mi się wydaje. to dobry bezpiecznik, jakby im miłość do siebie się chciała odwidzieć w samej już klatce.
w pustej klatce zostawiłabym ich pod obserwacją już ich samych sobie. jak poleci futro to trudno-trzeba porządki ustalić. zareaguj tylko w razie ewidentnego zaszczucia i mocnych ugryzień/ ataków z zębami-polecam spryskiwacz do bielizny, bo zawsze działa :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: jaszelma w 22 Sty, 2009, 12:21
Z nową klatką nie ma możliwości - Bibi mieszka w nowej, a Ogonek w starej Bibiego,nie mam trzeciej  :(
Muszę pomyśleć o zmniejszeniu wybiegu.
Dzięki!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 22 Sty, 2009, 12:47
wybieg mały zmusi ich do poniuchania się i oglądania czy chcą czy nie :) to da wiarygodniejszą odpowiedź, jakie są ich relacje. bo to, że na dużej przestrzeni się mijają i nie atakują to sukces, ale niestety dopiero połowiczny. lepiej wiedzieć jak się na małej powierzchni tolerują, zanim będą w jednej klatce.
ps-skoro masz dwie klatki, to zamieniaj panów willami co 2 dni. przejdą się obcymi zapachami. baby z nich nie są, więc moczu nie będziesz zewsząd ścierać ;)
powodzenia!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Chamaedorea w 26 Sty, 2009, 16:51
No, a u mnie katastrofa, niestety.
Przez cztery miesiące Bella jest nieubłagana i po prostu nie chce przyjąć młodej nawet do wiadomości chyba. Co prawda na miesiąc praktycznie musiałam przerwać łączenie - z powodu remontu w moim pokoju, kiedy dziewczyny nie miały możliwości jakiegokolwiek wybiegu, bo było zrywanie tapet, gipsowanie ścian, ponowne tapetowanie, potem składanie mebli itd. i mieszkały w pokoju rodziców, a tam jest zbyt niebezpiecznie.
Młodej kupiłam porządną klatkę - co prawda, nie takiego giganta jak ma Bella, ale osiemdziesiątkę na wysokość, ot, żeby jej było wygodnie.  Wcześniej miszkała w małej klatce przez jakiś czas, bo miałam nadzieję na rychłe pogodzenie się obu panien. Miałam więc wydatkowe boom - na urządzenie porządnie drugiej klatki... Natomiast pocieszam się, że w razie czego, jak się uda panny w końcu połączyć, to klatki też mogę połączyć, więc nie jest źle.
Myślałam nawet, żeby Rillę komuś oddać bo ona chyba ze spokojniejszą szylką niż Bella by się dogadała (ona praktycznie nie atakuje przez gryzienie, tylko sika, ew. wyrwie trochę futra, ale to praktycznie nic w porównaniu z tym co robi Bella)... Ale przywiązałam się do tej małej. Taka mała szelma, która śpi mi za bluzką i podgryza palce :). Przez to, że Bella jej tak nie toleruje, ona się bardzo przywiązała do mnie.

Hmm... Nadal mam nadzieję. Dziewczyny już na siebie nie reagują - niestety, tylko jak są w klatkach obok siebie. Jak tylko wypuścić - Bella napastuje młodą, goni , wyrywa futro, gryzie, a młoda odwdzięcza się sikiem prostym ;).
Natomiast - co dość ciekawe, młoda nauczyła się bronić. Już jakiś czas temu postanowiłam wsadzić je do klatki Belli. Mam tam dwa dobre dojścia, oba zostawiłam tak, by móc je szybko otworzyć i w razie czego interweniować. Rilla siadła sobie w kołowrotku... I odganiała Bellę. Co dziwniejsze, Bella się bała i młodej nie ruszała, uciekała w przeciwny kąt klatki. Wszystko dopóki oczywiście Rilla nie wyszła z kołowrotka, bo wtedy powtórzyło się przedstawienie morderczej gonitwy. Od tego czasu staram się to powtarzać - zawsze jest tak samo: Rilla w bezpiecznym kołowrotku daje sobie radę świetnie, gorzej jeśli z niego wychodzi...

Ech, a ja mam nadzieję na jakieś mega porządne wybiegi , a nie kątem oka, kiedy się uczę, jak będę miała ferie i wakacje. Ostro pracowałam nad nimi w święta, coś chyba to dało, ale nadal jest nieciekawie. Buuuuuu. Jak tak na nie patrzę, to mi się czasem ryczeć chce, że ta Bella taka uparta.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: jaszelma w 26 Sty, 2009, 18:04
U mnie też nie jest najlepiej. Po zmniejszeniu wybiegu -sytuacja sprzed dwóch tygodni -gonitwy i małe (na szczęśćie) rwanie futra.
Mam tylko szczęście, że to nie dziewczyny i się nie obsikują  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: coolmamcia w 28 Sty, 2009, 16:18
Mam tylko szczęscie, że to nie dziewczyny i się nie obsikuja :D
Wszystko przed Tobą :) 2 z moich chłopaków ma w "tym" miejscu wentylek bezpieczeństwa, który popuszcza, dla wyrównania ciśnienia w klatce :) Rzadko, ale jednak.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Chamaedorea w 28 Sty, 2009, 20:41
Bella to 100% baba i też nie sika :). Tylko Rilla używa sikania nałogowo, co prawda mnie nigdy nie osikała, na szczęście, tylko Belli się dostaje :).
A u Belli to rodzinne - razem z Pulpą nigdy nie sikały. Jak Belli coś nie pasuje, to woli gryźć, niż sikać, ale pewnie dlatego, że ona się nie broni, tylko atakuje (a zanim przybyła Rilla to ogólnie z Pulpą nigdy się nie pożarły, wiecznie kochające się siostrzyczki :) a z ludźmi były oswojone więc może po prostu się do tego nie uciekała) :).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Nicola w 28 Sty, 2009, 20:54
Mój Ebi też nie sika i stąd mój wniosek że to on, bo w sklepie nie potrafili powiedzieć. Ech już chyba wszystkie wątki, zdjęcia oglądałam i mam
nadal tylko 99% pewności. Może uda mi się cyknąć mu zdjęcie to ktoś pomoże.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 01 Lut, 2009, 11:03
A u mnie... każda teraz sika na każdą... No cóż.
Niestety, małej Ferci się oberwało, straciła sporo futra, i niestety zyskała kilka śladów zębowych... Eh, wiem że te stwory są szybkie, ale żeby aż tak... nie zdążyłam zareagować, choć non stop byłam w pogotowiu i "pełnej gotowości bojowej" - no a jednak, krwiożercza Kluska dopadła małą...
Stoją obok siebie w klatkach od około 2 miesięcy (kwarantana ;) ), i jakoś "przechodzenie zapachów" rezultatu nie dało.
Wiem, wiem, to samice, to dłużej, cierpliwości... Mimo setek przeczytanych porad, mam setki dylematów, i obaw. Nie wiem jak je oswajać, czy puszczać we trójkę, czy "po kolei", czy najpierw ospałe wrzucac do klatki, czy dawać im się spotykać na wybiegach, czy przy kolejnym starciu Kluska nie zrobi jej jeszcze większej krzywdy, czy mała - teraz przestraszona - nie zacznie atakować... ech...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 01 Lut, 2009, 13:37
pamiętam, że raz Sfera dostała od ciągłego zaszczucia przez Bubę na jednym z wybiegów ataku masowej furii. co Buba podbiegała, to ta ją goniła. to był jedyny raz kiedy po kilku minutach Buba siedziała osaczona na podwyższeniu na poduszce na pustym wybiegu, bo jak tylko z poduchy schodziła, to Sfera furii dostawała.
ale to był jednorazowy cud. musiałam je schować (może to była ta jedyna szansa, którą przepuściłam na połączenie?) bo się bardzo przegrzały.
pewnie gdybym je połączyła, to dziś miałabym Sferę i Bubę, a Wacuś by gdzieś powędrował...ale jak widzę jak pięknie mi chłopczyna urósł...szkoda strasznie by było-jest ja kosteczka cukru. nic tylko tulić i ściskać i głaskać i miętosić i dawać smakołyki :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Olga_ w 18 Lut, 2009, 19:21
Hej :)
od paru dni, jestem w trakcie oswajania ze sobą Jimiego i Gacka :) Gacek jest naszym nowym "dzieckiem" :)) Jimiego mamy już od ponad roku.
Na poczatku było trudno Jimi "dosiadał" młodego, ale jak wyczytałam w innych wątkach takie zachowanie jest natrualne. Każdy wybieg końćzył sie na tym, że każdy z szylków szedł w swoją stronę domu :) Przełom nastąpił wczoraj :))
Po włożeniu Gacka do Jimiego klatki szylki jały razem sianko, wzajemnie się iskając :)) no uroczy widok :)) oczu oderwać nie można, czasami jeszcze Jimi gryzie Młodego w uszy - ale to chyba nie jest typowe gryzienie, bo nie ma żadnych ran ani śladów...
Teraz również są w jednej klatce i biegają za sobą jakby byli razem od zawsze :)
a jeszcze chciałam napisać, że śłodki widok jest jak ich rodzielami i każdy zostaje na noc w swojej klatce :))
Klatki przylegają do siebie i szylki śpią przy ściankach dotykając się futerkami :))
to tyle póki co :))
w miarę możliwości dodam zdjęcia szylków :))
 [-chomik-] [-chomik-] [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: jaszelma w 18 Lut, 2009, 20:06
To może ich już nie rozdzielaj na noc? Słodko będą wyglądać śpiąc razem  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 18 Lut, 2009, 21:19
Jasne że powinny być już razem - zero agresji i przytulanki przez klatki.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 19 Lut, 2009, 21:19
Oczywiście- zostaw ich razem na noc -wydaje mi się że to gryzienie które opisałaś to iskanie-lub lekkie podgryzanie:)Zostaw ich razem na noc -moze troszkę się jeszcze pogonią żeby ustalic hierarchię ale to nic groźnego-to naturalne zachowanie-póki nie leci krew  wszystko jest ok :)Więc nie martw się i daj im się poprzytulać :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 20 Lut, 2009, 00:03
U mnie niby krew nie leci ale za to futra straszliwe ilości...
A Sowa jak słyszy, że otwieram Grubciową klatkę aż się trzęsie :( Za to Grubcio nie ma stresu. Wręcz sobie podwarkuje i trzepie ogonem na boki jak nie ma kogo pogonic. Nie wiem jak to będzie, bo żal mi strasznie Sowy... Bo ciągle jest bez zmian. Z zapachem są obeznane napewno, bo 24h klatki stoją ściana w ścianę, w nocy sobie panowie "uuuch, uuuuuch-ają", ale przyjaźnie lub chocby tolerancji ni ma :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: cinnamon_biscuit w 20 Lut, 2009, 01:57
Grubcio wyglądał mi od razu szczerze mówiąc na takiego Ojca Chrzestnego:> Poczekaj jeszcze nieco może. Może jakoś z klatkami znowu pokombinuj. A może metodą transporterka? Choć ten Twój to trochę za duży jest chyba
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 20 Lut, 2009, 06:10
A Pomponik poddał się rządom Grubcia?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 20 Lut, 2009, 08:06
Greatdee spróbuj ciasnej klatki - to w wielu przypadkach pomaga :)
Nie poddawaj się musisz być silna :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 20 Lut, 2009, 12:25
Ciasnej klatki? Czyli?
Czy Pompon się poddał... Hmm, nie wiem w sumie jak moi chłopcy mają pokazac mu uległośc, bo Gruby po prostu ich ciągle goni. Pompon się tym chyba zbytnio nie przejmuje tylko po prostu ucieka, ale Sowa ucieka i do tego przeżywa nieziemski stres. Sami z siebie w ogóle się do niego nie zbliżają :/ Nie zaczepiają go, ani nic w jego kierunku nie robią. Nie mam pomysłu na nich.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 20 Lut, 2009, 15:02
nie wiem jak Ci to wytłumaczyć- to rodzaj "klatki" z samej siatki i bez kuwety,przedzielona na środku ścianką( również z siatki) i z jednej strony mieści się tyllko szylka ( jedna) i z drugiej również.....chodzi o to aby szynszyla  obcowała z zapachem i towarzystwem  drugiej szylki ale zeby nie mieli jak sobie zrobić krzywdy, a to ze mało miejsca chodzi o to aby im się nudziło i przez siatke będą się wąchać etc....
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Olga_ w 20 Lut, 2009, 23:28
moi drodzy :)
moje szylko już sie nie opuszczaja na krok:)
także klatka Gacka była tylko i wyłącznie na kilka nocy:):)
widok jak śpią wtulone w siebie, albo jak jeden śpi a drugi go iska jest bezcenny :))
pozdrawiamy wszyskich :)
zyczymy udaengo weekendu ;):)
 [bardzopolecam]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: jaszelma w 21 Lut, 2009, 00:44
Gratuluję  :D Widok jest rzeczywiście niezapomniany...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 21 Lut, 2009, 08:51
Greatdee- wklejam ci mój model ciasnej klatki.Przerobiłam ją z klatki (ptaszkowej  :D ) która wcześniej służyła chłopcom za toaletę podczas wybiegu.

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/d8221c7fce3de074.html
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Rambusia w 21 Lut, 2009, 09:41
Trzeba tylko pamiętać, że w przypadku dużej agresji mogą sobie wzajemnie poodgryzać łapy.
Korci mnie żeby zafundować mojej panience koleżankę lub bezpłodnego kolegę, ale boję się, że mogą się nie polubić. 
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 21 Lut, 2009, 10:34
Ścianka dzieląca klatkę powinna być na tyle drobna żeby sobie nie zrobiły krzywdy. A po za tym łączenie w takiej klatce odbywa się zawsze pod kontrolą.Mnie co prawda nie udało się połączyć chłopców ale Szyszce  wyszło to znakomicie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 21 Lut, 2009, 12:29
Dzięki Bożena, ale ja właśnie boję się odgryzienia palców, bo Grubcio pokazał już, że go na to stac :( No nie wiem jak to będzie, zaraz idę ich znowu puścic, może w końcu stanie się cud? A w razie czego mogłabym pożyczyc tą klatkę? Bo ja niespecjalnie mam skąd taką wziąc...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 21 Lut, 2009, 14:48
Jak tylko będziesz chciała to oczywiście ci ją wyślę. Z tego co pamiętam Krokiet był bardzo agresywny w stosunku do Szyszki a jednak udało się tych  chłopców połączyć.Moim się nie udało ponieważ w klatce tej kombinowali tylko jak który ma z niej zwiać.Siebie  natomiast w niej lekceważyli.A na razie trzymam kciuki za połączenie twoich kulek.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 23 Lut, 2009, 07:20
Greatdee ciasna klatka jest fajnym pomysłem przerobionym o ile mi wiadomo z pomysłu Grażki :)
Olgo gratuluję łączenia :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 23 Lut, 2009, 12:14
Dzięki Bożeno :)
Jak mam rozumiec takie zachowanie:
Grubcio NIE szuka moich chłopaków specjalnie, chodzi sobie beztrosko i dopiero jak zobaczy, któregoś uciekającego to go goni. Potem zrobiliśmy próbę na rękach, ja miałam Grubego, a mój Misiek Sowę. Chwilę się powąchali, Sowa zaczął zgrzytac zębami, a Grubcio wiercił się, odwracał od Sowy. Z Pomponem na rękach - całkowity, obustronny brak zainteresowania. Wąchają się przez klatki (nadal stoją tuż obok siebie) - bez zainteresowania, fukania itd. Jak wpusciłam Grubcia do klatki, nawzajem pozgrzytali zębami z Sową przy domku (Sowa był w środku) ale nadal NIC. A jak ich puszczę na wybiegu, to jest gonitwa, futro i krew... :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Rambusia w 23 Lut, 2009, 12:46
Niektórzy z was mnie zachęcają by sprawić mojej dziewczynce (4 m-ce) koleżankę. Coraz bardziej się skłaniam ku tej myśli, choć pozostają obawy o wzajemną akceptację. W związku z tym mam pytanie: Czy już teraz szukać nowego zwierzaka, czy poczekać aż dorośnie? Wydaje się, że jeśli dorośnie jej zdolności przystosowawcze będą raczej mniejsze. A jeśli już teraz szukać, to w jakim wieku? Młodszą czy starszą?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 23 Lut, 2009, 14:12
Najlepiej już teraz i w podobnym wieku. Młodszej raczej nie, chociaż to nie byłoby przeszkodą, ale lepiej jak młode do 3-4 m-ca są z matką. Wydaje mi się, że im młodsze się łączy tym lepiej. Ja u siebie widzę właśnie, że młody Pompon ma dużo mniej problemów z zaakceptowaniem NOWEGO niż starszy Sowa.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Rambusia w 23 Lut, 2009, 14:33
Moja Szyszka, która pochodzi z fermy, już w wieku 2 m-cy była odłączona od matki, więc nie ma różnicy czy sierotka będzie siedziała w z moją zołzą czy sama w klatce na fermie. Bardziej boję się o  to czy owa zołza od przygarnie koleżankę. Ale cóż nie dowiem się tego dopóki nie próbuję. Na wszelki wypadek mam dwie klatki.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 23 Lut, 2009, 14:37
Po pierwsze jeśli w ogóle chcesz połączyc 2 szyle MUSISZ miec 2 klatki. Rzadko kiedy zdarza się taka miłośc od pierwszego wejrzenia.
Po drugie, to że Twoja szylka była w wieku 2 m-cy odłączona od matki to niestety smutna rzeczywistośc fermowa. Poczytaj o tym, było to już 100x wałkowane na forum.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 25 Lut, 2009, 15:19
A niech to szlabamn trafił..( bez urazy oczywiście :) ) Szylki im później odłączone od matki tym są w lepszej kondycji psychicznej :)Jeśli chcesz wziąć kolejną kulkę to dziewczynkę też w wieku `4, 5 m-cy może być starsza  to nie przeszkadza, tylko kulka gdy jest młodsza łatwiej akceptuje nowego przybysza niż starsza :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: katakumby18 w 25 Lut, 2009, 19:36
Moim zdaniem najlepszym sposobem jest pójść na żywioł czyli nową szynszylę wsadzić razem do klatki z innymi szylami.
Tylko wcześniej najlepiej wysmarowac je jakimś aromatem spozywczym (ja smarowałam wanilią) Efekty widać żadnych ran, pogryzień, bijatyk i powyrywanego futra:D

Miłość od 2-ego wejżenia [-chomik-] [-chomik-] [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Olga_ w 06 Mar, 2009, 19:50
hej :)
zauważyłam ostatnio, że moje Szylki się tak już do siebie przyzywczaiły, że jak wkładam rękę do klatki, aby je wyciągnąć bądź pogłaskać, to uciekają i bawią się chyba z moją ręką w chowanego :P

mam pytanie odnośnie klatki, a raczej jej obudowy abym codziennie nie musiała latać z odkurzaczem po ich kąciku :) strasznie świntuszą i większość ich pożywienia i bobków :) znajduje się na dywanie ... macie jakiś pomysł jak zabudować klatkę ?:)

pozdrawiam :)
olga :)

Pytanie odnośnie klatki zamieśc w odpowiednim dziale (http://szynszyle.info/forum/index.php?board=47.0)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 06 Mar, 2009, 20:21
[ot]Raczej na robienie z pokoju "wysypiska bobków" nie ma rady :) Ale możesz obudować klatkę sklejką bądź chodźby kartonem,jeśli klatka jest dosyć"mała" (czyt.standartowa,w każdym razie nie woliera)To możesz zakładać pudełko kartonowe na klatkę ( oczywiście bez górnej części aby szylki mogły swobodnie oddychać,proponuję aby było to większe pudełko,niekoniecznie wyższe, ale dłuższe i szersze jak najbardziej bo szylki nie obgryzą kartonu,kupki nie będą latać po pokoju,a w dodatku zapewnisz kulą trochę prywatności,której potrzebują wszystkie szylki


P.S.No coś mi się zdaje że za jakiś czas Fifka będzie miała koleżnakę ;D dzisiaj mój tata jak dawał jej sianko przez kraty(pomijając fakt iż strasznie się jej bał ;D ) powiedział"Ciekawe jakby były we dwie? " a ja opowiedziałam mu o Waszych szylkach szczególnie, o szylkach Myszy,Dream,Great i Jaszelmy,no i oczywiście Nicoli :) Był bardzo zaciekawiony ;D [/ot]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Olga_ w 06 Mar, 2009, 20:23
dzieki :)
wiem, że nie na temat troszkę to było i przepraszam z góry :)

miłego wieczorku i weekendu Wam życzymy :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bartass86 w 23 Mar, 2009, 20:14
Witam mam chille z jakies 9 miesiecy, dzis dokupilem samca dla mojej samiczki, jak w najlepszy sposob je polaczyc? zeby nie bylo zbyt wielu zgrzytow na poczatku?

/scalilam*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 24 Mar, 2009, 17:15
9 MIESIECY!!??
Przecież to jeszcze dziecko......jak dla mnie to za wczesnie...w jakim wieku jest samiec?Mam nadzieję ze nie chcesz ich rozmnazac....
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 24 Mar, 2009, 17:32
Mam nadzieję ze nie chcesz ich rozmnazac....

Myślę, że jak się dokupuje samca do samiczki, i chce się je łaczyć, to po to właśnie..
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aska69 w 24 Mar, 2009, 17:48
Myślę, że jak się dokupuje samca do samiczki, i chce się je łaczyć, to po to właśnie..

nie zawsze :wink: ja mam samca i samicę i gdyby udało mi się je połączyć to na pewno bym nie dopuściła do rozmnażania, ale że łączenie jest zbyt stresujące dla Mańka i zaprzestałam prób to go chociaż ominie kastracja :P z tym że kupiłam tylko Lady, Mańka dostałam bo był zbędny nowym właścicielom.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bartass86 w 24 Mar, 2009, 17:49
Facet w zoologicznym powiedzial ze ma go od malego i ma on tez kolo 9 miesiecy. a co do mojej szylki to ja ja mam 9 miesiecy a noworodkiem to on tez nie byla ;) wczoraj robilem z nimi podchody - wypuscilem oba szyle poczatkowo byla chwila walki o ustalenie kto jest szefem ;) jedna po chwili juz lataly razem wiec dalem je na probe na chwile do kaltki i bylo ok bez gryzienia itp. wrecz jakby sie do siebie dobieraly.. wkoncy razem wtulone w siebie zasnely... i zostawilem je na noc razem nie wiem czy dobrze postapilem ale nie ma zadnego fukania na siebie, przyjmowania pozycji obronnej. co myslicie o tym przypadku?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 24 Mar, 2009, 17:53
Nic nie myślę. To akurat przypadek łatwego łączenia, sama też taki miałam kiedyś. Martwią mnie tylko przyszłe młode.
nie zawsze :wink: ja mam samca i samicę i gdyby udało mi się je połączyć to na pewno bym nie dopuściła do rozmnażania, ale że łączenie jest zbyt stresujące dla Mańka i zaprzestałam prób to go chociaż ominie kastracja :P z tym że kupiłam tylko Lady, Mańka dostałam bo był zbędny nowym właścicielom.

No ciekawa jestem jak poza kastracją możnaby to upilnować... Poza tym, jak piszesz, nie dokupiłaś samca z własnej woli, więc chyba przypadek jest troszkę inny...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bartass86 w 24 Mar, 2009, 18:01
Nic nie myślę. To akurat przypadek łatwego łączenia, sama też taki miałam kiedyś. Martwią mnie tylko przyszłe młode.
Dlaczego martwia cie przyszle młode?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aska69 w 24 Mar, 2009, 18:03
greatdee, poza kastracją nie ma rady na upilnowanie, ja sobie zdaję z tego sprawę i dlatego wiedziałam że w razie połączenia Maniek idzie na kastrację - nawet poprzedni właściciele zobowiązali się opłacić, ale jakoś nie mam z nimi kontaktu :wink:  chodzi o to że nie zawsze osoba mająca samiczkę i samca ma je po to, żeby mieć młode. aczkolwiek Bartass86 najwyraźniej tego właśnie chce


Dlaczego martwia cie przyszle młode?

będziesz miał czas karmić młode co 2 godziny w dzień i w nocy w razie jak samiczka nie będzie miała pokarmu?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 24 Mar, 2009, 18:15
Choćby dlatego się martwię, że sama mam samiczkę na wydaniu i wiem jak trudno jest znaleźć dom dla szylek. DOBRY dom. A do tego dochodzą takie kwestie jak pisała Aśka69...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bartass86 w 24 Mar, 2009, 18:18
greatdee, poza kastracją nie ma rady na upilnowanie, ja sobie zdaję z tego sprawę i dlatego wiedziałam że w razie połączenia Maniek idzie na kastrację - nawet poprzedni właściciele zobowiązali się opłacić, ale jakoś nie mam z nimi kontaktu :wink:  chodzi o to że nie zawsze osoba mająca samiczkę i samca ma je po to, żeby mieć młode. aczkolwiek Bartass86 najwyraźniej tego właśnie chce
Dlaczego martwia cie przyszle młode?
będziesz miał czas karmić młode co 2 godziny w dzień i w nocy w razie jak samiczka nie będzie miała pokarmu?
Nigdzie nie napisalem ze tego chce, ale jest to natura dokupujac samca jestem sqwiadom ze tak moze byc ;) ogolnie jesli chodzi o czas to nie jest problem bo studiuje i jestem w okresie dyplomowania wiec czasu mam dosc duuuzo biorac pod  uwage ze jeszcze rok studiow mam przed soba i 6 zajec w tygodniu :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 24 Mar, 2009, 18:22
biorac pod  uwage ze jeszcze rok studiow mam przed soba i 6 zajec w tygodniu :)

A co będzie potem? A zresztą, to nie moja sprawa.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 24 Mar, 2009, 19:21
Bartass86-nie gniewaj się na nas, użytkowników z "dłuższym stażem". na tym forum to bardzo częsta sytuacja, kiedy ktoś kupuje beztrosko samicę i samca i liczy na małe puchate kulki, a potem są dramaty. chodzi o to, że szynszyle niedługo będą miały rok, samica pewno już ma, skoro u Ciebie jest 9 miesięcy, a miała już kilka jak do Ciebie trafiła. czyli masz ok. 4 lata na BEZPIECZNE rozmnażanie-potem nie powinno sie dopuszczać do miotu, bo inaczej może to być dla samicy ryzykowne. więc rozumiem, że skoro traktujesz zwierzaki poważnie, a ja mam wrażenie, że tak i nie ma się co burzyć, to pewno byś zacisnął zęby za te kilka lat i coś z tym fantem zrobił, aby mogła cieszyć się nadal towarzystwem swego samczyka i jednocześnie była zdrowa i bezpieczna, ciesząc Twe oczy :)
tylko tu się pojawia pewien szkopuł-szynszyle mają ciążę trwającą ok 111 dni. tuż po porodzie mają rujkę, więc trzeba bardzo szybko odłączać samca (już w trakcie porodu), aby nie zapylił kolejny raz wybranki, co by było niebezpieczne ze względu na jej wyczerpany ciążą poprzednią organizm. maluchy muszą się odchować i nie wiadomo jak ojciec na nie reaguje, a zazwyczaj i tak, jeśli reaguje dobrze, tydzień-dwa mama musi być sama z małymi. rodzą się zazwyczaj 1-3 małe.
i uwierz, ale bardzo ciężko oddać szynszyle młode nawet za darmo. bo nie chciałbyś ich chyba oddawać jako zabawkę dla dziecka czy w niepewne miejsca :(
dlatego ja i pewno większość, rozumiemy tok myślenia, że "to przecież natura i nie przesadzajmy", ale na dłuższą metę to sprowadza na Ciebie olbrzymie problemy.
bardzo mnie jednak cieszy fakt szybkiego łączenia. gratuluję.
mimo Twego zapału do zostania dziadkiem małych szynszylątek pomyśl, czy dla bezpieczeństwa Twej parki i ich szczęśliwego pożycia nie uczynić samczyka kastratem :) można taki zabieg przeprowadzić bezpiecznie, a parka będzie cieszyć Twe oko :)
ps-co do tej natury. u szynszyli jest dokładnie odwrotnie :D wpisz w wyszukiwarkę forum "it's ok 2 be gay" :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: malina165 w 11 Kwi, 2009, 18:22
Czesc, mam samczyka okolo 1,5 roku dostałam samiczkę 2 miesięczną (od razu napisze, że nie mam zamiaru ich rozmnazać jak narazie, wiec przez najblizsze pol roku jak nie dluzej beda w osobnych klatkach), chcialam na początku samca, ale za pozno sie zglosilam i Pani oddajacej zostala juz samiczka i mowila, ze bron Boze zebym brala samca, bo beda się gwałcic itp, no to mysle ona chyba wie lepiej, no i jest samiczka, i mam problem bo chcialabym zeby sie polubily, klatki stoją obok siebie, samiczka zachowuje się jakby w ogole samca nie bylo, on jednak skacze po klatce jak szalony. Dzis trzymalam samiczkę na rękach przy pretach od klatki samca bo chcialam zeby się powąchaly a on szarpnął ją za łapke  :? krew się na szczęście nie polała. Czytalam tutaj o odwrotnych sytuacjach, ze samica nie akceptuje samca, a tu jednak takie cos  :? Moze to jest spowodowane taka roznica wieku?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Alicja Mannschack w 11 Kwi, 2009, 19:17
Przepraszam, ale Pani ktora Ci oddawala malenstwo zapomniala, ze maluch musi byc jeszcze przy mamie.
Od 3 miesiecy mozna oddawac szylki.
Musisz sie nia teraz dobrze opiekowac, bo ona jest za mloda i w dodatku bez mamy
A na samca uwazaj zeby malenstwa nie zagryzl.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 11 Kwi, 2009, 19:35
Hmmm - zadam podstawowe pytanie. Po co w takim razie masz dwa zwierzatka skoro kazde z nich mieszka OSOBNO w swojej klatce ?
Skoro nie zamierzasz ich łaczyć w celu rozmnozenia, po co w takim razie dwie płci ?
Skoro nie chcesz aby mieszkały razem - po co dwie sztuki ?
...
Uważam ze najpierw sama odpowiedź sobie na pytanie - po co i w jakim celu posiadasz te zwierzaki i dopiero potem zadawaj pytania jak masz postepować dalej.
Samiec jest ciekawy nowego zwierzaka więc zachowuje się troche "dziko" ... bo chciałby zobaczyć i obwachać tego zwierza z klatki obok.
Jak nie połaczysz ich razem to tego typu zachowanie bedzie normalne. Czy zamierzasz wypuszczać je z klatki ? na wspólny wybieg ? Co bedzie w czasie gdy jedno z nich bedzie biegało ? ...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: malina165 w 11 Kwi, 2009, 20:28
Wiem, że samiczka jest trochę za mloda  :?.Chcę zeby narazie razem biegały pod moja opieką (tzn zeby samiec niczego nie "nabroil") a w miarę kiedy samiczka będzie mogla zyc razem z samcem - połączyć je, teraz jest na to za młoda, a nie chcę zeby stała jej się krzywda. Co do potomstwa, chciałabym w przyszłości aby szylki je miały, jednak na pewno nie teraz, szylka jest zdecydowanie za młoda.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 11 Kwi, 2009, 21:51
ewentualnie samiczkę oddaj w dobre ręce i nabądź samczyka.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: cinnamon_biscuit w 11 Kwi, 2009, 22:09
Argument pt "bo będą się ******ć" mnie rozłożył kompletnie na łopatki. Zapewne pani z tych, co uważają, że trzeba siać siać siać i wyplenić obrzydliwe i nienaturalne skłonności homoseksualne.

edit: jeszcze bardziej mnie rozśmieszyło, że słowo "gwalcic" zostało mi tak pięknie wycenzurowane - bez przesady;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 11 Kwi, 2009, 22:16
ma być porządek i Andreas się stara :P
swoją drogą zachowania mające symulować akt kopulacyjny są szeroko występującym zjawiskiem w przyrodzie u zwierząt stadnych. szynszyle tutaj nie są odosobnione i bynajmniej nie są to jakieś drastyczne zachowanie-tylko ustalają hierarchię. nie to co np. żyrafy-samiec, który zdominuje w ten sposób drugiego, dowodzi tego, że ten słabszy wręcz nie nadaje się na ojca a na pewno przywódcę. w kilku słowach tłumacząc na język ludzi-zostaje totalnie poniżony jako facet przed paniami (wychodzi na to, że niezła z niego jednak "baba") i na dodatek jest cieniasem jako samiec-w głupiej potyczce nie daje rady. i wytrącają chłopa na margines stada...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: cinnamon_biscuit w 11 Kwi, 2009, 22:21
[ot]Wiesz, ale dla mnie np. określenie "cipka" jest o wiele bardziej wulgarne, niż takie gwalcic (piszę bez polskich, żeby mi znów nie zagwiazdkowało) :) zwłaszcza, że słowa gwalcic można używać też w kontekście gwalcenia czyichś praw itd. [/ot]
I oczywiście, nawet pełen homoseksualizm w naturze jest częsty, nie tylko w ramach ustalania hierarchii. Ale wytłumacz to moherowi:|
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: jaszelma w 11 Kwi, 2009, 23:24
Moje się nie gwalcą, są dobrze wychowane i przestrzegają zasad obowiązujących w porządnym domu :P

A poważnie to już dwa razy w przeciągu tygodnia wybijałam moim klientom zakup szylki przeciwnej płci  :?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 12 Kwi, 2009, 10:11
ustalanie hierarchii a akt seksualny to dwie rozne rzeczy, podczas ustalania hierarchii nie dochodzi do aktu kopulacji, zreszta to nie ma z nim nic wspolnego, nie ma typowych ruchów kopulacyjnych, nie ma wzwodu, nie ma penetracji. po prostu, wdrapanie sie na grzbiet przeciwnika, czasem sikniecie na ow grzbiet celem jeszcze wiekszej degradacji w stadzie. ot co.

samce ze soba nie kopuluja zazwyczaj, moze w pierwszej chwili, pod wplywem zaskoczenia nowym osobnikiem :)
ale pozniej juz nie. wola to sobie robic ustami :)

jaszelma :> hehe, to witaj w klubie. zadziwiajace, jak wielu ludzi mysli, ze dwa samce sie zagryza i jedyną opcja jest dokupienie samiczki... nawet jesli zwykle nie chca miec mlodych.. tylko chca zapewnic towarzystwo swojemu samczykowi.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: jaszelma w 12 Kwi, 2009, 11:11
Tak,tak - to dokładnie chodziło o to, że jak szylki będą przeciwnej płci to się łatwiej zaakceptują  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 12 Kwi, 2009, 11:38
Wy we dwie myślicie, że dwa lub trzy chłopy szynszyla, to fajno w domu? :P fajno to dopiero jest jak są dwie, trzy baby-wtedy jest i hardcore walk i emocje uczuć między przyjaciółkami-życie jak w telenoweli :P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: jaszelma w 12 Kwi, 2009, 12:31
Ja tam nie uważam obsikiwania za coś ekscytującego dlatego mam chłopców :P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Iza13 w 13 Kwi, 2009, 11:02
Wy we dwie myślicie, że dwa lub trzy chłopy szynszyla, to fajno w domu? :P fajno to dopiero jest jak są dwie, trzy baby-wtedy jest i hardcore walk i emocje uczuć między przyjaciółkami-życie jak w telenoweli :P

na pewno ciekawiej niż w telenoweli ;PP
ja miałam jedna samiczkę i to przez kilka dni, a  dostarczyła mi niezapomnianych wrażeń haha ;P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 21 Kwi, 2009, 11:17
zadziwiajace, jak wielu ludzi mysli, ze dwa samce sie zagryza i jedyn&plusmn; opcja jest dokupienie samiczki... nawet jesli zwykle nie chca miec mlodych.. tylko chca zapewnic towarzystwo swojemu samczykowi.

taak, najlepsze że to samo dotyczy również i zakupu świneczek morskich ;p
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: karo961204 w 25 Lip, 2009, 14:25
Ja mam pytanie masz dwie klatki czy jedną??  :???:

Jeśli masz dwie klatki to anklepszym sposobem bedzie oddzielenie szylkó do osobnych klateczek. A co do wybiegu powinnas wypuszczas Bulika w innym pomieszczeniu. Taka jest moja opinia,ale lepiej bedzie jak poczekasz na odpowiedź kogoś bardziej doświadzonego 
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: karo961204 w 25 Lip, 2009, 15:16
KUrcze,nie za ciekwie masz  :?

A myslałaś o tym żeby przenieśc jedna szylkę do innego pokoju?? Albo zeby chociaż w innym pokoju ja wypuszczac??  :???:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: karo961204 w 25 Lip, 2009, 15:38
W sumie lepszy pomysł z trzyaniem ich koło siebie :))
Ale nie jest tak ze samiczka obsikuje Bulika?? Nie szczekaja na siebie jak sa w klatkach??
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 25 Lip, 2009, 16:36
...Mała spokojnie sobie hasała,nagle dopadł ją Bulik i skoczył od tyłu jakby chciał "tam-tego" (jest wykastrowany) i poleciało futerko :(...

Wydaje mi się, że to co zrobił Bulik to była chęć dominacji, nie robią tak tylko samce z samicami. Chodziło mu zapewne o ustalenie hierachii, a latające futro jest często częścią łączenia niektórych szynszyli. Myśle że jeśli wspólne wybiegi i ustawione blisko klatki nie pomogą ( czyli dojdzie do tego że szynszyle będą mogły sobie zrobić dużą krzywde), to trzeba będzie je "brutalnie" połączyć, poprzez umieszczenie w ograniczającej ruchy klatce podzielonej na dwa, najlepiej siatką ale o takich oczkach żeby szynszyle nie dały rady się podgryzać, ale mogły się zobaczyć i wąchać. Przy takim łączeniu często właściciel musi wykazać się ogromną determinacją. Poczytaj trochę na forum, a i w galerii chyba jest zdjęcie jak powinna wyglądać taka klatka.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: karo961204 w 25 Lip, 2009, 18:08
Jesli chcesz zgody u szynszyli to zaraz podam ci link jaką klatkę musisz kupic lub zrobic!! :)

PS.To chwilę potrwa :?

http://szynszyle.info/album/displayimage.php?album=4&pos=17

Kup im taką klatkę.Bedą mogły się wąchac ale nie gryżc i też nie będą mogły uciekac od siebie:)
Wpuszczaj je tam po kilka razy dziennie ale nie wiecej niż godzinę!!

PS.Jeśli chcesz zrobic sama taka klatkę pamiętaj że szczeliny miedzy prętami muszą byc malutkie żeby szylki się nie pogryzły!!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: karo961204 w 25 Lip, 2009, 18:33
Moim zdaniem warto poczekac :D
A moze szylki są zazdrosne np.że  zjedna spędzasz wiecej czasu,albo dajesz więcej przysmaków??

Zrób tak,wstan teraz od kompa i pogłaskaj samiczke,zaobserwuj jak w tym czasie zachowuje sie Bulik,a potem pogłaskaj go i zobacz jak zachowa isę samiczka :)
PS.Zrób to tak zeby jedno z nich widziało na 100 procent że głaszczesz drugie.
Czekam na odpowiedź :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: karo961204 w 25 Lip, 2009, 18:49
Ja nie bardzo wiem gdzie :(
Postaram się poszukac w necie!:)
Ja teraz lecę,będe za godzinę lub pół.
I jeśli coś znajdę to podam ci link :D
PA!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 25 Lip, 2009, 19:16
Patrycjo klatki nie kupisz-była własnej produkcji.Ja przerobiłam klatkę od ptaszka   http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/d8221c7fce3de074.html
Niestety mimo usilnych starań ,moich kulek nie udało mi się połączyć.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 26 Lip, 2009, 10:30
Już to przerabiałam.I mała i Buliczek są dotykani i głaskani i mówimy do nich.Ale dzisiaj Bulik mnie zaskoczył, bo mała go obserwowała, a on w tym czasie wskoczył mi na kolana i siedział!. Myslę,że jest trochę zazdrosny, mała jest w jego klatce, on wchodzi do jej klatki, wzajemnie wyjadaja sobie jedzenie, a kiedy przychodzi co do czego, to che ją bić :( Gdzie można kupić taką klatkę?


Czy napradę wygląda to aż tak drastycznie ? Samczyk nie powinien zrobić krzywdy samiczce, raczej one bywają bardziej agresywne i potrafią dziabnąć samca. Na twoim miejscu wypuściłabym je na wspólny wybieg i obserwowała, jeśli nie poleje się krew to nie interweniuj, trochę futra może polecieć. Szynszyle swoimi dzwiękami potrafią nieźle nastraszyć opiekunów, mój Pusio przed rujką Kini zachowuje się dziwnie agresywnie w stosunku do niej - biega jak szalony i fuczy jak lokomotywa, ona chowa się jakiś kącik i wydaje przeraźliwe piski jakby sę jej niewiadomo co działo  [pajacyk].
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 26 Lip, 2009, 16:47
Jeśli jest już zaznajomiona z pokojem i wie gdzie w razie czego można się schować to puść je razem. Jeśli dojdzie do jakiejś niekontrolowanej oszalałej gonitwy, to trzeba również zareagować i rozdzielić.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 27 Lip, 2009, 15:19
dopóki nie chce gryźć ordynarnie małej z całej bożej siły jaką ma w zębach, tylko je pokazuje to NIC ZŁEGO się nie dzieje.
one nie ustalą hierarchii przy kuflu piwa, tylko muszą ze sobą powalczyć o teren, pozycję w stadzie (pierwszeństwo do miejscówek, piachu, michy). no niestety. tylko wtedy interweniuj, kiedy dochodzi do agresywnego ataku aż może naprawdę lecieć krew, lub kiedy szynszyl jest już tak zmęczony uciekaniem, że dostaje zapaści i zasapuje się-słychać to bo one wtedy piszczą i łapczywie łapią powietrze (wtedy trzeba skończyć wybieg, bo może się przegrzać i serducho wysiądzie). no i of kors kiedy szczyl przestaje w amoku uciekania "kontaktować" i rzuca się na wszystko, nie reaguje na nic-ja już tak miałam...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: patikarol24 w 02 Paź, 2009, 16:24
Witam,

już od miesiąca jest z nami 5 miesięczny szylek. Chcielibyśmy i mamy okazje dziś wieczorem zakupić przyjaciela dla naszego rozrabiaki (jest taki samotny), i w związku z tym chcielibysmy się zapytać czy to dobry pomysł żeby do takiego 5 miesiecznego szylka zakupić szylka który ma ponad 3 latka? Czy tez wiek nie gra za duzej roli? Nasz szylek to samczyk i ten którego chcemy kupić tez jest samczykiem.
Oczywiście jesteśmy przygotowani i mamy w razie czego 2 klatki. Tylko nie wiemy co zrobić i jak je ze soba zaprzyjaźnić? Głownie chodzi o to żeby się nie pogryzły, wieć jak już go kupimy to mamy  je włożyć do jednej klatki czy w osobnych ale blisko siebie czy zupełnie coś innego?

Pytamy was i oczywiście dostosujemy się do waszych rad ponieważ jesteście juz doświadczeni w tych sprawach, a zależy nam na dobrym rozstrzygnięciu tej sprawy :):)

Czekamy na szybka odpowiedź ponieważ do wieczora musimy wiedzieć, a nie chcemy popełnić błędu.

Pozdrawiamy serdecznie
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: cinnamon_biscuit w 02 Paź, 2009, 16:39
co do wieku nie ma reguły, ale ponoć lepiej łączyć w podobnym wieku. możesz spróbować je od razu włożyć do jednej klatki i obserwować reakcję. Czasem się zdarza, że się zakochają od razu. W momencie, gdy poleje się krew, musisz rozdzielić. Ale warto spróbować szybkiego łączenia, jak się nie uda to sugeruję ciasną klatkę, u mnie zadziałała:P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: patikarol24 w 02 Paź, 2009, 16:44
Hmm ale ciasną klatkę w jakim sensie? 2 szylki do jednej ciasnej tak? :D No właśnie się boimy bo to jednak 3 lata różnicy :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: cinnamon_biscuit w 02 Paź, 2009, 17:13
http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=10381.0
http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=11604.msg69068#msg69068
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: patikarol24 w 02 Paź, 2009, 17:20
Dobra, dzieki bardzo za odpowiedź i mam nadzieje ze jezeli wiek nie ma wiekszego znaczenia nie bedzie wiekszego problemu ;)

Pozdrawiamy :P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 02 Paź, 2009, 17:27
ciężko udzielić jednoznacznej rady w tak względnym zagadnieniu jak łączenie.

Panuje obiegowa opinia, że im młodsze zwierzęta tym łatwiej łączyć.
Moim zdaniem to tylko częściowa prawda:
osierocone lub wcześnie odłączone od matek maluszki wydają z siebie charakterystyczny pisk nawołujący rodziców, sprawia to, że starszy osobnik przestaje być agresywny a nowego lokatora nie traktuje jak intruza a malucha do zaopiekowania [przy czym płeć nie ma tu znaczenia, samce też odczuwają wówczas swoisty instynkt macierzynski] - wydaje mi się, że jest to naleciałość z naturalnych zachowań szynszyli - prawdopodobnie w ten sposób sieroty znajdują sobie zastępczego opiekuna - który go będzie chronił np przed zimnem w nieprzystępnym klimacie And, bo wychłodzenie organizmu jest największym zagrożeniem [maluchy mają średnią termoregulację... za to dość szybko same zaczynają skubać pokarm.. także, wydaje się, że jest im obojętne jakiej płci będzie nowy opiekun] . Nie mniej, ten pisk szynszyle używają jedynie w bardzo młodym wieku - w którym się nie powinno oddzielać ich jeszcze od matki - a więc, do około 3 miesiąca [choć zdarza się, że i dłużej]

Słowem - wówczas faktycznie, łączenie wygląda zupełnie inaczej  -  najczęściej w myśl schematu w którym starszy szynszyl przychodzi powąchać nowego, ten zaczyna piszczeć no a później jest już wielkie tulenie - zaś hierarchia ustalana jest między 4 a 6 miesiącem życia malucha kiedy hormony dają o sobie znać, a 2gi samczyk zaczyna postrzegać go jak konkurencje.

Prawda jest taka, że jeśli nowy ma już 3 miesiące to łączenie idzie swoim, indywidualnym i trudnym do przewidzenia torem.
Tor ten bardziej zależy od charakteru zwierząt niż od ich wieku. Ostatnio wyadoptowałam 5 letniego samczyka do 3letniego... oba przez te wszystkie lata żyły w pojedynkę... możnaby się spodziewać, że łączenie takich zwierząt raczej pozbawione jest większego sensu, a dzis żyją zgodnie w jednej klatce, zaś łączenie było ekspresowe. Po prostu, każdy zwierzak przyjął swoją rolę w stadzie bez gadania - śmiem twierdzić, że najtrudniej łączy się zwierzaki w wieku między 5-10 mies życia z racji burzy hormonów i tego, że każdy młody samczyk w tym wieku usilnie stara się zdominować swoje stado - jeśli oba takie są, ciężko o jakis konsensus między nimi, bo żaden nie chce się zgodzić na rolę tego uległego w stadzie.  Niestety, w życiu, okazuje się, że żadna z teorii nie jest uniwersalna dla wszystkich zwierząt.

Słowem, moim zdaniem nie powinnaś bać się wieku. To dobrze, że Twój szyl jest młodszy od staruszka - bo mimo, że teren już uważa za swój, prawdopodobnie będzie czuł respekt do starszego zwierzęcia, co powinno temperować jego charakter, zaś starszy będzie czuł się niepewnie na nowym terenie i nie powinien zaciekle walczyć o dominację na nim.
Ale tak jak mówię, różnie to bywa i ciężko coś doradzić.

dodam, że łączenie takich zwierząt odbywa się wg schematu: łączenie dowolną metodą -> połączenie -> nocne ustalanie hierarchii które może trwać do tygodnia -> oznacza to, że zwierzaki beda na siebie skakały, prychały, wyrywały futro, podgryzały - jest to moment kluczowy, gdyż wtedy przyjmują role w stadzie, i nie należy ich wowczas oddzielać, niech leci futro - za jakiś czas odrośnie. Jedyny wypadek w którym na tym etapie rozdzielenie zwierząt jest wskazane to wówczas gdy agresja przybiera ostrą formę mogącą zagrażać życiu/zdrowiu któregoś ze zwierzaków. najczesciej jednak konczy sie na ganianiu, prychaniu i siersci wyrywaniu - a tym nie nalezy sie przejmować.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 02 Paź, 2009, 20:42
ganianiu, prychaniu i siersci wyrywaniu

Zabrzmiało jak "tańce, hulanki i swawole" :P
Ale fakt, najczęściej dla niedoświadczonych właśnie to już jest sygnałem do rozdzielenia, chociaż nic wielkiego w rzeczywistości się nie dzieje. Dopiero jak już naprawdę krew się leje, albo jeden z szylków już nie ma siły uciekać trzeba wkroczyć. Inaczej można zaprzepaścić dobrze rokujące łączenie ;)
Powodzenia!!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: LILO w 02 Paź, 2009, 22:47
Oj macie świętą rację - dla nowicjusza te dźwięki jakie wydają,bieganie i cała reszta jest koszmarna.Ja spanikowałam i gdyby nie dobre serce,czyli Zieffka moi chłopcy nie tulili by się do siebie,nie nawoływali,jak jeden zniknie z oczu drugiemu.
A między chłopcami jest spora różnica wieku - Malutek ma ok 6-7 miesięcy a Plutuś 3-4 latka.
Powodzenia w łączeniu
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Gruszka w 14 Paź, 2009, 20:40
Po prawie roku posiadania Felicji chyba dojrzałam, do myśli o towarzyszu/szce dla niej. Jest jeden problem, chin trafiła do mnie bo nie umiała się dogadać z inną. Niestety nie wiem czy problem wyszedł od moje Feli czy od jej koleżanki Kropy. Wiadomo, że potrzebna będzie druga klatka, co do tego nie na wątpliwości i mam na nią miejsce, ale druga kulka ma być towarzyszem dla Felusa więc zależało by mi na trzymaniu ich w jednej klatce. Czy Waszym zdaniem warto ryzykować i szukać drugiej szynszyli? Czytałam gdzieś, że drugą opcją jest żeby Fel urodziła sobie towarzyszkę (wiem, że nie za dobre określenie, ale jakoś nie umiem tego trafniej ująć ^). Kolega ma samczyka, więc to nie byłby problem, ale nie wiem czy takie coś w ogóle wchodzi w rachubę, dlatego pytam Was ;). Czekam na odpowiedź i od razu dodaję, że nie mam zamiaru postąpić na zasadzie 'pytam, chociaz i tak zrobię swoje' bo zdaję sobie sprawę z tego, że to Wy macie o wiele większe doswiadczenie z szczylami ;) Pozdro ode mnie i mojej Feli ^


/scaliłam*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 14 Paź, 2009, 20:58
Wydaje mi się że będzie ciezko o takie "kontrolowane narodziny"
W przypadku szynszyli dosyć trudno rozpoznac kiedy samica jest w ruji jeśli obok nie ma samca który wtedy dostaje "przyspieszenia" :-)
Jest też tak ze nawet jeśli traficie na moment kiedy samica ma ruję ... a nie bedzie znała samca to ... nic z tegop nie wyjdzie bo kolega zostanie potraktowany sikiem prostym i zbiegnie z terenu tej wojowniczej panny.

Co zaś do towarzystwa - moim zdaniem BARDZO warto spróbować. Powinno się udać, szynszyle z natury są zwierzętami 'stadnymi" i tylko nieliczne wyjatki są indywidualistami.
Warto pomyśleć o adopcji i wczesniej poczytać co nalezy przygotować w tym celu oraz jak postepować. Myslę że powinnaś zapytać o poradę w kwestii adopcji szynszyli Claudiego ...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Gruszka w 14 Paź, 2009, 21:04
Jak już napisałam jest jeden problem. Fels trafiła do mnie bo poprzednia 'właścicielka' nie mogła pogodzić jej ze swoją szynszylą. Teraz już nie wiem która z nich, ale rzucały się na siebie nawet jak stały w osobnych klatkach ;<. Muszę mocno porozkminiać ta sytuację, bo nie chcę zrobić czegoś czego później bym żałowała/co zaszkodziło by szylom. Dzięki a szybką odpowiedź ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 14 Paź, 2009, 21:09
To że Fela nie pogodziła się z jedną  szylką to nie znaczy że nie zaprzyjaźni się z inną.Ze zwierzętami jak z ludźmi.Do jednych czujemy sympatię do innych nie. :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Gruszka w 14 Paź, 2009, 21:14
Oky. To tera nie pozostaje mi nic innego jak poszukać odpowiedniej pannicy dla mojej kulki i oczywiście klatki ;) Trzymajcie kciuki, bo to wcale nie taka prosta 'akcja' ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 14 Paź, 2009, 21:18
Być może zareagowałaby pozytywnie na maleństwo, tylko jeśli poszłoby coś nie tak, to maleńkiej ciężko byłoby się obronić.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Gruszka w 14 Paź, 2009, 21:20
Poza tym skąd 'wziąć' maleństwo? Bardzo się obawiam, ze w efekcie będę miała dwie samotne szynszyle jak dziewczyna od której brałam Fels ;<
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 14 Paź, 2009, 21:24
Nie wiem czy akurat Claudi ma takie maluchy, no i przede wszystkim czy oddałby je tak prędko jak 2 - 3 miesięczne, raczej nie.
Na allegro bywają takie bidule 2 miesięczne ( niestety ).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Gruszka w 14 Paź, 2009, 21:29
Jutro po powrocie ze szkoły się tym zajmę, aczkolwiek nie wiem czy nie odłożę tego do ferii świątecznych, bo wtedy będę miała dużo czasu na zajęcie się łączeniem etc. Felę wzięłam pierwszego dnia ferii zimowych i chyba tylko dzięki temu mamy ze sobą teraz niezły kontakt, że już nie wspomnę o jej chorobie 2 dnia pobytu u mnie ^ ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 14 Paź, 2009, 21:37
Bardzo dobry pomysł z tym poczekanie do ferii ...
W tym czasie rozejrzyj się, popytaj, porozmawiaj z Claudim.
Jeśli bedzuiesz zdecydowana to przygotuj "zapasową" klatkę ... a potem jak będziesz miała wiecej czasu aby je przypilnować weźmiesz się za "łączenie"
Różnie może być ... ale nie ma gwarancji ze jeśli z jedna sie nie lubiła to z kolejna takze. Wiesz ... jedne szynszylice lubią jak im ktoś pomaga w spiżarni czy kuchni a inne ... gnają baby z daleka od ICH garów :-)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 14 Paź, 2009, 21:40
W razie potrzeby-służę  "ciasną klatką " do łączenia.U mnie niestety nie zdała egzaminu.Ale może tobie nie będzie potrzebna.

Katowice <---> Gliwice :-)
Andreas
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Gruszka w 14 Paź, 2009, 21:51
Jeszcze raz dziękuję za tak szybki i duży odzew ;). Na szczęście nie jestem z tym sama, bo mam starszą siostrę studiującą w Poznaniu, więc i ona rozejrzy się za klatką. Szynszyli wolę poszukać w okolicy, bo 5-cio godzinna podróż pociągiem raczej nie jest wskazana ^ Do ferii jeszcze sporo czasu, ale wiem, ze znalezienie klatki w dobrej cenie i niezłym stanie to nie przelewki ;) Teoretycznie mam pieniądze na nową, ale najpierw chciałbym się rozejrzeć, bo kto wie czy za rogiem nie czeka jakaś inna, a pieniążki zawsze się przydadzą przy kulce, a już szczególnie kulce do kwadratu ^ ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 14 Paź, 2009, 22:18
Jeśli chodzi o ewentualną podróż do Klaudiusza, to bywa tak, że sam dowozi swoje szylki do nowego właściciela.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Gruszka w 14 Paź, 2009, 22:42
Ale z Warszawy to jednak kawał drogi ;). W każdym razie, zostawiam to do jutra, a teraz lecę się uczyć chemii ;) Miłego wieczoru ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Wredotka4 w 22 Paź, 2009, 22:57
U mnie we wtorek pojawi się drugi szynszyl.Ma 4lata.Jakiś czas przebywał z samiczką ale po porodzie partnerka go odrzuciła i bardzo zżyła się ze swoją córką.Chester od około 10 miesięcy jest sam tzn.widzi panny przez kratki.
Czytałam sporo na temat łączenia mam nadzieję,że się uda.Mój Tuptuś ma około 8 miesięcy.
Mam mały mętlik w głowie bo jedni piszą,że zwierzątka powinny być w podobnym wieku a inni że zwierzę dojrzałe lepiej połączy się z młodzikiem...Czy macie jakieś rady co do łączenia kulek w tak różnym wieku?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Gruszka w 22 Paź, 2009, 23:43
teraz już raczej wszyscy śpią, ale poszukaj na forum, były już takie tematy ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 22 Paź, 2009, 23:46
Skoro znalazłaś już ten temat, to jeszcze go przejrzyj :) A odgórnej rady dobrej dla wszystkich i tak nie ma, więc wszystko wyjdzie w praniu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Memor w 03 Lis, 2009, 15:49
szybciutkie pytanie: szyli juz obwąchują sie noskami.dotykaja pyszczkami,ale gdy tylko nadazy sie okazja,to starszy gania malego probojac wejsc na  niego.Ta sytuacja powtorzyla sie juz pare razy.wiec ile jeszcze moze minac do polaczenia,ile razy duzy jeszcze ma ''pokryc'' malego aby ustalili sobie hierarchie??
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 03 Lis, 2009, 18:09
skakanie po małym to próba dominacji, starszy szylek będzie tak skakał po nowym aż tamten zaakceptuje taką kolej rzeczy, że nie będzie już tego powodu uciekał, ot uśnie przygnieciony przez tego WAŻNIEJSZEGO. Spokojnie, szylki nic sobie nie zrobią, nawet jeśli jeden jest większy/cięższy od drugiego.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Memor w 08 Lis, 2009, 15:11
Szylki od 2 dni mieszkaja juz razem w 1 klatce:D juz sie lubia

ale zdaje mi sie ze od 2 dni nie spały -.-,siedza razem na jednym z domkow wtulone w siebie, maja 2 domki w klatce,wiec nie wiem czy spały czy nie spaly??
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mortal_Awe w 21 Lis, 2009, 14:43
Witam xD

Jestem posiadaczka 6-letniej szynszylki. Moja siostra natomiast ma 7-letniego samca. Chciałybyśmy by żyły razem i sie rozmnażały, ale kiedy przychodzi do kontaktu miedzy nimi to sie gryza. Szyl siostry podchodzi spokojnie wącha moja, ale kiedy moja kuleczka go poczuje to od razu odwraca sie w jego strone i go gryzie. Nie wiem czy nie sa juz za stare by sie zaakceptowały. Aha jeszcze jedno jest taka możliwość podczas spotkania zaczyna sie gryźć to jest nieuniknione ale czy mogą sobie tym zrobić bardzo duza krzywdę? I Ile razy w ciagu jednego dnia trzeba je puscic razm?

Proszę o rade.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 21 Lis, 2009, 15:03
zwierząt w tym wieku się już nie rozmnaża ze względów zdrowotnych. jest to dla nich jak i dla ewentualnego potomstwa duże ryzyko.
a co do krzywdy, nikt Ci nie powie jaką mogą sobie zrobić bo to indywidualna sprawa. może być tak, że skonczy się na niegroźnych rankach a może być tak, że dojdzie do rozległych ran jak naprzykład tu (http://poczta.kam.pl/~alinka/100_2008/20090829_002.jpg) gdzie doszło do zdarcia skóry aż do kości, uszkodzenia nerwów, ryzyka uszkodzenia oka [ze względu na to, że doszło do uszkodzenia nerwów i zwierze miało problemy z jego zamykaniem], uszkodzenia kości czaszki w 2ch miejscach]
także nikt Ci nie powie czy mogą sobie zrobić bardzo dużą krzywdę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SkocikSkok w 24 Lis, 2009, 18:34
Mam jedną szynszylę w wieku 2 lat <samczyk> i w grudniu mam zamiar kupić druga w wieku 3 miesięcy <samczyk>,czy szynszyle się zaakceptują ?

/scaliłam*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ManiekxDD w 24 Lis, 2009, 19:17
To zależy od charakterków
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SkocikSkok w 24 Lis, 2009, 19:47
Moja teraźniejsza jest bardzo oswojona,przyjazna,bezproblemowa i w ogóle aniołek.
Takich szylków ze świecą szukać ;p
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: robus_pl w 24 Lis, 2009, 19:57
Witaj
Nie da sie odpowiedziec wprost na to pytanie. Jest wiele mozliwosci i wiele aspektow. Poczytaj to forum - jest tu wiele kwestii poruszonych. Niedawno podobna kwestia byla rozwijana w watki FIFI o ile sie nie myle.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 24 Lis, 2009, 20:20
A dlaczego chcesz kupić takiego malucha ? I gdzie zamierzasz kupić ?

Przy okazji polecam poczytać ten wątek:
http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=13421.0
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SkocikSkok w 24 Lis, 2009, 20:34
W Zabrzu hodowla OTIK -mam blisko , w Gliwicach mieszkam ;)
Ponieważ chce go mieć od małego a i  będzie już oswojony , zresztą  do osiągnięcia stanu  dorosłości będzie przebywał i w osobnej klatce ;)
Chce drugiego, bo w końcu  są to zwierzęta stadne.
Interesuje sie szynszylami od 2 lat i od tylu mam z nimi styczność.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 24 Lis, 2009, 20:41
a i będzie już oswojony

oswojony to on może w tym wieku będzie ale ze swoją mamą, najblizszym otoczeniem. Ty będziesz dla niego w pierwszych dniach osobą obcą.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SkocikSkok w 24 Lis, 2009, 20:46
Przecież miałam już doczyniena z młodym 3 miesięcznym szynszylkiem ,wiem że jest przy tym dużo pracy .Mój szylek jest tak związany za mną ze gdy moje mama chce go potrzymać/pogłaskać zaraz wskakuje mi na ręce ;) <jeżeli jestem koło niego>
Moze te słowa ,,a i będzie już oswojony,,  zabrzmiały ale chodziło mi o to że miał już docznienia z ludzkimi rękami
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 24 Lis, 2009, 21:21
Ale wolałby jeszcze mieć do czynienia z futerkiem mamy ? zamiast oswajac się z ludzmi którzy oderwali go od ...
W Twojej postawie jest bardzo duzo sformułowań "ja chce ..." ... a co powiesz na wczucie się w sytuację i pomyslenie od drugiej strony "co czuje zwierzę ..." ?
Moze jednak rozważysz opcję przygarnięcia nieco starszego zwierzaka ? ... przecież możesz pójsc na ta fermę i wybrać nieco starszego samca ? prawda ? ... niekoniecznie musisz brać młodziaka oderwanego od mamy ....
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 24 Lis, 2009, 22:16
Nie wiem skąd to przekonanie w ludziach, że im młodszy tym lepszy... :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SkocikSkok w 25 Lis, 2009, 06:47
przecież w wieku trzech miesięcy można przygarniać synszyle do domu.
co innego jak by miał 3 tygodnie albo 5 ... ale 3 miesiące
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Gruszka w 25 Lis, 2009, 09:35
Popatrz, roczne dziecko też można odebrać mamie, co innego 2 tygodniowe, ale roczne już przecież nie musi pić mleka. Po prostu taki 3 miesięczny szynszylek potrzebuje jeszcze swojej mamy, żeby go pouczyła konkretnych zachowań i reakcji. To tak samo jak z kotami ;) jak weźmiesz dwutygodniowego kociaka to przeżyje tak dasz radę go wykarmić, ale taki kot na przykład w życiu nie zamiałczy ;) Po prostu dla Ciebie nie ma różnicy czy weźmiesz 3 czy 5 miesięcznego szczyla, ale dla niego jest to przepaść ;) Pozdrawiam ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: got3 w 25 Lis, 2009, 11:08
Zadzwoń do właściciela Otika i powiedz, że chcesz np. 4 miesięczna kulkę. Nie wiem w jakim wieku rozdzielają matkę i dzieci, ale na pewno dostaniesz tam szynszylę w takim wieku w jakim chcesz i do tego przyzwyczajoną do ludzi  - najwyżej poczekasz trochę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: BigAndSylwia w 25 Lis, 2009, 11:29
hm...trochę za bardzo do siebie zrażacie,po co aż takie naleganie, każdy ma swój rozum i zrobi jak uważa, jednak zgodzę się że za często czytam "chciała bym" bo to złe podejście i już samo to powinno dać ci do myślenia co do młodego

mogę ci powiedzieć z własnego doświadczenia, obie moje samiczki nie miały więcej niż 2 miesiące gdy je brałem (można niby po 52 dniach odstawić od matki) ale u mnie sprawa była inna, bo ja je wręcz ratowałem, gdyż były na giełdzie na sprzedaż, w małych klatkach i przy masie ludzi, kręcących się i krzyczących (jak to na giełdzie) nie mówiłem tego nikomu, ale gdy wziąłem Lusie na ręce to wtuliła mi się w kurtkę ze strachu i wyjść nie chciała, tak była wystraszona, bez zastanowienia zapiąłem kurtkę, zapłaciłem i już... takie maluchy brane "bo się chce" wcale nie są fajne, jest znacznie więcej zabawy z nimi np płacz... strasznie mi płakały za matką, (Tosia nawet teraz czasem popłakuje jeszcze) wiem że powinny być przy matce, ale koleś je miał na sprzedaż (Tosia została domówiona do Lusi, gdyż obie są młode, a chciałem żeby były nawet bardziej relacje matka-->córa, poszukaj zresztą na forum, jest gdzieś mój post) jeżeli jednak wiedziałbym że Lusia nie będzie sprzedawana,koleś poczeka aż podrośnie, to nie brał bym tak młodego szynszyla, po prostu po co?

co do oswojenia, to się mylisz, młodsze jest tak naprawdę trudniej oswoić niż starsze, nie mówiąc o tym że to tak naprawdę zależy od charakteru,młodsze są znacznie płochliwsze i pierwszy tydzień (czasem dłużej) uważam że kontakt z nimi powinien się ograniczyć do minimum, lepiej pozwolić im się oswoić najpierw z otoczeniem, nie muszę mówić chyba że w przypadku stresu leci im futro, jeśli "chcesz" kupić młodego żeby go oswajać natychmiast,to też przemyśl to...

ale ja nie będę jak każdy, i dopisze iż zrobisz co uważasz za słuszne, masz przecież swoje sumienie i swoje podejście do sprawy i ja to szanuje, czujesz się na siłach, proszę bierz młodego,ale nie na zasadzie "chce" i zamawiać na fermie, ale na zasadzie "może się uda" kupić takiego, który byłby i tak sprzedany... (np ratując jakiegoś maluszka z allegro, giełdy, zoologicznego) wtedy będziesz OK
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 25 Lis, 2009, 13:15
jeśli bierze się z fermy to nie ważne czy zwierzak ma 2 miesiące czy 6 bo i tak po ukończeniu 52giego dnia życia jest oddzielany od mamy żeby ta mogła zregenerować organizm przed kolejną ciążą a nie obciążała go "długą" laktacją która jak wiecie, jest jeszcze bardziej wycienczająca niż sama ciąża - na co wskazuje zapotrzebowanie energetyczne w tym właśnie okresie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SkocikSkok w 25 Lis, 2009, 17:17
Popatrz, roczne dziecko też można odebrać mamie, co innego 2 tygodniowe, ale roczne już przecież nie musi pić mleka.
Ale dziecka nie hoduje się dla pieniędzy oraz się go nie sprzedaje w jak najmłodszym wieku ,aby otrzymać pieniądze <tak myśli większość właścicieli farm,ale nie wszyscy>
Oni chcieli mi dać szynszyle w wieku 2 miesięcy
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Gruszka w 25 Lis, 2009, 18:30
No tak, ale tu chodzi o to, że to Ty kochasz te zwierzątka i Ty chcesz dla nich jak najlepiej, nie? ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SkocikSkok w 25 Lis, 2009, 18:39
no a jak inaczej,one na to liczą aby je szanować ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Esper w 02 Sty, 2010, 20:20
Witam, ostatnio tylko czasem tu zaglądam a dziś przytrafiła się mała tragedia, szyszka, szynszyla około 3 lat, mojej dziewczyny nie przetrzymała przycinania ząbków u weta, któremu była regularnie poddawana od roku - krzywo rosły podrażniając policzki - pewnie zła dieta w sklepie skąd była kupiona blisko 2 lata temu. W każdym razie 1,5 roku mieszkała w klatce z Niunią, szynszylicą którą dostałem od jednej z forumowiczek do towarzystwa - Niunia to 5-6 letnia szynszyla ważąca około 1kg, także dość spora. Łączenie ich ze sobą przeszło dość łagodnie choć nieco futerka poleciało [szyszka była ponad połowę lżejsza]. W każdym razie niunia miała u poprzedniej właścicielki raczej opinię awanturnicy która ciągle się z kimś biła - u mnie raczej starszej dobrej siostry :) Którą nie raz później małą pogoniła od kolby ;]

Ale wracając do tematu, nie chcę zostawiać Niuni samej, zwłaszcza, że klatkę mam sporą [nawet dwie]. Szynszyle nie chorowały (wiadomo nie licząc zębów), raczej dobrze się nimi opiekuję. I teraz mam problem, szukać dla niej kastrowanego samczyka, czy innej samicy, jeśli tak to młodszej, mniejszej? Czy może lepiej od razu dwie? Klatka ma 100x65x150 cm, także spokojnie na 2-4 szylki.

Jakie rozwiązanie będzie najmniej problematyczne w łączeniu, co sądzicie?

/scalony
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: got3 w 04 Sty, 2010, 18:09
Mam takie pytanko na które nie znalazłem odpowiedzi w tym temacie (przeczytałem cały uff...). Gdy w domu pojawi się nową kulka, to gdzie powinna spędzić pierwsze dni potrzebne na oswojenie się z nowym miejscem? Tzn. chodzi o to gdzie powinna stać klatka - w tym samym pomieszczeniu gdzie stoi klatka z Luną, czy w osobnym? Bo chyba najsensowniej byłoby gdyby stała w pokoju docelowym, ale w miejscu niedostępnym dla mojej Luny, tak?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: cinnamon_biscuit w 04 Sty, 2010, 20:49
To zależy. Sugeruję wypróbować szybkie łączenie, bo a nuż tak jak u mnie się powiedzie, ale ma to szansę tylko wtedy, kiedy od razu wpakujesz je razem do klatki. Na czas rozdzielenia (konieczne jeśli nie masz ich na oku w jakimś momencie) trzymanie klatek obok siebie - wtedy będą się czuły, ale sobie krzywdy nie zrobią. Jeśli chcesz jednak najpierw nowej szynszyli dać czas na przyzwyczajenie się do nowego środowiska, to faktycznie najlepiej ustawić klatkę w pomieszczeniu docelowym, ale w sensownej odległości od Luny.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ireth55 w 09 Sty, 2010, 02:05
(dopiero tu dołączyłam) Mój szylek ma już ok 10 lat.. to pewnie za późno na połączenie z innym? czytałam tu, że powinny być w podobnym wieku.. ale gdzie znaleźć szylka w takim wieku ..
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: got3 w 11 Sty, 2010, 06:34
To zależy. Sugeruję wypróbować szybkie łączenie, bo a nuż tak jak u mnie się powiedzie, ale ma to szansę tylko wtedy, kiedy od razu wpakujesz je razem do klatki. Na czas rozdzielenia (konieczne jeśli nie masz ich na oku w jakimś momencie) trzymanie klatek obok siebie - wtedy będą się czuły, ale sobie krzywdy nie zrobią. Jeśli chcesz jednak najpierw nowej szynszyli dać czas na przyzwyczajenie się do nowego środowiska, to faktycznie najlepiej ustawić klatkę w pomieszczeniu docelowym, ale w sensownej odległości od Luny.

Co do tego szybkiego łączenia... Mam ominąć te kilka dni aklimatyzacji i od razu spróbować wsadzić je do wspólnej klatki? :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: yoostynka w 11 Sty, 2010, 08:21
Ja tak zobiłam i szylki o dziwo się od razu dogadały :)
Co prawda nie obyło się bez ofukiwania i popiskiwania, ale się udało. Futro nie latało, to najważniejsze.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: got3 w 14 Sty, 2010, 22:32
Tak jak pisałem w swoim wątku zdjęciowym - kulki połączyły się błyskawicznie :)

Dzisiaj natomiast łączyliśmy kulki mojej dziewczyny - na początku było trochę ostro, ale w końcu się pogodziły :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: blaszka w 15 Sty, 2010, 11:39
Wiem, że takie informacje już były, ale z tego co widzialam to dość stare posty więc może wasze doświadczenie w tych sprawach zmieniło się i są jakieś nowe sposoby, albo zdania na ten temat.Chciałam się poradzić kogoś bardziej doświadczonego wiec porostu zapytam: Co sądzicie o połączeniu  - samiczka 2,5 roku+ samczyk 1,5 roku + dołączenie do nich samiczki w wieku 5-6 miesięcy. Jak już kiedyś pisałam mam stać sie posiadaczką białej szylki (zaległy prezent na gwiazdke), niestety pewnie dopiero w tym miesiącu do mnie dotrze bo  mialam małe problemy i nie mogłam przyjąc jej wcześniej. Chodzi mi konkretnie o to czy jest szansa, żeby kobitki się dogadały. Wiadomo więcej będę wiedzieć jak juz szylka bedzie u mnie w domu. Ale może ktoś mial podobną sytułację. Moja Buba jest bardzo tolerancyjna i szybko akceptuje nowe sytuację, chyba bardziej obawiałabym się agresji ze strony Huga ;)   Już nie mogę się doczekać aż nowa lokatorka się pojawi, bo biała szynszyla to moje marzenie :)  Tylko, że wolałabym, żeby cała trójka była później w jednej klatce. Myślicie, że to realne? Z góry dziękuje za pomoc :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 15 Sty, 2010, 15:42
Szansa jest zawsze. Ja mam podobną sytuację, łącze dwa babole, z czego jedna była już połączona z samcem - byli u mnie już około pół roku, ale niestety narazie bezskutecznie. Zawsze musisz być przygotowana na to że mogą się jednak nie dogadać i wtedy wiadomo, osobna klatka, wybieg. Z tego co zauważyłam u siebie to samiec był bardziej pokojowo nastawiony,wręcz z nim samym nie miałam problemów, jedynym włochatym problemem jest samiczka, która w ataku furii ganiała i wyrywała futro nawet swojemu kumplowii. Tak więc narazie nowa samiczka siedzi osobno, ale staram się jak mogę okazać jej dużo zainteresowania i nie trace nadziei na połączenie. :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: blaszka w 15 Sty, 2010, 15:53
Wydaje mi się, że to raczej z samcem będę miała wiekszę problemy niż z samiczka (chociaż mogę się mylić, bo gdybać zawsze można, a w rzeczywistości wychodzi inaczej).Hugo jest buntownikiem, nie da sobie w kasze dmuchać, ale jest bardzo ostrożny i nieufny. Moi znajomi czasami boją się go głaskać bo często na nich prycha. Natomiast Buba to wszędobylska szynszylka, pierwsza leci kiedy ktoś przyjdzie, i jest bardzo przyjaźnie nastawiona do innych. Wiadomo, może być tak, że jak poczuje samiczke to zacznie się rywalizacja. Zobaczymy co czas pokaże, nie będę się jeszcze bardzo zamartwiać, dopóki nie mam nowej lokatorki.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Gruszka w 15 Sty, 2010, 16:24
A Hugo jest kastrowany? Nie wiem, jakoś nie kojarzę, a może już pisałaś ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: blaszka w 15 Sty, 2010, 16:27
Nie, nie to najprawdziwszy facet :D  Nie zrobiłabym mu nigdy tego...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Gruszka w 15 Sty, 2010, 17:55
A nie obawiasz się, że nagle w przypływie męskości postanowi zapłodnić dwie samiczki na raz? Nie wiem, ja na Twoim miejscu zastanowiłabym się nad tym. Jak jak dwie na raz urodzą, to wojna gwarantowana. To tylko moje zdanie, ale zastanów się ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 15 Sty, 2010, 18:53
Z tego co ja wiem, to takie układy potrafią się skończyć tragicznie więc zastanów się nad tym jeszcze...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: blaszka w 15 Sty, 2010, 19:23
Czyli mam przez to rozumieć, że 2 samiczki sie dogadają, 2 samce też, ale jeżeli chodzi o sytuacje 2 samiczki + samiec to nie ma szans? :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Gruszka w 15 Sty, 2010, 19:31
Może być ciężko ;(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: natalie1988 w 15 Sty, 2010, 19:51
Generalnie bezpieczniejsze są układy jednopłciowe. Dlatego na forum odradzane są pary mieszane.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 15 Sty, 2010, 19:56
Po prostu w takich układach 2+1 zdarzały się już nawet przypadki śmiertelne...
Nie twierdzę, że nie ma szans, ale chcę, żebyś wiedziała czym ryzykujesz.
Dlatego też namawiamy wszystkich: "Najpierw się dowiedz a później kupuj", żeby właśnie takich sytuacji uniknąć.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: blaszka w 15 Sty, 2010, 20:28
Dobrze, że zasięgnęłam waszej porady. Dzisiaj dostałam informacje, że szynszylka ma być u mnie  dopiero za ok 2-3 tygodnie ( wcześniej niestety nie da rady bo ja mam sesje i prace i niestety nie mogę po nią jechać, a załatwione mam, że dowiozą mi ją na miejsce ). Zobaczymy jak to będzie jak do mnie trafi. Spróbować mogę, bo wydaje mi się, że to zależy też od charakteru szynszylka. Bardzo bym chciała żeby to wszystko wypaliło.Jeżeli się nie dogadają to nie będę ryzykować i albo zamieszka w innej klateczce, albo trafi w dobre ręce, bo mam osobę która bardzo chciałaby mieć drugiego szynszylka (przyjaciółkę dla swojej szynszylki). Myślę, że to dobre wyjście z sytuacji, bo nie darowałabym sobie, gdybym nie spróbowała. Biały szynszyl to moje marzenie. Zdam relacje jak już będzie po pierwszym spotkaniu.Pozdrawiam!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: got3 w 15 Sty, 2010, 20:38
To i tak lepiej niż 2 samce + samica :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Gruszka w 15 Sty, 2010, 20:41
Got niekoniecznie, bo samce będą się o samicę biły ;) Wiadomo też, że może się udać w obu przypadkach ale ryzyko wielkie moim zdaniem.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: got3 w 15 Sty, 2010, 20:58
Got niekoniecznie, bo samce będą się o samicę biły ;) Wiadomo też, że może się udać w obu przypadkach ale ryzyko wielkie moim zdaniem.

Napisałem przecież, że taki układ jest gorszy.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aska69 w 16 Sty, 2010, 12:48
tak samo zły układ , osoba z listy miała 2 facetów i dziewczynę i skończyło się tragicznie a tu na forum był odwrotny przypadek, 2 samice i samiec  i również skończył się niewyjaśnioną tragedią, tak że płeć tu nie ma znaczenia, tak czy inaczej w takim układzie szynszyle mogą się zagryźć. ja bym nie miała odwagi ryzykować życia zwierząt, zwłaszcza że tragedii nic nie zapowiada bo początkowo zwierzęta żyją ze sobą w zgodzie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Alicja Mannschack w 16 Sty, 2010, 12:57
Jam mam 3 dziewczynki i jeden chlopieci i bardzo zgodnie ze soba zyja , ale dwa samczyki i jedna samiczka nie funkcjonuje.
Przyklad Guciu, Karolek i Misia Pysia- z lzami w oczach musialam oddac Karolka , bo Guciu bal sie wyjsc z ukrycia, Karolek chcial po prostu Gucia wyeliminowac.
Co prawda Sunia jest z dwoma chlopcami  ale to sa jej synowie i sa wykastrowani i Sunia Bandytka nie da sobie w kasze napluc nikomu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: malina165 w 20 Sty, 2010, 19:44
Nie chce zakładać nowego wątku, aby nie śmiecić, więc napisze tutaj,
zaadoptowałam Klusię od Claudiego dla mojej Halinki (2 samiczki) z łączeniem zwlekałam aż rozwiąze się sprawa grzybicy jednej z nich. W sumie to miesiąc minąl kiedy zaczęłam je puszczać na wybieg, czyli wczoraj. Na początku normalnie biegały, nawet nie zwracajac na siebie uwagi, po jakimś kwadransie zaczęlo się latające futro, raz Klusia zaczepiala Halinkę i odwrotnie, normalnie jak na ringu jakims, w pewnym momencie stanęly na przeciwko i zaczely skrzeczeć na siebie chyba zębami, nawet przypominało to syczenie węży, chwile jeszcze biegały oczywiscie co chwila rzucając się na siebie i od razu zgarnęłam je do klatki. Halinke jak wzielam na ręce to cała chodziła, wyrywała się, rządna walki:/
Czy waszym zdaniem da się połączyć te zwierzaczki kochane? :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 20 Sty, 2010, 19:57
siedza obie miesiac w jednym pokoju, w sumie to prosta sprawa. Weź Słonko zamień je klatkami, niech Halinka poczuje sie troszkę otumaniona nagłą zamiana miejsca a Klusie daj do halinkowej klateczki niech tak pomieszkają kilka dni, nie sprzątaj im w międzyczasie, możliwe że zasikaja klatki ale nic to.  Podawaj im do kąpieli wspólny piasek, szybciej przejda swoimi zapachami i intruz stanie się "akceptowalny". Za kilka dni wypuść je znów na wybieg w porze ich mniejszej aktywności, koło południa. Powinno być lepiej, tym razem daj im wiecej czasu na wybiegu, moze to byc a nawet powinien wybieg w innym pomieszczeniu niz mieszkaja normalnie. Na srodku postaw piasek kapielowy i patrz... i przygotuj sie ze łączenie może potrwać koło miesiąca, ale nie zrazaj sie tym, daj im czas :) Później wsadź obie panny do jednej klatki, daj po migdałku, niech razem zjedzą, posiłki łączą :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: malina165 w 20 Sty, 2010, 21:57
Dziękuję Ci za odpowiedz;)
w takim razie dzisiaj panienki się przeprowadzaja, a w sobote ranek zapoznawczy nr 2:) co do wkładania ich do jednej klatki to troche się boję, ale zobaczymy w sobotę ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 21 Sty, 2010, 19:36
siedza obie miesiac w jednym pokoju, w sumie to prosta sprawa.

To nie taka znowu prosta sprawa bo to Kluska, ta od Bub :/
Muszę powiedzieć że tego się obawiałam, że jak posiedzą miesiąc obok siebie to nie będzie tak lekko... Ale trzymam kciuki mocno i wierzę że się uda! Tylko nie mięknij

Mysza dobrze gada :D zamień je klatkami. Właśnie tak łączyłam Klusię z Bubą i poszło świetnie. Uważam że lepiej jest łączyć w klatce i rano, dopiero jak posiedzą ze dwa - trzy dni razem na małej przestrzeni, wypuściłabym na salony.
Powodzenia i dawaj znać jak dziewczyny!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: malina165 w 22 Sty, 2010, 11:25
Od wczoraj rana siedzą w zamienionych klatkach, jutro chcę je wypuścić razem na wybieg, zobacze czy cos ruszyło do przodu:)
Belzebubko mowisz, ze dobrze aby posiedziały przez 2-3 dni na małych przestrzeniach, tzn o co dokładniej Ci chodzi? Nie wypuszczać ich przez ten czas nawet pojedynczo na wybieg?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 22 Sty, 2010, 20:12
mowisz, ze dobrze aby posiedziały przez 2-3 dni na małych przestrzeniach, tzn o co dokładniej Ci chodzi? Nie wypuszczać ich przez ten czas nawet pojedynczo na wybieg?

Buba, miała na myśli, że najlepiej gdyby posiedziały razem w nowej (nieznanej dla Halinki) klatce :p ale musisz uzbroić się w mocne nerwy, patyczki do gryzienia i troche przysmaków :) patyczki poduwasz pod nos w momencie aaków Halinki na Klusię, niech na nich ostrzy swoje zebiska a nie na nose małej, a smakołyki podajesz w przerwach, nic tak nie łączy jak wspolne "chrumkanie" mogą to być liście mlecza, sliweczka, migdałek, za kazdym razem cos innego aby nie było nudno.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Alicja Mannschack w 22 Sty, 2010, 20:30
 Kurcze a ja mam problem, jak wiecie Karolek powedrowal do nowego domku juz przeszlo  miesiac temu i ciagle jest agresywny do tego szylka do ktorego przybyl. Tamten boi sie go strasznie bo jak Karolek go zobaczy na wspolnym bieganiu to tak jak by diabel w niego wstapil, goni go jak oszalaly ,Karolek jest strasznie agresywny , tamten boi sie juz z klatki wyjsc.
Kazdy mieszka w osobnej klatce ,bo strach zeby go Karolek nie zagryzl. Biegaja na zmiane jeden w dzien , jeden w nocy.
Byla juz zamiana klatek , maja jeden piasek, bieganie na neutralnym terenie i niewiadomo co dalej robic.
Tamten zaczal mniej jesc,siedzi biedny w kaciku i popiskuje.
Moze ktos ma jakis pomysl co robic dalej????
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: malina165 w 24 Sty, 2010, 14:26
Woczajsza próba połaczenia Klusi z Halinką nie powiodła się  :(
Znów jakis kwadrans biegały nie zwracając na siebie uwagi, poźniej jak Klusia podchodziła do Halinki to Halinka stawała na 2 łapki z zamiarem ataku, oczywiście futra powyrywane, Halinka zaczynała, ale Klusia ją goniła. Od połowy biegania Halinka nie była chętna na bieganie tylko siedziała w rogu kuchni, tak jakby smutna była  :( jednak za kazdym razem jak podchodziła Klusia to Halinka ją atakowala, za chwile uciekając przed Kluską. Dalam je z siostra do jednej klatki, ale posiedzialy tam góra 3 minuty bo zaczęły się szarpaniny  :?
Zauważyłam też ze Kluska biegając popiskiwała sobie cały czas wesoło pod nosem a Halinka wcale, róg kuchni to było chyba jej najlepsze miejsce na wybiegu:(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 24 Sty, 2010, 15:07
szarpaniny w klatce to norma, musi tak być, futerkiem się nie przejmuj, odrośnie. Szczerze mówiąc łaczenie metoda małej klatki lub transportera jest najszybsze ale najbardziej drastyczne, jednak przynosi efekty. Masz mały transporterek, taki aby kulki musiały w nim siedziec pleckami do siebie wtulone to byłoby najlepsze, byłyby zasikane, skotłowane nie przeczę, ale po godzinie czy dwóch wypuszczone do klatki nagle stwierdziłyby ze jest tam całkiem sporo miejsca dla nich dwóch. Masz samiczki to normalne, że wojują na całego.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 24 Sty, 2010, 17:27
Z mojego skromnego doświadczenia doradzę, byś NIE puszczała ich razem na wybieg. Wspólne wybiegi według mnie nie są tu najlepszą z możliwości. Jeśli już - to pojedynczo; a dopiero jak się conieco ocieplą relacje - razem. Musi dojść do konfrontacji, i niestety jak widać, musi polatać futro. Odrośnie, a dziewczynom nic nie będzie. Nie reaguj, dopóki nie robią sobie realnej krzywdy, wyrywanie futra to raczej "demonstracja" ;)
Najlepiej je właśnie unieruchomić - w transporterze; albo w jakiejś małej klatce. Tak, by ciągle na siebie wpadały (klatka), przechodziły swoim zapachem (transporter).
Dobrze jest też spróbować je "skołować" - wpuścić do nieznanej klatki, spsikać je kocimiętką (dream* ćwiczyła ;) ), dać im się pownerwiać że są mokre; pachną wtedy tak samo; a po pewnym czasie podać im piasek.

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: natalie1988 w 30 Sty, 2010, 14:23
Próbowałam połączyć Basię i Nikitę ponownie, gdyż po urodzeniu dzieci Nikita zrobiła się agresywna w stosunku do Basi. Teraz gdy chłopcy maja już 3 miesiące nastał najwyższy czas, aby dziewczyny zamieszkały znowu razem. Próbowałam już je połączyć 4 razy. Za każdym razem była ostra walka, Basia atakowała Nikusie. Nie mogły się pogodzić. Dzisiaj Basia była wyjątkowo agresywna. Nikita ma ranę przy nosku i na paluszku. Już naprawdę nie wiem co mam zrobić. Nie widzę żadnych szans na to aby znowu było między nimi dobrze. Boje się, że jedynym wyjściem  jest oddanie jednej z nich. Może macie jeszcze jakiś pomysł na moje dziewczyny? Jak je pogodzić? Nie chcę oddawać żadnej z moich myszy :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 30 Sty, 2010, 15:36
łączenie po porodzie zazwyczaj jest trdne nie poddawaj się. W tym przpyadku może nie objeść się bez ran lub dziabnietych uszu, moja Ciri po cesarce ma przeciete uszko przez Dantusię, zupełnie jak Stich. Musisz być wytrwała i troszkę odporna na ich fanaberie. Metoda -> ciasna transporterka f-my freplast aladino medium lub large i sporo przysmaków w środku. I posiedziec tak musza ze 2-3h. Drastyczne ale działa, potem do jednej klatki. Jeśli nie pomoże jedna sesja takich spotkan transporterkowych może być kilka. Próbuj.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: natalie1988 w 30 Sty, 2010, 15:54
Mysza, ale Nikita krwawiła z nosa, tak ją Basia załatwiła ;/ Nie miałam wyjścia, musiałam ją rozdzielić. Nikita jest całkiem osłabiona. Musi się uspokoić. Swoją drogą jak długo chłopcy mogą być z mamą? Już mają ponad 3 miesiące (urodzone koniec października).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 30 Sty, 2010, 16:05
no to jak krwawi z noska to musisz poczekac z łaczeniem jak sie ranka wyleczy. Nie doczytałam, przepraszam. Chłopaków możesz pomału odłaczac do osobnej klateczki.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: natalie1988 w 30 Sty, 2010, 16:12
Tylko właśnie nie mam więcej klatek i raczej nie mam możliwości pożyczyć od nikogo. Dlatego moje pytanie jak długo mogą być jeszcze z matką? Bo tak jak piszesz do kolejnego łączenia muszę poczekać aż się śliczny nosek wyleczy.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 30 Sty, 2010, 17:08
maks jeszcze półtora miesiąca, bo później mogą sie zacząć brać za mamusię jako samczyki, niestety to zwierzątka.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: owiabiks w 30 Sty, 2010, 17:30
U mnie działała zamiana klatek i wsadzenie później agresora do nowego. Irys też miał wygryziony kawałek wargi, ale po 4 dniach Malwin odpuścił.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: natalie1988 w 30 Sty, 2010, 17:53
Ufff, Mysza, uspokoiłaś mnie, dziękuję. Bałam się, że już mi się kończy "bezpieczny" okres. Owiabiks, klatki były zamieniane, ale to nie działa. Być może to skuteczna metoda tylko u zwierząt które się nie znają. Obecnie musiałam zmienić ułożenie klatek, bo Nikita widząc klatkę Basi zaczyna się trząść :( Tak mocno dostała w kość...  Żal mi jej.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 30 Sty, 2010, 23:42
Chłopcy jeszcze mogą pobyć z mamusią, obserwuj im podwozia, jak zaczną być widoczne jądra, to znaczy, że dojrzewają. Moje młode samczyki bywały nawet 6 miesięcy, tylko kiedy Kiniusia miała rujkę, to ją odseparowywałam na kilka dni, bo zbyt wielki zamęt siała w klatce.
Nikita dopiero przestała karmić i musi nabrać sił, podtucz ją troszkę przed następnym łączeniem  :).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: malina165 w 31 Sty, 2010, 16:29
Już jestem po próbie łączenia. Mam troche mieszane uczucia, futro poszło i to sporo, troche się szarpały, troche siedziały spokojnie, i tak cały czas. Po godzinie czasu już walka nie była taka zaciekła jak na początku - chyba się zmęczyły. Po godzinie wspólnego siedzenia każda ma po plamce krwi na nosku - stało sie to dopiero pod koniec. Wsadziłam je teraz do większej klatki - umytej wcześniej, i mam teraz problem, nie wiem czy zostawic je w jednej klatce, czy może rozdzielic? Boję się, że po czasie znów zaczną się bić:/

Edit:
teraz siedzą cicho w klatce, każda w innym kącie, czasami jak Klusia chce podejść do Halinki to ta fuka na nią:/ nawet smakołyków ode mnie nie chcą brać, ale miziać się dają;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 31 Sty, 2010, 16:35
U mnie również Pusio mieszka z 3 dziewczynkami, "żoną" i dwoma córkami. Wszystkie się kochają, a klopoty miałam tylko po kastracji, kiedy córki nie chciały go przyjąć.
Opcja gdzie jest kilka samczyków + samiczka/i - to poważne kłopoty.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 31 Sty, 2010, 17:19
Ja bym je zostawiła razem. Pod czujną obserwacją ale nie rozdzielała. Może powoli zaczną rozumieć że są na siebie skazane, a przyjemniej się tulić niż walczyć. Tylko nie dawaj im odczuć że któraś jest "ważniejsza" - po migdałku (fochy szybko przejdą ;) ), jak mizianie to dla obu, itp.
I może nie dawaj im na razie piachu. Trudno, będą obsiuśkane, ale przejdą wzajemnie swoimi zapachami; a jak dostaną piasek np jutro albo pojutrze nawet - to jest szansa że ze szczęścia będą się tarzać razem :D

Oj trzymam kciuki mocno! Oby już ta mała rozbójniczka znalazła swój domek na zawsze...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: malina165 w 31 Sty, 2010, 17:41
Wrogo nastawiona jest jak narazie Halinka, bo co chwile fuka, a śmierdzą niemiłosiernie bo się poobsikiwały  :) jutro muszę wyjść na kilka godzin i nie będą mogły być pod czujną opieką, więc rozłączyć je na ten czas? Łączenie nie pójdzie na marne?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 31 Sty, 2010, 18:34
narazie nie rozłączaj poczekaj przez noc, możesz zmarnowac szanse.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: malina165 w 02 Lut, 2010, 10:53
chcę się pochwalić, że z dziewczynkami wszystko dobrze, już wczoraj było słodko - iskanie, leżenie obok siebie  :D piękny widok  :)

a tutaj zdjęcie jak śpią razem w domku, widać pyszczek Halinki i kuferek Klusi  :D

<img src="http://www.imagic.pl/files/11738/DSC02832.jpg" alt="DSC02832.jpg" />
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 02 Lut, 2010, 12:14
no taki widok to najlepsza nagroda dla Ciebie za wytrwałość i znoszenie fochów swoich klusek. One po prostu nie wiedziały, że można inaczej niż ciągle się gryźć i gonić i własnie odkryły nową przyjemność z posiadania towarzysza swojej krwi :) Super. Opłacało się zaryzykować ?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 02 Lut, 2010, 15:37
Brawa dla kulek że doszły do porozumienia [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: malina165 w 03 Lut, 2010, 00:04
Jasne, że ryzyko się opłacało  :D ale w pewnym momencie miałam wątpliwości, czy nie rozdzielić ich, były już tak zmęczone ciągłymi kłótniami, że nawet nie potrafiły wskoczyć 15 cm :? ale o to własnie chodziło - żeby się zmeczyły i dały sobie spokój z fochami na siebie:D chyba zrobiły się z nich nierozłączki - leżą własnie razem na hamaku  :) widok - cud miód i orzeszki  :D
dziękuję Wam wszystkim za porady przy łączeniu, :roza: bez Was stchórzyłabym pewnie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 03 Lut, 2010, 09:42
No i masz babo placek!!!! :wink:
jestem po zamianie klatek. Moja Szyszka wczoraj trafiła do klatki Zakrętki a ta odwrotnie. Spędziły tak noc.
Dzisiaj je odmieniłam z rana o 4 i wypuściłam na wybieg, ale osobno. Wiecie co..... ta moja mała piczka żeby nie napisać gorzej - to taka zadziora i wredota że aż dziw bierze. Właśnie to ona jest najbardziej agresywna. Gdy sie zbliża do niej nowa - na razie przez kratki - jakby rzucała się na nowa samiczkę ale nie widzę otwartego pyszczka i zębów. Może to na razie demonstracja siły. Charakterystyczne jest to że nie fukają tylko Szyszka gada do Zakrętki, lub do mnie bo oczywiście siedzę przy nich. Rano od 4 do 6 każda była raz na wybiegu po około 1 godzinie. To niby pora najmniejszej aktywności, kamera wykazała że wtedy śpią, a te wariatki ganiały jak wściekłe. :???:

Po południu dalej będę je puszczać osobno na wybieg, jak wychodziłam do pracy to się położyły spać, każda w swoim domku. Zastanawiam się jak troszkę przytępić temperament Szyszki. Jest mniejsza od Zakrętki, lżejsza i młodsza o około rok a nadrabia wredoctwem. Z jednej strony ja rozumiem to jej terytorium, jej dom a tu jakiś intruz się wciska. Ale widzę że chce towarzystwa, bo na poczatku strasznie się ciśnie do Zakrętki a jak już jest bardzo blisko chwilka na powąchanie, buzi buzi i atak.
I gaworzenie chyba z niemocy. Zakrętka też się ciśnie do Szyszki ale mniej i nie rzuca się raczej "przytyka" pyszczek do kratek naprzeciwko Szyszki i siedzi przez chwilkę. Jak ta wariuje i atakuje siada i odwraca główkę, i cichutko gaworzy.
Eeehhhh
nie będzie to takie łatwe. :wink:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 03 Lut, 2010, 10:36
Życze powodzenia i cierpliwości, ja łącze pannice od grudnia  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: greatdee w 06 Lut, 2010, 19:58
Z doświadczenia mojego i innych użytkowników wynika, że takie kontakty "przez kratkę" nic dobrego nie dają a wręcz często powodują tylko narastanie agresji.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 06 Lut, 2010, 23:05
Więc jak je łączyć.  :shock:
Różni ludzie różnie radzą, a dla kogoś kto nigdy nie łączył jest to jak czarna magia.
Greatdee - ty radzisz aby nie były obok siebie, inni radzą by były, na szynszyla.org jedni mówią - wrzucić do jednej malej klatki, wypryskać kocimiętką i pilnować. A inni twierdza że wody nie wolno broń boże.
??????????
Więc co robić, bo zaczynam głupieć :???:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 06 Lut, 2010, 23:09
kamstach, Ty jestes włascicielem, i generalnie nikt Ci nie odpowie na to pytanie jakąś uniwersalną, sprawdzającą się poradą bo prawda jest taka, że zwierzęta jak ludzie, każde jest inne, i to Ty znasz je najlepiej i mniej więcej wiesz czego się możesz po nich spodziewać, ale prawda jest taka, że stawianie 2ch klatek koło siebie faktycznie sprawia, że zwierzaki tylko się na siebie nakręcają, i reagują jeszcze bardziej agresywnie, w dodatku czują się sfrustrowane, że nie mogą "w cztery oczy ustalić kto tu rządzi" i zazwyczaj jak wkoncu się już spotkają to dochodzi do jatki. oczywiscie, nigdzie nie ma reguły, ale to taki mniej więcej mechanizm.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 07 Lut, 2010, 20:33
Witam :D
No i jestem w trakcie łączenia. [bacik]
I szok.
Po wrzuceniu wariatek spryskanych kocimiętką - całkowicie - do klatki z samym piaskiem. Żadna nie myślała o biciu. Się powąchały i zaczęły intensywne mycie. Znaczy stara szalała, kręciła sie jak krokodyl, a nowa nic. Tylko siedziała. I tak od 15.30 do 19.00.
A po 19 zmiana.
Zaczęło się iskanie, smyranie. Jedna drugą i na zmianę. Trochę pisków, gaworzenia. Po godzinie dostały picie i miskę z jedzeniem. I teraz siedzą razem w zgodzie. Wcinają karmę, jedna podbiera drugiej, czasem się pokąpią, posmyrają. Na razie sielanka. Zostawiam je tak do rana. Zobaczymy co będzie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 08 Lut, 2010, 00:00
No brawo, teraz powinno być już tylko dobrze  :).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 08 Lut, 2010, 06:50
hehehehe
Rano żadnych zmian. :D
Śpią obok siebie. Każda wtulona w drugą. Ale chyba nie ustaliły jeszcze, która tu rządzi.
Jest ogólna zgoda. Niestety musiałam pójść do pracy.
Zostawiłam je same w domu w tej klatce. Rano tylko dostały nowa wodę i żarełko - bo przez noc wszystko wyjadły.

W nocy była w miarę cisza, oprócz gaworzenia, paru szczeknięć i hałasu stópek. Będę wpadać co godzinkę do domu.
Zresztą zostawiłam kamerę.
Podkradają sobie jedzonko z łapek. Komicznie to wygląda.  [bacik]
Wydaje mi się, że niedola łączy i wzmacnia więzi. Ale i tak muszę je przetrzymać. Posiedzą tak do wieczora. Na noc może je do woliery wsadzę. Może tam będzie im łatwiej ustalić dominanta.
 Fotki tu - http://szynszyla.org/album_personal.php
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 08 Lut, 2010, 08:23
super czytać takie dobre wieści, no i cieszę się, że ta metoda się sprawdza :) jeszcze tylko któregoś wieczora ustalą hierarchię, co nie powinno być długie i brutalne ze względu na to, że młodsza nie przejawia zadnych chęci dominacji, więc to tylko formalność ze strony starszej i tyle :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 08 Lut, 2010, 12:32
Witam
Na razie wszystko wygląda dobrze. Zajrzałam do domu w wolnej chwili. Miłość kwitnie  :D
Achy i ochy odchodzą z klatki. Jedna smyra drugą, tu się poskubią, pokąpią, jedna ukradnie drugiej jedzenie. Razem w kąciku siedzą skulone łepek Zakrętki na grzbiecie Szyszki. [-chomik-]
Aż miło na nie patrzeć, mino że jeszcze nie są do końca wymyte i wyczesane, trochę zmierzwiona sierść na grzbiecie, mała klatka. nie to co woliera.
Pod wieczór trafią na wybieg i do woliery albo na odwrót.
Nie wiem poradźcie.

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Ewa1983 w 08 Lut, 2010, 15:04
Moje kalendarium łączenia:
23.12.2009 r. - Szyszka u mnie w domu (wiek - ok. 4 m-cy)
28.01.2010 r. - Szyszka dostaje nową w miarę dużą klatkę
29.01.2010 r. - przyjeżdża przyjaciółka dla Szyszki - Homik (wiek ok. 3 m-cy niecałych), trafia do oddzielnej klatki przyczepionej prowizorycznie do klatki Szyszki, panny trochę rozmawiają, 0 agresji, Homik poznaje swój domek tymczasowy,
30.01.2010 r. - 1 wspólny wybieg (troszkę za wcześnie dla niezadomowionej Homik, decyzja mojego faceta), dziewczyny się poznają, 0 agresji, Szyszka podejmuje próbę dominacji ale mała się nie daje, Homik straciła ociupneczkę futerka, właściwie to prawie nic. Po wybiegu wracają do oddzielnych klatek.
31.01.2010 r. - 2 wspólny wybieg - Homik prycha na Szyszkę, a ta przylatuję do mnie i smutno patrzy, tak jakby zastanawiała się czemu mała nie chce mieć z nią nic do czynienia, i tak kilka razy,
01.02.2010 r. - 3 wspólny wybieg, na którym przytulały się i zasypiały wtulone no i  potem razem do klatki
...od tamtej pory do dziś czyli już tydzień sielanka, przytulają się, iskają, jedzą razem z 1 miseczki, czasem mają ochote pobyć same, więc każda siedzi na innym pięterku klatki, czasem Szyszka niby przytula się do małej a za chwilę cap jej na plecy wskakuje, na co ta się nie zgadza...ale walk ani awantur nie ma, wszystko delikatnie. Wiem, że kiedyś będą musiały ustalić która jest wyżej w hierarchii - mam nadzieje że zrobią to w miarę spokojnie.

Tak więc kamstach jak ja  zobaczyłam na wybiegu że się przytulają, nie gryzą i nie są agresywne do siebie to zaryzykowałam i wrzuciłam je do 1 klatki..i pewnie w Twoim przypadku też bym tak zrobiła..no ale decyzja należy do Ciebie  :)

 A kulki razem rozrabiające to fajna sprawa. Szyszka jak była sama to najczęściej noc przesypiała, a teraz razem to małe szatany...dziś dosłownie całą noc do godziny 6,30 kiedy to wychodziłam do pracy buszowały po klatce...najlepsza zabawa to latanie po klatce z góry na dół, zwłaszcza z jakimś drewienkiem w zębach coby pohałasować nim o pręty klatki. [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 08 Lut, 2010, 18:07
No i siedzą w jednej klatce.
Ale stosunki się oziębiły. Nie ma cmokania i smyrania. Już się obsikały wariatki.
Zostawiam je, nawet nie będę wyjmować.
W małej klatce z kocimiętką takie przyjaciółki, chyba tylko dla mojego oka.
A w dużej wolierze - 180 stopni zmiana.
Trudno - najwyraźniej muszą się trochę pogryźć i pofukać na siebie. Nie da się spokojnie.
 Ewa1983 - moje szynszyle to Szyszka - 1,5 roku, Zakretka - około 3,0 lata.
To nie to samo co niedojrzałe szczyle.
Zakrętka żyła w rodzinie, myślę że wie co się z czym je a Szyszka to nastolatek.
A z takimi nigdy nie wiadomo co.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 08 Lut, 2010, 22:28
Ewa1983 - moje szynszyle to Szyszka - 1,5 roku, Zakretka - około 3,0 lata.
To nie to samo co niedojrzałe szczyle.


racja, niedojrzałe ciężej połączyć z tego względu, że hormony szaleją, każdy chce dominować i mają masę zacięcia :)

http://www.youtube.com/watch?v=E21pMZp1Wjg tu film łączenia 5ciolatka, z trzema 3latkami :)
łączenie tzw ekspresowe.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: got3 w 08 Lut, 2010, 22:33

[url]http://www.youtube.com/watch?v=E21pMZp1Wjg[/url] tu film łączenia 5ciolatka, z trzema 3latkami :)
łączenie tzw ekspresowe.


Szok - normalnie zachowywały się jakby nic się nie stało :) Gej jednak jest wyrozumiały dla geja hehe :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 08 Lut, 2010, 22:36
ten 5latek 5 lat zył w samotnosci więc jego orientacja jest nie znana :) no ale geje pacyfistyczni są i przyzwyczajeni do tymczasowiczów, to już nic ich nie ruszy.

poza tym, tak jak mówię, starsze wyważone kulki łatwiej łączyć niż narwane testosterony :> Największe problemy miałam z łączeniem Filipa z Yukim, ale możliwe, że dlatego, że to było moje pierwsze łączenie, dużo się naczytałam różnych rzeczy zamiast samemu pomyśleć i ocenić sytuację no i chyba wtedy jak każdy swiezy własciciel byłam przewrażliwiona i jak szło futro to panikowałam, ale jeśli chodzi o o poziom "agresji" to wlasnie najwiekszy przejawiały w wieku 5-12miesiecy i wtedy też łączenie było "najostrzejsze"
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 09 Lut, 2010, 07:27
Dream - u mnie w tej mniejszej klatce tez miłość kwitnie. Zajęło im to co prawda parę godzin, ale się pokochały. Siedziały w tej małej klatce - ponad dobę. Nic już w niej nie osiągną więc je włożyłam do woliery. W wolierze wróciła terytorialność. Zakrętka - starsza szynszylka ale krócej u mnie - zaczęła strzelać zębami i chrząkać. Były dwa skoki i teraz każda w swoim kącie. Konfrontują się jak się spotkają na którymś pięterku.  [bacik]
Wychodzi na to że powinnam albo je tak zostawić albo zrobić nowa wolierę i wpuścić je do niej. Ale to bez sensu. Na wybiegu Szyszka - młodsza ale dłużej u mnie - gania Zakrętkę. Jest może dużo mniej agresji, ale nie ma tej miłości.
Nie wiem czy powinnam je zostawić nawet na miesiąc, nie zamierzam robić nowej woliery, i nie zamierzam zakańczać tego co zaczęłam. Uważam że powinnam je przetrzymać w wolierze razem, dopóki nie ustalą między sobą co i jak. Ale przy 5 piętrach to będzie trwać, szczególnie że Zakrętka stawia opory. Wciska się w kąt staje na łapkach i chrząka. A Szyszka to za małe ggooowienko - najwyraźniej nie wie lub nie umie się do tego zabrać.  Z drugiej strony jakby wiedziała mogło by być gorzej i agresywniej.  :?
Jest jeszcze jedna opcja. Mam klatkę (średnią) w której mieszkała Zakrętka. Mogę je wsadzić do tej pustej klatki. Szyszka ta klatkę też uważa za swoją. Na pewno przyśpieszy to konfrontacje bo owszem jest duża ale nie ma 5 pieter i nie ma gdzie uciec, no chyba że w kąt. Jest to jednak drastyczna metoda i nie wiem czy ja stosować.
Ehhh poradźcie co dalej.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 09 Lut, 2010, 08:40
Może spróbuj je przetrzymać w małej klatce, a wolierę zdezynfekować, przemeblować (rozkład półek, zabawek, nowe gadżety :P), i postawić w innym miejscu lub nawet pokoju, jeśli masz taką możliwość (według mnie i to ma znaczenie).
U mnie było podobnie, w małej klatce szylki się pogodziły, po powrocie do woliery - wojna...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 09 Lut, 2010, 10:13
dokładnie jak radzi Bell, można jeszcze dla efektu zmienic zapach woliery psikajac ja kocimietka, i ponowic psikanie panien kocimiętką.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 09 Lut, 2010, 12:59
heheheh
umycie woliery wypsikanie kocimiętką - oki
Przestawienie gadżetów - domków - nowa ściółka oki.
Ale niestety półek nie przełożę.
Walne je dzisiaj do klatki z samym piaskiem i wypsikam. I spędza tak kilka dni.
2 - 3 nie wiem zobaczę. Nie wiem czy w tym czasie puszczać na wybieg.
Bo na wybiegu jest to samo co wcześniej.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 10 Lut, 2010, 15:51
Od wczoraj w małej klatce.
Koleżanki są ale już nie takie jak wcześniej. :(
Rano zauważyłam jak Szyszka wlazła Zakrętce na grzbiet, Zakrętka pisnęła, Szyszka szybko zeskoczyła i Zakrętka się otrzepała.
Może to już coś. [-chomik-]
PO południu siedzą razem w kucki. Wypuszczę je na wybieg zobaczymy czy będą się ganiać.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 11 Lut, 2010, 08:28
Witam.
Mam wielką prośbę. Może mi ktoś podać linka lub przesłać filmik na którym kulka włazi na grzbiet kulki żeby ustalić dominującą.  :???:
Moja Szyszka wczoraj ze 3 razy wlazła na grzbiet Zakrętki, ale nie jestem pewna czy przy próbie wyjścia z klatki bo obie wariowały po wybiegu przy prętach,
czy to było zamierzone. Takie wdrapanie się dosłownie na kilka sekund. Wcześniej Zakrętka nie pozwalała Szyszce na takie ruchy a teraz kilka sekund, cichutki pisk i Szyszka zeskoczyła. Zakrętka się otrzepała.
nie wiem czy to uznać za próbę dominacji  :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: olutek w 11 Lut, 2010, 08:59
a powiedz mi czy to jest wielki problem kto jest bardziej dominujący czy nie , która skacze po której.. chyba ważniejsze jest to by się zaakceptowały i ustaliły hierarchie w stadzie i skończyło się to iskaniem i spaniem wtulonym w siebie...podobno pięknym widokiem...  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 11 Lut, 2010, 09:17
Dla mnie nie jest ważne - która rządzi - ważne żebym wiedziała że już załatwiły sprawę. One w małej klatce są jak koleżaneczki natomiast na wybiegu po 15 minutach wyłazi z nich diabeł. Szyszka gania Zakrętkę, ta trzaska zębami i gaworzy i wyje.
Wolę wiedzieć jak to się odbywa i czy dziewczyny potrafią same to między sobą załatwić.
Wiem że u każdego zwierzaka to sprawa indywidualna ale podpatrzenie innej łączonej parki daje jako takie pojęcie o temacie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: olutek w 11 Lut, 2010, 09:52
mysle ze musisz uzbroic sie w cierpliwosc , one dojda do porozumienia, skoro jeszcze na wybiegu sie ganiaja , to chyba jeszcze nie dokonca ustatlily co i jak :) zobaczysz sama jak sie pogodza ;) a każdy zwierzak jest inny i inaczej to załatwiają
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 11 Lut, 2010, 14:00
Dobra. :(
Niech i tak będzie.
Szkoda mi ich tylko bo wpuściłabym je do woliery a tak przetrzymuje w mniejszej klatce. :(
Ale może tak ma być. :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: seikatsu w 12 Lut, 2010, 20:46
No dobra, przywiozłam Zenobiusza  [-chomik-] i postanowiłam skorzystać ze sposobu na express, zresztą dodałam kryjówkę dla nowego, jak mówił hodowca i włożyłam nowicjusza do klatki Ziutka - słodkiej ciapy. No i ja rozumiem, że szynszyle mogą się różnie zachowywać, ale to lekkie przegięcie.
Mały wlazł pod najniższą półkę, zaszył się w kącie i od dwóch godzin rozpacza na głos. Natomiast Ziutek najpierw z wrażenia .... poszedł spać, a teraz się obudził i "aktywnie" siedzi na półce. Ja rozumiem, że Zenobiusz śmierdzi - na prawdę - fermą, ale może poszedłby go chociaż obejrzeć  :shock: Faktem jest, że do tej pory dodatkowy szynszyl w klatce oznaczał dla Ziutka ostre przeganianie, bo Kazik zawsze Wielką Pardubicką urządzał, ale jak można tak lekceważyć przybysza  [stupid]

A biedny maluch cały czas kwęka wzywając znajomych :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: got3 w 13 Lut, 2010, 09:51
No dobra, przywiozłam Zenobiusza  [-chomik-] i postanowiłam skorzystać ze sposobu na express, zresztą dodałam kryjówkę dla nowego, jak mówił hodowca i włożyłam nowicjusza do klatki Ziutka - słodkiej ciapy. No i ja rozumiem, że szynszyle mogą się różnie zachowywać, ale to lekkie przegięcie.
Mały wlazł pod najniższą półkę, zaszył się w kącie i od dwóch godzin rozpacza na głos. Natomiast Ziutek najpierw z wrażenia .... poszedł spać, a teraz się obudził i "aktywnie" siedzi na półce. Ja rozumiem, że Zenobiusz śmierdzi - na prawdę - fermą, ale może poszedłby go chociaż obejrzeć  :shock: Faktem jest, że do tej pory dodatkowy szynszyl w klatce oznaczał dla Ziutka ostre przeganianie, bo Kazik zawsze Wielką Pardubicką urządzał, ale jak można tak lekceważyć przybysza  [stupid]

A biedny maluch cały czas kwęka wzywając znajomych :(

Za dzień, dwa maluch się uspokoi, a obojętność starszych kulek jest uzasadniona bo jest dla nich neutralny. Tak będzie dopóki nie zaczną w nim buzować hormony i zacznie inaczej pachnieć. No i jemu też dominacja uderzy do głowy :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: seikatsu w 13 Lut, 2010, 12:21
Mam nadzieję że zacznie inaczej pachnieć, bo okropnie śmierdzi :) a na poważnie-Ziutek rano poszedł oblukać co za stwór się wprowadził. Powąchał, chwilę popatrzył i zajął się śniadaniem. A mały zaanektował pudełko, które wstawiłam do klatki i nosa nie wystawia. Jedzenie i i picie ma zapewnione i oczywiście spokój i czekamy.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 15 Lut, 2010, 08:55
Witam
Moja Zakrętka tez inaczej pachniała, nawet dla mnie śmierdziała, a co dopiero dla mojej Szyszki. Ale to nie ferma tylko od prywatnego właściciela. Teraz po dwukrotnej kocimiętce, zapachy jednej i drugiej się zrównały.  :D
Dodatkowo trochę moczu i powyrywanej sierści.  [bacik]
I powoli zmierzamy do zgody.
Od ponad tygodnia siedzą w małej klatce. Koleżanki takie że szok. Tylko na wybiegach jeszcze Szyszka napada na  Zakrętkę . Się obsikają i gadają ze sobą. Ale myślę że to raczej Szyszka jest taki sowizdrzał - i lata jak szalona a Zakrętka nie może lub nie chce.  [bacik]

Woliera jest wymyta wydezynfekowana najpierw octem później kocimiętką. Półek nie przełożyłam ale wyposażenie na nich zmieniłam kompletnie. Hamak i misio wyprane, konary wyparzone Inne miski na żarełko inne poidełko. Nowy domek. Już nie wiem co dalej. Nawet wannę wymyłam i wyparzyłam. :)

Wczoraj było generalne sprzątanie małej klatki. Obie bardzo zgodnie mi przeszkadzały, jak nie jedna to druga przelatywała mi przez plecy, po zmiotce, i przez świeże trociny. Strasznie zainteresowane.  [-chomik-]
Ale chyba jeszcze je przetrzymam w tej małej klatce, jeszcze parę dni im nie zaszkodzi.  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: seikatsu w 15 Lut, 2010, 09:10
Ufff. Mogę trochę na spokojnie opisać co i jak. Mały dwie noce przepłakał siedząc w kącie pod półką, ani on nic nie widział ani jego nie widzieli :). Wczoraj wieczorem natchniona przełożyłam go do małej klatki, w której chcąc nie chcąc musiał się na mnie gapić, a ja na niego. Ale jak go wyjęłam, ustawiłam małą klatkę obok dużej, w której został Ziutek, to ów Ziutek zaczął jakoś dziwnie się kręcić po klatce, wspinać na pręty, wąchać. To go cap i dołączyłam do małego Zenobiusza. No i tego Ziutkowi było trzeba, pokręcił się, pojadł i zrobił sobie z małego poduszkę :D. Potem wlazł na niego - tłumacząc mu po szynszylowemu, kto tu rządzi - i dalej kontynuował przytulanie.
Linia postępowania okazała się być słuszna, ponieważ kiedy rano wstałam maluch siedział już na półeczce i wyglądał jak przyzwoity szynszyl, a nie wystraszone futerko. Oczywiście umiera ze strachu jesli w pokoju coś się szybko czy głóśniej zadzieje, ale Ziutek był taki sam strachulec, na to trzeba czasu.
Teraz tylko będę żyła w nerwach czy się kiedyś nie pokłócą. Marzy mi się, że za parę miesięcy jak mały Zenobiusz dorośnie i będę pewna, ze się z Ziutkiem lubią to podejmę kolejną próbę łączenia z Kazikiem, który ogólnie jest prostak i uważa, że wszystko co nie jest nim nalezy z klatki wygonić! :/
Ale jak patrzę jak Ziutkowi potrzeba wtulenia się w innego szynszyla to nie żałuję nic a nic swojego szaleństwa z kupnem Zenobiusza :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 15 Lut, 2010, 10:36
Pięknie to wszystko opisałaś.Twoje kulki mają bardzo fajne imiona.Myślę że mały teraz spokojnie się zaaklimatyzuje.Całuski dla twoich chłopaków
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 15 Lut, 2010, 19:33
No i przeniosłam kobitki do woliery, ale przed wrzuceniem ich do środka cala od góry do dołu wypsikałam kocimiętką. Dwa razy prysnęłam kobitkom na dupska i do klatki. Na razie łażą razem raz na dole raz na górze, czasem się spotkają, pogadają i w miarę spokojnie. [bacik]
W razie co klatka mała jeszcze stoi. [bardzopolecam]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: seikatsu w 15 Lut, 2010, 20:28
Kurcze jak serial sensacyjny [cool] A ja zaszalałam, ale poczekam do rana zanim puszczę parę z ust   [nie_powiem]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 15 Lut, 2010, 21:59
O rany!Chyba padnę z ciekawości. Czyżby...........Kazik polubił małego?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 16 Lut, 2010, 19:09
Jestem szczęśliwą właścicielką szynszylek. :D
Taki widok zastałam po powrocie z pracy, a już myślałam że stosunki znacznie się oziębiły. [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: seikatsu w 16 Lut, 2010, 21:01
Nie wytrzymałam wczoraj...złapałam Kazika i wrzuciłam do jednej małej klatki świnkówki trzeciego szyla. Tłok był okrutny tym bardziej, że wstawiłam kąpielówkę. Kazik oczywiście oblukał klatkę, wykąpał się i ...oblukał małego. Bzyknął go parę razy, ale mały go po prostu zlekceważył. Zresztą Zenobiusz - znaczy mały - jak się wykąpał to skrzydeł dostał :)
Ogólnie trwało przeglądanie futra i ustalanie kto tu rządzi (wiadomo jak). Ziutek natomiat o mało nie wysiadł na zawał na widok Kazimierza. Ziut wie doskonale co ten mały potwór potrafi, więc zaczął lamentować (ojejejejej jej jej ojej). Ponieważ nic się strasznego nie działo to jako wrodzony niecierpliwiec złapałam całą trójkę i upchnęłam do klatki ziutkowej. Ziutek ledwie zipał, Zenobiusz w szoku a Kazikowi różki rosły, ale ponieważ Zenobiusz nic sobie nie robił z tego co Kazik z nim wyprawiał to zostawiłam je na noc. Rano wszyscy żyli :)
Ziut co prawda obraził się na wszystkich i szczeka jak któryś go wącha, Zenobiusz usiłował wleźć do hamaka, ale nie kuma jak się to robi, Kazimierz od czasu do czasu urządza wielką fetę dla gejów (wrrr), no i jest afera o to kto ma zająć rurę, ale ogólnie jest czad jak dla mnie :)
Co prawda Kazimierzowi zawsze może odbić - już on to potrafi, ale kto wie, kto wie.
Wzruszyłam się na podobny widok jak kamstach u Ciebie ...myślałam, że nie doczekam Ziutka i Kazika w innej pozycji niż w szalonej ucieczce zwanej Wielką Pardubicką, z racji traktowania uczestników a tu proszę:
(http://img692.imageshack.us/img692/8105/chopcy.jpg)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 16 Lut, 2010, 21:36
tralalala  [-chomik-] kurcze blade ale  fajnie poszło te wasze łączenie. Dla wszystkich chłopaków po ogromnym suszonym pomidorze i buziaku. Taki widok jak na fotkach  zawsze mnie rozczula.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 16 Lut, 2010, 22:48
Brawa dla panów.  :) Czyli trzeci nowy szynszyl może być sposobem na pogodzenie dwóch starszych.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: seikatsu w 17 Lut, 2010, 09:10
Taa i już wiem kto będzie rządził jak dorośnie. Wczoraj rozdawałam hibiskusa. Ziut wziął, Kazik wziął, Zenobiusz podbiegł do mnie wyrwał mi z ręki hibiskusa, wyrzucił go, obgryzł mi palec i paznokieć i pogalopował do Kazimierza i wyrwał mu z pyska jego kawałek  :shock:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 17 Lut, 2010, 12:21
O jejku to trafił ci się mały despota   ;D  .A jak zareagował Kazik? Nie pogonił małego?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: seikatsu w 17 Lut, 2010, 12:48
Myślę, że zgłupiał ze zdziwienia tak jak ja. Raczej był przyzwyczajony do hegemonii :) Tylko potwornie się boję, że za parę dni czy tygodni im poodbija i komitywę diabli wezmą, a a ja nie będę miała gdzie spać bo wszędzie będą stały klatki dla szynszyli ...heh Nic to cieszę się każdym dniem, w którym zastaje je w miarę kulturalnie się zachowujące  i tylko trochę szczekające. Choć Kazimierz dzień bez gejowskich pomysłów uważa za stracony wrrr
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 17 Lut, 2010, 16:03
To kupisz sobie tak jak ja duuuużą wolierę i podzielisz ją na 2 piętra. :P   Ale myślę że do tego nie dojdzie  :D .Już sobie wyobrażam minę Kazika i jego zdziwienie. A Kazio jak ma takie zapędy gejowskie  to daj mu maskotkę z wyszywanymi oczkami .Będzie miał maskotkę do swoich poczynań.Mel z wielu maskotek upatrzył sobie małą okrągłą kaczuszkę i z nią uprawia s**s.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: seikatsu w 17 Lut, 2010, 21:58
Czy to normalne, że teraz się ganiają po klatce, a w dzień się potrafią skubać i przytulać. Wahania nastroju i poszczekiwania są ok czy zwiastują kłotnię ? Mam napad paniki malutki :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 18 Lut, 2010, 07:53
Witam
Moje kobitki w ciągu dnia śpią połowę jedna przy drugiej a drugie pół osobno.  [-chomik-]
Co prawda nie ganiają się, wręcz razem współdziałają - nawet dzisiaj po nocy były tego skutki - przewrócony konar i zwalony z 3 pietra. :D
Uważam że terapia kocimiętką podziałała i w ogóle działa. Wcześniej była tragedia. Szyszka podlatywała głównie po to żeby capnąć i wyrwać sierść. A teraz wielkie koleżanki.  [bacik]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: seikatsu w 18 Lut, 2010, 08:25
Jestem w trakcie budowy nowej klatki, ale to jeszcz parę dni potrwa. Wtedy nie będzie wspólnych zapachów. Na razie jestem nieprzytomna z niewyspania bo cała ekipa przeganiała się skąd się dało, a bo rura zajeta, bo w hamaku ktoś siedział, bo to, bo siamto. O 4.30 rozważałam już kołnież ze skórek  [bacik] . Cała klatka się trzęsła i dzwoniła. Sen mam mocny, ale tego nie dałam rady przespać.
Ale poniewaz na chwilę zamierały by odpocząć to ich nie rozdzielałam, bo uznałam że wszytko zniweczę, a najwyżej się zmęczą. Żadne nie sapało i nie jęczało, tylko szczeków było trochę i fruwające futro, ale rano wszyscy cali, śladów krwi nie ma i o 6.45 całe towarzystwo poszło spać !! Normalnie oczka im się zamykały. A ja niewyspana do roboty  [glowa_w_mur] Banda potworów !!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 18 Lut, 2010, 14:26
Normalka, ja tez tak łaziłam do pracy przez 3 dni, jak łączyłam dwie wariatki. Za to w sobotę i niedziele zrobiłam im wybieg po takiej intensywnej nocy właśnie o 9 rano. Nie za bardzo chciały ale wyjścia nie miały. Ganiały ze 4 godziny. Później sprzątanie klatki, później znowu wybieg kilka godzin i dopiero na wieczór do klatki. Padły jak szmaty.  :D Już nie było ganiania w nocy. Spały jak zabite, nawet na migdałki nie reagowały. :D
Teraz już jest spokój. Już tak nie wariują, wyciszyły się, więc to kwestia kilku dni, później powinno im przejść.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 23 Lut, 2010, 23:13
Ja teraz też na spokojnie mogę opisać jak przebiegło łączenie u mnie :) Mam 5 kuli, Weronka mieszkała od 2006 r. z Romcią w jednej klatce, Vivi z córeczką Mią w drugiej (od września 2007 r.) i sama Frania w trzeciej klatce od wakacji 2008r. Zanim przybyła Frania próbowałam parę razy łączyć dziewuchy, w nowej dużej klatce Ferret100, ale niestety bez skutku. Romka była najbardziej agresywna, Vivi broniła córci i mimo braku nogi ganiała resztę i wyrywała im futro z zadków. W końcu dałam za wygraną i pogodziłam się z istnieniem dwóch klatek w moim pokoju :) Po adoptowaniu Franki było mi jej szkoda, bo ciągle siedziała sama, a na dodatek pani z zoologicznego powiedziała, że mała strasznie rozpaczała, kiedy ją rozdzielono z koleżanką. Od 1 do 14 lutego tego roku miałam ferie zimowe i wtedy narodził się pomysł, aby zakupić nową dużą klatkę, żeby wszystkie kule się tam zmieściły, fundusze akurat miałam, więc stwierdziłam - biorę! 3 klatki zajmowały bardzo dużo miejsca, były porozstawiane w dwóch pokojach i poruszanie się w mieszkaniu było prawie niemożliwe, a jedna duża woliera była naprawdę komfortowym rozwiązaniem w mojej sytuacji. Stwierdziłam, że jeśli mimo wszystko się nie pogodzą, to wolierę rozdzielę na pół, no i zostawiłam sobie jedną klatkę z tych trzech na wszelki wypadek.

Klatka przyszła w zeszłym tygodniu. Kupiłam kocimiętkę, popryskałam wnętrze, potem kule [było to czwartkowe popołudnie] i wrzuciłam całą piątkę do klatki. Kocimiętka zadziałała może na ok. 5 minut [ale spotkanie z obcymi szynszylami przynajmniej nie było takim szokiem, bo wszystkie pachniały tak samo], dziewuchy się wąchały, zwiedzały klatkę. Później nastąpił Armageddon :p Szyle latały po całej klatce razem z futrem, nastąpiła nieprzerwana seria strzałów z moczu [nawet mi się dostało w twarz. za co?!], każda znalazła sobie jakiś kąt i gdy tylko któraś się poruszyła, to reszta dostawała histerii i znowu rzucała się po klatce. Vivi biedna siedziała w kuwecie, a Frania ciągle ją atakowała i próbowała zdominować. Mój mały beznóżek był tak zastraszony, że całą noc płakał w kąciku. Córcia Mia była uwięziona na półpiętrze, bo pod nią warowały Romka z Weronką i nie pozwalały jej zejść, a przy okazji na siebie szczekały i prychały. Musiałam każdej z osobna podtykać pojnik i miskę z granulatem, bo bałam się zawiesić je w klatce, żeby podczas gonitw krzywdy sobie nie zrobiły. Ogólnie rzecz biorąc regularna bitwa trwała od godzin popołudniowych w czwartek do 6 rano w piątek, noc spędziłam przy klatce przemawiając dziewczętom do rozumu, niestety bezskutecznie ;) Chociaż może coś dotarło do niektórych jednostek, bo po południu w piątek Frania powoli zaczynała się kumplować z Vivi [oczywiście ją menda zdominowała :p]. Jeszcze trochę na siebie wszystkie fukały i szczekały, a ja sprzątnęłam dywan z futra zaściełający szczelnie wszystkie półki i co ciekawe ściany :D Okazało się to trudne, bo klej do wykładzin został zastąpiony szczochem, który zdążył wyschnąć :p W sobotę sytuacja zaczynała się różowić, Frania pogodziła się z Vivi, potem dołączyła do nich Weronka, następnie Mia i jakoś te ich wzajemne relacje i pozycje w stadku zaczęły się klarować :) Dzisiaj jeszcze trochę sprzeczają się Frania z Romcią [bo ta ostatnia była najbardziej oporna na zmianę sytuacji i lokum], ale całe łączenie mogę uznać za udane :) Bardzo się cieszę, że dziewczyny wreszcie się dogadały, słodko wyglądają wszystkie razem wtulone w swoje futerka!

Tutaj album: http://picasaweb.google.pl/agata.andralojc/CinqueItaliane?authkey=Gv1sRgCPi2p-f3hP-k8QE&feat=directlink Na dwóch zdjęciach widać jak Frania potraktowała kaleką Vivunię. Niestety ona najbardziej ucierpiała, tyłeczek ma cały w takich łatach i ugryzieniach. No ale odrośnie, na razie mam szynszylę-krówkę :)

Muszę też przyznać, że trzeba mieć stalowe nerwy, ja nie dość, że lamentowałam i prawie ryczałam kiedy kule roznosiły klatkę i siebie nawzajem, to jeszcze byłam sama w domu :P Parę razy byłam bliska rozdzielenia ich i wrzucenia do starych klatek, ale na szczęście tego nie zrobiłam, chociaż widok walczących szyli jest naprawdę przerażający. A krew się nawet nie polała, wszystkie mają komplet paluszków i nienaruszone uszka, oczka, ogonki itp. :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 23 Lut, 2010, 23:34
 :shock: :shock: a ja mysle o drugiej kulce  :shock: :shock: teraz to mam watpliwosci :shock: :shock:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Olcik :) w 23 Lut, 2010, 23:38
Kiwi tyle nerwów Cię to kosztowało....cała noc przy klatce....hm twarda jesteś - ale się opłacało :) teraz masz je wszystkie w jednej willi - oszczedzasz miejsca w pokoju no i te widoki ktore sa przeslodziutkie - wszystkie kulki w jedna olbrzymia kule sie zmieniaja :)

Jednak cierpliwość popłaca :)  Gratulacje Kochana :*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 23 Lut, 2010, 23:40
Gosiekpunk, nie przejmuj się, jak się łączy dwie kulki to zupełnie inaczej to wygląda, poza tym samiczki są niezwykle zadziorne, a dodatkowo u mnie 3 z 5 to prawdziwe socjopatki :p [Frania, Werka i Romka]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 23 Lut, 2010, 23:43
eheee :shock: to jest straszne!!  :shock: te fruwajace futerko! nie wyobrazam sobie tego :shock: ja tak dbam o mojego szylka zeby mial jak najlepiej a tu piszesz o wyrywaniu futerka! a nawet czytalam o krwi  :shock: straszne :shock:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 23 Lut, 2010, 23:48
Krwi właśnie nie było, a wyrywanie futerka jest niestety normalne :) Po połączeniu kule szybko zapominają o samym procesie, a weselej w grupie niż samemu, dlatego ja zawsze polecam dokupienie towarzysza dla szylka. Łączenie dwóch obcych kulek jest najłatwiejszym z możliwych, bo muszą tylko ustalić kto rządzi, a kto nie. W przypadku większej ilości wiewiór sprawa staje się coraz bardziej skomplikowana, bo każda musi się względem innych ustawić na odpowiedniej pozycji. No i jeszcze jest kwestia, czy inne tę 'odpowiednią pozycję' zaakceptują :p
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 23 Lut, 2010, 23:59
 :shock: chcialabym drugiego szylka, w koncu zrobilam duza klatke i miejsce jest, tylko czy moja kulka zaakceptuje drugiego futrzaka  :? z drugiej strony troche bedzie trudno ze znalezieniem osoby która mialaby do sprzedania czarnego (aksamit) lub bialego szylka (bo taki kolor chcialabym miec :p ) ja swojego kupiłam własnie w Szczecinie ale to z hodowli domowej, wiec taki bylby najlepszy. widze ze tez jestes ze Szczecina :p to pare km od Pyrzyc :p
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 24 Lut, 2010, 05:46
Jak zgodnie wcinały migdałki  :D .Niestety przy łączeniu trzeba zachować zimna krew.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 24 Lut, 2010, 10:17
Brawo Kiwi, sama też przeżyłam noc horroru, kiedy ponownie po kastracji łączyłam Pusia z dziewczynkami. Myślałam, że mi bidul na zawał zejdzie, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło, poleciało tylko troszkę futerka.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: seikatsu w 24 Lut, 2010, 11:18
No niestety właśnie zimna krew najważniejsza...wystarczy nie spanikować, troszkę osiwieć, ale widoki potem bezcenne. Szacun Kiwi !
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 24 Lut, 2010, 12:13
metoda "na chama i twardą rękę" i "zbytniego nie cackania sie i zbędnego nieprzedłużania" jest najskuteczniejsza, co tu się oszukiwać :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Alicja Mannschack w 24 Lut, 2010, 14:23
Och Kiwi , jak ja Ci zazdroszcze tego laczenia. Przecudowne fotki!!!!
Moja Sunia jak chcialam ja polaczyc z innymi szylkami zaraz skakala do gardla,wszystkie boja sie jej jak ognia , nawet pies sie jej bal.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 25 Lut, 2010, 07:37
Hello
A moje koleżaneczki dzisiaj siedzą naburmuszone, wczoraj się pobiły o suszonego pomidora.  [-chomik-]
Nie pomogło podanie większej ilości, żeby dwie miały.  :D
Ale raniutko już było całkiem nieźle, jak to w rodzinie, raz sielanka raz burza.  [bacik]
Twarda ręka przy łączeniu jest bardzo ważna, przez panikę o mało nie zniszczyłam efektu tygodniowego łączenia, chciałam je rozdzielić bo nie dawały sobie spokoju i Zakrętka ledwo zipała. Ale mąż mnie powstrzymał,. więc TYLKO OBSERWOWAŁAM I PRAWIE PŁAKAŁAM. Jak się te moje kulki biją.
Dopóki nie leci krew, jest wszystko ok. Futro odrośnie, kulki od moczu przesiąkną swoim zapachem i będzie dobrze. [polecam]

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 25 Lut, 2010, 18:37
tydzien czasu!! :shock: :shock: coraz bardziej mnie to przeraza  :shock: :shock: to jak Ty o mało co nie rozdzielilas ich to znajac siebie ja zrobie to napewno poniewaz nienawidze jak zwierze cierpi :shock: a jezeli wezme mlodziutkiego szylka (tak do 5mies) a moj szylek bedzie mial 3 latka w tym roku to tez moze dojsc do takich ostrych walk?? :shock: przeciez to malenstwo to bedzie jeszcze dziecko  :shock:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 25 Lut, 2010, 18:43
żebyś się nie zdziwiła, kiedy ten maluch będzie bardziej waleczny od Twojej starszej szylki :p
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 25 Lut, 2010, 18:51
no super!i  :? jeszcze lepiej  :P to ja nie pozwole zeby maluch skrzywdzil mi szylka  [no_no] :) to sa male AGRESORY ;P chyba bede musiala powaznie sie zastanowic eh... :e_confused:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 25 Lut, 2010, 19:16
Nie zastanawiaj się, tylko bierz drugiego szyla, bo to naprawdę o niebo lepsze rozwiązanie niż trzymanie kulki pojedynczo :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 25 Lut, 2010, 19:36
Jasne, chwilę pocierpi, ale za to potem będzie szczęśliwy i ty także jak zobaczysz wzajemną pielęgnację futerka, wspólne łobuzowanie itp.  :).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: owiabiks w 25 Lut, 2010, 19:46
Łączenie może nie być drastyczne. Malwin co prawda przyjął półrocznego Irysa po 4 dniach, ale małego Bratka na drugi dzień. Irys przyjął Bratka od razu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 25 Lut, 2010, 19:59
w takim razie trzeba bedzie zaczac poszukiwania  [-chomik-] najgorzej bedzie z kolorem :? bo chcialabym czarnego aksamitka i mozaike  :D a moge wziac tylko jednego  :p
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 25 Lut, 2010, 21:01
ja nie żałuję swojej decyzji. Wzięłam starsza kulkę do mojego świrka stosunkowo młodego, ma 1,5 roku. Czyli taki buntowniczy nastolatek, nie wiadomo co mu strzeli do głowy. Zakrętka oficjalnie ma 2,5 do 3 lat, ale mi wygląda na młodsza mimo że jest większa prawie dwa razy od Szyszki.  :D
Łączenia się bałam, szczególnie że moja gówniara podbiegała z pyskiem do nowej i próbowała ją capnąć z każdej strony. Pierwsze dwa wybiegi to była niezła jazda. Później szybka decyzja. Nowa mała klatka - na szczęście taka miałam w piwnicy, w niej Szyszka mieszkała w sklepie - kocimiętka w bardzo dużej ilości, i na dnie klatki piasek do kąpieli. I takie dwie zmokłe kury do klatki.
Przez 4 godziny raczej nie interesowało ich to, że są obok siebie. Chciały koniecznie się wysuszyć. W dodatku zrobiłam to w pomieszczeniu którego moja Szyszka nie znała. Wiec i dla niej był to szok.
Po 48 h wrzuciłam je do woliery i to był błąd. Za szybko i woliera tylko wypsikana była i posprzątana generalnie.
Niestety okazało się, że jak tylko Szyszka znalazła się w swoim miejscu to się obudziła w niej waleczna sztuka. Z łączenia nici.
Poszłam po rozum do głowy i dosłownie w parę godzin później dwie wariatki znowu mokre z piaskiem trafiły z powrotem do małej klatki.
Tym razem na ponad tydzień.  :?
Tym razem woliera została przeniesiona w inne miejsce, kompletnie umyta najpierw octem winnym (smród był w całym domu przez dwa dni, bo drewniane półki trochę nasiąkły octem), a później kocimiętką. Nawet siatkę umyłam. Poprzestawiałam im dosłownie wszystko - oprócz półek, ale domek na inną półkę, zresztą domek zrobiłam nowy. Nowa rura, wyprany hamak, miś, jedzenie inaczej na innej półce, inaczej rozstawione.
Po ponad tygodniu wrzuciłam już pogodzone kulki - a takie kochane były, zresztą zaraz po wrzuceniu do malej klatki i wysuszeniu sie - trwało to z 3 godziny, zrobiły się wielkie koleżanki.
Miałam nawet wrażenie jakby robiły to dla oka.  [-chomik-]
W nowym miejscu, przy nowym ustawieniu i nowych rzeczach moja Szyszka zgłupiała. Myślała, że rura na górze a tu - szok, rury nie ma. Rura niżej. Pojnik na 2 półce - i znowu szok na 3, po innej stronie.
Przez dobrą godzinkę latały obie zgodnie i badały wszystko. Zaglądały w każdą dziurę. I jak za pierwszym razem Zakrętka nie była za bardzo chętna do badania i zwiedzania (nawet po zamienię klatkami), tak tym razem dzielnie i razem z Szyszką obchodziła wolierę. No i od tej pory mam sielankę. :D
Tylko szkoda mi jednej rzeczy - moja Szyszka zrobiła się Zosia - samosia. Już nie jest taka kochana. Potrafi szczekać i uciekać jak nie chce iść na ręce. Wcześniej była z niej trochę przylepa.
Pociesza fakt, że nadal siedzi spokojnie na rękach jak już mi się uda ją wziąć na ręce i Zakrętka się dość szybko przyzwyczaja do bycia na rękach i do głaskania.

Ogólnie uważam, że nawet jak mamy bardzo dużo czasu dla naszej kulki to i tak powinniśmy zapewnić jej towarzysza własnego gatunku. Przecież co za różnica czy będziemy poświęcać czas dla dwóch czy dla jednej kulki. [pajacyk]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 25 Lut, 2010, 21:55
http://picasaweb.google.pl/agata.andralojc/CinqueItaliane?authkey=Gv1sRgCPi2p-f3hP-k8QE&feat=directlink#5441034399544299554
Kiwi...twój brown velvet ma zeza :P
a tak na serio-bardzo serdecznie gratuluję :) znam ból łączenia i wiem-trzeba być twardym. niestety ja mam tak zaciekłe towarzystwo, że co rusz opatruję krwawiące rozorane nosy, szyję, boczki czy zbieram ucięte paluchy :(
dlatego to co osiągnęłaś jest ważne dla mnie-cieszę się, że udało się Tobie po tak długim czasie. i to w jakim stylu :) wycałuj wszystkie szczocho-futra ode mnie :)
coś czuję, że tytuł szynszylomaniaka roku znowu trafi gdzie trzeba ;) (do Ciebie :) )
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 09 Mar, 2010, 13:31
No moje kulki mogę już chyba uzna za połączone.  :D
Zresztą nie da się ich rozdzielić, bo jedna wariuje za drugą.  :)
Rano jak wstaje po połowie nieprzespanej nocy - bo oczywiście demolowały w zgodzie klatkę - widzę, że to Zakrętka jest prowodyrem do demolki, zastaje je zawsze razem, dupka w dupkę lub jedna na drugiej. Wtulone w kąciku klatki. Wcześniej Szyszka spała zawsze w rurze a Zakrętka w domku. A odkąd są razem zawsze w kąciku lub na półce wtulone w siebie.  [-chomik-]
Serce rośnie jak je tak widzę. Owszem czasem słychać z klatki jakieś szczeknięcia, prychnięcia, ale to jak w rodzinie - raz sielanka raz awantura.

Moja galeria.
http://picasaweb.google.pl/kamstach/Szynszylki04032010?authkey=Gv1sRgCJnXiYKRvvzgYA&feat=directlink
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Alicja Mannschack w 09 Mar, 2010, 14:35
Przesliczne Panienki :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Natri w 27 Mar, 2010, 18:47
I na mnie przyszedl czas, by w tym watku zagoscic :)

Mam kilka pytan. Moja sytuacja wyglada tak, ze mam jedna szylke w dosc malej klatce. W niedlugim czasie zamowie wieksza i je polacze. I teraz pytanie. Pisane bylo, ze latwiej laczyc szylki na "obcym" terenie, wstrzymac sie wiec z klatka i wpuscic dwie szylki (te starsza i mlodsza) do tej nowej? Czy probowac laczyc w starej? Czy laczyc w polaczonych klatkach i ewentualnie rozdzielic gdy sie nie pogodza? Zakladam tu tzw. "ekspresowe" laczenie.

Szynszyla do mnie przyjedzie, w podrozy bedzie max 5h. Czy nie jest to dosc istotne przeciwskazanie do ekspresowego laczenia? Podroz to duzy stres, nowy dom rowniez, czy narazac mimo to na laczenie? Czy lepiej poczekac i zostawic ja w oddzielnej klatce?

Kolejne pytanie dotyczy jedzenia, jak przestawiac mlodsza na pokarm jesli bedzie w jednej klatce? Po prostu dosypac jej pokarmu starego do jednej miski z nowym? I stopniowo zwiekszac proporcje nowego?

Jak zapoznac szynszyle? Po prostu te nowa wsadzic do klatki? Czy obie wyciagnac i trzymac na rekach i do siebie zblizyc? Na wybiegu?

Prosze o rozwianie moich watpliwosci i pomoc w usystematyzowaniu wiedzy :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 27 Mar, 2010, 20:25
Wypowiem się jak ja bym postąpiła, a mianowicie nowej szylce dałabym odsapnąć ze 3 dni w innym pomieszczeniu niż ta druga mieszka, dodając do miseczki nowej karmy. Jak się delikwent troszkę oswoi, to wtedy najlepiej z rana wpuścić obie do nowej klatki i obserwować, dopiero po połączeniu, połączyłabym klatki.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 28 Mar, 2010, 13:51
W samo południe, na dzikim zachodzie...

Własnie jestem podczas kolejnej próby połączenia moich pannic. Wypryskałam je moimi najdroższymi perfumami, tak, że mi teraz w pokoju pachnie jak w SPA! Do zjedzenia podałam każdej po torebce melisy, na uspokojenie. Po włożeniu do transporteki oczywiście poleciało futro, bo jakżeby. Nawrzucałam im tam także smakołyków typu: patyczki, mieszanki korzenne i orzeszki. Pokotłowały się w środku, aż naza sunia interweniowała skrobiąc łapką w transporter i popiskując jakby chciała powiedzieć: "popatrz pańciu co one tam wyprawiaja!". Mąz znalazł jakis cienki długi kijek i wsadziłam go pomiędzy pręty transportera także w środku mają "barierkę" i względnie panuje spokój. Puściłam im też muzykę relksacyjną, aktualnie Ciri śpi, a może to działanie meilsy?! Brakuje mi już pomysłów. Siedzą w tym transporterze godzinę. Ale wiem, ze jak je wpuszcze do klatki to zacznie się fruwanie futra. A niech posiedzą jeszcze godzinkę. Wszystki pomału przysypiają, moze sie uda.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Natri w 28 Mar, 2010, 13:58
Myszo, trzymam kciuki :)

Basiu - nie mam mozliwosci postawienia klatki do drugiego pomieszczenia, mieszkam w wynajetym pokoju. A niestety w wynajetym mieszkaniu jest jedna osobniczka, ktora uwaza szynszyle za obrzydliwego szczura, oraz paskudztwo -.-
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: got3 w 28 Mar, 2010, 15:00
I na mnie przyszedl czas, by w tym watku zagoscic :)

Mam kilka pytan. Moja sytuacja wyglada tak, ze mam jedna szylke w dosc malej klatce. W niedlugim czasie zamowie wieksza i je polacze. I teraz pytanie. Pisane bylo, ze latwiej laczyc szylki na "obcym" terenie, wstrzymac sie wiec z klatka i wpuscic dwie szylki (te starsza i mlodsza) do tej nowej? Czy probowac laczyc w starej? Czy laczyc w polaczonych klatkach i ewentualnie rozdzielic gdy sie nie pogodza? Zakladam tu tzw. "ekspresowe" laczenie.

Szynszyla do mnie przyjedzie, w podrozy bedzie max 5h. Czy nie jest to dosc istotne przeciwskazanie do ekspresowego laczenia? Podroz to duzy stres, nowy dom rowniez, czy narazac mimo to na laczenie? Czy lepiej poczekac i zostawic ja w oddzielnej klatce?

Kolejne pytanie dotyczy jedzenia, jak przestawiac mlodsza na pokarm jesli bedzie w jednej klatce? Po prostu dosypac jej pokarmu starego do jednej miski z nowym? I stopniowo zwiekszac proporcje nowego?

Jak zapoznac szynszyle? Po prostu te nowa wsadzic do klatki? Czy obie wyciagnac i trzymac na rekach i do siebie zblizyc? Na wybiegu?

Prosze o rozwianie moich watpliwosci i pomoc w usystematyzowaniu wiedzy :)

Ja zrobiłem tak: jak Bupu przybyła do domu, wrzuciłem ją do Luny i od razu było w porządku :) Jedzenie zmieszałem we wspólnej misce (nie było innej możliwości) - jadły obie dwa rodzaje granulatu ale po 3 dniach odstawiłem zupełnie ten od hodowcy i było ok.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: seikatsu w 28 Mar, 2010, 16:33
Mysza a może na długo je zostawić w jakiejś małej klatce jak np. dla świnki?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 28 Mar, 2010, 16:39
Natri, spróbuj tego, co radzi got3 - przy takiej "akcji na wariata", obie zainteresowane strony są na tyle skołowane, iż mogą nie zauważyć że już się polubiły :P.
Z jednej strony dobrze jest dać nowej ochłonąć kilka dni - ale dla mnie to też trochę bez sensu, bo przez kilka dni będzie dochodzić do siebie, po czym przywalisz jej kolejny mega stres łączeniowy. Ja zrobiłabym wszystko za jednym zamachem. Bach do klatki i porządek musi być!

@Mysza, a ja myślałam że to ja mam kłótliwe baby...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 28 Mar, 2010, 18:22
taa, moje baby są przeciwieństwem wina. Im starsze tym gorsze w łączeniu. Teraz burczą na siebie w klatce. Beza zrzuca futro ze stresu i płacze jak dziecko. Ale ogólnie ran na ciele nie ma poza jedną na uchu (znowu). Ciri siedzi w domku i warczy jeśli tylko któras ruszy sie w klatce. Pogoda dzis marna, ciśnienie niskie to powinno na nie podziałać usypiająco, a one swoje.
Ehh, nie wytrzymam z nimi.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 28 Mar, 2010, 20:47
Wytrzymasz Mysza,wytrzymasz.Nie daj się babolom zwariować. :tuli:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 28 Mar, 2010, 20:57
Mysza podziwiam!!!!!! :D [-chomik-] ja juz sie boje parowac swojego szczyla a jeszcze nie sprawilam towarzysza xD planuje na wakacje :) chce im poswiecic wtedy wiecej uwagi.
p.s
tak w tajemnicy powiem, ze czekam az jedna mamusia wyda na swiat maluszki :P jak narazie nie otrzymuje zadnych wiadomosci ale mam nadzieje ze niedługo bedzie rozwiazanie :P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 29 Mar, 2010, 14:01
Myszko, trzymam za Ciebie kciuki!  I podziwiam Cię bardzo mocno, ja bym nie wytrzymała tak długo. Szkoda by mi ich było...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 29 Mar, 2010, 14:35
Alleluja! (wiem to o tydzień za wcześnie). Babole się kiziają w transporterze od godziny i popiskują jak małe szylaki. Wczoraj była masakra, tyle futra leciało, w nocy goniły sie po całej klatce, albo siedziały głeboko urażone po kątach. A teraz po wsadzeniu w transportek poszło kilka sików a po godzinie się kiziają! I o dziwo to Dantusia zaczeła nowe obyczaje w stadzie. Beza zgubiła chyba całe futro jakie miała. Nie chcielibyscie jej widziec. A Ciri ma wszystkie w pupie, obróciła się do kątka i śpi. Matko kochana, to ja ide umyć klatkę, może już skończą olewanie jej moczem na lewo i prawo.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 29 Mar, 2010, 14:43
Łiiii! Myszko gratuluję! :* strasznie się cieszę,że Ci się udało!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: olutek w 29 Mar, 2010, 15:02
 :D gratuluje Mysza , swietnie
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 29 Mar, 2010, 15:13
No to Mysza masz sposób na babole.Jak zaczną na siebie warczeć to siup je do transportera.Aż nabiorą rozumku.Niewola widać jednoczy.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 29 Mar, 2010, 17:37
Mysza, potrzymaj je w mniejszej klatce!!
Moje w małej klatce przez tydzień, takie kumpele, mizianie, piszczenie gaworzenie. A jak poszły do dużej klatki to - koniec miłości. [bacik]
Przetrzymałam je ponad tydzień w małej klatce.
Po tym czasie dokładnie wymyłam klatkę - octem i kocimiętką - półki, ściany - dosłownie wsjo.
i dopiero jak wyschła je wpuściłam. Jeszcze trochę ją przemeblowałam np. domek na inna półkę., hamak gdzie indziej.
i zadziałało.
Życzę powodzenia.
 Apropo.
U mnie jest aktualnie bezstresowe ustalanie hierarchii, najzabawniej wygląda jak Szyszka włazi na Zakrętkę która jest dwa razy od niej większa. jedna łapka na ziemi - dla równowagi a trzy na grzbiecie.
Po prostu komedia.  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Lenka97 w 31 Mar, 2010, 16:02
Myszo, tak jak radził kamstach, wsadź je do większej klatki, no bo jeśli w transporterku zaczeło się kizianie, to w mniejszej klatce będzie OK
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 31 Mar, 2010, 16:35
ale juz jest ok ;p czasem sie pogonią albo fukna na siebie ale jzu sa razem w dużej klatce.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Lenka97 w 03 Kwi, 2010, 19:25
OoO no to big gratulacje [polecam]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Esper w 04 Kwi, 2010, 21:07
To ja się przypomnę. Nadal mam problem :/

Stara domowniczka, ponad 6 lat nie jest w stanie się dogadać z nowymi dwiema sporo młodszymi. Do tego nowe również od nowa ustalają zwierzchnictwo.

Ale może od początku. Po śmierci starej koleżanki Niuni, znalazłem jej dwie koleżanki. Pierwsze pół godziny był spokój, później się zaczęło. Trafiły do osobnych klatek. Gdy nowe się zadomowiły łączyłem wszystkie razem w innym pokoju. Niewiele to dało, futro latało itp. Tak było z miesiąc. Później starsza odgryzła kawałek palca jednej z nowych :/ Musiałem dać spokój z łączeniem aby doszła do siebie. Kolejny wybieg i znów coś sobie rozcięły, znów przerwa, tym razem dłuższa. Dziś znów wróciły na wybieg, od razu na siebie skoczyły, rozcięty nosek Helgi, dwa zadrapania ucha Niuni. Plus tego był taki, że po 5 min obie nie miały już sił biegać, były blisko przegrzania więc trafiły do klatek.

Gdy ich klatki są blisko siebie nic tylko gryzą klatki i skaczą na kraty :/ Ostatnio Niunia straciła w ten sposób kawałek palca :/ Wskoczyła na klatkę dwóch pozostałych - a myślałem, że nie da rady bo klatki przykrywam kocem - wskoczyła na górę... Po 2 tyg zabezpieczania klatek w ten sposób to wymyśliła :/

Jakiś pomysł? Pozwolić im biegać dłużej razem?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 04 Kwi, 2010, 21:12
Na wolnej przestrzeni się raczej nie dogadają,więc spróbuj z ciasną klatką. Sposób wykonania znajdziesz na forum.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Alicja Mannschack w 04 Kwi, 2010, 22:37
Nie wszystkie szylki zwlaszcza dziewczynki i to starsze , dogadaja sie z innymi szylkami . Sa to wyjatki ale sa niestety.
Moja Sunia (w maju bedzie miala 10 lat) nie pogodzila sie jeszcze z zadna szylka,jest tak strasznie terytorialna, ze nawet na spiaco goni inne jak wejda do pokoju.Nie mowiac o naderwanym uchu , obgryzionych palcach,roznych pogryzieniach, nic ja nie odstrasza od atakowania.
Zycze powodzenia w laczeniu
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 05 Kwi, 2010, 09:31
i znowu agresja...ehhh..widzę, że Esper jak ja, nie ma serca patrzeć na krwawą jatkę, którą prawie zawsze kończy się wspólny wybieg. ja radzę mimo wszystko opracowanie bezpiecznej metody "klatka w klatkę". wymaga dużych kombinacji w znalezieniu pasującej małej klatki do swojej większej, uszczelnienia większości wolnych szpar między małą a dużą klatką i zabezpieczenie siatką jednej ścianki największej. ale najprościej-chodzi o to, że metoda ta męczy szynszyle swoją obecnością. wrogość zamienia się w chłodną tolerancję, a stopniowo często w nieoczekiwaną przyjaźń, kiedy okaże się, że najzacieklejszy wróg ma nasze popisy siły w puchatym dupsku i mu wsio ryba, czy ktoś sika czy fuka.
ja jestem przeciwniczką wrzucania szylek ad hoc do klatki. to niekiedy działa. ok. ale osoby o słabych nerwach lub mające szyle-gladiatory mogą mieć obawy. nowi są zestresowani, często wzięci z zupełnie innych warunków, mamy obawy o ich adaptację i komplikacje zdrowotne, a co dopiero kontuzje i stres.
moim zdaniem robiąc kilka wybiegów raz na jakiś czas wzbudzamy w takich wypadkach agresję szynszyli. my się stresując przeciągamy proces na skalę miesięcy.a przecież nawet szyle wyglądające na pogodzone, średnio 2 tygodnie mają jeszcze okres próbny między sobą w stadzie. my nie mamy jak siedzieć pod klatką 24/7 a jak któremuś coś odwali i mocno pogryzie inne, to my się czujemy winni. żeby mieć minimum życia poza nimi w tym czasie i nie myśleć w kółko o tym, czy się nawzajem nie pozagryzały, to dla mnie osobiście jedyna metoda. oczywiście jak agresja bardzo znacząco wygasa, to wprowadzam dodatkowo wybiegi codziennie na ok. 1 h. ale wtedy zazwyczaj tylko lekko się gonią, zdarza się iskać już nosami z przestrachem i pochukują na siebie. a to najważniejsze-utożsamiają się z innym osobnikiem, nieważne czy go w stadzie akceptują.
oczywiście potem i ta metoda kończy się ostateczną próbą w klatce, ale rzadko kiedy szynszyle mają już siłę walczyć. po kilku atakach kojarzą, że kończy się to ponownym "klatka w klatkę". zazwyczaj niezadowolone, ale się godzą, a potem się okazuje że nie ma jednak jak futerko "tego śmierdziela, co kiedyś spał za kratą", bo jest się w kogo wtulić, a i mnie ten szyl wyczyści, a i pochukać z nim można i pobiegać na karuzeli....
zgoda-wszystko trwa również zazwyczaj nawet kilka miesięcy-ale my mamy pewność, że żaden zwierzak nie padnie ze stresu czy obrażeń poważnych nie dozna, a my będziemy też spać w miarę spokojnie.
w razie czego służę pomocą
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Esper w 05 Kwi, 2010, 15:31
Dziś na wybiegu było nieco mniej zajadle, ale mimo wszystko kilka razy je rozdzielałem, wytrzymały też dłużej, wczoraj 5-10 min, a dziś 20-30. Poza tym trzymam je w klatkach obok siebie, ale wtedy okazują sobie mało zainteresowania...

Po 2h odpoczynku znów je wypuściłem, wyraźnie widać, że to tej starej zależy na pogonieniu nowych, jak ją trzymałem na rękach to pozostałe podchodziły raczej z zainteresowaniem niż z agresją, a ona potrafiła wyciągnąć szyję by je dziabnąć :/

A i jeszcze jedno ona prawie nic nie robi, tzn nie prycha nie macha wąsami, a sika częściej na mnie niż na nie, strasznie oznacza półki w każdej klatce. Czasem tylko do nich zazgrzyta zębami...

Nie sądzę też, aby była taką starą jędzą, w końcu na 2 tyg przed przybyciem tych szylek, żyła z inną, i była dla niej bardzo miła! Nigdy nawet nie próbowała zabrać smakołyka czy coś...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 05 Kwi, 2010, 19:10
ratuje cię tylko zamiana klatek co 2 dni, niesprzątanie ich w tym czasie i kąpiele w tym samym piasku , zeby przeszły swoimi zapachami nawzajm, a potm wyperfumowac im tyłki jakimiś łagodnymi perfumami i do transporterka wpakować, niby drastyczne, jednak pomaga.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Esper w 05 Kwi, 2010, 23:20
Klatki podmieniam systematycznie, piach to samo, niunia uwielbia zasikiwać półki, są już aż ciemne od tego... ale efektów jakoś specjalnie brak :/ mam nadzieje, że nic się nie stanie i będę mógł je systematycznie wypuszczać razem przez kilka najbliższych dni. W każdym razie dzięki za porady, jutro pobawię się tymi transporterkami.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 06 Kwi, 2010, 07:01
Esper - używasz kocimiętki????
czytałam twoje wypowiedzi i nigdzie nie widzę tego specyfiku. Spróbuj z kocimiętką. jedna mniejsza klatka - może taka masz - 50x70x50 lub coś pod ten wymiar. Na dnie piasek do kąpieli. Szyle psikasz do porządnego zmoczenia futerka. Muszą być mokre. I wpuszczasz do środka.
Nie przejmuj się tym że za chwilę będą całe oblepione. Przez kilka godzin nie będą robiły nic innego tylko się tarzały w piasku.
Miejmy nadzieję że to pomoże. U mnie zadziałało. Szyszka zamiast atakować, przez 3 h sie kąpała w piasku. A Zakrętka siedziała w kąciku i czekała aż futro wyschnie. pamiętaj o tym aby nie było przeciągu.
Dodatkowo powiem że trzymanie klatka obok klatki u mnie nie pomagało, tylko pogarszało sytuacje i wspólne wybiegi też. A kocimiętka to chyba najszybszy sposób na to żeby kulki miały taki sam zapach.
Jeśli ci to pomoże. i jakoś się dogadają, to napisz. Na pewno wszyscy ci tu poradzą czy wypuszczać do dużej klatki czy nie. Ja moje przetrzymałam ponad tydzień w tej małej klatce. Dodatkowo - klatkę w której zamierzasz trzymać wszystkie trzy, czeka porządne mycie i przemeblowanie. Tak żeby dotychczasowe domowniczki zgłupiały jak je wpuścisz. U mnie tez podziałało cuda.  :)
Do dzisiaj są super kumpele. czasem mają focha, jedna szczeknie, ale ogólnie miłość kwitnie.  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 06 Kwi, 2010, 10:31
Niestety u mnie próba łączenia dwóch dziewuch w czasie świąt się nie powiodła i chyba już się poddaję bo może się skończyć tragicznie. Zaczęłam od wspólnego neutralnego wybiegu ( mała łazienka ), było nawet ok, trochę ganiania i wyrywania futra z tyłka ( Shibby - ta która była u mnie wcześniej i jest starsza ganiała Gigi - młodszą nowo przybyłą ) . Dziewczyny się zmęczyły i nawet Shibby przestała się rzucać z zębami na Gigi. Kilka dni takich wybiegów i postanowiłam wrzucić je do klatki. I tu się zaczęły schody. Klatka była całkowicie nowa, specjalnie zakupiona na łączenie - bez niczego , nawet postawiona w zupełnie nieznanym otoczeniu a i tak Shibby stwierdziła ze klatka należy do niej i sterroryzowała Gigi, mimo wypsikania obydwu pań. Skończyło się krwawie, pogryzionymi uszami i wyrwanym płatem skóry u Gigi, (która nawet nie próbowała się bronić) - to był ułamek sekundy. Potem Shibby - agresorka została wsadzona do mniejszej klatki, w klatce Gigi i siedziała tak przez całe święta. Widać że Gigi szuka kontaktu z szynszylem, nawet tak agresywnym jak Shibby ale niestety ona uparła się ze chyba ją zagryzie  :( Pomimo upływu prawie tygodnia, odkąd Shibby przesiaduje w małej klatce, nic się nie zmnieniło w zachowaniu, doszło nawet do tego że tak ganiała Gigi że ta chyba dostała zapaści i widać ze była w amoku ze zmęczenia. Ze względu na zdrowie fizyczne jak i psychiczne obu pań zaprzestałam łączenia.Może macie jakieś pomysły, bo wydaje mi się że wykorzystałam wszystko co przez ostatni czas było tutaj opisywane. A może kombinacja charakterów obydwu pań ( skrajny agresor morderca i ciepła klucha do kwadratu  :s_oczko1: ) wyklucza możliwość ich połączenia?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 06 Kwi, 2010, 10:41
Mefka - ja słyszałam o jednym przypadku, gdzie starsza bardzo agresywna szynszyla, zagryzła młodsza w trakcie łączenia. Opowiadała mi pani z zoologicznego, że nieodpowiedzialni właściciele po prostu wrzucili szynszylke młodziutką do klatki tej starszej, wychodząc z założenia, że co będzie to będzie. Szynszyla ponoć odgryzła jej łepek. Więc teraz nie wiem. Najwyraźniej moje kulki były mało agresywne. U mnie naprawdę porządne wypsikanie kocimiętką - szczyle były całe mokre, ciekło z nich, zdziałało cuda.
Może starsza szylka dojrzewa więc jest tak agresywna, może warto troszkę poczekać.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 06 Kwi, 2010, 12:30
Nigdy bym sobie nie pozwoliła na takie nieodpowiedzialne zachowanie przy łączeniu, obserwowałam je 24 godziny na dobe i zawsze w pogotowiu do rozdzielenia gdy tylko były luzem. Starsza ma już nieco ponad rok, rujkę miała ostatnio na początku marca  :P ( mój prywatny wykrywacz - Bilbo, z osobnej klatki gruchał i zamiatał ogonem aż miło ) , a młoda jest z lipca czyli ma 8 miesięcy. Okropnie mi jej szkoda, bo ostatnio z tej samotności się pogryzła i wogóle taka osowiała. No nic, jeszcze się zastanowię, bo chciałaby, żeby przynajmniej w jednej klatce były dwa szyle razem. Najwyżej wynajde dla Gigi towarzyszkę, a Shibby zamieszka z Bilbem - który zostanie wykastrowany. Jestem ciekawa czy uda mi się połaczyć ich razem. A może Shibby pozostanie samotna. Spróbuje je połączyć w ten weekend, jak będę miała wystarczająco dużo wolnego czasu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 06 Kwi, 2010, 14:01
duże wybiegi na pierwsze łączenie nie są najlepszym pomysłem. To po prostu wypuszczenie na wybieg i niech sie dzieje wola nieba... niestety nie podziała w przypadku terytorialnych szynszyli. Druga ważna sprawa, łaczenie podczas rujki, to przegrana sprawa, samiczka wtedy jeszcze bardziej nabuzowana jest hormonami.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Esper w 08 Kwi, 2010, 20:20
Metoda na piach i mięte średnio się sprawdziła. Oczywiście szyle były bardzo zainteresowane piaskiem, ale jak tylko wyczuły innego szyla to starały się atakować...

Metoda na zmęczenie a później łakocie nawet nieźle zadziałała, niunia jadła jabłko olewając wszystko, szkoda ze inne szyle nie chciały jeść :/ A gdy ta skończyła zaczęła stawać na tylne łapki i stroszyć wąsy...

Ogólnie drugi dzień ponad godzinnego wybiegu i efektów średnio. Klatki regularnie podmieniam, o się w nich obserwują tyle dobrze, że spokojnie...

Boje się jak starszej serce to wszystko zniesie...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 09 Kwi, 2010, 07:07
Esper - u moich szyli kocimiętka zdziałała cuda.
 A klatka w której je łączyłam była takiej wielkości że nie dało się pominąć.
Od początku obie wiedziały że są, ale stan futro - mokre az do skóry nie pozwalał im na to.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Natri w 09 Kwi, 2010, 11:07
A jak mialy mokre futerko to piach im go nie posklejal?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ewela w 09 Kwi, 2010, 12:15
Witam w sobotę od pestki będę miała młodą samice. Jedną już mam w domu. Tyle się naczytałam tych sposobów łączenia, że już sama nie wiem jak je połączyć. Ta nowa kulka będzie po dość długiej podróży. Najpierw do Wawy później do Łodzi i do mnie.Lepiej ją wsadzić do innej klatki czy od razu razem do mniejszej a może do większej :???: Ta klatka gdzie teraz mieszka Pusia jest naprawdę duża może do niej.

Jeszcze mam pytanko o kocimiętkę. Gdzie to kupić?I jak stosować?
Może to są głupie pytania ale proszę o podpowiedź co będzie dla obydwu lepsze :???:
Młoda ma przyjechać jutro a ja już czuje motyle w brzuchu ze strachu :?

Acha jeszce jeżeli chodzi o klatke z piaskiem. To ten piasek wysypać zamiast trocin? Czy trociny też/
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 09 Kwi, 2010, 12:19
Owszem na poczatku to była jedna wielka kupa piasku ale szyszka i zakrętka wciąż się tarzały, kręciły w piasku i po jakiś 3 - 4 godzinach piasek zaczął sam odpadać futro schło i przyjmowało normalny wygląd.
  ewela - kocimiętka w sklepie zoologicznym w spray'u.
Ja bym dała szylce ze dwa trzy dni na odpoczynek i zaaklimatyzowanie, a dopiero po tych dniach obie do innej mniejszej klatki.
Piasek na dno klatki przy łączeniu, ja nie dawałam żadnych trocin. Miały tylko klatkę i piasek w dnie.

 Wiem że nie u każdego ten sposób zadziała, zależny od kulek, u mnie działa.
Aha i trzeba się uzbroić w mocne nerwu i cierpliwość.  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ewela w 09 Kwi, 2010, 13:32
Wiem że nie u każdego ten sposób zadziała, zależny od kulek, u mnie działa.
Aha i trzeba się uzbroić w mocne nerwu i cierpliwość. :D
Dziękuje za szybką odpowiedź. Zaopatrze się jeszcze dziś w kocimiętke. W cierpliwośc się uzbroje  :D.

Mam nadzieje, że sie polubią.


Kocimiętka kupiona. Czekamy na nowego domownika.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 09 Kwi, 2010, 22:41
hehe, widze, ze moj sposob laczenia kul "na kocimietke" przetestowany poraz pierwszy na kulach Belzebuby bije rekordy popularnosci ostatnio :)
z praktycznych informacji dodam tylko, że lepiej sprawdza się piach gruboziarnisty i bezpyłowy, inny bardzo sie przylepia do futra i zwierzaki beda wygladały jak po wyjsciu z mąki - a przy gruboziarnistym futro raz dwa wróci do swojej świetnosci sprzed pryskania.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 10 Kwi, 2010, 19:13
Dream - bo to jest bardzo dobry pomysł  [polecam]
Działa, krzywdy za bardzo nie robi.  [bardzopolecam]
Moje miały zwykły piasek do kąpieli, ale i tak po 5 godzinach futro już wyglądało normalnie.
 :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 10 Kwi, 2010, 20:04
a co zrobić dalej po takiej łączącej kąpieli, zostawic ich w tej klatce na jak długo?Pytam bo mam problem z połączeniem dwuch samców jeden ma 3 lata a drugi rok
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 10 Kwi, 2010, 20:05
jesli nie skacza sobie do gardeł to się zostawia.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 10 Kwi, 2010, 20:09
na jak dlugo
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 10 Kwi, 2010, 20:13
generalnie na zawsze :) chyba, że krew tryska po scianach. jak tylko lata futro i skaczą sobie na plecy tzn, że ustalaja hierarchie, jak to zrobia to beda zyły w zgodzie :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 10 Kwi, 2010, 20:17
czyli jak futro sie sypie to nic złego,jak nie bedzie ostrych walk to wtedy przeniesc je do normalnej klatki? dzieki za odpowiedz
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 10 Kwi, 2010, 20:26
czyli jak futro sie sypie to nic złego,jak nie bedzie ostrych walk to wtedy przeniesc je do normalnej klatki? dzieki za odpowiedz


tak, wyrywanie futra ich nie boli przy tego typu "walkach" - natomiast kiedy skaczą sobie do uszu, oczu, nosa i palców to wtedy trzeba zachować czujność by w razie czego interweniowac. koniecznie tez trzeba obserwowac uszy - jesli zrobia sie zaczerwienione - rozdzielic brzdące zeby sie nie przegrzały.
generalnie jesli kąpiel zadziała, to później jeszcze tylko wieczorem sobie ustala hierarchie, a nastepnie przez ok tydzien beda pofukiwały w swoim kierunku i traktowały z rezerwa, a pozniej ich uczucia do siebie powinny się zacząć ocieplać :) najwazniejsze, to dac im ustalic co trzeba - bez tego etapu nie przejdą do kolejnego - a b. wiele osob popelnia ten błąd, że wlasnie wtedy rozdziela kulki.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ewela w 10 Kwi, 2010, 20:51
Witam nowy domownik już jest. Ma na imię Pestka prawda, ze ładnie? Jak mi radziła gorczyaga dziewczyny od razu wsadziłam razem. Puśka jest młodsza i co za tym idzie mniejsza ale to ona chce rządzić w kladce. Pestka jest bardzo spokojna. Najpierw się obwąchały, Puśka trochę popiszczała i był spokój. Byłam w szoku myślałam że już po wszystkim. Ale po jakimś czasie Puśka zaczęła Pestce tłumaczyć kto rządzi w klatce. Troche futerka się posypała ( nie myślałam, że tyle futra na raz może im wyjść) i to chyba futerko Puśki.Kolacje dostały w oddzielnych miseczkach ale jest dobrze. Fukały troche ale na mnie :D. Puśka jest zazdrosna. Jak pogłaskałam Pestke to się na nią rzuciła.

Mam pytanie moge je zostawić na noc w jednej klatce? Bo w nocy nikt ich nie będzie pilnował i nie jestem pewna. Ja mam mocny sen więc się nie obudze. :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 10 Kwi, 2010, 21:11
nawet powinnas, w nocy pewnie beda jeszcze jakies zamieszki - docieranie się kulek i ustalanie która to w klatce jest górą :) ale rozdzielenie ich teraz przedluzyłoby proces oswajania który poszedł bardzo szybko :) - ja ogolnie jestem zwolenniczką próbowania najpierw łączenia ekspresowego a jesli ono zawiedzie, to wtedy bawienia się w inne metody.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ewela w 10 Kwi, 2010, 21:20
Ok. Czyli postanowione dziewczyny śpią razem :D. Mam nadzieje że nie pobudzą wszystkich. Chyba Pusia będzie rządzić.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 10 Kwi, 2010, 21:34
Ja tez tak chciałam wsadziłam ich razem do klatki ale zaczeli sie szamotac i ich rozdzieliłam, moze nie słusznie ale sie wystraszyłam i na wybiegu było to samo. moze spróbowac jeszcze raz?  prosze o pomoc
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ewela w 11 Kwi, 2010, 07:24
Gonia może spróbuj jeszcze raz. Ja miałam naszykowaną kocimiętke jak by za bardzo się biły to miałam ich posikać. Czytałam gdzieś że wodą się psika bo kocimiętke w innym celu kupiłam ale chyba nie będzie potrzebna. Noc przeszła w miare spokojnie nic nie słyszałam. Dziewczyny siedzą jak na ringu w przeciwległych koncach klatki :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 11 Kwi, 2010, 08:56
Ja po łączeniu trzymałam kulki jeszcze w tej klatce ponad tydzień, dopiero później wsadziłam je do większej właściwej. Pierwszy raz zrobiłam błąd bo je dałam do woliery już po kilki dniach - i wszystko zepsułam.
Drugim razem posiedziały sobie bardzo długo. Domyślam się, że miały dość małej klatki, szczególnie że wybieg dostały po 3 dniach bo wcześniej jak spróbowałam to się biły.
Ale to zadziałało. Moje szyle już na drugi dzień w klatce spały razem wtulone w siebie, myły sobie pyszczki, grzbiety, razem jadły i gadały do siebie. Szyszka miała wtedy 1,5 roku a Zakrętka około 3 lata.
Jest jeszcze jedna rzecz.  [bacik]
Jeśli będziecie przenosić kulki z klatki łączeniowej - to w tej nowej klatce trzeba wszystko umyć, spryskać kocimiętką, nawet trochę przemeblować. Jeśli mieszkała w niej stara kulka to musi się pogubić, inaczej wchodząc do swojej klatki poczuje się silniejsza i pewniejsza, jak wszystko będzie po staremu i będzie tam jej zapach. U mnie to za pierwszym razem spowodowało , że kulki od razu zaczęły się bić, sikać  na siebie i fukać.
Za drugim razem klatka została wymyta octem, spryskana do mokrego kocimiętką, zamieniłam im gadżety półkami: dałam domek na inna półkę, hamak gdzie indziej, miski z jedzeniem na inną półkę, tylko dlatego że przed łączeniem w wolierze mieszkała już Szyszka od jakiś 3 miesięcy.
Jak je po ponad tygodniu wpuściłam, dla Szyszki to był szok. Nic się nie zgadzało, latała razem z Zakrętką i sprawdzała całą klatkę od nowa. nie było juz fukania, pryskania i gryzienia, od tej pory śpią razem i sa wielkie koleżanki. :D
Życzę powodzenia w łączeniu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ewela w 11 Kwi, 2010, 11:43
Obie damy na wybiegu. O dziwo nie biją się. Pestka jest zainteresowana otoczeniem a Puśka chyba ma dośc kłótni bo próbuje się bawić z Pestką.Przynajmniej takie mam wrażenie  :D. Może właśnie na wybiegu się polubią :???:
Będę zdawać relacje na bierząco

Jednak broń nie została zawieszona. Panny strzelają do siebie moczem ile wejdzie. Dwa razy widziałam jak Pusia ( tak młodsza) coś robi przy uchu Pestce (nowa). Pestka nie uciekał wiec myślałam że to już mizianie. Ale zaraz był strzał jak tylko Pestka się ruszyła. Teraz znowu biegają, Puśka próbuje podgryzać Pestke. Chciała bym aby żyły już w zgodzie :(. Jak długo to może trwać. Aha przełożyłam je do małej klatki w tej dużej nie miały ze sobą za bardzo kontaktu fizycznego tylko wzrokowy. Więc sobie pomyślałam że jak sie poocierają o siebie to szybciej pójdzie.

Wczoraj po wybiegu gwiazdy od razu zaczęły się bić. Więć wypsikałam je kocimiętką wyglądały jak zmokłe kuru  :D. Wstaje rano a one siedzą obok siebie. Nie są wtulone ale to już chyba dobrze :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 13 Kwi, 2010, 20:49
przez 4 dni klatki stały obok siebie zeby blizej sie zapoznali a dzisiaj był wspólny wybieg i jestem moile zaskoczona obeszło się bez walk naszczęscie bo tego sie najbardziej obawiałam. trochę futra poleciało ale bardz mało .ganiali sie po pokoju a teraz spia wyczerpane.jak mam poznac ze mozna ich włożyć do jednej klatki? czy jeszcze moga walczyc ze soba?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: xlussi w 13 Kwi, 2010, 21:10
A ja mam problem się okazało.. moja mama uparła się na drugiego szylka (już 2 rok mamy samiczkę, taką małą wredotę) no to kupiła, samczyka, który ma około 7 miesięcy, samica ma już ponad rok i 7msc. Stoją w osobnych klatkach obok siebie, mały bardzo chce sie zaprzyjaźnić, a Sisi go gryzie, chociaż widać, że ją do niego ciągnie.. a on się tym gryzieniem nie przejmuje. Wczoraj mama wypuściła Sisi, a mały był w klatce (bo przez jej gryzienie puszczane są osobno) no i małpa wredna wsadziła pychol do jego klatki i go ugryzła w łapkę, tak że miał malutką rankę (zrobione rivanolem i już nie ma), ale sam fakt... -,- nie wiem co mam zrobić, bo przecież ta baba jest okropna no...  :???: :icon_frown: :icon_frown:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 13 Kwi, 2010, 21:31
musisz zamienić samca na samicę. bo inaczej w kółko młode :/ chyba, że wykastrujecie malucha i będziecie chować kastrata-tłuścioszka :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 13 Kwi, 2010, 21:39
a prubowałas zamienic im klatki z ta samą ściułką co miała poprzednia i piasek tez?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ewela w 13 Kwi, 2010, 21:50
przez 4 dni klatki stały obok siebie zeby blizej sie zapoznali a dzisiaj był wspólny wybieg i jestem moile zaskoczona obeszło się bez walk naszczęscie bo tego sie najbardziej obawiałam. trochę futra poleciało ale bardz mało .ganiali sie po pokoju a teraz spia wyczerpane.jak mam poznac ze mozna ich włożyć do jednej klatki? czy jeszcze moga walczyc ze soba?

Gonia może spróbuj jutro. Jak nie będą się bardzo gryzły to je zostaw. Moje są już w dużej klatce. Przez 3 dni siedziały w małwj bez półek na piasku wypsikane kocimiętką. Zauważyłam że Pusia boi się Pestki. Pestka jest ok 2,5 miesiąca starsza i jeszcze raz taka duża. Możliwe żeby była taka różnica pomiędzy nimi?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 13 Kwi, 2010, 22:20
a bez kocimiętki moge je włożyć do jednej mniejszej klatki? bo u nas nie moge nigdzie w zoologicznych tego kupić
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 13 Kwi, 2010, 23:44
możesz, użyj swoich delikatnych perfum, po 1x na plecki każdemu. (uwaga na nosek i oczka!)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 14 Kwi, 2010, 08:27
Cytuj
Zauważyłam że Pusia boi się Pestki. Pestka jest ok 2,5 miesiąca starsza i jeszcze raz taka duża. Możliwe żeby była taka różnica pomiędzy nimi?

Między szynszylami mogą być duże różnice wielkości, dorosłe potrafią ważyć od 350g  do 1000g.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 14 Kwi, 2010, 10:41
możesz, użyj swoich delikatnych perfum, po 1x na plecki każdemu. (uwaga na nosek i oczka!)
a w tym przypadku tez mam sypac piasek na dno klatki czy ma byc normalnie trociny?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ewela w 14 Kwi, 2010, 12:00
Ja bym nasypała piasek. Bo tak na mój rozum to jak obie będą się w nim kąpać to przejdą swoimi zapachami :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 14 Kwi, 2010, 12:38
ok dzieki za odpowiedz
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 14 Kwi, 2010, 13:37
piasku nie sypiesz na dno klatki tylko podajesz do kąpieli w jakimś dużym pojemniku! piasek kąpielowy nie może być kojarzony z kuweta i załatwianiem potrzeb fizjologicznych! na podściólkę masz albo zwirki drewniane albo trociny, nie piasek.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 14 Kwi, 2010, 14:12
dobrze wiem ale chodzi mi na czas łączenia w małej klatce? obecnie używam trocin w dużej klatce.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 14 Kwi, 2010, 18:37
Witam
Ja w trakcie łączenia, nasypałam piasek na dno. Kulki były mokre i się w nim tarzały. jak wyschły całkiem zebrałam piasek i dostały żwirek.
Ale na początku był konieczny, bo mokre raczej nie mogą się tarzać w żwirku.
Poza tym. Nie rozumiem łączenia w osobnych klatkach.
To nie działa, tylko pogarsza sprawę. Przynajmniej tak było w moim przypadku.
ALE UWAGA. NIE U WSZYSTKICH KULEK TAK JEST. PODSTAWA TO OBSERWACJA JAK SIE ZACHOWUJĄ KULKI.
Po drugie, jak juz macie szynszyle w obu klatkach i jakoś sobie radzą, nie ma krwi, futro leci ale w miarę  - ja bym ich za żadne skarby nie rozdzielała, ale tez nie zostawiała samych. Na łączenie najlepiej wybrać czas, gdy kilka dni jesteście non stop w domu.
Ja nie zamieniałam klatkami, nie kombinowałam z przenoszeniem rzeczy, zrobiłam to raz na początku i kulki biły się bardziej, bo Szyszka była ściekła że ja zamknęłam w innej klatce a po jej terarium biegała jakaś nowa.
Jakbym miała teraz znowu łączyć szylki - to też mniejsza klatka na środku pokoju, na dno piasek i na raz dwie zmoczone kocimiętka pannice. Jednocześnie, szyle są terytorialne, ta która pierwsza wlezie do klatki, uzna ją za swoje terytorium.
A jak wrzucasz dwie na raz (konieczne są 2 osoby do tego), problem jest troszkę mniejszy.
xlusi - na twoim miejscu zamieniła bym samca na samiczkę. No chyba że chcesz mieć młode i ciągły problem. Poza tym na rozmnażanie szyli trzeba być przygotowanym i finansowo - w razie czego i miejscowo - większe klatki. Na czas porodu osobne klatki dla mamy z dziećmi i osobno samiec. małe tez musisz albo komuś oddać albo sprzedać, jak sa malutkie to jeszcze łatwiej się w nich zakochać. Będziesz umiała oddać?? Ja bym nie umiała i po jakimś czasie miałabym całe stado. :)  Więc się zastanów.


Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: xlussi w 14 Kwi, 2010, 19:28
a prubowałas zamienic im klatki z ta samą ściułką co miała poprzednia i piasek tez?


tak.. zamieniłam klatki: mały tylko wąchał i usiadł w kąciku, ale Sisi latała po jego klatce jak głupia i chciała wyjść.

Zieffka.. a pomyślałaś o tym, że my już go kupiliśmy ? jak mamy go oddać ?
poza tym jest już u nas troszkę i nie mam zamiaru oddawać tak wspaniałego mężczyzny bo jest oswojony, nie boi się i garnie do ludzi , np. w tej chwili biega po moim pokoju i obgryza mi kapcie :D a co do kastracji - bd jedna ciąża, kiedyś, a potem kastracja, na razie jest młodziutki i nie chcę aż tak bardzo ryzykować.


xlusi - na twoim miejscu zamieniła bym samca na samiczkę. No chyba że chcesz mieć młode i ciągły problem. Poza tym na rozmnażanie szyli trzeba być przygotowanym i finansowo - w razie czego i miejscowo - większe klatki. Na czas porodu osobne klatki dla mamy z dziećmi i osobno samiec. małe tez musisz albo komuś oddać albo sprzedać, jak sa malutkie to jeszcze łatwiej się w nich zakochać. Będziesz umiała oddać?? Ja bym nie umiała i po jakimś czasie miałabym całe stado. :)  Więc się zastanów.




napisałam już o temacie ciąży itp, że bd 1 i małe zostawiamy (jeśli bd chłopiec możliwe, że sprzedamy, albo wykastrujemy) ale to pomysł mojej mamy, ja jestem za wykastrowaniem chłopca od razu, tzn no kiedy podrośnie bo jest młodziutki jeszcze.


edytujemy posty, nie dublujemy :-) /B
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ewela w 15 Kwi, 2010, 12:11
U mnie dziewczyny chyba dochodzą do porozumienia. Troche się przytulają, ale ta mniejsza Pusia boi się Pestki to widać choć sama do niej idzie. No i była dziś bitwa na mocz, którym ja dostałam w oko :)

Ale mam nadzieje że juz będzie dobrze. Mam pytanie bo ta większa Pestka wchodzi na Puśke i na niej siedzi czy Wasze szylki też tak robią, to jest normalne zachowanie czy nadal próba dominacji i pokaz siły?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 15 Kwi, 2010, 12:24
ewela - masz niepowtarzalną okazje obserwować ustalanie hierarchii.
Ta która jest na górze to rządzi.  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: blaszka w 15 Kwi, 2010, 13:16
Ja tak wtrące swoje 3 grosze :) Chciałam się Was zapytać czy możliwe jest połączenie 3 letniego samca i 6 miesiecznego samca, tak aby byli kumplami?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 15 Kwi, 2010, 14:08
pewnie ze mozna ja tez mam w takim wieku samców i jestem w trakcie łączenia.gofer ma 3 lata a mushi rok i nie jest tak zle. ten młodszy mushi (nowy) atakuje tego co miałam dużo wczesniej.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: seikatsu w 15 Kwi, 2010, 15:18
Ja połączyłam samce: 6- letniego, 4 - letniego i 5 miesięcznego.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: blaszka w 15 Kwi, 2010, 16:42
o młodszego się nie boję, bo jest bardzo otwarty  na nowe znajomości, obawiam się tylko o reakcje tego 3 letniego. Kolezanka musiala go wydać, z powodu wyjazdu, i tak mi bylo szkoda ze wzielam go dzis do siebie, ja mam juz parke wiec to nie wchodzi w gre, ale siostra ma szynszylka 6 miesiecznego i pomyslalam wlasnie o nim bo poczatkowo mialam miec 2 osobne klatki i zatrzymac go u siebie, ale chyba z juniorem byloby mu lepiej...zawsze to mozliwosc przytulenia się o kogoś. Jak mozna w miarę bezbolesnie polaczyc chlopaków? Jak tego dokonałyście ? Z góry dziękuje za podpowiedzi.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 15 Kwi, 2010, 22:18
u mnie przy połonczeniu ta słynna kocimiętka nie zadziałała. czy mogła miec na to pora dnia? zaczęłam o 18. i po chwili ataki sie zaczeły bez krwi ale cały czas więc postanowiłam przerwac ten wieczór zapoznawczy. co jeszcze moge zrobić zeby połączyc tych dwóch samców (jeden ma 3 lata a drugi rok) dajcie jakis pomysł
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 15 Kwi, 2010, 22:24
Ja połączyłam samce: 6- letniego, 4 - letniego i 5 miesięcznego.
a jak to zrobiłaś :???:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 15 Kwi, 2010, 22:27
Najlepiej sprawdzają się godzinny przedpołudniowe, szylaki są wtedy zaspane, mniej aktywne i przez to mniej się na siebie wyżywają. Jeśli nie było krwawo, i ani jeden ani drugi nie wpadał w amok ze zmęczenia, to powinnaś zostawić samce, spróbować zająć ich uwagę np. gałązkami,  takim rozłączaniem możesz zaprzepaścić szanse szybkiego połączenia. Zaplanuj jeden dzień w którym jesteś w domu od rana do wieczora, przeanalizuj jeszcze raz wszystkie nasze porady i do dzieła ! Życzę powodzenia.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 15 Kwi, 2010, 22:43
Najlepiej sprawdzają się godzinny przedpołudniowe, szylaki są wtedy zaspane, mniej aktywne i przez to mniej się na siebie wyżywają. Jeśli nie było krwawo, i ani jeden ani drugi nie wpadał w amok ze zmęczenia, to powinnaś zostawić samce, spróbować zająć ich uwagę np. gałązkami,  takim rozłączaniem możesz zaprzepaścić szanse szybkiego połączenia. Zaplanuj jeden dzień w którym jesteś w domu od rana do wieczora, przeanalizuj jeszcze raz wszystkie nasze porady i do dzieła ! Życzę powodzenia.
dzieki za rade napewno sprubuje jeszcze raz moze tym razem sie uda. ale dam im odpoczac pare dni czy odrazu mam to zrobić np.jutro
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 15 Kwi, 2010, 22:59
Moim zdaniem, jeśli masz czas, to jak najbardziej możesz jutro, odkładanie tego na później, lub "na odpoczynek", niczego nie załatwi, a chłopaki mogą się bardziej nabuzować.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: blaszka w 22 Kwi, 2010, 22:29
Dzisiaj przywiozłam szynszyla mojej siostry -Juniora (ma ok 9 miesięcy, wczesniej pomyliłam się pisząc ze ma 6 ;/)  Postawiłam klatkę obok klatki Stacha ( szynszyla 3 letniego którego wziełam od koleżanki ponieważ musiała go wydać).Stachu na początku fukał trochę na Juniora, obwąchiwały się , co jakiś czas jakiś rumor w klatkach był. Junior jest nastawiony bardzo pozytywnie do nowego kolegi, natomiast Stachu się rzuca.Ale jak tak stykają się pyszczkami przez klatke to nie gryzą się tylko co jakiś czas ten starszy tak popiskuje. Czy dobrym rozwiązaniem będzie wypuszczanie ich na wybieg żeby się poznały? Zalezy mi na tym, żeby się dogadały, ponieważ planowałam połączyć ich na stałe. U mnie Junior będzie miesiąc, ponieważ siostra wyjeżdza za granicę i ja wziełam go pod opiekę. Jak myślicie, jaka jest szansa, że przez ten miesiąc się dogadają? Proszę o wszelkie wskazówki na ten temat :)   
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: olka220 w 23 Kwi, 2010, 10:15
Witam przydało by się kilka rad odnośnie łączenia w jednej klatce dwóch samic kilka tyg. temu przygarnęłam 3 szynszyla od dość dawna miałam parkę samiczkę białą i samca standarda samiec ma około 8 latek i byłam pewna że już nic nie zdziała i tu po 2 latach razem w staje rano i znajduje 2 małe bonusy szok i mieszane uczucia co teraz. Biała samica czyli w chwili obecnej matka małych w żaden sposób nie akceptuje czarnej samicy gryzie ją i fuka na nią próbowałam już chyba wszystkiego jak macie jakieś dobre pomysły jak je do siebie przekonać i czy zrobić to teraz czy po oddzieleniu młodzieży od mamy to poratujcie dobrą radą Ps. I jak moge prosić to bez złośliwość że trzeba było myśleć itd samiec prawdopodobnie zostanie wykastrowany jak tylko przyjdą wyniki badań.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 23 Kwi, 2010, 10:36
Według mnie to raczej ciężko lub nawet niemożliwe będzie połączenie samicy z pary, z nową samicą. Ona będzie ją uważać za intruza, jest przyzwyczajona do życia z samcem, to jest jej stado, teraz jeszcze doszły dzieciaki, których musi "bronić". Ewentualnie możesz spróbować łączenia po odchowaniu małych, ale myślę że lepszym rozwiązaniem będzie zostawienie w spokoju pogodzonej już parki, jak najszybszym wykastrowaniu samca i jeśli będziesz chciała zapewnić towarzystwo tej nowej samiczce, to jak młode będą już odchowane i masz możliwość trzymania jeszcze jednego szyla, to spróbujesz z którymś z nich.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: olka220 w 23 Kwi, 2010, 10:47
tego właśnie się obawiam nie mam takiej opcji aby postawić drugą tak dużą klatkę a czarną przygarnęłam w nieciekawym stanie miała grzyba i to sporego wyleczyłam ją i powiem szczerze że kulki od około 1 miesiąca były w klatce razem miały możliwość powąchania sie ale nie pogryzienia gdyż wstawiłam czarną w drugiej klatce do środka pierwszej klatki i zamieniałam samice, z samcem obie dość dobrze się dogadywały po mieszkaniu biegały wszystkie 3 i owszem raz na jakiś czas jedna drugą pogoniła, jeśli chodzi o małe to zapadła decyzja że obydwa zostaną sprzedane nie mogę mieć 5 szylek w domu bo chyba by mnie mąż wyprowadził razem z nimi  :(
Dlatego właśnie prosze o pomoc może ktoś coś wymyśli jak je pogodzić ?? :???:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 23 Kwi, 2010, 11:04
Na chwilę obecną pewnie nic nie zdziałasz, będziesz musiała trzymać ją osobno i być może dopiero po oddaniu maluchów będzie szansa na połączenie, choć to wcale nie jest pewne. Taką sytuację miała Natalie1988, w tym wątku jest to opisane - http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=13893.msg81099#msg81099, i jeszcze tutaj jest historia jej szynszylków - http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=12577.0 . Niestety nie napisła jak się sprawa zakończyła.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 23 Kwi, 2010, 11:13
Ten temat z pierwszego linku warto przeczytać, a w szczególności kilka ostatnich stron.
Niestety tak to czasami już bywa, dlatego biorąc nowego szynszyla, zawsze trzeba być przygotowanym na to że łączenie może się nie udać i postarać się zapewnić jak najlepsze warunki dla samotnika.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 23 Kwi, 2010, 12:09
nie wiem czemu z góry zakładasz, że czekają Cie tu złośliwości :P

no niestety, samiczki w okresie ciąży i odchowu młodych są dość nerwowe, zdecydowanie nie jest to najlepszy czas na łączenie...
Po oddaniu młodych do nowych domków i zaakceptowaniu takiego stanu rzeczy możesz próbować łączenia nowego stadka, jednakże tak jak powiedziała koleżanka, nie wróżę temu powodzenia, najczęściej to samiczki są bardzo zaborcze i terytorialne, także o samców, wprowadzenie młodszej samicy naturalnie wywoła instynktowną agresję.. oczywiście nie zawsze musi tak  byc, i nikt z całą pewnoscią nie powie Ci jak bedzie - to wyjdzie w praniu, bo w praktyce może być różnie.
Mogą np sie polubić i zaakceptować.

Co do kastracji samca, niby jest to dobra decyzja bo 8letni samczyk to nie najlepszy material na ojca, ale jest to tez decyzja ryzykowna.
Nie wiem czy nie warto byłoby porozmawiać o operacji polegającej na samym przecieciu nasieniowodów, robi sie to przez dwa małe naciecia, nie wymaga to szycia tylko bandażu w spreju... jest to napewno mniej ryzykowne, choć najryzykowniejsza jest sama narkoza..


jesli nie uda Ci sie polaczyc samiczki z Twoją parką, zawsze możesz też pomyśleć o tym aby połączyć ją z samiczką z miotu Twojej parki ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 23 Kwi, 2010, 12:55
blaszka - cofnij sie kilka stron wstecz - wszystko już zostało napisane. :))
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 23 Kwi, 2010, 14:02
tu jest poradnik dotyczący łaczenia: http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=13098.0
jednakże jest on jeszcze bardzo okrojony, metod łaczenia jest dużo więcej, niestety, nikt kto próbował innych metod nie pokusił się o ich opisanie :(
do czego oczywiście zachęcam, bo jeśli sami uzyskaliśmy kiedyś pomoc od innych forumowiczów, czemu nie poświęcić paru minutek by swoją wiedzą pomóc innym?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: blaszka w 23 Kwi, 2010, 18:01
Wypuściłam szylki razem a wybieg,  zero agresji oprócz tego, że zaczęły na siebie wskakiwać z zamiarem kopulacji...  i tak było w kółko, ten starszy to nawet tak jakby go po głowce całował, natomiast  w pewnym momencie staneły na tylnych łapkach i zaczeły na siebie fukać ( a spowodowane było to tym, że jeden chciał wchodzić i kopulować z drugim i na odwrót). Powiedzcie mi czy to jest normalne zachowanie u samotnych samców?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 23 Kwi, 2010, 18:04
Blaszko, być może to nie była próba kopulacji,tylko ustalanie hierarchii :) Wtedy też wskakują na siebie. Robią tak i samiczki,i samczyki. A próby kopulacji są jak najbardziej normalne i nie ma się czym przejmować :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 23 Kwi, 2010, 18:05
tak, to normalne, wchodzenie na grzbiet to oznaka dominacji, samiczki też tak robią...
Raczej podczas łączenia zwierzęta nie chcą ze sobą kopulować tylko właśnie pokazać kto tu rządzi...
czasami jest inaczej (czyli wdrapywaniu na grzbiet towarzyszą typowe ruchy kopulacyjne i wzwod, ale to zazwyczaj szybko mija, natomiast ważne jest aby w takim wypadku później sprawdzic podwozia chłopców pod kątem pierscieni z futra)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: blaszka w 23 Kwi, 2010, 18:33
Heh pewnie tego nie wiedziałam bo mam parkę i one się tak nie zachowywały. W takim wypadku jestem dobrej myśli, że chłopaki się dogadają :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: blaszka w 28 Kwi, 2010, 14:54
Chłopaki siedzą razem w klatce, czasami słychać tylko małe spięcia, najpiękniejsze było to, jak po całonocnym tłuczeniu się , rano zobaczyłam ich wtulonych w siebie :) Widok bezcenny :) Jestem bardzo szczęśliwa, że tak szybko się dogadali. Przynajmniej teraz, żaden z nich nie będzie samotny, dobre towarzystwo to podstawa!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 28 Kwi, 2010, 19:20
Blaszko, ciesze sie, ze juz po łączeniu :)))
PS: na forum panuje taka zasada, że nie używamy obrazków w podpisach, mogłabys swoj poprawić?  dziękuję ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gonia24 w 17 Maj, 2010, 13:01
Ja juz nie mam siły do łączenia moich dwuch chłopaków siedzieli trzy dni razem w klatce właził jeden na drugiego,miziali sie i nadal nie ma zgody.a w nocy tak sie szamocza w klatce ze spac nie mozna i rano pełno futra w klatce.na wybiegu tez na poczatku sypało sie futro ale ostatnio to nawet razem siedzieli koło siebie.ile to jeszcze moze potrwac? mam ich tak zostawić w jednej klatce?czy juz raczej sie nie polubia?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 17 Maj, 2010, 13:12
Zostaw. Póki nie leje się krew nie ma sensu ich rozdzielać:) Musisz poczekać,a Twoje łączenie naprawdę nie jest znowu takie straszne:) Co prawda każdy właściciel podchodzi do tego emocjonalnie i może mu się wydawać ,że dzieje się coś strasznego ;P Więc spokojnie, uzbrój się w cierpliwość:)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 17 Maj, 2010, 16:54
czasami miłość musi poczekać, aż wykwitnie :P
niech siedzą razem. w końcu nie będą mogli bez siebie wytrzymać. może love nie buchnie, ale brak kogoś, komu można na łbie siedzieć to też dyskomfort. lepszy taki sobie sąsiad niż żaden:)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: elation w 27 Maj, 2010, 23:33
Witam,

mam pewien problem. Mam jedną szynszyle samiczke Natuszke - ma ok 12 miesięcy. Niedawno dokupiłam druga samiczke - młodziutką bo ponad 2 miesięczna.
Od dłuższego czasu próbuje je ze sobą oswoić , ale niestety na razie musialam dokupić druga klatkę. Jak szylki są razem w jednej klatce to natuszka zachodzi małą od tyłu i wskakuje na nia i wiadomo co robi ;/ nie mam pojęcia co zrobić, czy to normalne zeby samica wchodziła na druga samice ?? czy moze moja natuszka jest jednak samcem ? prosze o pomoc, bo nie mogę nigdzie znaleźć odpowiedzi.

z góry dziękuje za pomoc.



scaliła Basia_W
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 28 Maj, 2010, 07:27
Witaj elation:)
A czy na pewno szukałaś dokładnie? ^^
Tak,to jest normalne :)
Wiesz,to się nazywa ustalanie hierarchii,,ruchy kopulacyjne wyglądają bardzo podobnie ;) Ale na wszelki wypadek wstaw zdjęcia obu dziewuszek, dla pewności.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 28 Maj, 2010, 09:02
Jeśli nic groźniejszego się nie dzieje ( straszne gonitwy, wyrywanie futra bądź gryzienie ), to jest wszystko tak jak ma być, czyli ustalenie hierarchii. Szkoda, że wcześniej nie poczytałaś wątków o łączeniu, obyłoby się bez drugiej klatki. Takie maleństwo jest z reguły szybko przyjmowane na członka stada. Oczywiście może się zdażyć również pomyłka co do płci którejś z szynszyli, a do tego często dochodzi, więc odsyłam do wątku ze zdjęciami podwozia do sprawdzenia -
http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=14161.0

Polecam lekturę forum.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: xlussi w 31 Maj, 2010, 21:15
Ja także mam taki problem, z tym, że ja mam parkę.
Samica jest u nas od prawie dwóch lat, a chłopczyk od kilku miesięcy(nie pamiętam dokładnie).
stoją w osobnych klatkach, obok siebie, przez pręty nawet jako tako się dogadują, puszczamy je osobno bo po prostu boimy się, że samica zrobi samczykowi krzywdę(młody właśnie teraz łazi mi po nogach). Kilka razy już były w jednej klatce, klatce samczyka, bo to samica jest tą atakującą. Mała ma koło 2 latek bo jak kupiliśmy to miała ok. 3 miesiące, on ma niecały rok. Baba jest bardzo specyficznym stworzeniem.. lubi się przytulać i być na rękach, ale tylko kiedy sama tego chce, jak chcę ją wyciągnąć to jeszcze się chyba nie zdarzyło bez ugryzień i obsikania przez tego chudzielca. Jest zazdrosna o wszystko co robimy na jej oczach z chłopczykiem, dajemy jeść, głaskamy, a jak mamy dać piasek to chce klatkę roznieść, wścieklizna jedna. Chłopak jest grzeczny i spokojny także do ludzi, oswojony, chce się z nią zaprzyjaźnić i nie walczy kiedy atakuje, raz czy dwa stanie na dwóch łapkach w ramach protestu, ale wie, że nic nie wskóra więc ucieka i nie ma zamiaru już do niej podchodzić, zraził się. Już tu o tym pisałam, ale wyprzedzając po raz kolejny pytanie o rozmnażanie, moja mama chce raz dopuścić, a potem chcemy wykastrować samca i tu też się nasuwa pytanie bo co to taki żółtodziób - wiemy jakie jest ryzyko, nie są to nasze pierwsze szylki.
Myśleliśmy przez chwilę bo jednak nasuwa się taka głupia myśl, żeby sprzedać, ale tak żal, kochamy te stworki, Sisi jest wredna jak nie powiem co, ale kiedy chce potrafi być kochana, przytulić się, przyjaźnie wejść na głowę :D, a mały jest spokojny, lgnie do ludzi, obydwa dogadują się z pieskiem i z nami.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kasiulkkaaa w 11 Cze, 2010, 18:48
mam pytanie mam 6 letniego szynszyla i dzis rano mi jego rowiesnik zdechł;/ i pytanie czy "dogadałyby sie" on 6 lat jakbym kupila w sklepie mlodego szylka? bo chce ich umiescic w jednej klatce
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Alicja Mannschack w 11 Cze, 2010, 18:57
Musze sie ugryzc w jezyk ,zeby Ci cos nie odpowiedziec !!!!!!!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kasiulkkaaa w 11 Cze, 2010, 19:14
pierwsze przeczytaj posta z innego tematu a pozniej mnie linczuj
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Alicja Mannschack w 11 Cze, 2010, 19:24
Wlasnie Ci na ten pierwszy post odpisalam o "zdechlej" szylce  :(
A linczowac bede kazdego , kto nie jest odpowiedzialny !!!!!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kasiulkkaaa w 11 Cze, 2010, 19:39
przeczytaj nastepny post anpisałm 2 lub 3
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszunka w 11 Cze, 2010, 20:57
kasiulka jakie by posty twoje nie czytac to poprostu ty chcesz szylka dla zabawy ale juz nie potrafisz jego dobra przełozyc nad swoje , sorry nikt nie jest omylny ale pewne rzeczy powinno sie przewidziec . Zawsze mnie tacy ludzie zastanawiaja ktorzy mysla ze zwierzak to w pewnych momentach dla nich zabawka a w  innych pluszak bo chce sie do kogos przytulic  tylko nie członek rodziny , tu na forum ludzie maja zwierzaki ale to jest ich rodzina a niepluszowa zabawka czy przytulanka
Szyle to delikatne kulki i niestety ale ich dobro powinno byc dla ciebie najwazniejsze , bo on niema kaprysu ze zemdleje bo duszno ich upał poprostu zabija .
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 11 Cze, 2010, 22:34
mam pytanie mam 6 letniego szynszyla i dzis rano mi jego rowiesnik zdechł;/ i pytanie czy "dogadałyby sie" on 6 lat jakbym kupila w sklepie mlodego szylka? bo chce ich umiescic w jednej klatce

Pewnie po czasie sie dogadają, jednak nie da sie zakupić młodego szylka i ot tak wrzucić go do klatki 6-latka. Musisz przejść nawet kilku dniowy etap łączenia i oswajania najpierw z tobą i nowym miejscem a potem z nowym kolegą. Zastanów się czy masz na to chęci, możliwości i czas. I prześledż ten wątek w którym piszemy od początku, masz kilkanascie stron lektury, miłego czytania.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszunka w 12 Cze, 2010, 09:13
mysiu masz racje chodz sa wyjatki
Jak kupiłam mimi i tobardziej ze wzgledu jej stanu , zabiedzona jak ja wziełam na rece co była jakmoje szyle miesieczne a ona juz miała najmniej 4miesiece , zagrzybiona dziurawe uszka na wylot od pogryzienia .
Przywiozłam ja do domu wypusciałam lavie na chatke i przyszła domałej ta zaczeła piskac wiec lavia zaczeła ja drapac i czersac moje łaczenie trwało 5minut :)
No ale to był wyjatek
Samiec był ganiany przez samice ponad 4 miesiace az straciłam wszelka nadzieje a tu nagle zgoda az sama byłam w szoku ze jeszcze dzien wczesniej połowe kufra mu wyczesały a na 2 dzien ajloviu az miło patrzec .
Naprawde łaczenie szylek duzo zalezy od szylek jedne beda przyjacielskie a 2beda przez jakis czas bronic swoich włosci bardzo długo
Jakmasz jakies pomieszczenie gdzie starsza szylka nigdy nie bywała to moze tam je wypuszczac  ,bo wiem ze wtedy troche odpuszcza gonitwe bo jej ciekawosc bierze gore i zaczyna najpierw ogladac nowe pomieszczenie ,moze to ja troche ostudzic a maluchowi dodac pewnosci
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: xlussi w 18 Cze, 2010, 16:43
Matko święta czy ja doczekam się odpowiedzi ?  :?

A napisałam:
Cytuj
Ja także mam taki problem, z tym, że ja mam parkę.
Samica jest u nas od prawie dwóch lat, a chłopczyk od kilku miesięcy(nie pamiętam dokładnie).
stoją w osobnych klatkach, obok siebie, przez pręty nawet jako tako się dogadują, puszczamy je osobno bo po prostu boimy się, że samica zrobi samczykowi krzywdę(młody właśnie teraz łazi mi po nogach). Kilka razy już były w jednej klatce, klatce samczyka, bo to samica jest tą atakującą. Mała ma koło 2 latek bo jak kupiliśmy to miała ok. 3 miesiące, on ma niecały rok. Baba jest bardzo specyficznym stworzeniem.. lubi się przytulać i być na rękach, ale tylko kiedy sama tego chce, jak chcę ją wyciągnąć to jeszcze się chyba nie zdarzyło bez ugryzień i obsikania przez tego chudzielca. Jest zazdrosna o wszystko co robimy na jej oczach z chłopczykiem, dajemy jeść, głaskamy, a jak mamy dać piasek to chce klatkę roznieść, wścieklizna jedna. Chłopak jest grzeczny i spokojny także do ludzi, oswojony, chce się z nią zaprzyjaźnić i nie walczy kiedy atakuje, raz czy dwa stanie na dwóch łapkach w ramach protestu, ale wie, że nic nie wskóra więc ucieka i nie ma zamiaru już do niej podchodzić, zraził się. Już tu o tym pisałam, ale wyprzedzając po raz kolejny pytanie o rozmnażanie, moja mama chce raz dopuścić, a potem chcemy wykastrować samca i tu też się nasuwa pytanie bo co to taki żółtodziób - wiemy jakie jest ryzyko, nie są to nasze pierwsze szylki.
Myśleliśmy przez chwilę bo jednak nasuwa się taka głupia myśl, żeby sprzedać, ale tak żal, kochamy te stworki, Sisi jest wredna jak nie powiem co, ale kiedy chce potrafi być kochana, przytulić się, przyjaźnie wejść na głowę Very Happy, a mały jest spokojny, lgnie do ludzi, obydwa dogadują się z pieskiem i z nami.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 18 Cze, 2010, 23:26
ehh xlussi, mieszkanie obok siebie w klatkach przez tak długi czas to wcale nie proces łaczenia. Wy po prostu musicie wynieść oba futrzaki do pomieszczenia którego nie znają i tam łączyć (łazienka, uwaga na wc i kratki ściekowe, kable od pralek i innych sprzętów) kuchnia (uwaga na gotujące sie garnki, łącza o gazu itp. Skoro bardzo chcecie potomstwa swoich kulek to łączcie przed kastracją, jeśli mozecie sie bez tego obyć to kastrujcie, a potem łaczcie jak dojdzie juz samczyk do siebie, bo po kastracji czeka was ponowne łączenie. Samiczki są terytorialne i łączenie samiczka+samczyk, lub samiczka+samiczka jest trudniejsze niż samiec+samiec.






Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: xlussi w 24 Cze, 2010, 14:58
trudno będzie znaleźć takie pomieszczenie :P
ale może coś się zrobi.. tylko ja się boję, żeby ona go nie pogryzła.
ja nie chce młodych, ale mama stwierdziła, że by raz chciała.. nie moje zwierzaki wiec nie mam nic do gadania, ale jeśli o mnie chodzi chciałabym potem małego wykastrować.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 24 Cze, 2010, 19:47
Ja polecam łazienkę :) Maluchy szynszyle naprawdę są przecudowne,ale najlepiej porozmawiaj z mamą i przedstaw jej wszystkie za i przeciw, bo posiadanie młodych to naprawdę duża odpowiedzialność. Niech sobie przeanalizuje,przemyśli i wtedy podejmijcie decyzję, a samczyka i tak trzeba będzie wykastrować i tak-innego wyjścia nie ma.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 27 Cze, 2010, 22:27
no dobra ^^ teraz ja mam problem :) może nie problem ale pytanko :) mała puszczana jest od wczoraj po pokoju :) biega jak szalona  :D  dzisiaj po wybiega zamknęłam ją w klatce i wypuściłam Mysze. Szara podeszła do klatki i zaczęły się wąchać., NAGLE! beżyk zaczęła podskakiwać i rzucać się do Myszy! :shock: a później dała nura do hamaka i z powrotem na półkę! Zapragnęła wyjść! Zaryzykowałam i wypuściłam ją. Mysza z początku nie zauważała jej, gdy w  końcu wpadły na siebie!  :shock:  W sumie nie wiem co ona chciała jej zrobić bo malutka dała zrywa. Starsza nie może za nią nadążyć. Zaczęła ją ganiać po pokoju i za ogon łapać (ale nie dała rady :P)
Nie wiem jak ma wyglądać to łączenie... czytałam cos o włażeniu na plecach. Boję się, że Mysza zacznie ją gryźć  :?
Napiszcie mi jak to wygląda u samiczek? Tyle stron jest o tym łączeniu i jakbym miala czytac to wszystko to chyba zajęłoby mi to baardzo duzo czasu. 
Gdy Szara wacha sie z mała nie chce jej atakowac, to beżyk ma jakies dziwne "odpały" :P tak jakby chciała się bawić :P  [-chomik-] 

Jeszcze raz je wypuścilam...Mysza wyrwała małej pukiel siersci  :shock:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 27 Cze, 2010, 22:52
Spokój! Tylko bez paniki ;) Nic się nie dzieje to normalne wszystko jest ;) Dopóki nie leci krew, nie panikujemy, nie rozdzielamy ;) U samiczek wygląda to tak samo jak u samczyków. Gdzie je wypuszczasz? Jeśli chcesz przejść na bardziej zaawansowany stopień łączenia,to znajdź jakąś nudną przestrzeń, małą i bez wielu kryjówek,np. łazienkę,lub ubikacje i postepuj zgodnie z poradnikiem dream* o łazienkowym oswajaniu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 27 Cze, 2010, 23:02
właśnie wypuściłam je w pokoju w którym szara biega na codzien. Chyba bedzie lepiej  jak wypuszcze je na korytarz tam nie ma kryjowek. A w łazience nie za bardzo pasuje bo pod grzejniki wlezie albo za pralke. Za duzo musialabym zastawiac. Mam stresiora!!!!  :?  [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 27 Cze, 2010, 23:50
Tylko spokój ! Głęboki wdech i wydech, wdech...  :D Obojętność, czy zaniechanie próby ataku ( morderstwa  :P ) jest dobrą oznaką, jak masz czas i chęci to puszczaj je na takie wybiegi,, neutralny nudny, ale generalnie mnie kusiłoby szybkie łączenie na małej przestrzeni, bo jeśli tylko tyłkowe futro lata to jest nieźle. Przeczytaj dokładnie o tym w poradniku dream* i zadecyduj, Ty znasz swoje kule najlepiej i Ty w razie czego będziesz interweniować. A i może dla przypomnienia , sprawy łączeniowe staramy się przeprowadzać, popołudniami, gdy nasze szyszory są senne i nie do końca kontaktują  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 28 Cze, 2010, 00:02
A i może dla przypomnienia , sprawy łączeniowe staramy się przeprowadzać, popołudniami, gdy nasze szyszory są senne i nie do końca kontaktują  :D
heh :) wiem o tym, ale ja pracuję i dopiero po 15 mogę je wypuścić, a siostra nie odważy się sama wypuścić myszory. Z resztą one o tej porze śpią jak zabite :P jutro wezmę je na korytarz. Boję się, że szara zrobi malutkiej krzywdę, ta ma dopiero 2 mies!! (chyba  :?, jest taka jak dłoń :P) Jak pierwszy raz zobaczyły się przez klatkę, mała zaczęła "piszczeć" teraz już jakoś nic nie słyszę. Normalnie wąchają się przez kratki, ale dochodzi do ataków :P tylko nie wiem z której strony :P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 28 Cze, 2010, 00:25
Ja ze swojego doświadczenia wiem że im krócej tym lepiej, przynajmniej jeśli chodzi o samiczki - są one bardzo terytorialne i nawet już po paru tygodniach uznają klatkę i wszystko dookoła za swoje - nie do podzielenia i bronienia do ostatniego puchatego kłaczka. Szkoda że nie spróbowałaś szybkiego łączenia - tak jak zrobiła dream* ze swoimi gejuchami  :D, to piszczenie u małej pewnie było tym samym "jestem mały - nie krzywdź mnie" jak browna i pewnie większości małych , przestraszonych kulek wobec starszych, ale tu możemy się tylko domyślać :) Obserwuj je cały czas, bo proces łączenia jest procesem dynamicznym , ciągle się zmienia i musisz dostosowywać metody to zaistniałych sytuacji, a nuż trafi się okazja i nagle zapałają miłością albo zaprzestaną ostrzałów i już trzeba to wykorzystać. Ja życzę Ci dużo cierpliwości spokoju i opanowania  :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 28 Cze, 2010, 00:38
http://www.chinchilla-sounds.de/baby_e.htm

to taki pisk? młode wydają go najczęsciej gdy zostają wąchane w okolicach pyszczka, ten pisk oznacza najprawdopodobniej "zaopiekuj się mną" - i faktycznie, wyzwala opiekuncze odruchy nawet u niespokrewnionych samców, oraz niweluje agresję, bo młode nie jest postrzegane jako konkurenta na terenie a jako bezbronne stworzenie którym trzeba się zaopiekować. Takie łączenie jest o tyle fajne, że zazwyczaj nie ma ganianiny po klatce, starszy szynszyl może pare razy wdrapie się na grzbiet celem zaakcentowania swojej wyższości ale to wszystko - typowe ustalanie hierarchii zostaje odroczone w czasie aż maluch zacznie dojrzewać czyli gdzieś ok 4-6 mies :) wtedy tak naprawdę zostaje ustalana hierarchia, acz najczęściej ma to łagodny przebieg. ;)

tak było we wszystkich przypadkach w których uczestniczyłam a więc u mnie w domu jak i w pracy - nigdy nie zdarzylo mi sie odstepstwo od schematu w przypadku łączenia naprawde młodych szyli z dorosłymi - acz zastrzegam, że to nie oznacza, że tak jest w każdym przypadku :P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 28 Cze, 2010, 07:13
tak to jest ten dźwięk, ale mała tylko na początku zaczęła popiskiwać, teraz jak się wąchają nic nie słyszę. Dzisiaj pójdą na korytarz :) może coś z tego będzie...ale nadal się boję :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 28 Cze, 2010, 07:16
"ogranicza nas tylko strach" -mądre, prawdziwe,ale za nic nie mogę sobie przypomnieć kto to powiedział. Póki nie leje się krew ,jest w porządku.
No, to ja trzymam kciuki i czekam na relacje ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Lenka97 w 28 Cze, 2010, 13:13
Witam,
Przez dłuższy czas miałam 1 szylka, samczyka. Teraz mama zgadza się nareszcie na drugiego. Obiecny lokator klatki, Misiek, ma 10 miesięcy. W jakim wielku powinna być druga szylka?? Chcę dokupić samczyka, ponieważ nie chcę powiększać stada o więcej niż drugą kulkę, a nie potrafiłabym oddać maluchów, nawet w bardzo dobre ręce. Aha i jak metoda oswajania jest najlepsza dla samców? Dodam, że Misiek jest spokojnym i w miarę bezkonfliktowym szylkiem, przynajmniej w stosunku do mnie :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 28 Cze, 2010, 18:23
tak tak to ja :P uwaga zdaje Wam relacje z łaczenia :P
wypuściłam myszy na korytarz (poniewaz mój korytarz jest troche duzy zamknęlam im droge ucieczki swoja i siostry osoba :P) a co sie działo!!!
szara rzucała sie na mała ale beżyk nic sobie z tego nie robiła! stawiała się czasami. futro poleciało oczywiście (nie tak dużo :P ) zazwyczaj było tak ze mała wpadała na Mysze i doszło do "niby"spięc :P po paru minutach starsza zaczela hmm...wycofywac sie z zabawy!! zaczela po  mnie wlazic byleby najdalej od malej! pochylilam sie, a ta mi na plecy. wzielam ja do siebie i siedziala mi na rekach! chciała byc jak najdalej beżyka!
gdy jej dalam droge wolna czekala az otworze drzwi do pokoju :P

najsmiesznieje bylo to jak mala biegla i obijała sie od szarej xD

teraz dwie odpoczywaja, szara w domku (w klatce) a mała w tunelu (poza klatka)
ciekawa jestem jak szara zachowa sie w swoim pokoju, w koncu to jej teren :P
i co teraz?? :P 
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 28 Cze, 2010, 18:29
W pokoju wypuść najpierw małą, żeby wiedziała gdzie ewentualnie może się schować przed dużą, dopiero potem konfrontacja - życzę powodzenia.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 28 Cze, 2010, 20:52
Droga Lenko, poczytaj wątek i poradniki, a z pewnością coś znajdziesz, lektury trochę jest, ale będziesz wiedziala co i jak ;p
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 28 Cze, 2010, 22:03
oj i wspólne bieganie po pokoju odpada :( ta mała to agresor!! szara podeszla do klatki mala zaczela sie rzucac, stanely na lapach i po raz pierwszy zobaczylam jak sie obsikuja haha a na dodatek moja siostra wziela tam reke i troche dostala moczem xD myslalam ze pekne ze smiechu  [trzese_sie_ze_smiechu]  eh... jutro znowu wypuszcze je na korytarz... jakos nie widze tego kolorowo :( ja za szybko sie poddaje, bo dla mnie to jest dziwne przez klatke starsza jej nie atakuje za to Lucy szaleje a na wybiegu nie potrafia sie dogadac  :? ciekawe ile jeszcze czasu potrzebuja  :?

Lucy chce wyjsc ale na wybiegu jest Mysza i co ja mam robic!!  [zlosnik]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 28 Cze, 2010, 22:32
Moim zdaniem wypusć je na korytarz i nie poddawaj się,bo możesz nie zobaczyć postępów.Muszą się poprzeganiać,bo tak to juz z nimi jest :) A jak nie to spróbuj w pokoju. A nóż się uda!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 28 Cze, 2010, 22:48
a jak poznam, że jest wszystko ok?? zaczną się miziać czy coś w tym stylu :P ??

p.s
puściłam je na pokój postraszyły sie troche i odpoczywaja :P jutro kolejna rundka :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 28 Cze, 2010, 23:44
Wybiegi będą nawet długo tak wyglądać tzn, będą się ganiać itp. bo chcą ustalić hierarchie, a niestety na dużej przestrzeni ( a taką jest wybieg ) gdzie każda przed każdą może uciec temu nie służy, bo każda podjęta próba, kończy się zapewne ucieczką i dlatego według mnie powinnaś spróbować metodą małej klatki/ transporterka - gdzie uciekanie jest ograniczone lub wręcz niemożliwe i mogą wyjaśnić sytuacje między sobą.
Jeśli młoda już zaczęła obsikiwać zza swojej klatki to znaczy że na dobre się rozgościła i zaczyna "bronić swojego".
A jak poznasz że wszytsko ok ?  :D Po pierwsze przestaną na siebie zwracać uwagę, zaprzestaną ataków, a w klatce zapanuje harmonia ( chociaż małe sprzeczki się będą zdarzać ) i ujrzysz wtulone w siebie kulki - czyli cel ostateczny  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 29 Cze, 2010, 07:24
też myślałam o tym, żeby wsadzić je do transportera ale to za duże ryzyko  :? po tym  co widziałam wczoraj... taka metoda łączenia idzie na odstawkę. Lucy jest za mała, a nie chcę żeby doszło do rozlewu krwi :( zobaczymy jak dzisiaj  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 29 Cze, 2010, 08:11
Ohoho, prawdziwe agresory to miała Mysza,pomógł tylko transporterek, a teraz ma wtulone w siebie babole ;) Myślę że u Ciebie też by się mogło udać,bo też czas jest ważny. Wypuść je na korytarz, zablokuj drugą część jakimiś kartonami i (możesz zaopatrzyć się w spryskiwacz z wodą , niewiele to daje, ale poczujesz się pewniej ;p) i nie rozdzielaj ich, bo nic się nie działo takiego strasznego, a jak na razie to nie pozwoliłaś im na prawdziwą konfrontację.Spokojnie to tylko futro,a wyrywanie go ich nie boli, bo same je puszczają ;P Więc spokojnie, wiem,że jesteś przerażona, ale to jedyne co można poradzić :) A wydaje mi się,że przerażony jest naprawdę każdy właściciel łączący szynszyle :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 29 Cze, 2010, 08:38
:P rozdzielać to ja ich nie rozdzielam :P dzisiaj będę  musiała postawić jakieś wysokie "coś" :p żeby Mysza nie uciekała przed Lucy. Biedna, tak się wspinała po mnie. Z drugiej strony cieszę się z tego ponieważ wiem, że moja Mysza ufa mi i chce abym dała jej schronienie :) Zobaczymy jak to dzisiaj będzie z agresorkami :D 
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 29 Cze, 2010, 19:20
uwaga!!!! :D

siedza w transporterze xD hehe :P wypuscilam myszory na korytarz oczywiscie wystrzaly moczem fuchanie na siebie tzn mala fuchala, starsza nic ;/
wydaje mi sie ze Mysza została zdominowana przez Lucy  :? jak zwykle uciekala, probowała sie wydostac. Zmniejszalam miedzy nimi dystans az w koncu wkurzylam sie!! przynioslam transporter i wsadzilam myszory :D prychanie, fuchanie i te sprawy. dałam im wklad chłodzacy zeby , mogly ochlodzic tyłki :P jak na razie siedza i odpoczywaja. tzn juz nie wlasnie doszlo do walki!!  mała rzuca sie na plecy starszej parodia  :? eh...zgrzytaja, Lucy prycha (teraz chce wyjsc) biedne zmeczyly sie i tak zestresowaly. co ja mam robic... dalej?? :shock:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 29 Cze, 2010, 19:29
Zostaw je w tym transporterze jeszcze przez jakiś czas. I czekaj,taka walka może się powtórzyć, albo i nie musi. Poczekamy, zobaczymy- powinno być dobrze.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 29 Cze, 2010, 19:34
Powiem jeszcze coś...nie spodziewałam się że taka mała gówniara będzie walczyć ze starszą, a starsza po prostu wycofuje swój siwy tyłek  [eeek]
Jestem w szoku! Mała atakuje dużą i w sumie nie wiem czy to dlatego, że jest mniejsza a może chce zdominować Mysze! AGRESORY!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 29 Cze, 2010, 20:10
W razie czego, żeby zębów za często nie wgryzały w siebie, to nawrzucaj im patyczków i obserwuj, nawet jak poleci futro nie wyjmuj ! To może być to, dzięki czemu ustalą kto tu rządzi - ale na wszelki wypadek możesz przygotować kocimiętkę w sprayu, ( ewentualnie jakiś perfum ) i piasek ,a dalej to już wiesz co z tym zrobić - gdyby jednak dziewczyny zaczęły poważnie się gryść.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 29 Cze, 2010, 20:18
Oczywiście,że chce ją zdominować :) Taki agresorek się trafił ;P To ja trzymam kciuki za udane łączenie !
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 29 Cze, 2010, 20:27
kocimiętki to ja nie mam... zauważyłam, że Mysza jak się ruszy w małej stronę to ta prycha! wredna gadzina. A Mysza jak to słyszy to odstępuje i odwraca się :( tak mi jej szkoda taka biedna :( co ja jej zrobiłam :( tylko na stres narażam pannice... szara siedzi tyłem do małej :(  :cry:

siedza już godzine... ja nie widze poprawy. znowu prychanie ;/ eh...szkoda słow
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 29 Cze, 2010, 21:03
co mam zrobić?? niedługo beda siedziały az 2h. chyba je wypuszcze do klatek i niech odpoczywaja. kiedy moge probowac ponownego laczenia?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aska69 w 29 Cze, 2010, 23:03
dopóki się nie gryzą raczej nie ma sensu ich rozdzielać
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 30 Cze, 2010, 18:22
 [becze] [becze] :s_placz: [rycze] siedze i rycze!! zrobiłam tak jak mi doradziłyście popsikałam kulki perfumami i wrzuciłam do transportera... :( z początku siedziały i nic nie było już sie cieszyłam, że może w końcu się uda! ale nagle mała zaczęła prychać na duża... oczywiście NIE PODCHOD¬! kilka razy tak było aż w końcu doszło do ostrej walki!  [becze] mała ma skaleczone uszko i łapkę  :s_placz: [sad] zauważyłam że Lucy próbowała wskoczyć Myszy na plecy, ona chce ją zdominować ale i tak nie ma szans! :( jestem kompletnie załamana! :s_placz: 
nie wiem co zrobić :( niestety nie mogę mieć dwóch klatek w pokoju...jestem już zastawiona maksymalnie. Prawdopodobnie dojdzie do tego, że będę musiała odsprzedać maluszka  :beczy:  chyba nie jest mi pisany drugi szyszek :( biała kuleczka którą miałam mieć odeszła, teraz trafiła mi sie szynszyla agresor :(

szara w ogóle jej nie tyka! ja widzę, że ona chce ją powąchać ale mała zaraz staje na łapach i wydziera się :(:( a później atakuje! to Mysza oddaje  :s_placz:  wyszła jedna wielka kicha :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 30 Cze, 2010, 20:48
Spokojnie, coraz bliżej weekend, będziesz miała więcej czasu na łączenie. Zdezynfekuj transporter, wysyp go piachem, spsikaj kule innym perfumem i wrzuć je tam, możesz też zakupić kocimiętkę, powinna być w zoologicznym i wrzucaj tam obie baby. W ostateczności spróbuj ciasnej klatki, może Bożenka mogłaby Ci taką podesłać, wiem,że też tego próbowała z Dudusiem i Melkiem.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 30 Cze, 2010, 21:27
a co mi ta klatka da? transporter jest juz dosc maly :?a odległość miedzy nimi jest do 10cm. mala jest bardzo agresywna :( moja juz ustapila na 100% ale co z tego jak nie moze sie ruszyc :( bo wariatka atakuje. niedawno co wstałam, sniło mi sie ze kule biegaly i nagle mala pobiegla do szarej i zaczela ja miziac  :roll: szkoda ze to tylko sen :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 30 Cze, 2010, 21:30
ciasna klatka, to jest jakby tunel z metalowej siatki, mały tak,żeby kule się mieściły, przedzielone po środku kratką, mniejsze ryzyko,że zrobi.ą sobie krzywdę. poza tym nuda, okropna.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 30 Cze, 2010, 21:40
aacha...hmm... czy mniejsze ryzyko jeżeli chodzi o krzywdę? niestety nie powiedziałabym tego w przypadku moich gwiazd... wystarczy, że szara zacznie się opierać o klatke mała leci i ja "dziab!" przez to mogą palce stracić :/ ja mam małe klatki takie jak dla chomików ale to jest raczej za mała :? teraz dam sobie spokój. niech odpoczną od siebie i doprowadzą się do porządku bo wyglądają TRAGICZNIE!  :?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 30 Cze, 2010, 21:43
No mniejsze, bo tam nie ma prętów, tylko taka jakby siatka,w małe kwadratowe oczka (nie wiem jak się ten rodzaj "siatki" nazywa)...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 30 Cze, 2010, 21:55
to te oczka muszą być małe, ja mam w wolierze 1,5cm x 1,5cm to będą za duże...do póki mała nie przestanie się sadzić z łączenia nie będzie nic...a z jej strony nie widzę postępów i szanse są bardzo malutkie... a do transportera boję się je wrzucać bo wiem co będzie... innych pomysłow już nie mam  :| perfumy nic nie dały, kocimiętka też nic nie da, bo według mnie od zapachu tu nie zależy...zauważyłam jeszcze jak mała turlała się w transporterze ( w moczu :| ) wygląda jak obszczymurek  [stupid]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 30 Cze, 2010, 21:55
Ciasna klatka jest ok.Ale kilka tyg temu wysłałam ją Greatdee.Jak będzie ktoś potrzebował to pewno prześle dalej
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/d8221c7fce3de074.html
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 30 Cze, 2010, 21:57
Bożenko a co tam u Wielkiej Piątki Great? Smutno tu trochę bez nich...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 30 Cze, 2010, 22:01
 :shock: o wow! to ja mogę swoją tak przerobić tylko w środek musiałabym wsadzić siatkę  :P ile czasu trzymałas tak szyle? i w jaki sposób wiedziałas, że jest wszystko ok??
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 30 Cze, 2010, 22:13
Wstyd przyznać ale nie wiem co u  "Piąteczki"
U mnie ciasna klatka nie przyniosła rezultatu bo chłopcy w niej byli grzeczni ,nie zainteresowani sobą tylko kombinowali jak wyjść, ale po za klatką skakalii sobie do ogonków.Zabrakło mi cierpliwości i zrezygnowałam z łączenia.Wolierę podzieliła na pół i wypuszczałam oddzielnie..A potem to już było zatrucie Metronidazolem i Duduś odszedł.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 30 Cze, 2010, 22:18
A no właśnie! I u mnie jest to samo w transporterze  :? z tym, że szara nie może się ruszyć w stronę małej, ale były sytuacje jak dwie stały koło siebie i chciały wyjść, dopiero jak Mysza zbliży pyszczek do małej to hoho!! więc ja nie widzę sensu z tą klatką bo będzie tak samo :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 30 Cze, 2010, 22:21
Może jeszcze nie wszystko stracone i babole się jakoś dogadają.Czego ci z całego serca zyczę.Nie ma piękniejszego widoku nad dwie wtulone w siebie lub iskające się kulki.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 30 Cze, 2010, 22:30
chciałabym bardzo  żeby było dobrze, ale to sie niestety nie zapowiada... tak jak pisałam wcześniej daje im spokój a niech sobie siedzą same...najgorsze są dla mnie wybiegi bo musze każdą osobno puszczać :/ dla mnie to jest bardzo uciążliwe jedna chce biegać druga chce biegac a co ja moge... muszą czekać na swoją kolej...ale kiedyś jak pisałam w tym temacie to któraś z dziewczyn napisała mi o tym, że maluch może stawiać sie ostro...doskonale to pamiętam (na wcześniejszych strona jest napisane) i akurat na mnie trafiło! wykrakane  :?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ttomasz69 w 30 Cze, 2010, 22:44
Może potrzebują więcej czasu?Ja połączyłem czterech chłopaków.Myślałem że mi się nie uda.A jednak.  [-chomik-]Teraz siedzą wtulone w siebie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 30 Cze, 2010, 22:56
chciałabym bardzo  żeby było dobrze, ale to sie niestety nie zapowiada... tak jak pisałam wcześniej daje im spokój a niech sobie siedzą same...najgorsze są dla mnie wybiegi bo musze każdą osobno puszczać :/ dla mnie to jest bardzo uciążliwe jedna chce biegać druga chce biegac a co ja moge... muszą czekać na swoją kolej...ale kiedyś jak pisałam w tym temacie to któraś z dziewczyn napisała mi o tym, że maluch może stawiać sie ostro...doskonale to pamiętam (na wcześniejszych strona jest napisane) i akurat na mnie trafiło! wykrakane  :?

Gosia, juz sie poddajesz? przecież łączysz zaledwie 3ci dzień? :) daj spokoj, nie trac nadzieji a jeszcze bedzie dobrze :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 30 Cze, 2010, 23:19
Może potrzebują więcej czasu?Ja połączyłem czterech chłopaków.Myślałem że mi się nie uda.A jednak.  [-chomik-]Teraz siedzą wtulone w siebie.
Podziwiam i gratuluję :) Ale Ty masz chłopaków i z tego co wiem łatwiej ich łączyć ze sobą. Moja szara też była "chłopcem" do póki nie zaglądnęłam pod ogon...

DREAM* dzisiaj mała została skaleczona! wyglądała strasznie! była taka wykończona, mokra... to tak wygląda jakby walczyła na śmierć i życie :( nie poddaje się. ja tylko nie rozumiem dlaczego ona tak reaguje :? przecież moja nie chce jej nic zrobić. klatki mają koło siebie, czują się wzajemnie, moja podchodzi do klatki chce ja powachac a ta rzuca sie jak nawiedzona!
I co ja mam myśleć? Jak moge nie rezygnować. Siostra mi mówi, żeby zostawić mała aż troche podrośnie i tak chyba zrobię, w tym czasie będę próbować ale już nie wiem jakie metody wybrać...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: szyszunka w 30 Cze, 2010, 23:53
Gosia ja samca z samicami połaczyłam po 4 miesiacach , samice tak go biły ze az strach było go puszczac z nimi .
Transporter działał  ale w momencie jak go nosiłam i nimi od czasu do czasu trzepałam  nie wiedziały co jest grane i zamiast walczyc to sie zaczeły za siebie chowac .
Potem brałam samca i samice i tarłam je dupkami takie fermony były mocne ze cała chata mi landrynkami jechała
Brałam samca i samice i sadzałam samice na samcu a samca na samicach i tak na zmiane oczywiscie pilnujac zeby niesiegły sie zebami
Oczywiscie codziennie były razem puszczane i tak 4-5 miesiecy sie meczyłam az w koncu sie udało
Gosiu i tez byłam juz zrezygnowana bo 2 samica była bardzo zacieta i nie odstraszała samca tylko ostro go gryzła
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 01 Lip, 2010, 07:24
 :shock: tak długo! podziwiam!!! :)  ja już nie wiem co mam robić!  [zlosnik]  nic sie nie sprawdziło! może jeszcze zrobię tak jak Ty, siostra weźmie szara a ja mała i niech się wąchają xD może mała w końcu da na luzzzz... nie wiem czy to coś da, bardzo małe szanse  [mam_watpliwosci]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 01 Lip, 2010, 09:10
Gosia, ja jestem przykładem tego, jak się kończy takie "niby - przyzwyczajanie" szylek do siebie. To tylko nam się tak wydaje, że posiedzą w klatkach obok, to się przyzwyczają. U mnie było tak, że mała siedziała w klatce sama obok Bub, ponad miesiąc (grzybica i nie mogłam ich łączyć od razu) i tak się nakręciła agresja, że po tym miesiącu próby łączenia kończyły się próbą wykończenia małej. Dosłownie.
Dlatego uważam, że łączyć trzeba od razu, oczywiście pod kontrolą, ale nie biec z rękami przy każdym gwałtownym ruchu. One MUSZĄ ustalić kto tu rządzi
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 01 Lip, 2010, 09:53
dokładnie tak jak pisze Belzebuba, tylko apeluję uważajmy na przegrzanie podczas łączenia - metoda transporterkowa i długie ganianie za sobą kulek niestety sprzyja przegrzaniom a, że mamy lato to już w ogóle... bądźcie na to wyczuleni. a tak poza tym, szynszyle mają takie futro, że krzywda im się nie dzieje nawet jeśli lata po całym pokoju. Jedyne na co należy uważać to rany na pyszczku, uszach i łapkach ale te też zwykle nie są poważne i łatwo się goją.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 01 Lip, 2010, 10:02
Ale u mnie wczoraj skończyło się na rozlaniu krwi i co ja mam myśleć... Dwa razy doszło do ostrego starca i usłyszałam pisk, podeszłam patrze a małej krew z ucha leci w 2 miejscach, później oglądałam ja dokładniej to i łapa skaleczona (dobrze, że palec cały!!)Nie rozdzielam ich odrazu, ale jak zobaczyłam, że Lucy krwawi musiałam je wyciągnąć.  Mała bardzo się sadzi a ja nic nie mogę zrobić, dzisiaj znowu mam je wrzucić? Żeby moja wykończyła mała? To nie ma sensu :( W końcu dojdzie do tego, że mała zostanie bez ucha i bez łapy jak tak dalej będzie podskakiwać. Albo i straci życie :( Popsikałam je bardzo ostrymi perfumami i nadal nic. Wsadzę do jednej klatki, przegrodzę je i też nic nie będzie (będzie tak jak w transporterze, plecami do siebie) Ja naprawdę nie wiem jak mam dalej postępować  :e_confused: Niestety trafiłam na bardzo agresywnego małego szynszyla,który pochodzi z fermy (miałam nie brać fermowych kulek)teraz wiem, że mogłam się trzymać swojego zdania... nie wiem czym to jest spowodowane, że ona tak reaguje na moją, czuję, że to był wielki błąd z mojej strony, chyba za szybko wszystko się działo i chciałam zakleić dziurę w sercu po stracie białaska :( jeszcze troche postaram sie z łączeniem ale jak nic z tego nie będzie będę musiała ją oddać :( z ciężkim sercem

dokładnie tak jak pisze Belzebuba, tylko apeluję uważajmy na przegrzanie podczas łączenia - metoda transporterkowa i długie ganianie za sobą kulek niestety sprzyja przegrzaniom a, że mamy lato to już w ogóle... bądźcie na to wyczuleni. a tak poza tym, szynszyle mają takie futro, że krzywda im się nie dzieje nawet jeśli lata po całym pokoju. Jedyne na co należy uważać to rany na pyszczku, uszach i łapkach ale te też zwykle nie są poważne i łatwo się goją.

może dać na razie spokój i spróbować jak pogoda będzie lżejsza? teraz jest bardzo gorąco i może to powoduje taka agresję małej? sama już nie wiem :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 01 Lip, 2010, 10:45
... jeszcze troche postaram sie z łączeniem ale jak nic z tego nie będzie będę musiała ją oddać :( z ciężkim sercem
Nie chcę być złośliwa, ale jeśli bierze się drugą kulkę, to trzeba rozważyć wszystkie możliwości, także tą że nie da się połączyć z inną, że będą musiały być osobno i ponieść konsekwencje oraz dać nowej kulce takie same dobre warunki jak pierwszej, bo biorąc ją wzięliśmy za nią odpowiedzialność. Oddasz tą kulkę i co dalej? Weźmiesz następna ? A jak z tą następną się nie uda, to też ją oddasz ?
Widzisz ja mam taką Gigi, popełniłam z nią i Shibby błąd taki jak Belzebuba , ale kulka jest u mnie i biorąc ją byłam zabezpieczona, że w razie czego, będzie miała swoją dużą osobną klatkę i wybiegi.
Ale mimo wszytko nie poddawaj się, to dopiero parę dni, niektórzy tu na forum to po parę miesięcy się męczyli, ja sama próbowałam około pół roku, nim ostatecznie wywiesiłam białą flagę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 01 Lip, 2010, 11:08
Ja doskonale wiedziałam czego mogę się spodziewać, ale byłam pewna (jak nigdy bo jestem cholerna pesymistką!!) że wszystko będzie dobrze. Chciałam młodego szynszyla ponieważ wiem, że samice sa bardzo terytorialne. A czytałam na forum (o łączeniu szynszyli) że malucha z dorosłym o wiele łatwiej łączyć. Dostałam mała kuleczkę (nawet jeszcze młodszą niż chciałam) i..co mogę napisać załamałam się, jest zupełnie inaczej. Nie spodziewałam się takiej reakcji malca, prędzej bałam się że moja szara będzie bardzo wredna.
Ja niestety nie mogę sobie pozwolić na zastawienie całego pokoju klatkami, one nie są małe :( woliera do tego klatka z beżykiem. Ruszyć się nie mogę. Do tego dzielę pokój z siostrą. Woliery nie mogę podzielić, a na drugą mnie nie stać jeszcze. Nie wiem co zrobię. Jak na razie to początek i jest beznadziejnie.

Jeżeli mała tak bardzo chce dominować to zostaje mi wyjście, zostawić ją poczekać aż dorośnie i wtedy łączyć ale skąd mam wiedzieć co to będzie za parę miesięcy? Nikt tego nie wie. :(

jeżeli będę miała zamiar oddać beżyka to nie będę brała drugiej szylki. Wtedy moja szara będzie skazana na samotność :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 01 Lip, 2010, 14:46
Nie pozostaje mi nic innego,jak trzymac kciuki....
Czekam na dalsze relacje, nie poddawaj się tak łatwo, Gosiu...

Ściskam!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 01 Lip, 2010, 17:20
Jutro będę przeprowadzać kolejne łączenie baboli. Kupiłam już kocimiętkę firmy TRIXIE 175ml. Chyba wystarczy?
Stwierdziłam, że mała boi się szarej dlatego zawsze próbuje się bronić. Nie wiem jak ją przekonać do Myszy. Może jutrzejszy dzień będzie lepszy.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 01 Lip, 2010, 20:53
Gosiek,pewnie tak jest, bo Mysza, nie zareagowała na piski "przygarnij mnie" z wielką miłością...Trzymam kciuki, a kocimiętki powinno wystarczyć!

Ściskam!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: eliza1587 w 01 Lip, 2010, 21:53
Hej słuchajcie mam pytanie bo chlopak ma szynszyla, i przyjechał z nim do mnie moj Juniorek siedzi w klatce a jego w transporterku Miki ma (8lat)a moj Junior (2 lata)jak chłopak wypuścił Mikiego z transporterka to Junior czuje się zazdrosny i szaleje w klatce jak tylko Miki podleci do klatki to strasznie sie gryzą tzn próbują bo my na to nie pozwalamy.Zastanawialiśmy sie z chłopakiem nad wypuszczeniem ich na wolność po pokoju narazie np po łóżku ale nie wiemy czy nie pozagryzają się:(Sad Może ktoś by coś doradził na ten temat ??Smile:)Pozdrawiam:)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aska69 w 02 Lip, 2010, 00:08
jeśli ma być to czasowe połączenie a nie na stałe to nie ma sensu próbować ich łączyć. agresja w klatce może wskazywać na to że na wybiegu też będzie chciał przegonić intruza
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: eliza1587 w 02 Lip, 2010, 21:51
Dziękuję za odpowiedz:):)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 03 Lip, 2010, 23:02
a więc tak :) w piątek nie przeprowadziłam łączenia ponieważ nie miałam kiedy :( dzisiaj też nie gdyż moja siostra obchodziła 18-stke ale za to jutro zabieram sie za moje baby :D
kupiłam kocimiętkę 175ml TRIXIE, jedna osoba mówiła mi żeby rozrobić to z 2 szklankami wody. czy tak zrobić??
(płyn jest w takiej butelce do pryskania)

szczerze mówiąc bardzo się boję, i tak naprawdę mam dość tego łączenia  :? różnie mi doradzano na priv i już jestem skołowana.
Łączenie przeprowadzę jeszcze przed 12:00, myszy wtedy są śpiące :P co z tego będzie...nie wiem.

a naj naj bardziej boje się ich wyglądu. po prostu nie wyobrażam sobie moich kulek całych mokrych i poklejonych :/ coś strasznego!! nie jestem przekonana do tego, że one doczyszczą się same.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 03 Lip, 2010, 23:16
a o co rozrabiać z wodą skoro kocimiętka trixie jest prawie samą bezwonną wodą? :)
ja kule belzebuby psikałam nierozcieńczaną kocimiętką beapharu która jest czystym wyciągiem z kocimiętki, psikałam aż były całe przemoczone i nic im nie było więc rozcienczanie kocimiętki TRIXI jest już w ogóle zupełnie zbędne :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 04 Lip, 2010, 15:02
Spokojnie oczyszczą się same. U mnie F, pozbyła się smecty z futerka, to czemu nie kocimiętki? Skoro dream* mówi,że to prawie woda sama ;P Trzymam kciuki!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 04 Lip, 2010, 15:23
babole siedza juz ponad 9h!. mała taka zmeczona ze siedzi w kacie i odpoczywa (az sie boje ze cos jej jest :/) nie ma miziania, smyrania itp...
szara chce za wszelka cene wyjsc z klatki. oczywiscie dochodzi do bojek,przeganiania :/ (co jakis czas)
jak na noc je zostawie razem w klatce to spanie mam z glowy  :/ bede musiala je pilnowac.
woliere Myszy spryskałam kocimiętką.

małej podaje jedzenie, ponieważ sama nie chce brać z miseczki :( pić też nie chce, jest taka biedna :( znowu chce mi sie plakac  :cry:
NIE WIEM CO MAM ROBIÆ!!!!  :s_placz:  chyba nie wytrzymam tego wszystkiego. wpuściłabym je do woliery ale jak zaczna walczyc i obsikiwac sie  :(
wszystko jest nie tak jak byc powinno.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 04 Lip, 2010, 23:02
Witam,
Dawno mnie nie było. Ale w sumie to mam dobre wiadomości o moich pannicach.
Dwa dni temu w końcu ustaliły hierarchie.
Zobaczyłam na wybiegu jak Szyszka - młodsza, wlazła na plecy Zakrętce, postała chwilkę, pogryzła ja w łepek, dosłownie poskakała i spokojnie zeszła.
Sytuacja komiczna. W sumie się tego spodziewałam. Ale to dziwne maly gooofniarz a rządzi.
 :D

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 05 Lip, 2010, 09:52
Witam,
Dawno mnie nie było. Ale w sumie to mam dobre wiadomości o moich pannicach.
Dwa dni temu w końcu ustaliły hierarchie.
Zobaczyłam na wybiegu jak Szyszka - młodsza, wlazła na plecy Zakrętce, postała chwilkę, pogryzła ja w łepek, dosłownie poskakała i spokojnie zeszła.
Sytuacja komiczna. W sumie się tego spodziewałam. Ale to dziwne maly gooofniarz a rządzi.
 :D

kamstach, to świetne nowiny :)) Pamiętam, że panienki nie były takie znowu ugodne a tu proszę :)))
to teraz jak już nie masz stresów zwiazanych z łączeniem, mam nadzieje widzieć Cie tu częściej, a przede wszystkim, zdjecia tulących się panienek :P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: eliza1587 w 05 Lip, 2010, 15:45
Witam wszystkich próbowałam zapoznać mojego Juniora z Mikim niestety nie udalo się jak Miki podchodził i chciał się zaprzyjaźnić to niestety Junior zaczął atakować:(:(:( a myślałam że jednak się zaprzyjaźnią :( nie wiem czy dalej próbować ich zapoznać czy po prostu dać sobie święty spokój jak uważacie??:):)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 05 Lip, 2010, 17:02
cały dzień za nami ii nic nic nic! :( w nocy szara dała popalić. szarpała pręty od klatki i chciała wyjść, babole kotłowały sie (nie tak często)mała wydzierała się na starsza i nie pozwala dojść do siebie :( szara popiskiwała ale beżyk nic sobie z tego nie robiła. każde podejście szarej do małej kończy sie staniem na dwoch łapach i darciem pyszczka :( (czasem do obsikiwania i kotłowania jak oczywiście mała zacznie :/)
mała boi sie Myszy, nie dojdzie do zbliżenia (iskania, czyszczenia pyszczka) bo każde podejście kończy się darciem, kotłowaniem albo pokazywaniem która jest wyższa :p
posiedzą sobie tak jeszcze do końca tygodnia ale jak nie zobaczę pozytywnego wyniku skończę z tym. nie ma sensu ich tak męczyć
ja cierpię widząc ich cierpienie, one bardzo się męczą w małej klatce. czuje się teraz jak sadystka i jest mi przez to bardzo źle :(
były pryskane kocimiętką kąpały się w piachu (szara bardzo dużo, a mała  parę razy i spokój, za to szalała jak głupia, skakała po klatce jak małpka::P)
i nic z tego nie ma.

ja nie wpłynę na malucha i nie przekonam jej, że szara jej nic nie zrobi i że Mysza jest cacy.
niby brzuszki mają znaczenia ale u mnie tego nie ma, mała bardzo boi sie dużej :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Alicja Mannschack w 05 Lip, 2010, 17:47
W laczeniu szylek trzeba miec naprawde duzo cierpliwosci i czasami dlugo to trwa.

Kiedy oddalam mojego Karolka do nowego domu , to wlasnie on bardzo atakowal kolege, laczenie twalo 3 miesiace I naprawde oplacalo sie tak dlugo czekac- teraz jest niesamowita milosc miedzy nimi.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 05 Lip, 2010, 18:11
wszystko ok, ale ja mam trzymać je ciągle w zamknięciu? przecież one muszą biegać :? a w klatce teraz nie ma nic, ani półki, ani kołowrotka. Moja szara dostaje szału w nocy i co teraz?  Mam tak się męczyć miesiącami? I nie spać przez nie? A one tak samo, zero wybiegu zero dotykania, głaskania przytulania. Przecież tak się nie da.  :? Wiem, że mi zaraz możecie napisać, że w zoologicznych i na fermach szyle nie biegają itd... ale tu jest inaczej, i moja szara codziennie biegała, miała co robić w klatce, była przytulana a teraz?
Ja wkładam ręce do klatki a ona aż mnie prosi żebym ja wyciągnęła, wspina mi się po rękach :(

Łączyłam już koty i psy i nie miałam z tym problemu, teraz mam baaardzo duży problem który mnie i moją siostrę przerasta :(
Nie wiemy co mamy robić, jesteśmy bezsilne.
Jedna w jednym, druga w drugim kącie.
A wsadziłam im 1 wkład chłodzący, szara przy nim siedzi a mała tylko podeszła, powąchała i "dziwne" zaczęła się w nim tarzać po czym poszła w kąt i śpi.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 05 Lip, 2010, 19:23
Gosiekpunk - spróbuj jeszcze je z dzień przetrzymać, może dwa dni i później wypuścić razem ale na neutralnym terenie. Chociaż ja moje po prostu przetrzymałam i się udało.
Wiem że nie wszystkie szyle połącza się po dwóch dniach, czasem naprawdę trzeba czasu, moi znajomi łączyli w ten sposób ponad miesiąc i się udało. Masz bardzo młoda szynszylkę, 2 miesiące to maleństwo i nic dziwnego ze się boi. Musisz przede wszystkim ty to przetrzymać, bo jak na razie chciałabyś za szybko, a panikując nie pomagasz ani sobie ani im.


Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 05 Lip, 2010, 19:30
Dream - zgodnie z prośbą. mam mnóstwo fotek szylek na Picasa web.
Mam nadzieję że mogę tu umieścić linki do albumu.
Jeśli nie to z góry przepraszam
Zapraszam:
http://picasaweb.google.com/kamstach/11042010Szynszyle?feat=directlink
http://picasaweb.google.com/kamstach/Szynszylki17062010?feat=directlink
http://picasaweb.google.com/kamstach/Szynszylki13032010?feat=directlink
http://picasaweb.google.com/kamstach/05042010Szynszylki?feat=directlink

kochane babsztylki :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: aska69 w 05 Lip, 2010, 23:15
Witam wszystkich próbowałam zapoznać mojego Juniora z Mikim niestety nie udalo się jak Miki podchodził i chciał się zaprzyjaźnić to niestety Junior zaczął atakować:(:(:( a myślałam że jednak się zaprzyjaźnią :( nie wiem czy dalej próbować ich zapoznać czy po prostu dać sobie święty spokój jak uważacie??:):)


eliza, czy one mają już na stałe pozostać razem? jeśli nie, to tak jak już pisałam nie ma sensu ich łączyć, szylki to nie psy, żeby się ze sobą zaprzyjaźniły i pamiętały widząc raz na jakiś czas, albo są ciągle razem, albo zapominają, zdarza się że po rozstaniu na parę dni (w wyniku choroby, rekonwalescencji po operacji czy też po oddzieleniu na czas rujki po porodzie) zwierzęta trzeba na nowo łączyć bo się nie akceptują, nawet jeśli wcześniej było ok. Zdarza się też że szylki bardzo tęsknią za utraconym współlokatorem i w wyniku tego np wygryzają sobie futerko. Po obserwacji mojego Mańka mogę powiedzieć że szyszka która ma towarzystwo a następnie je traci czuje się bardziej samotna od takiej która nigdy współlokatora nie miała
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: eliza1587 w 06 Lip, 2010, 15:33
Będą ze sobą od sierpnia(chyba)i po prostu chciałam żeby się zapoznały ale niestety tak nie da rady ;/;/ może w sierpniu jakoś się zapoznają w co bardzo wątpię bo kurcze mój Juniorek nie jest taki, że wszystko akceptuje a np Miki chciał się zaprzyjaźnić...:):)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 07 Lip, 2010, 17:16
 :D mam dobre wieści :D

chyba się udało!! [lalala] wczoraj po 5:30 obudziłam się (do pracy :P) i spojrzałam na klatkę, zauważyłam że beżyk podchodzi do szarej i coś tam ją podskubuje. Później Mysza zaczęła mała iskać i tak na przemian. Mała próbowała wskoczyć dużej na plecy, ale niestety..zjechała :P
Dopiero po drugiej nocy spędzonej razem babole zaczęły czuć do siebie miętę  :D Ale jeszcze są nieporozumienia, potrafia na siebie siknąć, a Lucy nie jest przekonana do Myszy w 100%. Czasami Mysza robi gwałtowne ruchy które powodują u małej skakanie po klatce albo stawanie na dwóch łapkach (kontakt wzrokowy :P) Najfajniejsze momenty które dojrzałam u kulek to rozmowa między nimi (takie cichutkie popiskiwanie) która przeobraża się w iskanie (one wtedy tak słodko wyglądają, Mysza bierze głowę na bok i do góry, a Lucy zjeżdża w dół, czasami aż kładzie się na bok :P)  no i te przytulanie mmm [kocham] [serduszko]
Jak na razie siedzą w klatce (w której łączyłam szylki) i zastanawiam się ile czasu mam je tam przetrzymać.

Chciałam podziękować wszystkim za rady jakie mi dawaliście. Wielkie podziękowania należą się Kamili kamstach która pomagała mi przy łączeniu (przez gg ale pomagała :P) wspierała mnie i podtrzymywała mnie na duchu :* WIELKIE DZIĘKI :)
Dla mnie to było bardzo stresujące, ponieważ czułam się jak sadystka która męczy zwierzęta w klatkach, ale wiem że jak chce się połączyć szyle to trzeba uzbroić się w cierpliwość i nie wolno panikować (a ja niestety wszystko chce szybko i bez problemowo)
Gdy mała została zraniona w ucho zaczęłam ostro panikować, bałam się że dojdzie do odgryzienia palca czy kawałka ucha.
Na szczęście rany nie są aż takie duże, ale niestety oberwało jedno ucho (4 rany) Widzę, że wszystko ładnie goi się, dodatkowo smaruję Wit. A. :)

Metody łączenia które ja stosowałam: wspólny wybieg na nudnej przestrzeni (nie powiodło się); transporter (nie powiodło się); kocimiętka (trudno powiedzieć :P ponieważ wsadziłam również 1 wkład chłodzący, jedna i druga szyla chciały chłodzić łapki; mała podchodziła nie pewnie do dużej i turlała się na tym wkładzie :P może właśnie to spowodowało, że Lucy przekonała się do Myszy :))

http://szynszyle.info/album/displayimage.php?album=lastup&cat=0&pos=1
http://szynszyle.info/album/displayimage.php?album=lastup&cat=0&pos=0
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 07 Lip, 2010, 20:19
Witam
Gosiekpunk - gratulacje!!!  [polecam]
Oby pannice kochały się mocno i niekłótliwie.
Ja bym je przetrzymała kilka dni, bo woliere nie moglaś za bardzo przemeblować, tak aby stara szylka jej nie poznała. Jeśli wpuścisz je za szybko, starsza może poczuć swoje terytorium i wojna zacznie sie od nowa, może w mniejszym stopniu, ale fukanie, futro i sikanie będzie. U mnie tak było  :D
Tym że wariatki jeszcze czasem sikają i prychają, się nie przejmuj. Moje są ze sobą już ponad pół roku a czasami szczekanie słychać, są fochy, jedna się obraża leci na dolne półki, druga siedzi na górze i zagląda, i szczeka. Ale po jakimś czasie wracają, wręcz się szukają i spotykają na górnej półce i zaczyna się tulenie.
Ponieważ twoja młodsza szylka to jeszcze maleństwo, więc hierarchia zostanie ustalona za jakiś czas, powinien to być proces bez krwawy, bez jakiś większych wojen.
malutka po prostu jeszcze nie dojrzała i starsza potraktowała ja raczej jako maleństwo do zaopiekowania.
Zyczę powodzenia.
i jeszcze raz gratulacje.  [polecam]
 [bardzopolecam]

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: nermul w 20 Lip, 2010, 21:54
Witam.

Chciałbym się zapytać czy takie zachowanie jest normalne?

opis sytuacj: mam 2 letniego pana standarda dzisiaj dokupiłem 2 miesięcznego pana czarnego aksamita. Przeczytałem o oswajaniu ekspresowym. http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=13098.0
gdy przystawiłem malucha lokatorowi ten rwał się by gryźć młodszego. Mam dwie klatki więc wsadziłem młodszego do drugiej. Czy to znaczy że nie da się ich oswoić? Czy to znaczy że potrzeba więcej czasu do oswojenia tych dwojga ze sobą?
Prosza o odpwiedź.

Z góry DZIĘKUJĘ.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 20 Lip, 2010, 22:19
:) ja mam 3 letnia samiczke i dokupiłam jej 2mies kolezanke :) łączyłam je tydzien czasu! dla mnie to byla tragedia! nie moglam patrzec jak myszy walcza ze soba :( mala i duza zawzieta, jedna i druga chce dominowac. laczylam je roznymi metodami min. nudna mala przestrzen (bez rezultatow) transporter (bez rezultatow) i na koniec kocimietka-->pozytywnie:D pozniej posiedzialy ze soba pare dni i do woliery :) i oczywiscie zakwitla milosc^^
z tym ze ja mialam duzo trudniej bo ja mam dziewuchy ktore sa bardzo terytorialne, z tego co wiem samce latwiej laczyc. ja Tobie proponuje na sam poczatek nudna mala przestrzen :)  moze wcale nie bedziesz musial przezywac takich katorg co ja :)
mi dziewczyny powtarzaly! CIERPLIWOŚÆ I NIE PODDAWAÆ SIĘ!!
na dodatek masz mlodziutka kuleczke, a mlode sa szybciej akceptowane :) maluch powinien wydac z siebie glosik, którym oznajmi starszemu ze jest malutki nie dotykaj mnie, zaopiekuj sie mna :P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Nogad_21 w 21 Lip, 2010, 11:52
Cześć ;)

Myślę nad towarzystwem dla mojego ślepego, około 6 letniego samca. Wobec tego mam pytanie która z tych metod będzie najskuteczniejsza w moim wypadku ? Myślę, że towarzysz będzie dorosły.
Edit: zapomniałem dodać, że szukam samca :)
Pozdrawiam :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ruperto w 21 Lip, 2010, 22:18
najpierw musisz sprawdzic jak sie zachowuja wzgledem siebie
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Nogad_21 w 21 Lip, 2010, 22:23
Ruperto :)

Ja szylka jeszcze nie mam, i niewiem, czy pomysł w ogóle wypali :). Wolę się pytać już teraz, by wiedzieć jak przygotować się jeszcze przed wyjazdem po szyla :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Nogad_21 w 21 Lip, 2010, 22:41
Osobiście spróbowałbym połączyć go z jakimś szylkiem (najlepiej maluchem a nie dorosłym) bo do niedawna miał chyba towarzystwo?

Dokładnie - jego towarzysz zmarł na chorobę serca
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: nermul w 22 Lip, 2010, 11:01
Mógłbym wreszcie dostać odpowiedź na moje pytanie od wiecej niż 1 osoby???
I czy Nogad 21 mógłbyś nie spamować na moim poscie???
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 22 Lip, 2010, 11:16
hehe spokojnie :)
mówie Ci, zrób tak jak ja pisałam :) nie mozesz czekać. najlepiej od samego poczatku zaczac laczenie szynszyli. im pozniej tym gorzej.
na poczatek wypusc je razem na nudna przestrzen, (lazienka, korytarz) i obserwuj je. jezeli dojdzie do rozlewu krwi to oddziel szyle i zamknij je w swoich klatkach. futro moze latac, ale tym sie nie przejmuj :P do dzieła!! :) i czekam na relacje.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: nermul w 22 Lip, 2010, 13:32
Już ich póściłem na nudnej ale dużej przestrzeni i nie było tak źle biegali za sobą wąchali sie troszeczke podgryzali ale nie było niebezpiecznych ataków ani naskakiwania na siebie....
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Nogad_21 w 22 Lip, 2010, 13:45
Mógłbym wreszcie dostać odpowiedź na moje pytanie od wiecej niż 1 osoby???
I czy Nogad 21 mógłbyś nie spamować na moim poscie???

A za przeproszeniem - PO JAKIEGO GRZYBA MAM ZAKŁADAÆ NOWY WĄTEK ?!

Wracając do twojego problemu - spróbowałbym jeszcze z kocimiętką.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 22 Lip, 2010, 13:55
Już ich póściłem na nudnej ale dużej przestrzeni i nie było tak źle biegali za sobą wąchali sie troszeczke podgryzali ale nie było niebezpiecznych ataków ani naskakiwania na siebie....
no i bardzo dobrze!!!!! tylko pewnie pochowales je znowu do swoich klatek :/ (tylko sie tak domyslam) wypusc je jeszcze raz jak nie ma atakow to jest super :D
wtedy zamknij ich do jednej klatki i obserwuj :) nie wiem gdzie Twoj dorosly szylek biega, czy ma swoj pokoj? czy po calym mieszkaniu biega? wpusc je na teren dorosłego i obserwuj :) jezeli nie ma atakow to jest wszystko ok.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: nermul w 22 Lip, 2010, 14:22
mój szylek biega po moim pokoju małego mam 2 dni i juz sie z moim pokojem oswoił a to co napisałem to póścilem ich wczoraj wieczorem i padli jak "wykończeni" poszli do swoich klatek i juz. teraz sproboje ich póścić na terenie Michaela... tylko ze jak maluch jest w klatce to michael go podgryza przez pręty...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ruperto w 22 Lip, 2010, 14:55
a w jakim sensie podgryza? Ciagnie za łapki ucho czy tak jakby obwąłchiwuje malca? Jesli po prostu gryzie to odsun troche klatke by nie dosiegał pyszczkiem do klatki drugiego szylka. Dzisiaj znow je pusc po pokoju.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: nermul w 22 Lip, 2010, 14:57
wiem klatki maja odsunięte tylko mówilem jak michael biega...
a podgryzanie w sensie wąchania sie a potem ataku na nosek np
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 22 Lip, 2010, 15:48
Przez kratki, agresja narasta (ja osobiście sie o tym przekonalam ) także jeśli chłopaki znowu będą takie padniete po bieganiu to odrazu do jednej klatki i czekać.

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: nermul w 22 Lip, 2010, 17:07
o michaela sie nie boje tylko o serduszko małego bo on jest jeszcze taka ciamajda...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 22 Lip, 2010, 19:08
Spokojnie, te małe potrafią się z czasem okazać dominatorami  :s_oczko1:  Szyle naprawdę denerwuje wąchanie się przez kraty, bo one aby ustalić hierarchie muszą się spotkać oko w oko, zmierzyć się, postać na tylnich łapach ( kto jest wyższy ), pofukać, poganiać i wyrwać parę kłaczków z tyłka no a na końcu zdominować poprzez ostentacyjne "złapanie" drugiego szyla od tyłu, nie możność tego wykonania, doprowadza je do frustracji, a jedyne co mogą przez kratki to się pogryźć, na tyle na ile pysk się przeciska.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: nermul w 22 Lip, 2010, 20:48
puszczam ich razem w moim pokoju ale michael goni małego  i podgryza go troszke ale nic sie bobasowi nie dzieje nie ma żadnych ran tylko że michael nie przestaje a jak nawet to na spanie i młody gubi futro....
co w takiej sytuacji zrobić???

a on ma 4 a nie 2 miesiące,,,, pomylilem sie

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 22 Lip, 2010, 21:17
młody bedzie gubił futro bo ma stresika :P musisz ich zamknac w jednej klatce i zobaczyc co sie dzieje :) u Ciebie jest spokojnie :P nie tak jak bylo u mnie :P
wsadz je do klatki starszego i obserwuj.
tak jak Mefka pisze. szyle za kratkami staja sie agresywne wobec siebie :/ rowniez przekonalam sie o tym po paru dniach.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: nermul w 22 Lip, 2010, 22:37
wiem że za kratkami stają sie agresywne jednak nie moge patrzeć na to jak michael gryzie młodego.

młodego wsadziłem do klatki michaela 2 razy i 2 razy michael go gryzł i ganiał po klatce... czy to normalne??? trudno mi na to patrzeć i rozdzielam ich.
Co mam w takiej sytuacji zrobić?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 22 Lip, 2010, 23:25
Póki nie leje się krew, a lata samo futro nie rozdzielać ! One muszą ustalić hierarchie, a jak będziesz ciągle wyjmował jednego czy drugiego, to nawet może to wydłużyć proces łączenia. Jeśli jednak pogryzą się do krwi ( najczęściej atakowane części ciała to : uszy, pysk, łapki ) to rozdziel i spróbuj którąś z metod wymienionych na forum - poczytaj dokładnie i się przygotuj. Uważaj też ,żeby przy ganianiu po klatce się nie przegrzały.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 23 Lip, 2010, 07:24
one musza siedziec razem! nie wyjmowac. 3 tyg temu ja laczylam swoje wariatki i jestem na swiezo. to jest bardzo trudne dla wlasciciela ale nie ma innego wyjscia. trzeba to przejsc.
jak szyle nie polaczyly sie przy wybiegu to zostaje klatka. najlepiej zamknac ich do mniejszej klaciory. wtedy nie ma mozliwosci ucieczki, i kulki siedza blizej siebie. musisz to przejsc. pamietaj. nie wyciagaj malego bo nic nie osiagniesz. wszystko co sie dzieje u Ciebie jest jak najbardziej normalne :)
p.s
widze ze watek zostal przeniesiony, i dobrze :P mozesz sobie poczytac od strony 41 moje posty :) zobaczysz jaki ja mialam WIEELKI problem z łaczeniem :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Idka w 23 Lip, 2010, 22:03
E tam, Gosiaku,nie było aż tak potwornie :P Zawsze mogło być gorzej. Ale swoje przeszłaś, Ty i Kuleczki...a za to jaki efekt jest! Big love i czego chcieć więcej? ;p

Nermul, to,że rzucają się na siebie to normalne. Dla każdego właściciela łączenie jest niezwykle stresującym przeżyciem,chyba,że kulki lubią się od razo, jak to było m.in. u dream* (jeden z Filipów został "Mamusią" dla TRÓfelka ;D )..Najważniejsze,żebyś miał czas i cierpliwość,bo to najważniejsze. Później dobrze jest wybrać kilka sposobów łączenia (info w wątku,np. we fragmencie Gosi) wymienionych przez użytkowników. Masz całkiem fajną sytuację,bo maluchy nie są wobec siebie bardzo agresywne. Ustalanie hierarchii to normalne zachowanie i nie ma się co dziwić,bo każdy szynszyl chce rządzic. Zachowanie może powtarzać się w okresie dojrzewania,ok.10 m-ca.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Esper w 11 Wrz, 2010, 14:07
Wcześniej już pisałem, do starszej dużej szynszyli[niunia] przygarnąłem dwie nowe, pół roku bez efektów w łączeniu, tylko dużo stresu nieco krwi. Jednak wczoraj przełom, i to nie byle jaki :) Może nieco więcej napiszę, szynszyle są w osobnych klatkach obok siebie, regularnie wieczorem na zmiane po 1-2h wybiegu, z zamianą klatek itp. W dzień około 10-11 czasem próba łącznie, od razu pościg niuni za nowymi, kudła wszędzie itp.

Jednak ostatnio nowym udało się wymknąć nocą z klatki w czasie zamiany, i zonk! nie gryzą się, tolerują się na wybiegu choć nie garną się do siebie. przynajmniej pół godziny tak było, później zaczęło się pogarszać więc je rozdzieliłem, rano znów łączę, od razu pościg... Wieczorem... spokój i cisza... nawet się miziały między sobą, razem się przymilały o rodzynka... a rano... zgadnijcie sami :) tak tak znów gonitwa od samego początku...

Nie wiem czy ktoś zaobserwował coś takiego, wieczorem mam na myśli około 22.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 11 Wrz, 2010, 20:36
jak dla mnie zła metoda łączenia. jak tak będziesz robił to nigdy ich nie połączysz. z moimi było podobnie. na wybiegu czasami duża goniła mała ale to tylko wtedy jak ją widziała albo jak mała stała za blisko. nie możesz ich ciągle puszczać na zmianę bo to bez sensu. też tak robiłam i bez efektów. musisz wsadzić je do jednej klatki lub transportera i w taki sposób je łączyć. jeżeli to nic nie pomoże to może metoda na kocimiętkę. jeżeli Ty już łączysz pół roku! to trwa to bardzo długo. a próbowałeś tych metod co ja napisałam?? nie wiem jak na początku łączyłeś szylki ale według mnie ta metoda nie jest dobra. w taki sposób ich nie połączysz :P jeżeli jeszcze nic nie zaiskrzyło to nie liczę na rezultaty :P 
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 11 Wrz, 2010, 21:29
skoro widać zmniejszenie okresowe agresora-super że w nocy, kiedy są najbardziej rozognione do bojów, a boisz się polewu krwi, no to metoda "klatka w klatkę". i już za miesiąc będą miłosne kuliny :D
stanowczo wybiegi na zmianę i rozłączanie przy pierwszych poważniejszych problemach tylko zaostrza ich konflikty...tu gosiekpunk ma rację...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Esper w 11 Wrz, 2010, 21:39
Tak co do tego się zgodzę, ale to też tylko na początku. Ja je już łączę pół roku wiem co mówię. Poza tym pisałem, że bywały razem na wybiegu rano, a wieczorem na zmianę aby mogły się wybiegać. I ja się o nie nie bałem, ja wiedziałem że to się źle skończy, pomimo pilnowania i tak mają o 2,5 palca mniej, oraz dziury w uszach, więc opcja z ciągłym wspólnym wybiegiem nie wchodziła w grę, choćby na okres gojenia się ran.

A piszę o tym tylko dla tego, że w innych przypadkach też może podziałać puszczanie szyli razem nocą...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gosiekpunk w 11 Wrz, 2010, 22:13
tak, ale takie puszczanie na wybieg nie zmieni nic. One muszą się dogadać między sobą :P One może są przyzwyczajone do swojej obecności ( w końcu pół roku męczysz się z łączeniem) ale jednak nie kochają się tak jak powinny :) Ja swoje baby nie łączyłam tyle czasu ale wierz mi, nie było łatwo.
Takie puszczanie nie podziała, wierz mi :) To nie pies i nie kot, i to nie są samce :P Z samiczkami jest o wiele trudniej. Niech rany zagoją się. Wsadź je do klatki i czekaj. Moje biegały razem na dużej powierzchni, na małej powierzchni, wspólny transporter, klatki koło siebie i nic. Dopiero zamknęłam je we wspólnej klatce z piachem, spryskałam kocimiętką i czekałam, Siedzialy tydzien czasu, a dopiero po 2 nocach zaczęły się przytulać :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 11 Wrz, 2010, 23:15
ja nie chcę się przechwalać, bo tu nie o to chodzi-ale już łączyłam i samice z dużą różnicą wieku i gabarytu [moja Ptysia kiedy miała 3,5miecha i ważyła 400g, a XXL miała 3,5 roku i ważyła 1kg-jakby wpadła jednak w nieuzasadnioną agresję, to z małej by chyba tylko uszy i ogon został :P ], a także dwa bardzo agresywne samce [LILO połączyłam zupełnie bez agresji i jakiegokolwiek ubytku futra czy krwi Pluta-dużego black velveta bojownika, który przejawiał agresję, gdyż sam był w poprzednim domu "workiem do bicia" dla innych szyli.atakował małego, oszołomionego niezrozumiałą dla niego agresją samca mozaikę o gabarytach znaaacznie mniejszych]
metoda klatka w klatkę wymaga pożyczenia dodatkowego lokum, jednak daje trwałe efekty, szyle nie muszą za każdym razem przypominać jeden drugiemu, kto tu rządzi. metoda minimalizuje stres zwierząt, rozlew krwi, a zwierzaki są na siebie skazane.
to bardzo ważne i ze względu na CIEBIE. przecież nie możesz wiecznie czyhać pod klatką-masz własne życie, obowiązki. bardzo Ci się chwali, że tak dbasz o nie i tak Ci na nich zależy. jednak jestem sobie w stanie wyobrazić, jakie to frustrujące, bo sama to przechodziłam łącznie kilka razy. i tylko moja autorska metoda, wymyślona w akcie szaleńczej desperacji z powodu frustracji sytuacją, dała efekty większe niż śniłam. byłam już tak wkurzona momentami na siebie i zwierzaki, że myślałam,że wyjmę jedno i drugie z klatek i dosłownie zwiążę sznurkiem i zakleję pyszczki, żeby się przy tym gryźć nie mogły. no szaleństwo się działo. a jak w końcu nastąpił cud połączenia, to byłam tak zszokowana, że kazałam się szczypać i byłam potem tak napuszona, że uwierzyłabym, że jak one się dogadały dzięki mnie, to pewno i deszcz bym umiała wywołać na pustyni-takie to realne było dla mnie. a jednak :D
dlatego nie poddawaj się i poszperaj-trzeba zmienić strategię. są mordki zajadłe, trudno. trzeba im wskazać inną drogę, skoro tą odrzuciły. kombinuj z inną metodą niż obecna. mają się pokochać i basta :P
pozdrawiam gorąco i życzę wytrwałości. podziwiam upór. mam nadzieję, że nie ma jeszcze potrzeby popijania wieczorami melisy przez te potworki małe :P
wiedz, że Cię wspieramy-wielu z nas to przechodziło :( i wiemy co TO znaczy. czasem w naszych kulinach jest tyle "niewinności" ile nic...ale to etap przejściowy, więc i tak je kochamy...ehhh...rozpisałam się... :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Esper w 12 Wrz, 2010, 12:06
Hehe no ja nie wątpię w to, że się dogadają, nie koniecznie dziś :] Ostatniej nocy spędziły w trójkę ponad 2h w klatce, spokojnie i praktycznie przy sobie, zmiana nastąpiło po 2h w nocy. I bezpieczniej było je rozdzielić, a klatki mają obok siebie, Klatka w klatkę, w moim przypadku musiałbym mieć 3, bo one nie znają lepszej zabawy jak prowokowanie się wzajemne wkładając łapki do klatki drugiego szynszyla i próbowanie zabrać je nim je stracą... Hehe Niunia po roku przebywania u mnie jednej nocy wyważyła drzwiczki klatki aby się do tamtych dobrać..

No cóż, póki mam czas staram się robić to mało brutalnie, niunia ma już z 7-8 lat i po minucie kotłowania się ledwie ma siły wskoczyć na najniższą półkę... A kocimiętka, piach, duże, małe wybiegi, znane i nie nie skutkowały, jak już wyschły/obiegły pokój latało futro...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 12 Wrz, 2010, 20:28
Nie wiem jak ty stosowałaś kocimiętkę, ale zauważyłam u niektórych ludzi łączących na tę metodę, że popełniają błąd. Myślą że jak spryskają ciut grzbiet to wystarczy. Niestety nie prawda,\.
Niestety kulka musi być tak mokra żeby dosłownie do skóry z niej ciekło. Wtedy tym bardziej jest zajęta sobą. Z piaskiem w takim momencie po 5 minutach obtacza się jak kotlecik panierką. I przez następne kilka nawet więcej godzin się po prostu myje. Owszem są kulinki które to olewają - tak była w przypadku moich bab. Szyszka szalała, kręciła się w piasku jak krokodyl. a Zakrętka siedziała i "schła" sama. Ale któraś przeważnie jest tak zajęta sobą że nie ma czasu na atakowanie. Im bardziej mokra i do skóry tym bardziej jej to przeszkadza. Po kilku godzinach sa przesiąknięte jednym zapachem i może być łatwiej. U jednych takie łączenie trwa krócej u innych dłużej. Ja moje trzymałam dwa tygodnie prawie w malej klatce. Wiem jedno jeśli nie ma krwi i one juz sa w małej klatce to błędem jest ich wyciąganie i rozdzielanie. Bo za każdym razem jak je rozdzielisz będziesz zaczynac od nowa. Stawianie klatek obok siebie pogarsza sprawę, bo każda kulka ma swoja klatkę, każda sobie do niej rości prawa. I to wzmaga agresję.
Ja przez pierwsze kilkanaście godzin po wrzuceniu do klatki, siedziałam z dwoma kocimiętkami w pogotowiu, kijaszkiem w dłoni i pilnowałam. Poświęciłam na to całą sobotę i niedzielę. Jak zaczynały za mocno i zakrętka zaczynała dyszeć psik kocimiętką w jedna i drugą kijaszkiem po pręciku delikatnie żeby odwrócić uwagę. Byłam obsikana wysypana piaskiem, ofuczana ale się udało. I jeszcze napisze jedno. Zakrętka miała ponad 3 lata o ważyła około 1 kg, a Szyszka 1,5 roku z wagą 450 g. Więc tez mogło to się żle skonczyć. Dodatkowo u poprzedniego właściciela zakrętka żyła w rodzinie z samcem i synkiem więc w sumie dla niej to był szok.

Do łączenia trzeba dużo cierpliwości i mocnych nerwów, bo jak się widzi bidę uciekającą albo wyjącą jak syrena to serce boli i się chce od razu rozdzielać. A to jest najgorsze co można zrobić.
Poza tym ja preferuję te szybkie radykalne metody - oszczędzają ciut stresu dla zwierzaków i dla właściciela. Nie mogłabym się męczyć pół roku z łączeniem.


Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Black_Queen w 20 Lis, 2010, 18:06
Widziałam Metoda przepierzenia na innym forum.
Sądzę, że się sprawdza. I wypróbuje, bo mam zamiar kupić towarzysza dla Miśka. Bo widzę, że przytulanie do pluszaka mu nie wystarcza :(
Opis:
Cytat: Bobowita_MW
Jeśli mamy klatkę, której wymiary są większe niż tych "szynszylowych" (czyli większe od 70x40x80 itp.) możemy spokojnie pokusić się o zrobienie przepierzenia z siatki. W tym celu udajemy się do Castoramy (czy innego budowlanego) i kupujemy siatkę. Najlepiej specjalną dla gryzoni (tak, są takie. W rolkach po bodajże 10m, czy ileś tam). No, ja kupiłam siatkę aluminiową, a dokładnie jej metr (bo i po co więcej?). Aluminiowa jest bardzo gęsta (więc w razie czego szyle się nie pogryzą), ale bardzo łatwo zrobić w niej dziurę (np. ostrym rogiem domku :roll: ). U mnie się jednak sprawdziła.
Siateczkę przyczepiamy do klatki za pomocą małych drucików i kombinerek. Tzn. kupujemy cienki drut, tniemy go na kawałki o ok. 5cm długości, za pomocą kombinerek skręcamy przez siatkę i pręty klatki.

Pojawia się jednak parę problemów. Mianowicie - trzeba mieć nadal dostęp do obu szylków, więc przepierzenie należy zrobić tak, aby do każdej części były drzwiczki. Po drugie siatki do kuwety nie przyczepisz. Tu trzeba ją zabezpieczyć np. ustawiając wzdłuż domki/piaskownicę/itd.


(http://i39.tinypic.com/11ru2c4.jpg)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Adam.W w 26 Lis, 2010, 14:07
Przeczytałem cały temat gdyż czeka mnie oswajanie :) nie będzie to łatwe zadanie gdyż prawdopodobnie będę łączył matka + 2 córki i matka plus 1-4 córki co do drugiej , nie wiem, jeszcze się nie urodziły ale podejrzewam iż będzie to trudne zadanie :) może ktoś wyprowadzi mnie z błędu ? wiem że łączenie to dla każdego szynszyla to osobna sprawa, mam sporo pytań co do łączenia szynszyli, z czego wyczytałem to mam nie interweniować gdy będzie leciało futro i gdy będę widział jak gryzą sie po noskach , wkraczać mam dopiero gdy będzie sie lała krew ale czy jeszcze w jakiejś szczególnej sytuacji ? , jeżeli będę miał zamiar wypuszczać kulki to mam zamykać im dzwiczki od klatek ? ,czy zostawić uchylone/otwarte aby mogły się tam schować ?, nie mogę nigdzie znaleźć filmików przedstawiających łączenie , samiczek lub samców wolę wiedzieć co mnie czeka :) , kiedy moge zacząć łączyć wszystkie kulki ? kiedy najmłodsze osiągną 3-4 miesiące ?czy metoda na kocimiętkę dobrze  się sprawdza u samiczek ? to chyba tyle narazie, zaleciałem do 30 strony :) jeżeli ktoś zna jakieś tematy gdzie łączyło się kilka samiczek :) proszę o podlinkowanie
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 13 Gru, 2010, 17:03
mikar78 - jesli masz szylki juz jakis czas to wszystko z czym sie zetkneły jest nasiąkniete ich zapachem a nowy ma inny, drazniacy pewnie ich noski jak "cholera". Musisz że się tak wyraże wyrównac zapachy. Czyli klatka do szorowania wybieg do szorowania, i kulki - albo kocimietka albo inna metoda. Nie przejmuj sie że jeden szylek nie interesuje się piaskiem. Moja Zakretka schła samoistnie a Szyszka się tarzała podczas łączenia, Pamiętaj ze przy każdej metodzie po pierwsze konieczne jest nowe miejsce - czyli jakaś inna klatka, mała, pusta tylko z piaskiem i poidłem na początku, cieple pomieszczenie i kontrola, najlepiej tak z 24 h/d przez dwa dni albo do momentu az zobaczysz że cala trójka pięknie razem śpi. Poza tym mokra kulka ma "parcie" i to straszne na to, aby się koniecznie wysuszyć, szczególnie jak je porządnie zmoczysz i kocimiętka dotrze do skóry.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Adam.W w 13 Gru, 2010, 19:06
I najważniejsze jest to aby nie rozdzielać szynszyli jezeli tylko leci futro , ale dopiero wtedy jak widać jak leci krew(czyli zaczynają się mocniej gryźć). Trzeba mieć zimna krew i przeboleć ten trudny okres.Przy metodzie na kocimiętke trzeba obserwować szynszyle cały czas , jest to dobra metoda łaczenia samiczek co do samców tez sie sprawdza.Dobrze jest też mieć spryskiwacz aby rodzielić gryzące sie szynszyle , nie lubią wody to i ochota na bójki im przejdzie :)


Trzymam kciuki aby wszystko się udalo ;]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: robus_pl w 14 Gru, 2010, 13:39
Tak się zastanawiam czy np moze polaczyć dwa na poczatek a Afika zostawic samego na jakis czas. Nie wiem jednak czy to dobry pomysl. Moze doswiadczeni w takiej opcji by sie wypowiedzieli.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Maszeńka w 14 Gru, 2010, 23:44
Witam, proszę bardziej doświadczonych o pomoc.

Mam 16-miesięczną Maszę. 3 dni temu dołączył do nas maluszek, również samiczka- Laila.
 1. i 2. dnia mała tuliła się do Maszy, wchodziła jej pod brzuch. Masza wyglądała tak jakby nie bardzo wiedziała co z tym zrobić i uciekała po paru sekundach. Teraz role się odwróciły i to Laila ucieka przed Maszą. Masza chyba chce się z nią bawić, dokazuje, zaczepia, podskakuje wokół niej i ją śledzi. Tylko że małej się to wcale nie podoba i przed nią ucieka, przy tym strasznie się denerwuje jakby się jej bała... Zaś Masza odrzucona po kolejnej nieudanej zaczepce zdenerwowała się i dość agresywnie szczypała ją zębami po grzbiecie i ogonie. Potem mała ugryzła Maszę w nos, a Masza wyrwała jej wąsa :(

Klatki ustawiłam obok siebie. Gdy siedzą w klatkach rozmawiają ze sobą, mała kwiczy (nie potrafię jakoś zinterpretować tego dźwięku) i próbuje się przedostać między kratami, gdy widzi Maszę naprzeciw siebie. Masza z kolei wyleguje się na takiej półce, która jest bliżej klatki małej, choć wcześniej miała zwyczaj leżeć na innej. Nie rozumiem więc tej zmiany nastrojów.

Albo jednej albo drugiej się coś nie podoba. Na wybiegu mam wrażenie, że Laila boi się Maszy. Gdy siedzi w klatce to z kolei jej wypatruje i cały czas do niej śpiewa. :P
Zastanawia mnie też czemu w Maszy nie odezwał się instynkt macierzyński :( Laila ma 2 miesiące.
Kiedy zbliżają się pyszczkami Laila tak śmiesznie kwiczy. Wcześniej podczas takiego dotyku nic sobie nie robiły, a dzisiaj chciały się ugryźć- nie zdążyłam zauważyć która zaczęła. Martwi mnie to ze względu na wiek Laili. Przeczytałam na forum że samice raczej opiekują się takimi maluszkami.

Co o tym myślicie? Martwię się :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: robus_pl w 16 Gru, 2010, 09:50
Z twojego opisu nie wynika jakaś szczególnie duża tragedia.
Owszem, są problemy, ale one są wszędzie i prawie zawsze. Takie lekkie podgryzanie musi się odbyć. Ustalają w ten sposób zależności.
Nie wiem czy Twoja klatka ma od góry wejście i czy te klatki są takich samych rozmiarów u podstawy. Jeśli tak, to można je spiętrować. Ilość spotkań można wtedy regulować drzwiczkami. Lepiej jest jeśli starsza będzie w górnej klatce gdyż mniej prawdopodobne jest, że mniejsza może ją złapać za nogę, odwrotnie zaś to może się stać i mała może stracić np palec. Dobrze jest też aby to uniemożliwić półką na styku klatek.
Można zamienić je klatkami. Niech przywykną do swoich zapachów. To by było wskazane.
Lalia jest zbyt mała w tym sensie, że za szybko została zabrana od matki. Powinno to być około 3 miesięcy. Czy masz absolutną pewność, że Laila to dziewczyna?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Maszeńka w 16 Gru, 2010, 12:06
Tak, to na pewno samiczka, już widać wyraźnie. Hodowca tak zapewniał i gdy sama ją oglądałam też nie miałam wątpliwości.

Też mi się wydaje, że jest za mała, ale wzięłam ją, bo stwierdziłam, że jeśli tego nie zrobię to pewnie i tak lada dzień ktoś to zrobi skoro hodowca wystawił ją już na sprzedaż- ona jest z fermy, kupiłam ją na giełdzie. Przez te 15 minut kiedy stałam przy klatkach podeszło wielu ludzi, pytając co to w ogóle za zwierzęta i 'o fajne, milutkie to weźmiemy dla małego synusia'. Jednego faceta obchodziło tylko co to za gatunek i co je i już się zastanawiał nad kupnem.. Dramat. Laila była najmłodsza z gromady, więc zaraz by ją ktoś kupił, bo najmłodsza, wiecie 'oo ta najsłodsza!' stwierdziłam, że nie ma mowy- biorę. Szkoda mi ich, większość trafi do nieuświadomionych ludzi i pójdzie w odstawkę po 3 hałaśliwych nocach :( Przepraszam za zmianę tematu, ale musiałam się wyżalić.

Dobry pomysł z tymi klatkami, niestety nie mogę tak zrobić, gdyż: drzwiczki na górze niby są, ale podstawy różnią się tymi 3 cm. :/ Wczoraj Mała chodziła po klatce Maszy. Masza to widziała i nic sobie z tego nie robiła. Więc wzięłam ją i wsadziłam do Laili. Dostała nagle wścieku i momentalnie się na nią rzuciła. Od razu ją zabrałam, a ona biedna (mimo że nie ugryziona) płakała mi na ręce jeszcze z 2 minuty po całym wydarzeniu. No boi się no. A ja się z kolei boję, że ją skrzywdziłam faktem, że ją wzięłam, mając Maszę :(

Mam jeszcze 1 prośbę. Bylby ktoś w stanie udostępnić mi nagranie dźwięków jakie wydają maluchy? Pamiętam, że interpretacji sygnałów Maszy nauczyłam się z internetu, ale tych maluszkowych kwików nie mogę znaleźć. Może wtedy lepiej bym rozumiała ich zachowanie, bo czasem to nie wiem, czy one się kłócą czy po prostu poznają i nie wiem kiedy ingerować.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: robus_pl w 16 Gru, 2010, 12:19
Na poczatek wsadz Masze do klatki Laily. A Laile do klatki Maszy. Zamien je klatkami na kilka dni. To im pomoze.
Mniejsza klatke mozesz postawic na wieksza. Okrec drutem brzegi, by dobrze sie trzymaly jedna - drugiej.
Bedzie dobrze.
Maluszki wydaja rozne dzwieki. Takie piskliwe. Jesli robia to czesto, to faktycznie sie boja. Bac moga sie wszystkiego. Moj ORZESZEK popiskuje bardzo czesto. Poprzednia, GIENIA, prawie wcale nie popiskiwala. SISI - ich mama, nie wydaje z siebie prawie zadnego dzwieku procz takiego jakby szczekania w nocy i raczej robi to ze strachu. DUDUS - tata - pomrukuje seryjnie. Takie to sprawy. :-)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Maszeńka w 17 Gru, 2010, 00:23
Laila to tak jakby chrumka jak prosiak kiedy stykają się z Maszą pyszczkami. A innym razem brzmi jak takie pluszaki z piszczałką w środku. Robi tak od początku zanim Masza stała się trochę niedobra. Z kolei Masza dziś wydała zupełnie nowy dźwięk jakiego nigdy nie słyszałam- po bliskim spotkaniu z Lailą, gdy mała tradycyjnie szybko zwiała Masza zaczęła robić takie dziwne 'prrr' i chodzić jakoś wolniej- zupełnie nie rozumiem co to mogło być ??

Już pozamieniałam klatki. Laila jest przeszczęśliwa, bo klatka Maszy ma 3 poziomy i sporo szynszylowych bajerów, więc ma zwiedzania i zabawy na całą noc :P Dziś na wybiegu było ciut lepiej. Masza dalej ją gania, ale tylko raz próbowała ugryźć, więc może się poprawi...

Pewnie będę cały czas pisać, bo strasznie mnie ta cała sytuacja stresuje, a nie chce niczego popsuć, mam fioła na punkcie moich dziewczynek :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: robus_pl w 17 Gru, 2010, 08:41
Pozwol na to by siedzialy w nieswoich klatkach 2-3 tygodnie. W klatkach jest ten drugi zapach. Po tym czasie powinno byc lepiej.
Pozniej polacz klatki jak juz mowilem. Mysle, ze bedzie dobrze.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Adam.W w 17 Gru, 2010, 09:41
 Zapytam już za wczasu ;D


Czy ktoś wie jak będę mógł połączyć 2 stada szynszyli? Czy to będzie trudne ?  Szynszylki są raczej spokojne , ale stefa to 3letnia samica więc ona dominuje nad bajką ;D ale jak male podrosną może byc różnie , stada będą wyglądać prawdopodobnie 5s-3s , nie mam w ogóle pojęcia jak ja się do tego zabiorę i myślę zeby się przygotować juz za wczasu , ma ktoś moze pomysł jaki by poskutkował w takim wypadku ? w końcu 8 babeczek to będzie coś , dziekuję z góry za rady ;D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: xlussi w 13 Sty, 2011, 21:12
Witam :-)

Pamiętacie mój ostatni post dotyczący problemów z połączeniem dwóch "świnek" ? :)
Problem rozwiązał się sam, samczyk starał się i starał, aż się wystarał o to, aby go franca polubiła i teraz sytuacja jest taka, że nie wolno mi wręcz włożyć ręki do klatki bo mogłabym go jej ukraść nie daj Boże! :)
Jeszcze razem nie biegają, ale w klatce jest sama miłość :) Razem w nocy rzucają miśkami i miskami po całej klatce, domkiem też nie raz rzucają, bo wspólnie przecież łatwiej idzie remont ;)

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: moni140 w 14 Sty, 2011, 08:51
Hej! Piszecie o łączeniu szylek więc ja może też coś napisze. Moim zdaniem wszystko da się zrobić ale nie na siłę! Połączyłam ze sobą 6 kulek w różnym wieku( 1,5 - 5 lat). Nie było ciężko może dlatego że trafiły mi się pokojowe zwierzaki;) Wszystkie łączyłam na wspólnym wybiegu obserwując uważnie czy rzadna z kulek nie pzejawia agresjii. Co ważne takie łączenie puchatków zawsze było związane z przemeblowaniem w klatce. W takiej sytuacji kulki zamiast czuć się pewnie na swoim terenie czuły się tak jak nowo nabyta kulka. To ułatwiało sytuację bo nie miały czasu wzbudzić w sobie agresjii bo były zjęte poznaniem "nowej" klatki. Natomiast zapach nowej kuleczki zdążył się w tym czasie rozejść po klatce:)
Kolejne łączenie miałam niedawno. 4-miesięczny Stefan kontra półtoraroczny Dżag. Tu kule połączyły się same:D a mi było dane obserwować Dżaga w roli tatusia kiedy to próbował niesforną kulę wepchać na siłę do swojej klatki :D Teraz Stefcio chroniony jest przez Dżaga który zawsze pierwszy idzie sprawdzić teren a gdy jest bezpiecznie wraca po Stefcia.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Maszeńka w 23 Sty, 2011, 23:39
A mnie się nie udaje od półtora miesiąca :( Żadnej poprawy... Masza nie lubi Laili. Jak Laila do niej nie podchodzi to Masza też jej nie zaczepia, ale gdy Laila się do niej zbliża to Masza się wścieka i ją odgania... Teraz Laila zaczęła się bać Maszy i gdy Masza do niej podeszła to stanęła na dwóch łapkach i zaczęła trąbić że hoho...

Są razem na wybiegu i jest względny spokój, ale w klatce Masza atakuje i to agresywnie. Mieszkają w osobnych połączonych. Powoli tracę nadzieję. Wzięłam Lailę, bo było mi smutno zostawiać Maszę samą gdy wychodzę, a wyszło na to, że ona jej nie cierpi. Tylko, że teraz ja bardzo kocham L. i nie wyobrażam sobie jej komuś oddać. Z resztą ona raczej też nie, bo ciągle się tuli, śpi ze mną i wygląda na przywiązaną... Podrzućcie mi jeszcze jakieś sposoby, bo jestem w kropce.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Patinka2310 w 24 Sty, 2011, 00:52
No ja łącze moje szylki od tygodnia Sisi- 3 miesiące Punia -2,5 miesiąca
ogólnie jak są razem w klatce to sie tam niekiedy pokłócą ale nie jest źle.
ogólnie to na początku puściłam Punie na wybieg sama, potem dałam Sisi do klatki od Puni, a Punie do klatki od Sisi, żeby zapach przeszedł
I powiem tak widzę efekt że się polubiły podgryzają się nawzajem i skaczą po sobie.
Niekiedy dojdzie do kłotni ale to trwa tak z 3 sek i potem znowu spokój.
Na razie trzymam je w osobncyh klatkach ponieważ muszę przestawić Puni jedzenko na nowe :)-
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Maszeńka w 27 Sty, 2011, 12:51
U mnie już było ciągłe zamienianie klatek, przytwierdzenie jednej do drugiej, spryskanie ich jednym zapachem i NIC. :( Czasem Masza da się przytulić Laili do siebie, ale tylko wtedy, gdy trzymam je obie na ręce. Martwię się okropnie, nie mogę sobie pozwolić na to, żeby całe życie mieszkały w dwóch wielkich klatkach i podróżowały w dwóch różnych przewoźnikach. Wszyscy mi radzili żeby była druga, bo Maszy samej to tak samotnie, a tu widać popełniłam wielki błąd. :(((
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Patinka2310 w 27 Sty, 2011, 14:39
No mi się udało połączyć moje po 2 tygodniach :) ale może to dlatego tak szybko bo są malutkie.
Ja próbowałam je dawać do jednej klatki w dzień, jak są bardzo słabe :) i muszę przyznać że ta opcja poskutkowała :) teraz Punia nawet nie chce wchodzić do starej klatki, więc mogę już ją śmiało dać do piwnicy :)
Spróbuj może z łączeniem szylek w czasie dnia, jak nie mają tyle sił
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 27 Sty, 2011, 16:22
Maszeńka - żaden błąd. Poczytaj dobrze o łączeniu. czasem trzeba przetrzymać szylki, dopóki krew się nie leje. Mogą szczekać, piszczeć, futro może lecieć, mogą na siebie sikać wiele wlezie, ale wtedy nie wolno rozdzielać. Zrób to w ciągu dnia , wtedy gdy śpią. Wsadź do osobnej klatki, małej, czystej z samym piaskiem, użyj kocimiętki. Tylko porządnie w dużej ilości. I wtedy patrz czy mocno się biją.
Kule musza być zajęte suszeniem futerka. Więc musi być ono mokre.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Maszeńka w 28 Sty, 2011, 15:25
Teraz podzieliłam 1 klatkę na dwa poziomy, przedzielone kratką. Masza strzeże swej twierdzy jak może nawet w dzień. Choćby była w najgłębszym stadium snu to w 1 sekundzie znajdzie siły żeby wciągnąć Lailę pod brzuch i skubać ją z wściekłością po grzbiecie. Mała się tak wtedy drze, że pewnie za oknem ją słychać. Gorzej niż z dziećmi. Za parę dni będę próbować triku z kocimiętką. Dziękuję Wam, niedługo wracam z nowinami. Mam nadzieję, że tym razem z lepszymi :P
:)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mapetka w 28 Sty, 2011, 17:25
Maszeńka przede wszystkim się nie denerwuj i nie poddawaj, bo na pewno w końcu się uda :) Myślę, że bardzo dobrze poleciła kamstach, spróbuj tego sposobu! I myślę, że trzeba jakoś "znieść" zachowania terytorialne Maszy, np przenieść ją do zupełnie innej klatki, a jej klatkę wynieść na jakiś czas z pokoju. Bo jeżeli podzieliłaś właśnie klatkę Maszy na te dwa poziomy, to chyba niczego nie zmienia, nadal jest to jej teren, którego będzie bronić.
A wypuszczasz je na wybieg tam gdzie zawsze chodziła Masza? Bo jak tak, to może warto byłoby je wypuścić w jakieś nowe dla obu miejsce, myślę że poznawanie nowych terenów zbliżyłoby je do siebie :)
Nie wiem czy udało mi się podsunąć Ci jakiś nowy pomysł... Trzymam kciuki, na pewno już się lubią, tylko Masza jeszcze o tym nie wie :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 29 Sty, 2011, 11:29
Maszeńka - całą procedurę, bo tak to można nazwać, przeprowadziłabym z klatce czystej wymytej, malej wydezynfekowanej. Nawet weź ja porządnie umyj octem. Jak wyschnie przestanie śmierdzieć octem ale tez zapachy szyli znikną. Klatkę wstaw do innego pokoju takiego którego żadna z nich nie zna. Na dno wysyp troszkę piasku do kąpieli. Szylki rano najlepiej wkołe 9 spryskaj kocimiętką, grzbiety do skóry, brzuszki, łapki i ogonki by były mokre. Najlepiej jak sa dwie osoby, i robią to na raz i wtedy dwie na hura do tej klatki. Bierzesz kocimiętkę w rękę w druga patyk i siadasz naprzeciwko klatki i obserwujesz. Jak zaczynają za mocno się gryźć ganiać za sobą psik - kocimiętką, uderz delikatnie w kratki klatki. odwrócisz ich uwagę i na chwilę przestaną.
patrzeć musisz na dwie rzeczy czy nie przegrzewają sie od ganiania, i czy nie gryzą się. One będą sikać, piszczeć, wręcz jedna może wyć jak syrenka wtedy wez migdałka w rękę daj przez kratki jednej i drugiej jeśli to nie zadziała mów do nich powinny sie uspokoić. I taki stan musisz przetrzymać, nie wyciągać dopóki krew sie nie leje i nie zaczną się kotłować. Bo tego nie wolno ci dopuścić, dlatego siedzisz przez kilka godzin i obserwujesz je.
takie mokre szczyle pierwsze co przeważnie robią to próbują się wysuszyć, zanim to zrobią - mija ze dwie godziny, sa juz tak pachnące sobą nawzajem że nie w głowie im za duże kłótnie. Owszem mogą się zdarzyć wyjątki.
Jak po jakimś czasie zobaczysz że zaczynają do siebie podchodzić spokojnie dalej nie wyciągaj z klatki. Musisz je tak przetrzymać ze 3 -4 dni żeby utrwalić zaufanie między nimi. W tym czasie duża klatkę umyj , dokładnie jak możesz na pierwsze dni przestaw ja i przemebluj. Zmień ustawienia domku, hamaka, poidełek. Półki i kratki wyszoruj kocimiętką. I dopiero po kilku dniach możesz je wpuścić.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Maszeńka w 01 Lut, 2011, 17:42
Słuchajcie- c u d :D

Wyczyściłam porządnie klatkę, zorganizowałam wszystko i miałam robić to co mi tutaj pięknie wytłumaczyliście. Szukałam moich ukochanych, żeby schować je już do klatki. I znalazłam..RAZEM schowane w poszewkę na kołdrę! ^^ Nie wiem co się stało. Po prostu nie wiem i tego nie rozumiem. Gdy je wypuszczałam na wybieg to zanim każda poszła w swój kąt posypało się jeszcze trochę futra, a po paru godzinach znalazłam je PRZYTULONE. Naprawdę, biorę to za jakąś ingerencję z Góry. ;P Co więcej- same weszły do jednej klatki, razem zjadły kolacje i jeszcze z dobre 2 godziny skubały się nawzajem po głowach.
 3 dni temu Masza nie cierpiała małej, a teraz ją kocha. :)

Dziś 1. raz pozwoliłam im spać całą noc razem w klatce. Rano zastałam je przytulone ^^ Najsłodszy widok świata.

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i rady. :) I przepraszam za moją panikę. :P Ich wojna trwała 46 dni, więc w ostatecznym rozrachunku- biorąc pod uwagę, że to samice + charakterek Maszy, chyba nie najgorzej. I tak jak parę postów temu wątpiłam w słuszność decyzji o 2. szynszylce, tak teraz mogę szczerze powiedzieć, że warto. Dla nich- bo razem są szczęśliwsze, a dla nas- bo te widoki śpiących razem kulek są niesamowite! :D:D:D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mapetka w 01 Lut, 2011, 21:24
Ojej a to niespodzianka! :) Strasznie się cieszę!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: wiki_eb w 01 Lut, 2011, 23:47
Maszeńka, widoki przytulasków to nagroda za Twoją cierpliwość i wytrzymałość. Razem z Heńkiem się cieszymy i gratulujemy zmiany u dziewuch :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 02 Lut, 2011, 07:04
Maszeńka - gratulacje, aczkolwiek napisze Ci że może to byc efekt twoich działan związanych z łaczeniem. Szylki to mądre gryzonie, jak wykukaly że myjesz klatke co tam szykujesz mogly skumac że to nie za dobrze dla nich. :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Maszeńka w 02 Lut, 2011, 13:36
Też się śmiałam, że się może wystraszyły i stwierdziły, że dla swojego dobra muszą już skończyć z tymi humorami. Czasem jak już nie mogłam ich opanować to im mówiłam, że jak będą z nich takie czarownice to za okno wystawię, więc może zawarły komitywę dla własnego bezpieczeństwa przede mną. ;P

W tej chwili, choć mają dwa domki, gniotą się w jednym. Co parę minut słychać szynszylowe fuknięcie w stylu 'ej no, posuń się', ale żadna nie pójdzie gdzie indziej, tylko będą się tam grzać. Teraz tylko pozostanie mi rozwiązać problem z jedzeniem- Masza ma tak, że podjada cały dzień. Laila zjada całą kolację na raz. Laila to w ogóle jest pyzą, objada biedną Maszę. Muszę coś wykombinować, żeby Masza mi nie wychudla, a mała, żeby nie wyrosła na goryla. :P Ale na szczęście to już inny wątek, oswajanie szczęśliwie zakończone :D

L&M pozdrawiają Heńka i pozostałe rozkoszne futrzaki i dziękują za kibicowanie. :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kitty50 w 15 Lut, 2011, 18:48
mam szylki : 5-letnią i 7miesięczną są to samiczki. jakiś miesiąc temu udało mi się je oswoić i pięknie razem biegały i spały przytulone w jednej klatce, nie było z nimi żadnego problemu.
ale pewnej nocy zaczęły sie w klatce bić. sikały, wszędzie latało futro i musiałam je rozdzielić, tak jest do dziś.mają strupki na noskach. proszę o radę czym może być spowodowane takie zachowania i jak rozwiązać ten problem.  :icon_frown:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: M___M w 15 Lut, 2011, 19:57
Może się mylę, ale myślę, że zgoda wynikała z tego, że ta młodsza widząc różnicę wieku i siły z konieczności dała się podporządkować, a teraz podrosła i chce przejąć władzę. Proponuje dać im na nowo możliwość ustalania hierarchii, ale na neutralnym gruncie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 15 Lut, 2011, 21:39
koleżanka daleko zajdzie.
mądre spostrzeżenia.
agree.
czeka Cię, kitty50, żmudna praca, ale warto :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: wiki_eb w 15 Lut, 2011, 22:06
[ot] kolego, Zieffka, kolego ;) [/ot]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Zieffka w 16 Lut, 2011, 00:54
[ot] bardzo przepraszam kolegę. :) ale grunt, że spostrzeżenia ma trafne :P[/ot]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Black_Queen w 21 Lut, 2011, 23:01
A może coś mi doradzicie ?
Maluszka mam od 28 stycznia 2010 roku. Po 2 tyg. tolerowali się na tyle by być w jednej klatce.
Pomimo przytulania się do siebie i iskania, Misiek (ten większy) potrafi przylać małemu bez powodu, czy ganiać w klatce jak i poza nią.
Podobnie jest z jedzeniem, Misiek odgania Małego od miski. Daje dopiero kiedy sam wyje to co najlepsze.
Dowiedziałam się od Dream, że może tak już zostać, lub nie. A Wy co na ten temat myślicie ? Dlaczego gania go na wybiegu aż mu się znudzi, albo Mały widząc go pisknie i ucieka pod łóżko. Czekam na rady ! :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: M___M w 22 Lut, 2011, 00:19
Wydaje mi się, że Misiek jest bardzo terytorialny. Domyślam się, że próbujesz ich połączyć w pokoju w którym Misiek już się zadomowił (i może próbujesz dołączyć Małego do klatki Miśka). Może spróbuj łączenia w pomieszczeniu zupełnie im nie znanym. Wtedy Misiek będzie się czuł mniej pewnie, co powinno osłabić zapędy dominacyjne Miśka i może ułatwi łączenie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 22 Lut, 2011, 10:29
Czy jesteś w 100% pewna, że Misiek to samiec a nie samica ?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Black_Queen w 23 Lut, 2011, 14:39
Jestem 100000% pewna, że Misiek to samiec. Tak samo Mały.
Z tym łączeniem w innym pomieszczeniu, będzie problem. Bo Misiek zna już wszystkie pokoje (mieszkam w bloku).
Btw. oni już mieszkają razem w jednej klatce, czasem poganiają się, ale to tylko na chwile.
A poza tym się tulą i iskają.

Gorzej jak są na wybiegu, mały widząc Miśka ucieka, albo Misiek gania małego, aż się zmęczy (futro jest dosłownie wszędzie).
Bywa też tak, że Misiek jakby wącha pyszczek małego, ten staje na dwóch łapach i zgrzyta zębami i nagle Misiek ucieka (ze strachu?).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: magu w 01 Maj, 2011, 20:31
Hej, mam dwie samice, jedna ( Cyrkonia ) ma już dwa lata i przyszła do mnie z fermy gdzie miała styczność z całym stadem. Lecz po półtora roku w moim domu pojawiła się druga szylka ( Platyna ) ( pojawiła się dopiero w grudniu 2010 roku ) maluszek dostał oddzielną klatkę. Po jakimś czasie zaczęłam oswajać je do siebie, sposobem głaskania zamiennego. Później gdy Platyna podrosła zaczęłam ją wypuszczać pod klatką ( na początek ), klatki stały obok siebie więc szynszylki się widziały. Reakcja Cyrkonii nie była zbyt miła ponieważ Cyrkonia atakowała ją przez kratki. Po kilku dniach ( kiedy Platyna poznała zakątki mojego pokoju)  maluszek zaczął coraz bardziej się interesować Cyrkonią ( będąc zadziorną ), podbiegała do Cyrkonii odbijając się od jej klatki itp. ( kiedy Cyrkonia dostawała czerwonej gorączki patrząc co ona wyrabia ). Następnym etapem oswajania było to że puszczałam je do swoich klatek ( Platynę do Cyrkonii klatki a Cyrkonię do Platyny ). Robiłam tak przez jakiś czas każdego dnia. Około Lutego zaczęłam je wypuszczać razem na wybiegu ( nie był to mój pokój ponieważ jest to zbyt nie bezpieczne, mam tam parę dziur gdzie mogłyby wejść i gdzie nie miała bym nad nimi kontroli), był to przedpokój gdzie miałam nad nimi kontrole. Pierwsze dni biegania były bardzo nerwowe, ponieważ nie wiedziałam czego się spodziewać po jednej i drugiej. Skończyło się nad tym że Cyrkonia ganiała małą podgryzając ją. Do tych czas dziewczyny biegają razem jest lepiej ! Cyrkonia dalej gania Platynę ale już nie tak mocno,Platyna zaczęła unikać miejsc gdzie jest Cyrkonia ( wybierać inne kąty do przesiadywania lub podskakiwania ). No właśnie ... nie wiem co ma być moim następnym krokiem w oswajaniu ich ze sobą ! Pomóżcie !   :???:



scaliła Basia_W
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: magu w 07 Maj, 2011, 22:13
Dzis je puścilam razem ( jak zawsze ) ale zrobiłam mniejszy wybieg ( barzdo malutki ), dziewczyny próbowały sie wydostać za wszelką cene ale nie udalo im się, po wielu próbach wydostania się zaczeły się nudzić, więc Platyna ( ta mala ) zasypała za koszem a Cyrkonia staneła za nią i zaczeła ja podgryzać ( znaczy nie wiem czy to było podgryzanie... to wyglądało tak jak by wylizywala jej futro ) później zaczeła podgryzac jej ucho ( Platyna do tego czasu siedziala i nic nie miała przeciwko), ( Platyna odpyrkneła i uciekła - jak Cyrkonia zaczeła dobierac sie jej do uch - podgryzać ). Czy zachowanie Cyrkoni cos oznacza złego ? Powinnam na nią klaskać ( zgonić z Platyny ) gdy ,, czyści ,, jej futro ? Co to oznacza jak tak się zachowuje ? PROSZE !! NAPISZCIE COS ! nie wiem co robić, nie wiem co oznaczają takie gesty Cyrkoni ...  :icon_frown:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 07 Maj, 2011, 22:40
Jeśli widzisz, że nie ma w tym agresji, to nie przeszkadzaj im, szynszyle okazują sobie czułość poprzez iskanie zwłaszcza okolic główki, tam gdzie same nie potrafią sobie wyczyścić futerka. Takie iskanie jest bardzo ważne i scala rodzinkę.
Jeśli Cyrkonia próbowała wejść na małą od tyłu "podgryzając" futerko na główce, to w ten sposób silniejszy osobnik pokazuje  kto rządzi i to normalna rzecz. Generalnie póki nie widać jakiejś silnej agresji i krew się nie leje, to niech sobie ustalają między sobą która górą.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: magu w 08 Maj, 2011, 10:40
Co teraz powinnam zrobić ? Może jakiś nastepny krok w ich poznawaniu ? Kiedy moge umieścić je w jednej klatce ?
Czy te objawy ,,czyszczenie futerka,, bedą zawsze ? Czy po porstu kiedyś Cyrkonia przestanie.
Przez jak długi czas może jeszcze to robic ?
( chodza razem na wybiegu od 3 miesięcy- nie codziennie ponieważ nie miałam czasu by je razem pilnować ale ok. 4 razy w tygodniu na pewno)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 08 Maj, 2011, 22:14
Ja bym umieściła w czystej klatce - zastosowała którąś z metod albo transporterek, albo kocimiętka albo tą nową - sardynkową.
I dopóki krew się nie leje niech tam siedzą piczki. W końcu się dogadają.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 09 Maj, 2011, 15:26
Wygląda na to, że Twoje szynszyle są ze sobą pogodzone. Iskanie to jak napisała Basia oznaka czułości, a nie agresji. Choć oczywiście może się zdarzyć nieumiejętny egzemplarz, który czasem lekko podgryzie.
Poza tym, moje samiczki ciągle się ganiają i tłuką jak to sobie mówię, ciągle się o coś kłócą, co nie znaczy że są do siebie nastawione agresywnie. Jak w rodzinie, nie ma wiecznej sielanki ;)

Spróbuj umieścić je wspólnie np w transporterku. Zobacz jak się zachowują (obstawiam chwilę paniki "bo ciasno", a później wspólne przeżywanie niewoli w kącie, przytulone do siebie). Ale czuwaj nad nimi! Przejaw agresji na pewno zauważysz. Polecam dokładne wysprzątanie klatki, tak żeby było jak najmniej zapachów; spróbuj coś przemeblować (zmiana rozkładu półek, miseczek, hamaka itd), i wpuść je razem do takiego "nowego" miejsca. Dla większego skołowania możesz zastosować wspomnianą kocimiętkę.

[ot] matko, o co chodzi z sardynkami? nie mówcie że smarujecie kulki olejem z puszki  :hmm: [/ot]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 10 Maj, 2011, 07:21
belzebubka - metoda sardynkowa  - chyba Kiwi na szynszyla.org pisała ze to ostateczność, polecił jej wet przy strasznie opornych szylkach, posmarowanie szylek takim smrodliwym olejem poskutkowało natychmiast, później tylko trzeba je wyprać. Jest to metoda ostateczna, gdy już wszystko zawiodło. :) zobaczymy czy zostanie ten sposób wydzielony jako osobna metoda i czy ktoś jeszcze się za nią zabierze.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: magu w 12 Maj, 2011, 17:46
No więc tak, nie miałam dośc duzego transporterka żeby je razem umieścic więc wymyślilam coś innego !
Jak sprzątałam wczoraj klatki dziewczynek, włożyłam je do góry ( cześć klatki bez kuwety) do klatki Cyrkoni ( pólki były wymyte i pachniły innym zapachem ).
Cyrkonia czuła się swobodnie nawet bardzo i zaczeła ganiac Platynę więc ta uciekła pod półkę i tam siedziała.
Cyrkonia ją deliktnie podgryazła ( jej futerko ).
Widać że Cyrkonia jest zła w takich sytuacjach kiedy musi się dzielić.
Moim zdaniem powiennam zrobić pare takich sesji stresowych ( wkładanie do jedej klatki ), co wy na to ?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 13 Maj, 2011, 07:56
Pisałam już wcześniej - nie połączysz szylek na terenie jednej z nich - zawsze będzie ona górą i będzie odganiała intruza. Musisz to zrobić w klatce  i miejscu którego obie nie znają. Będą ostrożne i żadna nie będzie sobie rościła praw do terenu. Pójdzie łatwiej i bezboleśniej.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: magu w 14 Maj, 2011, 17:47
Witajcie ponownie  :D
Dziś umieściłam szylki w jedej klatce ( połączyłam dwie ), zmieniłam wszystko !
półki, ustawienie poideł, piachu, domków ( nie stety nie miałam nowych domków więc włozyłam stare - wyczyszczone)
Sytuacja teraz ( po 5 godzinach ) wygląda tak -
Cyrkonia nie może ogarnąć nowego domku, biega po klatce ( nie może znaleść sobie miejsca )
A za to Platyna śpi jak zabita w starym domku Cyrkoni ( domków maja w klatce aż 5, lecz ten jeden musi się podobać dwóm... Cyrkonia troche ją ganiała z tego domku ale juz odpuściła), na razie sie nie gryzły, tylko troszkę Platyna nma nią ,,warczała,, kiedy Cyrkonia do domku się wbijała.
Na noc zamknę przejście między klatkami by się nie pogryzły. Dziekuję za pomoc  :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 14 Maj, 2011, 19:36
Ja bym usunęła domki by nie miały możliwości się schować i to teraz póki jest w miarę spokojnie. Jak je rozdzielisz przez noc każda pozna swój teren i jutro rano będziesz miała to samo. Czyli nici z połączenia. Może powinnaś poświęcić jedną noc na przypilnowanie ich bo jeśli teraz zniweczysz to że sa razem w klatce to może juz ci się nie udać. 
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: magu w 14 Maj, 2011, 19:38
Jeśli ta bedzie najlepiej to chyba tak zrobie ... To chyba oznacza że trudna noc przede mną i przed nimi oczywiście, oby się udało  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 14 Maj, 2011, 19:44
magu jak ja łączyłam moje szyszki - 3 letnia i 1,5 roczna - obie kobietki to błędem było przerywanie łączenia, bo mi się wydawało że tak będzie bezpieczniej. Dopóki krew się nie leje i nie przegrzewają się to moim zdaniem powinny być razem w jednej klatce na małej przestrzeni by mogły się skonfrontować. Moje mają teraz woliere 2 metrową, a łączyłam je w klatce 60x40x35 cm bez domków tylko z piaskiem na dnie. Dopiero po kilku godzinach takiej konfrontacji dostały poidło miche z żarciem i wszystko. Żadnego domku o ktory mogłyby rywalizować. Poza tym do klatki zostały włożone mokre od kocimiętki.  Siedziałam z kocimiętką w sprayu w ręce i patykiem w drugiej i jak tylko przeginała któraś to psik na nie, patyczkiem po klatce by odwrócić uwagę, czasem po migdale. Trwało to kilkanaście godzin jak usnęłam to obudziłam się rano a one spały w jednym kącie.

faktem jest że mokre futro od kocimiętki całkowicie pochłonęło ich uwagę. Szyszka sie tarzała chyba ze dwie godziny a Zakrętka siedziała w kącie co jakiś czas jedna podłaziła do drugiej i wtedy leciało futro było ganianie, pisk i sikanie. i tak w kółko. A że klatka mała to nie miały jak za bardzo szaleć. Trwało to ze 4 godziny, Później już powoli do siebie podchodziły i było spokojniej.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: magu w 14 Maj, 2011, 20:27
to znaczy że mam zabrac domki ?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: magu w 14 Maj, 2011, 21:14
zabrałam domki  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 14 Maj, 2011, 21:28
No to czekamy na dobre wieści, myślę, że będzie dobrze  :).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: magu w 15 Maj, 2011, 09:23
Ponownie witam !
Noc nie była taka zła na jaką się spodziewałam. Gdy dziewczyny się obudziły wyjełam wszystkie domki ( żeby nie było kłótni), po jakims czasie okazało sie że rywalizują o piskownice wiec tez ją zabrałam. przez jakiś czas siedziały odzielnie - jedna w jednym koncie, druga w drugim. Później Platyna (malutka) zaczela atakować Cyrkonie ( biegała za nią, przeskakiwała ją, ,,warczala,, - ale nie gryzła). Póżniej dziewczyny przez długi czas się wąchały, oglądały itp.
Już ok. 3 nad ranem dziewzyny się przytulały i czyściły sobie futerko. Przedchwilą spały przytulone.To chyba oznacza że bedzie dobrze...
Dziękuje wszystkim za pomoc  :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 15 Maj, 2011, 13:45
No i masz kuleczki połaczone, gratuluję  :).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Dorotka0001 w 10 Sie, 2011, 09:56
Mam samiczkę ma rok . Czy mogę ją połączyć z wykastrowanym samcem ??? Nie będzie dominował ???





Proszę nie tworzyć nowych wątków bez potrzeby, a jeśli taka potrzeba jest, tytułować je tak by wskazywały na poruszany temat.
/Bel
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kaoriu w 10 Sie, 2011, 16:23
Raczej nie, samce z reguły są potulne. Np. u mnie Krecik siedzi głeboko pod pantoflem, to samiczki raczej rządza w klatce - a takze sikaja i przepedzaja go z kata do kata.

Tylkopamiętaj zeby umysc klatke, zmienic wnetrze przed laczeniem - wtedy samiczka nie bedzie czuła sie taka pewna swojego terytorium i powinna byc mniej agresywna.

Własnie najgorsze jest pierwsze połaczenie, potem jak zwierzak zaakceptuje jednego kompana to łatwiej mu zaakceptowac nastepnych.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anza w 13 Sie, 2011, 01:25
Połączyć zawsze możesz. Tylko musisz się nastawić na to, że na początku będą toczyły ze sobą walki o terytorium. Radzę Ci przeczytać kilka poradników o tym jak łączyć ze sobą szynszyle. Na pewno znajdziesz coś na forum i na google. ; )

Pozdrawiam,
Anza
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: M___M w 16 Wrz, 2011, 14:18
Ja bym się bał puścić ich na wspólny wybieg. Ale zastanawiam się nad zamianą klatek na kilka dni.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mefka w 16 Wrz, 2011, 22:27
Nie chcę być upierdliwa ale nawet jeśli samiczka jest w innym pokoju to przecież feromony i zapaszki przenoszą się bez problemu na metry - nawet jeśli uda Ci się połączyć chłopaków - co widać już jest problemem - to niebezpiecznie będzie trzymać ich razem - wystarczy mały impuls żeby zaczęły się ganiać na śmierć i życie :/
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: PusiaK w 17 Wrz, 2011, 12:35
Ja jestem w trakcie oswajania samczyka i samiczki. Nie stoją obok siebie w klatkach tylko jeden u mnie drugi u mojej narzeczonej raz na 2 dni przyjeżdża ze starszym samczykiem. najpierw trzymamy je na rekach i się wymieniamy tak aby każdy zapachem 2 przeszedł, a potem puszczamy na wybieg. Jak na razie były już 3 takie spotkania. Żadne futro nie latało. Na początku uciekały od siebie ale teraz zdaje się ,że pomału do siebie się zbliżają i obserwują. zdarzyło się nawet kilka razy że stanęły przed sobą na 2 łapkach i wąchały pyszczki po czym poszły każdy w swoją stronę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: zizou10 w 17 Wrz, 2011, 14:38
nie wiem czy to dobry pomysl, bo ciagle je rozdzielacie, i tak beda musialy ustalic miedzy soba kto rzadzi, a w ogole tzn ze nie bedziecie ich nigdy trzymac razem? bo troche nie rozumiem
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: PusiaK w 17 Wrz, 2011, 14:59
Nie ma takiej możliwości teraz aby teraz razem mieszkały, a przynajmniej jeszcze przez jakieś 2 tygodnie :) Potem mam nadzieję że w jednej klatce żyć będą :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 19 Wrz, 2011, 17:42
Patrycja - spróbuj wymyć dobrze jeden z pokoi, kuchnie lub łazienkę, ten w którym chcesz łączyć. Najlepiej octem, kocimietką, jakimś środkiem o innym mocnym zapachu. Dodatkowo zrób przemeblowanie, poprzestawiaj co się da, część wynieś, wstaw coś innego, tak by Lucky dosłownie zbaraniał jak go tam puścisz. Następnie wzięłabym dwie kulki wypsikała mocno kocimiętką i dopiero na takim terenie i mocno - NAPRAWDĘ MOCNO MOKRE - od kocimiętki, puściła na wspólnym wybiegu. Być może feromony Miśki będa działały bardzo niedobrze na samców, ale tego tak naprawdę nigdy nie jesteśmy pewni. Wyjdzie w praniu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 20 Wrz, 2011, 09:54
Ja myślę, że właśnie uszy i serducha warunkują ci długość wybiegu. Może dlatego ja nie jestem zwolenniczką takiej metody łączenia - dla mnie przedłuża ta "agonię". A umacnia dominującego samca czy samiczkę. Myślę że powinnaś możliwie najbardziej ograniczyć im wielkość wybiegu , trzymać ich tylko tyle razem na ile pozwalają ich stany ale możesz to robić częściej np kilka razy w ciągu dnia. W porze rannej gdy są śpiące, po południu, wieczorami może być gorzej, bo one wtedy zaczynają żyć.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 20 Wrz, 2011, 14:50
Myślę że mogą być obok siebie, ale na początku sprawdzaj czy to nie potęguje agresji samczyków. Będziesz widziała po wybiegu jeśli po takiej nocy będzie gorzej na wybiegu już będziesz miała pewne że musisz zmienić metodę.  Poza tym musisz je mieć pod obserwacją, bo nawet w klatkach takie wściekłe mogą się przegrzewać i strasznie męczyć.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 21 Wrz, 2011, 07:21
Bo to tak jak z dzieckiem, rozpuściłaś to teraz cierp :)))))
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: kamstach w 23 Wrz, 2011, 17:30
Dlatego tez pisałam że nie jestem zwolenniczką łączenia przez wybiegi - to znacznie wydłuża proces i często go pogarsza. Ale wyrywane futro to nic strasznego. Nic im nie będzie. odrośnie, a na pewno Luckyemu się taka szkoła przyda, nie jest już jedynym pieszczochem, i pewnie niedługo będzie się iskał z kolegą. :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: domi_nique w 11 Gru, 2011, 11:21
jakas godzine temu przywiozlam malutka, szylkowa dziewczynke :) mala ma 3 miesiace (tak, wiem, ze jest za mloda, ale i tak byla juz odlaczona od matki- moze moja Bianka zastapi jej mamusie).
rano porzadnie wymylam klatke, zeby bylo w niej jak najmniej zapachow. wlozylam malutka od razu do klatki. Bianka wnikliwie ja obwachala, malutka pozwiedzala klatke, po czym schowala sie za Bianke i teraz obie spia... przyznam sie szczerze, ze zglupialam  :shock: mam przygotowana przegrode, zeby przedzielic klatke, kocimietke, transporterek, gruba rekawice... bylam przygotowana na fruwajace futro, fukanie i sikanie. czy mam sie spodziewac jakichs naglych zwrotow akcji wieczorem, kiedy obydwie beda rozbudzone, czy po takim wstepie jest szansa na w miare trwala zgode?
Bianka co jakis czasie sie budzi i iska malutka. mala caly czas chowa sie za nia :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 11 Gru, 2011, 15:40
Baboli połączyły się bezkrwawo!Pozazdrościć.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: domi_nique w 11 Gru, 2011, 21:09
za wczesnie to powiedzialam  :? malenka dorobila sie juz ranek na obydwu uszkach... narazie ja przelozylam do transporterka, zeby sie troche uspokoila, bo bardzo wystraszona jest. troche futra tez poszlo, Bianka dopiero jak sie porzadnie rozbudzila, to doszla do wniosku, ze cos tu sie nie zgadza. no nic, laczymy powoli- musi sie udac!  [-chomik-]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 12 Gru, 2011, 08:12
Ja zawsze radzę łączyć "odwrotnie" - oswojoną szylkę dołączać do nowej. Klatka na czysto, przemeblowanie w miarę możliwości i młodą do takiej nowej klatki. Dopiero później dołączyć domownika, który może trochę stracić rezon przez to cale zamieszanie i zapach już nowej szylki - wtedy to Bianka poczuje się jak nie u siebie
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: domi_nique w 12 Gru, 2011, 08:22
wlasnie zbieramy sie do weta  :icon_frown: gdyby nie to, ze malutka zachowuje sie calkiem normalnie, juz w nocy bym biegla na jakies pogotowie weterynaryjne. Bezunia ma brzydka rane na glowce, miedzy uszami. Nie wiem, czy to zasluga zebow Bianki, czy Beza uderzyla sie przy tych dzikich plasach. na beżowym futerku wyglada to dosyc koszmarnie.
Bianka chce malutka zdominowac, wchodzi na nia i probuje gryzc jej uszy i futerko miedzy uszami. nie wydaje przy tym zadnych dzwiekow. Beza z kolei piszczy i szczeka, jak tylko Bianka sie zbliza i desperacko probuje uciekac, stad moje podejrzenie uderzenia. wydawalo mi sie, ze juz wszystkie niebezpieczne elementy z klatki wyjelam  :?
Bianka nie przejawia agresji, dopoki nie dojdzie do bezposredniej konfrontacji. byla nawet sytuacja, ze obie panienki po zacieklej walce zasnely, kazda na innej półce.
Bianka jest duuuzo wieksza, Beza jej sie poddala od razu, o co tej czarnej jedzy jeszcze chodzi?  :???:
czy tak wyglada normalne ustalanie hierarchii, czy jednak Bianka przejawia nadmierna agresje? czy mam pozwolic na rozlew krwi? boje sie, ze jak teraz odczekam, az ranki sie zagoja, to pozniej i tak bedzie to samo... a moze poczekac, az Beza troszke urosnie? Noc spedzila w duzym transporterku, z domkiem i innymi akcesoriami w srodku. postawilam go pratycznie obok mojej glowy, zeby mala czula moja obecnosc.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 12 Gru, 2011, 08:34
Chciałabym powiedzieć że Bianka może nieumiejętnie iskać małą, i uszko oberwało. Co teraz pewnie skutkuje paniczną ucieczką Bezy. Ta ranka wg mnie jest właśnie uderzeniem. Oczywiście mogło być inaczej, ale jeśli Bianka nie gania małej z żarzącymi się oczami, to tak bym obstawiała.
Co do rozlewu krwi - do tego dopuścić nie można, choć niestety, łączenie czasem zgarnia ofiary w postaci dziurek w uszach i straconych paluszków... Pióra z tyłka to nic ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: domi_nique w 12 Gru, 2011, 13:44
to zdecydowanie nie bylo iskanie. Bianka ja gonila, ale tylko, jak ja spotkala na swojej drodze, specjalnie jej nie szukala i nie zaczepiala.
laczenie na razie odroczone ze wzgledu na obrazenia Bezy  :icon_frown: rana na glowie jest dosyc brzydka, dzisiaj miala ja czyszczona, wlosy wokol zostaly powycinane. dostala przeciwbolowe, antybiotyk i fachowy opatrunek... wyglada jak siodme nieszczescie, ale czuje sie chyba niezle, zwazywszy na obrazenia.
bede musiala zmodyfikowac metode laczenia. chyba rzeczywiscie najpierw wloze Beze do klatki, zostawie troche trocin z jej zapachem i potem dolacze Bianke. ale to za pare dni, teraz najwazniejsze jest, zeby rana sie nie paprala i nie zakazila.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Szysza w 11 Lut, 2012, 21:12
Witam.Chciałbym się zapytać czy mógłbym zakupić sobie samiczke Białego Whilsona.Ale posiadam 2 Samce.Czy móglbym im dokupic samiczke czy raczej beda sie gryzly?

A chcę zakupic jeszcze jednego szynszyla bo kupuje nowa klatke 100x100 i bedzie duzo miejsca






scaliła Basia_W
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 11 Lut, 2012, 21:19
Będą się gryzły, do samców możesz dołączyć kolejnego samczyka.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: komien90 w 28 Mar, 2012, 00:20
Witam mam Tofika ktory ma okolo 11 miesiecy jest ze mna od 9 miesiecy
Ostatnio kupilem 2 szynszyla NAruto trzymam go w osobnej klatce.
Klatki stoja koło siebie.
I moje pytanie brzmi w jaki sposób oswoic ich ze sobą aby byli w jednej klatce licze na wasze doświadczenie.

Jakiego sposoby uzywaliście i jakie byly tego effekty. :???:


Pozdrawiam i prosze o odpowiedz



scaliła Basia_W
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kaoriu w 28 Mar, 2012, 10:41
Jest wiele metod łaczenia: na kocimiętkę, w transporterku, w przedzielonej klatce etc. Wydaje mi sie ze były na forum poradniki, ale poznikały (?)
Z innej strony: http://szynszyla.org/printview.php?t=2560&start=0&sid=458e260f8d51f3340cd70927011aaef5
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: M___M w 28 Mar, 2012, 13:51
Proponuję zapoznać się z tematem: http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=15963.0 (szczególnie pierwsza strona).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 28 Mar, 2012, 16:03
Jeśli odnośnik w poradniku nie działa, to zawsze można skorzystać z wyszukiwarki.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 24 Cze, 2013, 10:27
Mam 3 szyle owocowki Malina Jagoda i Cytryna. Malina najstarsza 8 lat jest przywodzca stata.
Od kilku dni mamy w domu Poziomke. Przyjechała do nas ze swoją klatka i wyposażeniem.
Przez 2 pierwsze dni szylki sie nie wiedziały. My sie poznawalysmy.

I dzien laczenia
Ale w wekkend postanowilam je sobie przedstawic. Przygotowalam lazienke na starcie...wielkie starcie...popsikalam wszystkie perfumem...i wypuściłam do łazienki. Biegały godzine i nic szczegolnego sie nie dzialo ...Poziomka bała sie ale kicala. Nawet pozwolilam sobie zostawić je same na chwile. Mysle sobie ze jest ok :). Przynioslam kule z piaskiem i glinka do kapania. Cały czas ok.
To co jest zastanawiajace to to ze Poziomka kladla sie przy wannie i SPAŁA. Moje dziewczyny podbiegalały a ona tylkiem odwrocona. Smialam sie...upał goraco ok.
Przenioslam Poziomke na teren dziewczynek do sypialni. Otworzylam klatke. Spedziala sobie w niej sama sporo czasu. Swobodnie poznawala uklad co i jak. Jadła i pila. Potem spac sie polozyla. Rozciagnieta ...no stres... Trociny były zmienione czyste.
Do sypialni wpuscilam Dziewczynki...popsikalam wszytkie 4 perfumem. Biegaly..biegaly ..i Malina ocknela sie i zaczela Poziomke atakowac. Tylko wyrywanie futra. Cytryna i Jagoda zostały neutralne...Poziomka bała sie i furkala na kazda. Malina co jakiś czas podbiegala i wyrwala co nie co i w nogi.
Postnowilismy zostawic je w takiej sytuacji na noc...nic złego sie nie dzialo.
O 3 w nocy zapalilam światło i patrzę...Poziomka skulona spi na podłodze. Malina gotowa do ataku pod lozkiem...reszta z nami na łóżku. My budzilismy sie co chwile...więc zamknelam Poz do siebie i była w lazience. Reszta tez poszla spac.

II dzien laczenia.

Niedziela popludnie jak chlodniej sie zrobilo. Dziewczyny poszły w transporek a Poziomka zwiedzanie klatki. Ona grzeczna ...siusiu w trociny...zjadła sobie. Zadowolona i zzainteresowana .
Znowu perfumy i biegaja w 4. Sytuacja jak poprzednio...ona spi na podlodze Malina pod lozkiem gotowa do ataku.
Noc spedzily osobno ale w dostawionych klatkach.

Mam pytanie czym Wam szynszyla spała kiedys przy laczeniu???
Gosiu czy ona zawsze była takim spiochem?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gośk@ w 24 Cze, 2013, 10:53
Tak Aniu, ona 3/4 dnia potrafi przespać, budząc się tylko na chwilkę. Podjadła coś i spała dalej. Dopiero wieczorem dostawała energii i zaczynała harce :) Mam nadzieję, że dziewczyny szybko się do siebie przyzwyczają.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 24 Cze, 2013, 11:01
Gosiu a czy jak biegala po pokoju to tez kladla sie spac w rogu ?
Ja sie tak zastanawiam czy ona nie ma cukrzycy...
Ona tez mała gapcia jak Cytryna troche. Nie zawsze dobrze wymierzy skok.. ::)
Wydaje mi sie ze ona na jedno oczko słabiej widzi....
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gośk@ w 24 Cze, 2013, 11:09
Jak wychodziła biegać, to jakiś czas biegała w tą i z powrotem...niezależnie od tego o której to było godzinie....biegała, właziła w każdy zakamarek, wskakiwała na kolana. Dopiero po jakimś czasie  kładła się i szła spać. A ze wzrokiem to nigdy nic nie zauważyłam, aby było nie tak. Może jeszcze się nie przyzwyczaiła do miejsca i dlatego tyle śpi ???
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 24 Cze, 2013, 15:50
Może chce stresy przespac...;). Tak czy inaczej jest to dla mnie niepokojące. Podjade z nia do wet jak upały mina....
Dzis one cala noc i cały dzien klatke w klatke...:) wieczorem może po 20 stracie ne 3 ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 24 Cze, 2013, 23:30
trzymam kciuki za szybkie łączenie
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 26 Cze, 2013, 09:32
Minął dzien 3 i 4 laczenia....sytuacja bardzo podobna...klatki ciagle razem i wspólny wybieg. Malina jakby mniej była nia zainteresowana...jakieś światełko widzę ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 28 Cze, 2013, 12:17
Usiadlam z nimi na fotelu...Malina w jednej ręce, Poziomka w drugiej.  Coraz coraz bliżej i bliżej...az w na koncu przytulone. 30 min to trwalo. Wyrywaly się....patrzyły sobie w oczy..nie bylo gryzienia.

Odwarzylam sie i wyłożyłam dwie do tranaporterka. Troche furkaly ..potem zasnely. Po 40 minutach dolozylam Jogode i Cytryne. Było ok. Kłócily sie o miejsce z przodu.

Wlozylam wszystkie do dużej klatki...i nie bylo źle. Az Malinie sie przypomnialo...i znowu atakowala...:/..rodzielalam je psikaczem z woda. Malina nie dawala spokoju..a ja nie chcialam jej psikac wiecej.
Poziomka spala kolejna noc u siebie. Gosiu jak dobrze ze mam klatke od Ciebie ;).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: M___M w 29 Cze, 2013, 03:12
Czytając o tych problemach z łączeniem przychodzi mi do głowy pewien pomysł. Jest może mało humanitarny ale pewnie okazałby się skuteczny. A mianowicie na kilka dni zamienisz szynszyle klatkami i Poziomkę włożyć do dużej klatki a 3 pozostałe do mniejszej. Wtedy może po ponownym złączeniu Malina będzie bardziej przyjaźnie nastawiona żeby tylko odzyskać większą klatkę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 29 Cze, 2013, 06:25
Malina to taki herszt bandy w "spódnicy" mogłaby już wreszcie odpuścić.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 29 Cze, 2013, 09:24
Maciek dziekuje dobra rada...ale...;).....Poziomka ma mała klatke za mala na 3 szyle. Moje dziewczyny będą najmustniejsze na świecie...ja mam dużą klatke sa przyzwyczajone do luksusu ;).
 Wczoraj zamknelam sue z nimi w wc i powiem Wam ze pierwsze przytulanie było...musialam karcic woda :/ Malina obrazona na mnie .....
Dzis powtorka. Jak to nic bie da to rozwaze Twoja Macku podpowiedz ;).
   (http://cdn2.asteroid.pl/amin.garnek.pl/026/336/26336469_200.0.jpg) (http://www.garnek.pl/pudza/26336469)
         
   (http://cdn1.asteroid.pl/amin.garnek.pl/026/336/26336482_200.1372491796.jpg) (http://www.garnek.pl/pudza/26336482)
         
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: M___M w 29 Cze, 2013, 18:53
Wiem że zamykanie 3 szynszyli w małej klatce jest lekko nieludzkie, tym bardziej, że ta klatka jest zdecydowanie za mała na 3 szynszyle (nawet nieprzyzwyczajone do luksusu). Dlatego pisałem że jest to niehumanitarne i może zostać zastosowane na max. tydzień. Ewentualnie można pomyśleć o rozwiązaniu pośrednim jak łączenie nie wyjdzie i oddzielić tylko Malinę. Tzn. Malina czasowo do małej klatki a Poziomkę połączyć z pozostałymi. Ale mam nadzieję że dziewczyny się dogadają bez tej brutalności.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gośk@ w 01 Lip, 2013, 14:48
Aniu z niecierpliwością czekam, aby wszystkie zdjęcia były taki jak to drugie :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 02 Lip, 2013, 17:08
Teraz agresor Malina siedzi w małej klatce z Jagoda. W duzej Poziomka z Cytryna.

Poziomka spędziła z Cytryna noc i caly dzien dziś. Milosci nie ma ale sie tolerują ;).
Za kilka dni wroci Malina z Jadzia.

Tak bym chciala aby juz bylo po.....
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 03 Lip, 2013, 05:29
Aniu ja też bym chciała zobaczyć twoje cztery babolki wtulone w siebie
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 13 Lip, 2013, 10:07
W duzej klatce sa juz od kilku dni wszystkie oprócz Maliny. Dzis rano patrzę a Pozioma i Cytryna przytulone spaly   :love: . Jagoda spala sama w domku. Hmmmm....pierwszy cieszący mnie sukces ;).

Natomiast Malina ten wódz sama jest w malej klatce. Nie moge juz dluzej jej izolować bo ona teskni malo je. Dziewczyny tez widze bez niej osowiale.

Dziś ostatni krok laczenia....trzymajcie kciuki!! 
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 13 Lip, 2013, 14:51
Aniu,będzie dobrze.

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 14 Lip, 2013, 15:45
4 kulki noc razem spedzily ;) Malina zlagodniala ... Juz niebawem oglosze sukses :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: gośk@ w 12 Sie, 2013, 17:20
Aniu i jak dziewczyny?? Już jest rozejm?? :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 12 Sie, 2013, 17:44
Gosiu TAK juz sa kumpelki ;). Wszystko ok ;) udalo sie. Mala spi wtulonona w swoje kolezanki ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 20 Paź, 2013, 22:19
Witam!
Jestem świeżo upieczoną mamą dwóch szylków - samców 5cio miesięcznych.
Pierwszego - Horacego zakupiłam w sklepie zoologicznym 25 sierpnia, a Rajtka - 15 października.
Byłam święcie przekonana, obserwując Horacego i po obserwacjach Rajtka w jego pierwszym domu, że oswajanie dwóch kumpli przyjdzie z łatwością.... jednak prawdą to wcale nie jest. Mija 5 dzień, a chłopacy tak jak się nie dogadali, tak się nie dogadują. Okazuje się, że większość ataków z zębami wykonuje nowy członek rodziny - Rajtek... A Horacy czasem mu ustępuje, a czasem, kiedy czujność Rajtka jest uśpiona, stara się wygrać "zawody" o królewską koronę. ...
Aktualnie trzymam je w dwóch osobnych klatkach obok siebie - cały czas się widzą ( czasem śpią obok siebie odwrócone do siebie odwłokami, czasem walczą przez kratki) Wypuszczam je na wybieg razem, aczkolwiek futro leci tonami. Widzę, że nowy towarzysz stara się zapanować na wybiegu zdobywając wszystkie najwyższe punkty pokoju. Horacy jest stłamszony ale usilnie stara się dorwać OBCEGO i pokazać mu seksualną dominację....
Czy macie może, Kochani, jeszcze jakieś pomysły, jak tu oswoić i jakie dalsze kroki poczynić w kumaniu tych dwóch istot? Jestem dość sfrustrowana... bo przecież chciałam dobrze...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 20 Paź, 2013, 22:36
Witaj! :)))
To świetnie, że praktycznie odrazu zdecydowałaś się na dwie kuleczki :)
Ja osobiście nie jestem zwolenniczką łączenia "klatka obok klatki" bo najczęściej jest to bardzo długofalowa metoda.
W tym sensie, że zwierzęta widząc się, słysząc i czując a nie mogąc ustalić kto tu rządzi, nakręcają się na siebie, frustrują i upust temu dają na wspólnych wybiegach. Przy dużej dozie cierpliwości jednak, metoda ta sprawda się bo w końcu szczyle tak sobie powszednieją, że ich wzajemna obecność przestaje je tak emocjonować. Metodę tą można uczynić efektywniejszą, raz na jakiś czas przekładając zwierzęta klatkami, tak aby miały jeszcze większy kontakt ze swoim zapachem, w ten sposób też niweluje się problem zachowań terytorialnych - bo zwierzak ciągle zmieniając klatkę nie uważa jej za swoje wyłączne terytorium.

Zachęcam Cie jednak do przeczytania tego poradnika http://szynszyle.info/forum/index.php/topic,13098.0.html (http://szynszyle.info/forum/index.php/topic,13098.0.html)
i przetestowania metody z kocimiętką. może znacznie przyspieszyć proces oswajania ze sobą chłopaków :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 21 Paź, 2013, 21:35
No więc... dzisiaj już się tak poszarpali, że Horacy wygląda jak siedem nieszczęść... Chyba zacznę szukać nowego domu dla Rajtka... bo oni na serio nie mogą znaleźć wspólnego języka. Nie pomaga kocimiętka, nie pomaga klatka w klatkę, nic :( a nie mogę patrzeć jak Horacemu dzieje się krzywda... Więc jeśli ktoś z Was, Kochani, szuka bardzo przyjaznego dla ludzi, ciekawskiego i ogarniającego nową przestrzeń w minuty trzy Szynszylka to proszę o kontakt...
 ???
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 21 Paź, 2013, 21:56
Nie poddawaj się ja laczylam przeszło miesiąc. Dużo cierpliwosci...i będzie wszystko dobrze :). Przygotuj sobie wodę w spryskiwaczu i jak agresor mocno zaatakuje psiknij na niego lekko ( na na głowę )
Zamknij się z nimi w pokoju/lazience i zapewnij atrakcje aby miały się czym zająć. Np gazeta, karton, drzewo ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 21 Paź, 2013, 21:57
przede wszystkim 2 klatki to zły pomysł. Walka będzie trwać wiecznie. Ja bym panów na 2-3 dni zamieniła klatkami, niesprzątanymi, żeby przeszli zapachem wroga. Do tego do kąpieli wspólny piasek, nawet zakupkany. Później wyperfumowała. A później wsadziła do jednej wymytej klatki również wypsikanej perfumami, tak żeby zgłupieli do reszty.

A teraz, sprawdź rozdmuchaj futro czy nie ma ran. Jeśli są zdezynfekuj rivanolem.
I ja wiem, że ten wątek ma już 40 stron, polecam dobrą herbatkę, jakieś herbatniki i poczytaj jak ludzie sobie radzili i ile to trwało. Nie da sie w 2 dni :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 21 Paź, 2013, 22:23
Ran nie ma - Dzięki Bogu! ale widzę, że Horacy strasznie się zmienił... zgasł chłopak :( i nie reaguje już na te komendy, które już mieliśmy wyćwiczone. Cała uwaga i negatywne emocje są skierowane na Rajtka... a raczej odstraszanie i wyczekiwanie czy Rajtek nie zaatakuje. :( a teraz już w ogóle wygląda jak kupka nieszczęścia :(

A jeśli chodzi o zamianę klatek, to Mysza, wypuszczasz wtedy szyle na jeden wybieg w jednym czasie? czy jak to wygląda?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 21 Paź, 2013, 22:35
jedna biorę w lewą rękę, drugą w prawą i zamieniam. Tak robiłam. Ewentualnie, jak masz z tym problem, to jakieś pudełko na 30 sekund sie przyda coby jednego przymknąć ;]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 21 Paź, 2013, 22:39
Ale to w ogóle nie wypuszczałaś na wolny wybieg szylków przez 3 dni ?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 21 Paź, 2013, 23:38
nie bardzo, bo wtedy tylko leciało futro. Zamieniałam klatkami a później tak jak pisałam piasek pefrumy, i bach do wspólnej, posprzątanej i wyperfumowanej klatki. Trochę się po kotłowały, ale po 2h już względny spokój był. Jak któryś był bardzo agresywny to mu pod nos podkładałam patyczki. a wszystkim smakołyki żeby miały się czym zająć.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 23 Paź, 2013, 18:55
Zamiana klatek dzień pierwszy.

Klatki nadal stoją obok siebie.
Rajtek (biała mozaika - nowy) wpadł w szał. Zaszczał już całą klatkę Horacego. I szoruje tyłkiem wszystkie półki i zabawki (???)
Horacemu tez się nie podoba nowe m1 ale nie jest tak agresywny. Jak tylko się zbliżą do siebie z Ratkiem zaczyna strasznie szczekać, piszczeć i charczeć.
Rajtek nadal pierwszy atakuje. I znacznie mocniej potrafi użyć swoich zębów, niestety.

A tak między bogiem a prawdą to nie widzę nadziei dla tej pary.
Jakby ktoś doświadczony mógł mi pomóc... zaobserwować, doradzić, wesprzeć...

a najgorzej, że mam wrażenie, że Horacy zaczyna się ode mnie oddalać...

...czekam...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 23 Paź, 2013, 20:05
Droga Marto to juz tak jest ze Laczenie nie zawsze przebiega tak jakbysmy chcieli..zaraz od razu...jednak jestem mysli ze bardzo maly  % nie da  sie polaczyc. Niech Patrycja sie wypowie co rok cierpliwie łaczyła Nikoska i Lucky. Oczywiscie nie zycze Ci abys rok łaczyla...ale prosze o cierpliwosc i wiare ze bedzie dobrze :) Bardzo trzymam kciuki za chłopakow i Ciebie :)))
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 23 Paź, 2013, 20:18
rok... perspektywa ciężka do ogarnięcia...
W każdym razie będę zdawać relacje z kolejnych kroków.
tak jak pisałam zamiana klatek - dzień pierwszy.
Ogólny czas walki - 9 dni.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 23 Paź, 2013, 22:04
można chłopaków oddać komuś doświadczonemu na łączenie. Podobno zmiana miejsca pomaga przy agresorach. Po prostu głupieją i odpuszczają sobie. Na forum była już taka historia, tylko z samiczkami chyba.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 23 Paź, 2013, 22:09
można chłopaków oddać komuś doświadczonemu na łączenie. Podobno zmiana miejsca pomaga przy agresorach. Po prostu głupieją i odpuszczają sobie. Na forum była już taka historia, tylko z samiczkami chyba.

ja łączyłam myszy Belzebuby, a Zieffka samczyków Lilo :) i fakt, element dezorientacji robi swoje
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 23 Paź, 2013, 22:13
Życzę powodzenia, wiem jak one potrafią być strasznie agresywne, trzeba cierpliwości i mocnych nerwów. Spróbuj je wypuścić w nieznanym dla nich pomieszczeniu ( najlepiej ciasnym ) i pilnuj. Dziewczyny też dobrze radzą.

P.S. Nie mogę się napatrzyć na tą śliczną mordkę w Horacego w avatarku  :love:, w ogóle model z niego pierwsza klasa : ).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: krecik w 23 Paź, 2013, 22:13
Dream, to może moich też połączysz ? Przyjmujesz wyzwanie ? Tylko na palce uwazaj ;-) I na ucho, na zęby... Jak połączysz oddam Ci klatkę dla Twoich :P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 23 Paź, 2013, 22:40
Poczekamy z zamianą klatek. a potem sru do jednej. Jak to nie przyniesie efektu to zobaczymy co dalej :)

P.S. Nie mogę się napatrzyć na tą śliczną mordkę w Horacego w avatarku  :love:, w ogóle model z niego pierwsza klasa : ).

Dziękuję :) sama się nie mogę na niego napatrzeć. A teraz jeszcze tak słodko przysnął i główka mu spadła z półki  :love: udał mi się pierworodny :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 23 Paź, 2013, 22:40
Dream, to może moich też połączysz ? Przyjmujesz wyzwanie ? Tylko na palce uwazaj ;-) I na ucho, na zęby... Jak połączysz oddam Ci klatkę dla Twoich :P

Jak co to od razu swoich podrzucę ;) ale będzie dym! :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 24 Paź, 2013, 12:42
Sama niedawno łączyłam swoich łobuzow.. Jest to ciężkie ale warto bo kiedy to już się uda , miło jest popatrzeć jak śpią wtuleni do siebie <3
Niekiedy zdarzają się kłótnie ale szybko im  przechodzi :*
Życzę Ci cierpliwosci i powodzenia! :)


Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 24 Paź, 2013, 18:45
Zamiana klatek dzień drugi.

Rajtek ciągle na obrotach. Horacy beznamiętnie.
Rajtek lata, biega, skacze i rzuca się przez kratki na Horacego.
Horacy usypia, że mu głowa z półki spada. Ogona tylko pilnuje co by do drugiej klatki bezwładnie nie wpadł.

Szylowym testosteronem aż śmierdzi.

stan nadziej właścicielki - brak.

na sobotę planuje łączenie. kto z poznania to zapraszam do mnie na "szoł" :)

kto się pisze?  [szynszylek]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 24 Paź, 2013, 19:36
Żałuję, że mamy do siebie tak daleko. Chętnie wzięłabym twoich panów do siebie na łączenie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 24 Paź, 2013, 20:53
Kraków jest dla mnie jak drugi dom więc nic straconego! :)  [zakrecony2]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 25 Paź, 2013, 20:22
pół godziny we wspólnej klatce.
Rajtek atakuje.
Horacy ciągle na Rajtka prycha chociaż nie ma już pół futra, wygląda jakby ledwo się na łapkach trzymał ma zdartego strupka z ucha i wygląda jakby miał za chwile ducha wyzionąć.
to jest nieludzkie.
kocimietka jest do bani. ani razu nawet nie zadrapały w piasku.
jeśli miłość ma nastąpić po takiej masakrze, to ja dziękuje za taka miłość...

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 25 Paź, 2013, 20:30
chyba rajtek przetrącił kręgosłup horacemu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 25 Paź, 2013, 20:33
boże co robić????


może mi ktoś pomóc???
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 25 Paź, 2013, 20:35
po czym to wnioskujesz? jakie są objawy? jak wyglądają uszy Horacego? są czerwone? może się przegrzał?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 25 Paź, 2013, 20:55
cały sie leje. obmacałam go i na szczęście nie piszczy. leży i ledwo oddycha. 3 rany na uszach.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 25 Paź, 2013, 20:58
a czy możliwe aby się przegrzał? Jeśli nie jest to przegrzanie, najwłaściwiej byłoby lecieć do weta po zastrzyk sterydowy o działaniu przeciwobrzękowym i przeciwwstrząsowym. W zasadzie każdy lekarz może go podać bo to powszechnie używany środek. i ewentualnie zastrzyk z witaminami z grupy B działająco osłonowo na układ nerwowy i redukujący efekty stresu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 25 Paź, 2013, 21:23
Horacy musiałby z czegoś spaść, szylki podobnej wielkości raczej nie przetrącą sobie kręgosłupów. To raczej stres i przegrzanie z gonitwy. Jeśli masz weta pod ręka niech oglądnie małego. Jeśli uszka są czerwone, trzeba je pomoczyć wodą i łapki też, powachlować szylka gazetą, niech ochłonie.

Dlaczego psikałaś kocimiętka piasek zamiast po szylkach?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Piecho w 25 Paź, 2013, 22:00
o tej porze ciężko o wet w Poznaniu, możesz podjechać na Mieszka do 24h i kazać im podać to co pisała Dream. Nie jest to dobra klinika od szylek ale nie ma za bardzo wyboru. Ja bym go próbowała ochłodzić ale ni drastycznie, żeby szoku termicznego nie było.To najprawdopodobniej przegrzanie, silny stres.
Nie wkładaj ich do klatki razem, puszczaj tylko na wybiegi, tam łatwiej im od siebie uciec w razie agresji. Z czasem się przyzwyczają do siebie, agresja powinna maleć, początki bywają jednak bardzo burzliwe
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Piecho w 25 Paź, 2013, 22:02
napisz proszę co z Horacym
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 25 Paź, 2013, 22:12
Marto pisz co z Horacym......też myślę że stres i przegrzanie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 25 Paź, 2013, 22:23
Biedaczek, żeby tylko nic mu się nie stało, bo sobie nie daruję, że sama radziłam łączyć. Może ten Rajtek rzeczywiście jest z tych agresorów nie do połączenia ?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 25 Paź, 2013, 23:11
Horacy jest w stanie agonalnym w klinice. Jeśli dozyje 24:00 będzie cud.  Czasem szynszyli nie są sie połączyć. Niech to będzie przestroga dla wszystkich.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 25 Paź, 2013, 23:13
ale wiadomo co mu się stało?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 25 Paź, 2013, 23:13
Nie mam siły.  Pierwszy raz zrobiłam coś wbrew sobie i swojemu sercu.. . Mój Horacy. .. nie dam rady
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 25 Paź, 2013, 23:15
Lekarz stwierdził że to przez stres.  Nie dał innej diagnozy.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Piecho w 25 Paź, 2013, 23:20
w której jest klinice? Horacy kochany maluszku trzymaj się... :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 25 Paź, 2013, 23:21
Nie mam siły.  Pierwszy raz zrobiłam coś wbrew sobie i swojemu sercu.. . Mój Horacy. .. nie dam rady

Czy to znaczy, że Horacy został uśpiony? Czy trwa walka o życie?
Czy to oznacza, że kręgosłup nie był uszkodzony?

och kurcze :((((
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 25 Paź, 2013, 23:22
Najbliżej miałam na grunwald. .. juz nie  patrzyłam gdzie jade. .. dostał drgawek i go wykręcilo we wszystkie strony. ..nie reagował na światło. ... co miałam zrobić. ..?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 25 Paź, 2013, 23:25


Czy to znaczy, że Horacy został uśpiony? Czy trwa walka o życie?
Czy to oznacza, że kręgosłup nie był uszkodzony?

och kurcze :((((
[/quote]

Trwa walka. .ale to są godziny.. .lekarz nie potwierdził ale mnie sie wydaje ze rajtek go przetracil . Nie mogę na niego patrzeć.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 25 Paź, 2013, 23:28
O nieee....:(.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 25 Paź, 2013, 23:28
Trzymam kciuki z całych sił i przytulam....
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Piecho w 25 Paź, 2013, 23:30
Horacy kochanie proszę trzymaj się maluszku...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 25 Paź, 2013, 23:35
Nic nie rozumiem. Uśpiony czyli znieczulony czy umarł? Czy po prostu dostał leki na uspokojenie? A jakieś elektrolity, vit.B?? To co pisała dream?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Piecho w 25 Paź, 2013, 23:38
niestety duzo bym sie po tej klinice nie spodziewala jak i po innej czynnej o tej porze. Poznan nie ma wet szylkowych
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 25 Paź, 2013, 23:42
ojej :( Trzymaj się kruszynko :((((( I Ty sunday :( musisz przeżywać ciężkie chwile :((
Ale przecież jeszcze nic nie jest przesądzone. Czasami pod wpływem stresu bardzo silnie spada poziom cukru, a przy przegrzaniu możliwa jest opisana przez Ciebie reakcja. Myślę, że w takiej sytuacji napewno został podany steryd a on naprawdę potrafi wiele zdziałać. Nie myśl jeszcze o najgorszym. Daj nam znać gdy coś się wyjaśni, wszyscy trzymamy za was kciuki :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 25 Paź, 2013, 23:47
Mały walczy...dostał sterydy przeciwwstrzasowe, elektrolity i przecibolowe. .
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 25 Paź, 2013, 23:51
jeśli mały ma czerwone uszka, to zwilżaj je chłodną wodą. Łapeczki także. U mnie Tuśka pierwszego dnia w domu wpadła w taki letarg, lałą się przez ręce, miała czerwone uszy, było lato i upalny wieczór, a ja byłam wtedy zielona i to był udar cieplny, schłodziliśmy ją i po pewnym czasie odzyskała siły. Pisz co z małym.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 25 Paź, 2013, 23:53
Żeby się tylko udało.... poryczałam się bo ten śliczny pyszczek nie może odejść.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Piecho w 25 Paź, 2013, 23:53
jesteśmy z Wami i nie puszczamy kciuków
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 26 Paź, 2013, 00:51
my też :( Daj znać co z maluchem :((
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Alicja Mannschack w 26 Paź, 2013, 02:46
Bardzo mi szkoda maluszka i mam nadzieje ze z tego wyjdzie.
Ja tego nie rozumie, npo co Ty je oba dalas do klatki jak sie jeszcze dobrze nie znaly, i przede wszyetkim po pierwszym ataku agresora natychmiadt wyciaga sie slabszego szylka z klatki a nie patrzy sie jak ten silniejszy go gania do wyczerpania .
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: krecik w 26 Paź, 2013, 10:52
Jak tam szylka ? Trzymam za nią mocno kciuki...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 26 Paź, 2013, 12:09
Someday, jak Horacy?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 26 Paź, 2013, 13:51
Horacy jest w domu. Zjdal kawałek jabłka i wypil troszkę wody - 1 bobek zaliczony. Dostal antybiotyk i witaminy. Jutro do weterynarza na 13 na kolejny zastrzyk. Leze razem z nim w łóżku i z oczu go nie spuszczam . Jest nadzieja...chociaż nie wygląda to dobrze
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Lorelai w 26 Paź, 2013, 13:52
Bądź dobrej myśli. Przepraszam, że doradzałam ci łączenie, ale gdybym wiedziała jak będzie, to w życiu bym tego nie zrobiła. U mnie skończyło się dobrze :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 26 Paź, 2013, 13:54
Ojej jak dobrze...Horacy trzymaj się kochany :**
Biega trochę?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 26 Paź, 2013, 13:56
Spoko,  to moja wina. Nie powinnam była robić wbrew sobie. . Juz od ali dostałam porządny ochrzan. Pokoj juz caly wysprzatalam i wszystko wyparzylam co jest po rajtku. .. tylko co teraz zrobić z rajtkiem?  Nie może u mnie zostać. ..
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 26 Paź, 2013, 13:57
Nie biega . Śpi
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Lorelai w 26 Paź, 2013, 14:01
To nie Twoja wina, nie tylko ty stosowałaś taką metodę łączenia. Nie obwiniaj się, przecież nie chciałaś nikogo skrzywdzić. Skup się teraz na zdrowiu małego, na myślenie o Rajtku przyjdzie czas. Trzymam kciuki
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 26 Paź, 2013, 14:05
Martusiu Horacy musi dojść do siebie . Przenies agresora do innego pokoju.
Bardzo ważne jest to aby Horacy jadł aby nie nabawil się wzdecia. Poczytaj sobie na forum o tym. Obserwuj jego bobki. To bardzo ważne bo wzdecia są smiertelne u szylek.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 26 Paź, 2013, 16:27
Czy Horacy się obudzil? Jak się czuje?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 26 Paź, 2013, 16:31
Śpi. Nie jest dobrze ...oby do jutra. ..
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 26 Paź, 2013, 16:40
Opisz proszę dokładniej.  Jakie bobki , brzuszek, uszy, czy zje migdalka? Czy pije sam? Czy je i ile ? Czy robi siusiu? Czy się porusza?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 26 Paź, 2013, 16:53
a może migdałek by go zainteresował?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Alicja Mannschack w 26 Paź, 2013, 17:21
Teraz wazne zeby sie nie wychlodzil jak chce byc w lozku to niech jest , do picia dawaj rumianek.
Nie mozesze karcic drugiego szylka oddaniem go , bo to nie jego wina co sie stalo , vkazdy broni swojego terytorium.
Nim musisz sie teraz tez zajac , bo on nie rozumie co sie stalo. Moze kiedys sie akurat pogodza , tego nie mozna wykluczyc.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 26 Paź, 2013, 17:28
Dokładnie Martusiu. Rajtka, też nie możesz odrzucić. Pomimo tego co zaszło istnieje duża szansa, że panowie wreszcie odpuszczą. Nie możesz go po prostu tak się pozbyć :( Jak Horacy dojdzie do siebie, po jakimś czasie można ponowić łączenie.

Czy jest na forum ktoś z Poznania kto mógłby Marcie w łączeniu szylek (namacalnie) pomóc?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 26 Paź, 2013, 20:24
Czy dajesz Horacemu probiotyk, bo to bardzo ważne przy antybiotyku ?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 27 Paź, 2013, 07:18
Sunday, jak Horacy?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 27 Paź, 2013, 10:46
Przezylismy noc!  Bylo siusiu , kilka bobkow i prawie wszystko zjadl ... tylko obawiam sie ze nic nie wypil przez noc . Wciaskam mu strzykawka.  Wczoraj pół dnia plakal a dzisiaj dzielnie sie trzyma na lapkach . Na 13:00 do weterynarza.

Dziękuję za wszystkie kciuki! 
Mikar78 Tobie również dziękuję

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 27 Paź, 2013, 11:07
Proszę zapisz sobie jakie leki dostaje Horacy i czy Catosal dostał?
Cały czas trzymam kciuki :) :**

To aby dużo pił jest bardzo ważne. Chodzi o to aby nerki pracowaly i oczyszczaly organizm. Możesz mu sparzyc rumianek.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 27 Paź, 2013, 12:48
Horacy kochaniutki jesteś bardzo dzielny, mocno trzymam za ciebie kciuki a bąble zaciskają wszystkie łapki.Musi być dobrze! :cmok:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 27 Paź, 2013, 16:49
uff, ale ulga :D Będzie dobrze  Horacym, Marto :)

A co z Rajtusiem?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Bożena w 27 Paź, 2013, 18:53
Właśnie,co z Rajtusiem? Kochana nie odrzucaj go,on nie rozumie co się stało.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Ewciia91 w 27 Paź, 2013, 19:56
Od tygodnia mam młodego samczyka, rozglądam się za białym kolegą dla niego. Ale troszkę zaczęłam się bać o to, jak u nas się dogadają... nie chciała bym przeżywać podobnej sytuacji. A niestety na stałe 2 klatek nie mogła bym zostawić, w przypadku gdyby się nie dogadały. Jak myślicie, czy jest sens ryzykować ?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 27 Paź, 2013, 20:01
Baby kochane, jest sens. Ja dołączałam 1+1. 2+1. 3+1, zawsze mi się łaczyy,ł a mam samice, ponoć agresywniejsze niż samce. Tylko trzeba po prostu obserwować, mieć na uwadze kiedy jest źle i wtedy reagować, a do tego trzeba troszkę wiedzy -najpierw trzeba poczytać co i jak i kiedy, najważniejsze łączyć w południe kiedy szylki są ospałe i w dniu wolnym od pracy, żeby miec na nie oko.. W praktyce może tak naprawdę 5% szylek nie udaje się połączyć.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 27 Paź, 2013, 20:17
Od tygodnia mam młodego samczyka, rozglądam się za białym kolegą dla niego. Ale troszkę zaczęłam się bać o to, jak u nas się dogadają... nie chciała bym przeżywać podobnej sytuacji. A niestety na stałe 2 klatek nie mogła bym zostawić, w przypadku gdyby się nie dogadały. Jak myślicie, czy jest sens ryzykować ?

ja po tym co przeżyłam to NIGDY nie będę chciała łączyć sama - bez doświadczonej osoby obok.
i nigdy nie zrobię już wbrew sobie.
już się boję łączyć stwory.
czekam za decyzją mojej kumpeli, czy przygarnie Rajtka.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Ewciia91 w 27 Paź, 2013, 20:50
Ja łączyłam świnki, ale u nich to jest tak, że kilka miesięcy, rok było dobrze, a potem się tłukły jak oszalałe. W łączeniu i rozdzielaniu świnek mam wprawę, ale niestety świnia jak kobieta zmienną jest. Miałam 4 prosiaczki w 3 klatkach i szczerze chociaż raz chciała bym mieć dwa przytulaski w jednej klatce i nie martwić się, że im się odmieni. Dwaj panowie mieszkali razem bez agresji, ale miały 120cm plus piętro więc każdy mógł od siebie odpocząć. Przez jakiś czas chyba nawet we 3 mieszkały, a były takie dni co po pokoju biegały i w klatce w 4 siedziały. Boje się trochę, że z szynszylami też tak będzie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 27 Paź, 2013, 22:29
Szynszylom raczej się nie odwiduje. Jak już się połączą, to jest miłość forever.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Piecho w 27 Paź, 2013, 23:34
U mnie szylkom sie odwidzialo. Po smierci Józia 6tygodni temu zostało trzech chłopaków i mam wojnę, jeden - agresor mieszka sam, Dziki i Albinek razem. Biegają razem po pokoju, są spięcia ale i tak lepiej niż w klatce bo tam jest wojna, robi sie bardzo niebespiecznie. Nie wiem czy na nowo się połączą, długo to już trwa :/
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 27 Paź, 2013, 23:41
Nie trać nadziei..głowa do góry! Wspolne wybiegi, zamiana klatkami i musi być dobrze. Skoro były razem to uważam że w końcu wszystko wróci do normy.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: krecik w 28 Paź, 2013, 00:52
U mnie też się odwidziało i to nie raz...

Początkowo jak był tylko Radar i Gizmo (żyli ze sobą cztery lata) chłopaki godzili  się, żeby po pół roku spokoju zacząć wojnę.. Potem znowu ładowali się do jednej klatki i jakiś czas siedzieli ciągle przytuleni do siebie, aż się znowu któremuś znudziło i na nowo rozpoczynał wojnę... I tak było dopóki żył Gizmo. Regularnie mniej więcej raz na pół roku. I mimo, że to Gizmo głównie atakował Radara i na koniec mieli okres wojny, to Radar przez dwa dni biegał po pokoju i go szukał – dlatego zdecydowałam się wziąć Mania bo widok był po prostu straszny – chłopaki bez problemu się polubili i wszystko grało do momentu, aż przygarnęłam Diega, który niestety okazał się być chory, co spowodowało, że każdy z chłopaków przez  dwa miesiące mieszkał w oddzielnej klatce. I tu czekało mnie kolejne zaskoczenie. Maniek zrobił się mega agresywny w stosunku do innych szynszyli, choć się bardzo do nich garnął ale chciał rządzić.

Stan na dziś jest taki, że Radaro mieszka z Diegiem(po prostu  po wspólnym wybiegu weszli razem do jednej klatki, przytulili się do siebie i tak już zostało), a Maniuś osobno, (próba łączenia trójcy się nie powiodła, mimo zupełnie nowej klatki która stanęła w innym pokoju) po jakimś czasie próba załatwienia mu kolegi spowodowała rozliczne rany i… konieczność zakupu kolejnej klatki dla Felka – który to charakterek ma jak Mań i nie akceptuje nikogo innego. Mimo, że nie działają mu tylne łapy (co też wymusiło konieczność niskiej, dostosowanej do niego klatki) rzuca się z zębami na wszystkich innych szynszylowych Panów. Nawet na wybiegach Felek musi być puszczany oddzielnie niż reszta.
I bynajmniej walka Mania i Felka z kimkolwiek nie kończy się zadrapaniami, ale wymaga interwencji chirurgicznych. Najbardziej drastyczna sprawa Fel z Maniem szarpali się przez klatkę, czego konsekwencja były 4 szwy na mordzie Mania i brak dolnego siekacza(którego to sobie wyrwał walcząc  z klatką i Felkiem),  na szczęście odrósł – chwała temu, że od razu miał się kto nimi dobrze zająć. I niestety nie była to jedyna taka akcja – ja zawsze byłam obok a mimo to czasu na reakcje miałam za mało. To były po prostu sekundy.

Po tym wszystkim ja straciłam już nadzieję i w sumie boję się łączenia – nie wiem czy kiedykolwiek się tego jeszcze podejmę. Myślę, że to nie jest takie proste jak wielu się wydaje i czasem chęci, ani czas nie wystarczą. Trochę tak jak z ludźmi. Nie każdego jesteśmy w stanie polubić. I nie potrafię się określić czy stres właściciela, a przede wszystkim zwierząt jest warty świeczki. Oczywiście dla mnie wygodniej i milej było by patrzeć na chłopaków tulących się do siebie, ale…

Z zasłyszanych wielu historii wnioskuję, że albo uda się połączyć dość szybko i bez większych problemów, albo się to po prostu nie udaje…
Choć mam nadzieję, małą co prawda, że jednak źle wnioski wyciągam…
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 28 Paź, 2013, 08:03
U Ciebie faktycznie na noże  szlo :( . Nie stawiałam nigdy klatek tak bardzo blisko siebie..aby nie mogły się sięgnąć raczej. Łączenie łączeniu nie równe...jestem zdania ze się da połączyć ...bo zawsze mi się udało..choć mam agresywna terytorialna Maline. Duży jest problem jak dwa wojowniki się trafia. Musza ustalać hierarchie i jeden musi zdominować drugiego...władza absolutna :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: krecik w 28 Paź, 2013, 08:18
Anna klatki u mnie są i były porozdzielane deskami albo stały w różnych miejscach w pokoju - opisane wydarzenie miało miejsce na wybiegu jeden podbiegł do klatki drugiego dosłownie na moment.
Ustalanie hierarchi jasne, tylko albo odbywa się to dość łagodnie albo zwierzaki zaczynają walczyć na śmierć i życie. I tu pojawiaja sie moje wątpliwości. W każdym razie ja w polączenie moich Gamoni juz nie wierzę ;-)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 28 Paź, 2013, 08:22
oj wspolczuje :( no ale trudno jak sie nie da. Mielismy przyklad z Horacym ze nic na sile.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Piecho w 28 Paź, 2013, 11:02
jeśli Horacy nie je można podać espumisan ewentualnie esputicon w płynie dla dzieci. Są to leki dostępne w aptece. Twój wet napewno zważył Horacego więc będziesz mogła dobrać dawkę, pamiętaj jednak, że espumisanu nie da się przedawkować. Jest to lek bardzo delikatny, stworzony dla dzieci. żapytaj swojego wet o opinię jeśli masz wątpliwości.
Masowanie brzuszka jest też bardzo pomocne, najlepiej robić to na ciepło, ciepłą ręką lub przez ciepły ręcznik. Każdego szylka trzyma się do masowania w inny sposób, jedne wolą tyłem do Ciebie inne przodem, najważniejsze żebyś zobaczyła w jakiej pozycji Horacy jest najbardziej spokojny. Masuj zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Masowaniem też nie zaszkodzisz a jeśli coś niedobrego dzieje się w jelitkach to pomoże.
Jeśli szylek nie je nic, radziłabym dokarmiać go ręcznie przez strzykawkę. Do tego są specjalne karmy: herbicare, rodicare lub criticalcare. Dwie pierwsze kupisz bez problemu w sklepach internetowych, ostatni u de Piaseckiego we Wrocławiu tu jest kontakt http://www.wet.wroclaw.pl/kontakt-1 (http://www.wet.wroclaw.pl/kontakt-1)
Criticalcare ma najlepszy skład ale jednocześnie jest najdroższy - ok 150zł za nie całe 500g. Jeśli będzie taka potrzeba mogę Ci dać criticalcare ponieważ mam trochę po Dzikusku. Każdą z tych karm należy wymieszać z ciepłą przegotowaną wodą i podać w strzykawce. Gęstość jest uzależniona od preferencji zwierzaka.
Wagę kupisz w marketach typu media markt, jula itp. Są to wagi kuchenne z miską, cena ok 30-50 zł.
Pozdrawiam i trzymam kciuki
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 29 Paź, 2013, 22:32
tak kończąc mój wątek o łączeniu szyli chciałam tylko dodać, że Rajtek jest dzisiaj pierwszy raz na wybiegu po nieszczęsnych zdarzeniach... i szukał Horacego przez pierwsze pół godziny. Teraz powrócił już do normalności i korzysta z uroków szynszylowego życia biegając już 4 godzinę.

Nie wiem co z nim będzie.

Tak jak mi mówicie, to jest tylko zwierze... ale z drugiej żal jest ogromny.

Więc przestroga dla wszystkich co chcą być chojrakami i łączyć zwierzaki - zastanówcie się dwa razy czy jest to dobre. Nas Horacy traktował jak stado. Był delikatny. A miłość którą od nas otrzymywał wystarczyła mu za wszystkie szynszyle świata.
Do Was moi drodzy należy decyzja. Tylko przemyślcie ją 10 razy.
Nie życzę nikomu kołysania do wiecznego snu pupila, dla którego byliście w stanie poświęcić wiele.

Dziękuje raz jeszcze za wszystkie ciepłe słowa.
 
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 29 Paź, 2013, 22:41
Moim zdaniem to zależy czy będziesz potrafiła pokochać jeszcze Rajtka. Jeśli tak, warto dać mu szansę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Maziak w 21 Lis, 2013, 09:12
Mam ostatnio zagadkę życiową. Odkąd mam możliwość ze względu na nową, wielgachną klatkę zastanawiam się bardzo uporczywie nad adopcją kompana dla mojego zwierza. Chciałabym uratować jakąś niewinną duszyczkę, która potrzebuje nowego domku i lepszego życia i jednocześnie dać trochę towarzystwa mojemu dotychczasowemu zwierzowi.
Mam jednak wątpliwości co do tego, czy dorosły osobnik (4 lata) zaakceptuje nowego lokatora? Mam samca i szukałabym mu również samca, z tym, że nie chcę kupować małej szylki, a uratować jakąś bidulę, która będzie potrzebowała pomocy. I jestem świadoma tego, że do adpocji są zazwyczaj również dorosłe szyle, dużo rzadziej młodziaki.

Obawiam się, bo mój zwierz prosto ze sklepu zoologicznego miał tylko raz w życiu kontakt z inną szylką (kiedy wyjeżdżając na wakacje dałam go pod opiekę siostrze, która również hoduje kulki), ale był wtedy młody i dość uległy jeszcze. Od tamtego czasu na pewno wydoroślał i zrobił się bardziej pewny siebie, zaborczy.
Całe życie żyje sam, bez kontaktu z innymi kulkami... nowy lokator to może być dla niego szok... a co jeżeli nie zaakceptuje przybysza?

Na czas łączenia mam dostępne dwie klatki, jednak docelowo chciałabym, żeby mieszkały razem.

Macie jakieś doświadczenia w łączeniu dorosłych szylek? Nie chodzi mi o sam proces poznawania, bo to już przewertowałam na forum, ale o rozwianie moich obaw. Wizja mojej kulki walczącej na śmierć i życie z intruzem nie jest przyjemna.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 21 Lis, 2013, 09:26
Maziaku, tego nikt nie zagwarantuje że na 100% uda się połączyć kulki. W 95% sie udaje, czasami zdarzają się trudne przypadki do połączenia jednak w sprzyjających okolicznościach, jest szansa że szylek połączy sie z innym stadem. Tak jak wspomniany wyżej Rajtuz. Dużo także zależy od doświadczenia i odporności psychicznej opiekuna zwierzątek. One czują emocje, jesli my sie denerwujemy, to one takze staja sie bardziej agresywne. zanim zakupisz/adoptujez towarzysza, przygotuj sie. Poczytaj watki o łączeniu szynszyli (są długie) i o metodach! Dopiero poxniej uzbrój sie w potrzebne rzeczy, i działaj :)

http://szynszyle.info/forum/index.php/topic,16065.0.html (http://szynszyle.info/forum/index.php/topic,16065.0.html) - wątek

 PORADNIK ŁĄCZENIE SZYNSZYLI  (http://szynszyle.info/forum/index.php/topic,13098.msg76068.html#msg76068)

http://szynszyle.info/forum/index.php/topic,11056.msg59542.html#msg59542 (http://szynszyle.info/forum/index.php/topic,11056.msg59542.html#msg59542) -watek
http://szynszyle.info/forum/index.php/topic,16582.msg103649.html#msg103649 (http://szynszyle.info/forum/index.php/topic,16582.msg103649.html#msg103649) -wątek
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 30 Lis, 2013, 09:16
Bardzo przykra sprawa..bo pamiętam ze łączenie poszło Ci gladko.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 30 Lis, 2013, 11:45
Łączenie, przede wszystkim wymaga czasu. Długiego czasu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: SomedaySunday w 30 Lis, 2013, 19:15
O rety!  Domi,  tak mi przykro :( biedny Puszek.. .tyle o nim rozmawiałysmy. .oj Tofcio Tofcio. ..
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Alicja Mannschack w 01 Gru, 2013, 11:59
Kastrowac mozna juz od 4  miesiaca i od 400 g wagi ale  lepiej jest od pol roku tak ze 8 miesiecy  to dobry czas tylko nie wiem czy to cos da , czesto sexualnie aktywne samce nie zmieniaja sie po kastracji , zapytaj lepiej Lek wet co on na to.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Justi122 w 01 Gru, 2013, 12:10
Witam serdecznie,
chciałabym się dowiedzieć co sądzicie o łączeniu w pary starszej szynszyli (10lat) z młodziutką (2miesiące), czy takie pary łatwo się zaprzyjaźniają? Po wielu latach samotności Frotki zdecydowaliśmy się na przygarnięcie drugiej szylki, ale sen z powiek spędza nam wizja iż szylki mogłyby się nie polubić- nie mamy warunków na dwie klatki (Frotka ma piękną wielką willę z pułeczkami, karuzelką, hamaczkami, gałązkami, legowiskiem i domkiem- robiliśmy ekstremalny remont w zeszłym roku i mocno w klatkę zainwestowaliśmy, żeby było jej jak najlepiej) z kolei nie wyobrażam sobie by przygarnąć szylkę i po nie udanej próbie łączenia oddać ją.. Co zrobić żeby uniknąć takiej opcji??? Proszę o pilną poradę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 01 Gru, 2013, 18:41
Ja właśnie łączę 9 latkę, 5 latkę i nową młodą szyszkę. Jak na razie, pogryziona jestem ja. Największego agresora czyli Tuśkę, oddzieliłam do małej klatki.

2m-ce to bardzo małe zwierzątko. Jeśli już chcesz łączyć to wybierz szyszkę 4-5 miesięczna. Łączyc takze powinieneś raczej na małej powierzchni bez półek i domków żeby szyszki goniąc sie nie pospadały z półek i nie połamały sobie niczego.
Do łączenia trzeba mieć silne nerwy i dobrze oceniać sytuację. Szkoda, że Frania mieszkała 10 lat sama, choc pewnie zapewnialiście jej wszystko co potrzebne, to troszkę została tym skrzywdzona. Może być ciezko. Nikt Wam nie zagwarantuje 100% połączenia, poza tym masz samiczkę jak i ja, a samiczki są cholernie terytorialne. Na 2 klatki na początku musisz sie przygotować.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Justi122 w 01 Gru, 2013, 22:01
Czyli jednak dwie klatki.. :( Frotka (10lat) nie zawsze była sama, na samym początku były dwie, Klara była od niej o 2 miesiące młodsza niestety po 2 latach odeszła. Obie kulki pojawiły się u nas niespodziewanie, siostra przywiozła je z fermy,którą znajomy likwidował. Powiem szczerze, wtedy byłam dzieckiem i nie za bardzo wiedziałam, że szylki należy ze sobą łączyć- poprostu zamieszkały razem w klatce i się polubiły, choć Klara(młodsza) była bardziej dominująca-obgryzała Frotce wąsy i zawsze pierwsza pchała się do wyjścia. Po jej śmierci nie kupowaliśmy nowej szyli z różnych powodów. Ewentualność zakupu rozważamy już od roku. Zastanawiam się tylko czy Frotka nie będzie miała urazu przez te obgryzane wąsy do młodszej towarzyszki??? Jednocześnie skoro już kiedyś nie mieszkała sama może szybciej zaakceptuje takiego malca obok siebie???
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 01 Gru, 2013, 23:04
Zawsze jest szansa że Frotka potraktuje taką małą szylkę jak dziecko i zaopiekuje się nią. Ktoś chyba ostatnio łączył takie szylki i od razu się pokochały.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 02 Gru, 2013, 09:11
Nie dziwie sie Puszkowi...Tofik mocno mu podpadl :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 02 Gru, 2013, 11:23
Łaczenie samic 2+1. Doba I:

Wczoraj o 18-ej podjęłam decyzje o próbie połączenia dziewczyn. Jako, że po przystawieniu przez kratkę, moje babolki nie wykazywały oznak agresji (a Tusia zazwyczaj od razu szarpie pręty klatki), toteż wsadziłam Małą do klatki baboli. Uprzednio naperfumowawszy im porządnie ogony. Oczywiście zaczęła się gonitwa. Futra trochę latało, ale ran nie było. Koło 21-wszej był względny spokój, więc na chwilę wyszłam. Jak wróciłam tusia siedziała w trocinkach i cos mi nie pasowało, nie goniła nikogo chociaż skakały nad nia inne. Po oględzinach i próbnym bieganiu po pokoju okazało się, że kica na 3-ch łapkach.
Nie stawiałą cieżaru ciała stojac n dłoni na prawej tylnej łapce. Całą noc przesiedziała w domku, Beza na środkowej półce, a Mała na najwyższej koło miski, cwaniara.
Dziś pojechałam z Tusią na RTG. Na szczęście wszystkie łapki okazały sie całe, stawy także, ból wskazuje na porządne stłuczenie tyłka.
Tusia kica, tylko odciąża łapkę. Jest szansa, że trochę obolała nie będzie tak goniłą Małej i Bezy.
Narazie wróciła od nich. Nie ma sensu ich już rozdzielać. Są na etapie siedzenia na półce i gderania do siebie. Nie ma już szaleńczych gonitw. Moja psina ich pilnuje. Jak za bardzo bruszą, to sunia powarkuje lub szczeka i to je trochę trzyma w ryzach.
Mała jest nie tyle agresywna co strasznie płochliwa. Najmniejszy ruch czy szmer powoduje szczekanie, gderanie, chęć siku prostego w powietrze. Podejrzewam, że podobnie było w poprzednim domku. Po prostu musi sie przełamać.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 02 Gru, 2013, 23:04
Doba I, po dniu:

Myszory cały dzień spędziły w dolnej części klatki. Aktualnie poruszają się już po całości. Beza biegała po pokoju z Małą, ale nie goniła jej.   
Tusia z powodu bolącej łapy nie ma ochoty na gonienie kogokolwiek, wiec jest spokój. Kołowrotek zablokowałam na czas łączenia, żeby nie zrobiły sobie krzywdy. Moja sunia przywarowała i gapi się w klatkę jak sroka w kość i tylko jej ogonek chodzi na boki po podłodze. Jak szyszki za bardzo rozrabiają, to pokwękuje i je rozgania. Musiałam posprzątać i wymyć klatkę, ponieważ po wczoraj i dziś wyglądała jak po przejściu huraganu. Połowa mojego pokoju także.

* Przy okazji: Kiwi, lakier wodny daje radę! Fajnie się mocz zmywa z półek i nie zostają wżarte pomarańczowe plamy. Gdzieniegdzie jakiś delikatny ślad został, ale mało widoczny. Woda z poidełka też nie wyrządziła mu jeszcze krzywdy.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 03 Gru, 2013, 10:44
Doba II, noc:

Coś goniło i szczekało. A o 5:53 idąc do łazienki przyłapałam Beze iskającą futro Małej ;) Normalnie myślałam, że mi sie nadal śni. Teraz Beza sidzi z Tusią w domku a Mała osobno, ale najgorsze juz chyba z nami.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 03 Gru, 2013, 14:15
Ojej jak szybko :) super gratuluje :) A ja jeszcze daleko w polu....z laczeniem
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 03 Gru, 2013, 20:59
Trzymamy  [super]

U mnie coś tam jeszcze "gderają", czasem leci sik prosty, a zaraz po tym, razem łapa w łapę lecą do piasku a tam to już potrafią się tarzać we 2-3 bez gderania i sikania na siebie. Grunt to higiena :D
Łączenie na poziomie 95% :) 100% będzie jak zobaczę Tusię śpiącą z Małą.

Ktoś ma jeszcze do połączenia jakieś super agresywne, dominanckie i nie do połączenia szynszyle? Zapraszam do mnie ^^


Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 03 Gru, 2013, 22:43
Ktoś ma jeszcze do połączenia jakieś super agresywne, dominanckie i nie do połączenia szynszyle? Zapraszam do mnie ^^

mogę Ci Grubą podrzucić ;)

Dzisiaj u mnie czwarty dzień starcia. Mam wrażenie że efekty wizualne i dźwiękowe trochę osłabły, ale wciąż po chwili względnego spokoju - gderania, fukania i innych akompaniamentów, nagle któraś robi "zły ruch" i zaczyna się kocioł.
Ponieważ klatka jest duża, ciągle się boję że zrobią sobie krzywdę, tak szaleją.

Porwałam się na łączenie dwóch stadek: 2+3, i jak po każdym łączeniu które przechodziłam mówię: NIGDY WIĘCEJ.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 03 Gru, 2013, 22:43
Mikar, nie rozłączaj juz Puszka i Tofika. Jak sie nie żrą i nie gonią szaleńczo to już jest krok ku dobremu. Tak naprawdę szalona gonitwa to pierwszy etap łącznia. Później przychodzi uspokojenie: gderanie, sikanie, czasem pogoń jednak szybko zarzucana. Kolejny etap to olanie przeciwnika, na zasadzie: nie przeszkadza mi twoja obecność ,ale nie zblizaj sie za bardzo. Póżniej to już tylko wspólne kąpiele i spanko :)


2:3, przynajmniej szanse maja równe ^^ I tak naprawdę to jest 4:1, zawsze 1 jest przeciwko wszystkim czterem i tak każda szylka. Stare przyjaźnie się szarpią, nastają nowe. Masz w ogóle taki duży hamak lub domek co pomieści w przyszłości 5 puchatych pupsk śpiących na śledzia?

Moje własnie ćwierkają jak wróble... wiosna idzie, czy jak?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 03 Gru, 2013, 22:53
Z jednej strony to prawda że jest 4:1 - Gruba sama przeciw wszystkim, bo jak już zaczyna się kocioł, to nie patrzy na kogo leci.
Ale też nie do końca - Szubi i Buba szybko ją rozpoznają i próbują załagodzić sytuację. Mizianko i pohukiwanie, i GruBasia odpuszcza. Niestety tylko do czasu pojawienia się Grubszej na horyzoncie. Próba sił...
Moje Bubeczki kochane, one są takie pokojowe, chcą i z Grubą, i z nowymi żyć w zgodzie. Tylko reszta nie pozwala :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 03 Gru, 2013, 23:15
Buba, po prostu masz o 2 szylki więcej teraz niż ja więc łączeniu  ciebie potrwa 2x dłużej. Porosty rachunek. Wytrzymaj :) Tylko rivanol miej pod ręką.

Ania, jeśli nie leje sie krew to nie rozdzielaj Figi na noc. Dajesz tym do zrozumienia agresorce, że wygrała bo przegoniła intruzkę.
Ewentualnie, napompuj materac, przenieś sie na noc do pokoju z szylkami i śpij przy małej lampce. Będziesz widziała i słyszała co robią w nocy.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 03 Gru, 2013, 23:23
Dziekuje Myszko za dobre rady. Szylki są w naszej sypialni i Daniel wstaje codziennie o 5:00 i musi się wyspać. Jutro zrobię mu w salonie poslanie chyba.A sama zarwe noc z nimi .
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 04 Gru, 2013, 09:50
Dla jasności, jedna nowa, "mała", waży 870g, więc nie wypada jej stracić autorytetu :D
Stąd pewnie to wojowanie... No zobaczymy co z tego wyniknie, najgorsze że w tygodniu mam czas tylko wieczorami, a rano kiedy są rozleniwione, nie mam jak próbować :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 04 Gru, 2013, 22:53
Współczuję  :(, biedny Pusiaczek.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 04 Gru, 2013, 22:56
mikar, jesteś z Krakowa? Wylecz ogon (ciężko sie je leczy zdezynfekuj dobrze rivanolem) i możne podrzuciła byś chłopaków z klatkami do mnie. Mam co prawda dziewczyny w sypialni, ale też i drugi pokój w którym mogliby chłopaki przebywać, może element dezorientacji terytorium by ich ostudził?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 05 Gru, 2013, 19:26
Doba III, po nocy i po dniu:
 W nocy był rajwah, bieganina na całego, mnóstwo zgubionego futra i zasikane półki. Musiałam odkurzyć i zmyć. Dzięki opatrzności, że są polakierowane, inaczej już nie byłoby widać że są nowe!

Po dniu: moje dziewczyny biegały po pokoju półtorej godziny. Już nie gonią siebie tylko zwiedzają razem pokój. W klatce znowu gęgają ale zaczynają też do siebie ćwierkać, a to już super znak. Co jak co, Bunia jest strasznie płochliwa, ale odgłos otwieranego słoika z migdałami już skojarzyła z poczęstunkiem i tylko dzięki temu mogę ją jakoś złapać po bieganiu. Teraz śpią pokotem na półkach i jest spokój. Porobiłam fotki, ale znowu mi mąż podwędził czytnik kart i nie mam jak zrzucić.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 05 Gru, 2013, 21:56
Domi powodzenia  [taniec].

Myszko, Buninki to straszne wypłosze, moja też taka  [bounce] :).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Alicja Mannschack w 06 Gru, 2013, 14:42
Wspaniale rozwiazanie, pleksa tez mozesz przedzielic w klatce i sie beda widziec.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 06 Gru, 2013, 15:32
mikar, to bardzo dobre wieści :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 08 Gru, 2013, 08:41
U mnie postanowione - po tygodniu łączenie jest definitywnie zakończone.
Wczorajsze próby skończyły się jazdą na sygnale na szycie Iśki (białej). Zaraz przy głowie ma zszytą kilkucentymetrową ranę wojenną. Nie wyobrażam sobie ryzykowania ich zdrowia (kto wie czy nie życia) kolejny raz.
Gruba atakuje teraz drugą nową, Bubę i mnie. Szubi jak zawsze z dala od awantur w swoim hamaczku.
Aktualnie Biała siedzi osobno do czasu wygojenia, Gruba osobno, i zestaw Buba+Szubi+Nowa Sziszka w dużej klatce.

Teraz wiem że można sobie mówić "łączenie pod kontrolą". Ułamek sekundy i załatwione.
Muszę porozmawiać z poprzednią właścicielką czy chce w ogóle bym się nimi zajmowała, czy uzna ten wypadek za moją dyskwalifikację jako opiekuna. I muszę niestety postanowić co z Grubą...

Ech, tym razem uroczyście oświadczam że to ostatnie moje łączenie. Nigdy więcej.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Alicja Mannschack w 08 Gru, 2013, 09:48
Bardzo mi przykro ; (
Niestety sa takie agresywne szylki......
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 08 Gru, 2013, 14:54
ehh ja tez melduje ze mam pauze w laczeniu. Moje dziewczyny sa agresywne i doszlo do ran i teraz sie goja. Nie wiem co bedzie za kilka dni.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Belzebuba w 08 Gru, 2013, 19:25
Właścicielka szylek chce jednak je wziąć ze sobą, o ile Jej się uda (nie chcę wdawać się w szczegóły sytuacji życiowych). W sumie nie dziwię sie. Mam do siebie tyle żalu że nie umiem opisać. Nigdy mnie nie poruszały tak bardzo dziurki w uszach, stracony paluszek itp. A to mną wstrząsnęło.
Jeśli właścicielce się uda je zatrzymać to dobrze, tylko czemu aż tyle musiało się stać... każdą ranę Bub bym przeżywała, ale tej nie mogę sobie darować podwójnie. Tego że ktoś mi zaufał i podczas mojej "warty" zdrowy, piękny zwierzak został tak pokiereszowany. Gdyby ktoś po tygodniu opieki oddał mi którąś Bubę w takim stanie, to nie wiem co bym zrobiła... Nie wiem jak jej w oczy spojrzeć.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 08 Gru, 2013, 21:54
Fatalne wieści, bardzo współczuję :(. Być może okres jesienno zimowy nie jest tym odpowiednim do łączenia, one są w tym okresie badziej aktywne seksualnie, więc to może być przyczyna.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 08 Gru, 2013, 22:02
Mnie się udało. Dziewczyny śpią w hamaku razem. Nikt na nikogo nie sika. Bunia już się nawet mnie tak bardzo nie boi. Ucieka kiedy chcę wyjąć ją z klatki, ale złapana już się nie wyrywa. Tusia także nie gania już Buni, siedzą sobie obok siebie ogon w ogon na półce.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: cerise15 w 14 Gru, 2013, 16:29
Hej,
Od 2 tygodni czytam różne fora o szylkach, o sposobach łaczenia, generalnie o wszystkim,ponieważ w zeszłą niedzielę przeygarnęłam 3 miesięczną kulkę. Od prawie roku mieszka u mnie Blanca. Obydwie są samiczkami.
 Doszłam do wniosku że Blanca zrobiła się jakaś taka "depresyjna" tak więc postanowiłam sprawić jej koleżankę. I tak od 7 dni w klatce obok mieszka 3-miesięczna Nigra.
To moje pierwsze łączenie i zdecydowałam się na metodę z kocimiętką. Wzięłam dzisiaj rano szylki do małej łazienki wypsikałam, umieściłam w niedużej klatce z piaskiem i jakoś poszło, ale kompletnie straciły sobą zainteresowanie, także po około 1 godzinie przeniosłam je, już bez piasku tylko w samej klatce do pokoju. No i się zaczęło. Trochę się poprały, futro poleciało i... zasnęły w narożnikach. Szczerzę mówiąc nie jestem w stanie określić która którą zdominowała i czy w ogóle do tego doszło. Zaobserwowałam tylko, że Blanca podeszła w pewnym momencie do małej i zaczęła ją iskać między uszkami. Tamta tylko coś burknęła i w sumie się spłoszyły bo coś spadło w kuchni.
 Teraz moje pytanie : Czy mam je tak trzymać w tej klatce cały czas? Siedzą już tam dobre 6 godzin i nic się nie dzieje. Nie przytulają się ale też nie wchodzą sobie w drogę. Mam je wypuścić na wspólny wybieg? Czy może wsypać do tej klatki trocin i niech siedzą do póki nie będę pewna że już jest po wszystkim i dopiero po tym wprowadzić je do docelowej dużej klatki?
Widzę że są już trochę zniesmaczone tym ciągłym siedzeniem i chcą wyjść :/
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 14 Gru, 2013, 18:34
Z tego co piszesz, jest dobrze :) Wybierz rozwiązanie numer 3. Wsyp do klatki trociny włóż sianko, karmę, poidło. Niech tak posiedzą ze 2 dni. Nic im nie będzie. W międzyczasie posprzątaj sobie klatkę docelową, umyj, wypierz hamaczek i dopiero później wpuść tam obie kulki naraz. Jeśli się nie gonią teraz, to jest spora szansa, że niedługo zaczną spać wtulone w siebie lub się iskać. Daj im po migdale. patyczki do ogryzania, niech mają co tam robić.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: cerise15 w 14 Gru, 2013, 18:50
Właśnie zaczęły się iskać tj. starsza Blanca młodszą. Tamta się nie ruszała, ale potem też ją zaczęła iskać no i Blanca wsadziła pod tą małą swoją głowę i tak sobie drzemały więc doszłam do wniosku że w sumie to może mogę je wypuścić. No i  chyba się pospieszyłam troszkę, bo teraz na tej dużej powierzchni jak Nigra podchodziła to Blanca trochę ją "straszy" tzn. przegania. Niby otworzyłam im tą dużą klatkę i trochę je jeszcze prysnęłam kocimiętką ale trochę zaczęły się ganiać po półkach i w końcu mała usiadła na najwyższej i już nie za bardzo chciała zejść :/ Zdjęłam ją i puściłam po pokoju, to znowu wybrała sobie kąt i nie chciała biegać, więc wzięłam ją pod koc do siebie i teraz sobie tak leżymy. Także chyba z powrotem przyniosę tamtą mniejszą klatkę tak jak mówisz i będą na razie mieszkać we dwie i nudzić się w tej małej ;) Przynajmniej te 24-48 h.
Szczerze mówiąc przeżyłam spory szok z Nigrą, bo byłam przyzwyczajona do niedotykalskiej i walniętej Blanci ;) Dlatego też między innymi postanowiłam spróbować z Nigrą i jestem tak pozytywnie zaskoczona! Ona w ogóle się mnie nie boi :) Nie wiem co robili poprzedni właściciele z Blancą ale czasami jest nie do zniesienia ze swoim charakterkiem. Może mała towarzyszka trochę ją ustawi. Mam taką cichą nadzieję ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: NiggerPL w 11 Lut, 2014, 19:51

Mam takie pytanko ponieważ miałem 2 szynszyle (ona 13 miesięcy on 9 miesięcy) i on mi zdechł :( . Minęły 3 dni i kupiłem jej towarzysza żeby nie czuła się samotnie (też ma 9 miesięcy i też jest samczykiem). Na początku postępowałem tak jak mi polecali, czyli są w dwóch osobnych klatkach około 10cm od siebie. Zamieniam je codziennie "miejscami". Najpierw dałem temu nowemu 2 dni na przyzwyczajenie się do otoczenia i zacząłem go wypuszczać po 2 dniach. Później stopniowo też wypuszczałem je razem, lecz ona go cały czas gryzie i wyrywa futerko. I teraz nie wiem co mam zrobić ponieważ przez tydzień tak robię a ona nie zmienia swojego zachowania. Nie wiem czy to może za szybko na nowego towarzysza czy to ona już nikogo nie zaakceptuje :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 11 Lut, 2014, 20:09
Tydzień to krótko, musisz dać im więcej czasu, w końcu Twoja samiczka niedawno straciła towarzysza. Najlepiej uzbroić się w cierpliwość i próbować łączyć je podczas wybiegów na neutralnym gruncie, np w przedpokoju.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: NiggerPL w 11 Lut, 2014, 20:21
Już je wypuszczałem w kuchni gdzie żaden z nich nigdzie nie był, ale nic uzbroję się w cierpliwość
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: dream* w 11 Lut, 2014, 20:23
To młode kulki więc raczej w końcu powinny się zaakceptować. Po prostu samiczka jest zestresowana utratą towarzysza co potęguje jej agresję w stosunku do nowego.
Natomiast mając parkę mieszaną w wieku zdolnym do rozrodu koniecznie polecałabym zapoznać się z tematami z działu rozmnażanie, mogą okazać się pomocne i ważne. A tak w ogóle witaj na forum :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 15 Lut, 2014, 21:17
Domi trzymam kciuki ! ;)
Mam nadzieje , że szybko uda Ci się połaczyć chłopaków :-*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 18 Lut, 2014, 09:44
Domi nie wydaje mi się żeby Toficzek był za mały na łączenie, jak ja łączyłam swoich chłopców to Timi miał 3 miesiące a Moris 9 miesięcy :)
tez bałam się o Timona bo jak go przynieśliśmy był chudziutki(198g)a Moris to prawdziwy kolos :D i nie wiedzieliśmy czy sobie poradzi.
Teraz Mały terroryzuje Morisa :D
u Ciebie bedzie tak samo , na dniach jestem pewna że połączysz ich :)

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 18 Lut, 2014, 11:57
no to spora różnica.
ale chyba nie gryzą się do krwi ? 
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 18 Lut, 2014, 12:14
ale te draśnięcia to nic groźnego ?
a futerko odrośnie do 2 miesięcy :)
 dziś też będziesz próbować łączyć?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 18 Lut, 2014, 12:24
to bardzo dobrze,że nic groźnego Tofikowi nie jest.
dobry pomysł :)
a czy przy łączeniu masz "wanienke" w pomieszczeniu? może gdy Toficzek "przejdzie" zapachem Czarusia i Alfika to szybciej go zaakceptują :*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 18 Lut, 2014, 13:39
aa no chyba , że tak  [good] to rzeczywiście piasek odpada.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: junoo w 22 Lut, 2014, 22:33
Trzymam kciuki :) Cierpliwość popłaca, więc może się zaprzyjaźnią :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 04 Mar, 2014, 08:24
Świetna wiadomość  [super] .
jeszcze tylko żeby Czaruś polubił Tofika , trzymam mocno kciuki  [zakrecony2]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 04 Mar, 2014, 10:03
Dobrze! Co dwa ogony to nie jeden, przeciwko Czarusiowi ;p
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: junoo w 04 Mar, 2014, 18:01
czyli coraz bliżej do sukcesu :D super!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 04 Mar, 2014, 18:34
Metallowa ma racje , gdybym była na Twoim miejscu tak właśnie bym zrobiła. Wybieg urozmaiciłabym kartonami lub innymi ciekawymi przeszkodami   [zakrecony2]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: poziomka9 w 04 Mar, 2014, 21:11
Moim zdaniem dziewczyny maja racje. Trzeba zobaczyć jak bedą zachowywać się kuleczki. Jak łączyłam mojego Mańka z Manią to poszłam na żywioł czyli wspólny wybieg zaraz po przywiezieniu nowej koleżanki, ponieważ nie byla ani przestraszona ani nie bała sie towarzystwa ( mieszkała z 4rema innymi kulkami) Natomiast gdy przywiozłam czarnule sytuacja była inna. Mała byla przestraszona, nieruchomo skulona w kąciku klatki dlatego postanowiłam poczekać i dać jej troche czasu. Na drugi dzień wieczorem ( ponoć pora najmniej zalecana z uwagi na ozywienie zwierzaczków) postanowilam wspolnie wypuścic je w pokoju. Czarnula była na dystans ale nie bylo agresji. Po wybiegu 3 kuleczki trafily do jednej klatki pod obserwacja. Na noc postanowiłam je rozdzielic ( chcialam sie wyspac:P) Z samego rana kulki trafiły znow wspolnie do klatki. Miałam mały delemat czy zostawic czy rozdzielac na czas pojscia do pracy. Zostawiłam kuleczki a jak wróciłam zastałam cudny widok przytulasków całej trójki :) Powodzenia życze w łączeniu:)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Anna83 w 05 Mar, 2014, 05:33
Łączyłabym od razu puki żaden nie uznałby nowego pokoju za swoje terytorium. Razem na obcym powinno być latwiej. Jak się boją sa zdezorientowane jest szansa. Przygotuj sobie tak awaryjnie ta klatke ptasia. Wspolne wybiegi , nie zostawiaj ich samych, cierpliwość, może leciec futro ale nie wolno dopuścić do ran.  Powodzenia trzymam kciuki.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 05 Mar, 2014, 09:37
Ja raczej też spróbowałabym natychmiastowego połączenia, oba naraz do nieznanej klatki i otoczenia, jest szansa , że badziej skupią się nie na sobie, ale na nowym terytorium.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 06 Mar, 2014, 09:19
Trzy światy masz z tymi chłopakami, wygląda na to, że teraz to już tylko lepiej będzie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Filip123222 w 16 Mar, 2014, 12:49
Nie chcę się za szybko cieszyć, ale po ponad 4 tygodniach, które były jakims koszmarnie złym snem chyba się udało połączyć te moje trzy zmory. Od piątku są non stop razem w klatce, nie ma gryzienia, gonienia, parskania. Afik chyba robi za rozjemcę, nie wiem czy to przypadek czy szyle są na tyle inteligentne, bo dzielił się sobą. Raz spał z Toficzkiem, potem szedł do Czarusia. Z każdym żył dobrze, jak sie tamte lały to on wskakiwał do nich i je gonił. Mam wrażenie, że te przenosiny Aficzka od jednego do drugiego dużo dały. Czaruś zobaczył, że Toficzek nie zabrał mu kolegi, a może zyskać nowego, a Tofik też nie stracił swojego nowo nabytego przyjaciela. Przed piątkiem na 3 dni Czaruś był odseparowny całkowicie od nich i przeniesiony do innego pokou żeby zmiękł trochę, bo już był mega agresywny w stosunku do Tofika, któremu pogryzł uszko. W piątek pierwsze godziny były straszne, razem z mężem do rana czuwaliśmy przy klatce z latarką i wodą, nad ranem Marek padł, ja włączyłam tryb sen/czuwanie. Dzisiejsza noc super, największa reaktywacja od 3-6 rano, ale tylko się bawiły. Dostały już docelowe półki szerokie na dwóch poziomach, które mi się bardzo podobają i szylom chyba też, bo ciągle po nich skakały. Udało mi się męża namówić na docinanie, montowanie dzięki temu, że zobaczył jak Toficzek śpi słodko wtulony w kogo? w Czarusia. Marek nie mógł uwierzyć, że się jednak dogadały, ciągle mi powtarzał, że się nie uda, że je męczę itd. W nagrodę mają poprawioną klatkę juz tak jak trzeba, a nie prowizorkę, a w środę przyjedzie niespodzianka i mam nadzieję, żę zasłużą na nią. Ja jestem wykończona, nigdy więcej łączenia. Teraz to muszę sobie zaplanować kiedy się wyśpię i doczyszczę dywan, bo szyle stoją przy moim łóżku na dywanie, nie muszę chyba mówić jak o teraz wygląda  :e_unhappy:


Gratulacje wytrwałości i połączenia niesfornej trójki :) U mnie jest taka akacja tylko że z parką i w stosunku do mnie :D Gryzą paluchy jak tylko się im da, a co dopiero na ręce brać :D Ale tak samo jak ty pracuje nad tym :D Mam nadzieję że osiągnę swój cel tak jak ty ciężką pracą :) Jeszcze raz gratulacje :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 17 Mar, 2014, 10:16
U mnie ta metoda też się sprawdziła  [dance2]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: lori w 29 Mar, 2014, 21:32
Witajcie
Próbuje od ponad 2 miesięcy połączyć 2 samiczki i w sumie jest coraz gorzej. Moja biała kulka strasznie boi się nowo przybyłej i gdy tylko razem są na wybiegu to szuka schronienia by jak najdalej i jak najwyżej. Gdy tylko widzi czarną to zgrzyta zębami i sika. Czarna natomiast biega po całym pokoju i z reguły nie zwraca na nią uwagi, ale w zeszłym tygodniu strasznie pogryzła białą i od tamtej pory gdy ją tylko widzi to atakuje. Ostatnio to nawet w nocy słyszę jak czarna Amy dobija się przez swoją klatkę do białej. Nie wiem skąd ta nagła agresja. Wiecie może co mogę zrobić by się Amy uspokoiła?
Mam jeszcze możliwość spróbować je połączyć w naprawdę dużej klatce i w innym pokoju, ale obawiam się, że Amy znowu zrobi jej krzywdę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 15 Kwi, 2014, 19:04
 [szynszylek]Witam i proszę o radę.Klatki stoją obok siebie już 4 dni .W 1 dniu była mała agresja od 3 dni jest spokojniej.Dziś chcę zamienić chłopaków klatkami na 1 -2 dni.Potem powroty do klatek i w sobotę wspólny wybieg.Starszy skakał w koło klatki małego już w 1 dniu(mały jest odważny nic się nie boi nas wchodzi na rękę ,je z ręki skacze po mnie i po mężu .Chodzi mi o to czy zamienić chłopaków klatkami czy w sobotę odrazu wybieg?(w sobotę będę miała wsparcie męża gdyby było ostro:-P ) Z obserwacji widzę że mały(3mies )nie boi się starszego(2 lata).Proszę o rady.Dzięki.




scaliła Basia_W
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 15 Kwi, 2014, 19:20
Met.. tu akurat klatkowanie się sprawdziło i uspokoiło Pixela nawet bardzo w 1 dniu chyba by go zagryzł:-) Więc nie będę czekać sprawdzę wybieg jutro rano jak to będzie wyglądało:-) Czy może ktoś ma inne zdanie?:-)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 15 Kwi, 2014, 21:13
Zrobiłabym tak jak mówi Metallowa ale na wybieg dałabym piasek do kąpania  ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 15 Kwi, 2014, 22:20
OK dziewczynki:) Dzieki. Od jutra dzialam:) pozdrawiam:)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 15 Kwi, 2014, 23:02
Trzymam Kciuki i życzę dużo cierpliwości :-*
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 16 Kwi, 2014, 00:01
Cierpliwosci mi starczy na rok:)jesli nie to trzeba bedzie 2 woliere budowac hehehe:) dzieki i pozdrawiam:)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Ewciia91 w 16 Kwi, 2014, 01:04
Ja bym już na początku puściła je razem żeby zobaczyć jak w ogóle na siebie reagują- jedno z moich łączeń wyglądało tak, że po prostu puściłam kuleczki razem na wybieg i tyle ; ) Po łączeniu : D
A kratki z reguły wzbudzają agresję


Zgodzę się z tym, ja puściłam mojego Albercika na pokój. Kapslowi pozwoliłam po podróży wykąpać się w Albertowym piasku i... wypuściłam go po tym do kolegi na wybieg. 8 godzin później skubały się i spały wtulone w siebie w jednej klatce.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 16 Kwi, 2014, 13:27
Pierwszy wybieg za nami:-) Relacja:teren neutralny,z piaskiem -łazienka.1jako pierwszy wpuszczony młody(nowy3 mies) po chwili starszy.starszy zaczął obwachiwac wykąpał się w piasku -reakcji na małego brak.gdy starszy się kapal mały podbiegł do starszego -obwachiwanie .pixel od skoczył i mały uciekł.młodszy ponownie podbiegł obwachac a pixel znowu od skoczył.za 3 razem mały dalej podbiegł i posypalo się futro małego:-( .mały uciekł w kat cicho piszczac ze strachu..pixel zaczął ganiac małego usiadł na nim zaciekle w celu ugryzienia w kark.w tym momencie zamknelam oczy:-) maz w celu odciągnięcia pixela został ugryziony (do krwi)przez niego.znowu podbiegł w kat do małego i go capnol-wyrwal futro.całość 10 minut.ubytki w futrze -garść.mały ma odstające futerko-bez krwi. Jako pierwszy zabrany mały,potem starszy.mały siedzi w kacie-nie jest bardzo przerażony a pixel w najlepsze odrazu zasnol na hamaczku.CO TERAZ?:-)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 16 Kwi, 2014, 13:40
Jeśli widzisz, że robi się gorąco tzn. Jeżeli Pixel usiadł na małym i chciał go ugryźć musisz szybko reagować bo może zrobić mu krzywdę :(
Sprobuj teraz zamienic ich klatkami -do jutra, a potem znów łączenie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 16 Kwi, 2014, 13:44
OK tak tez zrobię:-) dzięki:-) rekacja jak jest gorąco jest dzięki mężowi:-) bo ja panikara i płaczek:-)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 16 Kwi, 2014, 13:54
Hehe :)
A męża palec bardzo ucierpiał ? ;>
Wiem po sobie, że takie ugryzienie boli bardzo i u mnie goiło się długo:/
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 16 Kwi, 2014, 14:26
Nie aż tak bardzo ale do krwi:-) maz zaprawiony w skaleczeniach :-) to mu nie straszne:-) łączenie futrzakow:-) sam zaproponował to niech będzie tym złym:-P mi to na rękę hehehe bo pani jest od zabaw miziania i opieki:-P chłopaki juz zamienieni klatkami -zwiedzają .pixel obrażony:-) nawet migdałka nie chciał:-)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 16 Kwi, 2014, 15:02
Dlatego zrobilam klatkowanie, to juz jest spokojnie ...jak bym wybieg zrobiła dnia pierwszego, to nie wiem co to by bylo.skakał na klatkę itd zszokowana byłam (dzis)ze na poczatku nic nie reagował tylko po zaczepkach małego dopiero.spryskiwacz był pod ręką ,ale nie było wielkiej konieczności ,być może jutro będzie trzeba.mam nadzieje ze się połączą.będziemy działać .daje sobie rok:-) jak nie da rady to odpuszcze dorobie woliere z przejściem zamykanym a może kiedyś się polubia to otworze drzwiczki i juz. Puki co mam nadzieje:-) i nie będę odpuszczac:-)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 16 Kwi, 2014, 15:36
Jeszcze jedna kwestia.Ile trzymać chłopaków w zamienionych klatkach?1-2 dni czy więcej?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 16 Kwi, 2014, 15:48
1-2 dni i zamieniaj klatkami ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 16 Kwi, 2014, 17:36
Oki:-) thx
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 16 Kwi, 2014, 23:07
Jest jeszcze metoda dezorientacji zapachowej, mam tu na myśli spryskiwanie perfumami, jednak ta metoda wydaje mi się bardzo drastyczna dla ich węchu. Jakiś czas temu wpadł mi do głowy taki pomysł, żeby każdego z łączonych szylków zamiast pryskać perfumem, wytarzać porządnie w osikanych wiórach "przeciwnika". Ciekawe, czy ktoś kiedys czegoś takiego próbował, jak zareagowałyby szynszyle na siebie gdyby spotkały obcego z ich własnym zapachem ? Ja nie mam na kim wypróbować tego, ale może ktoś się odważy, choć to trochę obrzydliwe : )?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 16 Kwi, 2014, 23:49
A tam zasikane wiórki, najbardziej drastyczną formą dezorientacji zapachowej jest wysmarowanie szynszyli olejem z sardynek :D miałam okazję w ten sposób łączyć bardzo wrogo nastawione do siebie kule. Ale to jest ostateczność, polecam tylko dla bardzo ciężkich przypadków, w których inne metody (m.in. perfumy) zawiodły :P
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 17 Kwi, 2014, 00:34
Wszystko do przejścia:-) aby skuteczne:-) dopiero jesteśmy po 1 wybiegu:-) ale jak będzie 60-ty to kto wie co będę robić hehehe:-)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 17 Kwi, 2014, 09:28
Kiwi, o rybach jeszcze nie słyszałam, w życiu nie wpadłabym na taki pomysł  :lol:, najgorszym światowym smrodem w rankinu galileo były kiszone śledzie norweskie, obawiam się, że tego smrodu szyle by nie przeżyły :D.
Perfumy wydają mi się niezbyt fajne, bo sama kideś spryskałam Pusię i biedaczka śmierdziała 2 miesiące.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 17 Kwi, 2014, 10:02
Nam tę metodę poradził weterynarz, wprawdzie mówił, że stosuje ją przy łączeniu szczurów, ale jeśli szynszyle naprawdę się nienawidzą, to może warto i u nich sardynki wykorzystać. I faktycznie, zadziałało - kule były tak zdruzgotane, że wysmarowano im futro cuchnącym olejem, że w ogóle nie zwracały na siebie uwagi. I nic dziwnego, bo widać było, że same ze sobą nie mogą wytrzymać :D Po paru dniach przyzwyczaiły się do swojego towarzystwa i żyją zgodnie po dziś dzień :) Niestety trzeba się nastawić, że doprowadzenie futra szynszyli do porządku po użyciu sardynek może zabrać miesiące - to największa wada.

* wysłane przez Tapatalk *
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 17 Kwi, 2014, 12:53
może smarować tylko łapki i ogonek tam gdzie sierść jest stosunkowo najkrótsza. I najszybciej się wyczyści po piasku.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 17 Kwi, 2014, 13:31
Obawiam się, że łapki i ogonek to za mało niestety. Właśnie chodzi o to, żeby całkowicie zabić zapach osobniczy, a takie agresywne kulki nawet najsłabszy zapach jest w stanie wprowadzić w szał :/ Dlatego muszą trochę pocierpieć. Po udanym łączeniu pomaga odrobinę suchy szampon dla kotów i rzecz jasna regularne kąpiele. Nie jest najgorzej, a najważniejsze, że szynszyle wreszcie żyją w zgodzie :)

* wysłane przez Tapatalk *

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 17 Kwi, 2014, 14:03
Dziś było starcie 2.Prysniecie perfumami było ,spryskiwacz poszedł w ruch ,futro latało-malego.Mały wskakiwal na ręce.Jakby minimalnie pixel mniej agresywny ,ale to naprawdę minimalnie .Są dziś w swoich klatkach.Starszy sploszyl się bardzo spryskiwacza i odnosze wrażenie ze perfumy  nic nie dają:-( a są dość mocne nie bardzo słabe.Psiuknelam tez piach troszkę .Zobaczymy co jutro.Oj ciężko będzie, ciężko.Klatki obok siebie ,tak ze teraz się nie widza ,bo pixel to myslalam ze klatkę małego rozniesie  w drobny mak:-) w nocy kocem zaslonilam aby małego nie widział.Dziś przestawilam  klatki tak ze nie widza się.Masakra:-)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 17 Kwi, 2014, 16:25
Szkoda malucha, ja z perfumami mam takie doświadczenie, że owszem po spryskaniu nie czuły swoich zapachów i chwilę chodziły obok siebie na wybiegu bez agresji, ale dobrze znały swoje odgłosy, więc jak tylko Kinia się odezwała, to Pusia chciała ja zagryźć.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 17 Kwi, 2014, 16:29
Dlatego juz psikac nie będę ,bo to nie ma sensu  w naszym przypadku.

[edit]
Pani Basiu...Czy dalej robić wybiegi razem ?Czy dać odpocząć kilka dni małemu?Bardzo mi go szkoda .Pixel jest bardzo zazdrosny. Jak  dawał się miziac czasem, to teraz sam się nastawia .Nie chce aby agrasja w nim narastała .Nie wiem co teraz robić?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 17 Kwi, 2014, 16:35
Pani Basiu...Czy dalej robić wybiegi razem ?Czy dać odpocząć kilka dni małemu?Bardzo mi go szkoda .Pixel jest bardzo zazdrosny. Jak  dawał się miziac czasem, to teraz sam się nastawia .Nie chce aby agrasja w nim narastała .Nie wiem co teraz robić?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 17 Kwi, 2014, 16:50
Wiem, że stara baba już ze mnie, ale nie trzeba mi Paniować, w sprawie szynszyli jestem jak  dziecko :D.
Z łączeniem nie mam dużego doświadczenia, z dziewczynami rozwiązał się sam problem kiedy agresorka Pusia wywaliła sobie w złości górne siekacze i nie mogła już dziabnąć, później agresja jej przeszła, zęby odrosły i było ok jak dawniej.
Musisz sama inuicyjnie kontrolować sytuację, żeby nie skończyło się jak w przypadku Rajtka i Horacego, który zszedł był z tego świata w wyniku stresu łączeniowego, w tym wątku to jest chyba opisane. Próbuj wypuszczać ich na neutralnym małym terenie, abyś mogła szybko zareagować, klatki dalej zamieniaj. Poleciłabym Ci również przed wybiegiem wytarzać małego w zasikanych wiórach agresora, tylko nie wiem czy to przebije teraz smród tych perfum.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Pixelowa w 17 Kwi, 2014, 17:09
Gdzie tam stara!Zwyczajnie mam szacunek do ludzi:-) O Rajtku i maluszku czytalam ,właśnie to mnie przerazilo bardzo.Wybieg w łazience ,nie ma nic tam-wszystko wynosze.Klatki zamieniać będę i wybieg co dzień przez 1,5 tyg po 10 min więcej się nie da :-( tzn my wytrzymamy ale mały raczej nie. Potem będę zwiększać czas o 5 min co 2-3 dni.Zobaczymy.Dziękuje:-)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Ew3linka w 25 Kwi, 2014, 23:10
No to zdaje relacje jak tam moje łączenie :). Młodego samczyka beżowego mam już w domu ok 5 dni ;), nazywa się Beleth, starszy Pysiek. Beleth jest za Pyśkiem głupi lata za nim,gdy stykają się pyszczkami lekko popiskuje jak do matki, gdy miałam ich na rękach Beleth wchodził pod Pyśka jak pod matkę. Ostatnio wpuściliśmy je do klatki Beletha. Pysiek nakrywa sobą młodego i wygląda to tak jakby go czyścił, Beleth zamyka przy tym oczka. Jednak jest problem gdy młody chce wyczyścić Pyśka. Ten albo odskakuje albo zaraz nakrywa sobą młodego albo fuka. Nie robi mu krzywdy żeby gryzł czy coś.
 co o tym myślicie?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 26 Kwi, 2014, 14:56
To są całkiem normalne relacje. Pysiek będzie przywódcą tego 2 osobnikowego stadka, dlatego nie daje się czyścić.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: stolarski666 w 17 Maj, 2014, 21:25
Mam pytanie mam 2 samiczki ok 6 miesiecy. Chciałbym wziąć jeszcze parę 1.5 roku maja. Będą one mieszkaly w ogromnej wolierze. Czy nie będą sie gryzly i walczyły o terytorium w klatce? Czy bedzie dużo wiecej roboty z 4 szylkami gdy mam obecnie 2 i jest ok?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 17 Maj, 2014, 22:42
@stolarski666, będzie MNÓSTWO roboty z trzema samicami i jednym samcem, będziesz musiał między innymi:

1. zaopatrzyć się w kilka dodatkowych klatek porodówek, w razie gdyby samice zaciążyły w tym samym czasie - w żadnym wypadku samice nie będą mogły mieszkać wszystkie, razem z młodymi i samcem w jednej klatce!
2. wydać kupę pieniędzy na dobrego weterynarza,
3. wydać kupę pieniędzy na suplementy i odpowiednią karmę dla matek z młodymi,
4. pilnować, żeby samice nie miały zbyt dużo miotów w roku - trzeba będzie w związku z tym oddzielać samca od reszty stada, monitorować ruje,
5. mieć oczy dookoła głowy w przypadku pojawienia się maluchów,
6. znaleźć odpowiedzialne domy dla młodych szynszyli, co wcale nie jest proste.

Poza tym przede wszystkim powinieneś znać pochodzenie swoich zwierząt - być może wcale nie nadają się do rozmnażania. Nie odbierz tego źle, ale po Twoim pytaniu doskonale widać, że dopiero zaczynasz z szynszylami :) Nie ma co się porywać z motyką na słońce - jedna para dla początkującego to bardzo dużo, a co dopiero trzy samice i samiec. Jeśli chcesz kolejne szynszyle, to bierz samiczki ;)

No chyba że miałeś na myśli właśnie dwie kolejne samice, w takim przypadku mój wywód jest kompletnie zbędny :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: 5zy5zka w 18 Maj, 2014, 09:01
Czy nie będą sie gryzly i walczyły o terytorium w klatce? Czy bedzie dużo wiecej roboty z 4 szylkami gdy mam obecnie 2 i jest ok?

Po pierwsze, trzeba zwierzaki umiejętnie ze sobą oswoić. Po drugie, nawet jak je oswoisz, a te twoje młodsze szynszyle podrosną, mogą zrobić się agresywne i walczyć o dominację w stadzie (tak było z moją Pchełką). Zdarzają się odgryzione palce, poszarpane uszy. Także trzeba oswajanie potraktować poważnie.

Czy jest więcej roboty? Oczywiście, że tak. Sama miałam 2 szynszyle, teraz mam 4 i widzę różnicę. Po prostu częściej będziesz musiał im sprzątać bo wszystko będzie się szybciej brudzić (zwłaszcza kuweta).

I tak ja pisały osoby wyżej... do rozmnażania trzeba mieć ogromną wiedzę. Ponadto, raczej nie da się na tym zarobić biorąc pod uwagę koszty na wyposażenie, weterynarza, utrzymanie itd. A co najważniejsze, te twoje 6 miesięczne szynszylki są stanowczo za młode na ciążę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: stolarski666 w 18 Maj, 2014, 10:28
Znam pochodzenie szynszyli i zapomniałem dodać ze samiec jest wykastrowany. To sa szynszyle znajomych oni wyjeżdżają za granice i muszą je zostawić. Nie chcę rozmnażać szylek
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 18 Maj, 2014, 10:43
Jeśli samiec jest kastrowany, to mogą mieszkać wszystkie razem, ale łączenie może być trudne lub w ogóle się nie powieść, musisz się na to nastawić. No i tak jak pisała 5zy5zka, nawet jak się polubią, to taki stan niekoniecznie będzie wiecznie trwać. Ja również miałam taki przypadek - 6 samic żyło zgodnie przez długi czas, aż jedna zaczęła dorastać i stado musiałam podzielić na dwie części, bo się ze sobą tłukły.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: grusia1986 w 05 Cze, 2014, 11:28
Dobra, jak część osób już wie, mam moją staruszkę około 10 letnią Malutką no i chcę podjąć deycyzję o adopcji 2 szylek z zoologicznego. Tamte dwie szylki żyją ze sobą więc są oswojone. Jak teraz w razie czego postępować w przypadku połączenia tej dwójki z moją staruszką? Nowe szylki mają ponoć około 2 lat. Czy każdą powinnam trzymać w osobnej klatce? Cze te dwie mogą zostać razem?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 05 Cze, 2014, 15:12
@grusia1986 jeśli te dwie szylki są już razem to nie musisz je rozdzielać  :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: waskerka w 06 Cze, 2014, 12:03
Witam serdecznie jestem szczęśliwą właścicielką pięknego aksamitka o imieniu Tofik :)  W planach był zakup samiczki jednak gdy pojechałam do hodowcy okazało się, że jeden malutki samczyk został po 2 miesiącach odtrącony od mamusi i aż mi serce pękało widząc jak dużo zwierzątek ma hodowca i choćby nie wiem jak się starał nie był w stanie dać tej jednej malej kuleczce tyle opieki i uwagi ile by togo było trzeba dlatego postanowiłam zaryzykować i wziąć do siebie trochę za młodego skrzata. Pan zaryzykował i sprzedał i mojego Tofika:) I już wiem, że moje obawy były bezpodstawne :) Tofuś wspaniale się zaaklimatyzował po dwóch dniach jadł już z ręki wczoraj nawet po raz pierwszy wszedł mi sam na rękę, gdy podchodzę aż prosi się żeby go wyjąć jednak jest zbyt krótko u nas i nie chcę go stresować ale dziś wielkie sprzątanie woliery więc trzeba będzie :)  Tyle o moim Aksamitnym przyjacielu wracając do tematu. który pewnie gdzieś tu już jest jednak nie mogłam znaleźć pewnie jakiś stary wątek dlatego postanowiłam założyć nowy bo opinii w tym temacie jest dużo i każda sprzeczna niestety :( Chcę mojemu Tofisiowi podarować piękną żonę towarzyszkę życia :) I teraz najważniejsze kiedy mogę wpuścić mu samiczkę żeby zaczęli się do siebie przyzwyczajać. Jedni mówią, że jak najwcześniej wtedy najłatwiej będzie im się ze sobą zaprzyjaźnić i nie będzie problemów żeby samczyk wpuścił ją do swojego królestwa a w ciąże póki co i tak nie zajdzie bo jeszcze za młode to dzieciaki żeby kopulować :) Taka też teoria między innymi jest od naszego hodowcy. Inni z kolei mówią. że na razie nie dokładać samiczki bo może zajść za wcześnie w ciążę.  Jeszcze inni, że jak parka od bardzo młodych chowa się razem to tak może być bo traktują się jak rodzeństwo i nie powinny kopulować i że jest to właśnie warunek żeby mieć młodziutką parkę byle od początku chowały się razem. Hodowca tez zapewnił mnie że mogę za miesiąc przyjechać po samiczkę. Jeżeli to możliwe to chciałabym jak najszybciej szkoda mi że mój szyszuś taki sam sobie siedzi przyjemniej byłoby mu pobrykać z kimś :) Ale wolę się najpierw podpytać Was co mi doradzicie nie chcę robić nic pochopnie :) Bardzo dziękuję za rady i wskazówki
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kaeria w 06 Cze, 2014, 12:53
Ja niestety stałam się posiadaczką samca i samiczki , a sama już posiadałam starszą samicę, na temat łączenia mam zerowe pojęcie, przeczytałam ten temat i robię według wskazówek. Dzisiaj dziewczyny już razem biegały niestety moja Kruszyna ganiała małą Fifi futro nie latało, obyło się bez fukania jedynie sikanie, Fifi uciekała.. pewnie długo to będzie trwało..
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: waskerka w 06 Cze, 2014, 23:53
Dzięki DIABLO za odpowiedź. Pochodzenie samca niby znam ale pisałam dziś do tego hodowcy żeby raz jeszcze sprawdził rodziców mojego maluszka :) Chciałabym mieć parkę by właśnie mieć maluszki :)Cały czas czytam materiały i staram się jak najbardziej do tego przygotować. Tylko jak już pisałam wiele informacji jest sprzecznych dlatego chciałam odpowiedzi od kilku doświadczonych szynszylomaniaków :) Jedni żeby czekać drudzy że im wcześniej tym nie ma problemów z połączeniem nie odpychają się i łatwo im się zaakceptować na wzajem. Hodowca doradził wziąć na początek samca a za jakieś dwa miesiące jeżeli się jeszcze będzie chciało to przyjechać po samiczkę? i powiem szczerze, że jestem głupia :) A jeżeli chodzi o maluchy to na pewno jest więcej obowiązków :) Więcej sprzątania ale jaka radość aż miło patrzeć na takie skrzaty.:)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kaeria w 07 Cze, 2014, 07:25
@Diablo , jako hodowca, jaką masz dobrą i skuteczną metodę na połączenie 2 samiczek..

Jedna ma 10lat druga dopiero 6 miesięcy, jest szansa, że się polubią? Czy mam je puszczać razem po pokoju na wybiegu i nie przejmować się gdy zacznie futro latać? Czy jak ta starsza goni tą młodszą to oznaka dominacji?

Niby głupie pytanie, bo wszystko jest opisane pare stron temu, ale wole jak wypowie się hodowca..
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 07 Cze, 2014, 07:40
Ja dodam, że jeśli Twój samiec @waskerka  został odrzucony przez matkę, to wysoce prawdobodonym jest, że ma on jakąś wadę, być może jeszcze ukrytą. Takich szynszyli nie wolno rozmnażać :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 07 Cze, 2014, 08:17
Możliwe, ale nie ma pewności, więc i tak moim zdaniem nie powinien być ten samczyk rozmnażany. Przecież nikt nie będzie ryzykował zdrowiem i życiem samicy :) chociaż moja Żaba została odrzucona w wieku bodajże miesiąca, a jak wiadomo jest wręcz chodzącą niewydolnością i ma małoocze. Niestety nie wszystkie wady są widoczne na pierwszy rzut oka :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kaeria w 07 Cze, 2014, 08:30
Kaeria sam niespełna kilka miesięcy temu łączyłem 2 samice, oj nie było łatwo (i w tym roku znów to przede mną). Tylko u mnie była troche inna sytuacja, Puśka (2l) miała malucha, strasznie atakowała wtedy Escade, wszystko sie zmieniło gdy maluch poszedł do nowego domu. Role sie odwróciły, to escada zaczęła atakować puśkę. Ja radzę dać ja na teren neutralny, odgrodzić im niewielki kawałek powierzchni, niech tam 'sie docierają'. Jeżeli futro nie lata jakoś bardzo, to ok. Wszystko zależy od charakteru, no i dużo cierpliwości trzeba.

Moja 10latka nie miała nigdy młodych, zawsze była sama, pieszczona i spokojna, nie zauważyłam, żeby gryzła tylko gania i sika. Czeka mnie długa droga przed łączeniem. Klatke mają wspólną lecz odgrodzoną dechą gdzie się widzieć nie będą jedynie co to czuć.. Wybieg mają duży bo największy pokój więc rzadko się stykają ze sobą, a jak już nawet się zetkną to starsza goni młodszą bez wyrywania czego kolwiek. Może to jakiś dobry znak..
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kaeria w 07 Cze, 2014, 09:57
@Diablo dzięki wielkie :) bedę "testować" spróbuje w łazience jest mniejsza no i jest wanna :D
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: waskerka w 07 Cze, 2014, 14:16
@Diablo wiesz zawsze marzyłam o samiczce :( a potem samczyk jednak wiem, że do samczyka łatwiej dołożyć samiczkę niż na odwrót dlatego na pierwszego zdecydowałam się samcza tym bardziej, że pan u którego kupowałam zapewnił mnie że spokojnie za miesiąc dwa mogę przyjechać po kobietkę. Gdyby tego nie powiedział to wolałabym od razu kupić samiczkę około 8 miesięczną i za dwa miesiące dokupić samczyka. A teraz przecież mojego Tofcia nie oddam jest taki wspaniały, że aż się tego nie spodziewałam w tydzień czasu tak się zaklimatyzował jakby mieszkał z nami z pół roku :)  [super]. Zawsze czytałam, że im młodsze się łączy tym lepiej bo łatwiej im szybciej dołoży się drugiego osobnika też lepiej bo jeszcze ten na dobre się nie zadomowił i słowa tego hodowcy jakby to potwierdziły dlatego mu zaufałam. Smutno mi patrzeć jak on tam siedzi sobie sam wiedząc że są to zwierzątka bardzo stadne. Bałabym się tylko problemów przy porodzie a jeżeli chodzi o dokarmianie ewentualne co 2 godziny to nie pracuję więc czas tez by się znalazł :) Napisałam do tego hodowcy, kiedy poleca mi przyjechać po samiczkę dla Tofika i zobaczymy co mi odpowie. Generalnie w razie problemów kazał się kontaktować o każdej porze dnia i nocy więc zobaczymy. Dam Wam znać.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: waskerka w 07 Cze, 2014, 14:54
@Diablo a jeżeli samiec by miał 3 -3,5 miesiąca a samiczkę dokupiłabym 8 miesięczna ?? Po prostu kupiłaby samiczkę starszą a nie młodą 3 miesięczną ?? Czy tak mogłabym ich połączyć. Na innym forum ktoś mi kiedyś powiedział, że miał parkę i dopiero po półtora roku bycia razem ona pierwszy raz się wykociła? Czy takie prawdopodobieństwo też istnieje, że od razu nie będą kopulować :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: waskerka w 08 Cze, 2014, 00:30
@Diablo Chciałabym mieć parkę ponieważ chciałabym mieć też maluszki. Jeżeli chodzi o obawę. Ja jako matka ciąży i macieżyństwa też bardzo się bałam ale nie oznacza to, że miałaby nigdy nie zdecydować się na dzieci. mam dwójkę urwisów i jakoś sobie radzę :) [good] Nie chcę rozrodu na skalę światową jedna parka w zupełności mi wystarczy hobbistycznie. Co do maluchów nie myślę o zarabianiu na tym zawsze można sprzedać okazyjnie albo oddać za darmo nie każdego stać na zakup ważne, żeby trafiły w dobre ręce. Portal adoptuj szynszyla na pewno by w tym pomógł. Chodzi i samą przyjemność i radość z takiego wydarzenia.  Czyli jeżeli dokupiłam bym do 3 miesięcznego samczyka 8 miesięczną samiczkę wtedy nie wyrządziłabym żadnemu z nich krzywdy ?? Wolę się wszystkiego dobrze wypytać nie chcę zrobić nic źle a takie porady są lepsze niż poradniki wydają mi się bardziej wiarygodne dlatego też piszę do Was :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 08 Cze, 2014, 14:29
Waskerko, nie uważasz, że
Cytuj
Chciałabym mieć parkę ponieważ chciałabym mieć też maluszki.
to bardzo egoistyczne podejście, ale też bardzo ludzkie. Niestety nie widzisz przyszłości tych maluchów tak jak naprawdę to wygląda. Nie chodzi o czas i dokarmianie co 2h, to akurat jeśli zaszłaby potrzeba musiałabyś robić i tyle, czy miałabyś czas czy też nie. Chodzi raczej o dalszy etap ich życia i szukania nowych domów. Myślisz, że nabywców nawet na "za darmo" jest na pęczki? Zapraszam Cie do działu: Adopcje oraz akcje i aukcje, zobacz ile szynszyli potrzebuje domków, a jak ciężko je znaleźć.

Jeśli mimo wszystko musisz spełnić swoją zachciankę
Cytuj
Chodzi i samą przyjemność i radość z takiego wydarzenia.
zajrzyj najpierw do działu Rozmnażanie, gdzie Hodowla Velvet pięknie opisała wymagania jakie musi spełniać samczyk i samiczka (wiek, waga) i ich warunki bytowe aby móc liczyć na zdrowe potomstwo i ciążę oraz poród przebiegającą bez komplikacji.

3m-czny samczyk i 8 m-czna samiczka, nic nam nie mówi, ponieważ wg wyżej wymienionych opisów Hodowli Velvet, nic o nich nie wiemy na podstawie samego ich wieku.

Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: waskerka w 09 Cze, 2014, 00:20
Mysza dzięki za odpowiedź. To nie zachcianka to raczej swego rodzaju pragnienie i pogłębia się jeszcze bardziej z każdym dniem z Tofikiem :) To wspaniałe zwierzątka  a mój niesamowicie mnie zaskakuje. czytałam jak to żmudny proces jest by szynszylek przekonał się do właściciela a mój jest ze mną 10 dni a na mój głos szaleje biegnie go klatki albo do miejsc gdzie jest zamykanie i skacze mam problem z daniem mu jedzenia bo zaraz chce do mnie wyskoczyć. Nie spodziewałam się, że będzie tak pięknie może mam rękę do szyszek  [viva] czytałam ten artykuł i wiele wiele innych. Ale nie wszystko się pokrywa jedni tak inni inaczej.  Nie mam jak zważyć mojego szysza bo zaraz by nawiał :) Mogę podesłać aktualne zdjęcia ale to raczej nic nie da. Je ładnie a najdziwniejsze jest to że omija karmę od hodowcy która mieszam z paszą pełno porcjowa ze sklepu zoologicznego tą wyjada choć wybredny też jest co mu nie pasi wyrzuca poza klatkę :) ziółka z zoologa też wcina na potęgę. Ładnie pije wodę i ubóstwia sianko :) Patyczki obgryza tylko z wierzchu resztę zostawia. Choć hodowca mówił ze przez dwa dni może nie jeść to jestem mile zaskoczona :) Powiem szczerze, że żałuję, iż wcześniej nie miałam tego wspaniałego stworzonka dlatego też myślę, że domek dla dwóch trzech skrzatów by się znalazło choćby za darmo :) Czyli według tego co mówi @Diablo jeżeli zdecydowałabym się już na samiczkę to nie młodsza niż 8 miesięcy tak? Póki co i tak muszę czekać na męża aż wróci więc mam jeszcze trochę czasu ciągle czytam artykuły i się dokształcam
A tak przy okazji jak duża różnica jest w wielkości samiczki od samczyka ?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 09 Cze, 2014, 22:04
Waskerko, Twój szyluś ma dopiero dwa miesiące i to jest powód dla którego tak lgnie do ręki. W tym wieku szylszyle jeszcze piją mleki matki i przytulają się do niej, a on jej nie ma, nie ma żadnego członka stada, do którego mógłby się przytulić, na pewno czuje się bardzo samotny i dlatego taka reakcja na Ciebie. Takie samotne młode osobniki są skrzywdzone niestetyi trzeba je przytulać jak najczęściej, w pełni zsocjalizowany osobnik w normalnym stadzie to 5-6 miesięcy życia.
Zapytam dlaczego akurat marzeniem jest samiczka ? Ja bardziej polecam samczyki, samiczki są bardziej płochliwe według mnie i to tylko jedna różnica, jakie widzę między szynszylami. Jeśli chodzi o wiek samiczki, to oczywiscie mam takie samo zdanie co poprzednicy, morzesz dołączyć do samczyka taką starszą samiczkę, tylko nikt nie zagwarantuje jak zareaguje na niego, być może przyjmie go jako maluszka, gorzej jeśli będzie atakować, to wtedy maluch będzie na straconej pozycji. No i jeszcze te maluchy, czy przewidziałaś sytuację, kiedy samiczka rodzi dwa mioty w roku po np. 3 młode ? To daje 6 maluchów do oddania rocznie i co wtedy ? Ja tak miałam na początku, kiedy byłam jeszcze całkiem zielona w temacie i sytuacja mnie przerosła. Miałam 8 szynszyli w jednej klatce i na gwałt wydałam starsze do nieodpowiednich domów, szylki którymi się opiekowałam kilka miesięcy i tak kochałam żle skończyły :(. Zastanów się nad tym, bo lepiej uczyć się na cudzych błędach. Ja od siebie, jako szynszylomaniaczka z 14 letnim stażem polecam Ci wziąć kolegę dla szylusia, a nawet dwóch, może różne kolorki.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: waskerka w 11 Cze, 2014, 14:10
Dziękuję Ci Basiu za odpowiedź :) Mój ogonek nie ma mamusi ale mnie też mamusię :) I kocham go ponad wszystko :) Dlaczego marzeniem jest samiczka ciężko mi to ująć słowami marzy mi się parka chciałabym mieć maluszki oczywiście tylko jedna parka taka mała hodowla  hobbistyczna :)  Nie ukrywam że pytam na rożnych forach różnych osób mających szyszki i sporo osób mi mówi że jeżeli dołączę starszą samiczkę to po prostu samcem się zaopiekuje jak dzieckiem a samczyk interesować się płcią przeciwną zacznie dopiero po 6 miesiącu życia więc nie ma mowy na potomstwo wcześniej jeszcze jedna pani napisała mi dziś cytuję: Witam, za wcześnie nie jest, szynszyle tak szybko się nie rozmnażają. My mamy parę i pierwsze młode mieliśmy dopiero po trzech latach.Można spokojnie dołączyć mu towarzyszkę, im wcześniej, tym lepiej łatwiej będzie im się razem zaaklimatyzować.Mnie niestety został tylko samczyk. Samiczka jedzie dziś do nowego domu, też czeka na nią samczyk i duża klatka :-) Więc jak mam to rozumieć już teraz to na prawdę jestem zielona :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kaeria w 11 Cze, 2014, 14:39
Ja bym Ci odradzała rozmnażanie.. Każdy ma jakieś swoje zachcianki, ale jeżeli tylko chcesz zobaczyć maluszka to jest bez sensu.. nie prawdą jest, że szynszyle się nie rozmnażają szybko.. pokazać Ci dobry przykład gdzie szynszyle wymknęły się spod kontroli i teraz się męczą i mają złe warunki życia? Na żywo wygląda to dużo gorzej i do tego dochodzi smród. To Twoja decyzja czy chcesz malucha czy nie, ale nie urodzi Ci się jeden.. bo gdy będziesz trzymała razem cały czas to jeszcze będą Ci się rodziły aż wymknie Ci się to z pod kontroli i nie znajdziesz im tak szybko domów.. Życzę CI jak najlepiej ale zastanów się..
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 11 Cze, 2014, 19:07
Waskerko, niektóre samiczki zaczynają mieć rujkę w ok 3 miesiącu życia, przykładem jest moja Bunia, którą niestety pokrył ojciec , bo jeszcze była w tym wieku z rodzicami. Urodziła piękne maluchy, ale nie zawsze jest tak dobrze w takich przypadkach.
To tyle ode mnie, zrobisz jak uważasz.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Mysza <")))/ w 12 Cze, 2014, 22:36
Waskerko, niektóre samiczki zaczynają mieć rujkę w ok 3 miesiącu życia, przykładem jest moja Bunia, którą niestety pokrył ojciec , bo jeszcze była w tym wieku z rodzicami. Urodziła piękne maluchy, ale nie zawsze jest tak dobrze w takich przypadkach.
To tyle ode mnie, zrobisz jak uważasz.

I moja s.p. Ciri, która dostałam ciężarną w wieku 4m-cy, z jej ojcem, rodziła mając ponad pół roku, a której taka ciąża zakończyła się śmiercią maluszka i cesarką.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: waskerka w 13 Cze, 2014, 00:43
Dzięki Wam wszystkim za cenne uwagi i pomoc :) Jest to dla mnie początkującej szynszylomaniaczki na prawdę bardzo dużo. W takim razie albo pozostaje mi zakupić samiczkę przynajmniej 8 miesięczną albo poczekać aż mój Tofuś będzie miał ten wiek i wtedy kupić samiczkę w równym wieku oczywiście jeżeli już zdecyduję się na trzymanie jednej parki odmiennej płci ? Ja chyba zwariowałam na punkcie mojego szyszka siedzę do późnych godzin nocnych żeby sobie na niego popatrzeć bo jak wiadomo jest wtedy najbardziej aktywny :) Pierwszy tydzień doglądałam go do 3 w nocy czy wszystko jest ok :) Bo jak wiecie jest bardzo młodziutki ale widzę jak się zmienia i mężnieje hehe  [good]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 13 Cze, 2014, 08:55
Hehe, znamy te objawy choroby szynszylomaniakalnej :D.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: waskerka w 13 Cze, 2014, 14:10
Basia i nawet się nie martwię że nie ma na to lekarstwa  heheh  :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Basia_W w 13 Cze, 2014, 17:44
To miłość dozgonna :D.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Minerwa w 04 Lip, 2014, 22:08
Wczoraj dołączył do nas drugi szynszyl. Niestety niespodziewanie, mieliśmy mało czasu na decyzję. Od pięciu lat mam samiczkę, jest bardzo do mnie przywiązała. Nowy członek rodziny jest jeszcze malutki, ma jakieś 2,5 miesiąca. Oczywiście zostanie wykastrowany, jak tylko osiągnie odpowiedni wiek.
Mam pewien problem z łączeniem, bo spodziewałam się zupełnie innych problemów. Przyznam, że chciałabym, żeby się udało, bo chłopiec jest na razie zmuszony mieszkać w małej klatce. Spędziły noc w klatkach postawionych obok siebie, poznały swój zapach, puściłam je razem na wybieg na dużej, neutralnej przestrzeni. Duśka jest malca ciekawa, ale on się jej boi. A przez to, że on się boi, ja dostaję paranoi. Fuknęła na niego tylko raz, a ja się bardzo przestraszyłam.
Pomyślałam, że dam mu parę dni na oswojenie się z otoczeniem, dam mu spokój.
Macie jakieś wskazówki?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kaeria w 05 Lip, 2014, 07:57
Ja mam gorszy problem.. moje dziewczyny się nie dogadują.. Kruszyna (ma 10lat) atakuje Fifi (ma 6miesięcy) i na odwrót .. pomimo, że mieszkają obok siebie to ani trochę się nie lubią, futro lata jak oszalałe , fukanie , sikanie , wystraszone. Nie mam co ich chyba łączyć bo na zawał padną i one i ja..
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ciucka007 w 05 Lip, 2014, 12:49
W sumie opowiem wam moją historię . Proszę nie komentujcie mnie negatywnie bo wiem że dałam ciała w tamtych czasach.

Kupiłam Samczyka Bobka. Na początku wszystko pięknie ale po jakimś czasie dzięki mojej mamie która się w nim zakochała i zaczęła się z nim bawić drażniąc go, nauczył się gryźć, nie wpuszczać ręki do klatki... Postanowiłam kupić drugiego szynszyla, dokładnie samiczkę. Parka idealna. Myślę oj tam w sklepie powiedzieli że małe będą brać, super mi to na rękę, kasa wpadnie. ALE i to duże ale nie widziałam kiedy mój mały alwin się urodził.Wpadła rodzinka, musiałam pojechać byłam dopiero następnego dnia. Rujka poporodowa zrobiła swoje. kolejna ciąża  tym razem się urodziły dwa mentos i markiz.

Jak to wszystko się skończyło? nie oddałam żadnego... Bobi z Alvinem zostali u mojej matki. Bunia, Markiz i Mentos są ze mną bo się wyprowadziłam. Oczywiście samica oddzielnie od synów! 

Ale co jeszcze wpadłam na pomysł żeby buni dokupić samiczkę! a co najlepsze pierwszy wybieg to rozwalona warga. nie wiem czy sie pogodzą stoją obok siebie w klatkach. Jak puszczam bunie to peny wynosze do kuchni bo już zostałam pogryziona dotkliwie przez agresje mojej samiczki do drugiej ...


Tak więc, kocham je wszystkie i nie chciałabym żeby się nie urodziły i ich niebyło, ale gdybym była mądrzejsza... Byłby tylko 1 szyszek.

Przestrzegam zastanówcie się. Ja poświęcam im całe dnie bo z mojej winy mam takie stado i czuję się odpowiedzialna by wszystkie były szczęśliwe.


Jeżeli ktoś sterylizował szyszkę to proszę się do mnie odezwać. mam bardzo wiele pytań na ten temat. Nie chcę trafić do konowała w tej sprawie

Tyle mam do powiedzenia na dzisiaj ... Pozdrawiam i używajcie głowy
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: matti4411 w 05 Lip, 2014, 17:27
W sumie opowiem wam moją historię . Proszę nie komentujcie mnie negatywnie bo wiem że dałam ciała w tamtych czasach.

Kupiłam Samczyka Bobka. Na początku wszystko pięknie ale po jakimś czasie dzięki mojej mamie która się w nim zakochała i zaczęła się z nim bawić drażniąc go, nauczył się gryźć, nie wpuszczać ręki do klatki... Postanowiłam kupić drugiego szynszyla, dokładnie samiczkę. Parka idealna. Myślę oj tam w sklepie powiedzieli że małe będą brać, super mi to na rękę, kasa wpadnie. ALE i to duże ale nie widziałam kiedy mój mały alwin się urodził.Wpadła rodzinka, musiałam pojechać byłam dopiero następnego dnia. Rujka poporodowa zrobiła swoje. kolejna ciąża  tym razem się urodziły dwa mentos i markiz.

Jak to wszystko się skończyło? nie oddałam żadnego... Bobi z Alvinem zostali u mojej matki. Bunia, Markiz i Mentos są ze mną bo się wyprowadziłam. Oczywiście samica oddzielnie od synów! 

Ale co jeszcze wpadłam na pomysł żeby buni dokupić samiczkę! a co najlepsze pierwszy wybieg to rozwalona warga. nie wiem czy sie pogodzą stoją obok siebie w klatkach. Jak puszczam bunie to peny wynosze do kuchni bo już zostałam pogryziona dotkliwie przez agresje mojej samiczki do drugiej ...


Tak więc, kocham je wszystkie i nie chciałabym żeby się nie urodziły i ich niebyło, ale gdybym była mądrzejsza... Byłby tylko 1 szyszek.

Przestrzegam zastanówcie się. Ja poświęcam im całe dnie bo z mojej winy mam takie stado i czuję się odpowiedzialna by wszystkie były szczęśliwe.


Jeżeli ktoś sterylizował szyszkę to proszę się do mnie odezwać. mam bardzo wiele pytań na ten temat. Nie chcę trafić do konowała w tej sprawie

Tyle mam do powiedzenia na dzisiaj ... Pozdrawiam i używajcie głowy

Najważniejsze ,że zrozumiałaś że źle zrobiłaś tylko szkoda że nie wcześniej,ale jak to mówią lepiej później niż wcale, teraz na pewno już wiesz co można a czego nie. Masz szczęście i to duże że całe stadko jest zdrowe i żyje bo w większości przypadków takie nie kontrolowane rozmnażanie kończy się źle...
Niech to będzie przestrogą dla innych,znam wielu którzy tak kombinują-bo myślą że miliony zarobią a tymczasem mogą doprowadzić do śmierci swoje kulki.

(ps.też mam Alvina) ;)

A co do kastracji jest to stresujące i bolesne dla szylków może lepiej będzie oddzielić samce i samiczki? lub no u mamy lub kogoś z rodziny zostaw szylki jednej płci a u Cb będą te drugie.
Możesz też rozważyć adopcje chyba że chcesz aby zostały z Tobą,ja bym osobiście wolała dwie klatki mieć niż męczyć stworka :| -ale to tylko moje zdanie zrobisz jak uważasz.
Oby szylki były zdrowe i się dobrze chowały :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Minerwa w 05 Lip, 2014, 19:30
@Diablo, poczekam, ale przyznam, że liczyłam raczej na jakieś wskazówki...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ciucka007 w 08 Lip, 2014, 22:48
No nie oddam :(  nie potrafię :( ewentualnie jedną samiczkę tę nową bo jeszcze się ani ja do niej ani ona do mnie nie przyzwyczaiła. A co do łączenia to proszę o pomysły nie krwiste. Moje się nie lubia na amen....


chcialam się dowiedzieć czy szynszyl się zmienia po kastracji. Narzeczony się nie zgadza :P ale chcę się dopytać o wszystko a później zdecydować. Matka z 4ema by nie wytrzymała xD
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: ciucka007 w 09 Lip, 2014, 08:18
od 2 lat nic się nie dzieje. /nie ma wyjątków od reguł ?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: poziomka9 w 08 Sie, 2014, 10:56
Sluchajcie mam problem i nie wiem jak go rozwiazac. Pewnie czesc z was kojarzy moje kulki. Do tej pory nie bylo znimi zadnego problemu, polaczyly sie wzorowo nawet futerko nie lecialo, na inne szynszyle tez reagowaly z sympatia i nie bylo problemu zeby np jak kolezanka przyszla w odwiedzinki ze swoja kulka  pokicaly razem  a potem zeby je wlozyc do wspolnej klatki . Do momentu adopcji Mleczusi . Na wybiegu bylo ok wiec postanowilam wlozyc je do wspolnej klatki , zaczely sie ganiac osikiwac ale jeszcze do tego momentu nie bylo agresji. I nagle niewiadomo dlaczego czarnulka przemienila sie w prawdziwego demona a cala zlosc nie skumulowala sie na mleczce tylkojej kolezance Manii z ktora bardzo wylewnie do tej pory okazywaly sobie sympatie. Nie wiem co sie stalo, jestem zrozpaczona ze  stado mi sie poklocilo. Do tego stopnia, ze jak czarnulka tylko zobaczy manie dostaje furii. Na poczatku probowalam je jeszcze jakos pogodzic, czego skutkiem okazala sie powazna rana pyszczka Manii:( obylo sie bez szycia i ladnie sie goi a szylka nie stracila apetytu na szczescie choc wet kazal bacznie obserwowac:( teraz  boje sie laczenia jej z reszta bo martwie sie ze dotkliwie pogryzie ktores z moich pozostalych kulek. Nie wiem co robic :( prosze o rady , jakies doswiadczenia w podobnej sytuacji bo ja jestem zalamana:(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 08 Sie, 2014, 11:36
Problem pojawił się w momencie gdy z dwóch przyjaciółek zrobiłaś stado składające się z trzech ? Dobrze to odczytuję ?
Ustalają sobie hierarchię stada ... i tego typu zachowanie jest niestety standardowe.
Jeśli możesz to nie pozwalaj aby stado się rozłączyło, bo wtedy dasz do zrozumienia agresorce że 'przegoniła" rywalkę i jej zachowanie się utwierdzi bardziej ...
Jeśli rana nie pozwala na przebywanie razem to przynajmniej stosuj dwie stojace obok siebie klatki i wspólne wybiegi pod kontrolą ...
Ja bym spróbował także naprzemiennych wybiegów, agresorka + druga szynszylka a trzecia w tym razem odpoczywa w zupełnie innym miejscu i potem zamiana.
Niestety moim zdaniem doszłaś do momentu w którym jest trudniej czyli z dwóch zaprzyjaźnionych szynszylek masz teraz STADO które powinno ustalić hierarchię jeśli Ci się uda to zrobić
Powodzenia !
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: poziomka9 w 08 Sie, 2014, 12:11
Nie juz tlumacze od poczatku. Najpierw byl Maniek do n8ego bez problemu dolaczylam manie a potem do nich ksiezniczke. kilka dni temu chcialam przylaczyc do ich trojki jeszcze jedna szynszylowa panienke. I wtedy klops. Czarna zm7enila sie o 180 procent. Stala sie agresywna . Niestety teraz moje stado jest rozdzielone w 3 inne miejsca. Woliere mam przedzielona i u gory jest nowa kulka z samcem, mania w osobnej klatce do momentu az wszystko sie wygoi i czarnula na dole woliery SAMA :( nie jestem przyzwyczajona do tak agesywnego laczenia bo nigdy mi sie takie nie przytrafilo. Nie wiem moze cos zrobilam zle?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: poziomka9 w 08 Sie, 2014, 12:14
Tylko nie rozumiem dlaczego stado ktore bylo polaczone i sie autentycznie kochalo tak sie sklocilo. Myslalam , z3 ewentualna zlosc skumuluje sie na nowej. Tzn taka opcje bralam pod uwage ale to co sie stalo przeszlo moje najsmiejsze oczekiwania
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Andreas w 08 Sie, 2014, 12:33
No to bardzo podobną sytuację miałem wieki temu z Muszkieterami ...
TRZECH mieszkało wspólnie i zgodnie, a potem dołączyliśmy nowego z fermy ("Przyjazd D'Artagnana") ...
i wtedy okazało się że nie wyrzuca się ze stada "nowego" tylko przetasowuje całą hierarchię i ustala ją od nowa.
Podczas rebelii przywództwo w moim ówczesnym STADZIE przejął Bazyl wyrzucając z kręgu swojego tatkę z którym dawniej mieszkał zgodnie w klatce (skomplikowane ... ale uwierz mi że BARDZO podobne do sytuacji którą masz u siebie)
No i niestety u mnie nie udało się wszystkich razem połączyć, ale nigdy nie zrezygnowaliśmy ze wspólnych wybiegów.

Posiadając taką liczbę szynszyli wkraczasz już niestety w kwestię posiadania stada i zachowania w stadzie są nieprzewidywalne. Sama musisz oceniać sytuację i reagować na bieżąco, zasada jedna jest ważna, żeby nie wykluczać odłączać jakiekolwiek osobnika zupełnie bo wtedy już raczej nie powróci do tego samego środowiska (w znaczeniu że nie przyjmą go z powrotem ...)

Przejrzyj wątki o łaczeniu i dostosuj działania do swojej sytuacji, zdezynfekuj środowisko i próbuj łączyć od nowa ? ustal kto jest przywódcą Stada i próbuj dołączyć "outsidera" bez obecności "członków stada" ?

i po raz kolejny - powodzenia życzę, nie przejmuj się :-) takie sytuacje się zdarzają a same szynszyle są w swoim środowisku wiec nawet ten "wyrzucony" nie cierpi w znaczeniu takim jakie staramy się wyobrażać sobie po ludzku :-) ... może kiedyś z czasem dołączysz kolejnego osobnika i zrobisz DWA STADA (3 + 2) ? Może jednak Ci się uda je połączyć razem ?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Domiii w 13 Sie, 2014, 15:15
Witam. Też mam problem z łączeniem. Chciałabym połączyć dwa stadka (3+2 kulki, wszystkie samiczki). Na początku w moim stadku były dwie szynszyle - Trusia i Szyszka (3 lata). Bez problemu przyjęły do siebie trzecią kulkę Pestkę (1 rok). To było moje pierwsze łączenie, zastosowałam metodę transporterkową, obrażenia to jedynie trochę futra i po całym dniu w malutkiej klatce zamieszkały razem. Zero problemów.  Mieszkały tak razem przez 4 miesiące. Niedawno przyjęłam dwie 3-miesięczne białe kulki - Kiki i Niki. Dałam im trochę czasu na zaaklimatyzowanie się w nowym miejscu, po czym zaczęłam współne wybiegi w przedpokoju z resztą kulek. Trusia, która jest dominatorką goniła trochę obydwie kulki, Kiki się nie dawała ale Niki bardzo się bała. Dzisiaj postanowiłam je bardziej ze sobą zapoznać, przytargałam starą klatkę. Najpierw wypuściłam wszystkie kulki po pokoju, w ktorym nigdy nie biegały. Trusia atakowała trochę nowe kulki, ale tylko trochę latało futro. Pozostałe dwie ignorowały nowe kulki. Po jakiejś godzinie wpuściłam je wszystkie do przyniesionej klatki. Siedziałam tak z nimi 4 godziny, co chwilę były jakieś walki, ogólnie Kiki się bała ale dawała radę Trusi, która atakowała. Niki natomiast bała się tak bardzo, że wspinała się po pręcikach klatki i siedziała tam zawieszona. Chyba nie umiała się w ogóle bronić, bo pomimo tego, że cały cas ich pilnowałam i ingerowałam w walki, została ugryziona w ucho przez Trusię. Przy drugim uchu też ma małą rankę. O dziwo mniejsza Kiki nie dała sobie nic zrobić i Trusi wyrywała futro. Zdarzyło się też tak, że podczas gdy dwie nowe kulki były zawieszone na górze klatki, Trusia zaatakowała swoje dwie towarzyszki. Teraz z powrotem są w swoich klatkach, bo wszystkie były wystraszone i zmęczone. Wiem, że muszą na nowo ustalić hierarchię, przyzwyczaić się do siebie itp. ale boję się, że w końcu stanie się coś poważniejszego z małymi kulkami. Trusia zrobiła się teraz bardzo agresywna. Powinnam jutro powtórzyć to samo? Może zastosować jakieś nowe metody? Czy narazie poczekać aż Niki zagoją się te ranki?

W związku z tym mam pytanie, czy jest ktoś kto ma doświadczenie w łączeniu agresywnych samic?
Czy jest może ktoś z Gliwic kogo mogłabym prosić o pomoc w połączeniu ich? Byłabym bardzo wdzięczna jeżeli ktoś mógłby mi pomóc w ocenie sytuacji i doradzić.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 13 Sie, 2014, 17:02
Witaj,  ja nie łączyłam agresywnych samic - ale służę pomocą,  jestem z Gliwic ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 16 Wrz, 2014, 14:20
Witam, jestem tu nowa. :) Od ok 4 tygodni jestem w posiadaniu szynszylka (samca) Bunia. Nie jest to mój pierwszy, szynszyl, miałam już z nimi styczność gdy byłam mała, jednak wtedy to rodzice sprawowali nad nim pieczę. Bunio ma ok 4 miesięcy, niestety hodowany był na farmie na futro. Jest dość dziki, jeszcze nie do końca oswojony. Je z ręki, dzisiaj się nawet dał trochę pomiziać pod brodą, ale nadal płoszy go większość rzeczy, dużo czasu spędza za łóżkiem albo w swojej 'budzie pokojowej'. Trochę też podgryza ręce, ale to dlatego, że nauczyłam go przychodzić do ręki na jedzenien i myśli, że mu się coś sięgnie. Lubi się też obwąchiwać z psem, nadal się go trochę boi, ale oboje są nastawieni do siebie przyjaźnie. Niestety nie mogłam od razu wziąć dla niego kompana, ze względu na to, że mam klatkę dłg60x szer50 x wys 70, a i obiekcje były ze strony mamy początkowo. Właśnie jestem w trakcie zamawiania dla niego klatki dłg80 xszer60x wys120. W każdym razie miejsca będzie sporo, a także chcę mu dokoptować drugiego samczyka, bo na razie ma tylko maskotkę, na które leży uwalony przez większosć czasu, który spędza w klatce, ale wiadomo, maskotka nie szynszyl. No i tu zaczynają się moje pytania?
1. Czy kiedy dostanę już klatkę, poczekać z wkładaniem Bunia do niej? Myślałam, żeby zapoznać go potem z nowym szylkiem na neutralnym gruncie, nie chciałabym żeby się za bardzo do nowej klaty przywiązał i górę wziął instynkt terytorialny.
2. Lepiej wziąć szylka w podobnym wieku, czy może starszego? Szczerze to interesuje mnie i kupno i adopcja, byle nie był to standard, bo nie chcę ich pomylić :d. Miałam już kiedyś Felka standarda i w sumie chciałabym też opiekować się jakimś innym kolorkiem.
3. Czy może poczekać jakiś czas z kompanem, aż Bunio się bardziej oswoi i podrośnie? Czy kuć żelazo póki gorące? Boję się, że mogą być problemy z łączeniem, jak Bunio bardziej się przyzwyczai i poczuje się już tak w 100% swobodnie. 
Ogólnie Bunio nie wydaje się być agresywny. Raz fuknął na psa, bo ten go liznął przez kratę klatki i kilka razy szczekał w nocy, ale to wystarczyło do niego pomówić i poszedł spać. Raczej z niego taka boidupcia niż agresor. Ale zdaję sobie sprawę, że z innym szylkiem może być inaczej. Z góry dziękuję za odpowiedzi na moje pytania. :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: hodowla velvet w 16 Wrz, 2014, 14:50
Witaj, postaram się odpowiedzieć w miarę kolejno :)
Szynszyle z ferm, na których mają bardzo słaby kontakt z człowiekiem oswajają się wolniej, ale to nie znaczy, że się nie oswoją - czasami są bardziej proludzkie niż z domowej hodowli, nie ma reguły. Jedzenie z ręki i mizianie pod brodą to już sukces. Z psem ostrożnie, czasami szczeknie nie wiadomo dlaczego i szynszylę przestraszy, albo (odpukać) pogoni, nie wspominam o ugryzieniu bo na pewno nie dopuściłabyś do tego. Jednak ostrożności nigdy za wiele.
1. Bardzo dobry pomysł, żeby do klatki obydwa szylki wprowadzały się równocześnie. Tak jak napisałaś, instynkt terytorialny może być bardzo silny, co zazwyczaj jest przyczyną walk. Oczywiście wcześniej trzeba dać im czas na obwąchanie, wspólny kontrolowany wybieg itp. Nie wpuszczamy od razu do jednej klatki nawet jeśli dla obu jest nowa.
2. Nie ma reguły co do wieku. Zazwyczaj (ale nie zawsze!) łatwiej jest połączyć szylki młode lub dołączyć młodszego, jednak młode szylki zaczynają w pewnym momencie dojrzewać i nawet takie już połączone mogą w czasie burzy hormonów się pobić. Dlatego trudno tutaj coś poradzić, bo co szynszyla to inny charakter.
3. Poczekać możesz, aż się bardziej przyzwyczai do Was, ale nie warto czekać za długo, bo potem może się tak przyzwyczaić do samotności, że nie będzie akceptował żadnego innego szylka.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 16 Wrz, 2014, 17:59
Dziękuję bardzo za odpowiedzi!
A kiedy przyjdzie nowa klatka? To wprowadzić mam najpierw do niej Bunia (nowa szylka zajęłaby starą klatkę Bunia tymczasowo), czy nową szylkę?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: hodowla velvet w 16 Wrz, 2014, 20:29
Jeżeli będziesz miała do dyspozycji dwie klatki to moim zdaniem dobrym rozwiązaniem byłoby zamieniać szylki: jedną noc i dzień Twój obecny szylek w starej klatce a nowy w nowej, potem wspólny wybieg w celach poznawczych i obecny szylek po wybiegu do nowej klatki, a nowy do starej. I tak przez kilka dni. W ten sposób bez przerwy będą miały kontakt ze swoimi zapachami i pozwoli to szybciej zacząć je traktować jako "przyjazne". Jak po kilku dniach na wybiegu nie będą się atakować to możesz je wpuścić na jakiś czas razem do nowej klatki i obserwować jak się zachowują, najlepiej widać to podczas jedzenia lub dawania smakołyków - jeśli się wtedy nie potłuką to wszystko zmierza ku dobremu :) jednak wszystko powinno się robić stopniowo. Czasami pierwszego dnia szylki w ogóle na siebie nie reagują bo są w lekkim szoku, a w nocy w jednej klatce mogą się zaatakować. Dlatego nawet jak się już pierwszego dnia wydaje że wszystko jest ok, to lepiej łączenie przeprowadzić w pełni :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 19 Wrz, 2014, 11:51
Dziękuję bardzo za odpowiedź! Wczoraj wieczorem dotarł do mnie nowy szylek, póki co siedzi w nowej klatce, a Bunio w swojej. Na wybiegu Bunio wąchał się z nim przez kratki, trochę zaglądał do niego, ale oprócz tego to póki co się ignorują przez większość czasy. Myślałam, że to Bunio jest strasznie dziki, ale w porównaniu do Pisionta to jest mega spokojny. Pisiont takie akrobacje wyrabia, ciągle szczeka jak tylko się podejdzie. Mam wobec tej sytuacji kilka pytań.
1. Czy pierwszy wybieg zrobić mu już dziś, czy poczekać jeszcze dzień, dwa, aż trochę ogarnie sam siebie?
2. Pisiont nie chce także pić i nie za bardzo wiem co z tym zrobić. A jak chcę mu podać na ręce kropelkę to zamienia się w mały huragan i biega po klatce. Je normalnie chyba, większość z miski zniknęła, obgryza wapienko, patyki.
3. Czy na najbliższą noc mam je już zamieniać klatkami, czy dać Pisiontowi jeszcze trochę czasu?
4. Czy mała łazienka nadaje się na pierwszy wspólny wybieg. Bunio przeważnie biega po moim pokoju, czasem robi sobie wypad do drugiego pokoju, łazienki itp. Mogłabym ich razem wypuścić na pokój w sumie, ale boję się, że wejdą np za łóżko i zaczną coś sobie robić i będzie ciężko ich stamtąd wydostać.
5. Takie dość odległe pytanie :) Gdy uda mi się już ich połączyć, to czy mogę swobodnie rzeczy z klatki Bunia przenieść do klatki Pisionta? Bo Bunio u siebie ma hamak, konar, które chciałabym przenieść potem do tej większej klatki, a także domek i miseczkę, na których mi zależy. A gdzieś czytałam, że ktoś zmienił hamak i jego szyle zaczęły się kłócić. Nie chciałabym takich terytorialnych problemików.
6. Kiedy Pisiont powinien dostać swoją pierwszą kąpiel? Czy może się także wykąpać w piasku Bunia? Mam tylko jedną wanienkę, którą i tak chcę wymienić na inną, ale zanim ją dostanę to pewnie minie trochę czasu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Aishaq w 19 Wrz, 2014, 12:26
1. Poczekaj kilka dni, niech się oswoi z klatką, otoczeniem ip.
2. Może nie umie pić z poidełka? Może daj mu w miseczce wody?
3. Tak, jak w punkcie 1. - daj mu czas, jak się trochę przyzwyczai to wtedy dopiero wybieg i zamiana klatek.
4. Tak, choć najpierw puszczałam osobno, tak by nowa trochę poznała otoczenie, ponieważ Szisza znała je dokładnie. Dopiero później łączyłam je w małej łazience.
5. Po połączeniu 2 pannic, przełożyłam im do większej rzeczy - miałam tak, jak Ty 2 klatki. W nowej większej ale słabo urządzonej zamieszkała nowa lokatorka, a po połączeniu mieszkają w niej obie z rzeczami ze starej klatki. Nie było kłótni.
6. Nie wiem gdzie masz piasek- jeśli poza klatką to podczas pierwszego wybiegu. Niech się kąpią obaj w pasku- przesiąkną swoimi zapachami.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 19 Wrz, 2014, 12:37
Zastosuję się do rad :) dzięki!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Aishaq w 19 Wrz, 2014, 13:25
A obie klatki najlepiej postawić w miarę blisko siebie- chodzi o o by się widziały, słyszały i czuły, jednak w takiej odległości (20-30 cm) by nie mogły się wzajemnie przez pręty dosięgnąć (mogą sobie wtedy zrobić krzywdę-pogryź albo nawet odgryźć).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 19 Wrz, 2014, 14:01
Wiem, wiem:) Stoją obok siebie, odsunięte. W nocy gryzły kraty od swoich stron trochę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Aishaq w 19 Wrz, 2014, 14:12
Mam nadzieję, że Twoje szybko się polubią. Moim zajęło to 2 tygodnie walk i zasikiwania wszystkiego ....
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 19 Wrz, 2014, 21:26
Też mam taką nadzieję :). Wczoraj się trochę 'całowały' przez kraty, jak Bunio biegał. Ale momentalnie, jak przyniosłam Pisionta do domu, Bunio się zrobił super towarzyski. Wchodzi na nogi, wspina się na stoliki, biurko. Tak to w sumie głownie latał po podłodze, ewentualnie na jakąś niską półkę się wdrapał. Ale mam wrażenie, że trochę to potrwa, to całe łączenie, bo Pisiont jest mega zestresowany. Dzisiaj cały czas siedzi w domku, wychodził tylko na jedzenie. Ledwo się zbliży ktoś to od razu jest szczekanie i dzikie biegi. Chyba będzie potrzebował dużo czasu.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Paula_91 w 20 Wrz, 2014, 11:14
Hej, słuchaj ja łaczylam 14 latka z półrocznym chlopaczkiem i zajelo mi to dwa dni i moge nazywac sie szczesciara, bo chlopaki szybko sie zaakceptowali. Mówisz ze Bunio zrobil sie towarzyski, moze byc zazdrosny, moj Szylus tez taki sie zrobil a to na reke, a to poglaskac a to posiedziec obok ;) Mysle ze spokojnie moga sie kapac w jednym wspolnym piasku aby poznawaly swoje zapachy. Jesli nie wykazuja nadmiernej agresji to pusc je na neutralnym gruncie (korytarz, lazienka), tam gdzie oboje beda lekko zestresowani, to sprzyja nawiazywaniu więzi. Jezeli wybieg przebiegnie pomyslnie zamknelabym ich razem w jednej klatce ale np na godzinke tylko, caly czas na nich patrz, musisz wiedziec ze na pewno troche futra poleci, musza ustalic kto bedzie samcem dominujacym i nie ma w tym nic dziwnego, tak jest z kazdymi zwierzetami. Tak wiec troszke sie pokotłują, pilnuj tylko aby sie nie gryzly, nie daj Boze do krwi czy cos takiego. Trzymam kciuki i oczywiscie podziel sie fotkami! :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 20 Wrz, 2014, 12:55
Wow, dość wiekowy szynszyl, 14 lat :D fajnie, że tak krótko Ci to zajęło. Chciałam najpierw puścić Pisionta na wybieg samego, żeby sobie chociaż pozwiedzał, ale nie chcę go wyciągać na siłę, a on cały czas siedzi w domku, w nocy tylko wychodzi, albo jak nie ma nikogo w pokoju.  Słyszę zawsze jak chodzi, bo robi to dziwnie głośno.Otworzę mu dzisiaj klatkę, ale szczerze mówiąc wątpię żeby wyszedł. Jak wczoraj mu montowałam dodatkową półkę i został w kuwecie bez krat, to nawet nie chciał z niej wyjść, siedział po prostu. Dzisiaj przestał szczekać w końcu. Wczoraj jak Bunio siedział za łóżkiem, to Pisont zaczął wydawać jakieś takie dziwne dźwięki, jak jakiś ptak. Szczerze mówiąc pierwszy raz słyszałam taki dźwięk, ale Bunio momentalnie wyszedł zza łóżka i poszedł pod jego klatkę. Ogólnie to mam wrażenie, że głównie się ignorują. Nie wiem jak w nocy, bo śpię, raz po raz mnie tylko jakiś rumot obudzi, bo tu patyk spadnie, bo miseczke wywróci Pisiont. Ta powściągliwość nowego mi trochę utrudnia to łączenie, bo naprawdę nie chcę nic robić na siłę.
A jeżeli Pisiont już się zrobi trochę bardziej towarzyski, to czy wsadzać go do klatki Bunia, czy może Bunia do Pisionta? Bunio ma mniejszą klatkę, więc łatwiej będzie ich rozdzielić, jeżeli coś się będzie działo, ale w sumie potem bym chciała, żeby oboje zamieszkali w tej, w której jest Pisiont.
Oczywiście :D, potem się podzielę, jak tylko sytuacja się jakoś naprostuje, bo póki co to stres dla wszystkich.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Paula_91 w 20 Wrz, 2014, 12:59
Są dwie metody - nic na siłę, albo na siłę ;) Ja bym po prostu Pisionta wyjela z klatki, stanowczo, nie ze gania a Ty go tam probujesz jakos zlapac - raz i juz. Dajesz oba na neutralny grunt i obserwujesz.
Co do klatki, jak juz chcesz je dac razem, to ja bym wybrala klatke docelowa, tylko wczesniej ja wyszoruj pozbedziesz sie zapachow. A one od razu beda poznawac sie w tej klatce w  ktorej beda mieszkac.
Ja bym tak zrobila, ale decyzja nalezy do Ciebie :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 20 Wrz, 2014, 13:53
Wyjmę dzisiaj Pisionta, żeby pobiegał po pokoju, pozwiedzał, trochę nakupkał, a potem wypuszczę w to Bunia. A jutro, albo pojutrze wspólny wybieg w łazience. I jak będę sprzątać Pisiontowi, to potem wrzucę do niego na godzinę Bunia, jak się dogadają w łazience :).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Paula_91 w 21 Wrz, 2014, 00:39
Trzymam kciuki, daj znac jak poszlo! :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 21 Wrz, 2014, 19:59
Gonią się i krzyczą na siebie. Mam pytanie. Czy samce także strzelają moczem? Bo właśnie zostałam obsikana przez przypadek, ale nie zauważyłam przez którego. Jestem przerażona, że któryś to samica...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: marcsl w 21 Wrz, 2014, 21:54
Gonią się i krzyczą na siebie. Mam pytanie. Czy samce także strzelają moczem? Bo właśnie zostałam obsikana przez przypadek, ale nie zauważyłam przez którego. Jestem przerażona, że któryś to samica...

Raczej nie strzelają,ale niespodzianki zostawiają gdzie nie gdzie :) dla pewności zamieść zdjęcie podwozia,zobaczymy czy samiec czy samica  ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 22 Wrz, 2014, 09:23
Moje podczas łączenia zaznaczaly teren ale żeby wstać na tylnich łapkach i strzelać moczem to na pewno nie...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 22 Wrz, 2014, 10:33
Fotkę wstawię wieczorem, bo muszę poczekać, aż ktoś mi przyjdzie go potrzymać. Jeśli Bunio się okaże samicą to się chyba załamię... bo Pisiont to bez wątpienia chłopaczek. Chociaż Bunio też miał być samcem...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: 5zy5zka w 22 Wrz, 2014, 10:41
@florence myślę, że to zależy od danego zwierzaka. Jak na przykład mam 3 samice i żadna z nich NIGDY nie obsikała mnie na stojąco (ani w ogóle z resztą), jedynie Psotka po narkozie ale to zupełnie z innego powodu.

Natomiast mój Dukat kiedyś obsikał Tofika (a przynajmniej próbował) tak z doskoku. Ale wstaw zdjęcia podwozia jak już będziesz mogła, zawsze lepiej się upewnić co do płci niż później mieć kinder niespodziankę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: HodowlaKolorado w 22 Wrz, 2014, 14:59
Samce też obsikują na stojąco, ale o wiele rzadziej niż samiczki. Muszą czuć się bardzo zagrożone żeby to zrobić.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 22 Wrz, 2014, 23:40
Chyba jednak mam problem. I z łączenia nici. Oto podwozie Bunia... Chyba pozostają mi dwie klaty. Szkoda tylko, że jej jest dość mała, bo tą giga kupiłam z myślą o łączeniu... Dobrze w sumie, że mnie osikała...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Kiwi w 23 Wrz, 2014, 02:24
No niestety, to samiczka, ale faktycznie z dwojga złego lepiej, że dowiedziałaś się o tym teraz, niż np. po porodzie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: HodowlaKolorado w 23 Wrz, 2014, 08:21
Ja nie przerywałabym łączenia. Miotają się, tak jest zawsze. Trochę cierpliwości to wymaga.
Ale decyzja należy do Ciebie :) Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 23 Wrz, 2014, 08:49
100%baba :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: hodowla velvet w 23 Wrz, 2014, 10:17
Nati, ale okazało się że to samiec i samica to jak ma nie przerywać łączenia? Musi coś wymyślić zanim będzie za późno i samiczka zajdzie w ciąże bo tego chyba Florence nie planowała. Podeszła bardzo rozsądnie do tematu, chciała parkę jednopłciową, a pech chciał, że szynszyla która miała być samcem okazała się samiczką...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 23 Wrz, 2014, 10:39
Oddać raczej żadnego nie oddam, bo to by było mega nieodpowiedzialne. Bunia jest u mnie już prawie miesiąc, a Pisiont niecały tydzień, ale już się do niego przywiązałam, on zresztą do mnie też, bo straszny z niego przytulas. Będą siedzieć w osobnych klatkach, no nic nie zrobię. Ewentualnie myślę nad kastracją Pisionta, ale to tylko wtedy, gdy znajdę naprawdę dobrego weta, który się na tym zna. Osobne klatki to czysta oczywistość, nie chcę mieć małych, zresztą nawet jakbym chciała, to po kilku latach i tak bym musiała albo je rozdzielić, albo kastracja, bo czytałam, że po 5 latach trzeba. Zresztą nawet nie wiem, czy bym mogła skrzyżować standarda i beż polski. A takie pytanie, czy wybieg mogą mieć wspólny, jeśli nic sobie nie robią?Trochę sobie futra wyrywają. Głownie Bunia Pisiontowi, ale chciałabym chociaż, żeby miały wspólny wybieg, bo zaoszczędziłoby mi to trochę czasu. Ale jeśli to niewskazane to coś wymyślę.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: 5zy5zka w 23 Wrz, 2014, 11:27
@florence myślę, że wspólne wybiegi odpadają. Jeśli Bunia będzie mieć ruję to i tak zajdzie w ciążę.
Rozumiem, że się przywiązałaś, trochę szkoda że trafiła się taka "wpadka". Szczerze mówiąc jestem przeciwniczką kastracji, zbyt wiele zwierzaków ma po niej komplikacje i umiera, nawet jak zabieg przeprowadzał dobry weterynarz... no ale rozumiem Twoją decyzję.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 23 Wrz, 2014, 11:52
No ja też przyznam, że kastracja to taka ostateczność i szczerze wolałabym nie, jednak mieszkanie mam dość małe, a  dwie klaty w pokoju to jest trochę dla mnie problem, bo nie mogę nawet przejść bez przeciskania się, bo klatka Buni stoi prawie w przejściu teraz. Chociaż trochę się z tym liczyłam, bo wiadomo, nawet jakby były dwa samce to mogły się nie polubić. Nie wiem jaka opcja by była najlepsza, bo naprawdę oddawać żadnego bym nie chciała... Chyba, że naprawdę w dobre ręce, ale i tak mi chyba by serce pękło.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: 5zy5zka w 23 Wrz, 2014, 12:02
@florence wiesz ja jestem zdania, że lepiej oddać zaufanej osobie niż ryzykować życie zwierzaka, tyle jest historii na forach o śmierci po kastracji że ja bym nie ryzykowała. Wiem, że Ci ciężko bo sama pewnie trzymałabym w oddzielnych klatkach, ale skoro nie masz warunków to może jednak ktoś ze znajomych chciałby szynszylka, ktoś co do kogo masz pewność że się nim dobrze zaopiekuje? Najlepiej ktoś kto już ma samczyka i nie byłyby samotne. I mogłabyś Buni dobrać koleżankę. Tylko wtedy od razu zdjęcie podwozia dla pewności ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 23 Wrz, 2014, 12:33
No niestety nikt nie jest zainteresowany, ewentualnie ciotka, ale mówiła, że za rok, dwa chce sobie sprawić, jak jej dziecko podrośnie. Więc to trochę długo. No i wtedy byłby sam. Z tym, że tam jest dużo hałasu, ciągle coś się dzieje. A u mnie jak coś ze stołu spadnie to Pisiont już ma stracha. Muszę przemyśleć wszystko chyba.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: 5zy5zka w 23 Wrz, 2014, 12:56
@florence no zrobisz jak zechcesz, wiem że to nieciekawa sytuacja. Ze swojej strony mogę Ci zaproponować, że jeśli zdecydujesz się go oddać to możemy umieścić ogłoszenie na Adoptuj Szynszyla, a żeby mieć pewność że nie pójdzie do nieodpowiedniej osoby można wymagać ankiety adopcyjnej i umowy. To naprawdę odstrasza dużo niewłaściwych osób.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: M___M w 23 Wrz, 2014, 13:11
Wpadł mi do głowy taki pomysł że można by w internecie poszukać jakiejś osoby która ma ten sam problem co ty, bo to się dosyć często zdarza i dokonać wymiany szynszyli. Wtedy szynszyle byłyby szczęśliwe z towarzyszy a właściciele mieliby rozwiązany problem.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Paula_91 w 24 Wrz, 2014, 23:50
@M___M  to fajny pomysł, bezpieczny.
Ale rozumiem, ze nie chcesz zadnego oddawać, ja tez bym nie potrafiła. Myślę, że kastracja jak sie znajdzie odpowiedni wterynarz to dobry pomysł. Musisz tylko liczyc sie po pierwsze z kosztami, po drugie z dojazdem, bo dobry wet moze byc np w Krakowie.
Nie mniej jednak ja na Twoim miejscu nie oddalabym, tylko wlasnie wykastrowala albo wysterylizowala. To juz wet musi ocenić.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Amber Chinchilla w 25 Wrz, 2014, 10:33
@Paula_91 nie polecam kastracji. Kiedy nie byłam jeszcze doświadczona wykastrowaliśmy samca (miałam wtedy i mam nadal samiczke) no i co sie okazało operacja się udała, ale Puszek po kilku dniach... odszedł... ;( prawdobodobnie ze stresu, tak powiedział nam inny wet, ten co go kastrował nie wspomiał o tym ani słowa... podejrzewam że z chęci zysku... a stres szynszylom bardzo szkodzi... uważam że lepiej będzie umieścić ogłoszenie na Adoptuj Szynszyla ;( chociaż ja sama nie umiałabym oddać zwierzaka...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Paula_91 w 25 Wrz, 2014, 11:17
No wlasnie,kurcze ciezka sytuacja. Sama nie wiedzialabym jak sie zachowac, ale tez bym nie oddala.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 28 Wrz, 2014, 12:43
Są dwie klatki, co prawda jedna zajęła biurko, ale no trudno. W sumie i tak zawsze wolałam pisać na kolanie :).
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Hekate w 04 Lis, 2014, 22:20
Dziewczyny! Chyba potrzebuje waszej pomocy! Zgłupiałam z płcią mojego malucha. Pomóżcie.  ???

(http://naforum.zapodaj.net/thumbs/4bd0c68246e0.jpg) (http://naforum.zapodaj.net/4bd0c68246e0.jpg.html)

A dodam, że właśnie przed chwilą przywiozłam innego malucha. Miałam mieć dwóch chłopaków, a wyszło jak zwykle. :(
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: 5zy5zka w 04 Lis, 2014, 22:21
@Hekate wstaw większe zdjęcie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Hekate w 04 Lis, 2014, 22:25
http://naforum.zapodaj.net/4bd0c68246e0.jpg.html (http://naforum.zapodaj.net/4bd0c68246e0.jpg.html)

Mam problem z wstawieniem dużych. Może tak będzie lepiej.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: 5zy5zka w 04 Lis, 2014, 22:32
@Hekate poczekaj na opinię kogoś bardziej doświadczonego, @hodowla velvet, @Metallowa bądź @HodowlaKolorado  ale moim zdaniem to jest samica.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 04 Lis, 2014, 22:45
Wg mnie to samiec :)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: 5zy5zka w 04 Lis, 2014, 22:49
@KarolinaGliwice a nie ma za małego odstępu? To ja już chyba ślepa jestem.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Hekate w 04 Lis, 2014, 22:52
Właśnie dlatego ja też zgłupiałam. Przed przywiezieniem nowego malucha, sprawdzałam moją kulkę i byłam przekonana, że to samiec. A tu teraz jestem w trakcie łączenia, klatka obok klatki, i nagle mój Scofield stanął na 2 łapach i siknął w stronę nowego. I zaświeciła mi się lampka, że tak chyba raczej robią samice (tak czytałam na naszym forum). I stąd moje pytanie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 04 Lis, 2014, 22:58
Teraz już sama zgłupiałam , Hekate wstaw jakieś inne zdjęcie najlepiej takie bardziej z dołu
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: 5zy5zka w 04 Lis, 2014, 23:05
Właśnie bo pod tym kątem to ja jestem pewna że to samica.

Tu zdjęcia samca:
(http://www.huggablepets.com/huggablepets/1204sex5.JPG)

A tu samicy:
(http://www.huggablepets.com/huggablepets/1204sex3.JPG)

No i na tym Twoim zdjęciu to mi bardziej na samicę wygląda. Zdjęcia najlepiej robić w ten sposób:
(http://www.huggablepets.com/huggablepets/1204sex6.JPG)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Hekate w 04 Lis, 2014, 23:07
http://naforum.zapodaj.net/3926cfa761ae.jpg.html (http://naforum.zapodaj.net/3926cfa761ae.jpg.html)

Chyba się zastrzelę jak to będzie dziewuszka, a jednak na to wygląda.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 04 Lis, 2014, 23:10
Szyszka miała racje :) samica
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: 5zy5zka w 04 Lis, 2014, 23:13
Wiedziałam, że nie jestem aż tak ślepa. Ma się w końcu 3 panny w domu ^^.
Przykro mi @Hekate  ale Scofield jest samicą.  Wymieniaj szybko tego nowego u babki, od której go kupiłaś, bo z tego co pamiętam to miała też samiczkę na sprzedaż.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Hekate w 04 Lis, 2014, 23:27
Dupka blada.  ::) Kobieta sprzedawała 2 letniego samca (nie miała już dla niego czasu), a że w końcu trafił się kolor inny niż standrad tak bardzo w mojej okolicy to pojechałam bez zastanowienia. Myślę sobie: "Scofield bedzie miał w końcu przybranego brata." I dupka.

Szczęście w nieszczęściu, mam zaufanego kolegę, który pod wpływem moich opowiadań o moim szylku (tfu!) mojej szylce, też planował zakup malucha.

A Scofield(ina) biedna będzie dalej sama. Ehh...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: 5zy5zka w 04 Lis, 2014, 23:37
@Hekate no trudno, mały pech ale dobrze że się w porę obudziłaś i wiesz na czym stoisz. Gorzej jakby Scofield zaszła w ciążę, wtedy naprawdę miałabyś problem.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 04 Lis, 2014, 23:57
Znam ten ból. Bunio też się nagle zmienił w Bunię, jak siknął na Pisionta. Ale dobrze, że kolega znajdzie domek :). Może się wkrótce znajdzie jakaś kolorowa dla Scofield :D Będę trzymać kciuki!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Hekate w 04 Lis, 2014, 23:58
Dzięki wielkie za pomoc.
Jakoś to będzie.

@florence zobacz, że 2 takie przypadki w ciągu jednego tygodnia. Identyfikuje się z Tobą w "bólu" (a raczej sytuacji). ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 05 Lis, 2014, 00:09
No ja miałam taki problem chyba jakoś na początku września :D. Ale zdążyłam się w Pisioncie tak zakochać w te kilka dni, że zostały dwie klatki i tyle :). Nie jest łatwo, ale jak widzę te mordy przyłapane na gryzieniu moich skarpet, które mam na stopach, to w sumie stwierdzam, że tak po prostu musiało być. :>
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: 5zy5zka w 05 Lis, 2014, 00:18
@florence  i @Hekate widzicie same jesteście sobie winne... a wystarczyło od razu dodać fotki do forumowej skarbnicy szynszylowego porno!  [pajacyk]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Hekate w 05 Lis, 2014, 08:55
@5zy5zka dokładnie. ;)
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 05 Lis, 2014, 10:25
No wiem :c. A tu proszę, porno takie dobre.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: missycharl w 07 Gru, 2014, 16:04
Zaraz jadę po drugiego samca  [-chomik-] !!! Mam nadzieję, że nie okaże się być samiczką... Na pewno ratuję go od ludzi niekompetentnych, bo siano służyło mu jako ściółka... Zobaczymy, czy moje dwa zwierzaki się polubią, klatki stoją juz dwie obok siebie :))) trzymajcie kciuki
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: missycharl w 07 Gru, 2014, 21:37
Jest i nowy maluch :) jest samcem. warunki w jakich są przetrzymywane szynszyle w tym domu wołają o pomstę do nieba... niestety ich właściciele wszystko wiedzieli najlepiej, więc nic do nich nie dotarło. Dwójka dorosłych szylek razem z młodymi w klatce na oko 50x50x40... ściółka - siano!!... więc chyba uratowałam małe szynszylątko... dałam go do osobnej klatki, natomiast wypuściłam mojego pierwszego samca. Obwąchali się noskami dość długo i mój "stary" szylek chyba się przestraszył, natomiast młody wręcz garnął się do towarzystwa. Nie zauważyłam, żeby chciały się gryźć albo szarpać. Mam nadzieję, że to dobry znak.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 07 Gru, 2014, 21:46
Na razie spotkania przez kraty :D. Powinno być dobrze wszystko! Fotka dla mnie na pewno pomoże im się pogodzić xD
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: missycharl w 07 Gru, 2014, 22:05
Proszę, oto Micheal Jordan! :D ale będzie zwany Jordan
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: 5zy5zka w 07 Gru, 2014, 22:06
Cudny jest.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Paula_91 w 07 Gru, 2014, 22:08
Fajosko! Super, że uratowałaś tego maluszka, na pewno będzie miał u Ciebie niebo :) A i życze chłopakom aby się jak najszybciej polubili :)

Przepiękny Jordan :) !  :love:
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 07 Gru, 2014, 22:29
Ale cudowny  :love:
Trzymamy kciuki żeby szybko się polubiły  [jestem_kwiatkiem]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Olga Samocha w 07 Gru, 2014, 22:50
sama slodycz!
dobrze ze go uratowalas - szkoda tych dwoch co u tych ludzi zostaly... bidulki...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 08 Gru, 2014, 11:06
Ale jest przecudny! Pisz potem jak przebiega łączenie, jak już Jordan się oswoi trochę z nowym miejscem :D.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: missycharl w 08 Gru, 2014, 23:00
Po drugim wieczorze :) Małego wpuściłam do klatki starego szynszyla i na odwrót. Mały poszedł spać w nowej klatce :), a stary praktycznie od razu wyskoczył z klatki nowego. I zaczynają się przez kraty trochę gryźć po noskach. Na razie jeszcze będę ich tylko zamieniać klatkami i przez kraty zbliżać do siebie.
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: missycharl w 08 Gru, 2014, 23:11
Tak tak, wiem wiem. Klatki nie są przystawione do siebie na maksa, także np. w nocy nie mają możliwości bezpośredniego kontaktu, mogę się powąchać tylko czy coś. Natomiast jak duży jest na wybiegu, a mały w klatce to bardzo ich pilnuję, także jedyne co to zaczepiają się pyszczkami, ale później oba uciekają chyba ze strachu. A siedząc w dwóch klatkach obok nawet do siebie nie podchodzą
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: missycharl w 09 Gru, 2014, 00:40
Aaaaa i zauważyłam, że mały ma bardzo posklejane futerko tam gdzie jego siusiak :( od czego to może być?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: florence w 10 Gru, 2014, 10:51
@missycharl A może się obsiusiał? Nadal ma takie mokre?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: missycharl w 10 Gru, 2014, 12:36
No ma strasznie posklejane futerko tam, ale nie jest ono mokre, nie wiem, może się jeszcze boi i ciągle siusia? :(
Wczoraj przeprowadziłam pierwszą kilkuminutową próbę wspólnego wybiegu :) Tak jak myślałam - duży od razu wskakiwał na malucha i gryzł go po karku, a maluch piszczał i się nie ruszał. Spanikowałam trochę, że duży zrobi małemu krzywdę i rozdzieliłam ich. Ale nie zauważyłam ani kilku włosków, które zostałyby "wydziobane".
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: missycharl w 10 Gru, 2014, 15:35
Zdecydowanie nie wyglądało to jakby chciał zabić. Myślę, że delikatnie muskał go ząbkami, po karku i głowie, bo tak jak mówię, trwało to dłuższą chwilę, a ja nawet nie zauważyłam jakiegokolwiek futerka wygryzionego. Także to raczej to, co wszyscy tu opisują - ustalanie dominacji. Jeju, przeraziłam się...
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: missycharl w 10 Gru, 2014, 18:20
Hmmm... Drugi dzien wspolnego wybiegu - sypie sie troche futra :/ ale to mały gryzie dużego w obronie przed jego naskakiwaniem na niego. Chcialabym sprobowac dac je na troche do jednej klatki i obserwowac. Czy lepiej jeszcze nie?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: missycharl w 10 Gru, 2014, 21:01
Wsadziłam ich razem na jakiś czas. Na początku wskakiwali na siebie jak zwykle, ale później zaczęli jeść razem z miseczki i chyba iskać się nawzajem :D o ile takie wzajemne mizianie się po uszach i po futerku to iskanie :> cokolwiek to było to było chyba przyjemne, bo była u szylków ta minka z przymrużonymi oczami, taka jak przy mizianiu przeze mnie :D teraz jeden biega, a drugi śpi w klatce, dla bezpieczeństwa jeszcze. Chyba jest dobrze!
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: KarolinaGliwice w 10 Gru, 2014, 22:16
Gratulacje  [polecam]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: missycharl w 11 Gru, 2014, 12:03
Śpią razem w domku  [dance2]
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: sanderkaa w 21 Gru, 2014, 19:27
Od poniedziałku Tofik (5miesiecy) ma towarzysza Majkiego (3miesiace). Tofik pochodzi z fermy i od zawsze był trochę strachliwy ale mizianko uwielbiał. Majki pochodzi z hodowli domowej i jest śmiałym dorodnym maluchem. Łączenie poszło błyskawicznie w ciągu jednego dnia dogadali się na tyle by być ze sobą w jednej klatce. Poszło troszkę futerka ale bardzo mało. Zdominował młodszy. Chłopcy śpią razem wtuleni iskaja się a mimo to młodszy atakuje czasem tak, że Tofikowi znowu leci futerko. Tofik stał się jeszcze bardziej strachliwy widać że boi się młodszego i nawet do mnie na mizianko juz nie przychodzi tylko ucieka przestraszony. Może ktoś miał taką sytuację i wie jak zaradzić?
Tytuł: Odp: Łączenie w pary, oswajanie, drugi- trzeci szynszyl.
Wiadomość wysłana przez: Paul