Szynszyla na dworze – dlaczego to zły pomysł?

szynszyl na dworze

Czy szynszyla może wychodzić na dwór?

W końcu zrobiło się trochę cieplej i coraz częściej z przyjemnością wychodzimy z domu zaczerpnąć świeżego powietrza. Samo zdrowie i czysty relaks.
Niestety bardzo często mamy tendencję do humanizacji zwierząt i ich potrzeb. Wydaje nam się, że jeśli dla nas coś jest zdrowe bądź przyjemne, z całą pewnością będzie takie dla naszych pupili. Niestety często jest wręcz przeciwnie.
Tak jest właśnie w przypadku wychodzenia z szynszylami na dwór, wystawiania klatek na balkon czy wychodzenia z szynszylą ubraną w szelki.
Gryzonie, zwłaszcza aktywne nocą, taką wycieczkę na dwór (czy to w szelkach czy to w klatce na balkonie/podwórku) zawsze odbierają jak śmiertelne zagrożenie. 

Dlaczego?

po pierwsze – anatomia szynszyli!

Oczy zwierząt nocnych mają szereg przystosowań umożliwiających dobre widzenie w ciemności.
Są to np. niezwykle czułe receptory wzroku które są blisko milion razy bardziej wrażliwe na światło niż ludzkie oko.
Kojarzycie to uczucie kiedy po seansie w kinie wychodzicie na ulicę skąpaną w słońcu? To mało przyjemne uczucie przemija i zależy od akomodacji naszego oka jednakże u zwierząt o aktywności typowo nocnej nawet zwężone źrenice nie przynoszą ulgi a to za sprawą znacznie większej ilości pręcików światłoczułych które są bombardowane impulsami.

po drugie – behawior szynszyli!

Gryzonie, w tym szynszyle stoją najniżej łańcucha pokarmowego. Są naturalnymi ofiarami drapieżników toteż wykształciły różne taktyki przetrwania. Nikogo nie trzeba przekonywać, że łapanie zwierzęcia od góry, gdy się tego nie spodziewa, to spory stres gdyż kojarzy się z atakiem drapieżnika z powietrza. Najczęściej taka sytuacja kończy się odrzuceniem futra. Są to ewolucyjnie utrwalone odruchy. Podobnie, w naturze tych zwierząt leży klasyfikowanie nowych odgłosów, nowego otoczenia i nowych zapachów jako potencjalne zagrożenie. A więc olbrzymi stres – a nie jak często nam się wydaje, frajdę z pobytu na dworze.

ciało przycisnięte do podłoża, postawione uszy, szeroko rozszerzone źrenice mimo ekspozycji na słońce - typowe oznaki stresu

ciało przyciśnięte do podłoża, postawione uszy, szeroko rozszerzone źrenice mimo ekspozycji na słońce – typowe oznaki stresu


po trzecie niepotrzebny i groźny dla szynszyli stres!

Stres u gryzoni to główny czynnik obniżający odporność.
Stąd już tylko krok do chorób warunkowanych spadkiem odporności.
Należy do nich grzybica – która przy spadku odporności potrafi rozwinąć się nawet bez kontaktu zwierzęcia z innym chorym osobnikiem. Dzieje się tak dlatego, że większość patogennych grzybów naturalnie bytuje na skórze czy w środowisku zwierząt.
Choroby układu pokarmowego – stres zmienia skład flory jelitowej i działa bardzo niekorzystnie na symbiotyczne bakterie. Powoduje to nie tylko deregulację wchłaniania i trawienia substancji odżywczych ale także umożliwia rozrost populacji patogennych bakterii które naturalnie występują w układzie pokarmowym szynszyli np. Salmonella enteretidis, Listeria monocytogenes, Yersinia enterocolitica i pseudotuberculosis, Pseudomonas aeruginosa, Clostridium perfringens, e. coli których niekontrolowane namnażanie się w jelitach powoduje odpowiednio choroby: salmonellozę, listeriozę, jersiniozę, rodencjozę, pseudomonozę, klostridiozę, kolibakteriozę. Wysoka odporność immunologiczna i stabilna flora jelitowa na codzień urzymują populacje powyższych bakterii poniżej progu chorobotwórczego. (źródło: Dąbrowski, Borkowski (1994); Yamagishi (1997) Nowak, Ruttkay, Solar (1994), Nowakowska (1991))

 

po czwarte fizjologia szynszyli!

Naturalną reakcją na sytuację stresową – czyli w odbiorze zwierzęcia, taką która stanowi dla niego zagrożenie – jest wydzielanie hormonów stresu (np. adrenalina, kortyzol)
Reakcja ta ma umożliwić zwierzęciu skuteczną ucieczkę a w ostatecznośći walkę o życie.
Uwolnienie powyższych hormonów powoduje w fizjologii szereg zmian, min:
– zwężenie naczyń krwionośnych (co w przypadku zranienia może okazać się zbawienne, w przypadku przebywania na dworze znacznie zwiększa ryzyko hipertermii – przegrzania – gdyż u szynszyli do wymiany cieplnej dochodzi jedynie poprzez rozszerzone naczynia krwionośne na uszach.
– rozszerzenie źrenic – co, w kontekście tego o czym pisałam w pierwszym akapicie, może powodować nie tylko dotkliwy dyskomfort ale także uszkodzenie narządu wzroku.
– przyśpieszenie akcji serca – ostatnio rozmawiałam z koleżanką lek. wet. która mówiła, że 30% szynszyli ma różnego typu problemy kardiologiczne. Ryzykownie, prawda?
– hipokalemia, hiper/hipoglikemia i hiperkalcemia – brzmi strasznie, prawda?
W rzeczywistości chodzi o wahania poziomu cukru, wapnia i potasu we krwii. Może to spowodować objawy podobne do padaczki, opistotonus lub zwiotczenie ciała które możemy odczytać jako przegrzanie podczas gdy wcale nie musi nim być. Prywatnie uważam, że jest to też jedna z częstych przyczyn objawów neurologicznych po wybiegach u szynszyli które jeszcze nie do końca przeszły aklimatyzację ale #niewiemnieznamsięwetemniejestem

 

po piąte: hipertermia czyli udar lub przegrzanie u szynszyli!

Czyli przegrzanie. Nawet jeśli temperatura za oknem nie jest najwyższa ale świeci słońce ryzyko przegrzania jest olbrzymie. Stres dodatkowo zwiększa ryzyko o czym pisałam wyżej.

po szóste: pasożyty i insekty!

Ukąszenia i użądlenia przez insekty i owady w przypadku szynszyli są szczególnie bolesne.
Dzieje się tak dlatego, że grubość naskórka szynszyli jest zdecydowanie mniejsza niż u człowieka, podobnie jak warstwa podskórna – co czyni ewentualne pogryzienia wyjątkowo dotkliwymi i bolesnymi.
Reakcje układu odpornościowego na ukąszenie przez insekta mogą być groźne dla życia zwierzęcia i należą do nich: szok anafilaktyczny, alergia lub silna opuchlizna. Niektóre owady są nosicielami groźnych pasożytów: min coraz częściej spotykana w Polsce dirofilarioza – choroba przenoszona przez komary. Nawet z pozoru nie groźne muchy mogą być wektorem takich chorób jak lamblie, kokcydia czy inne pasożyty. Kontakt szynszyli z podłożem i trawą to bezpośrednie narażanie zwierzaka na połknięcie cyst i jaj pasożytów układu pokarmowego.

po siódme: siedem innych zagrożeń na dworze!

1. Ryzyko ucieczki – czy to z szelek, czy to z balkonu, nawet w przypadku zabezpieczonej klatki, zestresowane zwierze może być mocno zdeterminowane by się wydostać.

2. Drapieżniki – wychodząc z szynszylą na szelkach nie zawsze zdążymy wziąć ją na ręcę na widok zbliżającego się np. pieska – a nawet gdy to zrobimy, istnieje ryzyko,że sami także zostaniemy zaatakowani. Swoją drogą zobacz ten film: chyba nie chciałbyś by to był Twój pupil.
kiedyś myślałam, że takie przypadki zdarzają się tylko na wsiach, z dala od cywilizacji i skrajnie rzadko – później poznałam klienta któremu ptak porwał z ogródka szczeniaka jamnika i zrozumiałam, że to nie tylko miejska legenda i „dowcip” opowiadany z ust do ust.

3. Przeziębienia. Czasem spotykam się z opiniami, że zwierzakowi w klatce na balkonie nic nie grozi bo ma np butelkę z zamrożoną wodą owiniętą w ręczniczek i może się chłodzić. Owszem, może, ale chłodząc łapki a nagrzewając od słońca resztę ciała jest szczególnie narażony na przeziębienia i zapalenie dróg oddechowych.

4. Fotoalergie – antybiotyki ale i niektóre rośliny występujące w diecie szynszyli są fototoksyczne – np ziele dziurawca, pasternak, ruta zwyczajna, seler, lubczyk, pietruszka, arcydzięgiel, koper. Na fotouczulenia szczególnie podatne są odmiany białe i beżowe.

5. Poparzenia skóry – wychodząc się opalać zwykle smarujemy się olejkiem z filtrem UV, nawilżamy skórę po opalaniu i cieszymy się, że przybiera ciemniejszy kolor. Zwierzęta aktywności nocnej nie tylko nie radzą sobie tak dobrze z bezpośrednią ekspozycją na promienie UV (organizmy zwierząt nocnych nie musiały w reakcji na słońce wytwarzać melaniny, szynszyle też mają specyficzny metabolizm karotenów) jak już wspomniałam, skóra szynszyli w nieowłosionych partiach jest znacznie delikatniejsza od ludzkiej ze względu na to, że jest bardzo cienka jest silniej narażona na degradacje komórkową przez promieniowanie.

6. Ucieczki z szelek – Szynszyle mają specyficzną budowę ciała i do tego miękką i puszystą sierść. Szynszyla która uciekła z szelek to nie odosobniony przypadek

7. Poza Tobą, w tym duecie nikt nie czerpie przyjemności z pobytu na dworze. Często słyszę, że zwierzak jest zrelaksowany bo leży na boku z zamkniętymi oczami albo jest spokojny. Nie wiesz jednak, czy spokój nie jest reakcją stresową i jedną z obranych taktyk przetrwania jej, nie wiesz czy zwierzak nie zamyka oczu by choć trochę je chronić i obniżyć odczuwalny dyskomfort a leżenie na boku w nowym otoczeniu nie jest dobrym znakiem. Szynszyle, zwierzęta z natury płochliwe robią to dla relaksu i odpoczynku jedynie w dobrze znanych sobie miejscach – w których czują się bezpiecznie. Balkon czy podwórko pełne nowych zapachów, odgłosów i innych bodźców takim miejscem nie jest i nigdy nie będzie.