26 Wrz, 2018, 01:12
15 Maj, 2014, 09:50 przez drzazga w My name is Luka, I live on the second floor...

Wczoraj zaczęło się gryzienie prętów klatki, pokazywanie fochów, robienie siku do piasku - do tej pory tego w przypadku Luki nie było. Wygląda na to, że dziewczynie jest już lepiej  [taniec] [woot]. Jeszcze tylko nie wyrzuciła jedzienia z miski, może to przez to że ma nie metalową tylko cięższą glinianą.

0 użytkowników lubi ten wpis

5zy5zka - 16 Maj, 2014, 07:52

Widać panienka ma humory, wychodzi prawdziwy charakterek :) Moja Psota jest wprawiona w zrzucaniu ciężkich przedmiotów - sama spycha łapkami ciężki drewniany domek, w którym mieszczą się 3 futrzaki, a glinianą miskę zwaliła z półki jak była wściekła po wizycie u Dziwaka :) Nie mam jej tego za złe bo bidula miała pobieraną krew z uszka :)
drzazga - 16 Maj, 2014, 09:43

Jak Luka miała pobieraną krew z łapki to nic nie chciało lecieć, potem był pomysł, aby pobrać z uszka, ale dr Grzegorz powiedział, że spróbuje z drugiej łapki. Najpierw nie chciało lecieć, potem poleciało akurat tyle aby starczyło do badań. Jak już było po pobieraniu to krew zaczęła się lać z łapki. Jak nie było już potrzeby, ale krwotok został opanowany. Dziewczyna była bardzzzooooooooooo grzeczna :-)
5zy5zka - 16 Maj, 2014, 10:27

A w przypadku Psoty od razu pobierał z uszka. Grzeczna była, siedziała bardzo spokojnie owinięta w kaftan bezpieczeństwa ;)

Też bardzo powoli leciało, a jak już niepotrzebne to więcej. Ale z łapką nie próbowaliśmy.
drzazga - 16 Maj, 2014, 11:54

Luka nie była w nic zawijana, trzymał Ją drugi lekarz. A grzecznością Luka rozwaliła wszystkich :-)
5zy5zka - 16 Maj, 2014, 14:27

Mnie też pytał czy zawołać kogoś do przytrzymania Psotki, ale nie chciałam. Wolałam sama ją trzymać, chyba dzięki temu mniej się denerwowałam. Owinął ją w poszewkę od poduszki w gwiazdki :D Psota zawsze była waleczna podczas badań, ale odkąd bywa tam częściej od razu się wyrywa jak tylko widzi że Dziwak się do niej zbliża.
drzazga - 16 Maj, 2014, 14:53

Ja jestem miękka buła w takich akcjach. Aczkolwiek jak chodzimy na wizyty kontrolne ja trzymam szylki. Do "krawaych akcji" się nie nadaję, bo ja w tym czasie wyję (mogłabym dorabiać jako płaczka na pogrzebach).
5zy5zka - 16 Maj, 2014, 16:16

Rozumiem Cię, ciężko się patrzy na takie sceny. Jednak ja reaguję na to w ten sposób, że wolę wszystko zrobić sama, wtedy jestem spokojniejsza. Poza tym mam taką filozofię, że zwierzak na rękach opiekuna mniej się boi, czuje jego zapach, a u obcego to większy stres.

Na jakiś miesiąc przed śmiercią mój chomik miał napady, kiedy po prostu nim rzucało, prawdopodobnie z bólu. Strasznie przy tym skrzeczał, działo się to mnie więcej co godzinę. Muszę przyznać, że to był najbardziej przerażający, łamiący serce widok, jaki przyszło mi przeżyć w kwestii zwierzaków. Trzymałam go wtedy na dłoni całą noc pilnując, by nic mu się nie stało. Z rana do Dziwaka, zastrzyki, ogrzewanie go, bo sam był po prostu zimny. Udało nam się go z tego wyciągnąć, co prawda nie na długo, ale jednak. Nie spałam wtedy przez 3 doby, byłam wykończona do granic możliwości, ale było warto.

Sama zawsze trzymam moje futrzaki do zastrzyków itp. Zawsze trzymałam mojego chomiczka jak miał przycinane siekacze, robione zastrzyki. Tak poznałam Dziwaka, zupełnie przypadkowo recepcjonistka mnie do niego skierowała. Na początku myślałam, że się ze mnie nabija ("idźcie do Dziwaka" brzmiało raczej jak żart). Było już po 14, jakimś cudem został w pracy dłużej, już miał jechać na Energetyczną, ale zajął się nami.

Gdy drugi chomik wygryzł sobie dziurę w brzuchu tak naprawdę ja wszystko robiłam, Dziwak mi tylko pomógł (trzeba było pozbyć się strupa, wydusić mu masę ropy). Psotę przytrzymuję gdy przycina jej siekacze (robimy to "na żywca", korektę pod narkozą tylko do trzonowych). Trzymałam ją też gdy dostała narkozę, była u mnie dopóki nie zaczęło działać. Niestety nie pozwolił mi być przy zabiegu, na czym mi zależało. Muszę przyznać, że najtrudniejsze było dla mnie wtedy zostawić ją na tym stole i wyjść.

Przepraszam, że taki tasiemiec, ale o zwierzakach to ja mogę bez końca.

*

 Wiadomości: 237
 Wpisy na blogu: 164

    

 Kategorie


 Wyświetleń

74294