21 Lis, 2014, 20:57

Autor Wątek: porażenie, poparzenie prądem...  (Przeczytany 10904 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline KONSTELACJA

  • ~Opiekun Wybiegu~
  • *
  • Wiadomości: 105
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #25 dnia: 22 Mar, 2006, 22:34 »
Dziekuje za odpowiedz.
Plamka ma sie lepiej, juz pierwszego wieczoru zaczela wcinas najpierw sianko, potem ziarenka.
Wiem ze ma popazone "usta" ale chyba ja to juz nie boli. Jest z nia wszystko ok, a przynajmniej tak to wyglada.

Chciałam się zapytać czym sie objawia zjonizowanie plynow ustrojowych?

Pozdrawiamy:Ola Dominik, Zosia
z  TUSIĄ, CZARNULKĄ, PLAMKĄ , BOBKIEM

Offline Edytka;**;**;**

  • ~Młodszy Szynszylownik~
  • *
  • Wiadomości: 24
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Zuzia i Leonek
    • MoOj BlOgAs - NiE o SzYlKaCh, AlE sĄ zDjĘcIa :D
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #26 dnia: 02 Kwi, 2006, 10:53 »
Moja szynszylka przegryzla kabel od radia które grało radio się zespuła a Zuzi (mojej szynszylce) nic się nie stało... wyszła zadowolona z pod szafki :) Aniu i Kuba myślę że będzie dobrze... trzymam kcuki

:*:*:*Zuzia i Leonek*:*:*:  - tak bardzo Was kocham!! :* :* :*

Offline Kiwi

  • Wielki Mistrz Szynszylowy
  • Moderator
  • ~Opiekun Stada~
  • *****
  • Wiadomości: 913
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #27 dnia: 25 Cze, 2006, 20:07 »
Właśnie przed chwilą wywaliło mi korki w domu... No i oczywiście okazało się, że Romcia przegryzła kabel od lampki. Ma sfajczone wąsy, dawałam jej smakołyki, które lubi i jadła, tylko trochę jej z buźki wypadało... Wygląda jakby miała opuchnięte podniebienie, starałam się zajrzeć drugiej w mordkę dla porównania, ale się nie udało. Roma ma jeszcze białe końcówki zębów górnych, a u nasady są jakby osmalone. Jak ją wzięłam na ręce to była żywa, strasznie się wyrywała - to chyba dobry znak? Zobaczymy wieczorem czy będzie biegać, a rano może pójdę do weterynarza. Będę jej na siłę dawała pić. Czy mogę coś jeszcze zrobić?

Weronka - czarny aksamit, Mia i Żabka - standard, Frania - brązowy aksamit, Ginewra - pink white, Furia - ebony medium, Żuczek - beż
Amelka, Vivi, Romcia w

Offline Grażka

  • ~Uber Szynszyla~
  • **
  • Wiadomości: 255
  • Uzbierane migdały: 1
  • Płeć: Kobieta
    • Szynszyle, które są kochane
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #28 dnia: 25 Cze, 2006, 21:39 »
daj jej lód do klatki - będzie mogła przytknąc sobie tą osmaloną mordkę do lodu i trochę złagodzic ból - na pewno ma jakies poparzenia i dlatego to jedzonko wypada jej z buźki;
ale powinno być dobrze - przywęglenia zębów się zdarzaja - dobrze, ze odrastają :-)

Anioły są bezpłciowe, mogą się rozmnażać jedynie przez agitację - S J L ;-)

Offline Kiwi

  • Wielki Mistrz Szynszylowy
  • Moderator
  • ~Opiekun Stada~
  • *****
  • Wiadomości: 913
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #29 dnia: 25 Cze, 2006, 23:04 »
To znaczy, że nie muszę iść do weta, jeśli będzie się zachowywała w porządku? Mam taką nadzieję... :(

Weronka - czarny aksamit, Mia i Żabka - standard, Frania - brązowy aksamit, Ginewra - pink white, Furia - ebony medium, Żuczek - beż
Amelka, Vivi, Romcia w

Offline kea

  • ~Opiekun Stada~
  • *
  • Wiadomości: 1105
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Srebrna Strzała, Paproch, Pluszysława, Szeherezada
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #30 dnia: 25 Cze, 2006, 23:22 »
co do opuchnietego podniebienia - u nich w mordce tak zawsze wyglada, tzn nie widac trzonowych. chyba ze to inne opuchniecie

Offline marysia

  • ~Tańczący Po Półkach~
  • ***
  • Wiadomości: 86
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Mufka(niestety już tylko w sercu) i Albercik
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #31 dnia: 26 Cze, 2006, 12:52 »
Nasz Albercik tez miał kiedyś bliskie spotkanie z kabelkiem, ale miał inne objawy niż Twoja szylka, bo nie był żywotny, a awręcz przeciwnie, jak na takiego nerwusa wyjątkowo się uspokoił, taki był milusi - musze przyznać-dał się brać na ręce i spokojniutki był. I to nam podpadło  :) przeszukaliśmy pokój i okazało się ze kabel od telefonu podgryziony, na szczęście w tym kablu było jakieś niższe napięcie, bo to był przewód do czegoś tam  8)  Ale na drugi dzień doszedł do siebie i wrócił do normy. Więc mam nadzieję, że Twojej Romci też nic nie będzie. U nas obyło się bez wizyty u weterynarza i wszystko skończyło się dobrze.

klimat

  • Gość
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #32 dnia: 26 Sty, 2008, 12:45 »
Proszę pomóżcie mi bo nie wiem co robić. Chodzi po prostu o życie porażonego prądem szynszyla. Wydarzyło się to około północy 24. 01. Zwierzątko trafiło do szpitala na Powstańców Śląskich 101, gdzie zostało umieszczone w inkubatorze, podano antybiotyki, sterydy oraz zostało podłączone do tlenu i kroplówki. Postanowiłam jednak szukać pomocy gdzie indziej, kiedy powiedziano mi, że zwierzak ma 50/50 procent przeżycia, a może nawet i mniej. Lekarze ze szpitala kazali czekać 3 dni- wtedy okaże się czy jest jakaś szansa na przeżycie. Jestem tym faktem przerażona. Nikt tak na prawdę nie zrobił żadnych badań, czy prześwietlenia, żeby dowiedzieć się, czy zostały porażone jakieś narządy wewnętrzne. Wczoraj byłam w odwiedzinach- zwierzak ma trudności z utrzymaniem prawidłowej temperatury ciała. Powiedziano mi, że może być uszkodzony ośrodek termoregulacji, ale może to też być chwilowe. Stan nie uległ pogorszeniu, ale też nie poprawił się znacząco. Poza tym szynszyla ma kontak z otoczeniem, reaguje na bodżce zewnętrzne, oddech nieco się ustabilizował. Już nie " przelewa" się tak jak chwilę po porażeniu, zrobiła się bardziej ruchliwa. Dzisiaj o 1 w nocy minęła pierwsza doba od teo przykrego wypadku, dzwoniłam do szpitala i lekarz powiedział mi, że mała nawet załatwiła się i zjadła banana. Jednak martwią go jej nieskoordynowane ruchy i nietrzymanie temperatury.Obawiam się tylko, że ten stan utrzyma się prze te 3 doby, i co dalej? Czy ona może żyć po takim porażeniu? Czy zwierzak może wyjść z tego i żyć? Ona jest świadoma, czuje nawet gryzie mnie za palec. Nie wiem co mam robić, nie chcę się poddać tak łatwo, bo kocham tego zwierzaka. Dlatego proszę o pomoc. Jeśli ktoś z Was przeżył podobną sytuację niech napisze coś. Może ktos z Was ma namiary na specjalistów od tego typu przypadków? Proszę o jakiś cień nadzieji.

/scaliła dream*

« Ostatnia zmiana: 27 Sty, 2008, 12:42 wysłana przez dream* »

Offline Mysza <")))/

  • DUCH SZYNSZYLA
  • ~GURU Szynszyli~
  • *****
  • Wiadomości: 5462
  • Uzbierane migdały: 9
  • Płeć: Kobieta
  • Beza,Bunia. Ciri,Mimi,Diana,Dantusia w pamięci.
    • Pracownia Reklam i Aerografii
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #33 dnia: 26 Sty, 2008, 13:20 »
Klimat, porażenia prądem sie nie leczy, bo nie ma jak. Wydaje mi sie że lekarze zareagowali właściwie z podaniem leków i tlenu.
Powiedzieli o 3 dobach, mają rację. 3 pierwsze doby stanowia o życiu zwierzatka, najgorsza jest zawsze 3 doba. Jesłi przezyje to bedzie żyła.
Jedyne co mogą zrobic to powinni zbadać krew i mocz i popatrzeć jakie sa odchylenia od normy w przypadku szynszyli i co znaczą.
Szylka musi być dalej ogrzewana, taki jest objaw po porażeniu prądem, że własnie organizm nie reguluje temapretury.
Nie wiem czy jest sens od razu szylke przenosic do innego weta, bo tutaj ma własciwe warunki. Ale na pewno możesz skonsultować jej stan, wyniki badań i podawanie leków z lekarzami polecanymi, dr. Mileną Wojtyś, dr.Piaseckim lub Moniką Batog. ze spisu wetów polecanych. Na pewno nie odmówią pomocy, chocby telefonicznej. (powiedz skad jesteś zeby nie kazali ci przyjeżdżac do siebie na rozmowe.).

spis: http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=2916.0
« Ostatnia zmiana: 26 Sty, 2008, 13:38 wysłana przez Mysza <")))/ »

Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz...

Offline Andreas

  • SZYNSZYL BERSERK !
  • Administrator
  • ~Obrońca Miski~
  • *****
  • Wiadomości: 1990
  • Uzbierane migdały: 2
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #34 dnia: 26 Sty, 2008, 13:40 »
Dr Milena ma kontakt z przychodnią na Powstańców Śląskich więc przez lekarzy w tej przychodni mozesz poprosić o konsultację z Milena. Wydaje mi się ze aktualnie Milena ma "urlop" ale telefonicznie na pewno udziela konslultacji. Osobiscie nie bardzo jestem fanem tej przychodni ... ale na pewno mozna powiedzieć ze warunki mają w tej chwili znacznie lepsze niż inne przychodnie w okolicy ... wiec przenosić zwierzaka chyba nie ma potrzeby. Po prostu trzeba czekac na rezultat.

Andreas
~@">    ~@">
powyżej - Muszkieterowie
sig under permanent construction,

Offline Mysza <")))/

  • DUCH SZYNSZYLA
  • ~GURU Szynszyli~
  • *****
  • Wiadomości: 5462
  • Uzbierane migdały: 9
  • Płeć: Kobieta
  • Beza,Bunia. Ciri,Mimi,Diana,Dantusia w pamięci.
    • Pracownia Reklam i Aerografii
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #35 dnia: 26 Sty, 2008, 13:45 »
Myślę, że lekarze powinni jej podawać jeszcze sól fizjologiczną w zastrzykach podskórnych (kroplówkę mogłaby przegryźć), ponieważ sól  jest elektrolitem i poprawi pracę układu nerwowego. No i nawodnić organizm też trzeba przy tym ogrzewaniu!

Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz...

klimat

  • Gość
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #36 dnia: 26 Sty, 2008, 16:42 »
Po pierwsze chciałbym podziękować wszystkim za szybką reakcję. Właśnie będę wybierał się na kolejne odwiedziny, które są o 18. Wcześniej dzwoniłem i powiedziano mi, że szylka zjadła kawałek banana, nie chciała pić, ale dostaje kroplówke. Czy ktoś z Was mógłby napisać coś więcej na temat utrzymania temp. ciała-czy zwierze jest w stanie z tego wyjść? Bo jeśli po tych 3 dobach taki stan się utrzyma, to co dalej? Pozostawić ją dalej w klinice w inkubatorze pod opieką lekarzy? Ma też problemy z utrzymaniem równowagi, aczkolwiek od chwili wypadku ( jak wcześniej napisałem) nie " przelewa" się już przez ręce-jej ciało nabrało większej sztywności i zaczęła się poruszać. Czy to też minie? Mam w głowie mnóstwo pytań bo przeraża mnie ta sytuacja :icon_frown: :icon_frown: :icon_frown: :icon_frown:

Offline Mysza <")))/

  • DUCH SZYNSZYLA
  • ~GURU Szynszyli~
  • *****
  • Wiadomości: 5462
  • Uzbierane migdały: 9
  • Płeć: Kobieta
  • Beza,Bunia. Ciri,Mimi,Diana,Dantusia w pamięci.
    • Pracownia Reklam i Aerografii
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #37 dnia: 26 Sty, 2008, 18:01 »
Wiesz, jej ogranizm teraz walczy, głównie o układ nerwowy, dlatego myszka obcina sobie niepotrzebne "funkcje" i moze sie przelewać lub miec nieskoordynowane ruchy.
Porażenie prądem działa przede wszystkim na układ nerwowy, ponieważ to on w organizmie jest mini elektrownią przesyłającą informacje i działa własnie na zasadzie elektryki. Dlatego w wyniku porażenia ściaga cały prąd na siebie, zupełnie jak druty wysokiego napięcia podczas burzy.
Jedno jest pewne, twoja szylka miała juz dużo szczescia że przeżyła sam kontakt z prądem, bo najczęsciej konczy sie to śmiertelnie. Jeśli po 3 dniach organizm nie unormuje temperatury, to lekarze podejmą decyzje o dalszym leczeniu (będzie konieczne), a juz teraz powinni zacząc grzebać w podręcznikach co powinni robic w takim wypadku, mają jeszcze dwa dni.

« Ostatnia zmiana: 26 Sty, 2008, 19:09 wysłana przez Mysza <")))/ »

Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz...

klimat

  • Gość
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #38 dnia: 26 Sty, 2008, 20:15 »
Właśnie wróciłem od Siwej, bo tak ma na imię kochana myszka. Lekarz powiedział, że wszystko zależy od jej organizmu,od tego, czy jest silnym zwierzątkiem. Jak na razie nie zaobserwowano większych zmian, może poza jedną-skubie sianko oraz pokarm, który jej dowiozłem. Nadal przebywa w inkubatorze, bo z temperaturą są niestety problemy. Poza tym Siwa jest prawie nieruchoma- potrafi utrzymać pyszczek w górze i poruszać przednimi łapkami, ale tylne są bez czucia. Jednak lekarz powiedział, że te 3 doby nie są żadnym wyznacznikiem i nie muszą decydować o jej przeżyciu. W jej stanie trzeba dużo czasu, żeby dojść do siebie. Wydała mi się dzisiaj mniej aktywna, po prostu bardzo smutna. Prwdopodobnie wczoraj była jeszcze pod wpływem wstrząsu, a dzisiaj była zmęczona, zgaszona... Pomimio wszystko wierzę w to, że odzyska zdrowie, może nie takie jak przed wypadkiem, ale, że będzie nadal wśród nas. Bardzo mocno tego chce. Jeśli będziecie mieć jakieś dodatkowe informacje na temat takich wypadków, jakieś cenne wskazówki to piszcie. Będę czekał, po takie wsparcie jest mi potrzebne. Nie użalanie się, lecz jakieś konkrety, porady.

Offline Mysza <")))/

  • DUCH SZYNSZYLA
  • ~GURU Szynszyli~
  • *****
  • Wiadomości: 5462
  • Uzbierane migdały: 9
  • Płeć: Kobieta
  • Beza,Bunia. Ciri,Mimi,Diana,Dantusia w pamięci.
    • Pracownia Reklam i Aerografii
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #39 dnia: 26 Sty, 2008, 20:34 »
Znalazłam info, które może wyjaśnia dlaczego szylek nie moze utrzymać temp. ciała:
 
"Poparzenie jest ciężkim schorzeniem i dlatego pomoc poparzonemu należy udzielać jak najszybciej.
Pierwsza i najważniejszą czynnością jest schłodzenie miejsca poparzonego czystą, zimną wodą. Należy tę czynność wykonywać dość długo, ponieważ tkanki wewnątrz ciała ochładzają się dłużej niż powierzchnia ciała."

-Wnioskuje, że prad spowodował oparzenia wewnętrzne, które organizm chce ostudzić ,stad jego niska temperatura ciała. Nie wiem czy to jest trafne rozumowanie, ale moze cos w tym jest.

"Po odzyskaniu przez porażonego przytomności, należy go położyć do ciepłego łóżka i podać ciepłe płyny, najlepiej kawę lub herbatę. "
-Czyli lekarze dobrze działają w kwesti jego ogrzewania.

"Porażonego trzeba rozebrać i dokładnie obejrzeć, czy nie ma oparzeń. Przy oparzeniu prądem postępujemy tak, jak przy zwykłym oparzeniu cieplnym."
-Porażenie szylka najczęsciej nastepuje poprzez przegryzienie kabla. Należy sprawdzić jamę ustną, język, gardło, czy szylek moze przełykac, jeśc, czy nie ma ran, które należałoby zdezynfekować i podać środki przeciwbólowe.

[Przekopałam kilkanaście stron w internecie i Ciężko znaleźć coć nt leczenia, zwłaszcza zwierząt. Jeśli już to tylko pierwsza pomoc przy "odpięciu"  porażonego od prądu i reanimacja...]. Przykro mi, ale chyba wiecej już nie pomogę :(

« Ostatnia zmiana: 26 Sty, 2008, 20:45 wysłana przez Mysza <")))/ »

Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz...

klimat

  • Gość
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #40 dnia: 26 Sty, 2008, 21:11 »
Jestem bardzo wdzięczny za informacje od Ciebie Myszo :) Ja podobnie jak Ty przekopałem inernet w poszukiwaniu informacji na temat porażenia prądem u szynszyli, ale ciężko coś znależć. Udało mi się natrafić na podobny przypadek- szynszylka przeżyła-była leczona około 3 miesięcy. Ale nie ma podanego kontaktu, więc nie mogę zapytać, co to za leczenie było i gdzie. Jeśli chodzi o Twoje rozumowanie to ja podobnie robię- staram się wyciągać jakieś wnioski z tych informacji, które znalazłem, no i wierzyć w to, że jak jutro rano wstanę, zadzwonię do szpitala, to usłyszę, że Siwa żyje i nie pogorszyło się jej. Nie chce tracić nadzieji, bo nie chce stracić jej. Jeszcze raz dziękuję za wszystko.

Offline Mysza <")))/

  • DUCH SZYNSZYLA
  • ~GURU Szynszyli~
  • *****
  • Wiadomości: 5462
  • Uzbierane migdały: 9
  • Płeć: Kobieta
  • Beza,Bunia. Ciri,Mimi,Diana,Dantusia w pamięci.
    • Pracownia Reklam i Aerografii
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #41 dnia: 26 Sty, 2008, 21:14 »
Mam taka nadzieję, że Siwa wydobrzeje. Niecierpię jak zwierzęciu dolega cokolwiek. U mnie tylko raz mysz przegryzła kabel, ale na szczęscie od ładowarki do telefonu obniżającej napięcie na 12 V, także miała tylko nastroszone wąsy :wink: Od tej pory nie mam pól kabla na wierzchu w pokoju..

Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz...

Offline ambiwalencja

  • ~Cyber Szynszyla~
  • ***
  • Wiadomości: 321
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Ymre [szaraczek], Ydzio [beżyk]
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #42 dnia: 26 Sty, 2008, 21:36 »
Klimat, mam prosbe: moglbys powiedziec dokladnie, jak doszlo do wypadku?
Oczywiscie nie nalegam i nie mowie, zebys to robil od razu, bo rozumiem, ze jest Ci teraz na pewno bardzo trudno.
Mysle jednak, ze taka infrmacja moglaby moze oszczedzic komus z nas takiej sytuacji...

Offline Basia_W

  • DOBRA DUSZA FORUM
  • Moderator
  • ~Przewodnik Stada~
  • *****
  • Wiadomości: 3873
  • Uzbierane migdały: 3
  • Płeć: Kobieta
  • Pusiek + Pusia + Bunia Kinia[*]
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #43 dnia: 27 Sty, 2008, 00:23 »
Moja Figusia weszła kiedyś na górę klatki, odsunęła zasłonę okienną i dziabnęła kabel od lampy. Na szczęście skończyło na popalonych wąsach i czarnych siekaczach. Przez jakiś tydzień miała kłopoty z jedzeniem ale potem wszystko wróciło do normy.

reszta odchowanych maluszków - Mikuś, Figa, Miś, Żabuś, Fikuś, Kubuś, Misia, Edi, Czaruś, Pysia, Krusio, Pimpuś, Miluś, Fredzio, Spidi.

klimat

  • Gość
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #44 dnia: 27 Sty, 2008, 09:29 »
Jak co wieczór Siwa razem ze swoją rodzinką ( jest jeszcze samczyk- Tuptuś i 3 małe bo dwumiesięczne maluszki) zostały wypuszczone na brykanie. Jednak za nim to robię, zbieram wszystkie kable z ziemi, odsuwam szafki, żeby można było mieć na nich widok. Są już ze mną 1,5 roku i nigdy nie zdażyło się, że zostały pozostawione samopas. Oczywiście udawało się im podgryzać kable, ale nie tak jak ostatnio :icon_frown: Wypadek zdażył się w miniony czwartek póżnym wieczorem. Chciałem zagonić rodzinkę do klatki i zerknąłem za szafkę z telewizorem- widzę Siwą leżącą, ale dziwnie leżącą. Miejsce pod szafką jest jednym z jej ulubionych miejsc. Niestety zaczęła dziwnie podnosić pyszczek. Nie mogła utrzymać go w górze zbyt długo, w końcu opadł na ziemię! Podniosłem ją, bałem się, że ją połamę bo jak już wcześniej pisałem ,po prostu " przelewała" się przez ręce. Póżniej tel do klinik całodobowych , ale wiele mi odmówiło. Na szczęście jeden z lekarzy poradził bym ją przykrył i ogrzewał. Została owinięta ręcznikiem i położona na termoforze. W takim stanie trafiła na Powstańców, a resztę chyba już znacie...
Nie było słychać żadnych dzwięków, pisków, telewizor cały czas cicho grał. To jest mała kawalerka, więć nie mają wiele miejsca do brykania, czy zbytniego oddalania. Przegryzła kabel i to tak poiważnie, ale tel dalej był włączony. Nie było żadnych znaków wskazujących na coś takiego. Pomimo wszystko mam żal do siebie, o to ,że nie zapewniłem jej bezpieczeństwa. A teraz cierpi przez to ona i ja...

Offline ambiwalencja

  • ~Cyber Szynszyla~
  • ***
  • Wiadomości: 321
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Ymre [szaraczek], Ydzio [beżyk]
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #45 dnia: 27 Sty, 2008, 12:29 »
Klimat, postaraj sie teraz zabezbieczyc kable, zeby to sie juz wiecej nie przytrafilo Twoim szylkom. Polecam peszle i worki foliowe! :D U nas w domku jest mnostwo roznych kabli, ale jeszcze sie nie zdarzylo, zeby szylek przegryzl, bo naprawde o to dbamy. Kosztuje to troche wysilku, zeby wszystkie kable zabezpieczyc i regularnie sprawdzac, czy sie cos nie odbezpieczylo np. przy odkurzaniu, ale przynajmniej moge wypuszczac szylki ze spokojem.
Poczytaj, prosze tu:
http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=7703.0
i zrob cos na stale z kablami. Troche wysilku na pocztku, ale potem za to nie masz problemu za kazdym razem, gdy wypuszczasz kulki [bo to chyba jest troche uciazliwe]. No i malenstwa nie beda narazone na niebezpieczenstwo!

Btw, tym gorzej dla Siwej, ze ten wypadek sie przytrafil, kiedy zostala matka :(

Offline domi_nique

  • ~Kierownik Biegania~
  • **
  • Wiadomości: 165
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Bianka, Beza, Bernard[*]
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #46 dnia: 25 Kwi, 2008, 22:09 »
wczoraj moja spryciula Bianka dorwala sie do kabli (zabezpieczonych, zastawionych kartonami...) i sporo z nich poprzegryzala. w jednym doszlo do zwarcia, wywalilo korki w mieszkaniu, wiec zwarcie musialo byc porzadne. Bianeczka ma upalone wasy (zaraz przy pyszczku zupelnie na krotko- zostal tylko taki bialy jeżyk, a dalsze maja upalone i jakby podkrecone konce). poza tym, zachowuje sie calkiem normalnie, je, skacze,biega, pije. wizyta u weteryrarza to dla niej wielki stres i nie chce jej bez potrzeby zabierac.
jesli poza wasami nic jej nie jest, to moge byc o nia spokojna, czy tez moga pojawic sie jakies objawy urazow wewnetrznych? jesli tak, to jakie? no i co zrobic z tymi wasami?

Offline coolmamcia

  • POMOCNA DŁOŃ
  • ~Kierownik Klatki~
  • ***
  • Wiadomości: 868
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Zozu, Herbi, Kacper (vel Siusiek)
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #47 dnia: 26 Kwi, 2008, 13:59 »
Jeśli u niej wszystko w porządku, nie zaobserwowałaś zmian w zachowaniu, je, czyli nie ma poparzeń pyszczka, to zaniechałabym wizyty u weterynarza. Wąsy odrosną, tym się nie przejmuj. Bianka miała dużo szczęścia :) a Ty pewnie mnóstwo strachu.

sas

  • Gość
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #48 dnia: 06 Lut, 2009, 22:48 »
Mojego szylka kopnal dzis prad:( przez 30 min prawie sie ruszla potem juz w miare oralnie ale to nie moj szynszyl: boi sie wszystkiego, nie wiedzial gdzie jest..teraz siedzi na swojej poleczce w klatce  i chyba spi:( czy moglo mus sie stac cos powaznego?? co powinnam zrobic??

/scaliłam*
« Ostatnia zmiana: 01 Lip, 2009, 01:52 wysłana przez dream* »

Offline aska69

  • ~Opiekun Stada~
  • *
  • Wiadomości: 1168
  • Uzbierane migdały: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Lady i Maniek :-D
Odp: porażenie, poparzenie prądem...
« Odpowiedź #49 dnia: 07 Lut, 2009, 01:23 »
http://szynszyle.info/forum/index.php?topic=8868.0

przeczytaj wątek. ogólnie jeśli się coś dzieje ze zwierzakiem to się idzie do weta.. poza tym to w końcu twoja szynszyla czy nie?

Mężczyźni rządzą światem ...
 a kobiety mężczyznami :wink:

 
poparzenie pyszczka

Zaczęty przez JoannaDział Rady, porady...

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 399
Ostatnia wiadomość 03 Lip, 2008, 08:31
wysłana przez Joanna