21 Paź, 2018, 16:39
27 Wrz, 2018, 11:16 przez drzazga w Inne

6 października 2018 - trzy miesiące jak nie ma Gustava.
7 października 2018 - było by sto sześć miesięcy z Gustavem.
10 października 2018- 8 LAT Z VIKIEM.
23 października 2018 - pięćdziesiąt cztery miesiące z Luką.


 [Napisz komentarz

24 Lip, 2018, 10:39 przez drzazga w Inne

6 sierpnia 2018 - miesiąc jak nie ma Gustava.
7 sierpnia 2018 - były by sto cztery miesiące z Gustavem.
10 sierpnia 2018- dziewięćdziesiąt cztery miesiące z Vikiem.
23 sierpnia 2018 - pięćdziesiąt dwa miesiące z Luką.


 [Napisz komentarz

29 Gru, 2017, 10:48 przez drzazga w Inne

7 stycznia 2018 - dziewięćdziesiąt siedem miesięcy z Gustavem.

10 stycznia 2018- osiemdziesiąt siedem miesięcy z Vikiem.

23 stycznia 2018 - czterdzieści pięć miesięcy z Luką.

 [viva] [woot]


 [Napisz komentarz

24 Lis, 2017, 13:57 przez drzazga w Inne

7 grudnia 2017 - 8 LAT Z Gustavem.

10 grudnia 2017 - osiemdziesiąt sześć miesięcy z Vikiem.

23 grudnia 2017 - czterdzieści cztery miesiące z Luką.


 [Napisz komentarz

25 Wrz, 2017, 13:10 przez drzazga w Inne

7 październik 2017 - dziewięćdziesiąt cztery miesiące z Gustavem.


10 październik 2017 - 7 LAT Z VIKIEM -  [viva] [woot] [tort] [impreza] [happy_birthday]  [taniec] [good]


23 październik 2017 - czterdzieści dwa miesiące z Luką.


 [Napisz komentarz

24 Sie, 2017, 12:09 przez drzazga w Inne

7 września 2017 - dziewięćdziesiąt trzy miesiące z Gustavem.

10 września 2017 - osiemdziesiąt trzy miesiące z Vikiem.

23 września 2017 - czterdzieści jeden miesięcy z Luką.


 [Napisz komentarz

25 Cze, 2017, 19:12 przez drzazga w Inne

7 lipca 2017 - dziewięćdziesiąt jeden miesięcy z Gustavem.
10 lipca  2017 - osiemdziesiąt jeden miesięcy z Vikiem.
23 lipca2017 - trzydzieści dziewięć miesięcy z Luką.


 [Napisz komentarz

24 Maj, 2017, 11:51 przez drzazga w Inne

7 czerwca 2017 - dziewięćdziesiąt miesięcy z Gustavem.
10 czerwca  2017 - osiemdziesiąt miesięcy z Vikiem.
23 czerwca 2017 - trzydzieści osiem miesięcy z Luką.

 [viva]  [lalala][good]  [lalala][woot] [taniec] [lalala]


 [Napisz komentarz

07 Maj, 2017, 13:53 przez drzazga w Inne

Cały Dream Team ma szmery w serduszkach.


 [Napisz komentarz

24 Sty, 2017, 11:14 przez drzazga w Inne

7 luty 2017 - osiemdziesiąt sześć miesięcy z Gustavem.
10 luty 2017 - siedemdziesiąt sześć miesięcy z Vikiem.
23 luty 2017 - trzydzieści cztery miesiące z Luką.


 [Napisz komentarz

14 Gru, 2016, 11:47 przez drzazga w Inne

zaglądam, a tam brakuje 1 zdjęcia z Gustavem
http://szynszyle.info/forum/index.php?action=media;sa=album;in=4

?? ??


 [Napisz komentarz

10 Paź, 2016, 18:38 przez drzazga w Inne

... chłopaki mają na mnie focha.



 [Napisz komentarz

24 Wrz, 2016, 12:29 przez drzazga w Inne

7 październik 2016 - osiemdziesiąt dwa miesiące z Gustavem.
10 październik 2016 - 6 LAT z Vikiem.
23 październik 2016 - trzydzieści miesięcy z Luką.


 [Napisz komentarz

24 Sie, 2016, 10:58 przez drzazga w Inne

7 września 2016 - osiemdziesiąt jeden miesięcy z Gustavem.
10 września 2016 - siedemdziesiąt jeden miesięcy z Vikiem.
23 września 2016 - dwadzieścia dziewięć miesięcy z Luką.


 [Napisz komentarz

25 Lip, 2016, 09:56 przez drzazga w Inne

7 sierpnia 2016 - osiemdziesiąt miesięcy z Gustavem.

10 sierpnia 2016 - siedemdziesiąt miesięcy z Vikiem.

23 sierpnia 2016 - dwadzieścia osiem miesięcy z Luką.


 [Napisz komentarz

13 Sty, 2016, 13:17 przez drzazga w Inne

5008 wyświetleń na blogu !! !!

woooowwww.


 [Napisz komentarz

07 Lip, 2015, 10:01 przez drzazga w Inne



 [Napisz komentarz

21 Lis, 2014, 10:24 przez drzazga w Inne

Tak z ciekawości kupiłam najpierw mała 300 g., paczuchę, aby sprawdzić czy zrobi wrażenie na Dream Team`ie.
http://hipcio.sklep.pl/produkt/brit-animals-chinchilla-complete-15kg

I jak się okazało, tym razem zakup okazał się trafiony [bounce]. Szczególnie Gustav oszalał na jej punkcie i wciaga, aż się uszy i wąsy trzęsą. A musi chłopak trochę przytyć.

Żeby nie było została już zakupiona 1,5kg paczucha.
 [taniec]


 [Napisz komentarz

22 Paź, 2014, 13:44 przez drzazga w Inne




Mam nadzieję, że zaraz nie posypią się gromy, że zamieszczam link do youtube.
Bo jak wiadomo na tym forum są równi i równiejsi jeśli o to chodzi :-)


 [Napisz komentarz

20 Paź, 2014, 14:40 przez drzazga w Inne

No, no, no 2000 wyświetleń :-)


 [Napisz komentarz

24 Sie, 2014, 20:57 przez drzazga w Inne

Dzisiaj Kazik skończyła wakacje u Dream Team`u i wróciła do swojego domku.

Pusto tak bez niego i jego klatki :-((((((


 [Napisz komentarz

23 Sie, 2014, 19:35 przez drzazga w Inne

Zobaczyłam i wymiękłam. Kazik właśnie siedzi pod łóżkiem wtulony w Gwidonka - widok bezcenny [bounce] [woot] [viva] ... za wszysto inne - sami wiecie.


 [Napisz komentarz

23 Sie, 2014, 09:53 przez drzazga w Inne

W ramach przypomnienia, 7 sierpnia na drugie piętro do Dream Team`owego mieszkania przyjechał szylek Kazik.

Jak zobaczyłam Kazika po raz pierwszy to na wspomnienie aż mi się łezka w oku zakręciła (miękka buła).
Jak zobaczyłam Gustava po raz pierwszy (7 grudnia 2009 roku) to też był takim małym słodziakiem :-)))

Po zainstalowaniu Kazika w apartamencie, nastapił etap aklimatyzacji. Tak więc Kazik ogarniał temat. Siedział spokojnie na swojej półce grzeczny jak aniołek. Wieczorem jak na wybieg wyskoczył Szef Wszystkich Szefów
Gustav, Kazik pokazał, że może jest jeszcze mały ale nikt mu nie będzie podskakiwał po czym ugryzł Gustava w nos. Na szczęście nie chapnął go tak, że konieczna była by interwencja lekarza. Gustav miał lekko zdartą skórkę na brzeżku noska koło dziurki. Chłopaki między soba wyjaśnili sprawę i już jest wszystko w porządku między
nimi.

Kazik ma w klatce karuzelę i hamak - we czwartek nie szalał na karuzeli ani nie leżakował w hamaczku.

Z Vikiem od razu się skumali, nie było żadnych incydentów. Zresztą Viku jak jest na wybiegu to woli pobiegać, a jak się zmęczy to siedzi z Gwidonkiem pod łóżkiem, albo przychodzi do mnie na mizianie i drapanie. A w nocy woli biegać po mnie, biegać i siedzieć pod kołdrą/kocem jak śpię.

No i przyszedł czas na Przecudnej Urody Dziewczynę Lukę. Luka wyskoczyła na wybieg i się zaczął ogień. Dobrze, że Luka nie rozniosła pokoju, a Kazik swojej klatki.
Patrzyłam i oczom swym nie wierzyłam. Jakby mogli to podejrzewam że najchętniej rzucili by się sobie do gardeł.
Z mojej strony została zachowana daleko posunięta czujność. Koniec końców Luka pobiegała jeszcze jakiś czas, po czym otrzymała ode mnie zaproszenie do swojej klatki. Nie było całonocnego wybiegu, bałam się, że jakbym zasnęła to żeby czegoś nie wywineli.

Nie wiem, może jak byłam w pracy Kazik i Dream Team przegadali temat, bo teraz jest już spókój. Luka jest grzeczna. Zresztą jak jest na wybiegu to woli siedzieć przy mnie (pod kocem/kołdrą). W nocy podobnie jak Viku biega po mnie/śpie ze mną).

W sobotę Kazik zaczął wykazywać zainteresowanie i nawet powirował trochę na karuzeli.
Księciunio zaczął sypiać w hamaczku :-):-)

W niedzielę miał miejsce pierwszy nieśmiały wybieg i był bunt jak trzeba było wracać do klatki.

Po powrocie z pracy (po godz. 17.00) Kazik już wie o co chodzi. Siadam między klatkami z szeleszczącą torebką migdałów (Bakalland oczywiście). Kazik już siedzi na schodkach w swojej klatce. Następuje zgarniecie z wybiegu do klatki Dream Teamowego szylka (w nagrodę jest połówka migdałka), po czym na wybieg wyskakuje Kazik.
I tak szaleje chłopak do godz. 22.00-23.00, po czym wraca na swoje włości.

A był taki grzeczny na początku :-). Teraz już umie wskoczyć na łóżko, z łóżka na półkę i na klatki Dream Team`u (klatki od góry ponakrywane są kocami, żeby czasem któreś z szylków nie wpadło na pomyśł ugryzienia
Kazika w stópki).

Będąc na wybiegu robi krótkiego śpiocha albo pod łóżkiem, a najczęściej pod taboretem stojacym pomiędzy klatkami Gustava i Luki (
na zdjeciu Luka).

To tak na szybko, pisane w pracy.


 [Napisz komentarz

09 Sie, 2014, 09:24 przez drzazga w Inne

We czwartek na prawie 2,5 tygodniowe wakacje wraz ze swoją wielką wyposażoną klatką (i misiem) przyjechał przywieziony przez swojego osobistego kierowcę szylek Kazik :-). Z Panią właścicielką podpisałyśmy umowę przechowania szylka (jak dobrze mieć brata po prawie).

Kazik ma 5-6 miesięcy i już widać, że nie da sobie chłopak w kaszę dmuchać.
Jak narazie młodzieniec aklimatyzuje się w nowym otoczeniu. Pierwszy wybieg w ten weekend.

We czwartek wieczorem Pan i Władca na Włościach terrorysta Gustav wyskoczył na wybieg i się zaczęło cwaniakowanie. Noski eskimoski przez pręty klatki,ale na zasadzie "i tak Cię ugryzę". Jak narazie jest 1:0 dla Kazika.
Jak siedziałam pomiędzy klatkami Gustav zasiadł na moich kolanach i jak by to powiedzieć: "ja będę cwaniakował,
a Ty mnie broń jakby co". Potem zaczęła się wspinaczka na klatkę Kazika, a moje zadanie polegało
na podtrzymywaniu tyłeczka Gustava, żeby nie spadł.

W piątek wieczorem na wybieg wyskoczył Viku. I w tym przypadku było spokojnie, żadnej agresji, żadnego rzucania się na klatkę, gryzienia, było obwąchiwanie się i noski eskimoski. Chyba się chłopaki polubili. Viku to chyba chciałby mieć kumpla z którym mógłby mieszkać w klatce (kumpla nie terrorystę jak Gustav).

Dzisiaj wieczorem na wybieg wyskoczy Przecudnej Urody Dziewczyna Luka i zobaczymy jak się akcja potoczy.


 [Napisz komentarz

05 Sie, 2014, 14:41 przez drzazga w Inne

W miejscowości w której byłam, udało mi się znaleźć jeden sklep zoologiczny: http://www.petsplace.nl/
Pełna wiary i nadzieji pognałam czym prędzej w obranym kierunku,oczkiem wyobraźni już widząc siebie jak gubię się
i z obłędem w oczach przebieram w paczkach Beaphara i Versela Laga i wydaję przedostatnie euro.

Przy wejściu po szybkim "Hoi" ze sprzedawczyniami udałam się w najbardziej interesującym mnie kierunku i zaliczyłam szybkiego zonka.Żadnego Beaphara ani Varsele Laga dla szylków.

Wzrok mój przykłuł żółty kolor opakowań karmy firmy Hope Farms http://www.hopefarms.nl/producten-hope-farms
Dałam "nura" na półkę i kolejny zonk. Były karmy dla fretek, królików, chomików i tak dalej, ale dla szylków nie było. Przejrzałam półki jeszcze raz i nadal nic.
Aż poszłam się spytać sprzedawczyni czy aby gdzieś przypadkiem nie ma HF dla szylków.To się dowiedziałam (że nie ma) ale za to mają http://www.petsplace.nl/knaagdier/droogvoer/supreme-science-selective-chinchilla1-5kg~300041
w 1,5 kilogramowych paczkach. Ale nie kupiłam. Jakoś tak kobieca intuicja i instynkt samozachowawczy podpowiadały, żeby nie kupować, bo Dream Team karmy nie ruszy.
Najbardziej podobna bo Beaphar Xtra Vital była karma produkowana dla Pets Place XL (ten sprasowany zielony groszek na opakowaniu).

Były tunele firmy http://www.petsplace.nl/Knaagdier/p/OG040q=:priority:ALL:brand:esve&selected=&layout=&minPrice=0&maxPrice=307
a tak ogólnie to prym wiódł Vitakraft.

Z Versele Laga mieli pokarm dla papug (papugi i rybki to jedyne żywe istoty które można było kupić w owym zoologu)

Aaaaaa można kupić tam również ziarno dla kur z Varsele Laga.

P.S. na stronie www mają większy wybór niż w sklepie stacjonarnym.


 [Napisz komentarz

23 Lip, 2014, 10:29 przez drzazga w Inne

No, i stało się. <br />Pracoholik jak ja w pewnym momencie stwierdził pod wpływem chwili, że bierze urlop. <br /><br />I tak właśnie jutro porzucam na tydzień Polska to dziwna kraj i udaję się na zachód (do nowego lepszego świata). Mam nadzieję, że uda się zobaczyć czym oprócz Beaphara i Versele Laga są karmione niderlandzkie szynszylki.<br /><br />Tym samym oznacza to tydzień bez mojego Dream Team`u nad którym w tym czasie kontrolę przejmuję mój brat. <br />Albo Dream Team przejmiekontrolę nad nim.<br /><br />4 lata temu jak jeszcze Gustav był sam, po powrocie Gustav był tak rozpuszczony, rozpieszczony, że jak chciałam żeby do klatki wskoczyłto nawet migdałek nie pomógł. Gustav pewnie stwierdził, że skoro on jest Szefem Wszystkich Szefów to nic nie musi. <br />Oczywiście wtedy również był z moim bratem.<br /><br />Jako, że brat w zeszłym roku wyprowadził się z mojego M2, to i szylki nie miały z nim kontaktu. Żeby chociaż trochę oswoiły się z zapachem brata. Jędrek (ksywka wymyślona chyba nawet przez brata) otrzymał polecenie spania w jednej koszulce przez kilka dni, aby lekkie okrycie wierzchnie nabrało aromatu ;-), a następnie koszulka miała zostać dostarczona Dream Teamowi do zapoznania się z materiałem.<br /><br />No dobra Gustav i Viku dostali po odciętych paszkach, Luka dostała kawałek pleców z koszulki. Szału nie było, powąchali, obsilaki, zrobili po parę bobów i luzik.<br />Resztę koszulki położyłam na podłodze, ale jakoś nie wzbudziła zbytniego zainteresowania.<br /><br />Tot ziens!


 [Napisz komentarz

19 Lip, 2014, 08:49 przez drzazga w Inne

1001 wyświetleń na moim blogu  [WOW]



 [Napisz komentarz

02 Lip, 2014, 10:25 przez drzazga w Inne

<p><a title="Forum o Szynszylach" href="http://szynszyle.info">
<img border="0" src="http://szynszyle.info/wp-content/uploads/2014/07/banersz.png" width="395" height="103"></a></p>



 [Napisz komentarz

23 Cze, 2014, 14:49 przez drzazga w Inne

... po prostu musiałam [woot]







 [Napisz komentarz

17 Cze, 2014, 09:49 przez drzazga w Inne

Szału nie było.

Nawet Viku nie wykazał entuzjazmu jaki towarzyszył jedzeniu wingoronka czy jabłka czy też malinkom i truskawkom z Niezłego Ziółka. Wziął, pogryzł, przełknął i zrobił minkę: "zabierz to ode mnie".

Gustav jako pan i władca na włościach, żażyczył sobie aby podawać do dzióbka, bo ona nie będzie w łapkach trzymał.
Wziął gryza (mniejszego niż Viku), pogryzł, przełknął i pokicał na z góry upatrzone pozycje, gdzie nie ma moreli.

Najwięcej zjadła Luka.


 [Napisz komentarz

12 Cze, 2014, 09:34 przez drzazga w Inne

Wczoraj Gustav, Viku i Luka pierwszy raz w życiu jedli winogrono. Po półówce na szylka, obrane ze skórki.
Niestety, nie udało mi się utrwalić tego wydarzenia, bowiem winogrona postały pochłoniętę z prędkościa światła, i tylko było widać małe jęzorki oblizujące pyszczki.


 [Napisz komentarz

02 Cze, 2014, 13:58 przez drzazga w Inne

5 lat temu w poprzedniej pracy - w korporacji pewnego dnia siedzieliśmy we trójkę w pokoju i kolega opowiadał coś koleżance.
Z całej jego opowieści wychwytywałam tylko słowo "szynszylek" coś tam, coś tam "i szynszylek".
Zaczęłam się zastanawiać co t jest ten szynszylek, i wtedy z pomocą przyszedł Wujek Google.
Zgooglowałam temat, ujrzałam,kolanka zaczęły robić się miękkie, serce zaczęło szybciej bić, krew szybciej zaczęła krążyć w żyłach i już byłam zakochana. I już wiedziałam, "mój Ci będzie on" znaczy szynszylek.
Rozpoczęły się poszukiwania, czytanie na temat szylków. Koleżanka powiedziała, że u niej na wsi pod Wrocławiem ktoś miał hodowlę, ale nie wie czy to jeszcze aktualne.
Poszukiwania trwały i w pewnym momencie olśniło mnie, że jest takowy wynalazek ludzkości zwany Allegro.
Szukałam, szukałam i w końcu znalazłam Panią Alinę w Głogowie, u której szylkowa dziewczyna w lipcu 2009 roku powiła maleństwa.
W czasie naszej konwersacji maluchy miały 4 miesiące, a p. Alina powiedziała, że do odbioru będą dopiero jak będą miały 6 miesiecy. Jak już wiedziałam, że będę miała szylka przygotowania do przyjęcia nowego lokatora można było uznać za rozpoczętę.
Wtedy mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu. Powiedziałam właścicielce, że będę miała szynszylka (a że ona wyluzowana kobieta jest, powiedziała, że nie ma problemu).
Powiedziałam współlokatorkom, że szynszylek z nami zamieszka. Na co jedna z nich, że ona ma uczulenie na sierść, futra i w ogóle dobrze,że jeszcze żyje (to nic, że całe życie ma w domu u rodziców psa, to nic, że przychodziła do nas do mieszkania psinka mojej koleżanki) współlokatorkę wtedy nawet w nosie nie zakręciło.
Powiedziałam jej, że jak nie pasuje to może się wyprowadzić, a szylek i tak będzie.

Już wiedziałam, że to będzie chłopak. Zaczęłam myśleć nad imieniem-pierwsze jakie mi przyszło na mysl brzmiało Melek (na co koleżanka powiedziała, żebym się zastanowiła bo brzmi ono jak smark z nosa).
Skwapliwie przyznałam jej rację. Ponownie ruszył proces myślowy, trochę bolało, pojawiało się wiele imion które jakoś mi nie pasowały. I w końcu jakoś tak samo z siebie spłynęło na mnie olśnienie - Gustav (przez "v" na końcu).

Jak już było wiadomo, kiedy szylek do mnie trafi, ruszyłam na zakupy.

W niedzielę 6 grudnia 2009 wszystko już było gotowe i tylko brakowało tego jedynego najważniejszego standardowego lokatora.

I w końcu w poniedziałek 7 grudnia 2009 roku, ok. godz. 7.15, na Dworcu PKP, ujrzałam go po raz pierwszy.
A jak p. Alina dała mi wtedy już Gustava na ręce to wymiekłam - miłość od pierwszego wejrzenia.



 [Napisz komentarz

02 Maj, 2014, 13:28 przez drzazga w Inne

Nie wiem co tam dają, ale na punkcie migdałków Bakallandu moje szylki mają obsesję.
Cała trójka.

Na początku jak Gustav był sam, a mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu (4 osoby, 2 pokoje), musiałam znaleźć jakiś sposób na zwabinie Gustava do powrotu do klatki po wybiegu (nie to co teraz prawie "wolna Amerykanka").
Zaczęło się od orzechów laskowych w łupinach kupowanych na wagę. Po rozłupaniu orzeszka, wkładałam go szelesczącej torebki, aby Gustavowi zaczęło się kojarzyć szeleszeczenie=orzezszek=powrót do klatki. Jakoś
się udawało. Do czasu aż któregoś razu orzechy które kupiłam trzeba było wyrzucić bo były zgnite. Wtedy przeżuciłam się na orzechy łuskane w torebkach, jadł je Gustav bo jadł ale jakoś szału nie było. W miedzyczasie miała miejsce przeprowadzka do właśnego mieszkania i pojawił się Viku. Tym razem trzeba było nauczyć Vicia, że jak torebka szeleści to się wskakuje do klatki i dostaje wtedy jeszcze orzeszka.
I tu się pojawiły schody, Viku a i owszem wziął orzeszka w łapki, ugryzł i co połknął to połknął i wypluwał. Gustav jak zobaczył, że tak można, zaczął robić tak samo.

Ponownie zaszedł proces myślowy - skoro nie chcą orzechów, to spróbujemy z migdałkami.
Kupiłam paczkę migdałów firmy Kresto, jedli je bo jedli, ale nadal wiedzieli, że jak pojawia się migdałek na horyzoncie to się wraca do klatki (aczkolwiek bywało tak, że musiałam kusić, podkładać migdałka pod nosek itp.).
Któregoś razu kupiłam paczkę migdałów w Lidlu - chłopaki zaszczycili tylko migdałka spojrzeniem i obwąchali ale się nie skusili i nie ruszyli.Potem była jeszcze paczka nie pamiętam jakiej firmy kupiona w osiedlowym spozywaczaku (jeszcze gdzieś poniewiera się w mieszkaniu) którą spotkał los taki sam jak migdały z Lidla.

I wtedy w szylkowym życiu pojawiły się migdały Bakallandu.
I to było to na co chłopaki czekały.
Migdałki zamieszkały w szylkowym pokoju, w szufladzie półki (tej samej na której siedzi Luka na zdjęciu). Od tej pory wiedziałam, że chłopaki wiedzią, że ja wiem, że oni wiedzą. Odgłos odsuwanej szuflady i szelest torebki ..... to może oznaczć tylko jedno.
Codziennie o 20.30 (w weekendy późniejjjj) zasiadam przed klatkami chłopaków, a oni już wiedzą o co chodzi.
I nie muszę już wołać, kusić migdałkiem przed noskiem. Tylko odsunę szufladę, szylek który jest na wybiegu
lotem błyskawicy ląduje na moim kolanie (jeśli to jest Viku, to od razu wskakuje najpierw na dach domku, potem na górną półkę - tam zawsze je migdałka, i następuje całkowite skupienie i oddanie przysmakowi).
Wtedy nie liczy się dla Vika nic, klatka może być otwarta - nie wyskakuje.
Mogę go zaczepiać, ale wolę go obserwować, jak z przymróżonymi oczkami chrupie.
W zeszłym roku potym jak już zdrowiał po długiej chorobie i chodziłam z nim do weta na kontrolę, kiedyś jak przyszłam a była Pani Magda jej pierwsze pytanie brzmiało: "czy ma Pani migdałka??".
Miała okazję wcześniej widzieć Vika jak w skupieniu je.

Jeśli na wybiegu jest Gustav to również wskakuje mi najpierw na kolano, potem na dach domku (je na dachu), wystawia nos przez pręty chwyta migdałka i tylko chrupanie słychać.

Luka w pierwszy dzień jak zamieszkała u mnie, usłyszała szelest Bakallandowej torebki, wyszła z domku i dostała migdałka. Od tamtej pory jak już zasiądę przed klatkami i tylko zaszeleszczę (jeśli dziewczyna siedzi w domku),
to z niego wychodzi, przejmuje migdałka w łapki i albo wraca z nim do domku, albo zjada na półce.

Jeszcze jak nie było Luki, któregoś razu zamiast migdałów w całości, kupiłam migdały w płatkach. I tu się zdziwiłam - nie zdały egzaminu.
Nawet łasuch Viku jak już wziął płatek ledwo ugryzł, rzuciła płatek na półkę i już szynszyla nie było. Gdyby umiał mówić to bym usłyszała ;-) Gustav zmęczył jakoś płatka, ale następnego już nie chciał.

Poszłam do sklepu i w drodze zakupu nabyłam migdały w całości.

Codziennie cała trójca dostaje po pół-ćwiatce migdałka, a raz na jakiś czas jest inny przysmak (co nie wzbudza radości), albo pyłek kwiatowy (Viku uwielia, Gustav i Luka już nie tak bardzo, ale trochę zjedzą).


Szybciorem pisane w pracy






 [Napisz komentarz


Strony: [1]

*

 Wiadomości: 237
 Wpisy na blogu: 166

    

 Kategorie


 Wyświetleń

75339