mieszanki ziołowe, dodatki pokarmowe i mity o żywieniu

kwiat mniszka dla szynszyli

Dużo już zostało powiedziane o tym jak wybierać karmę komercyjną ale wciąż pojawiają się pytania jak dobierać zioła w diecie szynszyli.

Przyznam, że nie znalazłam nigdzie literatury fachowej na ten temat a wszelkie wzmianki o ziołach były bardzo lakoniczne. Pisząc ten artykuł bazuję więc na wiedzy wyciągniętych z zajęć botaniki, fizjologii, botaniki łąk i pastwisk (łąkarstwa), produkcji roślinnej oraz własnym, ponad 10letnim doświadczeniu z żywieniem szynszyli których podstawą, w moim przypadku, były właśnie zioła.

Od ponad 10 lat tworzyłam im różne mieszanki ziołowe i to one były podstawą diety moich szynszyli. Każdy z nich miał specyficzne wymagania smakowe i żywieniowe – np. Yuki miał silne wahania poziomu cukru we krwi które wraz z lekarzami braliśmy za cukrzycę, dopiero gdy miał 5 lat wszystko się ustabilizowało więc najprawdopodobniej były to problemy hormonalne. Albo Filip który słabiej przyswaja wapń co widać po jego zawsze bledszych niż u kolegów ząbkach.

Korzystając z wiedzy teoretycznej zdobytej na studiach jak i praktycznych obserwacjach pragnę się z Wami podzielić swoją obecną wiedzą.

Po pierwsze mit który cieszy się dużą popularnością a jest wręcz szkodliwy:.

  • tygodniowy plan żywienia szynszyli.

Idea która zakłada, że każdego dnia tygodnia, poza karmą komercyjną podajemy zwierzęciu co innego.

W piątek suszone jabłka, pokrzywę i siemię lniane a we wtorek topinambur, babkę lancetowatą i zarodki pszenne. I tak dalej i tak dalej.

Zwolennicy tego modelu żywienia uważają, że w ten sposób ich zwierzęta mają urozmaiconą dietę i nie są narażone np. na nadmiar ziół moczopędnych w diecie.
Niestety nie jest to prawdą.

Taka dieta nie jest wbrew pozorom bardzo urozmaicona i przypomina szkolną stołówkę w której w każdą środę podają schabowego z burakami. Jeśli podajemy siemię lniane raz w tygodniu (którego podawania jestem przeciwniczką) to zapominamy, że okrywa włosowa rośnie przez cały tydzień a organizm nie magazynuje i nie wydziela sobie substancji odżywczych które przyjmie w niedzielę tak by starczyło mu na cały tydzień. Proste, prawda?

Zioła zawierają substancje biologicznie czynne,

jeśli wydaje nam się, że gdy podajemy dwa razy w tygodniu zioła moczopędne, a trzy razy zioła bogate w garbniki, a w niedzielę dodatki (np. pyłek pszczeli) bogate w witaminy to po pierwsze: taka dieta jest bardzo selektywna, po drugie szykujemy naszemu pupilowi niezły biochemiczny rollercoaster. To trochę tak jakbyśmy my pili codziennie inną herbatkę ziołową: jednego dnia moczopędną, innego zatwardzającą, kolejnego na trawienie, a jednego dnia pili multiwitaminę okraszoną cukrami. Prawda, że niezdrowo?

Więc skąd pomysł podawania jednego dnia ziół moczopędnych (np. brzoza) innego dnia obniżających przyswajanie cukrów (np. pokrzywa) kolejnego za to serwujemy bombę węglowodanową (np. pyłek pszczeli) innego dnia zioła żółciopędne (np. rdest ptasi) a kolejnego zioła zawierające zatwardzające i ściągające błony śluzowe jelit garbniki (np. babkę) by kolejnego dnia np. podać topinambur z dużą zawartością inuliny która z kolei przyśpieszy pasaż jelitowy lub zioła rozkurczające, zaś kolejnego może obniżymy ciśnienie za pomocą dziurawca? To jeszcze nie koniec, bo jednego dnia zakwaszamy organizm (mocz, układ pokarmowy) by kolejnego uczynić go zasadowym. (kamienie nerkowe? Żółciowe? Proszę bardzo!) Jednego dnia podajemy pokarmy preferowane przez określone bakterie jelitowe by kolejnego dnia podać pokarmy preferowane przez zupełnie inne baterie symbiotyczne – tym samym destabilizując środowisko układu pokarmowego i dając pole do popisu patogenom i zwiększając ryzyko wzdęć, biegunek i zaparć.

Na koniec bomba kaloryczno-witaminowa w postaci pyłku czy siemienia lnianego. To nic, że większość substancji odżywczych zostanie wydalona bo duża dawka przyjęta jednorazowo,  będzie zbyt wysoka by organizm mógł ją wykorzystać a jak już wspomniałam, organizm nie wydzieli sobie ich na resztę dni tygodnia. W efekcie tylko zbombardujemy go węglowodanami lub tłuszczami – co akurat organizm dobrze magazynuje – a co u szynszyli jest bardzo niezdrowe.

Zwierze z tak zdestabilizowanym organizmem, zbombardowane co dzień inną substancją chemiczną jest słabsze odpornościowo bo jego organizm zamiast bronić się przed czynnikami zewnętrznymi, sam prowadzi wewnętrzną walkę. Walkę o utrzymanie homeostazy.

Jak więc żywić szynszyle i jak mieszać zioła by było to zdrowe?

Przede wszystkim ważna jest zrównoważona i ustabilizowana dieta.

Po pierwsze musimy sobie uświadomić, że zwierze potrzebuje wszystkich aminokwasów, witamin, minerałów, kwasów tłuszczowych CODZIENNIE.

Zdrowiej (jeśli już koniecznie chcemy!) jest podać trzy ziarenka pyłku pszczelego lub siemienia lnianego codziennie niż łyżkę raz w tygodniu.

Sęk w tym, że szynszyle nie mają olbrzymich wymagań żywieniowych co jest uwarunkowane środowiskiem naturalnym w jakim żyły, a większość niedoborów są w stanie sobie zrekompensować np. poprzez koprofagię. Zróżnicowana w zioła, patyki i korzenie dieta plus pokarm komercyjny wysokiej jakości spokojnie dostarcza im wszystkich niezbędnych substancji odżywczych. A nadmiar czasem bywa bardziej szkodliwy niż niedobór.

Samo podawanie słynnego siemienia lnianego nie przyniesie efektu jeśli w diecie brakuje aminokwasów siarkowych czy cynku. Co najwyżej nadmiar kwasów tłuszczowych sprawi, że futro będzie przetłuszczone a włosy słabe. (bo pobudzona kwasami tłuszczowymi do produkcji włosa skóra nie będzie miała dość substancji budulcowych – czyli aminokwasów: biotyny, cysteiny, metioniny) Jest to typowy przykład gdy chcąc pomóc możemy jedynie zaszkodzić.

Aby zapobiegać niedoborom i by dieta naszych szynszyli była harmonijna w kontekście ziół i dodatków żywieniowych powinniśmy postawić na różnorodność. (minimum kilkanaście gatunków roślin) Ale nie różnorodność w ujęciu tygodniowym, miesięcznym czy jeszcze jakimś innym lecz dobowym.

Podstawą diety szynszyli powinno być siano,

dobrze wysuszone, grube i dość sztywne ale sprężyste źdźbła idealnie ścierają zęby i zapobiegają tworzeniu się ostrych krawędzi koron zębowych a dodatkowo są źródłem bardzo ważnego tzw włókna strawnego. Siano nie posiada silnych substancji biologicznie czynnych jak zioła więc jest przy tym bardzo bezpieczne.

Dodatkowo gałązki dla szynszyli

ścierają zęby sieczne, są źródłem soli mineralnych i pełnią ważną funkcję behawioralną – ich obgryzanie redukuje stres gdyż imituje naturalne warunki, daje zwierzęciu zajęcie, min. przeciwdziała stereotypii.

No i zioła dla szynszyli… temat rzeka :)

zamiast selektywnego podawania ziół w ujęciu tygodniowym należy stworzyć sensowną mieszankę bogatą w różne gatunki ziół i podawać ją codziennie!. Dzięki bogatej kompozycji różnych ziół uczynimy dietę różnorodną, zapobiegniemy niedoborom pokarmowym i zapobiegniemy sytuacji w której zbombardujemy organizm daną substancją czynną. Zaletą codziennego podawania takiej mieszanki jest to, że mimo że podajemy ją stale, dieta nie jest monotonna a organizm ma szansę się do niej przyzwyczaić. Nie rozregulowujemy w ten sposób np. PH ustrojowego, nie destabilizujemy środowiska układu pokarmowego a wręcz, stałą dietą wspomagamy namnażanie bakterii symbiotycznych. I tu muszę Wam powiedzieć, że na 12lat posiadania szynszyli, dzięki tak zoptymalizowanej diecie, moje zwierzęta nigdy nie miały biegunki (poza JEDNYM przypadkiem bardziej miękkich niż zwykle kup u Filipa – trwało to, bagatela, jeden dzień. Nawet giardioza nie była w stanie rozregulować układu pokarmowego na tyle a jedna kuracja skutecznie wytępiła pasożyty i zapobiegła ponownemu pojawieniu się ich. – a to dlatego, że symbiotyczne bakterie „walczą” z patogennymi o pożywienie czyli głównie cukry, im więcej tych pożytecznych, tym trudniej patogenom na chorobotwórczą ekspansję)

Pomimo wieku, moje szynszyle nie mają problemów zębowych a ich morfologia i biochemia krwi jest poprawna.

jak mieszać zioła by nie zaszkodzić?

Czytamy skład mieszanek i łapiemy się za głowy – boże, cztery zioła moczopędne i pięć z garbnikami i ja mam to podawać codziennie?
Otóż, kluczem jest równowaga i proporcja.

Komponujmy mieszankę tak by zioła moczopędne równoważyć ziołami bogatymi w sole mineralne, zioła z garbnikami (przeciwbiegunkowe) równoważyć np. ziołami zawierającymi inulinę, śluzy czy pektyny. W ten sposób zachowamy równowagę.
A jeśli chodzi o proporcję: Warto komponować mieszankę tak by co najmniej 50% ziół było stosunkowo obojętnych chemicznie a bogatych w sole mineralne i witaminy. Przykładowo lucerna czy nagietek, płatki kwiatów bądź łodygi ziół – które zawierają mniej substancji czynnych niż np. liście a za to dzięki strukturze i budowie lepiej ścierają zęby sieczne i trzonowe. Dodatkowo miękkie listki niestety nie zapobiegają ścieraniu się zębów w taki sposób by nie tworzyły ostrych krawędzi koron zębowych, które potrafią boleśnie ranić język i poliki. Stąd twardsze, nieco „badylaste” łodygi to zupełny obowiązek w zdrowej mieszance.

Zioła silnie moczopędne nie powinny stanowić więcej niż 1/3, 1/4 takiej mieszanki.
Może przy tym być wiele gatunków takich ziół o ile nie przekraczają tej proporcji.

Z moich obserwacji wynika, że gdy w mieszance jest ich zbyt wiele, przy dłuższym stosowaniu zęby stają się bledsze, może zostać zachwiana równowaga wodno-elektrolitowa. Stąd jeśli nie jest możliwe takie skomponowanie mieszanki ziołowej bądź z jakiś przyczyn musimy zwiększyć np. diurezę warto zastosować suplement mineralno-witaminowy np. Roboran H, Algolith czy Savikal beapharu. Gdy w naszej mieszance dużo mamy ziół o działaniu przeciwbiegunkowym (np. liście babki, malin, porzeczki itp.) powinniśmy baczniej pilnować by w paśniku nigdy nie zabrakło siana, można też do stałej diety wprowadzić jako przysmak topinambur czy korzeń cykorii.

Inną ważną zasadą jest to, by nie przedobrzać: przykładowo nie używać w mieszance np. głównie ziół żółciopędnych myśląc, że dzięki temu poprawimy trawienie i metabolizm naszej szynszyli.Niestety w ten sposób możemy wyrządzić jej krzywdę.
Jeśli zaś leczymy zwierze, powinniśmy upewnić się czy zioła które podajemy nie wchodzą w interakcje ze stosowanymi antybiotykami, sterydami itp – tu przykładem może być dziurawiec – który odradzałabym także posiadaczom odmian „beżowych” (beże, brązy, pink white itp)  ze względu na fototoksyczność.

Warto jest pamiętać, że szynszyle jak na gryzonie są długowieczne, udomowienie sprawiło, że ich okres życia w niewoli jest znacznie dłuższy niż na wolności. Dlatego warto do mieszanki dorzucić zioła działające osłonowo na wątrobę (niech służy jak najlepiej przez długie lata!) np. ostropest, regulujące poziom cukru we krwi (nie tylko zapobiegają cukrzycy ale także chronią wątrobę, trzustkę i pośrednio nerki) oraz takie o działaniu antyoksydacyjnym. Warto też zadbać o naczynia krwionośne – tu dobrze sprawdzą się zioła zawierające witaminę C.

 przysmaki dla szynszyli

podawane z ręki aby budować więź ze swoją szynszylą najlepiej sprawdzą się korzenie ziół i warzywa korzenne :) Zawierają mało cukrów i tłuszczy a najczęściej sporo błonnika i soli mineralnych. Przykładem będzie tu: korzeń cykorii, topinambur, korzeń mniszka, marchew, pasternak.

 

 

PS: wpis bazuje na moich osobistych doświadczeniach i wiedzy a proporcje i sposób komponowania mieszanek jest wynikiem mojej wieloletniej praktyki którą się z Wami dzielę, proszę o uszanowanie tego i odsyłanie do źródła jeśli w swoich wypowiedziach/wpisach w sieci i poza nią powołujesz się na zdobytą tu wiedzę. Dziękuję :)




  • Bardzo ciekawie i mądrze wyjaśnione. Widziałam wiele razy na forum dział z tygodniowym menu i nigdy tak nie robiłam, ale dziwiłam się, że komuś się tak chce :) i czy to ma sens. Jednak bez konkretnej wiedzy ciężko jest czasami podjąć mądrą decyzję i wiele osób robi coś na czuja. :) 5+ :)

  • nawiązując do dyskusji na forum:

    – to nie jest post rekomendujący gotowe komercyjne mieszanki dostępne na rynku :) (Aniutko, czytaj ze zrozumieniem, kochana :* )

    To post rekomendujący koncepcję tworzenia własnych mieszanek ziołowych (bo każdy pupil jest inny i dzięki temu można dostosować dietę do jego potrzeb)
    Są tu cenne wskazówki jak mieszać ze sobą zioła w odpowiednich proporcjach by było to zdrowe i bezpieczne.