mykotoksyny i pasożyty – jak ich uniknąć?

Na zdrową dietę szynszyli nie składa się tylko fakt stałego dostępu do siana, ziół, patyczków, stosowanie odpowiednio zbilansowanej karmy i wykluczenie z menu niezdrowych lub zbędnych pokarmów.

Niestety, powyższe elementy nie są gwarantem dobrego zdrowia zwierząt jeśli nie zwrócimy uwagi na jakość poszczególnych elementów jadłospisu.

Czym są mykotoksyny?
Mykotoksyny to produkty metabolizmu grzybów niższych – pleśniowych.
Mają zdolność kumulowania się w organiźmie.
Wykazują działanie hepatotoksyczne (uszkadzają wątrobę) nefrotoksyczne (uszkadzają nerki) genotoksyczne (mutagenne), kancerogenne (nowotworowe), immunosupresyjne (obniżają odpornośćć) i tetratogenne (na płód)
Większość z nich nie wywołuje niechęci do spożywania zarażonych pokarmów przez zwierzęta (Hekate, Huszenicza, 1993)
Wyszczególniamy:
Aflatoksyny (B1, B2, G1, G2) – produkty przemiany materii grzybów z rodziny Aspergillus.
Wykazują wszystkie powyżej opisane działania, mogą przedostawać się do mleka samic. ich rozwojowi sprzyja wysoka temperatura przechowywania pokarmów i wilgoć. To głównie na nie narażone są produkty zielarskie!
Ochratoksyny (A, B) – produkty przemiany materii grzybów z rodziny Penicillium i Trichoderma.
Kumulują się głównie w nerkach i mogą wywoływać tzw nefropatię ochratoksynową (uszkodzenie nerek)
namnażają się nawet w niskich temperaturach, obecne głównie w kukurydzy i zbożach.
Zearalenon (np. F2) – produkty przemiany materii grzybów Fusarium. Odpowiadają za tzw zespół estrogenowy: poronienia, bezpłodność (ze względu na budowę podobną do estrogenów także u samców), zakłócenia cyklu płciowego, problemy okołoporodowe, uszkadzają wątrobę. Grzyby te pasożytują głównie na kukurydzy, w sianie, lucernie
Trichoteceny (np. T2, womitoksyna) – produkty przemiany materii grzybów z rodziny Fusarium i Trichoderma
wykazują działanie hepatotoksyczne, są odpowiedzialne za zmiany zapalne w przewodzie pokarmowym.
Do namnażania nie wymagają wysokich temperatur, obecne głównie w zbożach.

Ponad to B. Barabasz zwraca uwagę, że niedosuszone produkty zamknięte w szczelnej folii bez dostępu tlenu, co uniemożliwia jej parowanie to ryzyko wtórnego zakażenia mikrobiologicznego. (Chów fermowy str 96) Jako niewskazane wymienia także, nie wspomniane wyżej gatunki grzybów: Absidia, Geotrichum, Mucor, Rhizopus, Scopulariopsis, Verticillium.

 

W istocie rzeczy (lepsi) producenci komercyjnych karm „podstawowych” dla gryzoni poradzili sobie z tym problemem całkiem dobrze stosując ekstruzję czy pakując pokarmy w tzw atmosferze ochronnej/modyfikowanej czyli beztlenowo (zamiast tlenu użyty jest obojętny azot). Karmy gorszej jakości czyli zbożowe – których półprodukty opryskiwane są fungicydami (środkami grzybobójczymi). Jest to kolejny argument przemawiający za eliminowaniem takich karm z diety. Fungicydami są zwykle związki rtęcioorganiczne (np. rtęciocyjanoguaidyna czy octan fenylortęciowy) doskonale wchłaniane zarówno przez układ oddechowy jak i pokarmowy zwierząt. (Luckey i Venugopal, 1977) 

 Jednak znacznie ciężej jest utrzymać odpowiednie standardy mikrobiologiczne produktów nieprzetworzonych takich jak zioła czy siano. 
Ponieważ to one powinny stanowić największy udział w diecie bardzo ważne jest by były wolne od mykotoksyn, w przeciwnym razie będą się one kumulować w organizmie. Może to nie tylko doprowadzić do stłuszczenia wątroby, niewydolności nerek, problemów z płodnością itp ale wręcz do śmierci.
Tak niestety było w przypadku mojego Yukiego i Ciacha którzy nie są niestety odosobnionym przypadkiem.

Jeśli byliście kiedyś na wsi, wiecie jak suszy się siano, otóż po koszeniu schnie ono na słońcu, przewraca się je tylko co jakiś czas by schło równomiernie i nie „kisło” od podłoża. Nie eliminuje to niestety problemu z mykotoksynami ani także z pasożytami zewnętrznymi czy układu pokarmowego – które w znacznej części wykształciły różne strategie przetrwania w trudnych, suchych warunkach: np tworząc cysty czy oocysty.

Podobnie sprawa wygląda z ziołami.
Po suszeniu mechanicznym „leżakują” one w ciemnych lecz dobrze wentylowanych halach.
Ta metoda pozwala na wysuszenie ziół do poziomu w którym są jeszcze na tyle elastyczne(a więc niedosuszone) by móc zapakować je do papierowych, materiałowych bądź wykonanych z tworzywa sztucznego acz przewiewnych worów. Dzięki temu, że zioła nie są wysuszone „na pieprz” nie kruszą się tak w transporcie do odbiorcy.
Produkt taki nazywa się surowcem i jest on przeznaczony do dalszej obróbki i w żadnym wypadku nie powinien być on produktem końcowym!
Tu chciałam zwrócić uwagę, że większość ziół jeśli stosuje się je wewnętrznie to w formie naparów bądź syropów na bazie spirytusu. Mimo to, producenci leków ziołowych są zobowiązani przez Farmakopee Europejską do ich badania w kierunku aflatoksyn. I nic dziwnego, są one nefro, hepato i genotoksyczne oraz kancerogenne. 
Ale co ze zwierzętami? Zielarnie nie suszą ziół typowo dla zwierząt.

Istnieje wprawdzie ustawa o paszach (Dz.U.144, poz 1045 z dn. 22 lipca 2006)
Istnieją też wytyczne wg których wilgotność surowców i gotowych pasz nie powinna przekraczać 12% lecz jak wygląda to w praktyce?

W praktyce wiele firm nie robi z sianem czy ziołami nic poza zapakowaniem ich w swoje opakowania. Jest to wygodne bo pozwala zaoszczędzić czas, nakład środków finansowych a przede wszystkim wizualnie oszukać klienta: zioła takie mają zwykle ładniejszy kolor i mniej się kruszą.
Z całą pewnością na ten temat wie coś każdy kto swoje gryzonie musiał leczyć z wszołów czy grzybic przyniesionych właśnie w takim niedosuszonym sianku. Myślę, że wiedzą o tym właściciele szyli które miały giardiozę, kokcydiozę i inne choroby pasożytnicze a opiekun zachodził w głowę, skąd?

 Niedosuszone surowce zielarskie opakowane w szczelną folię to idealne warunki do rozwoju grzybów i skażenia mykotoksynami. Warunki takie umożliwiają także przeżycie przetrwalnikowym formom pasożytów. Większościz tych rzeczy nie widać i nie da się ich stwierdzić organoleptycznie. Szynszyle ze względu na suchy klimat w jakim w naturze żyją są niezwykle wrażliwe na mykotoksyny.

Stałe ich przyjmowanie nawet w niewielkiej ilości potrafi nieźle obciążyć organy wewnętrzne które przecież muszą być sprawne przez całe, nie krótkie, życie szynszyli. Jak na ironię, organy najbardziej narażone na mykotoksyny to organy które u szynszyli są wyjątkowo delikatne a więc nerki i wątroba. Miesiącami czy nawet latami mogą być one obciążane, lecz jest to balansowanie po cienkiej linii. W moim przypadku dwie szynszyle bezpowrotnie przeszły na jej złą stronę, gdyż pewnego dnia zwyczajnie przyjęły zbyt dużą ilość mykotoksyn w dawce pokarmowej (w podanym posiłku akurat musiało być ich bardzo dużo dlatego całe stado ostro zachorowało jednego dnia) by ich organizmy mogły sobie z nią poradzić. Doszło więc do silnego zatrucia i tak już podtrutego organizmu. Sytuacja taka najczęściej niestety nie rokuje a dramatyzmu dodaje fakt, że objawy nie są charakterystyczne co znacznie utrudnia diagnozę.

badanie ciacha

Obraz kliniczny zatrucia mykotoksynami. Mocznik i keratynina prawie trzykrotnie powyżej normy, podwyższone także parametry wątrobowe. Z dokumentacji medycznej wycięłam nazwy i dawki podanych leków ale opis zostawiam licząc, że komuś może uratować życie.

W moim konkretnym przypadku doszło do całkowitej degradacji nerek (z objawami ostrego zapalenia) i wątroby (z objawami stłuszczenia w wyniku długofalowego narażenia na mykotoksyny)
W ciągu doby stan zwierząt z dobrego pogorszył się do agonalnego i na nic zdała się heroiczna walka lekarzy weterynarii  o ich życie.

Jak zatem rozpoznać, że siano czy zioła są bezpieczne do podania?

 

Zioła i siano powinny być dobrze wysuszone. Poznamy to po tym, że z łatwością kruszą się w dłoni. Charakterystycznie chrupią gdy się je gniecie lub łamie. Niedosuszone zioła wyginają się a zgniecione w dłoni zamiast się kruszyć – gniotą.

 

  • Na koniec kilka cennych rad: 
  • Nie kupujmy siana czy ziół w wiązanych i nie zgrzewanych workach w sklepach w których ze względu na akwaria panuje charakterystyczny „mikroklimat” sprzyjający rozwojowi mykotoksyn
  • aby uniknąć pasożytów, kupujmy zioła i siano które producenci w trosce o zwierzęta, dosuszają w wyższych temp. niszcząc tym samym grzyby i przetrwalnikowe formy pasożytów.
  • nie dajmy sobie wmówić, że dosuszanie niszczy WSZYSTKIE cenne substancje, witaminy i minerały.
    tylko część z nich jest wrażliwa termicznie, większość minerałów, część witamin i substancji czynnych zostaje zachowana.
  • pamiętajmy, że zioła mają dostarczyć naszym zwierzętom cenne włókno pokarmowe i to jest ich główną funkcją, nie służą do leczenia chorób bo od tego są lekarze weterynarii. Stężenie substancji czynnych to sprawa bardzo drugorzędna.
  • Do przechowywania siana idealnie nadaje się bawełniany worek który pozwoli sianu „oddychać” i zapobiega gromadzeniu wilgoci, stęchnięciu itp.
  • Aby zachować witaminy i właściwości ziół warto przechowywać je bez dostępu do światła.
  • Dobrze wysuszone zioła można przechowywać w szczelnie zamykanych pojemnikach (w ten sposób nie będą chłonęły wilgoci z otoczenia) Jeśli nie mamy pewności co do wysuszenia ziół lepiej przechowywać je podobnie jak siano.
  • Aby zachować je odpowiednio wysuszone warto włożyć bawełniany woreczek z ziarnami ryżu – działa on silnie higroskopijnie. Ten sam myk polecam przy owocach liofilizowanych.
  • Pamiętaj, że dobrze wysuszone zioła, owoce, warzywa czy siano „chłoną” wilgoć z powietrza dlatego dlatego staraj się je odpowiednio przechowywać
  • Jeśli obserwujemy, że zwierze chudnie bądź słabiej je: koniecznie zróbmy badania. Może to być objaw zatrucia mykotoksynami (uszkodzenie nerek/wątroby) bądź pasożyty układu pokarmowego.

 

 

  • Pamiętaj, że mykotoksyny mogą znajdować się także w karmach komercyjnych więc:
  • przechowuj je odpowiednio, szczelnie zamknięte w chłodnym miejscu.
  • Zwracaj uwagę na datę ważności
  • Nie kupuj karm na wagę bądź w rozszczelnionych opakowaniach
  • Nie kupuj worków karmy większych niż te które Twoje zwierzęta będą w stanie zjeść maksymalnie w trzy miesiące.
  • woreczek z ryżem też dobrze im zrobi :)
Ostatnie wspólne zdjęcie.

Ostatnie wspólne zdjęcie.

Wpis pamięci Ciacha i Yukiego. 
Ze względu na fakt, że opisuje moje własne doświadczenia proszę, jeśli powołujesz się na informacje tu zawarte, podaj link do tekstu źródłowego.

Źródła:

  1. Barabasz B.: Szynszyle, chów fermowy (2008)
  2. Brzóska F., Pieszka M., Jakość mikrobiologiczna pasz pełnodawkowych dla szynszyli: Biuletyn Informacyjny Dla Hodowców Szynszyli nr 3 (1995)
  3. Poranik dla plantatorów – uprawa ziół (red. Barbara Kołodziej)
  4. Dworecka-Kaszak B. Mikologia weterynaryjna (2008)

 

  • disqus_TZmHEyrugi

    piękne Myszki, szkoda że są one tak wrażliwe na wszystko co je otacza :(

  • Rukola

    Zainteresowała mnie informacja o przechowywaniu siana w bawełnianym worku a ziół w szczelnie zamkniętym pojemniku. Mogę prosić o podanie źródeł?

    • Do encyklopedii? :) To nie wymaga chyba jakiejś specjalistycznej wiedzy, tak się po prostu przechowuje suszki ;) Taki worek można kupić m.in. w NZ ;)

      • Rukola

        Chodzi mi o to dlaczego powinno się inaczej przechowywać siano, czyli suszoną trawę (czasem z ziołami) a inaczej same suszone zioła.

        • Ok, wybacz, źle przeczytałam. To zmienia postać rzeczy.

    • Jeśli chodzi o przechowywanie siana, pisze o tym właśnie B. Barabasz, zwracając uwagę by siano mogło trzymać w dobrze wentylowanych pomieszczeniach, koniecznie w taki sposób by mogło „oddychać” – z kolei jeśli chodzi o zioła, tak, tu sytuacja jest dwojaka. Jeśli są bardzo dobrze wysuszone, to warto je zamknąć w opakowaniu gdyż inaczej będą chłonąć wilgoć z otoczenia, jeśli nie są odpowiednio wysuszone, to zamknięcie ich bez dostępu tlenu spowoduje, że wilgoć nie będzie miała gdzie odparować.

  • Bardzo ciekawy artykuł, jak zwykle Dream :) Mam nadzieję, że więcej ludzi będzie przykładało wagę do tego, jak przechowują jedzenie i jakiej jakości podają swoim szynszylom. Niejednokrotnie widziałam u znajomych osób, które mają szynszylę np. karmy, czy zioła lub siano, które stało otwarte (w oryginalnym opakowaniu) i się kurzyło. Ja mam wszystko zamknięte i w oddzielnych pojemnikach. Nie kupuję też ogromnych zapasów, bo to głupota, jak się ma dwie szynszyle ;).